Arcyutwór architektury czyli kościół św. Anny w Wilnie

…cesarz Napoleon ujrzawszy kościółek św. Anny, o którym właśnie mówimy, wyrzekł pamiętne te słowa: ja bym ten kościół na własnej dłoni przeniósł do Paryża.

Kirkor i Napoleon

Mamy rok 1856. W „Przechadzkach po Wilnie i jego okolicach” Jan ze Śliwina (czyli tak naprawdę hrabia Adam Honor Kirkor) pisze:

Widzimy przed sobą dziwną siatkę gotycką, pajęczą niby. Wysmukłe wieżyczki, cieniuchne okna, okienka, otwory na przestrzał, gzymsy, gzymsiki, pasy połamane, pogięte arabeski, stanowią śmiałą, a nie do uwierzenia lekką i harmonijną całość. Na próżno byś szukał podpór, spojeń, na próżno dociekał jak się to wszystko trzyma, lub na czym opiera. Widzisz tylko cegłę czerwona i wapno, kilkaset lat utrzymujące ten arcyutwór architektury, uosobienie jenialnej myśli z niepojętą prawie cierpliwością.

Kirkor to człek obyty. Wie, że ma do czynienia z prawdziwym „arcyutworem” architektury i wie, że w innych krajach są inne „arcyutwory”, do których nasz „arcyutwór” jest całkiem porównywalny. Więc – jak uważa – trzeba go…

…widzieć i podziwiać, jak podziwiali ci, co zwiedzili Akwizgran, Strasburg, Wiedeń i inne miasta, gdzie świątynie gotyckie, starsze i poważniejsze od naszego kościółka, każą uwielbiać sztukę i jej mistrzów.

Kirkor zna już także legendę, jakże popularną, która krąży wśród Polaków i Litwinów do dziś, że mianowicie…

…kiedy cesarz Napoleon ujrzawszy kościółek św. Anny, o którym właśnie mówimy, wyrzekł pamiętne te słowa: ja bym ten kościół na własnej dłoni przeniósł do Paryża.

Badania i biadania

Kirkor nie był jedynym. Powtarzał zachwyt powszechny. Czy powszechny zachwyt skutkował badaniami? Ha, skutkował po polsku, czyli – owszem, pytano, kto kościół zbudował, ale odpowiadano bardzo często bałamutnie i to jakoś wystarczało. A to, że budowali muratorzy-krzyżacy sprowadzeni przez księżnę Annę Witoldową w końcu wieku XIV (brak danych); a to, że kościół powstał dopiero na rozkaz króla Zygmunta Augusta w drugiej połowie XVI wieku jako królewskie mauzoleum (dane przefałszowane). No i wreszcie pojawiła się (dość wcześnie, równolegle z poprzednimi) wiadomość prawdziwa i na źródłach oparta, że kościół w roku 1501 był świeżo ukończony, czyli zbudowany zapewne w roku 1500. Wiadomość ta nie od razu jednak utorowała sobie drogę do świadomości Polaków i Litwinów. Właściwie utrwaliła się dopiero tak jakoś po II wojnie.

Nie znaczy to, że nikt kościoła nie wyrysował, nie pomierzył, nie opisał. To owszem. Kolejne remonty (i, ośmielę się dorzucić, kolejne zmiany polityczne) prowokowały kolejne publikacje, w których znajdziemy fotografie, plany, dokumenty, relacje z poszukiwań archiwalnych. Publikacje te są naprawdę obfite. Ale fenomen artystyczny – fenomen niezwykłej oryginalności wileńskiego kościoła – nie został aż dotąd dostatecznie wyjaśniony.

Jak jeden zacny historyk sztuki napisał, „nikt nie przeprowadził szczegółowej analizy form wileńskiej świątyni”, zaś „dzieje badań nad kościołem św. Anny w Wilnie to zarazem dzieje nędzy naszej dyscypliny [=historii sztuki] w tej części Europy”.

Bezradność wobec stylu

Najbardziej dziwi bowiem ów indywidualny styl świątyni – gotycki, lecz jakże unikatowy. Zaprzeczający jakby naturze ceglanego materiału, zadający mu gwałt – i wymykający się jednoznacznej interpretacji. Tym bardziej, że podobny kościół nie pojawił się nigdzie wcześniej, ani też nigdzie później. Nawet w wieku pary i elektryczności, kiedy aż roiło się od rozmaitych neogotyckich „kopii” co celniejszych średniowiecznych budowli – jakoś nikt nie poważył się skopiować „świętoannowych” form. Znawca architektury neogotyckiej, Stefan Jaroszewski, sądził, że w XIX stuleciu „wybudowanie kościoła naśladującego pomysł fasady kościoła św. Anny było nadal przedsięwzięciem bardzo trudnym technicznie i mało kto podjąłby się tego zadania nawet w wieku XX”

Wygląda więc na to, że architekt postanowił zrealizować w ceglanym materiale to, co za jego czasów możliwe było raczej tylko w kamieniu (mógł takie cudeńka oglądać na południu Środkowej Europy), albo tylko w drewnianej snycerce późnogotyckich ołtarzy, lub, ewentualnie, w tak zwanej „małej architekturze”. Tak skrajnie pomyślane dzieło wywoływało i wywołuje skrajne oceny i interpretacje. Zatem niektórzy Litwini nadal będą pisać o nim jako o wyrosłym z dawnej, litewskiej sztuki ciesielskiej – czego dowodem miałyby być charakterystyczne ornamenty, powtórzone w cegle. Niektórzy zaś Polacy będą mówić nadal, że oto mamy twór „gotyku nadwiślańskiego”, choć termin ów nie ma pokrycia w rzeczywistości – pokutuje od wieku XIX jako puste hasło.

Styl…

Wyliczmy niektóre z nielicznych śladów, które mimo wszystko mogą nas doprowadzić do źródeł stylu i nawet do osoby architekta. Podobne formy wykonane w cegle – choć wykonane znacznie mniej mistrzowsko, niż na fasadzie i na pozostałych elewacjach wileńskiej świątyni – znajdujemy w Gdańsku. A zatem: nie tylko łuki wygięte w kształt „oślego grzbietu” i nie tylko półkola (późnogotyckie, wcale nie renesansowe!) współistniejące z ostrołukami, ale i nadwieszone nad koroną murów malutkie filarki-wieżyczki, zastępujące przypory, nadto: kościelne szczyty, których fiale i łączące je łuki są ażurowe, swobodnie płynące w powietrzu ponad dachami.

…i autor

A co z architektem? Tego architekta niemal (znów: niemal…) znamy. Tak, niemal, bo pewności całkowitej brak, nie brak zaś nowych a bałamutnych hipotez. Ale do rzeczy. Żył w Gdańsku wybitny budowniczy, który z Gdańska – i to właśnie za czasów Aleksandra Jagiellończyka – trafił do Wilna. Był nim jeden z twórców gdańskiego kościoła Mariackiego, który zwał się Michał Enkinger. Rada Miasta Gdańska powierzyła mu stanowisko miejskiego architekta – on jednak wyjechał do Wilna i tak długo pozostawał na służbie kolejnych polskich monarchów, że w końcu Rada się nań obraziła, on zaś z lukratywnej posady w Gdańsku zrezygnował. Wiemy, że w samym Wilnie wznosił kościół bernardynów, ta zaś świątynia i bliska jest, i pokrewna w swoim stylu stojącemu tuż obok kościołowi św. Anny. Choć od jego maestrii znacznie odbiega i choć mniej w niej finezji. Podobne elementy – choć nie identyczne, ale jednak… – znajdziemy też u bernardynów w Kownie i w kowieńskim „Domu Perkuna”, a także u bernardynów warszawskich (uwaga: za czasów budowy kościoła warszawskiego gwardianem bernardynów tamtejszych był uprzedni gwardian wileński – związek wydaje się możliwy, a formy potwierdzałyby go).

Tak więc przyjęło się pośród historyków sztuki uważać, że to właśnie Michał Enkinger jest autorem kościoła świętej Anny w Wilnie. A jednak nic dziwnego, że od czasu do czasu pojawiają się inne „kandydatury”. Zwykle dość fantastyczne, więc pomijam je tutaj, nie uważając, iżby były naprawdę poważne.

Anegdota

Czas zakończyć anegdotą. W styczniu Roku Pańskiego 1500 wyruszył z Wilna don Rzymu proboszcz wileńskiej katedry, Erazm Ciołek. Miał wytłumaczyć Wielkiego Księcia Aleksandra Jagiellończyka przed papieżem Aleksandrem VI z pewnych spraw wątpliwych, co do których kuria papieska miała pretensje. Ciołek dysponował przy tym dodatkowym argumentem (takim w zasadzie „kwiatkiem do kożucha”) – mianowicie właśnie kościołem św. Anny. Wielki Książę chwalił się papieżowi w swoim piśmie nową, piękną fundacją w mieście Wilnie. W zamian papież hojnie obdarzył kościół odpustami i w ogóle sypnął na Wielkiego Księcia pochwały. W liście Ojca Świętego czytamy:

…Pragniemy przeto, aby kaplica Św. Anny w mieście Wilnie, do której, jak z upodobaniem dowiedzieliśmy się, syn nasz szlachetny Aleksander, wielki książę litewski… szczególne żywi uczucie pobożności, nawiedzana była ze stosowną czcią, a w swej konstrukcji i budowli zachowywana była i wzbogacana…[przekład Dariusza Kaczmarzyka]

Na zakończenie…

…załączę jeszcze bibliografijkę, żeby chętnych skierować na lepsze i szersze tory poznania kościoła. I zaznaczam, że mam o nim swoje odrębne zdanie. Zaprezentuję je obszernie, ale w swoim czasie…

Jacek Kowalski

———————————————————————————————

Bibliografijka dla chętnych

V. Dr?ma, Vilniaus Šv. Onos bažnyčia. Viliniaus katedros rekonstrukcija 1782-1801 metais, Vilnius 1991

A. Jankevičiené, Architektura gotycka zespołów bernardyńskich Wilna i Kowna, [w:] Sztuka około 1500. Materiały Sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Gdańsk, listopad 1996, Warszawa 1997, s. 109-120

T. S. Jaroszewski, O dziewiętnastowiecznych i dwudziestowiecznych echach wileńskiego kościoła św. Anny w Polsce, [w:] Lituano-Slavica Posnaniensia. Studia Historiae Artium, t. V (1991), s. 221-242

D. Kaczmarzyk, Kaplica Św. Anny przy kościele Bernardynów w Winie, [w:] Teka Komisji Historii Sztuki, t. VI, Warszawa-Poznań-Toruń 1976, s. 83-160.

R. Kunkel, Fundacje Aleksandra Jagiellończyka w Wilnie i Krakowie[w:] Sztuka około 1500. Materiały Sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Gdańsk, listopad 1997, Warszawa 1997, s.129-143

K. Makowska, Praga-Kraków-Wilno. Wspólne inspiracje artystyczne. Benedykt Ried (Reit) w Wilnie?[w], Sztuka ziem wschodnich Rzeczypospolitej XVI-XVIII w., Lublin 2000, s. 63-68

W. Zahorski, Kościół św. Anny w Wilnie, Wilno 1905

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz