Tylko pytanie kto to prymitywne bydło zza sanu weźmie? Bo w żadnym cywilizowanym kraju się oni nie odnajdą. Śmiać się bedziemy z Francji czy UK, że muzułmanów nabrali do siebie nie wiadomo po co a sami gorszych rezunów przyjmiemy. A wystarczy, że 20% przygarniętych ludzi będzie wszędzie widzieć okupantów, w każdym przechodniu i będziemy mieć gorzej niż w muzułmańskiej dzielnicy w Londynie. A państwo Polskie raczej nas nie będzie chronić - prędzej tych z siekierami.
ukrainy już nie ma a demontaż tego co nazywano ukrainą to kwestia czasu i odpowiedniej scenerii MSZ Finlandii: Tajna rozmowa USA i Rosji o Ukrainie
W czerwcu tego roku doszło do tajnych rozmów przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Rosji na temat sytuacji na Ukrainie - poinformowało fińskie MSZ. Spotkanie miało się odbyć na wyspie Boisto na południowym wybrzeżu Finlandii .
Niekoniecznie, obecnie stan uzbrojenia, umundurowania i wyposażenia separatystów znacznie się poprawił, prawie już dorównują regularnej armii(patrz nagrania z odziałem Motoroli, braki mają w umundurowaniu i wyposażeniu niewielkie, i to bardziej z powodu mody, niż niemożności dostania np. hełmów) Ogłosili nawet sformowanie regularnych jednostek(3 brygady piechoty, 2 bataliony czołgów i kilka dywizjonów artylerii). Bardziej stawiałbym na to że to żołnierze tych nowych jednostek, uzbrojonych w przeszmuglowaną przez granicę rosyjską broń, umundurowani w przeszmuglowane przez granicę mundury i dowodzeni przez przeszmuglowanych przez granicę "emerytowanych" bądź "urlopowanych" oficerów Armii FR
Nie związane z tematem, ale chyba z osobą ww. Wóycickiego.
To dobrze pokazuje z kim mamy do czynienia.
Uczeń może wszystko
Sześciu nauczycieli trafiło pod sąd oświatowy za niewyrażenie zgody na obecność na lekcjach ucznia, który utrudniał im pracę. Komisji dyscyplinarnej poskarżył się ojciec chłopaka, znany publicysta i działacz polityczny. W szkole wybuchł potężny konflikt.
Co ma zrobić nauczyciel z uczniem, który ma naganną ocenę z zachowania i bardzo słabe oceny ze wszystkich niemal przedmiotów? Dawniej delikwent musiałby powtarzać klasę lub zostałby wyrzucony ze szkoły, a i z jego zdyscyplinowaniem nie byłoby kłopotów. Ale czasy się zmieniły i również za sprawą pedagogów szkolna hierarchia została postawiona na głowie. Uczniowie mają głównie swoje prawa, obowiązków już znacznie mniej. Tych nauczycieli, którzy widzą to inaczej, mogą spotkać niemiłe konsekwencje. Tym bardziej jeśli uczeń, którego należy zdyscyplinować, jest dzieckiem wpływowej osoby. Jan Wóycicki, bo o niego chodzi, jest synem Kazimierza Wóycickiego, publicysty, dziennikarza, wykładowcy z Uniwersytetu Warszawskiego - specjalisty ds. stosunków polsko-niemieckich. Był zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika "Więź" i bliskim współpracownikiem Tadeusza Mazowieckiego.
Na początku lat dziewięćdziesiątych Kazimierz Wóycicki był redaktorem naczelnym "Życia Warszawy", a potem pełnił kierowniczą funkcję w "Wiadomościach" TVP. Jego pierwsza żona Irena Wóycicka jest podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Dyrekcja i nauczyciele warszawskiego Gimnazjum im. Bolesława Prusa na Saskiej Kępie zarzucają mężczyźnie, że wykorzystał swoje znajomości polityczne do postawienia przed komisją dyscyplinarną kilku nauczycieli wraz z dyrektor szkoły. - Śmieszą mnie te insynuacje, ja tylko działałem zgodnie z prawem, pisałem wnioski i skargi, które - jak widać - zostały uwzględnione - tłumaczy Wóycicki. Nauczyciele ripostują, że zostały one rozpatrzone pozytywnie dzięki koneksjom w Platformie Obywatelskiej.
- Pan Wóycicki szczyci się znajomością z Aleksandrem Hallem, prywatnie mężem Katarzyny Hall, minister edukacji narodowej w rządzie Donalda Tuska - mówi dyrektor gimnazjum Ewa Buta. Jedno jest pewne - w szkole wybuchł potężny konflikt. Spór przegrali nauczyciele. Jak to się stało?
Syn Kazimierza Wóycickiego, wówczas uczeń praskiego gimnazjum, wielokrotnie sprawiał bardzo poważne problemy wychowawcze. Dziś już nie jest uczniem tej szkoły.
- Z roku na rok mieliśmy z nim spore kłopoty. Przerywał i przeszkadzał nauczycielom i uczniom w wypowiedziach, nie prowadził zeszytów i notatek. No i miał coraz niższe oceny, których średnia zaczęła spadać do poziomu 2,9 - tłumaczy Ewa Buta. W zawodzie pracuje już 45 lat i w tym roku odejdzie na emeryturę. To, co wydarzyło się w jej szkole, przeszło jej najśmielsze wyobrażenia. - Mam nagrodę burmistrza, medal Komisji Edukacji Narodowej, odznaczenie prezydenta Warszawy, moja szkoła cieszyła się naprawdę bardzo dobrą opinią - podkreśla. Zdaniem ojca, syn miał naganną ocenę z zachowania, bo nagminnie nie przynosił do szkoły mundurka. - W tej szkole rolę mundurka pełni taki obrzydliwy T-shirt, który po kilku razach się spierał. Syn go nie zakładał, w międzyczasie dostał tyle ocen nagannych, że postanowiono mu wpisać ocenę naganną na koniec roku - tłumaczy Kazimierz Wóycicki.
Nadszedł kolejny rok szkolny. Ale w trzeciej klasie chłopak postanowił wystartować w wyborach do samorządu szkolnego, w których - zgodnie z regulaminem szkoły - nie miał prawa kandydować uczeń z zachowaniem nagannym. Poinformowała go o tym jego wychowawczyni.
- Nie zgodziliśmy się na to, by startował z innymi uczniami - relacjonuje nauczycielka. W tej sprawie interweniował jego ojciec. Według dyrektor szkoły, przyjął do wiadomości fakt, że jeśli syn jest oceniony nagannie, ma kłopoty w nauce, to nie może kandydować w szkolnych wyborach. - "Jeśli tak, to poddaję się" - miał powiedzieć na odchodne - opowiada. Zaraz potem złożył pisemną skargę na wychowawczynię. Została ona zarejestrowana i rozpatrzona, a Jan został zaproszony na rozmowę, podczas której dyrektor szkoły wytłumaczyła mu, że zgodnie ze szkolnym regulaminem, a więc z powodu fatalnych wyników w nauce i nagannej oceny z zachowania, jego aspiracje są wykluczone. Pisemnie potwierdził, że został o tym w indywidualnej rozmowie poinformowany. Zdaniem ojca, regulamin miał być niezgodny z obowiązującymi przepisami, co miały potem wykazać oświatowe kontrole. Poza tym, w jego ocenie, syn był niesprawiedliwie oceniany przez nauczycieli. - W tej szkole wyobrażenie o nauce sprowadza się do obozu pracy. Nie ma tam elementu motywacji do nauki - tłumaczy.
Dlatego chłopak, wbrew stanowisku nauczycieli, wydał wyborczą ulotkę, w której m.in. proponował 10 złotych każdemu, kto poprze jego kandydaturę. - Sporządził na niej specjalną instrukcję, w której opisał, w jaki sposób uczniowie mają na niego głosować. - Chodziło o to, by koledzy skreślali wszystkich innych kandydatów i dopisali na końcu jego nazwisko - mówi dyrektor. Ale to nie wszystko.
Jako pedagog oburzona jest tym, że uczeń najzwyczajniej w świecie próbował ośmieszyć dyrekcję i nauczycieli, nie tylko wystartował w wyborach, ale kolportował ulotkę, która ich obrażała. - Odgrażał się w niej, że zrobi z nauczycielami i radą rodziców porządek, a na koniec napisał "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". To nas oburzyło - dodaje Ewa Buta. Mówiąc to, nie kryje irytacji i podenerwowania. - Gdyby to było u niego spontaniczne, to mogłabym to zrozumieć, ale stało się to już po naszej rozmowie. A więc zrobił to z premedytacją - podkreśla. Część nauczycieli jest członkami Związku Nauczycielstwa Polskiego. - To komunistyczna sitwa - mówi Wóycicki. Trochę dziwnie w ustach współpracownika Tadeusza Mazowieckiego brzmią tego typu frazy w 2011 roku, tym bardziej że po stronie kolegów stanęła oświatowa "Solidarność". - Ta sprawa jest skomplikowana, ale zasadniczo racja jest po stronie nauczycieli - mówi Wanda Hofman, na ręce której wpłynęła prośba o interwencję w tej sprawie.
Grupa nauczycieli, którzy poczuli się urażeni hasłem z ulotki, powiadomiła prokuraturę za ich znieważenie jako funkcjonariuszy publicznych. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu rodzinnego. Wymiana ciosów pomiędzy stronami była coraz mocniejsza. Nauczyciele w związku z tym, że rodzina, z której pochodzi Jan, jest rozbita, poprosili o dozór kuratora nad dzieckiem. Szkoła postanowiła przenieść ucznia do innej klasy. - Chodziło o przeniesienie go do grupy, w której nie pociągnąłby uczniów za sobą - tłumaczy dyrektor.
Ojciec stanął w obronie syna, zaczął się odgrażać, że szkoła robi z niego i jego dziecka patologiczną rodzinę. - Jego matka krzyczała, że ojciec dziecka wykorzysta swoje polityczne koneksje do tego, by sprawę odkręcić - mówi dyrektor.
W obronie dziecka Wóycicki napisał skargi do władz dzielnicy, władz miasta i Mazowieckiego Kuratora Oświaty. Burmistrz dzielnicy zaczął naciskać na dyrekcję szkoły, aby anulowała karę nałożoną na ucznia. W samej szkole zaczęły pojawiać się liczne kontrole z kuratorium, a w mediację zaangażował się wiceburmistrz dzielnicy. Zdaniem nauczycielek, władze samorządowe i oświatowe nie przejawiały przy tym żadnego zainteresowania przyczynami, z powodu których sprawa wybuchła. - Przede wszystkim szukano błędów po stronie szkoły i haków na dyrektora i nauczycieli - podkreślają.
W końcu dyrektor przystała na propozycję zastępcy burmistrza dzielnicy Praga Południe Jarosława Karcza, by uczeń został przywrócony czasowo do klasy, z której został usunięty, ponieważ w niedługim czasie miał zmienić szkołę, w znalezienie której również zaangażował się burmistrz. Jak się okazało, był to błąd, bo znający sprawę nauczyciele odmówili prowadzenia zajęć w klasie, do której został przywrócony Jan Wójcicki. W związku z tym, na skutek interwencji ojca, sześciu z nich, w tym dyrektor, trafiło pod sąd oświatowy, a więc pod Komisję Dyscyplinarną dla Nauczycieli przy Wojewodzie Mazowieckim. To w świecie pedagogicznym nieczęsto używana forma oceny pracy nauczycieli. Komisja może umorzyć postępowanie, jak stało się to w przypadku jednej z nauczycielek, albo orzec naganę z wpisem do akt. - Napisali do mnie prośby o zgodę na nieprowadzenie zajęć, dopóki uczeń będzie przebywał w klasie - tłumaczy dyrektor. Ostatnio jedna z nauczycielek zemdlała podczas przesłuchania. Kobieta otrzymała zwolnienie lekarskie. Podobnie jak dyrektor, która już od dwóch miesięcy z powodów zdrowotnych nie przychodzi do pracy w szkole. Zdaniem ojca, nauczycielki celowo uciekają na zwolnienia, by uniknąć konsekwencji.
Co ciekawe, po ostatniej kontroli szkoła została sklasyfikowana jako jedna z najgorszych w województwie mazowieckim. Choć w 2009 roku było zupełnie odwrotnie.
Maciej Walaszczyk
Żródło: http://www.naszdziennik.p...=po &id=po02.txt
Nie ukrywam, że cieszy taka ilość ukraińskich nazistowskich trupów. Akurat tych ludzi nie szkoda. Szkoda zwykłych Ukraińców, którzy Donbas traktują jak obcy naród.
Przecież Czechy, Słowacja i Węgry praktycznie nie posiadają armii ( nie wiem jak Rumunia, ale tam wielkiego potencjału też nie ma). Powstał by sojusz w którym jedynym państwem zdolnym do udzielenia nam realnej pomocy byłoby USA. Pomysł bez sensu. Jak tworzyć nowy sojusz to z krajami skandynawskimi, Wielką Bryt. i USA. Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia mogły by się co najwyżej przyłączyć
MSZ Finlandii: Tajna rozmowa USA i Rosji o Ukrainie
W czerwcu tego roku doszło do tajnych rozmów przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Rosji na temat sytuacji na Ukrainie - poinformowało fińskie MSZ. Spotkanie miało się odbyć na wyspie Boisto na południowym wybrzeżu Finlandii.
I po co szczekacie ukraińskie pieski ? tu macie rozwiązanie waszych problemów . MSZ Finlandii: Tajna rozmowa USA i Rosji o Ukrainie
W czerwcu tego roku doszło do tajnych rozmów przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Rosji na temat sytuacji na Ukrainie - poinformowało fińskie MSZ. Spotkanie miało się odbyć na wyspie Boisto na południowym wybrzeżu Finlandii.
Trzeba było nie zakazywać na Majdanie jezyków mniejszości narodowych. W Polsce rozbiorowej też były bunty przeciwko zakazowi polskiego w szkołach niemieckich i rosyjskich. Trzeba było nie wysyłać karnej terrorystycznej ekspedycji na wschód. Trzeba było nie mordować kobiet, dzieci i staruszków, burzyć im domów, szkół i przedszkoli, rozwalać elektrowni i dostaw wody do miast i miasteczek. Faszystowskie kanalie - szykujcie obronę Kijowa.
Panie Tutejszym, ten gość to niejaki Jewhen Biłonożko, nota bene porządnie wykształcony człowiek. Ten filmik na youtube to fragment większej całości, humoreski-pamfletu "Reportaż z ośrodka szkolenia dywersantów (tj. "banderowców" ma się rozumieć) w Polsce". Wykpiwa w nim ruską propagandę, w której przedstawia się Polskę jako największego wroga Rosji, szkolącego "banderowców" do walki z miłującym pokój i obywatelskie swobody światem (tj. Rosją właśnie). Banderowcem raczej nie jest :))) jest bardzo zaangażowany w promowanie Polski na Ukrainie. Filmik, wyrwany z kontekstu, rzeczywiście budzi kontrowersje. Więcej tutaj:
http://polonews.in.ua/blogi/reportazh-z-diversijnomu-tabori-u-polshchi.html
1. Z akcentu, wymowy i błędow językowych można poznać nie-Polaka i założyć, że to Ukrainiec. 2. Powiedział, że jest banderowcem wyszkolonym w Polsce. Zach. ukraińscy młodzi ludzie tacy jak on, obojga płci, to zawzięci faszyści. Widać to też na filmach z zach. Ukrainy. Dla nich być banderowcem to zaszczyt, nie hańba, a Bandera jest ich bohaterem. Więc jest on faszystą-banderowcem i jest z tego dumny. Przez 'wyszkolenie w Polsce' on przekazuje, że jest studentem w Polsce lub przeszedł przez wyszkolenie bandyckie w Legionowie, zorganizowane dla ukrofaszystów przez polskie władze, gdy im pewne zagraniczne kola rozkazały szkolić przyszłe sotnie Majdanu. Pierwsze sceny są chyba z Al. Ujazdowskich w Warszawie. To może być Ukrainiec zamieszkały w Warszawie. 3. To nie jest wariat. To krwiożerczy ideowy faszysta, pogrobowiec UPA i gotów do powtorzenia ich ludobójczych zbrodni. Tu gumy na tyłek nie wystarcza: tu jest potrzebne zainteresowanie organów śledczych lub odtworzonego Kedywu AK aby dowiedziec się kto to jest, z kim się zadaje i mieć tę potencjalną grupę dywersyjną na uwadze. Skopiujcie ten film. Zachowajcie podobiznę tego bandziora.
Wypowiedź Tymy jest typowa dla Ukrainców: ludobójstwa Polakow nie było. Na takie ohydne dictum prowadzący wywiad z Tymą Maciej Zakrocki z 'TVN Historia' zareagował nazywając Ukraińców 'braćmi'. Wymiotne. Zachodni Ukraińcy Polaków za żadnych braci nie uważają, braćmi nam nigdy nie byli i nie będą. To zacięci wrogowie Polski nie słabsi od hitlerowskich Niemców. Nie będzie miedzy nami pojednania i zrozumienia dopóki nie przyznają dokonania potwornych zbrodni na naszym narodzie. Zakrocki potrzebuje reedukacji i odstawienia od prowadzenia programów w telewizji a Tyma pozbawienia polskiego obywatelstwa i eksmisji do Kijowa.
Zapewnienie bezpieczeństwa Litewskim i nie Litewskim spółkom pasożytującym na sektorze
energetycznym Litwy i polskim Orlenie jest dużo ważniejsze niż koalicja rządząca.
Ewidentnie ruska wrzuta, to ma być ruski dowcip, czuję niesmak wobec poziomu tego przekazu. Czy mogę prosić o podanie źródła tego poniższego klipu. To w sumie może okazać się najważniejsze.
Ewidentnie ruska wrzuta, to ma być ruski dowcip, czuję niesmak wobec poziomu tego przekazu. Czy mogę prosić o podanie źródła tego poniższego klipu. To w sumie może okazać się najważniejsze.
Jak się ktoś dorwie do władzy na 4 góra 8 lat to ma gdzieś ekonomię. Najważniejsze by za jego kadencji wpłynęło do budżetu jak najwięcej kasy, bo im więcej tym łatwiej coś ukręcić.
1. Z akcentu, wymowy i błędow językowych można poznać nie-Polaka i założyć, że to Ukrainiec.
2. Powiedział, że jest banderowcem wyszkolonym w Polsce. Zach. ukraińscy młodzi ludzie tacy jak on, obojga płci, to zawzięci faszyści. Widać to też na filmach z zach. Ukrainy. Dla nich być banderowcem to zaszczyt, nie hańba, a Bandera jest ich bohaterem. Więc jest on faszystą-banderowcem i jest z tego dumny. Przez 'wyszkolenie w Polsce' on przekazuje, że jest studentem w Polsce lub przeszedł przez wyszkolenie bandyckie w Legionowie, zorganizowane dla ukrofaszystów przez polskie władze, gdy im pewne zagraniczne kola rozkazały szkolić przyszłe sotnie Majdanu. Pierwsze sceny są chyba z Al. Ujazdowskich w Warszawie. To może być Ukrainiec zamieszkały w Warszawie.
3. To nie jest wariat. To krwiożerczy ideowy faszysta, pogrobowiec UPA i gotów do powtorzenia ich ludobójczych zbrodni. Tu gumy na tyłek nie wystarcza: tu jest potrzebne zainteresowanie organów śledczych lub odtworzonego Kedywu AK aby dowiedziec się kto to jest, z kim się zadaje i mieć tę potencjalną grupę dywersyjną na uwadze. Skopiujcie ten film. Zachowajcie podobiznę tego bandziora.
Kraje poważne dbają o swoje interesy, a pozostałe kraje są rządzone przez marionetki pilnujące swoich koryt.
Niemcy nie będą wspomagali banderowców ukraińskich kosztem stosunków z Rosją. To, co ci banderowcy zrobili na wschodzie, ostudziło najbardziej entuzjastycznych wobec Ukrainy i Majdanu polityków zachodu. Skończyła się ślepa wiara w to, co mówi Kijów. Stąd twarde żądanie Niemiec zakończenia wojny i federalizacji Ukrainy.
Pieprzą od rzeczy, jak zwykle. Liczą na to, że NATO im pomoże, ale NATO ma swoje satelity i wie, co się tam naprawdę dzieje, a oprócz tego są tam obserwatorzy OBWE.
Wygląda na to, że Poroszenko chce wojny. Ta granica jest pod kontrolą OBWE i NATO, o czym on doskonale wie. Natomiast niezbędne jest wycofanie wojsk ukraińskich z Noworosji. Bez tego nie ma mowy o pokoju.
Piotr Tym jest wrogiem Polski i Ukraińców. Jego miejsce powinno być już dawno na śmietniku. Władze RP mają przecież możliwości aby taka kreatura przestała mówić w imieniu Ukraińców. Przewietrzyć tą zatęchłą atmosferę i towarzystwo banderowskiej wzajemnej adoracji.
Ewidentnie ruska wrzuta, to ma być ruski dowcip, czuję niesmak wobec poziomu tego przekazu. Czy mogę prosić o podanie źródła tego klipu. To w sumie może okazać się najważniejsze.
Wóycicki był prezesem Instytutu Niemiec i Europy Północnej. W październiku 2007 r. otrzymał Krzyż Zasługi na wstędze Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. Zasłużony i znany germanofil. Szanowny Panie tagore, wyrażam szczery podziw dla Pańskiego warsztatu. Pozdrawiam.
Dokładnie jest tak jak Pan mówi, tylko jaka dla nas płynie stąd nauka. Mój dziadek mawiał: ja byś się nie ustawił, tyłek zawsze będziesz miał z tyłu. Dziadziuś miał łatwiej: "Szabla w dłoń, bolszewika goń, goń, goń..."
Przypuszczam ,że działania tego Pana to jeden z grantów niemieckich fundacji przypartyjnych,
pomoc bratnich Niemiec dla ukraińskich przyjaciół.
Ciekawe jak wyglądały jego opracowania na tematy polsko niemieckie to może być ciekawe.
Jako obywatele Ukrainy mają prawo zmienić wszystko. Ich bronią jest i powinna być wyborcza kartka a nie armia śmiertelnego wroga wolności i niezawisłości ich i wszystkich krajów przyległych do granic agresora - Federacji Rosyjskiej. Sprzedajesz się całkiem świadomie ruski agencie, dla takich jak Ty nie powinno być żadnych okoliczności łagodzących. Paszoł ruska kreaturo, jeszcze te judaszowe srebrniki bokiem Tobie wylezą.
separatyści przywitają ich i boczku przypieką
Te oczy mowia o pochodzeniu spod tel Afiwu raczej...
Te oczy mowia o pochodzeniu spod tel Afiwu raczej...
Te oczy mowia o pochodzeniu spod tel Afiwu raczej...
Nareszcie!
..."która z pomocą swoich wolontarisuzy w terenie usiłuje monitorować donbaski konflikt." - czytaj szpiedzy....
Tylko pytanie kto to prymitywne bydło zza sanu weźmie? Bo w żadnym cywilizowanym kraju się oni nie odnajdą. Śmiać się bedziemy z Francji czy UK, że muzułmanów nabrali do siebie nie wiadomo po co a sami gorszych rezunów przyjmiemy. A wystarczy, że 20% przygarniętych ludzi będzie wszędzie widzieć okupantów, w każdym przechodniu i będziemy mieć gorzej niż w muzułmańskiej dzielnicy w Londynie. A państwo Polskie raczej nas nie będzie chronić - prędzej tych z siekierami.
ukrainy już nie ma a demontaż tego co nazywano ukrainą to kwestia czasu i odpowiedniej scenerii MSZ Finlandii: Tajna rozmowa USA i Rosji o Ukrainie
W czerwcu tego roku doszło do tajnych rozmów przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Rosji na temat sytuacji na Ukrainie - poinformowało fińskie MSZ. Spotkanie miało się odbyć na wyspie Boisto na południowym wybrzeżu Finlandii .
Chyba nie zrozumiałeś, zatem przeczytaj: http://www.defence24.pl/analiza_nowa-ofensywa-rosji-na-ukrainie-projekt-noworosja-nadal-aktualny
Jedźcie jedźcie może w dup... dostaniecie może nie widłami ale zawsze
Niekoniecznie, obecnie stan uzbrojenia, umundurowania i wyposażenia separatystów znacznie się poprawił, prawie już dorównują regularnej armii(patrz nagrania z odziałem Motoroli, braki mają w umundurowaniu i wyposażeniu niewielkie, i to bardziej z powodu mody, niż niemożności dostania np. hełmów) Ogłosili nawet sformowanie regularnych jednostek(3 brygady piechoty, 2 bataliony czołgów i kilka dywizjonów artylerii). Bardziej stawiałbym na to że to żołnierze tych nowych jednostek, uzbrojonych w przeszmuglowaną przez granicę rosyjską broń, umundurowani w przeszmuglowane przez granicę mundury i dowodzeni przez przeszmuglowanych przez granicę "emerytowanych" bądź "urlopowanych" oficerów Armii FR
Nie związane z tematem, ale chyba z osobą ww. Wóycickiego.
To dobrze pokazuje z kim mamy do czynienia.
Uczeń może wszystko
Sześciu nauczycieli trafiło pod sąd oświatowy za niewyrażenie zgody na obecność na lekcjach ucznia, który utrudniał im pracę. Komisji dyscyplinarnej poskarżył się ojciec chłopaka, znany publicysta i działacz polityczny. W szkole wybuchł potężny konflikt.
Co ma zrobić nauczyciel z uczniem, który ma naganną ocenę z zachowania i bardzo słabe oceny ze wszystkich niemal przedmiotów? Dawniej delikwent musiałby powtarzać klasę lub zostałby wyrzucony ze szkoły, a i z jego zdyscyplinowaniem nie byłoby kłopotów. Ale czasy się zmieniły i również za sprawą pedagogów szkolna hierarchia została postawiona na głowie. Uczniowie mają głównie swoje prawa, obowiązków już znacznie mniej. Tych nauczycieli, którzy widzą to inaczej, mogą spotkać niemiłe konsekwencje. Tym bardziej jeśli uczeń, którego należy zdyscyplinować, jest dzieckiem wpływowej osoby. Jan Wóycicki, bo o niego chodzi, jest synem Kazimierza Wóycickiego, publicysty, dziennikarza, wykładowcy z Uniwersytetu Warszawskiego - specjalisty ds. stosunków polsko-niemieckich. Był zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika "Więź" i bliskim współpracownikiem Tadeusza Mazowieckiego.
Na początku lat dziewięćdziesiątych Kazimierz Wóycicki był redaktorem naczelnym "Życia Warszawy", a potem pełnił kierowniczą funkcję w "Wiadomościach" TVP. Jego pierwsza żona Irena Wóycicka jest podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Dyrekcja i nauczyciele warszawskiego Gimnazjum im. Bolesława Prusa na Saskiej Kępie zarzucają mężczyźnie, że wykorzystał swoje znajomości polityczne do postawienia przed komisją dyscyplinarną kilku nauczycieli wraz z dyrektor szkoły. - Śmieszą mnie te insynuacje, ja tylko działałem zgodnie z prawem, pisałem wnioski i skargi, które - jak widać - zostały uwzględnione - tłumaczy Wóycicki. Nauczyciele ripostują, że zostały one rozpatrzone pozytywnie dzięki koneksjom w Platformie Obywatelskiej.
- Pan Wóycicki szczyci się znajomością z Aleksandrem Hallem, prywatnie mężem Katarzyny Hall, minister edukacji narodowej w rządzie Donalda Tuska - mówi dyrektor gimnazjum Ewa Buta. Jedno jest pewne - w szkole wybuchł potężny konflikt. Spór przegrali nauczyciele. Jak to się stało?
Syn Kazimierza Wóycickiego, wówczas uczeń praskiego gimnazjum, wielokrotnie sprawiał bardzo poważne problemy wychowawcze. Dziś już nie jest uczniem tej szkoły.
- Z roku na rok mieliśmy z nim spore kłopoty. Przerywał i przeszkadzał nauczycielom i uczniom w wypowiedziach, nie prowadził zeszytów i notatek. No i miał coraz niższe oceny, których średnia zaczęła spadać do poziomu 2,9 - tłumaczy Ewa Buta. W zawodzie pracuje już 45 lat i w tym roku odejdzie na emeryturę. To, co wydarzyło się w jej szkole, przeszło jej najśmielsze wyobrażenia. - Mam nagrodę burmistrza, medal Komisji Edukacji Narodowej, odznaczenie prezydenta Warszawy, moja szkoła cieszyła się naprawdę bardzo dobrą opinią - podkreśla. Zdaniem ojca, syn miał naganną ocenę z zachowania, bo nagminnie nie przynosił do szkoły mundurka. - W tej szkole rolę mundurka pełni taki obrzydliwy T-shirt, który po kilku razach się spierał. Syn go nie zakładał, w międzyczasie dostał tyle ocen nagannych, że postanowiono mu wpisać ocenę naganną na koniec roku - tłumaczy Kazimierz Wóycicki.
Nadszedł kolejny rok szkolny. Ale w trzeciej klasie chłopak postanowił wystartować w wyborach do samorządu szkolnego, w których - zgodnie z regulaminem szkoły - nie miał prawa kandydować uczeń z zachowaniem nagannym. Poinformowała go o tym jego wychowawczyni.
- Nie zgodziliśmy się na to, by startował z innymi uczniami - relacjonuje nauczycielka. W tej sprawie interweniował jego ojciec. Według dyrektor szkoły, przyjął do wiadomości fakt, że jeśli syn jest oceniony nagannie, ma kłopoty w nauce, to nie może kandydować w szkolnych wyborach. - "Jeśli tak, to poddaję się" - miał powiedzieć na odchodne - opowiada. Zaraz potem złożył pisemną skargę na wychowawczynię. Została ona zarejestrowana i rozpatrzona, a Jan został zaproszony na rozmowę, podczas której dyrektor szkoły wytłumaczyła mu, że zgodnie ze szkolnym regulaminem, a więc z powodu fatalnych wyników w nauce i nagannej oceny z zachowania, jego aspiracje są wykluczone. Pisemnie potwierdził, że został o tym w indywidualnej rozmowie poinformowany. Zdaniem ojca, regulamin miał być niezgodny z obowiązującymi przepisami, co miały potem wykazać oświatowe kontrole. Poza tym, w jego ocenie, syn był niesprawiedliwie oceniany przez nauczycieli. - W tej szkole wyobrażenie o nauce sprowadza się do obozu pracy. Nie ma tam elementu motywacji do nauki - tłumaczy.
Dlatego chłopak, wbrew stanowisku nauczycieli, wydał wyborczą ulotkę, w której m.in. proponował 10 złotych każdemu, kto poprze jego kandydaturę. - Sporządził na niej specjalną instrukcję, w której opisał, w jaki sposób uczniowie mają na niego głosować. - Chodziło o to, by koledzy skreślali wszystkich innych kandydatów i dopisali na końcu jego nazwisko - mówi dyrektor. Ale to nie wszystko.
Jako pedagog oburzona jest tym, że uczeń najzwyczajniej w świecie próbował ośmieszyć dyrekcję i nauczycieli, nie tylko wystartował w wyborach, ale kolportował ulotkę, która ich obrażała. - Odgrażał się w niej, że zrobi z nauczycielami i radą rodziców porządek, a na koniec napisał "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". To nas oburzyło - dodaje Ewa Buta. Mówiąc to, nie kryje irytacji i podenerwowania. - Gdyby to było u niego spontaniczne, to mogłabym to zrozumieć, ale stało się to już po naszej rozmowie. A więc zrobił to z premedytacją - podkreśla. Część nauczycieli jest członkami Związku Nauczycielstwa Polskiego. - To komunistyczna sitwa - mówi Wóycicki. Trochę dziwnie w ustach współpracownika Tadeusza Mazowieckiego brzmią tego typu frazy w 2011 roku, tym bardziej że po stronie kolegów stanęła oświatowa "Solidarność". - Ta sprawa jest skomplikowana, ale zasadniczo racja jest po stronie nauczycieli - mówi Wanda Hofman, na ręce której wpłynęła prośba o interwencję w tej sprawie.
Grupa nauczycieli, którzy poczuli się urażeni hasłem z ulotki, powiadomiła prokuraturę za ich znieważenie jako funkcjonariuszy publicznych. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu rodzinnego. Wymiana ciosów pomiędzy stronami była coraz mocniejsza. Nauczyciele w związku z tym, że rodzina, z której pochodzi Jan, jest rozbita, poprosili o dozór kuratora nad dzieckiem. Szkoła postanowiła przenieść ucznia do innej klasy. - Chodziło o przeniesienie go do grupy, w której nie pociągnąłby uczniów za sobą - tłumaczy dyrektor.
Ojciec stanął w obronie syna, zaczął się odgrażać, że szkoła robi z niego i jego dziecka patologiczną rodzinę. - Jego matka krzyczała, że ojciec dziecka wykorzysta swoje polityczne koneksje do tego, by sprawę odkręcić - mówi dyrektor.
W obronie dziecka Wóycicki napisał skargi do władz dzielnicy, władz miasta i Mazowieckiego Kuratora Oświaty. Burmistrz dzielnicy zaczął naciskać na dyrekcję szkoły, aby anulowała karę nałożoną na ucznia. W samej szkole zaczęły pojawiać się liczne kontrole z kuratorium, a w mediację zaangażował się wiceburmistrz dzielnicy. Zdaniem nauczycielek, władze samorządowe i oświatowe nie przejawiały przy tym żadnego zainteresowania przyczynami, z powodu których sprawa wybuchła. - Przede wszystkim szukano błędów po stronie szkoły i haków na dyrektora i nauczycieli - podkreślają.
W końcu dyrektor przystała na propozycję zastępcy burmistrza dzielnicy Praga Południe Jarosława Karcza, by uczeń został przywrócony czasowo do klasy, z której został usunięty, ponieważ w niedługim czasie miał zmienić szkołę, w znalezienie której również zaangażował się burmistrz. Jak się okazało, był to błąd, bo znający sprawę nauczyciele odmówili prowadzenia zajęć w klasie, do której został przywrócony Jan Wójcicki. W związku z tym, na skutek interwencji ojca, sześciu z nich, w tym dyrektor, trafiło pod sąd oświatowy, a więc pod Komisję Dyscyplinarną dla Nauczycieli przy Wojewodzie Mazowieckim. To w świecie pedagogicznym nieczęsto używana forma oceny pracy nauczycieli. Komisja może umorzyć postępowanie, jak stało się to w przypadku jednej z nauczycielek, albo orzec naganę z wpisem do akt. - Napisali do mnie prośby o zgodę na nieprowadzenie zajęć, dopóki uczeń będzie przebywał w klasie - tłumaczy dyrektor. Ostatnio jedna z nauczycielek zemdlała podczas przesłuchania. Kobieta otrzymała zwolnienie lekarskie. Podobnie jak dyrektor, która już od dwóch miesięcy z powodów zdrowotnych nie przychodzi do pracy w szkole. Zdaniem ojca, nauczycielki celowo uciekają na zwolnienia, by uniknąć konsekwencji.
Co ciekawe, po ostatniej kontroli szkoła została sklasyfikowana jako jedna z najgorszych w województwie mazowieckim. Choć w 2009 roku było zupełnie odwrotnie.
Maciej Walaszczyk
Żródło: http://www.naszdziennik.p...=po &id=po02.txt
Jan_De jest ruskim prowokatorem i oszustem. Co za oślizła kreatura.
Nie ukrywam, że cieszy taka ilość ukraińskich nazistowskich trupów. Akurat tych ludzi nie szkoda. Szkoda zwykłych Ukraińców, którzy Donbas traktują jak obcy naród.
Przecież Czechy, Słowacja i Węgry praktycznie nie posiadają armii ( nie wiem jak Rumunia, ale tam wielkiego potencjału też nie ma). Powstał by sojusz w którym jedynym państwem zdolnym do udzielenia nam realnej pomocy byłoby USA. Pomysł bez sensu. Jak tworzyć nowy sojusz to z krajami skandynawskimi, Wielką Bryt. i USA. Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia mogły by się co najwyżej przyłączyć
MSZ Finlandii: Tajna rozmowa USA i Rosji o Ukrainie
W czerwcu tego roku doszło do tajnych rozmów przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Rosji na temat sytuacji na Ukrainie - poinformowało fińskie MSZ. Spotkanie miało się odbyć na wyspie Boisto na południowym wybrzeżu Finlandii.
I po co szczekacie ukraińskie pieski ? tu macie rozwiązanie waszych problemów . MSZ Finlandii: Tajna rozmowa USA i Rosji o Ukrainie
W czerwcu tego roku doszło do tajnych rozmów przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Rosji na temat sytuacji na Ukrainie - poinformowało fińskie MSZ. Spotkanie miało się odbyć na wyspie Boisto na południowym wybrzeżu Finlandii.
@ Tutejszym Pan zna znaczenie słowa dyskusja ?????
Maja racje.Z przygłupami Żmudzinami i tak nic nie zrobia dla naszej mniejszości.
a tu Pan jazmig nie piszę - bo wstyd pisać - omijamy nieprzyjemne tematy, co nie???
jazmig na premiera - potrzeba nam więcej takich putinowskich patriotów!!!
Jan_De, ty ruska skatino !!! Ot skatina, wreszcie właściwie zastosowane słowo.
Trzeba było nie zakazywać na Majdanie jezyków mniejszości narodowych. W Polsce rozbiorowej też były bunty przeciwko zakazowi polskiego w szkołach niemieckich i rosyjskich. Trzeba było nie wysyłać karnej terrorystycznej ekspedycji na wschód. Trzeba było nie mordować kobiet, dzieci i staruszków, burzyć im domów, szkół i przedszkoli, rozwalać elektrowni i dostaw wody do miast i miasteczek. Faszystowskie kanalie - szykujcie obronę Kijowa.
Wygląda na to ,że Putin już podjął decyzję i odpowiedział na propozycję Poroszenki czynem.
tagore
Panie Tutejszym, ten gość to niejaki Jewhen Biłonożko, nota bene porządnie wykształcony człowiek. Ten filmik na youtube to fragment większej całości, humoreski-pamfletu "Reportaż z ośrodka szkolenia dywersantów (tj. "banderowców" ma się rozumieć) w Polsce". Wykpiwa w nim ruską propagandę, w której przedstawia się Polskę jako największego wroga Rosji, szkolącego "banderowców" do walki z miłującym pokój i obywatelskie swobody światem (tj. Rosją właśnie). Banderowcem raczej nie jest :))) jest bardzo zaangażowany w promowanie Polski na Ukrainie. Filmik, wyrwany z kontekstu, rzeczywiście budzi kontrowersje. Więcej tutaj:
http://polonews.in.ua/blogi/reportazh-z-diversijnomu-tabori-u-polshchi.html
1. Z akcentu, wymowy i błędow językowych można poznać nie-Polaka i założyć, że to Ukrainiec. 2. Powiedział, że jest banderowcem wyszkolonym w Polsce. Zach. ukraińscy młodzi ludzie tacy jak on, obojga płci, to zawzięci faszyści. Widać to też na filmach z zach. Ukrainy. Dla nich być banderowcem to zaszczyt, nie hańba, a Bandera jest ich bohaterem. Więc jest on faszystą-banderowcem i jest z tego dumny. Przez 'wyszkolenie w Polsce' on przekazuje, że jest studentem w Polsce lub przeszedł przez wyszkolenie bandyckie w Legionowie, zorganizowane dla ukrofaszystów przez polskie władze, gdy im pewne zagraniczne kola rozkazały szkolić przyszłe sotnie Majdanu. Pierwsze sceny są chyba z Al. Ujazdowskich w Warszawie. To może być Ukrainiec zamieszkały w Warszawie. 3. To nie jest wariat. To krwiożerczy ideowy faszysta, pogrobowiec UPA i gotów do powtorzenia ich ludobójczych zbrodni. Tu gumy na tyłek nie wystarcza: tu jest potrzebne zainteresowanie organów śledczych lub odtworzonego Kedywu AK aby dowiedziec się kto to jest, z kim się zadaje i mieć tę potencjalną grupę dywersyjną na uwadze. Skopiujcie ten film. Zachowajcie podobiznę tego bandziora.
Wypowiedź Tymy jest typowa dla Ukrainców: ludobójstwa Polakow nie było. Na takie ohydne dictum prowadzący wywiad z Tymą Maciej Zakrocki z 'TVN Historia' zareagował nazywając Ukraińców 'braćmi'. Wymiotne. Zachodni Ukraińcy Polaków za żadnych braci nie uważają, braćmi nam nigdy nie byli i nie będą. To zacięci wrogowie Polski nie słabsi od hitlerowskich Niemców. Nie będzie miedzy nami pojednania i zrozumienia dopóki nie przyznają dokonania potwornych zbrodni na naszym narodzie. Zakrocki potrzebuje reedukacji i odstawienia od prowadzenia programów w telewizji a Tyma pozbawienia polskiego obywatelstwa i eksmisji do Kijowa.
Zapewnienie bezpieczeństwa Litewskim i nie Litewskim spółkom pasożytującym na sektorze
energetycznym Litwy i polskim Orlenie jest dużo ważniejsze niż koalicja rządząca.
tagore
Ewidentnie ruska wrzuta, to ma być ruski dowcip, czuję niesmak wobec poziomu tego przekazu. Czy mogę prosić o podanie źródła tego poniższego klipu. To w sumie może okazać się najważniejsze.
Ewidentnie ruska wrzuta, to ma być ruski dowcip, czuję niesmak wobec poziomu tego przekazu. Czy mogę prosić o podanie źródła tego poniższego klipu. To w sumie może okazać się najważniejsze.
Abra kadabra i mamy zgrane świeżo wyekwipowane oddziały w akcji, Harry Putin czaruje.
tagore
Jak się ktoś dorwie do władzy na 4 góra 8 lat to ma gdzieś ekonomię. Najważniejsze by za jego kadencji wpłynęło do budżetu jak najwięcej kasy, bo im więcej tym łatwiej coś ukręcić.
1. Z akcentu, wymowy i błędow językowych można poznać nie-Polaka i założyć, że to Ukrainiec.
2. Powiedział, że jest banderowcem wyszkolonym w Polsce. Zach. ukraińscy młodzi ludzie tacy jak on, obojga płci, to zawzięci faszyści. Widać to też na filmach z zach. Ukrainy. Dla nich być banderowcem to zaszczyt, nie hańba, a Bandera jest ich bohaterem. Więc jest on faszystą-banderowcem i jest z tego dumny. Przez 'wyszkolenie w Polsce' on przekazuje, że jest studentem w Polsce lub przeszedł przez wyszkolenie bandyckie w Legionowie, zorganizowane dla ukrofaszystów przez polskie władze, gdy im pewne zagraniczne kola rozkazały szkolić przyszłe sotnie Majdanu. Pierwsze sceny są chyba z Al. Ujazdowskich w Warszawie. To może być Ukrainiec zamieszkały w Warszawie.
3. To nie jest wariat. To krwiożerczy ideowy faszysta, pogrobowiec UPA i gotów do powtorzenia ich ludobójczych zbrodni. Tu gumy na tyłek nie wystarcza: tu jest potrzebne zainteresowanie organów śledczych lub odtworzonego Kedywu AK aby dowiedziec się kto to jest, z kim się zadaje i mieć tę potencjalną grupę dywersyjną na uwadze. Skopiujcie ten film. Zachowajcie podobiznę tego bandziora.
Krym faza druga obliczona na zmiękczenie Poroszenki ,z filmików wynika ,że zielone ludziki FR w akcji.
tagore
Kraje poważne dbają o swoje interesy, a pozostałe kraje są rządzone przez marionetki pilnujące swoich koryt.
Niemcy nie będą wspomagali banderowców ukraińskich kosztem stosunków z Rosją. To, co ci banderowcy zrobili na wschodzie, ostudziło najbardziej entuzjastycznych wobec Ukrainy i Majdanu polityków zachodu. Skończyła się ślepa wiara w to, co mówi Kijów. Stąd twarde żądanie Niemiec zakończenia wojny i federalizacji Ukrainy.
Pieprzą od rzeczy, jak zwykle. Liczą na to, że NATO im pomoże, ale NATO ma swoje satelity i wie, co się tam naprawdę dzieje, a oprócz tego są tam obserwatorzy OBWE.
Dostaja lanie od powstańców, a nie od ruskich.
Łysenko jak zwykle kłamie. Ruscy nie nruszają granicy i nie ostrzeliwują Ukrainy.
Wygląda na to, że Poroszenko chce wojny. Ta granica jest pod kontrolą OBWE i NATO, o czym on doskonale wie. Natomiast niezbędne jest wycofanie wojsk ukraińskich z Noworosji. Bez tego nie ma mowy o pokoju.
Piotr Tym jest wrogiem Polski i Ukraińców. Jego miejsce powinno być już dawno na śmietniku. Władze RP mają przecież możliwości aby taka kreatura przestała mówić w imieniu Ukraińców. Przewietrzyć tą zatęchłą atmosferę i towarzystwo banderowskiej wzajemnej adoracji.
Ewidentnie ruska wrzuta, to ma być ruski dowcip, czuję niesmak wobec poziomu tego przekazu. Czy mogę prosić o podanie źródła tego klipu. To w sumie może okazać się najważniejsze.
A czy w przypadku Piotra Tyma też mamy wątpliwości?
https://www.youtube.com/watch?v=crRYWwT9-wE#t=114
Nie wiem czy chłopak nie jest naćpany.
A ten poniżej, to też Banderowiec, czy może kpiarz... Mam wątpliwości...
https://www.youtube.com/watch?v=sX0T7Yue6AI
@Tutejszym : Mądrości rodem z Wikipedii
Wóycicki był prezesem Instytutu Niemiec i Europy Północnej. W październiku 2007 r. otrzymał Krzyż Zasługi na wstędze Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. Zasłużony i znany germanofil. Szanowny Panie tagore, wyrażam szczery podziw dla Pańskiego warsztatu. Pozdrawiam.
Typowy Banderowiec ;) Zbrodnia nie można niczym usprawiedliwiać , jeszcze tak okrutnej.
Dokładnie jest tak jak Pan mówi, tylko jaka dla nas płynie stąd nauka. Mój dziadek mawiał: ja byś się nie ustawił, tyłek zawsze będziesz miał z tyłu. Dziadziuś miał łatwiej: "Szabla w dłoń, bolszewika goń, goń, goń..."
Przypuszczam ,że działania tego Pana to jeden z grantów niemieckich fundacji przypartyjnych,
pomoc bratnich Niemiec dla ukraińskich przyjaciół.
Ciekawe jak wyglądały jego opracowania na tematy polsko niemieckie to może być ciekawe.
tagore
Jako obywatele Ukrainy mają prawo zmienić wszystko. Ich bronią jest i powinna być wyborcza kartka a nie armia śmiertelnego wroga wolności i niezawisłości ich i wszystkich krajów przyległych do granic agresora - Federacji Rosyjskiej. Sprzedajesz się całkiem świadomie ruski agencie, dla takich jak Ty nie powinno być żadnych okoliczności łagodzących. Paszoł ruska kreaturo, jeszcze te judaszowe srebrniki bokiem Tobie wylezą.