Kahlenberg

Historyczne wzgórze nieopodal stolicy Austrii – na którym znajduje się kościół pw. św. Józefa z otaczającym go klasztorem Kamedułów – odegrało istotną rolę w dziejach Europy. Do historii przeszła Msza św. w ruinach kościoła zniszczonego przez Turków, odprawiona przez ojca Marka d’Aviano, legata Papieża Innocentego III, 12 września 1683 roku – tuż przed wielką bitwą z osmańską potęgą. Stąd też król Jan III Sobieski, który dowodził siłami sprzymierzonych państw chrześcijańskich, wyruszył do decydującego starcia husarii.

Pokonanie wojsk Kara Mustafy postawiło tamę tureckiej ekspansji, ratując nie tylko Wiedeń, ale całą chrześcijańską Europę i jej kulturę.
Zniszczoną świątynię i klasztor odbudowano, a miejsce, które stało się symbolem zwycięstwa, nadziei, wiary i umiłowania wolności, obfituje w wiele pamiątek przypominających dni chwały oręża polskiego. Sprawują nad nimi pieczę polscy zmartwychwstańcy.
Wśród licznie przybywających pielgrzymów był tu także bł. Jan Paweł II, który gościł na Kahlenbergu 13 września 1983 roku, w 300. rocznicę wiktorii wiedeńskiej. Uroczystość zgromadziła wielu dostojników Kościoła, przedstawicieli różnych państw oraz wielotysięczne tłumy m.in. z Polski i Austrii. Ojciec Święty odsłonił na kościele św. Józefa tablicę upamiętniającą zwycięstwo polskiego króla. Poświęcił też kaplicę Matki Bożej Częstochowskiej z freskami Henryka Rosena i herbami polskich rodów, których przedstawiciele walczyli pod Wiedniem. Na placu przed świątynią Jan Paweł II spotkał się z liczną grupą Polaków oraz wielotysięczną grupą uczniów wiedeńskich szkół.
Wizytę papieską na Kahlenbergu upamiętnia tablica, a wśród pamiątek po bł. Janie Pawle II są buty i piuska, które można zobaczyć w tamtejszym muzeum.
MAriusz Kamieniecki / Nasz Dziennik



Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz