Tkaczow, kozacy i koza

Przychodzi mi do głowy przypowieść o żydzie, który skarżył się rabinowi na biedne i trudne życie. Rabin poradził mu, żeby zamieszkał z kozą. Kiedy po jakimś czasie żyd przegnał “obcy element”, zaczął korzystać z pełni życia i nigdy już się nie skarżył. Tak samo postępuje rosyjska władza. Najpierw stwarza ludziom problemy, a potem, kiedy je rozwiąże, nakłada togę obrońcy.

Blogerzy i politycy nadal komentują wypowiedź gubernatora Kraju Krasnodarskiego Aleksandra Tkaczowa o kozackiej policji i wyganianiu emigrantów.

“Władze Kraju Krasnodarskiego wyraźnie nie wiedzą, jak uspokoić wzburzone społeczeństwo i za wszelką cenę próbują odsunąć ostrze społecznego gniewu jak najdalej od siebie” – komentuje sytuację dziennikarz Danił Kociubiński.

Istotnie, w ostatnim czasie autorytet miejscowych władz mocno podupadł po zdemaskowaniu mafii terroryzującej stanicę Kuszewską i tragicznej w skutkach powodzi w Krymsku. W tej sytuacji strojenie się w szaty bojownika chroniącego miejscowych przed napływowymi byłoby zręcznym propagandowym chwytem. A ataki miłośników praworządności pomogłyby gubernatorowi przybrać image prześladowanego obrońcy narodowego szczęścia. Może nawet mieszkańcy Kubania zaczęliby współczuć swemu obrońcy, którego tak podszturchują różnego rodzaju ombudsmeni i nierosyjscy nacjonaliści. A może nawet zyskałby przychylność prawdziwych patriotów, którzy dotąd uważali Tkaczowa za zatwardziałego zwolennika Jednej Rosji.

Choć prawdę mówiąc, gdyby gubernator naprawdę chciał usunąć obcych z Kubania, czy logiczniej nie byłoby robić to po cichu, nie zwracając na siebie uwagi? Tymczasem Tkaczow nie unika publicznych zgromadzeń, na których wygłasza skandaliczne opinie. W konsekwencji Zgromadzenie Federalne zwraca się do organów prawa z prośbą o sprawdzenie, czy gubernator nie propaguje nienawiści, politycy zaś gniewnie ripostują “carewiczowi”, który zanadto się zagalopował. W tej sytuacji Kozacy nie będą mogli pójść za radą Tkaczowa, by wyganiać przybyszów z Kaukazu, bo każdy przypadek prześladowania imigrantów od razu stanie się przedmiotem uwagi organów praworządności i dziennikarzy, nawet w sytuacji gdyby patrole miały rygorystycznie przestrzegać litery prawa.

Nawiasem mówiąc, możliwe, że Tkaczow po prostu chlapnął językiem nie myśląc o konsekwencjach. Już wcześniej gubernatorowi zdarzały się nieprzemyślane wypowiedzi, z których potem musiał się tłumaczyć. “Czy imigrant jest legalny czy nielegalny można sprawdzić po nazwisku, a ściślej po jego końcówce. Końcówki “jan”, “dze”, “szwili”, “ogły” są nielegalne tak jak właściciel nazwiska” – ogłosił Tkaczow w 2002 roku. Tak by się wyraził tylko przybysz z jakiejś zabitej dechami dziury, który nie rozumie, co przystoi, a co nie przystoi w dobrym towarzystwie.

Z każdego skandalicznego wystąpienia Tkaczow wycofuje się rakiem. “Złota myśl” z 2002, jak się okazuje, to wynik zagalopowania się czy jakiegoś tam niezręcznego żartu. Wyrzucani będą tylko nielegalni imigranci, a nie wszyscy przybysze z Kaukazu – tak swoje niedawne wystąpienie na posiedzeniu MSW Rosji tłumaczy na Twitterze.

Zgodnie z niepisanym prawem niekrytykowania kolegów, władze kaukaskich regionów dyplomatycznie pominęły milczeniem passus Tkaczowa. Natomiast nie krył oburzenia przewodniczący komisji praw człowieka Północnokaukaskiego Okręgu Federalnego Nurdi Nuchażijew, przez wielu uważany za nieformalnego rzecznika prasowego władz Czeczeni. Ombudsmen poradził Tkaczowowi, żeby nie tropił wrogów wśród sąsiadów, lecz zajął się raczej rozwojem chutorów i stanic, poprawą sytuacji demograficznej i polityką prorodzinną, skuteczną walką z alkoholizmem, prostytucją i bezdomnością nieletnich. Po tej ostrej reprymendzie Tkaczow zdaje się jeszcze bardziej przypominać wiejskiego głupka. Aż chce mu się poradzić, żeby wynajął sobie mądrego speechwritera, zamiast mówić brednie po ludziach.

Znaleźli się też komentatorzy, którzy w wypowiedzi Tkaczowa doszukali się ducha kozackiego separatyzmu. “Kozacy zawsze mieli skłonność do burzenia sie i występowania przeciw systemowi. Wszystkie oddolne bunty do końca XVIII wieku były inspirowane przez nich” – przypomniał lider Islamskiego Komitetu Rosji Gejdar Dżemal. Zdaniem polityka, kubańscy kozacy nie palą się do bycia psami łańcuchowymi federalnych oligarchów, a wręcz przeciwnie będą dążyć do autonomii”. Mają do wyboru dwie drogi: albo sojusz z Kaukazem, albo konflikt. To drugie rozwiązanie jest niepraktyczne i prowadzi w ślepą uliczkę. Z kolei sojusz może być niepopularny i wzbudzi podejrzenie Centrum. Czy nie lepiej poudawać kaukazofoba? Że niby kozacy stoją na straży Moskwy przeciw złym Czeczenom. Na takie hasło uda się zgromadzić niejedną dywizję… Zwłaszcza że na tych ziemiach kozacy i policja to naczynia połączone. Wygląda więc na to, że kozacy są zainteresowani migracją przybyszy z Kaukazu, bo w gruncie rzeczy skazani są na sojusz. Antykremlowski” – konkluduje Gejdar Dżemal.

U niektórych miejscowych mieszkańców słowa gubernatora wzbudziły przychylność: „Jak zrozumiałem, chce zwrócić uwagę nie na siebie, ale na imigrantów z Kaukazu. Wywołując waśń między nacjami, ratuje swój stołek i wygląda na to, że mu wyjdzie.” – pisze Naidi Kundaczkian bloger z Soczi. Co wyjdzie? “Mogę sobie wyobrazić, czym naprawdę będzie kozacka policja, ale to lepsze niż Emirat Kaukaski. Zawsze trzeba wybierać mniejsze zło” – wyraża pogląd zdaje się bliski wielu pobratymcom.

Po raz kolejny przychodzi mi do głowy przypowieść o żydzie, który skarżył się rabinowi na biedne i trudne życie. Rabin poradził mu, żeby zamieszkał z kozą. Kiedy po jakimś czasie żyd przegnał „obcy element”, zaczął korzystać z pełni życia i nigdy już się nie skarżył. Tak samo postępuje rosyjska władza. Najpierw stwarza ludziom problemy, a potem, kiedy je rozwiąże, nakłada togę obrońcy.

I jak tu się nie zgodzić z opinią Dżemala, że kozactwo w osobie Aleksandra Tkaczowa jest zainteresowane imigracją z Kaukazu?

Dmitrij Remizow

Agencja Informacyjna RosBalt

Tłum. Joanna Kościuk

forma płatności