POZNAJ ŻYDA: w 2008 r. izraelski (tj. zapluty żyd) "żołnierz" - "kapitan" z ZIMNĄ KRWIĄ ZAMORDOWAŁ TRZYNASTOLETNIE PALESTYŃSKIE DZIECKO, mimo, iż WIEDZIAŁ, że przybliżony wiek ofiary to około dziesięć lat. Mimo tej informacji specjalnie opuścił stanowisko i podążył za dzieckiem - STRZELIŁ JEJ DWA RAZY W GŁOWĘ, odszedł, po czym zawrócił i wystrzelił z serii cały magazynek w jej ciało. Żydowski morderca oświadczył, iż "zabiłby ją nawet gdyby miała trzy (3!) lata". Żydy to zwierzęta, to człekokształtne bestie. Nigdy nie wierzcie żydom albowiem zawsze kłamią. Link do materiału http://www.theguardian.com/world/2004/nov/24/israel
Panie Hawranek mógłbym tu podać rzeczywiście wiele. Ten akurat pochodzi ze strony Konserwatyzm.pl co wcale nie znaczy, że jestem wyznawcą tej idei czy samej ideologii (chociaż blisko, blisko...) ale tak sobie rozglądam się w Internecie i znajduję to i tamto na bardzo różnych stronach i tych nie polskich też.
Osobiście to mnie aktualnie bardziej interesuje i zajmuje to dlaczego Redakcja Kresy.pl nie reaguje na uwagi zdezorientowanych w końcu użytkowników forum na ich monity o uprawianej tu jawnie pro banderowskiej propagandzie . Podkreślam: nie pro ukraińskiej a pro banderowskiej. Kiedy klikam na Kresy.pl pojawia się monit o kasę. Kiedy nie klikam, też mam informację o wsparciu finansowym. Zastanawiam się ile to już osób odeszło dobrowolnie z tego forum i przestało korzystać ze strony Kresy.pl, które poczuły się trochę zdezorientowane odnośnie „politycznej poprawności” tego portalu i niejednokrotnie zniesmaczone poziomem dyskusji co poniektórych „dyskutantów”. Widocznie, że Redakcji to nie przeszkadza. Uważam, że chociażby w kwestii tej nieszczęsnej kasy to każde odejście użytkownika forum to mniej realnej lub potencjalnej kasy na utrzymanie tego portalu. Portal ze wszech miar pożyteczny i odwala kawał dobrej roboty i naprawdę szkoda, że - w moim pojęciu dyskredytują go pro banderowskie wpisy. Tłumaczenie, że nie mają administratora forum który by zapanował nad częstym chaosem lub kulturą postów (właściwie jej brakiem) to żadne tłumaczenie, zwłaszcza że argumentował to jeden z redaktorów piszący artykuły a biorący udział w dyskusji z forumowiczami . Nie rozumiem jak to się dzieje, że jedni są usuwani lekką ręka i „od ręki” inni nie - pomimo monitów ze strony użytkowników. Nawet nie podejrzewam, że są tu równi i równiejsi albo uprzywilejowani bo to przecież absurd. To jest zastanawiające! Dla mnie jest to dziwna sytuacja. Osobiście będę się starał to zmienić w przyszłości. Tylko nie na zasadzie samego chcenia ale na zasadzie przekonywujących argumentów ale to wymaga czasu. Będę miał przeciwko całą redakcję jak podejrzewam ale się nie obawiam. Najpierw odrobię lekcje z tego tematu a później poproszę by coś raczyli zrobić z tym fantem. Tak, że Pan wybaczy ale będę się raczej koncentrował na tym co dobre dla Kresy.pl a konkretnie forma i zasady funkcjonowania jego forum.
Z poważaniem
M.P.
Niewazne kto strzelał... Armia Izraelska, tak jak kiedyś Niemiexka stosuje odpowiedzialność zbiorową... Z terytoeium Syrii..., a czy rebelianci, czy wojska rządowe, to sprawa drugorzdna...
Hej !
Wszystkim lemingom a także osobom zainteresowanym w racjonalnym pojmowaniu otaczającej nas rzeczywistości polecam artykuł dot. sytuacji i wydarzeń na Ukrainie http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12262/rogers-ukraina-sie-nie-udala
Posted by Marucha w dniu 2014-06-23 (poniedziałek)
Mantra, że obecne władze w Kijowie nie mają nic wspólnego z banderyzmem jest tyleż przewidywalna, co nieprawdziwa. Dowodem, na odchodzenie w przeszłość demonów szowinizmu miałby być zwłaszcza słaby wynik jawnych ultranacjonalistów – Ołeha Tiahnyboka i Dymitra Jarosza w wyborach prezydenckich. Sęk w tym, że szczerze czy nie – także Petro Poroszenko odwołuje się do dziedzictwa Stepana Bandery.
I nie chodzi bynajmniej o ostrą satyrę polityczną „Dialog Petra Poroszenki z cieniem Stepana Bandery”, zestawiającą „operację antyterrostyczną” w wykonaniu kijowskiej junty z ludobójstwem dokonywanym przez OUN/UPA.
Nie w apokryfach bynajmniej, ale w zupełnie oficjalnych wystąpieniach obecny prezydent, jako prominentny przedstawiciel obozu władzy publicznie bronił kultu Bandery, zadekretowanego na Ukrainie przez poprzedniego „Europejczyka z buławą” czyli Wiktora Juszczenkę.
„Tylko taki symbol…”?
- W wielu państwach czci się symbole, uznaje za bohaterów osoby i organizacje, które są odrzucane przez inne nacje. Ukraina nie jest w tym zakresie wyjątkiem – przekonywał Poroszenko w 2010 r., gdy jako minister spraw zagranicznych odpowiadał na protesty Rosji w sprawie honorowania UPA, Bandery i Szuchewycza.
Nie trudno zauważyć, że w rozumowaniu tym pominięty był istotny drobiazg – że trudno byłoby dziś znaleźć państwo i naród aspirujące do uznania wspólnoty międzynarodowej, które by na pomniki stawiały ludobójców. I trudno mówić w tym zakresie o potrzebie zrozumienia subiektywnego podejścia. Nadto Poroszenko wywodził, że „uznając za bohaterów narodowych UPA i Banderę, Ukraina nie powinna brać pod uwagę krytycznych opinii innych państw, w tym nawet ich oficjalnych protestów i negatywnych reakcji”.
Niestety, w tamtym okresie w grę wchodziły tylko sprzeciwy ze strony Moskwy, bowiem władze w Warszawie mimo rozpaczliwych apeli Kresowian nie chciały zabrać głosu w sprawie kultu mordercy dziesiątków tysięcy Polaków. Przeciwnie zaś – jak pamiętamy, pod naciskiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego na kreatora kultu Bandery, prezydenta Juszczenkę spływały splendory z Polski, w rodzaju doktoratu honoris causa KUL.
tutaj prezentuję wszystkie posty zebrane razem....................................................................................................................................
Cała współczesna historia mówi nam, że jeśli jakiś kraj czy wspólnota chce się uwolnić od drugiej, to nic nie jest w stanie jej w tym przeszkodzić. Metropolia może grozić karnymi konsekwencjami, posyłać wojska, ogłaszać embargo, prowadzić operacje pacyfikacyjne, ale jeśli naród twardo postanowił, że mu z nią nie po drodze, to wszystko będzie na próżno. I prościej będzie pogodzić się z faktami, pozwalając zbuntowanym regionom odejść, niż próbować zatrzymać siłą tych, którzy sobie tego nie życzą. Dlatego, bo im silniejsze próby powstrzymania secesji, tym bardziej kosztowny i bolesny to proces, a rezultat i tak będzie ten sam.
Europejczycy już to zrozumieli. Dlatego zaplanowane są teraz w Europie referenda w sprawie oddzielenia Szkocji, Katalonii, Wenecji. Bez wojennych starć, bez wzajemnych złorzeczeń, spokojnie i pięknie. No, ale to oświeceni Europejczycy, a nie dzicy ukronaziści. Dla ludzi rozumnych liczy się dobro człowieka, a nie głupie abstrakcje typu „nacja”, flaga i hymn. Tylko dzikusy gotowe są znęcać się, karać, zabijać obywateli w imię wydumanej „wyższości narodu”, dominacji czy „Jednoukrainy” (która w rzeczywistości nie istnieje).
Zadziwiający barbarzyńcy-naziści najpierw ostrzeliwują miasta, przeprowadzają akcje pacyfikacyjne, masowe mordy i inne okrucieństwa, a później szczerze dziwią się, dlaczego nie chcemy żyć z nimi w jednym kraju. A dla normalnego, nie zarażonego wirusem nazizmu człowieka nie do pomyślenia jest żyć w jednym kraju z katami i zwyrodnialcami, którzy cieszą się z masowych rzezi i z pozbawiania przeciwników życia w męczarniach. To tak jakby nekro-naziści z twierdzy Wolfenstein przedostali się do naszego świata z zaświatów, pałając żądzą zadawania cierpień, bólu i śmierci. Dla wszystkich normalnych ludzi byłoby oczywiste, że ich miejsce nie jest na tym świecie i powinni być zawróceni do tego piekła, z którego się wyrwali.
Dlatego w tym momencie mowa o jakiejś tam decentralizacji, federalizacji czy jeszcze innych negocjacjach i ustępstwach staje się jawnie bezsensowna. Normalnym, cywilizowanym wyjściem byłoby przeprowadzenie referendów w sprawie samostanowienia we wszystkich regionach Ukrainy. Te regiony, w których zwyciężyliby zwolennicy niepodległości powinny mieć prawo wyboru – samodzielność czy wejście do federacyjnej Noworosji. Pozostałe mogłyby pozostać w składzie Ukrainy. A niezadowoleni z wyboru dokonanego przez swój region mogliby emigrować – swego rodzaju głosowanie nogami (co i ja osobiście uczyniłem). Ale jeśli kijowski reżim tak by uczynił, to stałoby się oczywiste, że współczesna nacjonalistyczna Ukraina, konsekwentnie skłaniająca się ku Zachodowi i nie mająca własnej ideologii, okazuje się niezbyt pociągająca dla większości jej mieszkańców.
Powiedzmy otwarcie, mieszkańcy ośmiu, dziesięciu regionów Południowego-Wschodu w przypadku przeprowadzenia referendów błyskawicznie wyrażą wolę wejścia w skład Noworosji (okrucieństwa w Odessie i Mariupolu bardzo temu pomogły). A większość mieszkańców Centrum i Zachodu Ukrainy, nie zważając na pokazowy (by nie rzec teatralny, nadęty) patriotyzm, przy pierwszej nadarzającej się możliwości gotowa jest wyjechać do UE lub USA na zarobek (a najlepiej na stałe). W rzeczywistości główną przyczyną Euromajdanu było dążenie zdecydowanej większości jego uczestników do uzyskania bezwizowego reżimu z UE, żeby jak najszybciej wyjechać z Ukrainy. To ich cały „patriotyzm”.
Na Ukrainie od 1991 roku do dziś nie ma żadnej idei. „Jeden kraj” to nie idea. Dążenie do ślepego naśladowania Europy to także nie idea. A suwerenność i niezależność, jak się okazało, też nikomu na Ukrainie nie są potrzebne. Chcecie dowodów? Do wszystkich ministerstw Jaceniuk wprowadza zachodnich kuratorów, realizujących bezpośredni okupacyjny zarząd. Widzicie tysiące demonstrantów protestujących przeciwko takiemu podeptaniu suwerenności? Nie? Ja też nie widzę. Ich po prostu nie ma. Ot, i cały dowód.
Nie ma żadnej ukraińskiej idei państwowej, żadnego ukraińskiego patriotyzmu. Właśnie dlatego regularna armia nie chce walczyć przeciw narodowi, rezerwiści mówią „jedyna motywacja to pieniądze” (z którymi także są wielkie problemy), a jedyna siła, na której bazują pacyfikatorzy to najemnicy, przestępcy i zawzięci naziole z całkowicie wypranymi mózgami. Przy czym z każdym dniem liczba tych ostatnich zmniejsza się w sposób naturalny (tak jak liczba śmigłowców w ukraińskiej armii).
Podsumowując powyższe, możemy stwierdzić, że niepodległość ługańskiej i donieckiej republik ludowych to fakt dokonany. Wbrew całemu patosowi przedstawicieli kijowskiego reżimu, wbrew zapewnieniom Poroszenki, że „powstanie będzie zdławione za kilka godzin”, karna operacja w ciągu miesiąca praktycznie nie posunęła się naprzód, a liczebność powstańców i stopień ich przygotowania, uzbrojenia i organizacji w tym czasie wzrosły kilkukrotnie.
Do tego idiotyczne i niehumanitarne metody junty w postaci ostrzału dzielnic mieszkalnych i ludności cywilnej nastawiły w kierunku oderwania od Ukrainy nawet tych, którzy wcześniej trzymali się bardziej umiarkowanych poglądów w tej sprawie. I teraz już o żadnym powrocie w skład Ukrainy nie może być mowy (przed Odessą jeszcze można było negocjować, a po Mariupolu i Ługańsku może być mowa tylko o trybunale dla oprawców). Można z całą pewnością skonstatować: Ukraina się nie udała. Płód układu białowieskiego okazał się niezdolny do życia. 23 lata pasożytował na znienawidzonym przez nacjonalistów i liberałów dziedzictwie ZSRR, ale niczego własnego nie był w stanie stworzyć.
Degradacja wszystkich sfer życia, długi, upadek i rozpad – to diagnoza i wyrok dla Ukrainy. Przy tym niczym innym projekt „Anty-Rosji” (to główna i jedyna idea i identyfikacja Ukrainy) nie mógł się zakończyć.
Nie rozumiem, dlaczego kijowski reżim nazywa nas „separatystami”? Separatyści to Leonid Krawczuk i jego wspólnicy. Separatyści to ci, którzy podzielili ZSRR na części. Separatyści to ci, którzy zapomnieli, że w 1654 roku Bohdan Chmielnicki przywrócił te ziemie w skład wspólnego państwa – Rosji – i zapowiedział: „Na wieki razem!”. My znamy historię, pamiętamy o naszych korzeniach i w rzeczywistości jesteśmy unionistami – staramy się na powrót zebrać naszą Ojczyznę w jedną całość.
Podsumowując powyższe, możemy stwierdzić, że niepodległość ługańskiej i donieckiej republik ludowych to fakt dokonany. Wbrew całemu patosowi przedstawicieli kijowskiego reżimu, wbrew zapewnieniom Poroszenki, że „powstanie będzie zdławione za kilka godzin”, karna operacja w ciągu miesiąca praktycznie nie posunęła się naprzód, a liczebność powstańców i stopień ich przygotowania, uzbrojenia i organizacji w tym czasie wzrosły kilkukrotnie.
Do tego idiotyczne i niehumanitarne metody junty w postaci ostrzału dzielnic mieszkalnych i ludności cywilnej nastawiły w kierunku oderwania od Ukrainy nawet tych, którzy wcześniej trzymali się bardziej umiarkowanych poglądów w tej sprawie. I teraz już o żadnym powrocie w skład Ukrainy nie może być mowy (przed Odessą jeszcze można było negocjować, a po Mariupolu i Ługańsku może być mowa tylko o trybunale dla oprawców). Można z całą pewnością skonstatować: Ukraina się nie udała. Płód układu białowieskiego okazał się niezdolny do życia. 23 lata pasożytował na znienawidzonym przez nacjonalistów i liberałów dziedzictwie ZSRR, ale niczego własnego nie był w stanie stworzyć.
Degradacja wszystkich sfer życia, długi, upadek i rozpad – to diagnoza i wyrok dla Ukrainy. Przy tym niczym innym projekt „Anty-Rosji” (to główna i jedyna idea i identyfikacja Ukrainy) nie mógł się zakończyć.
Nie rozumiem, dlaczego kijowski reżim nazywa nas „separatystami”? Separatyści to Leonid Krawczuk i jego wspólnicy. Separatyści to ci, którzy podzielili ZSRR na części. Separatyści to ci, którzy zapomnieli, że w 1654 roku Bohdan Chmielnicki przywrócił te ziemie w skład wspólnego państwa – Rosji – i zapowiedział: „Na wieki razem!”. My znamy historię, pamiętamy o naszych korzeniach i w rzeczywistości jesteśmy unionistami – staramy się na powrót zebrać naszą Ojczyznę w jedną całość.
Nie ma żadnej ukraińskiej idei państwowej, żadnego ukraińskiego patriotyzmu. Właśnie dlatego regularna armia nie chce walczyć przeciw narodowi, rezerwiści mówią „jedyna motywacja to pieniądze” (z którymi także są wielkie problemy), a jedyna siła, na której bazują pacyfikatorzy to najemnicy, przestępcy i zawzięci naziole z całkowicie wypranymi mózgami. Przy czym z każdym dniem liczba tych ostatnich zmniejsza się w sposób naturalny (tak jak liczba śmigłowców w ukraińskiej armii).
Na Ukrainie od 1991 roku do dziś nie ma żadnej idei. „Jeden kraj” to nie idea. Dążenie do ślepego naśladowania Europy to także nie idea. A suwerenność i niezależność, jak się okazało, też nikomu na Ukrainie nie są potrzebne. Chcecie dowodów? Do wszystkich ministerstw Jaceniuk wprowadza zachodnich kuratorów, realizujących bezpośredni okupacyjny zarząd. Widzicie tysiące demonstrantów protestujących przeciwko takiemu podeptaniu suwerenności? Nie? Ja też nie widzę. Ich po prostu nie ma. Ot, i cały dowód.
Powiedzmy otwarcie, mieszkańcy ośmiu, dziesięciu regionów Południowego-Wschodu w przypadku przeprowadzenia referendów błyskawicznie wyrażą wolę wejścia w skład Noworosji (okrucieństwa w Odessie i Mariupolu bardzo temu pomogły). A większość mieszkańców Centrum i Zachodu Ukrainy, nie zważając na pokazowy (by nie rzec teatralny, nadęty) patriotyzm, przy pierwszej nadarzającej się możliwości gotowa jest wyjechać do UE lub USA na zarobek (a najlepiej na stałe). W rzeczywistości główną przyczyną Euromajdanu było dążenie zdecydowanej większości jego uczestników do uzyskania bezwizowego reżimu z UE, żeby jak najszybciej wyjechać z Ukrainy. To ich cały „patriotyzm”.
Dlatego w tym momencie mowa o jakiejś tam decentralizacji, federalizacji czy jeszcze innych negocjacjach i ustępstwach staje się jawnie bezsensowna. Normalnym, cywilizowanym wyjściem byłoby przeprowadzenie referendów w sprawie samostanowienia we wszystkich regionach Ukrainy. Te regiony, w których zwyciężyliby zwolennicy niepodległości powinny mieć prawo wyboru – samodzielność czy wejście do federacyjnej Noworosji. Pozostałe mogłyby pozostać w składzie Ukrainy. A niezadowoleni z wyboru dokonanego przez swój region mogliby emigrować – swego rodzaju głosowanie nogami (co i ja osobiście uczyniłem). Ale jeśli kijowski reżim tak by uczynił, to stałoby się oczywiste, że współczesna nacjonalistyczna Ukraina, konsekwentnie skłaniająca się ku Zachodowi i nie mająca własnej ideologii, okazuje się niezbyt pociągająca dla większości jej mieszkańców.
Dziękuję panie Władysławie, dziękuję że staje Pan po właściwej stronie – po stronie ofiar, a nie po stronie oprawców. Wiem - dziękuję panu za coś, co powinno być oczywiste dla każdego uczciwego człowieka… Ale po tym co napisał pan Uri, który cieszy się, że 1800 ludzi musiało porzucić dorobek calego życia i opuścić swoją rodzinną ziemię – musiałem… Ten sam pan Uri wyraża żal, że tylko 1800, bo przecież „na Syberii jest miejsce na 1.800.000 a nawet na jeszcze więcej…” Albo wyjedziecie dobrowolnie, albo was do tego zmusimy – zdaje się sugerować Pan uri… A to już kojarzy mi się z odezwami UPA wzywającymi Polaków do wyjazdu… Nie posłuchali, bo raz, że nie mieli dokąd wyjechać i dwa – żaden człowiek o zdrowym umyśle nie mógł przewidzieć tego co się stanie ani uwierzyć w hetakombę, która wkrótce nadeszła… Staram się ćwiczyć w empatii, w umiejętności spojrzenia na sprawy z punktu widzenia innych ludzi. Aby móc spojrzeć oczami pana Uri, musiałem przedtem zapomnieć o takich uczuciach jak szacunek, tolerancja czy wspolczucie dla ludzi żyjących w niedoli i utrapieniu… Kiepsko mi to wychodzi, więc mogę się mylić, ale wydaje mi się, że – zdaniem pana Uri - ludzie Ci zasłużyli na swój los, bo chcieli zachować swoją kulturę, rozmawiać w swoim ojczystym języku, i – co już ociera się o zbrodnię – nie chcieli oddawać czci i składać kwiatów pod pomnikami Bandery i innych przywódców UPA i OUN. Chwilami mam wrażenie, że historia zatoczyła koło, że dziś „elementem niepożądanym” na Ukrainie są Rosjanie, tak ja w wówczas byli nim Polacy… A język pana Uri wpisuje się w retorykę ukraińskich władz, które z lubością szafują liczbami „zlikwidowanych terrorystów” i „zgniecionych gnid”… Pan Uri przytacza też jakieś statystyki, których wynikać ma, że Ukraińcy bardzo Polaków lubią… Cóż, „są kłamstwa, są wielkie kłamstwa i są statystyki…” To dzięki statystyce, Polska w latach 70-tych, była 10 potęgą gospodarczą świata! W tę statystykę powątpiewam także z innego powodu... Tuż przed 1-szą Majdanową rewolucją przemierzaliśmy ze znajomymi całą zachodnią Ukrainę… Żółkiew, Łuck, Sławuta, Podhorce, Bar, Kamieniec Podolski, Ołyka, Krzemieniec, Klewań, Ostróg, Tarnopol, Złoczów, Zbaraż… w sumie kilkadziesiąt miejsc w niespełna 2 tygodnie. Noclegi prawie codziennie w innym miejscu. I muszę przyznać, że widziałem tam naprawdę dużo serdeczności. Jednak przeważała jakaś rezerwa oraz pewien rodzaj skrywanej niechęci a może nawet skrywanej pogardy. I bardzo dobrze pamiętam też, opowieści polskiego księdza o agresywnym zacietrzewieniu Ukraińców i ich zapalczywości graniczącej z fanatyzmem… I dlatego te statystyki wcale mnie nie uspokoily, i wiem, że powinniśmy zachować czujność, ktorej zabraklo Polakom w Malopolsce Wschodniej…
Pozdrawiam, Panie Władyslawie
W Łaziskach Górnych zniszczono groby Powstańców Śląskich. Ten niebywały akt barbarzyństwa nie spotkał się jednak z zainteresowaniem mediów, a wręcz przeciwnie – wydaje się być przez nie ignorowany.
Co innego gdyby chodziło o pomnik żołnierzy Wehrmachtu, czy „bojowników” Freikorpsu. Wówczas lokalna prasa, zwłaszcza Dziennik Zachodni i „Wyborcza”, kipiałyby pełnymi oburzenia tekstami potępiającymi „polskich nacjonalistów”.
Cham panem być nie może i nikt nie wmówi mi że czarne jest czarne a białe białe. Co nie zmienia faktu, że Sikorski to zwykła frajerzyna co robi laskę Murzynom z USA i potem chwali się tym swoim kumplom innym frajerom.
Cham panem być nie może i nikt nie wmówi mi że czarne jest czarne a białe białe. Co nie zmienia faktu, że Sikorski to zwykła frajerzyna co robi laskę Murzynom z USA i potem chwali się tym swoim kumplom innym frajerom.
Bliżej mi do niemieckiej granicy ,ale nawet oni pomimo braku traktatu pokojowego z Niemcami
asymetrycznym traktowaniem mniejszości ,oraz pisaniu historii na nowo ,nie mają ulic czy pomników
zasłużonych z czasów II wojny. Czas płynie i sprzyjający moment na zamknięcie wielu spraw
niezadługo po prostu minie ,na pewno ze szkodą dla interesów Polski ale i Ukrainy.
Nie ma sensu jakakolwiek licytacja , jak może Pan na żywo zobaczyć niema woli politycznej do
współdziałania ,w tej chwili już z obu stron.
Zadziwiający barbarzyńcy-naziści najpierw ostrzeliwują miasta, przeprowadzają akcje pacyfikacyjne, masowe mordy i inne okrucieństwa, a później szczerze dziwią się, dlaczego nie chcemy żyć z nimi w jednym kraju. A dla normalnego, nie zarażonego wirusem nazizmu człowieka nie do pomyślenia jest żyć w jednym kraju z katami i zwyrodnialcami, którzy cieszą się z masowych rzezi i z pozbawiania przeciwników życia w męczarniach. To tak jakby nekro-naziści z twierdzy Wolfenstein przedostali się do naszego świata z zaświatów, pałając żądzą zadawania cierpień, bólu i śmierci. Dla wszystkich normalnych ludzi byłoby oczywiste, że ich miejsce nie jest na tym świecie i powinni być zawróceni do tego piekła, z którego się wyrwali.
Europejczycy już to zrozumieli. Dlatego zaplanowane są teraz w Europie referenda w sprawie oddzielenia Szkocji, Katalonii, Wenecji. Bez wojennych starć, bez wzajemnych złorzeczeń, spokojnie i pięknie. No, ale to oświeceni Europejczycy, a nie dzicy ukronaziści. Dla ludzi rozumnych liczy się dobro człowieka, a nie głupie abstrakcje typu „nacja”, flaga i hymn. Tylko dzikusy gotowe są znęcać się, karać, zabijać obywateli w imię wydumanej „wyższości narodu”, dominacji czy „Jednoukrainy” (która w rzeczywistości nie istnieje).
Cała współczesna historia mówi nam, że jeśli jakiś kraj czy wspólnota chce się uwolnić od drugiej, to nic nie jest w stanie jej w tym przeszkodzić. Metropolia może grozić karnymi konsekwencjami, posyłać wojska, ogłaszać embargo, prowadzić operacje pacyfikacyjne, ale jeśli naród twardo postanowił, że mu z nią nie po drodze, to wszystko będzie na próżno. I prościej będzie pogodzić się z faktami, pozwalając zbuntowanym regionom odejść, niż próbować zatrzymać siłą tych, którzy sobie tego nie życzą. Dlatego, bo im silniejsze próby powstrzymania secesji, tym bardziej kosztowny i bolesny to proces, a rezultat i tak będzie ten sam.
Ukraina się nie udała
Artykuł ukraińskiego dziennikarza z Winnicy Aleksandra Rogersa poświęcony ocenie sytuacji politycznej na Ukrainie, który oddaje ewolucję nastrojów mieszkańców Południowego-Wschodu w kierunku powołania niepodległego państwa – Noworosji. Aleksander Rogers przebywa na emigracji politycznej w Donbasie.
Dzięki temu bystremu człowiekowi popularność jego partii ostro spikowała w dół, uzyskał pełen sukces.
Niewątpliwie Pan Tiachnybok gdy chce powiesić obrazek nie musi szukać młotka, na pytanie
" i coś pokazał" odpowiedział " pokazałem siłę"
Jak Pan słusznie zauważył, są to drobne sprawy. I niekoniecznie odnoszące się do stosunków Ukraińcy-Polacy, jak sprawa kościoła św. Marii Magdaleny. To sprawa pomiędzy Ukrainą (państwem) a Kościołem Rzymskokatolickim (instytucją, osobą prawną) - celowo nagłaśniana przez media i środowiska niechętne Ukrainie. Jakoś nikt przy tej okazji nie wypomina, że Karmel przemyski do tej pory grekokatolikom nie został zwrócony (pomimo nakazu św. Jana Pawła II), nie wspomina się o atakach na świątynie greckokatolickie w Polsce w ostatnim czasie (Trzebiatów, Szczecinek). Coś Pan mówił o wzajemności?
Istotnie ładny obrazek ,kłopot w tym że dla zapewnienia dostaw wody i ogólnie biorąc logistyki muszą zdobyć Chersoń ,a to niestety leży w zasięgu ich możliwości i będzie znacznie tańsze niż ta inwestycja.
Parlamentarzysta (??!!) partii "Swoboda" Myrosznyczenko (to ten z długimi włosami), który obecnie jest odpowiedzialny [w nowych władzach Ukrainy?] za WOLNOŚĆ SŁOWA - w ten oto sposób (wideo) domaga się od dyrektora ukraińskiej telewizji, aby ten podpisał oświadczenie o rezygnacji ze swojego stanowiska:
Problem leży jak sądzę ,nie tyle w słowach co czynach . Pozornie drobne sprawy sumują się i
tak jak proces o zwrot kościoła ,czy brak wzajemności w traktowaniu mniejszości ,nie mówię tu
tylko o wielkości finansowania ,ale o klimacie wzajemnych stosunków. W momentach przesilenia
takich jak mamy teraz los mówi sprawdzam i okazuje się ,że większość społeczeństwa polskiego
niechętnie widziała by zaangażowanie Polski w poważne wsparcie Ukrainy. I to jest jak sądzę
porażka ukraińskiej polityki wobec Polski. Jak się miał Pan okazję przekonać Niemcy i ogólnie
zachód ma dla Państwa Ukraińskiego dokładnie tyle życzliwości co po bitwie Warszawskiej ,
Gdy wymuszono na Polsce podpisanie pokoju Ryskiego i rezygnację z sojuszu z Simonem Petlurą.
Da, pięknie to wygląda. I śmiesznie. W kraju, w którym nie ma autostrad (ok. 1000 km tzw. "dróg magistralnych" szumnie ochrzczono "autostradami"). Ale wizualizacja piękna, naprawdę piękna :)))
Cienię Pana, Panie tagore. Wiele Pańskich wypowiedzi mi się podoba, zgadzam się z myślą w nich zawartą. Jednak naprawdę nie wiem, na podstawie czego czerpie Pan przekonanie, wyrażone powyżej. Pewnie, że kilku pomniejszym politykom Swobody zdarzyły się niezręczne wypowiedzi. Ale to margines. A w ogóle nie brałbym pod uwagę jakichkolwiek wypowiedzi członków PS. Przecież sam Pan napisał, że głupotą jest straszyć Prawym Sektorem, bo pewne jest, że w sytuacji pokoju wewnętrznego państwa zostaną przez obecne władze (jak i społeczeństwo) zmarginalizowani. Wskazówką mogą być wyniki wyborów prezydenckich.
Nie chodzi tu o opinie obywateli ,a politykę państwa. Jeżeli prześledzić wypowiedzi polityków
ukraińskich na forum parlamentu i w czasie konferencji prasowych to nie usłyszy się słowa na
temat współpracy politycznej,gospodarczej czy wojskowej z Polską . Pewne ruchy w branży zbrojeniowej wymuszone sytuacją wojenną to zupełnie świeża sprawa. Poza tym mam wrażenie,
że nie docenia się na Ukrainie negatywnego wpływu polityków Swobody z rejonu Lwowa
,którzy realizując swoją wizję stosunków z Polską na użytek wewnętrzny ,skutecznie podobnie jak Litewscy nacjonaliści torpedują normalizację stosunków wzajemnych.
Drobna poprawka, ale korzystna :D 79% na Zach. Ukrainie lubi Polskę i Polaków, 2% nie lubi. Tragedia za to na wschodzie i częściowo południu. To dla tych, straszących "banderyzmem" :)))
http://www.iri.org/sites/default/files/2014%20April%205%20IRI%20Public%20Opinion%20Survey%20of%20Ukraine%2C%20March%2014-26%2C%202014.pdf
Nie wiem, z czego wynika Wasze przekonanie o nieprzychylnym stosunku Ukrainy i Ukraińców do Polski i Polaków. Otóż, w/g ostatnich chyba badań opinii Polacy otrzymują ponad 50% ocen pozytywnych, zaś terytorialnie wygląda to tak, że na zachodniej "banderowskiej" Ukrainie - 75%, natomiast na wschodniej "antyfaszystowskiej" tylko 25%. Oczywiście odwrotnie, ale w podobnych proporcjach rozkłada się niechęć do Polaków.
Moim zdaniem jest pewne prawdopodobieństwo zmiany polityki Polski wobec Ukrainy na dużo mniej popierającą rząd w Kijowie. Ukraina ze swoją ideologią może spotkać się z chłodną reakcją otaczających ją państw. Moim zdaniem czas euforycznego popierania Ukrainy z naszej strony może się skończyć a temperatura jedno stronnej sympatii opaść. Takie jest moje zdanie. Czyżby Ukraina mogła zmarnować możliwości tkwiące w naszej potencjalnie pozytywnej, wspólnej polityki? ...
Co to znaczy, ze "pod naciskiem Rosji (...)"? W co sobie UE pogrywa, czy pojedynczy ludzie w niej? Polska i kraje baltyckie powinny ostro protestowac przeciw temu South Streamowi, zeby nie bylo mozliwosci, ze jak Rosja odetnie Polsce gaz, to UE "z jakichs wzgledow" znowu zrobi dobrze tym, do ktorych moskiewski gaz docierac bedzie innymi kanalami. I tak wystarczy juz, ze jest North Stream, ale tyle dobrze, ze nie dociera on do calej UE i nie dostarcza poki co gazu na poludnie Europy. Niemcy moga spac spokojnie.
Jak rozumiem ten 2gi gazociag Nabucco to by byla prawdziwa dywersyfikacja gazu, bo pochodzilby on z innego zrodla. O to powinna UE walczyc, finansowac i ulatwiac prawnie, itd. W tym zwlaszcza Polska powinna lobbowac za tym rozwiazaniem i ciagnac do Polski od razu nitke gazowa od tego Nabucco.
Wielu Ukraińców uciekło ze wschodu i podejrzewam ,że mówi dokładnie to samo, sprawa nie ma
się ku końcowi i Rosja ma niejeden atut w zanadrzu. Choćby parcie do pełni władzy przez Swobodę i
Prawy Sektor. Tak jak Ukraina nie jest życzliwa dla żadnego sąsiada ,tak i sąsiedzi pomimo deklaracji
polityków raczej nie udzielą jej pełnego poparcia. Putin zręcznie wykrwawia Ukrainę jak to opisałem
na Obiektywnie.com.pl i szansa na jego klęskę nie jest duża.
"Rozmawialem z 7-8 osobami i nikt nie planuje wrocic sie do Ukrainy! Wszystcy chca pozostac sie na Syberii"
To bardzo dobrze, że nie chcą wracać. Rosjan, którzy nie akceptują tego, że są obywatelami Ukrainy państwo ukraińskie nie potrzebuje. 1.800 to niezbyt dużo, na Syberii jest miejsce na 1.800.000 a nawet na jeszcze więcej. Tam będą wreszcie u siebie, szczęśliwi.
To, co powiedział minister Sikorski było przecież jasne dla każdego myślącego Polaka. Sojusz ze Stanami Zjednoczonymi to od samego początku jakiś żenujący pokaz niewspółmierności. Każdy gest wykonany zza Atlantyku w nasza stronę to sypanie gołębich okruchów ku uciesze... no właśnie -- kogo? Społeczeństwo widzi, że to cyrk, media rozpływają się w superlatywach (dla kogo?), rządzący szczerzą zęby a uściskom nie ma końca. A ludzie? Ci zwyczajni, jak np. ja? Nie widzą nic prócz ekstatycznej paranoi... Na marginesie: Czy zachodnie media nie wiedzą, że słowo "murzyn" istnieje w słowniku języka polskiego? Język polski jest niezwykle bogaty w słowa i nie widzę powodów, dla których miałby być zubażany. Poza tym, przecież nasza "murzyńskość" to główny atut w procesach biznesowych, jakie dzieję się w naszej gospodarce od wielu lat -- to jeden z "atutów" jakie chwalą sobie zagraniczni inwestorzy. Dotyczy to również środkó masowego przekazu i każdej innej dziedziny, w której biorą udział ludzie zdający sobie z tego sprawę i chcący to wykorzystać. Gdyby nie nasza "murzyńskość" bylibyśmy raczej niebezpiecznym narodem. Na zakończenie apel: Ludzie - doceńcie siebie, jesteście bardzo dużo warci, jesteście Polakami, jesteście w swoim własnym kraju, macie wpływa na wszystko, co się tutaj dzieje i niech żaden osobnik nie próbuje wam wmówić, że jest inaczej. Pozdrawiam!
@Jan53 Obecnie największy "Polakozerca" w Europie oprócz Ukraincow. Litva antypolską politykę prowadzi od 1920 r . Początki sięgają 1919 r i do dzisiaj ta linia jest kontynuowana .
@tagore: Szanowny Panie - od ponad 20 lat trwa walka Polakow o realizacje Traktatu Polsko-Litewskiego z 1994r.Pisowni nazwisk w j.ojczystym.Nazw miejsowosci i ulic w j.polskim i litewskim.Wszystko to maja Litwini mieszkający w Polsce!!.W 2012r.uchwalenie ustawy o oświacie która tak naprawdę likwiduje polskie szkolnictwo.Litaunizacja polskich dzieci w Polskim Domu Dziecka w Podebrodziu oraz wiele innych w tym szkodzenie polskiej firmie ORLEN - największemu platnikowi podatow na Litwie.Mozejki jak najszybciej sprzedać a z litvusami zero kontaktow i współpracy.
Wobec MNIE możesz używać określenia Jaśnie Pan. Łaskawie zezwalam .
Co zapewne zrobią z wielkim wrzaskiem ale nieskutecznym za strony Hunty Kijowskiej.
A co no to mówią ekolodzy?
Węgrzy i Austria mają trochę inaczej postrzegają swój interes narodowy niż my i delikatnie mówiąc
mają w nosie nasze interesy.
tagore
POZNAJ ŻYDA: w 2008 r. izraelski (tj. zapluty żyd) "żołnierz" - "kapitan" z ZIMNĄ KRWIĄ ZAMORDOWAŁ TRZYNASTOLETNIE PALESTYŃSKIE DZIECKO, mimo, iż WIEDZIAŁ, że przybliżony wiek ofiary to około dziesięć lat. Mimo tej informacji specjalnie opuścił stanowisko i podążył za dzieckiem - STRZELIŁ JEJ DWA RAZY W GŁOWĘ, odszedł, po czym zawrócił i wystrzelił z serii cały magazynek w jej ciało. Żydowski morderca oświadczył, iż "zabiłby ją nawet gdyby miała trzy (3!) lata". Żydy to zwierzęta, to człekokształtne bestie. Nigdy nie wierzcie żydom albowiem zawsze kłamią. Link do materiału http://www.theguardian.com/world/2004/nov/24/israel
Panie Hawranek mógłbym tu podać rzeczywiście wiele. Ten akurat pochodzi ze strony Konserwatyzm.pl co wcale nie znaczy, że jestem wyznawcą tej idei czy samej ideologii (chociaż blisko, blisko...) ale tak sobie rozglądam się w Internecie i znajduję to i tamto na bardzo różnych stronach i tych nie polskich też.
Osobiście to mnie aktualnie bardziej interesuje i zajmuje to dlaczego Redakcja Kresy.pl nie reaguje na uwagi zdezorientowanych w końcu użytkowników forum na ich monity o uprawianej tu jawnie pro banderowskiej propagandzie . Podkreślam: nie pro ukraińskiej a pro banderowskiej. Kiedy klikam na Kresy.pl pojawia się monit o kasę. Kiedy nie klikam, też mam informację o wsparciu finansowym. Zastanawiam się ile to już osób odeszło dobrowolnie z tego forum i przestało korzystać ze strony Kresy.pl, które poczuły się trochę zdezorientowane odnośnie „politycznej poprawności” tego portalu i niejednokrotnie zniesmaczone poziomem dyskusji co poniektórych „dyskutantów”. Widocznie, że Redakcji to nie przeszkadza. Uważam, że chociażby w kwestii tej nieszczęsnej kasy to każde odejście użytkownika forum to mniej realnej lub potencjalnej kasy na utrzymanie tego portalu. Portal ze wszech miar pożyteczny i odwala kawał dobrej roboty i naprawdę szkoda, że - w moim pojęciu dyskredytują go pro banderowskie wpisy. Tłumaczenie, że nie mają administratora forum który by zapanował nad częstym chaosem lub kulturą postów (właściwie jej brakiem) to żadne tłumaczenie, zwłaszcza że argumentował to jeden z redaktorów piszący artykuły a biorący udział w dyskusji z forumowiczami . Nie rozumiem jak to się dzieje, że jedni są usuwani lekką ręka i „od ręki” inni nie - pomimo monitów ze strony użytkowników. Nawet nie podejrzewam, że są tu równi i równiejsi albo uprzywilejowani bo to przecież absurd. To jest zastanawiające! Dla mnie jest to dziwna sytuacja. Osobiście będę się starał to zmienić w przyszłości. Tylko nie na zasadzie samego chcenia ale na zasadzie przekonywujących argumentów ale to wymaga czasu. Będę miał przeciwko całą redakcję jak podejrzewam ale się nie obawiam. Najpierw odrobię lekcje z tego tematu a później poproszę by coś raczyli zrobić z tym fantem. Tak, że Pan wybaczy ale będę się raczej koncentrował na tym co dobre dla Kresy.pl a konkretnie forma i zasady funkcjonowania jego forum.
Z poważaniem
M.P.
Niewazne kto strzelał... Armia Izraelska, tak jak kiedyś Niemiexka stosuje odpowiedzialność zbiorową... Z terytoeium Syrii..., a czy rebelianci, czy wojska rządowe, to sprawa drugorzdna...
Przecież Ruch Narodowy jest prawicową partią, a nie lewicową jak niemieckie NSDAP.
Dodaj Pan następny.
Sorry, ale pan Hawranek był szybszy ode mnie o 15 min. i już zapodał ten artykuł. Jest na forum. Przepraszam ale wcześniej nie zauważyłem.
Hej !
Wszystkim lemingom a także osobom zainteresowanym w racjonalnym pojmowaniu otaczającej nas rzeczywistości polecam artykuł dot. sytuacji i wydarzeń na Ukrainie http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12262/rogers-ukraina-sie-nie-udala
Poroszenko i Bandera
Posted by Marucha w dniu 2014-06-23 (poniedziałek)
Mantra, że obecne władze w Kijowie nie mają nic wspólnego z banderyzmem jest tyleż przewidywalna, co nieprawdziwa. Dowodem, na odchodzenie w przeszłość demonów szowinizmu miałby być zwłaszcza słaby wynik jawnych ultranacjonalistów – Ołeha Tiahnyboka i Dymitra Jarosza w wyborach prezydenckich. Sęk w tym, że szczerze czy nie – także Petro Poroszenko odwołuje się do dziedzictwa Stepana Bandery.
I nie chodzi bynajmniej o ostrą satyrę polityczną „Dialog Petra Poroszenki z cieniem Stepana Bandery”, zestawiającą „operację antyterrostyczną” w wykonaniu kijowskiej junty z ludobójstwem dokonywanym przez OUN/UPA.
Nie w apokryfach bynajmniej, ale w zupełnie oficjalnych wystąpieniach obecny prezydent, jako prominentny przedstawiciel obozu władzy publicznie bronił kultu Bandery, zadekretowanego na Ukrainie przez poprzedniego „Europejczyka z buławą” czyli Wiktora Juszczenkę.
„Tylko taki symbol…”?
- W wielu państwach czci się symbole, uznaje za bohaterów osoby i organizacje, które są odrzucane przez inne nacje. Ukraina nie jest w tym zakresie wyjątkiem – przekonywał Poroszenko w 2010 r., gdy jako minister spraw zagranicznych odpowiadał na protesty Rosji w sprawie honorowania UPA, Bandery i Szuchewycza.
Nie trudno zauważyć, że w rozumowaniu tym pominięty był istotny drobiazg – że trudno byłoby dziś znaleźć państwo i naród aspirujące do uznania wspólnoty międzynarodowej, które by na pomniki stawiały ludobójców. I trudno mówić w tym zakresie o potrzebie zrozumienia subiektywnego podejścia. Nadto Poroszenko wywodził, że „uznając za bohaterów narodowych UPA i Banderę, Ukraina nie powinna brać pod uwagę krytycznych opinii innych państw, w tym nawet ich oficjalnych protestów i negatywnych reakcji”.
Niestety, w tamtym okresie w grę wchodziły tylko sprzeciwy ze strony Moskwy, bowiem władze w Warszawie mimo rozpaczliwych apeli Kresowian nie chciały zabrać głosu w sprawie kultu mordercy dziesiątków tysięcy Polaków. Przeciwnie zaś – jak pamiętamy, pod naciskiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego na kreatora kultu Bandery, prezydenta Juszczenkę spływały splendory z Polski, w rodzaju doktoratu honoris causa KUL.
tutaj prezentuję wszystkie posty zebrane razem....................................................................................................................................
Cała współczesna historia mówi nam, że jeśli jakiś kraj czy wspólnota chce się uwolnić od drugiej, to nic nie jest w stanie jej w tym przeszkodzić. Metropolia może grozić karnymi konsekwencjami, posyłać wojska, ogłaszać embargo, prowadzić operacje pacyfikacyjne, ale jeśli naród twardo postanowił, że mu z nią nie po drodze, to wszystko będzie na próżno. I prościej będzie pogodzić się z faktami, pozwalając zbuntowanym regionom odejść, niż próbować zatrzymać siłą tych, którzy sobie tego nie życzą. Dlatego, bo im silniejsze próby powstrzymania secesji, tym bardziej kosztowny i bolesny to proces, a rezultat i tak będzie ten sam.
Europejczycy już to zrozumieli. Dlatego zaplanowane są teraz w Europie referenda w sprawie oddzielenia Szkocji, Katalonii, Wenecji. Bez wojennych starć, bez wzajemnych złorzeczeń, spokojnie i pięknie. No, ale to oświeceni Europejczycy, a nie dzicy ukronaziści. Dla ludzi rozumnych liczy się dobro człowieka, a nie głupie abstrakcje typu „nacja”, flaga i hymn. Tylko dzikusy gotowe są znęcać się, karać, zabijać obywateli w imię wydumanej „wyższości narodu”, dominacji czy „Jednoukrainy” (która w rzeczywistości nie istnieje).
Zadziwiający barbarzyńcy-naziści najpierw ostrzeliwują miasta, przeprowadzają akcje pacyfikacyjne, masowe mordy i inne okrucieństwa, a później szczerze dziwią się, dlaczego nie chcemy żyć z nimi w jednym kraju. A dla normalnego, nie zarażonego wirusem nazizmu człowieka nie do pomyślenia jest żyć w jednym kraju z katami i zwyrodnialcami, którzy cieszą się z masowych rzezi i z pozbawiania przeciwników życia w męczarniach. To tak jakby nekro-naziści z twierdzy Wolfenstein przedostali się do naszego świata z zaświatów, pałając żądzą zadawania cierpień, bólu i śmierci. Dla wszystkich normalnych ludzi byłoby oczywiste, że ich miejsce nie jest na tym świecie i powinni być zawróceni do tego piekła, z którego się wyrwali.
Dlatego w tym momencie mowa o jakiejś tam decentralizacji, federalizacji czy jeszcze innych negocjacjach i ustępstwach staje się jawnie bezsensowna. Normalnym, cywilizowanym wyjściem byłoby przeprowadzenie referendów w sprawie samostanowienia we wszystkich regionach Ukrainy. Te regiony, w których zwyciężyliby zwolennicy niepodległości powinny mieć prawo wyboru – samodzielność czy wejście do federacyjnej Noworosji. Pozostałe mogłyby pozostać w składzie Ukrainy. A niezadowoleni z wyboru dokonanego przez swój region mogliby emigrować – swego rodzaju głosowanie nogami (co i ja osobiście uczyniłem). Ale jeśli kijowski reżim tak by uczynił, to stałoby się oczywiste, że współczesna nacjonalistyczna Ukraina, konsekwentnie skłaniająca się ku Zachodowi i nie mająca własnej ideologii, okazuje się niezbyt pociągająca dla większości jej mieszkańców.
Powiedzmy otwarcie, mieszkańcy ośmiu, dziesięciu regionów Południowego-Wschodu w przypadku przeprowadzenia referendów błyskawicznie wyrażą wolę wejścia w skład Noworosji (okrucieństwa w Odessie i Mariupolu bardzo temu pomogły). A większość mieszkańców Centrum i Zachodu Ukrainy, nie zważając na pokazowy (by nie rzec teatralny, nadęty) patriotyzm, przy pierwszej nadarzającej się możliwości gotowa jest wyjechać do UE lub USA na zarobek (a najlepiej na stałe). W rzeczywistości główną przyczyną Euromajdanu było dążenie zdecydowanej większości jego uczestników do uzyskania bezwizowego reżimu z UE, żeby jak najszybciej wyjechać z Ukrainy. To ich cały „patriotyzm”.
Na Ukrainie od 1991 roku do dziś nie ma żadnej idei. „Jeden kraj” to nie idea. Dążenie do ślepego naśladowania Europy to także nie idea. A suwerenność i niezależność, jak się okazało, też nikomu na Ukrainie nie są potrzebne. Chcecie dowodów? Do wszystkich ministerstw Jaceniuk wprowadza zachodnich kuratorów, realizujących bezpośredni okupacyjny zarząd. Widzicie tysiące demonstrantów protestujących przeciwko takiemu podeptaniu suwerenności? Nie? Ja też nie widzę. Ich po prostu nie ma. Ot, i cały dowód.
Nie ma żadnej ukraińskiej idei państwowej, żadnego ukraińskiego patriotyzmu. Właśnie dlatego regularna armia nie chce walczyć przeciw narodowi, rezerwiści mówią „jedyna motywacja to pieniądze” (z którymi także są wielkie problemy), a jedyna siła, na której bazują pacyfikatorzy to najemnicy, przestępcy i zawzięci naziole z całkowicie wypranymi mózgami. Przy czym z każdym dniem liczba tych ostatnich zmniejsza się w sposób naturalny (tak jak liczba śmigłowców w ukraińskiej armii).
Podsumowując powyższe, możemy stwierdzić, że niepodległość ługańskiej i donieckiej republik ludowych to fakt dokonany. Wbrew całemu patosowi przedstawicieli kijowskiego reżimu, wbrew zapewnieniom Poroszenki, że „powstanie będzie zdławione za kilka godzin”, karna operacja w ciągu miesiąca praktycznie nie posunęła się naprzód, a liczebność powstańców i stopień ich przygotowania, uzbrojenia i organizacji w tym czasie wzrosły kilkukrotnie.
Do tego idiotyczne i niehumanitarne metody junty w postaci ostrzału dzielnic mieszkalnych i ludności cywilnej nastawiły w kierunku oderwania od Ukrainy nawet tych, którzy wcześniej trzymali się bardziej umiarkowanych poglądów w tej sprawie. I teraz już o żadnym powrocie w skład Ukrainy nie może być mowy (przed Odessą jeszcze można było negocjować, a po Mariupolu i Ługańsku może być mowa tylko o trybunale dla oprawców). Można z całą pewnością skonstatować: Ukraina się nie udała. Płód układu białowieskiego okazał się niezdolny do życia. 23 lata pasożytował na znienawidzonym przez nacjonalistów i liberałów dziedzictwie ZSRR, ale niczego własnego nie był w stanie stworzyć.
Degradacja wszystkich sfer życia, długi, upadek i rozpad – to diagnoza i wyrok dla Ukrainy. Przy tym niczym innym projekt „Anty-Rosji” (to główna i jedyna idea i identyfikacja Ukrainy) nie mógł się zakończyć.
Nie rozumiem, dlaczego kijowski reżim nazywa nas „separatystami”? Separatyści to Leonid Krawczuk i jego wspólnicy. Separatyści to ci, którzy podzielili ZSRR na części. Separatyści to ci, którzy zapomnieli, że w 1654 roku Bohdan Chmielnicki przywrócił te ziemie w skład wspólnego państwa – Rosji – i zapowiedział: „Na wieki razem!”. My znamy historię, pamiętamy o naszych korzeniach i w rzeczywistości jesteśmy unionistami – staramy się na powrót zebrać naszą Ojczyznę w jedną całość.
Aleksandr Rogers
Podsumowując powyższe, możemy stwierdzić, że niepodległość ługańskiej i donieckiej republik ludowych to fakt dokonany. Wbrew całemu patosowi przedstawicieli kijowskiego reżimu, wbrew zapewnieniom Poroszenki, że „powstanie będzie zdławione za kilka godzin”, karna operacja w ciągu miesiąca praktycznie nie posunęła się naprzód, a liczebność powstańców i stopień ich przygotowania, uzbrojenia i organizacji w tym czasie wzrosły kilkukrotnie.
Do tego idiotyczne i niehumanitarne metody junty w postaci ostrzału dzielnic mieszkalnych i ludności cywilnej nastawiły w kierunku oderwania od Ukrainy nawet tych, którzy wcześniej trzymali się bardziej umiarkowanych poglądów w tej sprawie. I teraz już o żadnym powrocie w skład Ukrainy nie może być mowy (przed Odessą jeszcze można było negocjować, a po Mariupolu i Ługańsku może być mowa tylko o trybunale dla oprawców). Można z całą pewnością skonstatować: Ukraina się nie udała. Płód układu białowieskiego okazał się niezdolny do życia. 23 lata pasożytował na znienawidzonym przez nacjonalistów i liberałów dziedzictwie ZSRR, ale niczego własnego nie był w stanie stworzyć.
Degradacja wszystkich sfer życia, długi, upadek i rozpad – to diagnoza i wyrok dla Ukrainy. Przy tym niczym innym projekt „Anty-Rosji” (to główna i jedyna idea i identyfikacja Ukrainy) nie mógł się zakończyć.
Nie rozumiem, dlaczego kijowski reżim nazywa nas „separatystami”? Separatyści to Leonid Krawczuk i jego wspólnicy. Separatyści to ci, którzy podzielili ZSRR na części. Separatyści to ci, którzy zapomnieli, że w 1654 roku Bohdan Chmielnicki przywrócił te ziemie w skład wspólnego państwa – Rosji – i zapowiedział: „Na wieki razem!”. My znamy historię, pamiętamy o naszych korzeniach i w rzeczywistości jesteśmy unionistami – staramy się na powrót zebrać naszą Ojczyznę w jedną całość.
Aleksandr Rogers
Nie ma żadnej ukraińskiej idei państwowej, żadnego ukraińskiego patriotyzmu. Właśnie dlatego regularna armia nie chce walczyć przeciw narodowi, rezerwiści mówią „jedyna motywacja to pieniądze” (z którymi także są wielkie problemy), a jedyna siła, na której bazują pacyfikatorzy to najemnicy, przestępcy i zawzięci naziole z całkowicie wypranymi mózgami. Przy czym z każdym dniem liczba tych ostatnich zmniejsza się w sposób naturalny (tak jak liczba śmigłowców w ukraińskiej armii).
Na Ukrainie od 1991 roku do dziś nie ma żadnej idei. „Jeden kraj” to nie idea. Dążenie do ślepego naśladowania Europy to także nie idea. A suwerenność i niezależność, jak się okazało, też nikomu na Ukrainie nie są potrzebne. Chcecie dowodów? Do wszystkich ministerstw Jaceniuk wprowadza zachodnich kuratorów, realizujących bezpośredni okupacyjny zarząd. Widzicie tysiące demonstrantów protestujących przeciwko takiemu podeptaniu suwerenności? Nie? Ja też nie widzę. Ich po prostu nie ma. Ot, i cały dowód.
Powiedzmy otwarcie, mieszkańcy ośmiu, dziesięciu regionów Południowego-Wschodu w przypadku przeprowadzenia referendów błyskawicznie wyrażą wolę wejścia w skład Noworosji (okrucieństwa w Odessie i Mariupolu bardzo temu pomogły). A większość mieszkańców Centrum i Zachodu Ukrainy, nie zważając na pokazowy (by nie rzec teatralny, nadęty) patriotyzm, przy pierwszej nadarzającej się możliwości gotowa jest wyjechać do UE lub USA na zarobek (a najlepiej na stałe). W rzeczywistości główną przyczyną Euromajdanu było dążenie zdecydowanej większości jego uczestników do uzyskania bezwizowego reżimu z UE, żeby jak najszybciej wyjechać z Ukrainy. To ich cały „patriotyzm”.
Dlatego w tym momencie mowa o jakiejś tam decentralizacji, federalizacji czy jeszcze innych negocjacjach i ustępstwach staje się jawnie bezsensowna. Normalnym, cywilizowanym wyjściem byłoby przeprowadzenie referendów w sprawie samostanowienia we wszystkich regionach Ukrainy. Te regiony, w których zwyciężyliby zwolennicy niepodległości powinny mieć prawo wyboru – samodzielność czy wejście do federacyjnej Noworosji. Pozostałe mogłyby pozostać w składzie Ukrainy. A niezadowoleni z wyboru dokonanego przez swój region mogliby emigrować – swego rodzaju głosowanie nogami (co i ja osobiście uczyniłem). Ale jeśli kijowski reżim tak by uczynił, to stałoby się oczywiste, że współczesna nacjonalistyczna Ukraina, konsekwentnie skłaniająca się ku Zachodowi i nie mająca własnej ideologii, okazuje się niezbyt pociągająca dla większości jej mieszkańców.
Dziękuję panie Władysławie, dziękuję że staje Pan po właściwej stronie – po stronie ofiar, a nie po stronie oprawców. Wiem - dziękuję panu za coś, co powinno być oczywiste dla każdego uczciwego człowieka… Ale po tym co napisał pan Uri, który cieszy się, że 1800 ludzi musiało porzucić dorobek calego życia i opuścić swoją rodzinną ziemię – musiałem… Ten sam pan Uri wyraża żal, że tylko 1800, bo przecież „na Syberii jest miejsce na 1.800.000 a nawet na jeszcze więcej…” Albo wyjedziecie dobrowolnie, albo was do tego zmusimy – zdaje się sugerować Pan uri… A to już kojarzy mi się z odezwami UPA wzywającymi Polaków do wyjazdu… Nie posłuchali, bo raz, że nie mieli dokąd wyjechać i dwa – żaden człowiek o zdrowym umyśle nie mógł przewidzieć tego co się stanie ani uwierzyć w hetakombę, która wkrótce nadeszła… Staram się ćwiczyć w empatii, w umiejętności spojrzenia na sprawy z punktu widzenia innych ludzi. Aby móc spojrzeć oczami pana Uri, musiałem przedtem zapomnieć o takich uczuciach jak szacunek, tolerancja czy wspolczucie dla ludzi żyjących w niedoli i utrapieniu… Kiepsko mi to wychodzi, więc mogę się mylić, ale wydaje mi się, że – zdaniem pana Uri - ludzie Ci zasłużyli na swój los, bo chcieli zachować swoją kulturę, rozmawiać w swoim ojczystym języku, i – co już ociera się o zbrodnię – nie chcieli oddawać czci i składać kwiatów pod pomnikami Bandery i innych przywódców UPA i OUN. Chwilami mam wrażenie, że historia zatoczyła koło, że dziś „elementem niepożądanym” na Ukrainie są Rosjanie, tak ja w wówczas byli nim Polacy… A język pana Uri wpisuje się w retorykę ukraińskich władz, które z lubością szafują liczbami „zlikwidowanych terrorystów” i „zgniecionych gnid”… Pan Uri przytacza też jakieś statystyki, których wynikać ma, że Ukraińcy bardzo Polaków lubią… Cóż, „są kłamstwa, są wielkie kłamstwa i są statystyki…” To dzięki statystyce, Polska w latach 70-tych, była 10 potęgą gospodarczą świata! W tę statystykę powątpiewam także z innego powodu... Tuż przed 1-szą Majdanową rewolucją przemierzaliśmy ze znajomymi całą zachodnią Ukrainę… Żółkiew, Łuck, Sławuta, Podhorce, Bar, Kamieniec Podolski, Ołyka, Krzemieniec, Klewań, Ostróg, Tarnopol, Złoczów, Zbaraż… w sumie kilkadziesiąt miejsc w niespełna 2 tygodnie. Noclegi prawie codziennie w innym miejscu. I muszę przyznać, że widziałem tam naprawdę dużo serdeczności. Jednak przeważała jakaś rezerwa oraz pewien rodzaj skrywanej niechęci a może nawet skrywanej pogardy. I bardzo dobrze pamiętam też, opowieści polskiego księdza o agresywnym zacietrzewieniu Ukraińców i ich zapalczywości graniczącej z fanatyzmem… I dlatego te statystyki wcale mnie nie uspokoily, i wiem, że powinniśmy zachować czujność, ktorej zabraklo Polakom w Malopolsce Wschodniej…
Pozdrawiam, Panie Władyslawie
W Łaziskach Górnych zniszczono groby Powstańców Śląskich. Ten niebywały akt barbarzyństwa nie spotkał się jednak z zainteresowaniem mediów, a wręcz przeciwnie – wydaje się być przez nie ignorowany.
Co innego gdyby chodziło o pomnik żołnierzy Wehrmachtu, czy „bojowników” Freikorpsu. Wówczas lokalna prasa, zwłaszcza Dziennik Zachodni i „Wyborcza”, kipiałyby pełnymi oburzenia tekstami potępiającymi „polskich nacjonalistów”.
Cham panem być nie może i nikt nie wmówi mi że czarne jest czarne a białe białe. Co nie zmienia faktu, że Sikorski to zwykła frajerzyna co robi laskę Murzynom z USA i potem chwali się tym swoim kumplom innym frajerom.
Cham panem być nie może i nikt nie wmówi mi że czarne jest czarne a białe białe. Co nie zmienia faktu, że Sikorski to zwykła frajerzyna co robi laskę Murzynom z USA i potem chwali się tym swoim kumplom innym frajerom.
Bliżej mi do niemieckiej granicy ,ale nawet oni pomimo braku traktatu pokojowego z Niemcami
asymetrycznym traktowaniem mniejszości ,oraz pisaniu historii na nowo ,nie mają ulic czy pomników
zasłużonych z czasów II wojny. Czas płynie i sprzyjający moment na zamknięcie wielu spraw
niezadługo po prostu minie ,na pewno ze szkodą dla interesów Polski ale i Ukrainy.
Nie ma sensu jakakolwiek licytacja , jak może Pan na żywo zobaczyć niema woli politycznej do
współdziałania ,w tej chwili już z obu stron.
tagore
Zadziwiający barbarzyńcy-naziści najpierw ostrzeliwują miasta, przeprowadzają akcje pacyfikacyjne, masowe mordy i inne okrucieństwa, a później szczerze dziwią się, dlaczego nie chcemy żyć z nimi w jednym kraju. A dla normalnego, nie zarażonego wirusem nazizmu człowieka nie do pomyślenia jest żyć w jednym kraju z katami i zwyrodnialcami, którzy cieszą się z masowych rzezi i z pozbawiania przeciwników życia w męczarniach. To tak jakby nekro-naziści z twierdzy Wolfenstein przedostali się do naszego świata z zaświatów, pałając żądzą zadawania cierpień, bólu i śmierci. Dla wszystkich normalnych ludzi byłoby oczywiste, że ich miejsce nie jest na tym świecie i powinni być zawróceni do tego piekła, z którego się wyrwali.
Europejczycy już to zrozumieli. Dlatego zaplanowane są teraz w Europie referenda w sprawie oddzielenia Szkocji, Katalonii, Wenecji. Bez wojennych starć, bez wzajemnych złorzeczeń, spokojnie i pięknie. No, ale to oświeceni Europejczycy, a nie dzicy ukronaziści. Dla ludzi rozumnych liczy się dobro człowieka, a nie głupie abstrakcje typu „nacja”, flaga i hymn. Tylko dzikusy gotowe są znęcać się, karać, zabijać obywateli w imię wydumanej „wyższości narodu”, dominacji czy „Jednoukrainy” (która w rzeczywistości nie istnieje).
Cała współczesna historia mówi nam, że jeśli jakiś kraj czy wspólnota chce się uwolnić od drugiej, to nic nie jest w stanie jej w tym przeszkodzić. Metropolia może grozić karnymi konsekwencjami, posyłać wojska, ogłaszać embargo, prowadzić operacje pacyfikacyjne, ale jeśli naród twardo postanowił, że mu z nią nie po drodze, to wszystko będzie na próżno. I prościej będzie pogodzić się z faktami, pozwalając zbuntowanym regionom odejść, niż próbować zatrzymać siłą tych, którzy sobie tego nie życzą. Dlatego, bo im silniejsze próby powstrzymania secesji, tym bardziej kosztowny i bolesny to proces, a rezultat i tak będzie ten sam.
Ukraina się nie udała
Artykuł ukraińskiego dziennikarza z Winnicy Aleksandra Rogersa poświęcony ocenie sytuacji politycznej na Ukrainie, który oddaje ewolucję nastrojów mieszkańców Południowego-Wschodu w kierunku powołania niepodległego państwa – Noworosji. Aleksander Rogers przebywa na emigracji politycznej w Donbasie.
Dzięki temu bystremu człowiekowi popularność jego partii ostro spikowała w dół, uzyskał pełen sukces.
Niewątpliwie Pan Tiachnybok gdy chce powiesić obrazek nie musi szukać młotka, na pytanie
" i coś pokazał" odpowiedział " pokazałem siłę"
tagore
Słuchajcie, słuchajcie! Polecam gorąco http://wwwyoutube.com/watch?v=E_lACmecp1g
Jak Pan słusznie zauważył, są to drobne sprawy. I niekoniecznie odnoszące się do stosunków Ukraińcy-Polacy, jak sprawa kościoła św. Marii Magdaleny. To sprawa pomiędzy Ukrainą (państwem) a Kościołem Rzymskokatolickim (instytucją, osobą prawną) - celowo nagłaśniana przez media i środowiska niechętne Ukrainie. Jakoś nikt przy tej okazji nie wypomina, że Karmel przemyski do tej pory grekokatolikom nie został zwrócony (pomimo nakazu św. Jana Pawła II), nie wspomina się o atakach na świątynie greckokatolickie w Polsce w ostatnim czasie (Trzebiatów, Szczecinek). Coś Pan mówił o wzajemności?
Istotnie ładny obrazek ,kłopot w tym że dla zapewnienia dostaw wody i ogólnie biorąc logistyki muszą zdobyć Chersoń ,a to niestety leży w zasięgu ich możliwości i będzie znacznie tańsze niż ta inwestycja.
tagore
Parlamentarzysta (??!!) partii "Swoboda" Myrosznyczenko (to ten z długimi włosami), który obecnie jest odpowiedzialny [w nowych władzach Ukrainy?] za WOLNOŚĆ SŁOWA - w ten oto sposób (wideo) domaga się od dyrektora ukraińskiej telewizji, aby ten podpisał oświadczenie o rezygnacji ze swojego stanowiska:
http://www.youtube.com/watch?v=O1mq7clr8O8 &list=UUFU30dGHNhZ-hkh0R10LhLw
Problem leży jak sądzę ,nie tyle w słowach co czynach . Pozornie drobne sprawy sumują się i
tak jak proces o zwrot kościoła ,czy brak wzajemności w traktowaniu mniejszości ,nie mówię tu
tylko o wielkości finansowania ,ale o klimacie wzajemnych stosunków. W momentach przesilenia
takich jak mamy teraz los mówi sprawdzam i okazuje się ,że większość społeczeństwa polskiego
niechętnie widziała by zaangażowanie Polski w poważne wsparcie Ukrainy. I to jest jak sądzę
porażka ukraińskiej polityki wobec Polski. Jak się miał Pan okazję przekonać Niemcy i ogólnie
zachód ma dla Państwa Ukraińskiego dokładnie tyle życzliwości co po bitwie Warszawskiej ,
Gdy wymuszono na Polsce podpisanie pokoju Ryskiego i rezygnację z sojuszu z Simonem Petlurą.
tagore
Da, pięknie to wygląda. I śmiesznie. W kraju, w którym nie ma autostrad (ok. 1000 km tzw. "dróg magistralnych" szumnie ochrzczono "autostradami"). Ale wizualizacja piękna, naprawdę piękna :)))
Panie Waszczykowski może i jest z niego kawał chama ale z pana jest cały cham. I jeszcze ten okrzyk "nie zabijajcie nas"
A czy chodzą z ręką podniesioną do góry imitującą zamawianie pięć piw
Cenię, sorki
Wpisz treść...
Cienię Pana, Panie tagore. Wiele Pańskich wypowiedzi mi się podoba, zgadzam się z myślą w nich zawartą. Jednak naprawdę nie wiem, na podstawie czego czerpie Pan przekonanie, wyrażone powyżej. Pewnie, że kilku pomniejszym politykom Swobody zdarzyły się niezręczne wypowiedzi. Ale to margines. A w ogóle nie brałbym pod uwagę jakichkolwiek wypowiedzi członków PS. Przecież sam Pan napisał, że głupotą jest straszyć Prawym Sektorem, bo pewne jest, że w sytuacji pokoju wewnętrznego państwa zostaną przez obecne władze (jak i społeczeństwo) zmarginalizowani. Wskazówką mogą być wyniki wyborów prezydenckich.
Nie chodzi tu o opinie obywateli ,a politykę państwa. Jeżeli prześledzić wypowiedzi polityków
ukraińskich na forum parlamentu i w czasie konferencji prasowych to nie usłyszy się słowa na
temat współpracy politycznej,gospodarczej czy wojskowej z Polską . Pewne ruchy w branży zbrojeniowej wymuszone sytuacją wojenną to zupełnie świeża sprawa. Poza tym mam wrażenie,
że nie docenia się na Ukrainie negatywnego wpływu polityków Swobody z rejonu Lwowa
,którzy realizując swoją wizję stosunków z Polską na użytek wewnętrzny ,skutecznie podobnie jak Litewscy nacjonaliści torpedują normalizację stosunków wzajemnych.
tagore
Drobna poprawka, ale korzystna :D 79% na Zach. Ukrainie lubi Polskę i Polaków, 2% nie lubi. Tragedia za to na wschodzie i częściowo południu. To dla tych, straszących "banderyzmem" :)))
http://www.iri.org/sites/default/files/2014%20April%205%20IRI%20Public%20Opinion%20Survey%20of%20Ukraine%2C%20March%2014-26%2C%202014.pdf
Nie wiem, z czego wynika Wasze przekonanie o nieprzychylnym stosunku Ukrainy i Ukraińców do Polski i Polaków. Otóż, w/g ostatnich chyba badań opinii Polacy otrzymują ponad 50% ocen pozytywnych, zaś terytorialnie wygląda to tak, że na zachodniej "banderowskiej" Ukrainie - 75%, natomiast na wschodniej "antyfaszystowskiej" tylko 25%. Oczywiście odwrotnie, ale w podobnych proporcjach rozkłada się niechęć do Polaków.
Moim zdaniem jest pewne prawdopodobieństwo zmiany polityki Polski wobec Ukrainy na dużo mniej popierającą rząd w Kijowie. Ukraina ze swoją ideologią może spotkać się z chłodną reakcją otaczających ją państw. Moim zdaniem czas euforycznego popierania Ukrainy z naszej strony może się skończyć a temperatura jedno stronnej sympatii opaść. Takie jest moje zdanie. Czyżby Ukraina mogła zmarnować możliwości tkwiące w naszej potencjalnie pozytywnej, wspólnej polityki? ...
Co to znaczy, ze "pod naciskiem Rosji (...)"? W co sobie UE pogrywa, czy pojedynczy ludzie w niej? Polska i kraje baltyckie powinny ostro protestowac przeciw temu South Streamowi, zeby nie bylo mozliwosci, ze jak Rosja odetnie Polsce gaz, to UE "z jakichs wzgledow" znowu zrobi dobrze tym, do ktorych moskiewski gaz docierac bedzie innymi kanalami. I tak wystarczy juz, ze jest North Stream, ale tyle dobrze, ze nie dociera on do calej UE i nie dostarcza poki co gazu na poludnie Europy. Niemcy moga spac spokojnie.
Jak rozumiem ten 2gi gazociag Nabucco to by byla prawdziwa dywersyfikacja gazu, bo pochodzilby on z innego zrodla. O to powinna UE walczyc, finansowac i ulatwiac prawnie, itd. W tym zwlaszcza Polska powinna lobbowac za tym rozwiazaniem i ciagnac do Polski od razu nitke gazowa od tego Nabucco.
Wielu Ukraińców uciekło ze wschodu i podejrzewam ,że mówi dokładnie to samo, sprawa nie ma
się ku końcowi i Rosja ma niejeden atut w zanadrzu. Choćby parcie do pełni władzy przez Swobodę i
Prawy Sektor. Tak jak Ukraina nie jest życzliwa dla żadnego sąsiada ,tak i sąsiedzi pomimo deklaracji
polityków raczej nie udzielą jej pełnego poparcia. Putin zręcznie wykrwawia Ukrainę jak to opisałem
na Obiektywnie.com.pl i szansa na jego klęskę nie jest duża.
tagore
"Rozmawialem z 7-8 osobami i nikt nie planuje wrocic sie do Ukrainy! Wszystcy chca pozostac sie na Syberii"
To bardzo dobrze, że nie chcą wracać. Rosjan, którzy nie akceptują tego, że są obywatelami Ukrainy państwo ukraińskie nie potrzebuje. 1.800 to niezbyt dużo, na Syberii jest miejsce na 1.800.000 a nawet na jeszcze więcej. Tam będą wreszcie u siebie, szczęśliwi.
To, co powiedział minister Sikorski było przecież jasne dla każdego myślącego Polaka. Sojusz ze Stanami Zjednoczonymi to od samego początku jakiś żenujący pokaz niewspółmierności. Każdy gest wykonany zza Atlantyku w nasza stronę to sypanie gołębich okruchów ku uciesze... no właśnie -- kogo? Społeczeństwo widzi, że to cyrk, media rozpływają się w superlatywach (dla kogo?), rządzący szczerzą zęby a uściskom nie ma końca. A ludzie? Ci zwyczajni, jak np. ja? Nie widzą nic prócz ekstatycznej paranoi... Na marginesie: Czy zachodnie media nie wiedzą, że słowo "murzyn" istnieje w słowniku języka polskiego? Język polski jest niezwykle bogaty w słowa i nie widzę powodów, dla których miałby być zubażany. Poza tym, przecież nasza "murzyńskość" to główny atut w procesach biznesowych, jakie dzieję się w naszej gospodarce od wielu lat -- to jeden z "atutów" jakie chwalą sobie zagraniczni inwestorzy. Dotyczy to również środkó masowego przekazu i każdej innej dziedziny, w której biorą udział ludzie zdający sobie z tego sprawę i chcący to wykorzystać. Gdyby nie nasza "murzyńskość" bylibyśmy raczej niebezpiecznym narodem. Na zakończenie apel: Ludzie - doceńcie siebie, jesteście bardzo dużo warci, jesteście Polakami, jesteście w swoim własnym kraju, macie wpływa na wszystko, co się tutaj dzieje i niech żaden osobnik nie próbuje wam wmówić, że jest inaczej. Pozdrawiam!
Czas na porządki
@Jan53 Obecnie największy "Polakozerca" w Europie oprócz Ukraincow. Litva antypolską politykę prowadzi od 1920 r . Początki sięgają 1919 r i do dzisiaj ta linia jest kontynuowana .
@tagore: Szanowny Panie - od ponad 20 lat trwa walka Polakow o realizacje Traktatu Polsko-Litewskiego z 1994r.Pisowni nazwisk w j.ojczystym.Nazw miejsowosci i ulic w j.polskim i litewskim.Wszystko to maja Litwini mieszkający w Polsce!!.W 2012r.uchwalenie ustawy o oświacie która tak naprawdę likwiduje polskie szkolnictwo.Litaunizacja polskich dzieci w Polskim Domu Dziecka w Podebrodziu oraz wiele innych w tym szkodzenie polskiej firmie ORLEN - największemu platnikowi podatow na Litwie.Mozejki jak najszybciej sprzedać a z litvusami zero kontaktow i współpracy.