Agencja Moody?s obniżyła rating kredytowy Białorusi z B1 do B2, poinformował Wall Street Journal. Przyczyną tej decyzji jest m.in. niebezpieczny poziom deficytu na rachunku bieżącym bilansu płatniczego kraju, który według ocen specjalistów może w 2011 r. osiągnąć poziom 16 proc. PKB.
Innymi słowy tyle w bieżącym roku może wynieść deficyt walut na białoruskim rynku. Specjaliści z Moody’s podkreślili również, że pomoc zewnętrzna jaką Białoruś prawdopodobnie wkrótce otrzyma, w postaci rosyjskiego kredytu i wpływów z prywatyzacji, nie rozwiąże problemów a stanie się dodatkowym obciążeniem dla gospodarki Białorusi. Moody’s zapowiedziało, że podwyższy ocenę Białorusi, jeżeli ta będzie w stanie zwiększyć konkurencyjność swojej gospodarki i obniży zależność od subsydiów zagranicznych.
Białoruś od dłuższego czasu boryka się z deficytem walut na rynku, który w ubiegłym roku wyniósł ponad 10 mld dolarów. Owocuje to gwałtownym zmniejszeniem rezerw walut i złota w kraju. Na razie Bank Centralny stara się przeciwdziałać utracie płynności metodami administracyjnymi – ograniczając sprzedaż walut bankom komercyjnym i importerom. We wtorek zezwolono również firmom na zawieranie kontraktów po cenach walut o 10 proc. większych niż oficjalny kurs banku centralnego, jednak dotyczy to jedynie firm a nie sprzedaży w kantorach. Władze Białorusi z przyczyn politycznych nie chcą przeprowadzić dewaluacji rubla, która mogłaby uratować sytuację.
Zdaniem ekonomisty Siarheja Czałyja, zniżenie ratingu Białorusi jest odbiciem trudnej sytuacji gospodarczej. „Wcześniej Białoruś emitowała swoje obligacje oprocentowane na 9 proc. rocznie, obecnie o stawce poniżej 10 proc. możemy zapomnieć – czym większe ryzyko, tym większe oprocentowanie” – powiedział w rozmowie z Biełsatem.
Były dyrektor Narodowego Banku Białorusi Stanisław Bahdankiewicz, podkreślił, że w sytuacji deficytu możliwa jest nawet panika na rynku walutowym. Jego zdaniem problemy będą się pogłębiać. „Efektywność pracy nie rośnie, nie wprowadza się energooszczędnych technologii, nie przeprowadzono reformy gospodarki. Władza chce utrzymać poziom życia przy pomocy pożyczek. Poziom zadłużenia kraju przewyższył już 50 proc PKB” – powiedział Bohdankiewicz.
Jednak zdaniem ekonomisty, przez następne trzy miesiące władze nie zdecydują się na dewaluację rubla – „Jest ona dla nich niewygodna, jednak zwłoka spowoduje, że wyjście z kryzysu będzie jeszcze bardziej bolesne.”
Na ten temat nie chciał wypowiedzieć się rzecznik prasowy Banku Narodowego Anatol Drazdou. Jego zdaniem w ostatnich czasach przedstawiciele banku wypowiadali się zbyt wiele i jak powiedział „jedne wypowiedzi prowokowały następne pytania”. Narodowy Bank Białorusi na wszystkie pytania dziennikarzy ma odtąd odpowiadać pisemnie w ciągu kilku dni.
Biełsat (belsat.eu)





























