To zupełnie niezrozumiałe, jak człowiek stale dążący do wzmocnienia własnej dyktatury, nagle miałby “zmieniać od wewnątrz” system w kierunku zwiększenia swobód obywatelskich. To tak jakby oczekiwać, że narkoman, który przez 12 lat zwiększał dawkę heroiny i doszedł do 2 g dziennie, nagle zacznie sam siebie “od wewnątrz” reformować i stopniowo zmniejszać dawkę.

Nie wierzę w wewnętrzną transformację putinowskiego systemu, o której tak wiele i z takim przekonaniem wypowiadają się ostatnimi czasy progresywnie myślący urzędnicy. Aby zaszła wewnętrzna transformacja systemu konieczny jest jeden warunek: dobra wola zwierzchnika. Dla przykładu: za panowania Aleksandra I (lub Katarzyny II) doszło do takiej transformacji, ponieważ chciał jej sam Aleksander I.

Tak, Aleksander był słaby, fałszywy, nie chciał dzielić się władzą, bał się reakcji szlachty na uwłaszczenie chłopów – ale chciał reform. Założył Liceum, uporządkował prawo, skupił swoich przyjaciół wokół Komitetu Ocalenia Publicznego, który prowadził rozmowy na temat konstytucji i uwłaszczenia chłopów. Rozmowy wprawdzie spełzły na niczym, ale dotyczyły kwestii uwłaszczenia, a nie tego jak zdobyć kasę i czemu przeklęty Zachód nas nie lubi.

Jasno wynika z tego, dlaczego brak podstaw do przeprowadzenia wewnętrznej transformacji: Putin to nie Aleksander.

Za rządów Putina przez 12 lat obserwowaliśmy:

A)pogłębiające się ograniczanie swobód obywatelskich: likwidację wyborów do Rady Federacji, likwidację wyborów gubernatorów, lawinę oszustw podczas wyborów prezydenckich i parlamentarnych, de facto – zakaz organizowania mitingów.

To zupełnie niezrozumiałe, jak człowiek stale dążący do wzmocnienia własnej dyktatury, nagle miałby „zmieniać od wewnątrz” system w kierunku zwiększenia swobód obywatelskich. To tak jakby oczekiwać, że narkoman, który przez 12 lat zwiększał dawkę heroiny i doszedł do 2 g dziennie, nagle zacznie sam siebie „od wewnątrz” reformować i stopniowo zmniejszać dawkę.

B) ciągły, bardzo gwałtowny wzrost korupcji. Trudno sobie wyobrazić, aby na początku rządów Putina ludzie na wysokim szczeblu bezkarnie kradli miliardy z budżetu, a funkcjonariusze deptali ludzi na ulicach.

Interesujące, że Putin, który tak ostro reaguje, gdy opozycja próbuje naruszyć jego monopol na przemoc, nie robi nic, gdy ów monopol naruszają wszelkiego rodzaju menty. Bezprawia, jakiego codziennie doświadczają obywatele, Putin nie odbiera jako zagrożenia dla swoich interesów. Wręcz przeciwnie, bezprawie jest podporą jego władzy.

We wczesnofeudalnej Europie, kiedy jedynymi zmartwieniami możnych tego świata była wojna, polowania, uczty i kobiety, system władzy wygalał podobnie: król udzielał prawa do przemocy pewnej uprzywilejowanej grupie, która mogła robić z ludnością co jej się podobało, w zamian za obowiązek stawienia się na polecenie władcy wraz z uzbrojoną drużyną. Podobnie zorganizowany jest system władzy w Rosji. Dlatego też zupełnie niezrozumiałym jest, dlaczego Putin, który przez 12 lat dążył do takiej struktury władzy, nagle miałby zacząć ją reformować.

C) za Putina w Rosji nastąpiła całkowita degradacja wykształcenia. Rosyjska szkoła, swego czasu jedna z lepszych na świecie, została zniszczona. Uczenie fizyki, matematyki, chemii, biologii czy literatury nie jest już obowiązkowe. Obowiązkowe jest natomiast wpajanie miłości do ojczyzny i podstaw bezpieczeństwa.

Zapytacie, dlaczego zatem całkowicie nie zrezygnować z obowiązkowego kształcenia? Odpowiedź jest prosta: wówczas w większości rodzin pojawiłoby się przeświadczenie, że wykształcenie to luksus, do którego trzeba dążyć. Ludzie będą robić co w ich mocy, aby opłacić dziecku naukę w prywatnej szkole, a jakość takiego nauczania będzie dobra. Ocalenie zasady powszechnego kształcenia przy jednoczesnej pełnej degradacji procesu uczenia gwarantuje, że szkoła będzie „produkować” lumpów – ludzi, którzy w szkole oduczyli się pracy, a nauczyli wąchać klej. Plusem takiego systemu jest to, że każdy, kto ośmieli się interesować nie klejem, a matematyką, niewątpliwie dostanie od rówieśników niezłe manto: „a ty co, najmądrzejszy, co”?

Podobna sytuacja ma miejsce w wyższych szkołach. W większości przypadków nasze uczelnie wydaja na świat nierobów – ludzi z wysokimi aspiracjami i niewielkimi umiejętnościami. Mało prawdopodobne, aby Putin, obrawszy kurs na przemienienie Rosji (pod względem kształcenia) w Kongo, nagle zmieni swoje plany.

D) kolejny czynnik charakterystyczny dla putinowskiej Rosji – lawinowy wzrost liczby emigrantów. W kraju pracuje ok. 10 mln migrantów. Jednocześnie w Rosji mieszka ok. 10 mln ludzi, którzy wcale pracować nie chcą.

Oto polityka systemowa władzy: biedaka żyjącego z pracy własnych rąk przemienić w lumpa na garnuszku państwa, a w zamian sprowadzić niewolnika z Tadżykistanu. Kolejny raz trudno oczekiwać, aby Putin zmienił raz obrany kurs na „lumpenizację” rosyjskiego społeczeństwa.

E) na zakończenie – kolejny wyznacznik systemu państwa Putina: wzbogacenie najbliższego otoczenia. Za rządów Putina jego przyjaciele stali się miliarderami. Tu jednak trend może się zmienić. Ludzie, którzy pierwotnie martwili się tylko o to, jak zdobyć majątek, u schyłku reżimu będą musieli pomyśleć, jak go zalegalizować.

Bardzo możliwe, że doprowadzi to do wielkich tarć, przede wszystkim między tymi, którzy miliarderami zostali legalnie (jak Tymoszenko czy bracia Kowalczuk), a Seczynem, który przewodząc procesowi, w pewnej chwili doszedł do wniosku, że wspomniani miliarderzy za sprawą swojego majątku i pozycji mają o wiele większe możliwości. Nie da się ukryć, że podobne konflikty nie prowadzą do „reformy systemu od wewnątrz”.

Nie oznacza to bynajmniej, że nie ma ludzi, którzy chcieliby reformy panującego systemu. Tylko głupiec mógłby myśleć, że każdy urzędnik na wysokim szczeblu, żyje przeszłością i myśli tylko o tym, jak by coś ukraść, i jednocześnie jest przekonany, że cały świat nas nienawidzi. Oznacza to jednak, że obecny system jest niereformowalny, a nas czeka katastrofa.

Julia Łatynina

„Nowaja Gazieta”

Tłum. Marta Giers

forma płatności