Powiem że niezle to nam się udalo na mostu)) Zhodnja i Wshodnia Ukraina nawzdy razem)
http://www.youtube.com/watch?v=woFAJXouR98&feature=related
http://uateka.com/uk/news/54
Tym nowogródzkim szlakiem (może nie byłam we wszystkich wymienionych miejscowościach), od Nowogródka do Baranowicz przejeżdżałam wielokrotnie, a ze Świtezi do Horodyszcza wędrowałam raz pieszo nocą, kiedy w przydrożnych transzejach zieleni, świeciły robaczki świętojańskie, świetlikami zwane. Horodyszcze - Świteź pokonywaliśmy tę drogę autobusem, stopem, kilkanaście razy w letnie wakacje, kiedy przyjeżdżaliśmy z rodzicami na wakacje, w strony rodzinne, mojego ojca. Na Świtezi nocowaliśmy pod namiotami kilka razy. Poznaliśmy młodych ludzi, w naszym wieku z Lidy, Karelicz, Mira, z którymi byliśmy w kontakcie i odwiedzaliśmy ich później, w tych miejscowościach. Kołdyczewo, Zaosie, Stołowicze, Arabowszczyna itd. są mi bardzo dobrze znane, jak również Baranowicze. Byliśmy, ja z rodzicami i rodzeństwem - pierwszymi po wojnie, przyjeżdżającymi w te strony Polakami. Tatusia ciągnęło zawsze w te nowogródzkie strony, „(...) do Płużyn ciemnego boru wjechawszy, pomnij zatrzymać twe konie, byś się przypatrzył jezioru (...)”.
Zwiedzałam Tuhanowicze. Pierwszy raz byłam tam w 1961, 1963 i w 1977 roku. Pozostały wspomnienia i czarno-białe zdjęcia zrobione aparatem Druhem. W Tuhanowiczach na dworze u p. Józefy Tuhanowiczowej wychowywała się moja babcia, która urodziła się w pobliskiej Korczowej. Po ukończeniu pensji dla panienek w Warszawie, na którą wysłała ją, wspomniana właścicielka Tuhanowicz, babcia powróciła i pracowała jako guwernantka na dworze, dopóki p. Józefa nie znalazła dla niej męża i nie wydała jej za mąż. Babcia poszła, wówczas, za mężem do Horodyszcza.
Znam to miasteczko. Byłam tam ostatni raz w 2004 roku na grobach moich dziadków, po 27. letniej nieobecności. W Horodyszczu urodził się, przed II wojną światową, mój ojciec, który musiał swoje rodzinne strony opuścić. Horodyszcze odwiedzaliśmy kilkakrotnie od 1961 roku, do 1977. Kiedy reaktywowano kościół katolicki, w przywracaniu stanu funkcjonowania brali czynny udział moi rodzice, już nieżyjący. Oni to przywozili z Polski do Horodyszcza nakrycia liturgiczne, ornaty, obrusy et cetera. Syn mój, w czasie pobytu z dziadkami w Horodyszczu, uczył małych chłopców, sam był chłopcem, ministrantury. W Horodyszczu miałam wiele koleżanek i kolegów, i pozostawiłam tam miłe wspomnienia z wakacji.
Ta dyskusja jest bez sensu.Problem tkwi w innym złożeniu wystarczy popatrzeć na mapę świata gdzie występują surowce mineralne (ropa) i nanieść na nią żródła konfliktów.Jakoś dziwnie się pokrywają ,także przeciwstawne interesy Rosji i USA pokrywają się z ta mapą.
: ) to są takie tam przypuszczenia : ), po drodze mieliby jeszcze donców i kubańców a a wszak i ukraińskim kozakom nieraz ani dwa zdarzało się sprać tyłek bisurmanom : )
"wolność i równość praw obywatelskich ; prawo wyborcze "do sądów rad i urzędów wiejskich, powiatowych, ziemskich i najwyższych publicznych; pełną własność użytkowanej ziemi, za odszkodowaniem dziedziców przez państwo; swobodę praw i wiary, jakiej kto się trzyma i używanie swego języka w szkołach sadach i innych ziemskich urzędach."
Tiego bym nie daly nawet jakbym zwieczenzyli, jak pokazala poznejsza praktyka...Cala problema braku zaufana i szerosci intencii(((
No USA gotuje nowy wypad "dla miru"( Co im do spraw Sirii, Libii, Afganistanu, Serbii etc. Piraty nowoczesnosci. Niech Rosijane tan kreca, moze USA zlapa ogona)
Do końca życia miał nadzieję, że uda mu się wrócić na ziemię przodków. Swoim spadkobiercom zabronił dzielić w testamencie otrzymane od państwa gospodarstwo: ”A to dlatego, ze może kiedyś wielki sąsiad odda Finlandii i byłym właścicielom zabrane tereny. Wtedy znajdujące się w moim posiadaniu gospodarstwo Kummunlahti nr 3 należy zwrócić państwu i przejąć w celu zarządzania, wykorzystania i posiadania dawne gospodarstwo należące do mojej rodziny”. Wspaniały przejaw patriotyzmu.Chciałbym kiedyś przeczytać o podobnym geście ze strony jakiegoś polaka w stosunku do naszych Kresów po ich powrocie do Polski.
"Oglądanie fotografii z albumu działa terapeutycznie, przewracając kolejną stronice i chłonąc ukazane na niej piękno człowiek uspokaja się. Zda się, że krew spowalnia..."
Dokładnie takie są me odczucia i oby to dziedzictwo przetrwało jak najdłużej w niezmienionym kształcie.
Zdaję sobie z tego sprawę, ale niestety pisanie osobnego artykułu jest zbyt pracochłonne, a ja nie mam teraz wiele wolnego czasu. Co innego forma komentarza, jak ta powyżej. Pisanie tego zajęło mi niewiele ponad godzinę, a pozwoliło wypunktować ważniejsze błędy.
Przejdę teraz do samego artykułu „Husarz kontra kirasjer”, który napisali Przemysław Górniak i Aaron Welman
„Czy husaria była najlepszą kawalerią w XVII wieku? Zwolennicy kirasjerów stanowczo zaprzeczają.
Do dziś husaria pozostaje symbolem militarnej potęgi Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Choć jej rzeczywiste zasługi są niezaprzeczalne, zdążyła przy okazji obrosnąć mitem czyniącym z niej oddział wojowników niezniszczalnych i tak uniwersalnych, że zdolnych walczyć we wszystkich warunkach i z każdym przeciwnikiem. Ów mit wynikał w dużej części z braku konkurencji. Pojawiła się ona dopiero w XVII wieku, gdy w wojnie trzydziestoletniej zwrócili na siebie uwagę kirasjerzy feldmarszałka Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego Gottfrieda Heinricha von Pappenheima. Ponieważ obie formacje walczyły w tych samych czasach i z tym samym przeciwnikiem (Szwedami), można na przykładach zwycięskich i przegranych bitew spróbować przedstawić zalety oraz wady husarzy i kirasjerów.”
R. S.: Nie mam pojęcia dlaczego to kirasjerzy Pappenheima mieliby być czymś szczególnie wyjątkowym. To nie oni odeszli od karakolu na rzecz szarży na białą broń. Zrobili to Francuzi już pod koniec XVI w.
„Ciężka kawaleria
Husaria na początku swojego istnienia daleko odbiegała od wizerunku przedstawionego przez Henryka Sienkiewicza. Najczęściej nie przyodziewała żadnego pancerza (rzadko lekką zbroję), a jedynymi stałymi elementami były tarcze i lekkie kopie. Wówczas wygląd husarza zdecydowanie odbiegał od stereotypowego wyobrażenia o europejskim rycerzu zakutym w ciężką zbroję. Dopiero po reformach króla Stefana Batorego husaria powoli stawała się cięższą kawalerią. Dużo czasu to zajęło, gdyż jeszcze pod Kircholmem szarżowała zbrojna w kolczugi i kapaliny. Głównie dlatego, że wielu husarzy nie było stać na lepszy ekwipunek.”
R. S. Po pierwsze, kolczugi wcale nie były tańsze od zbroi płytowych. Na przykład w inwentarzu husarza litewskiego Jana Franciszka Korwin Gosiewskiego mamy i zbroje (2 zbroje warte łącznie 60 zł), i kolczugę wartą 150 zł. Więc jeśli kogoś było stać na kolczugę, to na pewno mógł sobie kupić prostą zbroję płytową.
Po drugie, cena uzbrojenia ochronnego to zaledwie ułamek kosztów wyekwipowania całego pocztu. Najdroższe były konie bojowe, których wartość potrafiła wielokrotnie przewyższać cenę czy to zbroi, czy kolczugi.
Po trzecie, obraz Petera Snayersa „Bitwa pod Kircholmem” pokazuje husarzy w zbrojach płytowych, a nie w kolczugach. Także nagrobek husarza, Franciszka Nikodema Kossakowskiego, uczestnika tej bitwy, który zmarł kilka lat po niej, przedstawia go w pięknej pełnej zbroi, której nie powstydziłby się żaden kirasjer. Skąd więc pomysł, że husarze pod Kircholmem nie mieli zbroi płytowych tylko same kolczugi?
Prawdą jest, że tak w epoce Kircholmu, jak i wcześniej, a także później, husaria kolczugi nosiła. Nie jest natomiast prawdą, że pod Kircholmem nosiła tylko kolczugi i kapaliny, i że wynikać to miało z powodów ekonomicznych.
„Inaczej rzecz się miała z kirasjerami, którzy wywodzili się wprost ze średniowiecznej ciężkiej kawalerii. Ze względu na istotne zmiany w sztuce wojennej i szersze użycie broni palnej porzucili kopie na rzecz pistoletów. Wyposażeni w zbroje „trzy czwarte”, nadal przypominali w znacznym stopniu ciężkozbrojnych kopijników święcących triumfy w poprzednich wiekach.”
R. S.: Husarze zdziwiliby się słysząc, że nie wywodzą się z rycerstwa. Oni się nazywali rycerzami. A do tego używali kopii – podstawowej broni rycerzy.
„Zdecydowali się również na odejście od tradycyjnej szarży na rzecz karakolu, czyli konnej odmiany przeciwmarszu stosowanego przez piechotę. Ten sposób walki polegał na stałym ostrzale z broni palnej. W tym celu jazda zbliżała się do formacji przeciwnika w szyku złożonym z kilkunastu szeregów. Trzy pierwsze, luźno rozstawione, oddawały strzał z pistoletu z jednej, a po obrocie – z drugiej ręki, po czym wycofywały się, robiąc miejsce dla kolejnych trzech szeregów. To tłumaczy, dlaczego ta metoda ataku wzięła nazwę od francuskiego słowa „caracole”, oznaczającego spiralę.
Może wydawać się dziwne, że przedkładając karakol ponad szarżę kawaleryjską, kirasjerzy pozostawali ciężej opancerzeni niż husaria. Trzeba jednak wiedzieć, że uzbrojenie ochronne w XVII wieku różniło się budową i przeznaczeniem od średniowiecznego. Zbroje kirasjerskie były tworzone z myślą o odpieraniu ataków przeprowadzanych przy użyciu zarówno broni białej, jak i palnej, co – jeśli weźmiemy pod uwagę wybraną przez tę formację technikę walki – tłumaczy pełne opancerzenie. Nie bez znaczenia był także wpływ zachodnioeuropejskich tradycji rycerskich.
Szarża i karakol
Styl walki husarii ewoluował w ciągu wieków i raczej szedł pod prąd nowym trendom panującym w Europie.”
R. S.: Te „nowe trendy” nie są tożsame z postępem. Użycie broni palnej, jako głównej siły uderzeniowej kawalerii, było ślepą uliczką, w którą weszła kawaleria zachodnioeuropejska w XVI w.. To właśnie między innymi dlatego takie sukcesy husaria odnosiła. W końcu zrozumiano to i w zachodniej Europie, co poskutkowało tym, że w XVIII w. masowo powrócono do dawnych form walki – szarż na białą broń, bez wstępnego ostrzeliwania nieprzyjaciela.
„Rzeczpospolita Obojga Narodów, która nie prowadziła ekspansji na zachód, miała za to rozległe tereny na wschodzie, przyjęła rolę „przedmurza chrześcijaństwa”. Z tego względu państwo musiało dostosować swą armię do specyfiki regionu i przeciwników innych niż francuscy muszkieterowie czy niemieccy landsknechci. Na wschodzie trzeba było walczyć z Kozakami i Tatarami. W wyniku wieloletnich doświadczeń husaria potrafiła się idealnie dostosować do walki ze wschodnią jazdą.
W drugiej połowie XVI wieku powoli zaczął się pojawiać kawaler w pancerzu z elementami płytowymi (sto lat później będzie to już półzbroja) wyposażony w zmodyfikowaną kopię (znacznie lżejszą niż te średniowieczne), pistolet, koncerz (lub pałasz), orientalną szablę i niekiedy łuk refleksyjny zapożyczony od Tatarów. Husaria była używana jako kawaleria uderzeniowa, od czego w zachodniej tradycji wojskowej zaczęto odchodzić.
W przypadku kirasjerów karakol stanowił rzeczywiście podstawową taktykę. Nie znaczy to jednak, że był to ich jedyny styl walki. Dowiódł tego von Pappenheim śmiałą szarżą w bitwie pod Lützen.”
R. S. Jak już zaznaczyłem, Pappenheim nie był nikim wyjątkowym. Szarże na białą broń prowadzili kirasjerzy jeszcze zanim Pappenheim zaczął swoją karierę wojskową.
„Feldmarszałek Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego i jeden z najznakomitszych dowódców wojny trzydziestoletniej służył wcześniej w jeździe polskiej i dobrze znał husarię. Na podstawie swych doświadczeń zreformował kirasjerów, czerpiąc ze „skrzydlatych” to, co najlepsze. Należy jednak od razu dodać, że pozostałe formacje kirasjerskie nie miały takiego doświadczenia, jak ta dowodzona przez von Pappenheima.”
R. S: To ostatnie zdanie całkowicie mija się z prawdą.
„Feldmarszałek rzeczywiście niejednokrotnie stosował przełamujące szarże, ale z drugiej strony aż tak wiele ich nie wykonał, gdyż w bitwie pod Lützen został śmiertelnie raniony.
Husaria, ze względu na swe wyszkolenie, potrafiła radzić sobie z różnymi przeciwnikami, ale tak naprawdę w XVII wieku koncentrowała się przede wszystkim na ryzykownych atakach.”
R. S.: A cóż to są te „ryzykowne ataki”? Szarże na przeciwnika? Toż właśnie po to stworzono kawalerię.
„Skrzydlaci jeźdźcy byli ubezpieczani przez swych pocztowych, uzbrojonych również w ciężkie pancerze”
R. S: A co to są owe „ciężkie pancerze”? Jakieś szczególnie ciężkie kolczugi, czy może zbroje?
„oraz w długą broń palną.”
R. S. Długa broń palna się zdarzała, ale w okresie, o którym tu mowa, podstawowym uzbrojeniem czeladzi pocztowej były kopie, a nie długa broń palna.
„Ponadto wsparcia udzielały im inne oddziały jazdy, na przykład rajtarzy (nieporozumieniem jest nazywanie tej formacji ciężką kawalerią)”
R. S.: Rajtar to pojęcie na tyle szerokie, że obejmuje także i kirasjera. Więc jak najbardziej rajtar mógł być synonimem ciężkiego kawalerzysty.
„czy arkebuzerzy zagranicznego autoramentu. Dowódca musiał z rozwagą korzystać z husarskiej siły, by jak najbardziej zminimalizować straty przy brawurowej szarży.
Doskonale o tym wiedział błyskotliwy hetman litewski Jan Karol Chodkiewicz, który zdziesiątkował armię szwedzką w bitwie pod Kircholmem w 1605 roku. By zminimalizować przewagę czterokrotnie większych sił przeciwnika”,
R. S.: Trzykrotnie liczniejszych (licząc samych żołnierzy).
„wykorzystał dogodną formę terenu oraz deszczową aurę.”
R. S. To są niestety niczym nie poparte supozycje.
„Wśród Szwedów dominowała głównie piechota. Husarska kopia znakomicie spełniała swoje zadanie (mimo że z reguły wykorzystywano ją przeciw kawalerii) – przełamywała szeregi pikinierów ubezpieczających strzelców. „Skrzydlaci” stosowali także ryzykowną upozorowaną ucieczkę, by móc ponownie zaszarżować na przeciwnika, rozbić jego szyk i zmusić do odwrotu. Taka brawura była całkowicie obca szwedzkiej armii, której taktyka i uzbrojenie wpisywały się w zachodnioeuropejski styl walki.
Nikt nie jest doskonały
Słabość husarii objawiła się w bitwie pod Gniewem w 1626 roku. Osławiona polska kawaleria nie radziła sobie ze zmasowanym ostrzałem Szwedów, a ponawiane szarże rozbijały się o ścianę kul przeciwnika.”
R. S. Kompletna nieprawda. Zalecam lekturę swojego artykułu na temat tej bitwy i roli w niej husarii:
http://www.radoslawsikora.republika.pl/GniewVivatVasa.pdf
„Król Gustaw II Adolf dobrze pamiętał druzgoczącą klęskę swego ojca Karola IX, poniesioną 21 lat wcześniej pod Kircholmem. Z kolei nieudolny polski król Zygmunt III Waza postanowił pod Gniewem wykorzystać słynną jazdę Rzeczypospolitej do ataków zaczepnych, praktycznie pozbawiając ją wsparcia oddziałów zabezpieczających natarcie, co pozwoliło przeciwnikom na oflankowanie „skrzydlatych” oraz zatrzymanie ich silnym ostrzałem muszkieterów i artylerii. Choć bitwa pod Gniewem była głównie porażką dowódcy, potwierdziła przy okazji, że husaria jest tak naprawdę formacją przełamującą, a jej wykorzystanie powinno być poprzedzone wieloma innymi działaniami mającymi umożliwić wykonanie szarży na broń białą.”
R. S. Bitwa pod Gniewem pokazała tylko, że pozostająca za umocnieniami piechota, jest nie do ruszenia przez kawalerię. Tyle, że samo przetrwanie bitwy nie jest równoznaczne z jej zwycięstwem.
„Kirasjerzy von Pappenheima również nie byli doskonali. Spektakularną porażkę ponieśli w pierwszej bitwie o Breitenfeld (1631 rok) z siłami również dowodzonymi przez króla Gustawa Adolfa. Pięć tysięcy kirasjerów aż siedmiokrotnie wykonywało karakol, nim zostali rozbici. Trzeba jednak zauważyć, że podczas tej bitwy podkomendni von Pappenheima ścierali się jednocześnie z jazdą i piechotą szwedzką, walczyli zarówno na broń palną, jak i białą. Kirasjerzy potrafili wyciągnąć lekcję z tej porażki i dostosowali swój styl wojowania do zmian na polu walki. Już w bitwie pod Lützen dowiedli, iż są formacją dość elastyczną. Tego nie można raczej powiedzieć o husarii – bezradnej, gdy nie mogła przeprowadzić udanej szarży.”
R. S. To ostatnie zdanie jest zupełnie fałszywe. W warunkach, w których pod Lützen szarżowali kirasjerzy, husaria nie miała sobie równych. W warunkach, w których pod Gniewem przyszło szarżować husarii, żadna kawaleria nie miała szans. A decydowało o tym użycie lub nie, umocnień polowych oraz wykorzystanie, bądź nie, sprzyjających warunków terenowych. Ciężka kawaleria, żeby móc skutecznie przeprowadzić swój atak, musiała mieć do tego odpowiedni teren. To się tyczy tak kirasjerów, jak i husarzy.
„Wojsko pogrzebowe
Z czasem husaria – tak jak cała Rzeczpospolita – zaczęła podupadać. Ze względu na pustki w szlacheckich skarbczykach liczba „skrzydlatych” regularnie spadała. Wprawdzie starano się uzupełniać ubytki, ale ze względów finansowych skutkowało to spadkiem jakości uzbrojenia i wyszkolenia. Nie bez znaczenia była też zmiana szlacheckich obyczajów i odejście od tradycji rycerskich. Husaria w XVIII wieku stała się w końcu wojskiem paradnym, używanym tylko na popisach wojskowych lub pogrzebach wodzów i oficjeli. Z tego powodu nazywano ją „wojskiem pogrzebowym”.”
R. S. To prawda.
„Oddziały kirasjerów przetrwały znacznie dłużej.”
R. S. Ale nie takiej formie, jak kirasjerzy Pappenheima. Uzbrojeni w broń drzewcową kawalerzyści przetrwali do XX w., co nie znaczy, że był to ten sam rodzaj jazdy, co XVII w. husaria.
„W XIX wieku walczyły jeszcze na frontach wojen napoleońskich. Tak długa żywotność tej formacji świadczy o jej elastyczności i użyteczności.”
R. S. Owszem, kirasjerzy (choć nie tacy, jak Pappenheima) byli użyteczni i w XIX w. Tak samo, jak i lansjerzy.
„Kirasjerzy, choć niepozbawieni wad, stanowili godną zachodnią przeciwwagę dla polskiej husarii, którą pod pewnymi względami (na przykład, jeśli chodzi o dostosowywanie się do zmiennych warunków pola walki) nawet przewyższali.”
R. S. A to jest wniosek oparty jedynie na życzeniach autorów. Husaria wielokrotnie w XVII w. walczyła z kirasjerami różnych nacji. Wielokrotnie walczyła i wielokrotnie ich zwyciężała. I to czasem przy dużej przewadze liczebnej przeciwnika (jak np. pod Kutyszczami w 1660 roku, gdzie ok. 140 husarzy rozbiło ok. 700 kirasjerów). Nie znam bitwy, gdzie przy porównywalnym stosunku sił, husaria przegrała z kirasjerami.
Najlepszą oceną przydatności obu formacji jest bitwa wiedeńska 1683 roku, gdzie to husarzy wysunięto do pierwszej linii, aby całej sprzymierzonej armii torowała drogę, a cesarscy i niemieccy kirasjerzy szli husarii w posiłku.
Co do „dostosowania się do zmiennych warunków pola walki” - to było całkowicie na odwrót. Ale o tym niżej.
„Szabla czy rapier?
W przypadku oręża husaria postawiła na specjalizację,”
R. S.: Całkowita nieprawda. Husaria wielokrotnie walczyła jako ciężka kawaleria, ale także wykonywała zadania kawalerii lekkiej, a bywało, że spieszano ją nawet i walczyła wtedy jak piechota. To z epoki Pappenheima pochodzi opis „husarz drzewko porzuciwszy, służy za rajtara [kirasjera], zbroję zdjąwszy, za kozaka [lekkiego kawalerzystę] stanie”. Husarz był czymś więcej niż kirasjer, bo oprócz tego, że mógł walczyć tak jak on, walczył również kopią – a ta właśnie broń, jak zapewniał cesarski feldmarszałek Raimondo Montecuccoli, była królową broni.
„z kolei kirasjerzy na większą wszechstronność.
Istnieje spór, która z formacji dysponowała bronią białą, lepiej przygotowaną do bezpośredniego starcia. Husarska kopia nadawała się użycia tylko raz,”
R. S. Tak jest. Kopia powinna się złamać przy uderzeniu. A gdy się złamała, husarz stawał się de facto kirasjerem.
„szabla natomiast (lub pałasz) ustępowała kirasjerskiemu rapierowi, gdy chodzi o uniwersalność.”
R. S. Skąd w ogóle taka opinia? Czego to nie potrafiła szabla i pałasz, co potrafił rapier?
„Z drugiej wszakże strony rapier, który pozwalał na jednoczesne rąbanie i zadawanie sztychów, nie dorównywał pod względem obu tych funkcji bardziej wyspecjalizowanym egzemplarzom broni husarskiej. Biorąc jednak pod uwagę zróżnicowanie uzbrojenia przeciwników (nawet w obrębie jednego oddziału), wydawał się wyborem bardziej trafionym niż kopia i szabla.”
R. S. Tyle, że husaria nie używała kopii i szabli (lub też kopii i pałasza), lecz zestawu: kopia, szabla, pałasz (ewentualnie, zamiast tego ostatniego, koncerz). Skoro więc autorzy uważają, że „rapier, który pozwalał na jednoczesne rąbanie i zadawanie sztychów, nie dorównywał pod względem obu tych funkcji bardziej wyspecjalizowanym egzemplarzom broni husarskiej”, to powinni dojść do wniosku, że to husaria była wyposażona w lepszy, bardziej uniwersalny zestaw uzbrojenia.
„Husaria, choć doskonała w szczególnym rodzaju walki, padła ofiarą owej specjalizacji – zbytnio bazowała na tradycji oraz na formach zapożyczonych z innych formacji, które nie do końca odpowiadały realiom pola walki.”
R. S. Szkoda tylko, że żadne starcie z XVII wieku tego nie potwierdza :). Za to jest wiele przykładów starć kirasjerów z husarzami, w których ci ostatni udowodnili swą skuteczność. Do nich należą np. Kropimojza 1621, Poswol 1625, Gniew 1626, Tczew 1627, Trzciana 1629 (żeby poprzestać tylko na epoce wojen z Gustawem Adolfem).
Podsumowując – zainteresowanym tą tematyką polecam rozdział "O walkach z rajtarami" (s. 167-202) z mojej pracy doktorskiej, którą można ściągnąć sobie pod poniższym linkiem:
Typowe dla Litwinów począwszy od lat 20 ub wieku ,systematyczne działania na wielu płaszczyznach życia społecznego zmierzające do wynarodowienia mniejszości Polskiej na Litwie.Ich wytrwałości nie powstydził by się Bismarck.Wszak Drzymała także w ostatecznym rozrachunku utracił swoją ziemię.A Litwinom na Litwie koweńskiej tj właściwej udało się wynarodowić praktycznie 100% polskiej populacji właśnie poprzez ograniczanie możliwości awansu społecznego.
Bardzo interesuący artykuł, dzęki) Ks. Godlewski jeden z tych kto był ani "niedoroblony Polak" ani "popsuty Rosianin", ale Białorisin. Więcej takych ludzi naszym bratam Białorusinam)
Wyjaśniłem to obszernie tutaj:
http://rozprawy.uph.edu.pl/gsdl/collect/rozprawy/index/assoc/HASH7024.dir/Sikora%20Radoslaw.pdf
s. 235 i kolejne. Tam też o stosowaniu skrzydeł w walce.
A nawiązując do artykułu z "Polski Zbrojnej", polecam rozdział "O walkach z rajtarami" (s. 167-202).
Do końca XVII w., jako kawaleria przeznaczona do łamania wrogich szyków frontalną szarżą w otwartym terenie, husaria była najlepsza. Tak ją też postrzegali nie tylko Polacy, ale i sami Niemcy, skoro w bitwie pod Wiedniem 1683 r., to polska husaria uszykowana była na froncie całej sprzymierzonej armii, a ci wspaniali cesarscy kirasjerzy szli za nią. Ale o tym napiszę więcej w polemice do artykułu...
Panie Doktorze, wszystko pięknie, ale jak Pan wcześniej zauważył, tekst nie jest nasz (to tylko przedruk), w dodatku nie dodany przez nas a przez jednego z naszych użytkowników. Za co jesteśmy p. Combatowi wdzięczni, tym bardziej, że sprowokowokowała ona Pana do zabrania głosu ;)
"R. S. Takie określenia poławiają się w źródłach jeszcze i z drugiej połowy XVII w. (np. Francuz Gaspar de Tende pisał o husarii: „W sumie można powiedzieć, że jest to najpiękniejsza i najlepsza kawaleria świata”). Choć sam uważam, że takie twierdzenie jest co najmniej nieprecyzyjne. Bo co to w ogóle jest „najlepsza kawaleria”? Najlepsza do czego? To tak, jakby dzisiaj toczyć spór, czy lepsze jest wyścigowe Ferrari, czy też luksusowy Rolls Royce, czy może ciężarowe Volvo. Pytanie powinno brzmieć, co jest lepsze do danego zadania, w danych okolicznościach pola walki. "
No to najlepszą formacją wojskową pełniącą zadania ciężkiej jazdy już chyba była ;) O równie słynnej lekkiej jeździe, która przysłużyła się do tylu zwycięstw w każdym razie nie słyszałem ;)
W każdym razie bardzo ciekawy post, dziękuje i pozdrawiam :)
Zanim jednak przejdę do polemiki z tezami artykułu, skomentuję wstęp redakcji Kresy.pl
Kresy.pl: „Nie ma chyba drugiej formacji wojskowej wokół której narosło by tyle mitów co wokół Husarii. W większości nasze wyobrażenia na jej temat czerpiemy z filmów w reżyserii Jerzego Hoffmana i z trylogii Sienkiewicza. Czy prawdą jest że dominowała ona w na polach bitew albo że była najlepszą jazdą Europy?
Na pewno tak w odniesieniu do lat 1600-1625, a potem...
Na rozwój wojskowości duży wpływ miała wojna trzydziestoletnia, tocząca się w europie w latach 1618-1648. W konflikcie tym pojawiła się duża liczba piechoty uzbrojonej w nowy rodzaj broni palnej - muszkiety. Ich siła rażenia była dużo większa od siły używanych pod Kircholmem czy Kłuszynem rusznic albo arkabuzów.”
R. S. Nie jest prawdą, że pod Kircholmem czy Kłuszynem nie używano muszkietów. W początkach XVII w. była to już standardowa broń piechoty zachodniej. Zresztą już w bitwie pod Lubieszowem 1577 r. broń palna piechoty niemieckiej była na tyle potężna, że przebiła napierśnik zbroi husarskiej Krzysztofa Zarzyckiego. Więc, paradoksalnie, okres najświetniejszych zwycięstw husarii jest jednocześnie okresem jej największej wrażliwości na kule długiej broni palnej. Później, czyli od czasów Gustawa Adolfa, kaliber broni palnej uległ zmniejszeniu. Zmniejszeniu też uległa energia kinetyczna wystrzeliwanej kuli. Za to napierśniki husarskie stały się grubsze, co w efekcie znacząco poprawiło ich odporność na ogień muszkietowy.
Kresy.pl: „Ponadto na polach bitew zaczęto wykorzystywać lekką artylerię polową, wspomagającą swym ogniem piechotę.”
R. S: Tego typu artyleria była wykorzystana już przeciwko Polakom w bitwie pod Obertynem 1531 roku. Sami Polacy na długo przed Gustawem Adolfem jej używali. Nie była to więc żadna nowość dla wojsk polskich w okresie po 1625 roku.
Kresl.pl: „Pierwszą z armii, w której wprowadzono te wszystkie innowacje były siły szwedzkie dowodzone przez Gustawa Adolfa. Polacy walczyli z nim w latach 1621-1629 i już wtedy okazało się, że Husaria nie jest w stanie przełamać szyków czworoboków szwedzkiej piechoty.”
R. S.: Husaria przełamała te szyki pod Mitawą w 1622 roku. Problem jaki się jednak w tym czasie (wojny 1621-1629) pojawił, to ten, że Gustaw Adolf przestał wychodzić w otwarte pole, co po prostu pozbawiło husarii możliwości walki w otwartym terenie. Co też zresztą przyznawali sami Szwedzi. Na przykład kanclerz Axel Oxenstierna po pierwszym dniu bitwy pod Gniewem 1626 r. pisał „jeźdźcy [polscy] bardzo nad nami górują, tak że nie mogliśmy się zmierzyć w otwartym polu”. Szerzej o tym w moich książkach „Niezwykłe bitwy i szarże husarii” (opisałem tam starcia pod Gniewem 1626, Mitawą 1622, Kropimojzą 1621), „Wojskowość polska w dobie wojny polsko-szwedzkiej 1626-1629. Kryzys mocarstwa” (szeroko o nowej taktyce Szwedów, polegającej na unikaniu starć z husarią w otwartym polu).
Kresy.pl: „Także w okresie prezentowanym u Sienkiewicza czasy świetności ta formacja miała już dawno za sobą i nie "znosiła" każdego przeciwnika za pierwszą szarżą (zresztą w bitwie pod Kłuszynem, rozegranej w roku 1610, niektóre chorągwie szarżowały 8 do 10 razy nim rozbito szyk wojsk Moskiewskich).”
R. S.: Po pierwsze, wielkość husarii nie polegała na tym, że w latach swojej świetności znosiła przeciwnika pojedynczą szarżą. A po drugie, co do jej jakości w czasach potopu, to najlepszym komentarzem będzie to, co zrobił szwedzki król w bitwie warszawskiej 1656 roku. Otóż Karol X Gustaw:
„Rozkazał wszystkim swoim dowódcom brygad i pułków żeby, kiedy husarze czy też kopijnicy uderzą na nich, rozstąpili się [ze swoimi wojskami] i dali ujście ich [husarzy] wściekłemu naporowi, który, jak on wiedział, nie mógł być wtedy wytrzymany przez żadną siłę ani taktykę.”
Kresy.pl: „Co więc z mianem najlepszej kawalerii w Europie?”
R. S. Takie określenia poławiają się w źródłach jeszcze i z drugiej połowy XVII w. (np. Francuz Gaspar de Tende pisał o husarii: „W sumie można powiedzieć, że jest to najpiękniejsza i najlepsza kawaleria świata”). Choć sam uważam, że takie twierdzenie jest co najmniej nieprecyzyjne. Bo co to w ogóle jest „najlepsza kawaleria”? Najlepsza do czego? To tak, jakby dzisiaj toczyć spór, czy lepsze jest wyścigowe Ferrari, czy też luksusowy Rolls Royce, czy może ciężarowe Volvo. Pytanie powinno brzmieć, co jest lepsze do danego zadania, w danych okolicznościach pola walki.
Panie Zalewski czy jest możliwość ustalenia daty nadania odznaczenia Krzyż Wielki Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej, dla tego polakożercy Landsbergisa?
Artykuł ten jest pełen błędów, które swego czasu wytknąłem na stronie "Polski Zbrojnej". Niestety sam magazyn nie był zainteresowany w opublikowaniu mojego artykułu polemicznego, w stosunku do tego. Co więcej, jak dzisiaj zobaczyłem, wszystkie komentarze do tego artykułu na tamtejszej stronie, zostały usunięte.
W bardzo dużym skrócie - nie ma potrzeby porównywania pośredniego dokonań husarii i kirasjerów, ponieważ również po 1625 roku obie te formacje walczyły ze sobą wielokrotnie. I do końca XVII wieku to husaria wychodziła z tych walk zwycięsko. Przykłady takich starć opisałem w książce "Niezwykłe bitwy i szarże husarii".
Kłaniają się lata 20 te i polityka wynaradawiania stosowana przez litwę koweńska -czyli Właściwą Litwę Żmudzinów.Konsekwencja godna Bismarcka-w końcu Drzymała też utracił swoją ziemię.
"Wreszcie o godzinie 16:40[5] ruszyła do szarży husaria Aleksandra Hilarego Połubińskiego w sile 900[6] żołnierzy, która klinem przebiła się przez szyki Szwedów na głębokość dwóch rzutów, i zaatakowała 3 rzut. Uderzenie husarii było potężne - złożony z doborowych regimentów uplandzkiej i smalandzkiej rajtarii (skwadrony dowodzone przez podpułkownika Platinga i Rosena) środek prawego skrzydła został złamany. Pomimo ognia prowadzonego przez nierozbite skwadrony rajtarii husaria dalej parła naprzód, rozbijając skwadrony pierwszego rzutu rajtarii gwardii królowej, dowodzonej przez Anhalta. Poważne straty poniosła też dowodzona przez Sulzbacha gwardia królewska. Żołnierze pierwszego rzutu, którzy uratowali się z masakry, schronili się za drugim rzutem szwedzkiej rajtarii. Atak husarii zmieszał następnie cztery skwadrony drugiego rzutu jazdy, którym dowodził książę Karol Magnus von Baden-Durlach. Zagrożony był nawet sam król Szwecji Karol Gustaw, na którego natarł kopią Jakub Kowalewski[7][8] (pierwowzór sienkiewiczowskiego Rocha Kowalskiego), powodując, że król spadł z konia[9]. Niektóre wersje mówią, że Karola Gustawa uratował Bogusław Radziwiłł, większość jednak twierdzi, że króla, którego po upadku natychmiast otoczyli jego żołnierze, uratował wyborowy strzelec szwedzki. Po bitwie Karol Gustaw doceniając męstwo żołnierza urządził Kowalewskiemu uroczysty pogrzeb."
Nie wiem co to za nowość, że husaria zaczęła podupadać pod koniec XVIII wieku i nic w tym nowego. Mity z filmów Hofmana są też takie, że strzały z samopałów kozackich były w stanie przebić zbroje kilkunastu husarzy, a zbroje husaria nosiła najnowocześniejsze w swoim czasie. Po przeczytaniu, że pod Kłuszynem husaria musiała szarżować kilkanaście razy na Szwedów, więc co? Była słaba? Skończyłem czytać, głupoty i co, teza, że nie była najlepsza, bo nie zrobiła jednej szarży i nie pokonała ich odrazu jest po prostu śmieszna. Przypomnijmy statystyki bitwy:
Straty Rzeczpospolita: 300 Rosja i Szwecja: ponad 8000
Carska formacja była lepsza? A od niej lepsi byli lisowczycy...
Husaria świetnie poradziła sobie jeszcze w 1683 roku- odsieczy wiedeńskiej. Ewoluowała ciągle- to oczywiste. "Husaria na początku swojego istnienia daleko odbiegała od wizerunku przedstawionego przez Henryka Sienkiewicza. Najczęściej nie przyodziewała żadnego pancerza (rzadko lekką zbroję), a jedynymi stałymi elementami były tarcze i lekkie kopie." Ale za czasów Sienkiewicza już taka nie byla więc jak ją miał opisać? Bezsensu zdanie. Nie wiem czy można porównywać czasy wojny ze Szwecją, bo husarii walczącej ze Szwecją było po prostu niezwykle mało, a co do jej skuteczności wystarczy sobie przypomnieć słynną szarżę w czasie bitwy pod Warszawą opisanej również w potopie. Czym była husaria? "Była wykorzystywana do przełamywania sił nieprzyjaciela poprzez zadawanie rozstrzygających uderzeń w postaci szarż, które w najważniejszym okresie jej istnienia kończyły się zazwyczaj zwycięstwami." Oczywiste, że każda formacja służy do czego innego, ale husaria była dużo bardziej elitarną jednostką niż kirasjerzy. Dla mnie ten artykuł pokazuje jedynie, że ten co go pisał ma braki w wiedzy. Combat tego nie pisał, tylko przekopiował i nie mam zamiaru go tu obrażasz, ale jak już pisałem bezsensu...
Przecież istnieją procedury prawne prowadzące do cofnięcia tego odznaczenia, wystarczy wystąpic do odpowiedniej kapituły przyznającej to odznaczenie.(nie jest to polemika z tutejszym)
przesympatycznie i ten Pan otrzymał Krzyż Wielki Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej, pogratulować tym naszym "nagradzaczom" znajomości "przyjaciół"
Dziękuję serdecznie za słowa uznania. Nie podpisałem się pod tekstem ze zwykłego roztargnienia, ale już się poprawiłem.
Pozdrawiam wszystkich gorąco
"Autor"
Zhodnja i Wshodnia Ukraina nawzdy razem aja myśleZhodnja i Wshodnia Ukraina nawzdy razem) toto się rozleci .
Powiem że niezle to nam się udalo na mostu)) Zhodnja i Wshodnia Ukraina nawzdy razem)
http://www.youtube.com/watch?v=woFAJXouR98&feature=related
http://uateka.com/uk/news/54
Może doda Pani zdjęcia z Tuhanowicz jako galerię? Gorąco Panią zachęcamy ;)
Tym nowogródzkim szlakiem (może nie byłam we wszystkich wymienionych miejscowościach), od Nowogródka do Baranowicz przejeżdżałam wielokrotnie, a ze Świtezi do Horodyszcza wędrowałam raz pieszo nocą, kiedy w przydrożnych transzejach zieleni, świeciły robaczki świętojańskie, świetlikami zwane. Horodyszcze - Świteź pokonywaliśmy tę drogę autobusem, stopem, kilkanaście razy w letnie wakacje, kiedy przyjeżdżaliśmy z rodzicami na wakacje, w strony rodzinne, mojego ojca. Na Świtezi nocowaliśmy pod namiotami kilka razy. Poznaliśmy młodych ludzi, w naszym wieku z Lidy, Karelicz, Mira, z którymi byliśmy w kontakcie i odwiedzaliśmy ich później, w tych miejscowościach. Kołdyczewo, Zaosie, Stołowicze, Arabowszczyna itd. są mi bardzo dobrze znane, jak również Baranowicze. Byliśmy, ja z rodzicami i rodzeństwem - pierwszymi po wojnie, przyjeżdżającymi w te strony Polakami. Tatusia ciągnęło zawsze w te nowogródzkie strony, „(...) do Płużyn ciemnego boru wjechawszy, pomnij zatrzymać twe konie, byś się przypatrzył jezioru (...)”.
Zwiedzałam Tuhanowicze. Pierwszy raz byłam tam w 1961, 1963 i w 1977 roku. Pozostały wspomnienia i czarno-białe zdjęcia zrobione aparatem Druhem. W Tuhanowiczach na dworze u p. Józefy Tuhanowiczowej wychowywała się moja babcia, która urodziła się w pobliskiej Korczowej. Po ukończeniu pensji dla panienek w Warszawie, na którą wysłała ją, wspomniana właścicielka Tuhanowicz, babcia powróciła i pracowała jako guwernantka na dworze, dopóki p. Józefa nie znalazła dla niej męża i nie wydała jej za mąż. Babcia poszła, wówczas, za mężem do Horodyszcza.
Znam to miasteczko. Byłam tam ostatni raz w 2004 roku na grobach moich dziadków, po 27. letniej nieobecności. W Horodyszczu urodził się, przed II wojną światową, mój ojciec, który musiał swoje rodzinne strony opuścić. Horodyszcze odwiedzaliśmy kilkakrotnie od 1961 roku, do 1977. Kiedy reaktywowano kościół katolicki, w przywracaniu stanu funkcjonowania brali czynny udział moi rodzice, już nieżyjący. Oni to przywozili z Polski do Horodyszcza nakrycia liturgiczne, ornaty, obrusy et cetera. Syn mój, w czasie pobytu z dziadkami w Horodyszczu, uczył małych chłopców, sam był chłopcem, ministrantury. W Horodyszczu miałam wiele koleżanek i kolegów, i pozostawiłam tam miłe wspomnienia z wakacji.
Ta dyskusja jest bez sensu.Problem tkwi w innym złożeniu wystarczy popatrzeć na mapę świata gdzie występują surowce mineralne (ropa) i nanieść na nią żródła konfliktów.Jakoś dziwnie się pokrywają ,także przeciwstawne interesy Rosji i USA pokrywają się z ta mapą.
Ta i ostatecznie wyszłoby tak: "Złapał kozak tatarzyna, a tatarzyn za łeb go trzyma" :)
: ) to są takie tam przypuszczenia : ), po drodze mieliby jeszcze donców i kubańców a a wszak i ukraińskim kozakom nieraz ani dwa zdarzało się sprać tyłek bisurmanom : )
AMEN
Dziękujcie Amerykanom że rozbijają się po Bliskim Wschodzie, inaczej Kawkazcy już dobierali by się do Waszego tyłka...
"wolność i równość praw obywatelskich ; prawo wyborcze "do sądów rad i urzędów wiejskich, powiatowych, ziemskich i najwyższych publicznych; pełną własność użytkowanej ziemi, za odszkodowaniem dziedziców przez państwo; swobodę praw i wiary, jakiej kto się trzyma i używanie swego języka w szkołach sadach i innych ziemskich urzędach."
Tiego bym nie daly nawet jakbym zwieczenzyli, jak pokazala poznejsza praktyka...Cala problema braku zaufana i szerosci intencii(((
No USA gotuje nowy wypad "dla miru"( Co im do spraw Sirii, Libii, Afganistanu, Serbii etc. Piraty nowoczesnosci. Niech Rosijane tan kreca, moze USA zlapa ogona)
Przypiekna Bialorus)))
Do końca życia miał nadzieję, że uda mu się wrócić na ziemię przodków. Swoim spadkobiercom zabronił dzielić w testamencie otrzymane od państwa gospodarstwo: ”A to dlatego, ze może kiedyś wielki sąsiad odda Finlandii i byłym właścicielom zabrane tereny. Wtedy znajdujące się w moim posiadaniu gospodarstwo Kummunlahti nr 3 należy zwrócić państwu i przejąć w celu zarządzania, wykorzystania i posiadania dawne gospodarstwo należące do mojej rodziny”. Wspaniały przejaw patriotyzmu.Chciałbym kiedyś przeczytać o podobnym geście ze strony jakiegoś polaka w stosunku do naszych Kresów po ich powrocie do Polski.
"Oglądanie fotografii z albumu działa terapeutycznie, przewracając kolejną stronice i chłonąc ukazane na niej piękno człowiek uspokaja się. Zda się, że krew spowalnia..."
Dokładnie takie są me odczucia i oby to dziedzictwo przetrwało jak najdłużej w niezmienionym kształcie.
Należało by w końcu podjąć radykalne kroki.
Zdaję sobie z tego sprawę, ale niestety pisanie osobnego artykułu jest zbyt pracochłonne, a ja nie mam teraz wiele wolnego czasu. Co innego forma komentarza, jak ta powyżej. Pisanie tego zajęło mi niewiele ponad godzinę, a pozwoliło wypunktować ważniejsze błędy.
Mam drobną sugestię. Zamiast pisać tego jako komentarze mógłby Pan to wpisać jako artykuł, przyjemniej by się czytało :)
Pozdrawiam
Przejdę teraz do samego artykułu „Husarz kontra kirasjer”, który napisali Przemysław Górniak i Aaron Welman
„Czy husaria była najlepszą kawalerią w XVII wieku? Zwolennicy kirasjerów stanowczo zaprzeczają.
Do dziś husaria pozostaje symbolem militarnej potęgi Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Choć jej rzeczywiste zasługi są niezaprzeczalne, zdążyła przy okazji obrosnąć mitem czyniącym z niej oddział wojowników niezniszczalnych i tak uniwersalnych, że zdolnych walczyć we wszystkich warunkach i z każdym przeciwnikiem. Ów mit wynikał w dużej części z braku konkurencji. Pojawiła się ona dopiero w XVII wieku, gdy w wojnie trzydziestoletniej zwrócili na siebie uwagę kirasjerzy feldmarszałka Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego Gottfrieda Heinricha von Pappenheima. Ponieważ obie formacje walczyły w tych samych czasach i z tym samym przeciwnikiem (Szwedami), można na przykładach zwycięskich i przegranych bitew spróbować przedstawić zalety oraz wady husarzy i kirasjerów.”
R. S.: Nie mam pojęcia dlaczego to kirasjerzy Pappenheima mieliby być czymś szczególnie wyjątkowym. To nie oni odeszli od karakolu na rzecz szarży na białą broń. Zrobili to Francuzi już pod koniec XVI w.
„Ciężka kawaleria
Husaria na początku swojego istnienia daleko odbiegała od wizerunku przedstawionego przez Henryka Sienkiewicza. Najczęściej nie przyodziewała żadnego pancerza (rzadko lekką zbroję), a jedynymi stałymi elementami były tarcze i lekkie kopie. Wówczas wygląd husarza zdecydowanie odbiegał od stereotypowego wyobrażenia o europejskim rycerzu zakutym w ciężką zbroję. Dopiero po reformach króla Stefana Batorego husaria powoli stawała się cięższą kawalerią. Dużo czasu to zajęło, gdyż jeszcze pod Kircholmem szarżowała zbrojna w kolczugi i kapaliny. Głównie dlatego, że wielu husarzy nie było stać na lepszy ekwipunek.”
R. S. Po pierwsze, kolczugi wcale nie były tańsze od zbroi płytowych. Na przykład w inwentarzu husarza litewskiego Jana Franciszka Korwin Gosiewskiego mamy i zbroje (2 zbroje warte łącznie 60 zł), i kolczugę wartą 150 zł. Więc jeśli kogoś było stać na kolczugę, to na pewno mógł sobie kupić prostą zbroję płytową.
Po drugie, cena uzbrojenia ochronnego to zaledwie ułamek kosztów wyekwipowania całego pocztu. Najdroższe były konie bojowe, których wartość potrafiła wielokrotnie przewyższać cenę czy to zbroi, czy kolczugi.
Po trzecie, obraz Petera Snayersa „Bitwa pod Kircholmem” pokazuje husarzy w zbrojach płytowych, a nie w kolczugach. Także nagrobek husarza, Franciszka Nikodema Kossakowskiego, uczestnika tej bitwy, który zmarł kilka lat po niej, przedstawia go w pięknej pełnej zbroi, której nie powstydziłby się żaden kirasjer. Skąd więc pomysł, że husarze pod Kircholmem nie mieli zbroi płytowych tylko same kolczugi?
Prawdą jest, że tak w epoce Kircholmu, jak i wcześniej, a także później, husaria kolczugi nosiła. Nie jest natomiast prawdą, że pod Kircholmem nosiła tylko kolczugi i kapaliny, i że wynikać to miało z powodów ekonomicznych.
„Inaczej rzecz się miała z kirasjerami, którzy wywodzili się wprost ze średniowiecznej ciężkiej kawalerii. Ze względu na istotne zmiany w sztuce wojennej i szersze użycie broni palnej porzucili kopie na rzecz pistoletów. Wyposażeni w zbroje „trzy czwarte”, nadal przypominali w znacznym stopniu ciężkozbrojnych kopijników święcących triumfy w poprzednich wiekach.”
R. S.: Husarze zdziwiliby się słysząc, że nie wywodzą się z rycerstwa. Oni się nazywali rycerzami. A do tego używali kopii – podstawowej broni rycerzy.
„Zdecydowali się również na odejście od tradycyjnej szarży na rzecz karakolu, czyli konnej odmiany przeciwmarszu stosowanego przez piechotę. Ten sposób walki polegał na stałym ostrzale z broni palnej. W tym celu jazda zbliżała się do formacji przeciwnika w szyku złożonym z kilkunastu szeregów. Trzy pierwsze, luźno rozstawione, oddawały strzał z pistoletu z jednej, a po obrocie – z drugiej ręki, po czym wycofywały się, robiąc miejsce dla kolejnych trzech szeregów. To tłumaczy, dlaczego ta metoda ataku wzięła nazwę od francuskiego słowa „caracole”, oznaczającego spiralę.
Może wydawać się dziwne, że przedkładając karakol ponad szarżę kawaleryjską, kirasjerzy pozostawali ciężej opancerzeni niż husaria. Trzeba jednak wiedzieć, że uzbrojenie ochronne w XVII wieku różniło się budową i przeznaczeniem od średniowiecznego. Zbroje kirasjerskie były tworzone z myślą o odpieraniu ataków przeprowadzanych przy użyciu zarówno broni białej, jak i palnej, co – jeśli weźmiemy pod uwagę wybraną przez tę formację technikę walki – tłumaczy pełne opancerzenie. Nie bez znaczenia był także wpływ zachodnioeuropejskich tradycji rycerskich.
Szarża i karakol
Styl walki husarii ewoluował w ciągu wieków i raczej szedł pod prąd nowym trendom panującym w Europie.”
R. S.: Te „nowe trendy” nie są tożsame z postępem. Użycie broni palnej, jako głównej siły uderzeniowej kawalerii, było ślepą uliczką, w którą weszła kawaleria zachodnioeuropejska w XVI w.. To właśnie między innymi dlatego takie sukcesy husaria odnosiła. W końcu zrozumiano to i w zachodniej Europie, co poskutkowało tym, że w XVIII w. masowo powrócono do dawnych form walki – szarż na białą broń, bez wstępnego ostrzeliwania nieprzyjaciela.
„Rzeczpospolita Obojga Narodów, która nie prowadziła ekspansji na zachód, miała za to rozległe tereny na wschodzie, przyjęła rolę „przedmurza chrześcijaństwa”. Z tego względu państwo musiało dostosować swą armię do specyfiki regionu i przeciwników innych niż francuscy muszkieterowie czy niemieccy landsknechci. Na wschodzie trzeba było walczyć z Kozakami i Tatarami. W wyniku wieloletnich doświadczeń husaria potrafiła się idealnie dostosować do walki ze wschodnią jazdą.
W drugiej połowie XVI wieku powoli zaczął się pojawiać kawaler w pancerzu z elementami płytowymi (sto lat później będzie to już półzbroja) wyposażony w zmodyfikowaną kopię (znacznie lżejszą niż te średniowieczne), pistolet, koncerz (lub pałasz), orientalną szablę i niekiedy łuk refleksyjny zapożyczony od Tatarów. Husaria była używana jako kawaleria uderzeniowa, od czego w zachodniej tradycji wojskowej zaczęto odchodzić.
W przypadku kirasjerów karakol stanowił rzeczywiście podstawową taktykę. Nie znaczy to jednak, że był to ich jedyny styl walki. Dowiódł tego von Pappenheim śmiałą szarżą w bitwie pod Lützen.”
R. S. Jak już zaznaczyłem, Pappenheim nie był nikim wyjątkowym. Szarże na białą broń prowadzili kirasjerzy jeszcze zanim Pappenheim zaczął swoją karierę wojskową.
„Feldmarszałek Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego i jeden z najznakomitszych dowódców wojny trzydziestoletniej służył wcześniej w jeździe polskiej i dobrze znał husarię. Na podstawie swych doświadczeń zreformował kirasjerów, czerpiąc ze „skrzydlatych” to, co najlepsze. Należy jednak od razu dodać, że pozostałe formacje kirasjerskie nie miały takiego doświadczenia, jak ta dowodzona przez von Pappenheima.”
R. S: To ostatnie zdanie całkowicie mija się z prawdą.
„Feldmarszałek rzeczywiście niejednokrotnie stosował przełamujące szarże, ale z drugiej strony aż tak wiele ich nie wykonał, gdyż w bitwie pod Lützen został śmiertelnie raniony.
Husaria, ze względu na swe wyszkolenie, potrafiła radzić sobie z różnymi przeciwnikami, ale tak naprawdę w XVII wieku koncentrowała się przede wszystkim na ryzykownych atakach.”
R. S.: A cóż to są te „ryzykowne ataki”? Szarże na przeciwnika? Toż właśnie po to stworzono kawalerię.
„Skrzydlaci jeźdźcy byli ubezpieczani przez swych pocztowych, uzbrojonych również w ciężkie pancerze”
R. S: A co to są owe „ciężkie pancerze”? Jakieś szczególnie ciężkie kolczugi, czy może zbroje?
„oraz w długą broń palną.”
R. S. Długa broń palna się zdarzała, ale w okresie, o którym tu mowa, podstawowym uzbrojeniem czeladzi pocztowej były kopie, a nie długa broń palna.
„Ponadto wsparcia udzielały im inne oddziały jazdy, na przykład rajtarzy (nieporozumieniem jest nazywanie tej formacji ciężką kawalerią)”
R. S.: Rajtar to pojęcie na tyle szerokie, że obejmuje także i kirasjera. Więc jak najbardziej rajtar mógł być synonimem ciężkiego kawalerzysty.
„czy arkebuzerzy zagranicznego autoramentu. Dowódca musiał z rozwagą korzystać z husarskiej siły, by jak najbardziej zminimalizować straty przy brawurowej szarży.
Doskonale o tym wiedział błyskotliwy hetman litewski Jan Karol Chodkiewicz, który zdziesiątkował armię szwedzką w bitwie pod Kircholmem w 1605 roku. By zminimalizować przewagę czterokrotnie większych sił przeciwnika”,
R. S.: Trzykrotnie liczniejszych (licząc samych żołnierzy).
„wykorzystał dogodną formę terenu oraz deszczową aurę.”
R. S. To są niestety niczym nie poparte supozycje.
„Wśród Szwedów dominowała głównie piechota. Husarska kopia znakomicie spełniała swoje zadanie (mimo że z reguły wykorzystywano ją przeciw kawalerii) – przełamywała szeregi pikinierów ubezpieczających strzelców. „Skrzydlaci” stosowali także ryzykowną upozorowaną ucieczkę, by móc ponownie zaszarżować na przeciwnika, rozbić jego szyk i zmusić do odwrotu. Taka brawura była całkowicie obca szwedzkiej armii, której taktyka i uzbrojenie wpisywały się w zachodnioeuropejski styl walki.
Nikt nie jest doskonały
Słabość husarii objawiła się w bitwie pod Gniewem w 1626 roku. Osławiona polska kawaleria nie radziła sobie ze zmasowanym ostrzałem Szwedów, a ponawiane szarże rozbijały się o ścianę kul przeciwnika.”
R. S. Kompletna nieprawda. Zalecam lekturę swojego artykułu na temat tej bitwy i roli w niej husarii:
http://www.radoslawsikora.republika.pl/GniewVivatVasa.pdf
„Król Gustaw II Adolf dobrze pamiętał druzgoczącą klęskę swego ojca Karola IX, poniesioną 21 lat wcześniej pod Kircholmem. Z kolei nieudolny polski król Zygmunt III Waza postanowił pod Gniewem wykorzystać słynną jazdę Rzeczypospolitej do ataków zaczepnych, praktycznie pozbawiając ją wsparcia oddziałów zabezpieczających natarcie, co pozwoliło przeciwnikom na oflankowanie „skrzydlatych” oraz zatrzymanie ich silnym ostrzałem muszkieterów i artylerii. Choć bitwa pod Gniewem była głównie porażką dowódcy, potwierdziła przy okazji, że husaria jest tak naprawdę formacją przełamującą, a jej wykorzystanie powinno być poprzedzone wieloma innymi działaniami mającymi umożliwić wykonanie szarży na broń białą.”
R. S. Bitwa pod Gniewem pokazała tylko, że pozostająca za umocnieniami piechota, jest nie do ruszenia przez kawalerię. Tyle, że samo przetrwanie bitwy nie jest równoznaczne z jej zwycięstwem.
„Kirasjerzy von Pappenheima również nie byli doskonali. Spektakularną porażkę ponieśli w pierwszej bitwie o Breitenfeld (1631 rok) z siłami również dowodzonymi przez króla Gustawa Adolfa. Pięć tysięcy kirasjerów aż siedmiokrotnie wykonywało karakol, nim zostali rozbici. Trzeba jednak zauważyć, że podczas tej bitwy podkomendni von Pappenheima ścierali się jednocześnie z jazdą i piechotą szwedzką, walczyli zarówno na broń palną, jak i białą. Kirasjerzy potrafili wyciągnąć lekcję z tej porażki i dostosowali swój styl wojowania do zmian na polu walki. Już w bitwie pod Lützen dowiedli, iż są formacją dość elastyczną. Tego nie można raczej powiedzieć o husarii – bezradnej, gdy nie mogła przeprowadzić udanej szarży.”
R. S. To ostatnie zdanie jest zupełnie fałszywe. W warunkach, w których pod Lützen szarżowali kirasjerzy, husaria nie miała sobie równych. W warunkach, w których pod Gniewem przyszło szarżować husarii, żadna kawaleria nie miała szans. A decydowało o tym użycie lub nie, umocnień polowych oraz wykorzystanie, bądź nie, sprzyjających warunków terenowych. Ciężka kawaleria, żeby móc skutecznie przeprowadzić swój atak, musiała mieć do tego odpowiedni teren. To się tyczy tak kirasjerów, jak i husarzy.
„Wojsko pogrzebowe
Z czasem husaria – tak jak cała Rzeczpospolita – zaczęła podupadać. Ze względu na pustki w szlacheckich skarbczykach liczba „skrzydlatych” regularnie spadała. Wprawdzie starano się uzupełniać ubytki, ale ze względów finansowych skutkowało to spadkiem jakości uzbrojenia i wyszkolenia. Nie bez znaczenia była też zmiana szlacheckich obyczajów i odejście od tradycji rycerskich. Husaria w XVIII wieku stała się w końcu wojskiem paradnym, używanym tylko na popisach wojskowych lub pogrzebach wodzów i oficjeli. Z tego powodu nazywano ją „wojskiem pogrzebowym”.”
R. S. To prawda.
„Oddziały kirasjerów przetrwały znacznie dłużej.”
R. S. Ale nie takiej formie, jak kirasjerzy Pappenheima. Uzbrojeni w broń drzewcową kawalerzyści przetrwali do XX w., co nie znaczy, że był to ten sam rodzaj jazdy, co XVII w. husaria.
„W XIX wieku walczyły jeszcze na frontach wojen napoleońskich. Tak długa żywotność tej formacji świadczy o jej elastyczności i użyteczności.”
R. S. Owszem, kirasjerzy (choć nie tacy, jak Pappenheima) byli użyteczni i w XIX w. Tak samo, jak i lansjerzy.
„Kirasjerzy, choć niepozbawieni wad, stanowili godną zachodnią przeciwwagę dla polskiej husarii, którą pod pewnymi względami (na przykład, jeśli chodzi o dostosowywanie się do zmiennych warunków pola walki) nawet przewyższali.”
R. S. A to jest wniosek oparty jedynie na życzeniach autorów. Husaria wielokrotnie w XVII w. walczyła z kirasjerami różnych nacji. Wielokrotnie walczyła i wielokrotnie ich zwyciężała. I to czasem przy dużej przewadze liczebnej przeciwnika (jak np. pod Kutyszczami w 1660 roku, gdzie ok. 140 husarzy rozbiło ok. 700 kirasjerów). Nie znam bitwy, gdzie przy porównywalnym stosunku sił, husaria przegrała z kirasjerami.
Najlepszą oceną przydatności obu formacji jest bitwa wiedeńska 1683 roku, gdzie to husarzy wysunięto do pierwszej linii, aby całej sprzymierzonej armii torowała drogę, a cesarscy i niemieccy kirasjerzy szli husarii w posiłku.
Co do „dostosowania się do zmiennych warunków pola walki” - to było całkowicie na odwrót. Ale o tym niżej.
„Szabla czy rapier?
W przypadku oręża husaria postawiła na specjalizację,”
R. S.: Całkowita nieprawda. Husaria wielokrotnie walczyła jako ciężka kawaleria, ale także wykonywała zadania kawalerii lekkiej, a bywało, że spieszano ją nawet i walczyła wtedy jak piechota. To z epoki Pappenheima pochodzi opis „husarz drzewko porzuciwszy, służy za rajtara [kirasjera], zbroję zdjąwszy, za kozaka [lekkiego kawalerzystę] stanie”. Husarz był czymś więcej niż kirasjer, bo oprócz tego, że mógł walczyć tak jak on, walczył również kopią – a ta właśnie broń, jak zapewniał cesarski feldmarszałek Raimondo Montecuccoli, była królową broni.
„z kolei kirasjerzy na większą wszechstronność.
Istnieje spór, która z formacji dysponowała bronią białą, lepiej przygotowaną do bezpośredniego starcia. Husarska kopia nadawała się użycia tylko raz,”
R. S. Tak jest. Kopia powinna się złamać przy uderzeniu. A gdy się złamała, husarz stawał się de facto kirasjerem.
„szabla natomiast (lub pałasz) ustępowała kirasjerskiemu rapierowi, gdy chodzi o uniwersalność.”
R. S. Skąd w ogóle taka opinia? Czego to nie potrafiła szabla i pałasz, co potrafił rapier?
„Z drugiej wszakże strony rapier, który pozwalał na jednoczesne rąbanie i zadawanie sztychów, nie dorównywał pod względem obu tych funkcji bardziej wyspecjalizowanym egzemplarzom broni husarskiej. Biorąc jednak pod uwagę zróżnicowanie uzbrojenia przeciwników (nawet w obrębie jednego oddziału), wydawał się wyborem bardziej trafionym niż kopia i szabla.”
R. S. Tyle, że husaria nie używała kopii i szabli (lub też kopii i pałasza), lecz zestawu: kopia, szabla, pałasz (ewentualnie, zamiast tego ostatniego, koncerz). Skoro więc autorzy uważają, że „rapier, który pozwalał na jednoczesne rąbanie i zadawanie sztychów, nie dorównywał pod względem obu tych funkcji bardziej wyspecjalizowanym egzemplarzom broni husarskiej”, to powinni dojść do wniosku, że to husaria była wyposażona w lepszy, bardziej uniwersalny zestaw uzbrojenia.
„Husaria, choć doskonała w szczególnym rodzaju walki, padła ofiarą owej specjalizacji – zbytnio bazowała na tradycji oraz na formach zapożyczonych z innych formacji, które nie do końca odpowiadały realiom pola walki.”
R. S. Szkoda tylko, że żadne starcie z XVII wieku tego nie potwierdza :). Za to jest wiele przykładów starć kirasjerów z husarzami, w których ci ostatni udowodnili swą skuteczność. Do nich należą np. Kropimojza 1621, Poswol 1625, Gniew 1626, Tczew 1627, Trzciana 1629 (żeby poprzestać tylko na epoce wojen z Gustawem Adolfem).
Podsumowując – zainteresowanym tą tematyką polecam rozdział "O walkach z rajtarami" (s. 167-202) z mojej pracy doktorskiej, którą można ściągnąć sobie pod poniższym linkiem:
http://rozprawy.uph.edu.pl/gsdl/collect/rozprawy/index/assoc/HASH7024.dir/Sikora%20Radoslaw.pdf
Typowe dla Litwinów począwszy od lat 20 ub wieku ,systematyczne działania na wielu płaszczyznach życia społecznego zmierzające do wynarodowienia mniejszości Polskiej na Litwie.Ich wytrwałości nie powstydził by się Bismarck.Wszak Drzymała także w ostatecznym rozrachunku utracił swoją ziemię.A Litwinom na Litwie koweńskiej tj właściwej udało się wynarodowić praktycznie 100% polskiej populacji właśnie poprzez ograniczanie możliwości awansu społecznego.
Bardzo interesuący artykuł, dzęki) Ks. Godlewski jeden z tych kto był ani "niedoroblony Polak" ani "popsuty Rosianin", ale Białorisin. Więcej takych ludzi naszym bratam Białorusinam)
Дякую)
Wyjaśniłem to obszernie tutaj:
http://rozprawy.uph.edu.pl/gsdl/collect/rozprawy/index/assoc/HASH7024.dir/Sikora%20Radoslaw.pdf
s. 235 i kolejne. Tam też o stosowaniu skrzydeł w walce.
A nawiązując do artykułu z "Polski Zbrojnej", polecam rozdział "O walkach z rajtarami" (s. 167-202).
To efekt centralnie sterowanej gospodarki, bez wolnej konkurencji, od czasów sowieckich, nic nowego w tym temacie.
Wpisz treść...
Kompletna bzdura, w ruskim stylu, toż to zwyczajna prowokacja ruskich propagandzistów, skłócających narody .
Przy okazii prosze bardzo Pana Doktorza mnie wytlumaczyć poco tym husaram byli tie skrzydla?
Do końca XVII w., jako kawaleria przeznaczona do łamania wrogich szyków frontalną szarżą w otwartym terenie, husaria była najlepsza. Tak ją też postrzegali nie tylko Polacy, ale i sami Niemcy, skoro w bitwie pod Wiedniem 1683 r., to polska husaria uszykowana była na froncie całej sprzymierzonej armii, a ci wspaniali cesarscy kirasjerzy szli za nią. Ale o tym napiszę więcej w polemice do artykułu...
Panie Doktorze, wszystko pięknie, ale jak Pan wcześniej zauważył, tekst nie jest nasz (to tylko przedruk), w dodatku nie dodany przez nas a przez jednego z naszych użytkowników. Za co jesteśmy p. Combatowi wdzięczni, tym bardziej, że sprowokowokowała ona Pana do zabrania głosu ;)
---------------------------------------------------
Ceterum censeo, że husaria używała skrzydeł także w bitwach ;)
"R. S. Takie określenia poławiają się w źródłach jeszcze i z drugiej połowy XVII w. (np. Francuz Gaspar de Tende pisał o husarii: „W sumie można powiedzieć, że jest to najpiękniejsza i najlepsza kawaleria świata”). Choć sam uważam, że takie twierdzenie jest co najmniej nieprecyzyjne. Bo co to w ogóle jest „najlepsza kawaleria”? Najlepsza do czego? To tak, jakby dzisiaj toczyć spór, czy lepsze jest wyścigowe Ferrari, czy też luksusowy Rolls Royce, czy może ciężarowe Volvo. Pytanie powinno brzmieć, co jest lepsze do danego zadania, w danych okolicznościach pola walki. "
No to najlepszą formacją wojskową pełniącą zadania ciężkiej jazdy już chyba była ;) O równie słynnej lekkiej jeździe, która przysłużyła się do tylu zwycięstw w każdym razie nie słyszałem ;)
W każdym razie bardzo ciekawy post, dziękuje i pozdrawiam :)
Zanim jednak przejdę do polemiki z tezami artykułu, skomentuję wstęp redakcji Kresy.pl
Kresy.pl: „Nie ma chyba drugiej formacji wojskowej wokół której narosło by tyle mitów co wokół Husarii. W większości nasze wyobrażenia na jej temat czerpiemy z filmów w reżyserii Jerzego Hoffmana i z trylogii Sienkiewicza. Czy prawdą jest że dominowała ona w na polach bitew albo że była najlepszą jazdą Europy?
Na pewno tak w odniesieniu do lat 1600-1625, a potem...
Na rozwój wojskowości duży wpływ miała wojna trzydziestoletnia, tocząca się w europie w latach 1618-1648. W konflikcie tym pojawiła się duża liczba piechoty uzbrojonej w nowy rodzaj broni palnej - muszkiety. Ich siła rażenia była dużo większa od siły używanych pod Kircholmem czy Kłuszynem rusznic albo arkabuzów.”
R. S. Nie jest prawdą, że pod Kircholmem czy Kłuszynem nie używano muszkietów. W początkach XVII w. była to już standardowa broń piechoty zachodniej. Zresztą już w bitwie pod Lubieszowem 1577 r. broń palna piechoty niemieckiej była na tyle potężna, że przebiła napierśnik zbroi husarskiej Krzysztofa Zarzyckiego. Więc, paradoksalnie, okres najświetniejszych zwycięstw husarii jest jednocześnie okresem jej największej wrażliwości na kule długiej broni palnej. Później, czyli od czasów Gustawa Adolfa, kaliber broni palnej uległ zmniejszeniu. Zmniejszeniu też uległa energia kinetyczna wystrzeliwanej kuli. Za to napierśniki husarskie stały się grubsze, co w efekcie znacząco poprawiło ich odporność na ogień muszkietowy.
Kresy.pl: „Ponadto na polach bitew zaczęto wykorzystywać lekką artylerię polową, wspomagającą swym ogniem piechotę.”
R. S: Tego typu artyleria była wykorzystana już przeciwko Polakom w bitwie pod Obertynem 1531 roku. Sami Polacy na długo przed Gustawem Adolfem jej używali. Nie była to więc żadna nowość dla wojsk polskich w okresie po 1625 roku.
Kresl.pl: „Pierwszą z armii, w której wprowadzono te wszystkie innowacje były siły szwedzkie dowodzone przez Gustawa Adolfa. Polacy walczyli z nim w latach 1621-1629 i już wtedy okazało się, że Husaria nie jest w stanie przełamać szyków czworoboków szwedzkiej piechoty.”
R. S.: Husaria przełamała te szyki pod Mitawą w 1622 roku. Problem jaki się jednak w tym czasie (wojny 1621-1629) pojawił, to ten, że Gustaw Adolf przestał wychodzić w otwarte pole, co po prostu pozbawiło husarii możliwości walki w otwartym terenie. Co też zresztą przyznawali sami Szwedzi. Na przykład kanclerz Axel Oxenstierna po pierwszym dniu bitwy pod Gniewem 1626 r. pisał „jeźdźcy [polscy] bardzo nad nami górują, tak że nie mogliśmy się zmierzyć w otwartym polu”. Szerzej o tym w moich książkach „Niezwykłe bitwy i szarże husarii” (opisałem tam starcia pod Gniewem 1626, Mitawą 1622, Kropimojzą 1621), „Wojskowość polska w dobie wojny polsko-szwedzkiej 1626-1629. Kryzys mocarstwa” (szeroko o nowej taktyce Szwedów, polegającej na unikaniu starć z husarią w otwartym polu).
Kresy.pl: „Także w okresie prezentowanym u Sienkiewicza czasy świetności ta formacja miała już dawno za sobą i nie "znosiła" każdego przeciwnika za pierwszą szarżą (zresztą w bitwie pod Kłuszynem, rozegranej w roku 1610, niektóre chorągwie szarżowały 8 do 10 razy nim rozbito szyk wojsk Moskiewskich).”
R. S.: Po pierwsze, wielkość husarii nie polegała na tym, że w latach swojej świetności znosiła przeciwnika pojedynczą szarżą. A po drugie, co do jej jakości w czasach potopu, to najlepszym komentarzem będzie to, co zrobił szwedzki król w bitwie warszawskiej 1656 roku. Otóż Karol X Gustaw:
„Rozkazał wszystkim swoim dowódcom brygad i pułków żeby, kiedy husarze czy też kopijnicy uderzą na nich, rozstąpili się [ze swoimi wojskami] i dali ujście ich [husarzy] wściekłemu naporowi, który, jak on wiedział, nie mógł być wtedy wytrzymany przez żadną siłę ani taktykę.”
Kresy.pl: „Co więc z mianem najlepszej kawalerii w Europie?”
R. S. Takie określenia poławiają się w źródłach jeszcze i z drugiej połowy XVII w. (np. Francuz Gaspar de Tende pisał o husarii: „W sumie można powiedzieć, że jest to najpiękniejsza i najlepsza kawaleria świata”). Choć sam uważam, że takie twierdzenie jest co najmniej nieprecyzyjne. Bo co to w ogóle jest „najlepsza kawaleria”? Najlepsza do czego? To tak, jakby dzisiaj toczyć spór, czy lepsze jest wyścigowe Ferrari, czy też luksusowy Rolls Royce, czy może ciężarowe Volvo. Pytanie powinno brzmieć, co jest lepsze do danego zadania, w danych okolicznościach pola walki.
Czemu nie :). Tylko muszę go najpierw przygotować.
Panie Zalewski czy jest możliwość ustalenia daty nadania odznaczenia Krzyż Wielki Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej, dla tego polakożercy Landsbergisa?
Zapytam w imieniu redakcji Kresy.pl - czy nie zechciałby Pan opublikować swojego polemicznego artykułu na naszym portalu? ;)
Artykuł ten jest pełen błędów, które swego czasu wytknąłem na stronie "Polski Zbrojnej". Niestety sam magazyn nie był zainteresowany w opublikowaniu mojego artykułu polemicznego, w stosunku do tego. Co więcej, jak dzisiaj zobaczyłem, wszystkie komentarze do tego artykułu na tamtejszej stronie, zostały usunięte.
W bardzo dużym skrócie - nie ma potrzeby porównywania pośredniego dokonań husarii i kirasjerów, ponieważ również po 1625 roku obie te formacje walczyły ze sobą wielokrotnie. I do końca XVII wieku to husaria wychodziła z tych walk zwycięsko. Przykłady takich starć opisałem w książce "Niezwykłe bitwy i szarże husarii".
dr Radosław Sikora
Kłaniają się lata 20 te i polityka wynaradawiania stosowana przez litwę koweńska -czyli Właściwą Litwę Żmudzinów.Konsekwencja godna Bismarcka-w końcu Drzymała też utracił swoją ziemię.
"Wreszcie o godzinie 16:40[5] ruszyła do szarży husaria Aleksandra Hilarego Połubińskiego w sile 900[6] żołnierzy, która klinem przebiła się przez szyki Szwedów na głębokość dwóch rzutów, i zaatakowała 3 rzut. Uderzenie husarii było potężne - złożony z doborowych regimentów uplandzkiej i smalandzkiej rajtarii (skwadrony dowodzone przez podpułkownika Platinga i Rosena) środek prawego skrzydła został złamany. Pomimo ognia prowadzonego przez nierozbite skwadrony rajtarii husaria dalej parła naprzód, rozbijając skwadrony pierwszego rzutu rajtarii gwardii królowej, dowodzonej przez Anhalta. Poważne straty poniosła też dowodzona przez Sulzbacha gwardia królewska. Żołnierze pierwszego rzutu, którzy uratowali się z masakry, schronili się za drugim rzutem szwedzkiej rajtarii. Atak husarii zmieszał następnie cztery skwadrony drugiego rzutu jazdy, którym dowodził książę Karol Magnus von Baden-Durlach. Zagrożony był nawet sam król Szwecji Karol Gustaw, na którego natarł kopią Jakub Kowalewski[7][8] (pierwowzór sienkiewiczowskiego Rocha Kowalskiego), powodując, że król spadł z konia[9]. Niektóre wersje mówią, że Karola Gustawa uratował Bogusław Radziwiłł, większość jednak twierdzi, że króla, którego po upadku natychmiast otoczyli jego żołnierze, uratował wyborowy strzelec szwedzki. Po bitwie Karol Gustaw doceniając męstwo żołnierza urządził Kowalewskiemu uroczysty pogrzeb."
Nie wiem co to za nowość, że husaria zaczęła podupadać pod koniec XVIII wieku i nic w tym nowego. Mity z filmów Hofmana są też takie, że strzały z samopałów kozackich były w stanie przebić zbroje kilkunastu husarzy, a zbroje husaria nosiła najnowocześniejsze w swoim czasie. Po przeczytaniu, że pod Kłuszynem husaria musiała szarżować kilkanaście razy na Szwedów, więc co? Była słaba? Skończyłem czytać, głupoty i co, teza, że nie była najlepsza, bo nie zrobiła jednej szarży i nie pokonała ich odrazu jest po prostu śmieszna. Przypomnijmy statystyki bitwy:
Straty Rzeczpospolita: 300 Rosja i Szwecja: ponad 8000
Carska formacja była lepsza? A od niej lepsi byli lisowczycy...
Husaria świetnie poradziła sobie jeszcze w 1683 roku- odsieczy wiedeńskiej. Ewoluowała ciągle- to oczywiste. "Husaria na początku swojego istnienia daleko odbiegała od wizerunku przedstawionego przez Henryka Sienkiewicza. Najczęściej nie przyodziewała żadnego pancerza (rzadko lekką zbroję), a jedynymi stałymi elementami były tarcze i lekkie kopie." Ale za czasów Sienkiewicza już taka nie byla więc jak ją miał opisać? Bezsensu zdanie. Nie wiem czy można porównywać czasy wojny ze Szwecją, bo husarii walczącej ze Szwecją było po prostu niezwykle mało, a co do jej skuteczności wystarczy sobie przypomnieć słynną szarżę w czasie bitwy pod Warszawą opisanej również w potopie. Czym była husaria? "Była wykorzystywana do przełamywania sił nieprzyjaciela poprzez zadawanie rozstrzygających uderzeń w postaci szarż, które w najważniejszym okresie jej istnienia kończyły się zazwyczaj zwycięstwami." Oczywiste, że każda formacja służy do czego innego, ale husaria była dużo bardziej elitarną jednostką niż kirasjerzy. Dla mnie ten artykuł pokazuje jedynie, że ten co go pisał ma braki w wiedzy. Combat tego nie pisał, tylko przekopiował i nie mam zamiaru go tu obrażasz, ale jak już pisałem bezsensu...
Przecież istnieją procedury prawne prowadzące do cofnięcia tego odznaczenia, wystarczy wystąpic do odpowiedniej kapituły przyznającej to odznaczenie.(nie jest to polemika z tutejszym)
przesympatycznie i ten Pan otrzymał Krzyż Wielki Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej, pogratulować tym naszym "nagradzaczom" znajomości "przyjaciół"
Fajne tyle wysilkow na marne... Co bym Panstwo bez tej gównjanej Swobody robilisce? Wniosky, paperki...i inne perdolki i co to da?
Dzjękuje za infu dla "shizmatików" i husitów)))
Naprawdzie ciekawe, może byc tak dawny jak ten nasz u Lwowe, jaki jesze z XIII wieku sie wywodzi)
Dziękuje
Mereżkowski OK
Dziękuję serdecznie za słowa uznania. Nie podpisałem się pod tekstem ze zwykłego roztargnienia, ale już się poprawiłem.
Pozdrawiam wszystkich gorąco
"Autor"
w stosunku do bolszewików na pewno nie
To Mereżkowski był tolerastą ;)
no to wyszedłem na liberaste
Niby tak, ale Polska też jest rodzaju żeńskiego ;)