5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. kinofanka
    kinofanka :

    2008…Troszkę mało…Może ktoś, kto spędził więcej czasu na Ukrainie w tym roku, podzieli się wrażeniami? Wątek potrzebny i przydatny, dzielmy się praktycznymi informacjami!
    Ja mogę tylko dodać, by w Kamieńcu Podolskim uważać na telefony komórkowe…i zabierać możliwie jak najmniej bagażu do marszrutek. Ceny jedzenia w 2009 r. w sklepach porównywalne do cen polskich, wcale nie jest jakoś szczególnie taniej, chyba że w barach i restauracjach.
    W drodze powrotnej (do Polski) jako jedyna osoba niczego nie przemycałam…Handel kwitnie, pociagi jeżdżą makabrycznie zdezelowane i rozkręcone do granic możliwości, kolej daje się przekupić, na granicy też wiedzą…Trochę trudno było mi uwierzyć w to, że to granica Unii Europejskiej, ale takie są fakty, swoją drogą przemilczane (prawie) zupełnie w mediach.
    A z miejsc pomijanych czasem w popularnych przewodnikach polecić mogę Zaleszczyki – kto lubi wodę i wzniesienia oraz spokojne miasteczka – tego zauroczy zakole Dniestru. Rzeka okalająca miasto jak wyspę robi wrażenie. Poza tym – baaaardzo gościnnii ludzie: poproszeni o wrzątek, podarowali nam bochen pysznego chleba, kiełbasę, kawę (pewna Ukrainka przyniosła nam nad Dniestr w termosie!), butelke wódki i cytrynę 😉

  2. horpyna
    horpyna :

    Ja byłam na Ukrainie w tym roku. Pociągi i komunikacja miejsca to dramat! Cały tabor nadaje się do muzeum techniki! Autem czy autokarem można wjechać wszędzie, choć możemy się natknąć na ruch wahadłowy, bo Ukraińcy solidnie wzięli się za budowę dróg na Euro 2012 (czego nie można powiedzieć o stadionach). Karteczek na granicy już nie ma. Internet jest w kafejkach, ale prawie wszędzie na hasło (co może stanowić problem dla osób, które nie znają cyrylicy). Co jeszcze? Acha, nie wysyłajcie MMS-ów do Polski! Ja słałam je zamiast kartek pocztowych i zapłaciłam jak za woły.