Rosjanie opanowali Londyn – obecnie w mieście jest ich ponad 400 tysięcy. Samych tylko sławnych oligarchów można tu naliczyć około tuzina a od momentu, kiedy się tu przenieśli, zdążyli już, na własne życzenie lub też z konieczności, nawiązać kontakty z rożnymi angielskimi firmami.
W taki sposób włoski dziennik L’Espresso opisuje nową rzeczywistość brytyjskiej stolicy, która wśród dziennikarzy zyskała nową nazwę: Londongrad.
Dzieci Rosjan kształcą się w najbardziej prestiżowych szkołach a ich żony uwielbiają sztukę. Za ich sprawą w modnych butikach obsługa mówi już także po rosyjsku. W niedzielne poranki przed prawosławną cerkwią w Ennismore Gardens parkuje mnóstwo Ferrari oraz Mercedesów.
„Za” czy „przeciw” Putinowi – nie ma znaczenia, donosi dziennik. Najważniejsze dla oligarchów w Zjednoczonym Królestwie to zarabiać pieniądze. „Moskwa nad Tamizą”, „Londongrad” „Malutka Rosja” – jak by go nie nazwać, Londyn stał się rajem na ziemi dla nich i ich niesamowitego bogactwa.
Rosyjscy oligarchowie panoszą się także w polityce – głosi gazeta. Brytyjscy konserwatyści rozwijają czerwony dywan przed tymi wpływowymi ludźmi, zwłaszcza jeśli są to osoby blisko związane z Kremlem. W ten sposób próbują odbudować stosunki dyplomatyczne między Londynem i Moskwą. Innym jednoczącym ich faktem, według L’Espresso, jest wspólna nienawiść do Unii Europejskiej.
Wymieniając nazwiska oligarchów, dziennik wspomina Borysa Bieriezowskiego, „zagorzałego wroga Putina, który wzbogacił się w latach 90. w okresie rozpadu ZSRR”. Uciekł on z Rosji w momencie, gdy „poczuł się zdradzony”.
Roman Abramowicz także zbił fortunę za Jelcyna. Teraz jest właścicielem klubu piłkarskiego „Chelsea”, wielu apartamentów, domów, willi, zamków, jachtów oraz samolotów. Ale, w przeciwieństwie do Bieriezowskiego, Abramowicz został człowiekiem Putina w Londynie i robi wszystko, co sobie zażyczy towarzysz „Wład” – złośliwie komentuje L’Espresso.
Wśród magnatów, którzy osiedlili się w Londynie, dziennik wymienia także Władimira Potanina i Andrieja Borodina: „Wszyscy oni posiadają pewien autorytet, a ich łączy jedno: życie w Londynie gwarantuje im ochronę własnego majątku. Ponieważ nie mieszkają w Rosji oraz bezpośrednio nie mieszają się do polityki to prawdopodobieństwo, że Putin będzie chciał się na nich odegrać, jest minimalne.”
Inwestowanie w Wielką Brytanię to ochrona przed intrygami Moskwy – podsumowuje gazeta. Co więcej, Rosjanie ślepo ufają brytyjskiemu systemowi sądowniczemu oraz wierzą, że w żadnym wypadku nie będą poddani ekstradycji do Rosji. Przecież wielu adwokatów zarabia na niekończących się rozprawach sądowych rosyjskich i wschodnioeuropejskich klientów.
źródło: segodnya.ua
Tłumaczenie: Agnieszka Wrona
