Chyba żyjemy w innym kraju. Polskie podręczniki przedstawiają obraz dokładnie w taki sposób, jak Ty go tutaj zreferowałeś. Tzn Dolny Śląsk to Niemcy (kiedyś to była Polska, ale nie bądźmy śmieszni, przecież to prehistoria), dostaliśmy je od wujka Stalina z wielką krzywdą dla Niemiec. W szkole dowiesz się, że wątpliwa polskość tych ziem skończyła się gdzieś w czasach Bolków Świdnickich. W końcu nie zauważyłem, żeby w Polsce zaczynało się mówić o historii Śląska od roku 1000. Zresztą wcześniej Śląsk był słowiański, więc nie wiem o co chodzi? Być może o to, że do ok V wieku tereny, te zamieszkiwały plemiona wschodnio-germańskie, które mają tyle wspólnego z Niemcami co przodkowie Szwedów. Po drugie mówienie, że inteligencję na Śląsku stanowili Niemcy, czy nawet Czesi (ale broń boże nie Polacy), to kompletne pomieszanie pojęć. Po pierwsze pojęcie inteligencja definiuje się różnie, ale żaden historyk nie odważy się mówić o inteligencji przed XIX w. Jeśli chodziło Ci o elity, to na jakiej podstawie twierdzisz, że były czeskie? W jakim sensie? Czy byli to zgermanizowani Czesi? Jeśli takie elity uważasz wciąż za czeskie, to czemu nie uważasz za polskie, zgermanizowaną polską arystokrację. A jeśli twierdzisz, że Byli to Czesi mówiący po Czesku, to muszę Cię zmartwić, była ich garstka i zazwyczaj zaliczali się do warstw niższych. I w końcu przechodzę do drugiej części, skoro z patriotyzmem u kolegi jest wszystko OK, bo nie jest kolega Polakiem, jak się sam uczciwie przyznał, to apeluję w dalszym ciągu do kolegi poczucia sprawiedliwości. Proszę nie porównywać sytuacji utraty Lwowa przez Polaków do utraty Wrocławia przez Niemcy. Niemcy dostali to na co zasłużyli, a my dostaliśmy nędzną "rekompensatę" za to co utraciliśmy. Tak, tak, wiem, że dostaliśmy ziemie stojące na wyższym stopniu rozwoju cywilizacyjnego. Nie zmienia to faktu, że utraciliśmy coś bezcennego a otrzymaliśmy, tereny które od polskości odpadły wówczas już niemal zupełnie. Poza tym nikt w Polsce nie odmawia Niemcom prawa do chlubienia się z cywilizacyjnych dokonań na Śląsku i mówienie, że Polacy stosują tu jakąś moralność Kalego, każe mi przypuszczać, że kolega po prostu ma do Polaków jakiś uraz, bo w sposób rażący mija się z prawdą. Postawa Polaków względem niemieckości Śląska jest zaprzeczeniem tego jak Polskość Podola, Wołynia i Rusi Czerwonej traktuje się na Ukrainie.
Czyż nie jest to powtórka z historii ,wszak w Rosji sowieckiej szkoliły się niemieckie jednostki pancerne i lotnicze po traktacie Wersalskim.Efekt szkoleń znany pod nazwą II Wojny Światowej.
ale nigdy nie przyszłoby nam do głowy wymagać od Niemców, by mówili "wrocławscy profesorowie piszący głównie w języku niemieckim"; zresztą żaden prezydent niemieckiego miasta by się na to nie zgodził...
"Jednak Sojusz raczej nie jest w stanie sformułować spójnej strategii w sprawie relacji z Rosją i nie jest gotowy na prowadzenie potencjalnie siejących niezgodę debat z tego powodu"
Może, ale za to cieszy się powściągliwością Rosji wobec aktywności USA i NATO w Afryce Północnej. Podobnie powściągliwe było NATO wobec Rosji w Gruzji. Być może "zbliżenie" z Rosją nie polega wyłącznie na handlowaniu bronią. Pytanie, czy z takiej sytuacji coś dla nas wynika.
Dzięki za podpowiedź z opcją "odpowiedz".
Opisujesz sytuację na Śląsku tak jak przedstawiają ją polskie podręczniki, co jest dość zrozumiałe. Znam te teksty doskonale. Moje pytanie (być może retoryczne) jest jednak inne: dlaczego zaczynamy mówić o historii tych ziem, od ok. roku 1000? Czy tylko dlatego że tak wygodnie? dlaczego nie od roku 500, albo 1700? Druga sprawa: ludność polska była obecna na tych terenach przez całe 1000 lat, jednak inteligencję stanowili Niemcy czy Czesi, przynajmniej przez ostatnie 700 lat i to właśnie po niech zostało to, co we Wrocławiu oglądamy dzisiaj. Chłop polski, był tak samo traktowany przez ówczesną władzę Czeską, Austriacką a na końcu Pruską, tak samo jak chłop ukraiński na Podolu czy Wołyniu przez Polaków. Stąd trudno powiedzieć o jakimkolwiek wkładzie chłopa polskiego w rozwój kulturalny czy naukowy Wrocławia, tak jak o nie było wkładu chłopa ukraińskiego w rozwój Lwowa. Wystarczy popatrzeć w jakim języku tworzyli ludzie nauki w tych miastach, bo właśnie o miastach rozmawiamy. Jeśli wziąć pod uwagę wieś, to sytuacja znów jest analogiczna. Na Śląsku była polskojęzyczna, na Ukrainie ukraińska.
Co do drugiej części wypowiedzi Kolegi szybko uspokajam. Z patriotyzmem u mnie wszystko w jak najlepszym porządku, tyle tylko że nie jestem Polakiem.
Kolega mógłby korzystać z opcji "odpowiedz" ;) Wtedy ta dyskusja byłaby czytelniejsza. Ale ad rem. sugerowanie, że Śląsk ostatni raz był polski 1000 lat temu zdradza albo ogromne luki w wiedzy na temat historii własnego kraju, albo chęć posługiwania się w dyskusji manipulacją. Podobnie jest z mówieniem, o tym, że Wrocław został wybudowany przez Niemców. W dużej mierze tak, podobnie jak Kraków, Gniezno, Poznań, Lwów itd... Po prostu tak się nasza historia ułożyła, że żywioł mieszczański był w dużej mierze żywiołem niemiecko-żydowskim. Nie przeczy to jednak faktowi, że połowa Wrocławia jeszcze w XIX wieku była nazywana "częścią polską" ponieważ jej mieszkańcy byli uważani za Polaków. Taka sama sytuacja miała miejsce na podwrocławskiej wsi. Taki np. Powiat Oławski dopiero w XIX wieku utracił swój polski charakter. Piastowie Śląscy również nie nazywali się "Piastami" tylko Polskim Rodem Panującym. Jeszcze w XVII wieku na dworze piastowskim w Brzegu kultywowano polską kulturę. Na temat polskości dolnego śląska można by mówić wiele. Ta ziemia była Polska a opatrzność wróciła nam ją w momencie, w którym nikt już o tym nie marzył i nauczmy się z tego cieszyć. To tyle na ten temat.
Natomiast jeszcze inna kwestia. Bardzo często spotyka się postawę, którą kolega zaprezentował w swoim poście, mianowicie, że Polacy względem Ukraińców znajdują się w analogicznej pozycji jak Niemcy względem Polaków. Rozumiem, gdy coś takiego, mówi Niemiec lub Ukrainiec (choć przeczy to elementarnemu zmysłowi moralnemu i po prostu faktom), natomiast gdy czytam coś podobnego u Polaka, to nie mogę się nadziwić demoralizacji naszego społeczeństwa. Rozumiem, że Pan wypisując tu takie bzdury, jest przekonany o tym, że kieruje Panem dążenie do prawdy i obiektywizm. Mam nadzieję, że otrzeźwieje Pan jak najszybciej i zorientuje się, że kierują Panem przede wszystkim nasze narodowe kompleksy. Brakuje Panu nie tylko rudymentalnych oznak patriotyzmu, ale przede wszystkim brakuje Panu poczucia sprawiedliwości.
Właśnie to jest postawa, o której wspomniałem. @Hetmański, dlaczego odwołujesz się do wrocławskich Piastów sprzed 1000 lat? Dlaczego rozdrapywania historii nie zacząć od początku naszej ery, albo od epoki kamienia łupanego? Dzisiaj po Piastach nie ma już śladu, ani po Rusinach. Dzisiaj widzimy Wrocław wybudowany rękami Niemców z dodatkami socjalistycznej Polski i Lwów wybudowany rękami Polaków, z dodatkami sowieckim. Piszesz, że Niemcy płacili za grzechy III Rzeszy, więc wyobraź sobie, że wg Ukraińców Polacy zapłacili za grzechy ucisku Polski szlacheckiej. Twoje myślenie jest w 100% komunistyczne, bo za sprawiedliwą uważasz odpowiedzialność zbiorową.
Proszę zapoznaj się dokładnie z historią tych ziem ukraińcy na siłę dorabiają ideologię narodową do zbrodni popełnianych z niskich pobudek.Pojęcie narodu zostało na siłę dokooptowane dopiero w przełomie XIX i XX wieku.Od wieków te tereny należały do Korony Polskiej Porównanie Wrocławia i LWOWA jest nietrafnym argumentem ,bo jeśli w okresie panowania Piastów był on niewątpliwie polskim miastem to nie ma żadnych podstaw do twierdzenia że LWÓW był ukraiński bo w tych czasach nie było takiego tworu jak ukraińcy ,chyba że odniesiesz tą nazwę do mieszkańców tych ziem w takim kontekście jak do Mazurów ,Ślązaków ,itp, co nie znaczy że nadal byli przede wszystkim Polakami.Pierwotni mieszkańcy tych ziem RUSINI to nie to samo .Niemców nie mieszaj do tego sporu bo w II RP mieli takie prawa jak wszyscy natomiast w tworze zwanym PRL płacili za grzechy III Rzeszy i w dodatku nie naród Polski wystawił im ten rachunek Wszak kopalnie Syberii i Donbasu nigdy nie leżały w granicach RP.
Bylejakość uroczystości jest niepodważalna. Natomiast co do słowa "Polscy profesorowie"... O profesorach wrocławskich sprzed 1945 roku, też niechętnie mówimy "Profesorowie Niemieccy" Polska historiografia również ma wiele grzechów "pomijania" dokonań Niemców na terenach Śląska czy Wielkopolski.
Wydarzenia na Ukrainie były wielkim złem, co należy z całą stanowczością podkreślić. Jednak nie możemy dopuścić do tego, by w naszych badaniach historycznych poddać się mentalności Kalego. Wymagamy od Urkaińców uznania win UPA, ale oburzamy się, jeśli ktoś wspomni o krzywdzie Niemców, której doznali na terytorium Śląska. Oburzamy się, jeśli ktoś nazywa "Powstania śląskie" wojną domową, albo wspomina o niemieckiej przeszłości Wrocławia. Jeśli Wrocław jest odwiecznie polski, to Lwów odwiecznie ukraiński. Jeśli we Lwowie widzimy ogromny wkład pracy Polaków, to musimy docenić również wkład pracy Niemców we Wrocławiu.
Systematyczna praca wszystkich odłamów politycznych elit dążących do rozwodnienia i zatarcia odpowiedzialności za zbrodnię ludobójstwa na polakach.Stawianie karkołomnych tez pseudonaukowych tak jakby nie znali manifestu politycznego oun - upa.Czas podjąć zdecydowane działania ze strony oficjalnych czynników polskich jasno stawiających ten problem.
Zdaje się, że "...chodzi o WTO, a może o zniesienie wiz na wjazd do Polski dla mieszkańców obwodu kaliningradzkiego..." o obydwie te sprawy razem i co gorsza, obecnie rządząca ekipa najprawdopodobniej do tego "dąży". Jeżeli "wprowadzimy" kacapów na zachód, to Europa nigdy nam tego nie zapomną w sensie negatywny.A jeżeli pisze Pan o..."różnych nacisków gospodarczych, wszechstronnego wywiadu i dyplomacji..." to niestety, ale są to skutki grubej kreski zafundowanej Polsce przez ludzi dla których Ona nigdy nie była, nie jest i nie będzie ojczyzną (Szechter, Geremek, Mazowiecki i inni) o czerwonych zdrajcach przemianowanych na SDRP, SLD czy jak tam się teraz komuniści nazywają nawet nie wspominam bo szkoda nerwów.
Ciubaryki, czerwone bladzie, balszawiki - jak mówią o nich na Białorusi, zawsze tak postępują wobec nas oraz innych krajów, jeżeli chcą osiągnąć zamierzony cel polityczny. Może chodzi o WTO, a może o zniesienie wiz na wjazd do Polski dla mieszkańców obwodu kaliningradzkiego-wszak nasza jest prezydencja przez pół roku w Unii. Przypomnijmy sobie świeżą sprawę raportu makowskiego. Niby został podany w całości, a później, co jakiś czas, wyciągano na światło dzienne kolejne antypolskie"perełki" z tej katastrofy. Z pewnością jeszcze mają coś ukryte, tylko czekają na publikację raportu Millera. Niestety nasz obecny rząd i prezydent są bardzo ulegli wobec Rosji, boją się jej postawić, powiedzieć zdecydowanym głosem co myślą o takim postępowaniu i zawalczyć o swoje. Świętej pamięci Lech Kaczyński nie był bez wad, ale na wiecu poparcia dla Gruzji w Tibilisi nie bał się powiedzieć światu kilku prawdziwych zdań o imperialistycznej polityce Rosji. Nie bał się bo m.in. znał przebieg bitwy pod Kłuszynem i wiele innych podobnych starć polsko-rosyjskich, znał dobrze historię Polski i wiedział, że Polska nie ma najmniejszego powodu być uległym wobec Rosjan, ani pozwolić jej na dyktowanie nam jakichkolwiek warunków w żadnej z dziedzin wzajemnych stosunków.
Współcześni bolszewicy do osiągnięcia swoich celów rzadko posługują się siłami militarnymi. Używają do tego różnych nacisków gospodarczych, wszechstronnego wywiadu i dyplomacji.
W tej akurat sprawie możemy sprawdzić efektywność naszej prezydencji w UE i rozmawiać z Sowietami w imieniu wspólnoty, za jej poparciem, a nie tylko w naszym interesie. Jest więc chyba większa szansa na szybkie zniesienie zakazu, chyba że, jak napisałem na początku, Ruskie chcą coś konkretnego w zamian.
Tusk mówi, że nasze stosunki są świetne a jednak ciągle Moskwa nam rzuca kłody pod nogi a Tusk się tylko uśmiecha. Rosja chce wejść do WTO, my możemy to wetować, więc ja nie wiem co robi Tusk. Rosja pokazuje palec to my też pokażmy. Jeszcze wyjdzie na to że wepchniemy Rosję do WTO, Tusk ogłosi to za swój sukces a embarga jak są tak będą...
staszekkos świetna relacja z odsłonięcia pomnika. Dzięki. A propo poniżającego dla nas zachowania polskiego rządu wobec naszych sąsiadów idealnie ukazuje piosenka na YT "Przepraszam... (Lumpex 75)". Wszystkich dookoła powinniśmy przepraszać i chyba co najmniej 50% Polskiego PKB przeznaczać na zadośćuczynienia... "I tylko mnie jedno przenika do głębi, że mnie ... nikt nie przeprasza!" :)
to była ironia Tokar :) wrocławianie współfinansowali budowę tego pomnika, a teraz ich prezydent boi się powiedzieć, że to byli profesorowie polscy - znaczy się profesorowie polscy nie istnieli :)
Absolutnie nie rozumiem komentarza Jumanyga - co oznacza "nieistniejącym profesorom lwowskim"
Po pierwsze już czas aby zacząć mówić POLSKIM PROFESOROM WE LWOWIE. Oni zginęli ponieważ byli Polakami, tylko jeden z nich był pochodzenia żydowskiego, nie zginął żaden Ukrainiec. Pisanie profesorom lwowskim jest zakłamywaniem historii. Jednocześnie gratuluję autorowi tekstu o uroczystościach, śledziłem wszystkie jakie się pokazały, ten jest naprawdę najlepszy.
Po pierwsze tekst nie jest mojego autorstwa, a skrótem agencyjnym tekstu z "Rz". Po drugie, w tekście red. red. Kościńskiego i Pisalnika ten fragment nie dowodził, że strona polska może ponosić winę za problemy z organizacją egzaminów na Białorusi (o czym tylko i wyłącznie mówił zamieszczony u nas skrót), a za to, że za mało dba o Polaków z Białorusi i dlatego tak mało ich w Polsce studiuje.
Tak więc, podsumowując, nasz skrót dotyczył węższej problematyki niż tekst w "Rz". Proszę porównać tytuły: "Czy Polacy z Białorusi będą studiować w Polsce?" i "Polsko-białoruski spór o rekrutacje na studia".
Pana zarzut z punktu widzenia dziennikarskiego, powtórzę, nie jest uzasadniony. A że nie piszemy o wszystkim i nie poruszamy wszystkich problemów - jakim np. są problemy Polaków z Białorusi ze studiami w Polsce - niestety nie dysponujemy (na razie) takimi możliwościami...
Również pozdrawiam.
Ale w pańskim wyborze z materiału Andrzeja Pisalnika nie ma ani jednego słowa z końcowego fragmentu jego artykułu, że winna w tym całym sporze może być także Polska. Czytając go wyciągamy tylko jeden wniosek - cała wina po białoruskiej stronie. Natomiast polski głos z Grodna, na który powołuje się Pisalnik, mówi też o naszej odpowiedzialności.
Pozdrawiam
Artykuł się krótkim opisem tegorocznego sporu pomiędzy polskim polskim i białoruskim ministerstwem edukacji, o czym świadczy tytuł, opracowanym na podstawie artykułu z "Rzepy". Dlatego Pana zarzut wydaje mi się niesłuszny. Co innego spór polsko-białoruski a co innego postulat, jak najbardziej słuszny zresztą moim zdaniem, powołania przez nasz rząd funduszu stypendialnego dla Polaków z Białorusi. To drugie zależy tylko od nas, czy konkretnie od polskiego rządu, to sprawa naszej wewnętrznej polityki.
Artykuł p. Szakalickiej, dotyczący także tej drugiej sprawy pojawił się na naszych łamach, Pan zdaje się go umieścił, a my zatwierdziliśmy do publikacji: http://www.kresy.pl/wydarzenia,bialorus?zobacz/odwolane-egzaminy-dla-polskiej-mlodziezy-na-bialorusi
Sprawa jest słuszna i będziemy jej kibicować oraz w ramach swoich możliwości wspierać.
Także w artykule Andrzeja Pisalnika pt. "Czy Polacy z Białorusi będą studiować w Polsce?", w "Rzaczpospolitej" z 02.07.2011, na podstawie którego powstał tekst "Polsko-białoruski spór o rekrutację na studia" jest napisane że:
" Pojawiają się jednak głosy, że winna jest strona polska.
– Bardzo dbamy o białoruskich opozycjonistów, jest np. program stypendialny im. Kalinowskiego, a nieco zapominamy o naszych rodakach – mówi polski działacz zajmujący się wsparciem dla Polaków na Białorusi. – Jest pomysł powołania programu rządu RP im. Romualda Traugutta dla prześladowanej w coraz drastyczniejszy sposób mniejszości polskiej na Białorusi. Pierwszym krokiem ku temu byłoby przyjęcie na studia wszystkich młodych polskich kandydatów".
Szkoda, że pan Zalewski tego nie uwzględnił i przedstawił nie całkiem prawdziwy obraz tego sporu.
Trochę inaczej widzi ten spór Ewa Szakalicka w artykule pt. "Odwołane egzaminy dla polskich dzieci z Białorusi", zamieszczony na www.fok.com.pl w zakładce Białoruś. A w powyższym materiale dziwnym jest dla mnie sformułowanie "300 białoruskich uczniów". Przecież tu chodzi o młodzież polską i polskiego pochodzenia z Białorusi, a nie o Białorusinów. Gdyby podobna sytuacja dotyczyła na przykład Polaków z Litwy, to nie napisano by"300 litewskich uczniów", a przecież na Białorusi mieszka więcej Polaków i osób polskiego pochodzenia niż na Litwie (wg oficjalnych statystyk).
A może by tak jakaś większa wycieczka do Puńska lub Sejn sfinansowana ze środków MSWiA, które tak szczodrze finansuje różną i stosunkowo drogą działalność litewskiej mniejszości narodowej w Polsce? Oto środki według MSWiA za rok 2010
http://www.mswia.gov.pl/portal/pl/568/8054/Decyzja_Ministra_SWiA_z_dnia_15_grudnia_2009_r_w_sprawie_podzialu_dotacji_na_rea.html.
Pozycje od 67-74; 263-269; 296; 298; 300; 302-305; 307; 308; wyszło 433 360 zł z groszami. Ciut dużo jak na taką mała mniejszość, tym bardziej, że Litwa w tym roku strasznie poskąpiła dotacji kasy nawet na prasę polskojęzyczną o podręcznikach już nawet nie wspominam. Pytam tylko gdzie jest równość lub skala postępowania?
Zaznaczę że Wilno jest litewskim miastem i takim powinno chyba być (choć oficjalnie stało się terytorium Polski w 1791 roku, litwini zgodzili się Wileńszczyznę włączyć do Polski), ale jeżeli oni mają "męczyć" Polaków zamieszkujących te tereny to trzeba wziąć przykład z Rosji. Rosja zaczęła rozdawać Rosyjskie paszporty mieszkańcom prowincji Abchazja i Osetii Południowej (Gruzja). Skoro nie chcą aby Ci ludzie byli obywatelami Litwy to powinni być obywatelami Polski. A obowiązkiem każdego kraju jest objęcie opieką swoich obywateli.
Im od roku 1917 marzą się prezydencje w europie więc zazdroszczą... A co do dopłat... Powinni zabronić jakichkolwiek dofinansowań! Tak się rujnuje kraj. Miasteczku X marzy się basen, cena 10mln. Unia dofinansuje (też dokładamy się do tego budżetu) 6mln, 4mln "wyłoży" (bo tak na prawdę zaciągnie kredyt na 20lat). I takim sposobem miasteczko ma 6mln "gratis" ale spłata tych 4mln zroibi z tych 4mln - 8mln. Miasteczko korzystając z tak darmowych pieniędzy zadłuża się do konstytucyjnego progu 60% - ale jest luz bo mają basenik. A może by tak za własne wypraowane pieniądze odłożyć coś i bez żadnych "gratisów" i kredytów coś budować, wyjdzie na pewno taniej.
Ukraińcy to mieszanina napływowych obwiesi uciekających przed stryczkiem z wszystkich terytoriów otaczających RZECZPOSPOLITĄ.Te terytoria poza okresem rusińskim -nie mylić z Rosjanami to inna nacja zawsze stanowiły teren bardzo słabo zasiedlony z tych przyczyn były kolonizowane przez naszych Królów i magnaterię cała reszta to dorabianie kwiatów do kożucha.
Uważam, że jak zwykle są to kolejne puste obietnice i litewskie władze o tym doskonale zdają sobie sprawę. Jak tylko o problemach Polaków na Litwie zrobi się głośniej na międzynarodowym forum, to takie nic nie znaczące dla Litwinów deklaracje się pojawiają. Tak jest od czasu uzyskania przez ten kraj niepodległości po rozpadzie ZSRR. Jak przychodzi do głosowania w litewskim parlamencie sparw polskich, to ich wynik jest zawsze negatywny dla naszych rodaków.
Powinniśmy przetestować szczerość litewskich deklaracji i na przykład po kolejnym odrzuceniu dwujęzycznych napisów w miejscowościach, w których Polacy stanowią znaczący procent, wprowadzić zakaz używania takich napisów w Polsce w tych miejscach, w których zwarcie mieszkają Litwini. I spokojnie poczekać na reakcję naszego malutkiego sąsiada. Nie chcecie litewsko-polskich napisów u siebie? To my nie życzymy sobie polsko-litewskich w naszym kraju. wprowadzicie w życie ustawę o takich nazwach, to proszę bardzo, niech polscy Litwini tez maja dwujęzyczne napisy.
DOBRY ARTYKUŁ TYLE ŻE NIE ROZUMIEM OKREŚLENIA,,ZROBILI SWOI " PRZECIEŻ ONI NIGDY NIE BYLI SWOI CZŁOWIEK ZAPRZEDAJĄCY SIĘ Z NISKICH POBUDEK EKONOMICZNYCH OBCEMU REŻIMOWI NIE MOŻE BYĆ POLAKIEM NAWET POMIMO OFICJALNEGO POTWIERDZENIA OBYWATELSTWA.
Pamiętajcie słowa Goebbelsa, że ..."im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą..." oraz ..."kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą..." maja one swoją specyficzną wymowę w gębie tego polakożercy Landsbergisa. A wiecznie uśmiechnięty Radosław S. posłuży za pożytecznego idiotę.
Pan Sikorski ma aspiracje imperialne?? Ja twierdzę, że raczej ma tendencje wprost przeciwne. Przynajmniej Jego nieudolne działania względem Białorusi i Litwy rozwiały moje marzenia o mocarstwowości Sikorskiego.
Chyba żyjemy w innym kraju. Polskie podręczniki przedstawiają obraz dokładnie w taki sposób, jak Ty go tutaj zreferowałeś. Tzn Dolny Śląsk to Niemcy (kiedyś to była Polska, ale nie bądźmy śmieszni, przecież to prehistoria), dostaliśmy je od wujka Stalina z wielką krzywdą dla Niemiec. W szkole dowiesz się, że wątpliwa polskość tych ziem skończyła się gdzieś w czasach Bolków Świdnickich. W końcu nie zauważyłem, żeby w Polsce zaczynało się mówić o historii Śląska od roku 1000. Zresztą wcześniej Śląsk był słowiański, więc nie wiem o co chodzi? Być może o to, że do ok V wieku tereny, te zamieszkiwały plemiona wschodnio-germańskie, które mają tyle wspólnego z Niemcami co przodkowie Szwedów. Po drugie mówienie, że inteligencję na Śląsku stanowili Niemcy, czy nawet Czesi (ale broń boże nie Polacy), to kompletne pomieszanie pojęć. Po pierwsze pojęcie inteligencja definiuje się różnie, ale żaden historyk nie odważy się mówić o inteligencji przed XIX w. Jeśli chodziło Ci o elity, to na jakiej podstawie twierdzisz, że były czeskie? W jakim sensie? Czy byli to zgermanizowani Czesi? Jeśli takie elity uważasz wciąż za czeskie, to czemu nie uważasz za polskie, zgermanizowaną polską arystokrację. A jeśli twierdzisz, że Byli to Czesi mówiący po Czesku, to muszę Cię zmartwić, była ich garstka i zazwyczaj zaliczali się do warstw niższych. I w końcu przechodzę do drugiej części, skoro z patriotyzmem u kolegi jest wszystko OK, bo nie jest kolega Polakiem, jak się sam uczciwie przyznał, to apeluję w dalszym ciągu do kolegi poczucia sprawiedliwości. Proszę nie porównywać sytuacji utraty Lwowa przez Polaków do utraty Wrocławia przez Niemcy. Niemcy dostali to na co zasłużyli, a my dostaliśmy nędzną "rekompensatę" za to co utraciliśmy. Tak, tak, wiem, że dostaliśmy ziemie stojące na wyższym stopniu rozwoju cywilizacyjnego. Nie zmienia to faktu, że utraciliśmy coś bezcennego a otrzymaliśmy, tereny które od polskości odpadły wówczas już niemal zupełnie. Poza tym nikt w Polsce nie odmawia Niemcom prawa do chlubienia się z cywilizacyjnych dokonań na Śląsku i mówienie, że Polacy stosują tu jakąś moralność Kalego, każe mi przypuszczać, że kolega po prostu ma do Polaków jakiś uraz, bo w sposób rażący mija się z prawdą. Postawa Polaków względem niemieckości Śląska jest zaprzeczeniem tego jak Polskość Podola, Wołynia i Rusi Czerwonej traktuje się na Ukrainie.
I ja tak myślę. A nasza nieobecność w Libii może zaskutkować np. kolejną nieprzyjemną wiadomością kolejnego 17 września. Jak Kuba Bogu.
Czyż nie jest to powtórka z historii ,wszak w Rosji sowieckiej szkoliły się niemieckie jednostki pancerne i lotnicze po traktacie Wersalskim.Efekt szkoleń znany pod nazwą II Wojny Światowej.
Prawda, niestety pan Dutkiewicz nie stanął na wysokości zadania i nie pokazał że ma między nogami to co każdy chłop mieć powinien.
Afryka, Afganistan - daleko, Kaliningrad i Moskal - blisko. Z tego już bardzo dużo wynika...
ale nigdy nie przyszłoby nam do głowy wymagać od Niemców, by mówili "wrocławscy profesorowie piszący głównie w języku niemieckim"; zresztą żaden prezydent niemieckiego miasta by się na to nie zgodził...
"Jednak Sojusz raczej nie jest w stanie sformułować spójnej strategii w sprawie relacji z Rosją i nie jest gotowy na prowadzenie potencjalnie siejących niezgodę debat z tego powodu"
Może, ale za to cieszy się powściągliwością Rosji wobec aktywności USA i NATO w Afryce Północnej. Podobnie powściągliwe było NATO wobec Rosji w Gruzji. Być może "zbliżenie" z Rosją nie polega wyłącznie na handlowaniu bronią. Pytanie, czy z takiej sytuacji coś dla nas wynika.
Dzięki za podpowiedź z opcją "odpowiedz".
Opisujesz sytuację na Śląsku tak jak przedstawiają ją polskie podręczniki, co jest dość zrozumiałe. Znam te teksty doskonale. Moje pytanie (być może retoryczne) jest jednak inne: dlaczego zaczynamy mówić o historii tych ziem, od ok. roku 1000? Czy tylko dlatego że tak wygodnie? dlaczego nie od roku 500, albo 1700? Druga sprawa: ludność polska była obecna na tych terenach przez całe 1000 lat, jednak inteligencję stanowili Niemcy czy Czesi, przynajmniej przez ostatnie 700 lat i to właśnie po niech zostało to, co we Wrocławiu oglądamy dzisiaj. Chłop polski, był tak samo traktowany przez ówczesną władzę Czeską, Austriacką a na końcu Pruską, tak samo jak chłop ukraiński na Podolu czy Wołyniu przez Polaków. Stąd trudno powiedzieć o jakimkolwiek wkładzie chłopa polskiego w rozwój kulturalny czy naukowy Wrocławia, tak jak o nie było wkładu chłopa ukraińskiego w rozwój Lwowa. Wystarczy popatrzeć w jakim języku tworzyli ludzie nauki w tych miastach, bo właśnie o miastach rozmawiamy. Jeśli wziąć pod uwagę wieś, to sytuacja znów jest analogiczna. Na Śląsku była polskojęzyczna, na Ukrainie ukraińska.
Co do drugiej części wypowiedzi Kolegi szybko uspokajam. Z patriotyzmem u mnie wszystko w jak najlepszym porządku, tyle tylko że nie jestem Polakiem.
Kolega mógłby korzystać z opcji "odpowiedz" ;) Wtedy ta dyskusja byłaby czytelniejsza. Ale ad rem. sugerowanie, że Śląsk ostatni raz był polski 1000 lat temu zdradza albo ogromne luki w wiedzy na temat historii własnego kraju, albo chęć posługiwania się w dyskusji manipulacją. Podobnie jest z mówieniem, o tym, że Wrocław został wybudowany przez Niemców. W dużej mierze tak, podobnie jak Kraków, Gniezno, Poznań, Lwów itd... Po prostu tak się nasza historia ułożyła, że żywioł mieszczański był w dużej mierze żywiołem niemiecko-żydowskim. Nie przeczy to jednak faktowi, że połowa Wrocławia jeszcze w XIX wieku była nazywana "częścią polską" ponieważ jej mieszkańcy byli uważani za Polaków. Taka sama sytuacja miała miejsce na podwrocławskiej wsi. Taki np. Powiat Oławski dopiero w XIX wieku utracił swój polski charakter. Piastowie Śląscy również nie nazywali się "Piastami" tylko Polskim Rodem Panującym. Jeszcze w XVII wieku na dworze piastowskim w Brzegu kultywowano polską kulturę. Na temat polskości dolnego śląska można by mówić wiele. Ta ziemia była Polska a opatrzność wróciła nam ją w momencie, w którym nikt już o tym nie marzył i nauczmy się z tego cieszyć. To tyle na ten temat.
Natomiast jeszcze inna kwestia. Bardzo często spotyka się postawę, którą kolega zaprezentował w swoim poście, mianowicie, że Polacy względem Ukraińców znajdują się w analogicznej pozycji jak Niemcy względem Polaków. Rozumiem, gdy coś takiego, mówi Niemiec lub Ukrainiec (choć przeczy to elementarnemu zmysłowi moralnemu i po prostu faktom), natomiast gdy czytam coś podobnego u Polaka, to nie mogę się nadziwić demoralizacji naszego społeczeństwa. Rozumiem, że Pan wypisując tu takie bzdury, jest przekonany o tym, że kieruje Panem dążenie do prawdy i obiektywizm. Mam nadzieję, że otrzeźwieje Pan jak najszybciej i zorientuje się, że kierują Panem przede wszystkim nasze narodowe kompleksy. Brakuje Panu nie tylko rudymentalnych oznak patriotyzmu, ale przede wszystkim brakuje Panu poczucia sprawiedliwości.
Właśnie to jest postawa, o której wspomniałem. @Hetmański, dlaczego odwołujesz się do wrocławskich Piastów sprzed 1000 lat? Dlaczego rozdrapywania historii nie zacząć od początku naszej ery, albo od epoki kamienia łupanego? Dzisiaj po Piastach nie ma już śladu, ani po Rusinach. Dzisiaj widzimy Wrocław wybudowany rękami Niemców z dodatkami socjalistycznej Polski i Lwów wybudowany rękami Polaków, z dodatkami sowieckim. Piszesz, że Niemcy płacili za grzechy III Rzeszy, więc wyobraź sobie, że wg Ukraińców Polacy zapłacili za grzechy ucisku Polski szlacheckiej. Twoje myślenie jest w 100% komunistyczne, bo za sprawiedliwą uważasz odpowiedzialność zbiorową.
Pułki Rusińskie nie miały nic wspólnego z ukraińcami
Proszę zapoznaj się dokładnie z historią tych ziem ukraińcy na siłę dorabiają ideologię narodową do zbrodni popełnianych z niskich pobudek.Pojęcie narodu zostało na siłę dokooptowane dopiero w przełomie XIX i XX wieku.Od wieków te tereny należały do Korony Polskiej Porównanie Wrocławia i LWOWA jest nietrafnym argumentem ,bo jeśli w okresie panowania Piastów był on niewątpliwie polskim miastem to nie ma żadnych podstaw do twierdzenia że LWÓW był ukraiński bo w tych czasach nie było takiego tworu jak ukraińcy ,chyba że odniesiesz tą nazwę do mieszkańców tych ziem w takim kontekście jak do Mazurów ,Ślązaków ,itp, co nie znaczy że nadal byli przede wszystkim Polakami.Pierwotni mieszkańcy tych ziem RUSINI to nie to samo .Niemców nie mieszaj do tego sporu bo w II RP mieli takie prawa jak wszyscy natomiast w tworze zwanym PRL płacili za grzechy III Rzeszy i w dodatku nie naród Polski wystawił im ten rachunek Wszak kopalnie Syberii i Donbasu nigdy nie leżały w granicach RP.
Bylejakość uroczystości jest niepodważalna. Natomiast co do słowa "Polscy profesorowie"... O profesorach wrocławskich sprzed 1945 roku, też niechętnie mówimy "Profesorowie Niemieccy" Polska historiografia również ma wiele grzechów "pomijania" dokonań Niemców na terenach Śląska czy Wielkopolski.
Wydarzenia na Ukrainie były wielkim złem, co należy z całą stanowczością podkreślić. Jednak nie możemy dopuścić do tego, by w naszych badaniach historycznych poddać się mentalności Kalego. Wymagamy od Urkaińców uznania win UPA, ale oburzamy się, jeśli ktoś wspomni o krzywdzie Niemców, której doznali na terytorium Śląska. Oburzamy się, jeśli ktoś nazywa "Powstania śląskie" wojną domową, albo wspomina o niemieckiej przeszłości Wrocławia. Jeśli Wrocław jest odwiecznie polski, to Lwów odwiecznie ukraiński. Jeśli we Lwowie widzimy ogromny wkład pracy Polaków, to musimy docenić również wkład pracy Niemców we Wrocławiu.
Systematyczna praca wszystkich odłamów politycznych elit dążących do rozwodnienia i zatarcia odpowiedzialności za zbrodnię ludobójstwa na polakach.Stawianie karkołomnych tez pseudonaukowych tak jakby nie znali manifestu politycznego oun - upa.Czas podjąć zdecydowane działania ze strony oficjalnych czynników polskich jasno stawiających ten problem.
Zdaje się, że "...chodzi o WTO, a może o zniesienie wiz na wjazd do Polski dla mieszkańców obwodu kaliningradzkiego..." o obydwie te sprawy razem i co gorsza, obecnie rządząca ekipa najprawdopodobniej do tego "dąży". Jeżeli "wprowadzimy" kacapów na zachód, to Europa nigdy nam tego nie zapomną w sensie negatywny.A jeżeli pisze Pan o..."różnych nacisków gospodarczych, wszechstronnego wywiadu i dyplomacji..." to niestety, ale są to skutki grubej kreski zafundowanej Polsce przez ludzi dla których Ona nigdy nie była, nie jest i nie będzie ojczyzną (Szechter, Geremek, Mazowiecki i inni) o czerwonych zdrajcach przemianowanych na SDRP, SLD czy jak tam się teraz komuniści nazywają nawet nie wspominam bo szkoda nerwów.
Ciubaryki, czerwone bladzie, balszawiki - jak mówią o nich na Białorusi, zawsze tak postępują wobec nas oraz innych krajów, jeżeli chcą osiągnąć zamierzony cel polityczny. Może chodzi o WTO, a może o zniesienie wiz na wjazd do Polski dla mieszkańców obwodu kaliningradzkiego-wszak nasza jest prezydencja przez pół roku w Unii. Przypomnijmy sobie świeżą sprawę raportu makowskiego. Niby został podany w całości, a później, co jakiś czas, wyciągano na światło dzienne kolejne antypolskie"perełki" z tej katastrofy. Z pewnością jeszcze mają coś ukryte, tylko czekają na publikację raportu Millera. Niestety nasz obecny rząd i prezydent są bardzo ulegli wobec Rosji, boją się jej postawić, powiedzieć zdecydowanym głosem co myślą o takim postępowaniu i zawalczyć o swoje. Świętej pamięci Lech Kaczyński nie był bez wad, ale na wiecu poparcia dla Gruzji w Tibilisi nie bał się powiedzieć światu kilku prawdziwych zdań o imperialistycznej polityce Rosji. Nie bał się bo m.in. znał przebieg bitwy pod Kłuszynem i wiele innych podobnych starć polsko-rosyjskich, znał dobrze historię Polski i wiedział, że Polska nie ma najmniejszego powodu być uległym wobec Rosjan, ani pozwolić jej na dyktowanie nam jakichkolwiek warunków w żadnej z dziedzin wzajemnych stosunków.
Współcześni bolszewicy do osiągnięcia swoich celów rzadko posługują się siłami militarnymi. Używają do tego różnych nacisków gospodarczych, wszechstronnego wywiadu i dyplomacji.
W tej akurat sprawie możemy sprawdzić efektywność naszej prezydencji w UE i rozmawiać z Sowietami w imieniu wspólnoty, za jej poparciem, a nie tylko w naszym interesie. Jest więc chyba większa szansa na szybkie zniesienie zakazu, chyba że, jak napisałem na początku, Ruskie chcą coś konkretnego w zamian.
Tusk mówi, że nasze stosunki są świetne a jednak ciągle Moskwa nam rzuca kłody pod nogi a Tusk się tylko uśmiecha. Rosja chce wejść do WTO, my możemy to wetować, więc ja nie wiem co robi Tusk. Rosja pokazuje palec to my też pokażmy. Jeszcze wyjdzie na to że wepchniemy Rosję do WTO, Tusk ogłosi to za swój sukces a embarga jak są tak będą...
Pisał szechter to i pogromy mu w głowie
Zdaje się, że ktoś Pani odpisał ale nie wiedzieć czemu w osobnym wątku: http://www.kresy.pl/?forum/wpisz-temat,0,0,299#p881
Może ktoś się orientuje jaki jest tytuł książki D. Schenka o której wspomina autor?
staszekkos świetna relacja z odsłonięcia pomnika. Dzięki. A propo poniżającego dla nas zachowania polskiego rządu wobec naszych sąsiadów idealnie ukazuje piosenka na YT "Przepraszam... (Lumpex 75)". Wszystkich dookoła powinniśmy przepraszać i chyba co najmniej 50% Polskiego PKB przeznaczać na zadośćuczynienia... "I tylko mnie jedno przenika do głębi, że mnie ... nikt nie przeprasza!" :)
Mam podobne zdanie na temat tej bylejakiej "uroczystości".
Całość jest na http://lwow.eu/profesorowie/pomnik/pomnik.html
Dziękuję, chyba za bardzo się tym przejmuję...
to była ironia Tokar :) wrocławianie współfinansowali budowę tego pomnika, a teraz ich prezydent boi się powiedzieć, że to byli profesorowie polscy - znaczy się profesorowie polscy nie istnieli :)
Absolutnie nie rozumiem komentarza Jumanyga - co oznacza "nieistniejącym profesorom lwowskim"
Po pierwsze już czas aby zacząć mówić POLSKIM PROFESOROM WE LWOWIE. Oni zginęli ponieważ byli Polakami, tylko jeden z nich był pochodzenia żydowskiego, nie zginął żaden Ukrainiec. Pisanie profesorom lwowskim jest zakłamywaniem historii. Jednocześnie gratuluję autorowi tekstu o uroczystościach, śledziłem wszystkie jakie się pokazały, ten jest naprawdę najlepszy.
No to Wrocławianie współfinansowali pomnik poświęcony pomordowanym nieistniejącym profesorom lwowskim... Tylko gratulować gospodarności...
Po pierwsze tekst nie jest mojego autorstwa, a skrótem agencyjnym tekstu z "Rz". Po drugie, w tekście red. red. Kościńskiego i Pisalnika ten fragment nie dowodził, że strona polska może ponosić winę za problemy z organizacją egzaminów na Białorusi (o czym tylko i wyłącznie mówił zamieszczony u nas skrót), a za to, że za mało dba o Polaków z Białorusi i dlatego tak mało ich w Polsce studiuje.
Tak więc, podsumowując, nasz skrót dotyczył węższej problematyki niż tekst w "Rz". Proszę porównać tytuły: "Czy Polacy z Białorusi będą studiować w Polsce?" i "Polsko-białoruski spór o rekrutacje na studia".
Pana zarzut z punktu widzenia dziennikarskiego, powtórzę, nie jest uzasadniony. A że nie piszemy o wszystkim i nie poruszamy wszystkich problemów - jakim np. są problemy Polaków z Białorusi ze studiami w Polsce - niestety nie dysponujemy (na razie) takimi możliwościami...
Również pozdrawiam.
Ale w pańskim wyborze z materiału Andrzeja Pisalnika nie ma ani jednego słowa z końcowego fragmentu jego artykułu, że winna w tym całym sporze może być także Polska. Czytając go wyciągamy tylko jeden wniosek - cała wina po białoruskiej stronie. Natomiast polski głos z Grodna, na który powołuje się Pisalnik, mówi też o naszej odpowiedzialności.
Pozdrawiam
Artykuł się krótkim opisem tegorocznego sporu pomiędzy polskim polskim i białoruskim ministerstwem edukacji, o czym świadczy tytuł, opracowanym na podstawie artykułu z "Rzepy". Dlatego Pana zarzut wydaje mi się niesłuszny. Co innego spór polsko-białoruski a co innego postulat, jak najbardziej słuszny zresztą moim zdaniem, powołania przez nasz rząd funduszu stypendialnego dla Polaków z Białorusi. To drugie zależy tylko od nas, czy konkretnie od polskiego rządu, to sprawa naszej wewnętrznej polityki.
Artykuł p. Szakalickiej, dotyczący także tej drugiej sprawy pojawił się na naszych łamach, Pan zdaje się go umieścił, a my zatwierdziliśmy do publikacji: http://www.kresy.pl/wydarzenia,bialorus?zobacz/odwolane-egzaminy-dla-polskiej-mlodziezy-na-bialorusi
Sprawa jest słuszna i będziemy jej kibicować oraz w ramach swoich możliwości wspierać.
Także w artykule Andrzeja Pisalnika pt. "Czy Polacy z Białorusi będą studiować w Polsce?", w "Rzaczpospolitej" z 02.07.2011, na podstawie którego powstał tekst "Polsko-białoruski spór o rekrutację na studia" jest napisane że:
" Pojawiają się jednak głosy, że winna jest strona polska.
– Bardzo dbamy o białoruskich opozycjonistów, jest np. program stypendialny im. Kalinowskiego, a nieco zapominamy o naszych rodakach – mówi polski działacz zajmujący się wsparciem dla Polaków na Białorusi. – Jest pomysł powołania programu rządu RP im. Romualda Traugutta dla prześladowanej w coraz drastyczniejszy sposób mniejszości polskiej na Białorusi. Pierwszym krokiem ku temu byłoby przyjęcie na studia wszystkich młodych polskich kandydatów".
Szkoda, że pan Zalewski tego nie uwzględnił i przedstawił nie całkiem prawdziwy obraz tego sporu.
Słuszna uwaga, dziękujemy, poprawiliśmy to. Ten zapis pojawił się na naszych łamach przez nieuwagę.
Trochę inaczej widzi ten spór Ewa Szakalicka w artykule pt. "Odwołane egzaminy dla polskich dzieci z Białorusi", zamieszczony na www.fok.com.pl w zakładce Białoruś. A w powyższym materiale dziwnym jest dla mnie sformułowanie "300 białoruskich uczniów". Przecież tu chodzi o młodzież polską i polskiego pochodzenia z Białorusi, a nie o Białorusinów. Gdyby podobna sytuacja dotyczyła na przykład Polaków z Litwy, to nie napisano by"300 litewskich uczniów", a przecież na Białorusi mieszka więcej Polaków i osób polskiego pochodzenia niż na Litwie (wg oficjalnych statystyk).
A może by tak jakaś większa wycieczka do Puńska lub Sejn sfinansowana ze środków MSWiA, które tak szczodrze finansuje różną i stosunkowo drogą działalność litewskiej mniejszości narodowej w Polsce? Oto środki według MSWiA za rok 2010
http://www.mswia.gov.pl/portal/pl/568/8054/Decyzja_Ministra_SWiA_z_dnia_15_grudnia_2009_r_w_sprawie_podzialu_dotacji_na_rea.html.
Pozycje od 67-74; 263-269; 296; 298; 300; 302-305; 307; 308; wyszło 433 360 zł z groszami. Ciut dużo jak na taką mała mniejszość, tym bardziej, że Litwa w tym roku strasznie poskąpiła dotacji kasy nawet na prasę polskojęzyczną o podręcznikach już nawet nie wspominam. Pytam tylko gdzie jest równość lub skala postępowania?
Zaznaczę że Wilno jest litewskim miastem i takim powinno chyba być (choć oficjalnie stało się terytorium Polski w 1791 roku, litwini zgodzili się Wileńszczyznę włączyć do Polski), ale jeżeli oni mają "męczyć" Polaków zamieszkujących te tereny to trzeba wziąć przykład z Rosji. Rosja zaczęła rozdawać Rosyjskie paszporty mieszkańcom prowincji Abchazja i Osetii Południowej (Gruzja). Skoro nie chcą aby Ci ludzie byli obywatelami Litwy to powinni być obywatelami Polski. A obowiązkiem każdego kraju jest objęcie opieką swoich obywateli.
Im od roku 1917 marzą się prezydencje w europie więc zazdroszczą... A co do dopłat... Powinni zabronić jakichkolwiek dofinansowań! Tak się rujnuje kraj. Miasteczku X marzy się basen, cena 10mln. Unia dofinansuje (też dokładamy się do tego budżetu) 6mln, 4mln "wyłoży" (bo tak na prawdę zaciągnie kredyt na 20lat). I takim sposobem miasteczko ma 6mln "gratis" ale spłata tych 4mln zroibi z tych 4mln - 8mln. Miasteczko korzystając z tak darmowych pieniędzy zadłuża się do konstytucyjnego progu 60% - ale jest luz bo mają basenik. A może by tak za własne wypraowane pieniądze odłożyć coś i bez żadnych "gratisów" i kredytów coś budować, wyjdzie na pewno taniej.
Czy na Litwie nie ma czynnych zakładów psychiatrycznych? Toż to klasyczna schizofrenia paranoidalna.
Ukraińcy to mieszanina napływowych obwiesi uciekających przed stryczkiem z wszystkich terytoriów otaczających RZECZPOSPOLITĄ.Te terytoria poza okresem rusińskim -nie mylić z Rosjanami to inna nacja zawsze stanowiły teren bardzo słabo zasiedlony z tych przyczyn były kolonizowane przez naszych Królów i magnaterię cała reszta to dorabianie kwiatów do kożucha.
Początki istnienia Ukraińców można znaleźć we wczesnym neolicie... a przy najmniej tak chcieliby sądzić :P
Piękna postać polskiego patrioty.Warto rozpropagować ten artykuł na innych portalach patriotycznych ,jednak uzależnione to jest od zgody autora .
Niestety ukraińcy nie mieszkali we Lwowie od początku istnienia miasta ponieważ nie istnieli ukraińcy.
Dziękujemy i poprawiamy ;)
dobrna uwaga, zdjęcie przedstawia Monaster św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach a nie Ławrę
Uważam, że jak zwykle są to kolejne puste obietnice i litewskie władze o tym doskonale zdają sobie sprawę. Jak tylko o problemach Polaków na Litwie zrobi się głośniej na międzynarodowym forum, to takie nic nie znaczące dla Litwinów deklaracje się pojawiają. Tak jest od czasu uzyskania przez ten kraj niepodległości po rozpadzie ZSRR. Jak przychodzi do głosowania w litewskim parlamencie sparw polskich, to ich wynik jest zawsze negatywny dla naszych rodaków.
Powinniśmy przetestować szczerość litewskich deklaracji i na przykład po kolejnym odrzuceniu dwujęzycznych napisów w miejscowościach, w których Polacy stanowią znaczący procent, wprowadzić zakaz używania takich napisów w Polsce w tych miejscach, w których zwarcie mieszkają Litwini. I spokojnie poczekać na reakcję naszego malutkiego sąsiada. Nie chcecie litewsko-polskich napisów u siebie? To my nie życzymy sobie polsko-litewskich w naszym kraju. wprowadzicie w życie ustawę o takich nazwach, to proszę bardzo, niech polscy Litwini tez maja dwujęzyczne napisy.
DOBRY ARTYKUŁ TYLE ŻE NIE ROZUMIEM OKREŚLENIA,,ZROBILI SWOI " PRZECIEŻ ONI NIGDY NIE BYLI SWOI CZŁOWIEK ZAPRZEDAJĄCY SIĘ Z NISKICH POBUDEK EKONOMICZNYCH OBCEMU REŻIMOWI NIE MOŻE BYĆ POLAKIEM NAWET POMIMO OFICJALNEGO POTWIERDZENIA OBYWATELSTWA.
"Bo Polska to bogaty kraj, kradną, kradną i rozkraść nie mogą".
Pamiętajcie słowa Goebbelsa, że ..."im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą..." oraz ..."kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą..." maja one swoją specyficzną wymowę w gębie tego polakożercy Landsbergisa. A wiecznie uśmiechnięty Radosław S. posłuży za pożytecznego idiotę.
A u nas od dawna kupują :/ I wykupują ... Litwini nie są tacy głupi...
Mocarstwo narzuca krajom sąsiednim swoją wolę... narazie mini państewka obok nas nam narzucają...
Pan Sikorski ma aspiracje imperialne?? Ja twierdzę, że raczej ma tendencje wprost przeciwne. Przynajmniej Jego nieudolne działania względem Białorusi i Litwy rozwiały moje marzenia o mocarstwowości Sikorskiego.