Oleg Kaługin, były generał KGB, który jako uchodźca mieszka w Waszyngtonie, opowiada o upadku reżimu komunistycznego z punktu widzenia sowieckich służb.
Byłego generała KGB spotkać w Waszyngtonie niełatwo, zwłaszcza w czasie rocznicy upadku muru berlińskiego. Oleg Kaługin to siedemdziesięciopięcioletni mężczyzna o jasnych oczach, posiwiałych włosach i skromnym wyglądzie. Jego burzliwe życie pozwala poznać historię Związku Radzieckiego i jego gwałtownego upadku.
Kaługin jest jedną z ważniejszych postaci radzieckiego kontrwywiadu w czasie zimnej wojny. Z bliska obserwował nieustanną walkę o informacje między Zachodem a ZSRR. Później w wyniku rozczarowania zawodowego oraz biurokratycznych sporów przeszedł na drugą, demokratyczną stronę, stając się podczas prezydentury Borysa Jelcyna jednym z architektów demontażu komunistycznej machiny.
Dziecko reżimu
Podobnie jak burzliwa historia ZSRR, biografia Olega Kaługina dzieli się na okres przed i po 1989. „Byłem ukochanym dzieckiem reżimu, ważnym elementem radzieckiej działalności szpiegowskiej. Otrzeźwienie przychodziło powoli” – wyznaje Kaługin. Swoją karierę rozpoczął w wieku 24 lat jako student na Uniwersytecie Columbia w Nowym Yorku, pełniąc funkcję informatora oraz poznając „kapitalistyczne piekło”. Nie musiał długo czekać na swoją pierwszą dużą zdobycz, werbując w akcji pod kryptonimem „Cook”, rosyjskiego emigranta -chemika pracującego w fabryce produkującej paliwo jądrowe. Dzięki temu został korespondentem radzieckiego Radia Moskwa w ONZ, a następnie otworzyły się przed nim drzwi ambasady radzieckiej w Waszyngtonie, gdzie został rezydentem KGB. Zauważony przez ówczesnego szefa KGB Jurija Andropowa w wieku zaledwie czterdziestu lat został szefem radzieckiego zagranicznego kontrwywiadu. Pełniąc to stanowisko brał udział w najważniejszych aferach szpiegowskich, a nawet uczestniczył w przygotowaniu parasola zatrutego rycyną, którego bułgarskie tajne służby użyły do zamordowania dysydenta Georgiego Markowa w 1978 roku.
Kariera Kaługina zachwiała się, gdy dowiedział się, że agent Cook, którego zwerbował na Uniwersytecie, został aresztowany i oskarżony o szpiegostwo na rzecz Amerykanów. Wówczas niezadowolony Andropow „zesłał” Kaługina do Leningradu. Zdarzenie to zmieniło jego wizję świata. „Po przesunięciu do Leningradu, gdzie musiałem po raz pierwszy szpiegować mój własny naród, zrozumiałem absurdalność naszego totalitarnego systemu” – pisze Kaługin w swojej książce „Spymaster: My Thirty-two Years in Intelligence and Espionage Against the West”. Jego reputacja pogorszyła się, gdy napisał do Gorbaczowa list z apelem o generalną reformę władz bezpieczeństwa, jeśli pierestrojka ma odnieść sukces. W 1988 został powołany do komórki KGB przy Akademii Nauk. „Była to już czysta kpina, koniec mojej kariery” – wspomina z uśmiechem Kaługin. Wówczas miały miejsce wydarzenia z listopada 1989. Dla KGB był to straszny szok i wielkie zaskoczenie. Nikt w tym wielkim biurokratycznym systemie – nawet Kaługin – nie śmiał myśleć, że wydarzenie to pociągnie za sobą upadek ZSRR i całego systemu komunistycznego.
Pościg za „zdrajcą”
We wrześniu Kaługin został wezwany na Łubiankę, gdzie mu sucho oznajmiono, że jego kariera w KGB jest zakończona. Gdy zamierzał odetchnąć i udać się na wakacje szef policji politycznej Filip Bobkow, uprzedził go o „nieuchronnie zbliżających się ważnych wydarzeniach”. „Nie przypuszczałem jednak, że może runąć mur berliński” – wyznaje Kaługin 20 lat później. 9 listopada 1989 „jednych przepełniał entuzjazm, innych rozczarowanie. Wiedziałem, że radziecki system pogrążył się w kryzysie, z którego nie było wyjścia”. Dzięki upadkowi muru berlińskiego Kaługin odważył się udać na początku stycznia na Kongres Sił Demokratycznych i zaproponować tam swoje usługi. KGB było wciąż silne i aktywne i nie zwlekało z wysłaniem za „zdrajcą” listu gończego. Było już jednak za późno. Koło historii przyznało rację Kaługinowi, który został wybrany do Dumy i po 1991 uczestniczył w demontażu KGB.
Z perspektywy czasu Oleg Kaługin ocenia, iż rewolucja demokratyczna z 1989 nie została ukończona. „Niewidzialny mur” dzieli „wolny Zachód od przestrzeni post-sowieckiej, gdzie wolność to wciąż teoria”. Po tym jak Putin obwołał go „zdrajcą”, były generał KGB został skazany na 15 lat więzienia i musiał wyjechać do Ameryki, gdzie przyznano mu amerykańskie obywatelstwo. „Trójkąt partia-KGB-kompleks przemysłowo-wojskowy”, który dominował w ZSRR zastąpiła nowa konfiguracja „KGB-kościół-oligarchia”, która traktuje Zachód jako wroga – mówi Kaługin. Były generał KGB został wicedyrektorem Muzeum Szpiegostwa w Waszyngtonie. „Zapraszam 18 listopada, będę prowadził wykład na temat politycznych zabójstw w Rosji…”
Joanna Korol/www.lefigaro.fr/Kresy.pl
