Teatr Pamięci

Pomysł przedstawianego tu projektu zrodził się latem tego roku podczas wakacyjnej wizyty w Kowarach na Śląsku, gdzie od kilku lat funkcjonuje prywatny obiekt muzealny przedstawiający modele zabytków śląskiej architektury.

To muzeum cieszy się znaczną popularnością i stanowi regionalną turystyczną atrakcję. Śląskie modele robią świetne wrażenie. Wykonane są starannie i z wielką pieczołowitością prezentują cechy charakterystyczne słynnych śląskich budynków wraz z ich detalami.

Patrząc na miniaturowy “zamek Książ”, świątynię w Krzeszowie, liczne śląskie pałace, pomyślałem, że z wielu powodów nadszedł właśnie czas, aby zaprezentować publiczności w Polsce, w podobnej jak w Kowarach formie, zabytki dawnej architektury Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej.

Przede wszystkim przypomniałem sobie, że czytając niegdyś słynną Trylogię, utwory Słowackiego, Krasińskiego, Mickiewicza i wielu innych polskich pisarzy tworzących jakże często w kontekście kresowym, czy też ucząc się polskiej historii nie potrafiłem najczęściej zlokalizować i wyobrazić sobie miejsc akcji przedstawianych narracji. Jak to wszystko wyglądało? Gdzie znajdują się i jak wyglądają położone nad brzegami Niemna, Bohu, Styru, Zbrucza, Dniepru, Dniestru, Dźwiny miasta, osiedla wsie, chutory? Gdzie zamieszkiwała Rodziewiczówna, gdzie Kościuszko, gdzie dożył swojej tragedii Tadeusz Rejtan, gdzie nieszczęsny Szczęsny zbudował Tulczyn i przesławną Zofiówkę? Gdzie Radziwiłłowski Nieśwież, Różana Sapiehów? Gdzie król Jan Kazimierz ogłosił swe sławne śluby? Gdzie Bar, skąd konfederaci poszli ratować Ojczyznę? Gdzie Kamieniec Podolski i Chocim, gdzie Okopy Św. Trójcy? Czy muszę za Wyspiańskim powtórzyć: “Myśmy wszystko zapomnieli…” A przecież, jak pisał prof. Tadeusz Chrzanowski, w pięknej książce Kresy czyli obszary tęsknot : “Jest naszym obowiązkiem strzec tego, co przetrwało, a co może zachować piękny obraz świata, który przemija, ale w świadomości nadchodzących pokoleń winien nadal istnieć”.

Wyobraziłem sobie piękne modele m.in. twierdz: Kamieńca Podolskiego, Chocimia, Zbaraża, kościołów: Lwowa, Wilna, Ławry Poczajowskiej, cerkwi huculskich, znanych pałaców i dworów i postanowiłem podjąć działania, aby to wyobrażenie zrealizować. Projekt ten ma ogromne perspektywy rozwoju. W obecnych czasach, gdy wreszcie zaczęto w Polsce odgruzowywać, że się tak wyrażę, przeszłość i przypominać sobie dawne dzieje, taki obiekt mógłby pełnić wielorakie – i edukacyjne, i rozrywkowe – funkcje, stając się rodzajem dawnego renesansowego TEATRU PAMIĘCI.

Nazwa przedsięwzięcia odwołuje się do pojęcia zaczerpniętego z renesansowej retoryki, której częścią była ars memoria – sztuka pamięci. W okresie renesansu powstało kilka pomysłów na zbudowanie mnemonicznych teatrów pamięci, niezwykłych kartotek – urządzeń służących intelektualnym i artystycznym grom wyobraźni, mających ujmować w swych ramach obrazy rzeczywistości tamtej epoki. Istnieje nawet koncepcja dowodząca, że elżbietański teatr The Globe stanowił pewną wersję takiego teatru pamięci – teatru rozumianego jako obraz świata. Nazwa ta, moim zdaniem, jest adekwatna do założeń projektu.

Pragnąłbym, aby misją zrealizowanego projektu była odbudowa i utrwalanie pamięci oraz promocja szeroko rozumianego dziedzictwa kultury Rzeczpospolitej Obojga Narodów wśród dzisiejszych i przyszłych mieszkańców ziem wchodzących niegdyś w jej skład. Chcę, aby ów TEATR PAMIĘCI stał się jedną z najciekawszych ofert pozwalających zagospodarować – mam nadzieję, że sensownie – wolny czas ludzi.

Miniaturyzacja od dawna cieszyła się zainteresowaniem zarówno publiczności jak i twórców, by przywołać tu przykład znakomitych Przygód Guliwera (oczywiście w części poświęconej jego podróży do kraju Liliputów i Gigantów). Podobnie nauczyciele w szkołach, chcąc oddziaływać pedagogicznie i nauczyć ucznia zasad działania jakiegoś urządzenia, od dawna przedstawiali je w formie modelu (np. maszyny parowej, silnika elektrycznego, młyna etc.). Zbliżone oddziaływanie cechuje dawne gabinety osobliwości czy też, w szerokim tego słowa znaczeniu, cyrk, gdyż miniatura architektoniczna łączy w sobie elementy dziecięcego pokoju pełnego zabawek stanowiących wszak miniaturę świata dorosłych i dawnego gabinetu osobliwości wywołującego odruch radosnego zdumienia na widok czegoś, co z natury ogromne, ukazane zostaje w kształcie zminimalizowanym, niby karzełek w świecie dużych ludzi.

Pomysł budowy miniaturowych modeli architektonicznych nie jest nowy, a pokazy miniatur architektonicznych znane są od dawna. Pierwszy publiczny park otwarto w 1930 r. – Bekonscot Model Village and Railway w Wielkiej Brytanii. Ich rozwój nastąpił po II wojnie światowej, kiedy stały się wielką atrakcją turystyczną. Najwięcej parków miniatur architektonicznych w Europie jest w Wielkiej Brytanii bo aż 26, w Niemczech – 6, w Hiszpanii – 4, w Irlandii i Turcji – 2, po jednym we Francji, Czechach, Belgii, Danii i Włoszech. W USA i Kanadzie zbudowano ich 9, w Chinach i na Tajwanie – 4, po jednym w Izraelu, Tajlandii, Indonezji i Australii. Od niedawna miniatury powstają także w Polsce, np. park miniatur zabytków Dolnego Śląska koło Karpacza. Zdumiała mnie rozmachem wizji informacja, która dotarła z Irlandii. W Millstreet Country Park na 200 ha (!) zbudowano Model Village “wizytówkę odzwierciedlającą całą (!) Irlandię”. Opisane przedsięwzięcia, cieszące się wielką popularnością zwiedzających, korespondują z moim pomysłem.

Trzeba również zauważyć, iż muzealnictwo przeżywa obecnie wielki rozkwit. W każdym najmniejszym miasteczku czy nawet wsi tworzone są lokalne ośrodki muzealne, izby pamięci, mające zwrócić uwagę turystów na dane miejsce, podnoszące jego atrakcyjność i prestiż. Powstają nowe znakomite muzea: Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Historii Polski (sic!), a stare muzea zmieniają formuły ekspozycji. Muzea, gromadzące obiekty wzbudzające ciekawość i podziw, stają się również wizytówka regionu i lokalnej społeczności, stanowiąc bardzo skuteczne narządzie promocji danego miejsca.

Nie można także pomijać faktu coraz większego zainteresowania Kresami w dzisiejszej Polsce. Liczne wydawnictwa publikują fotografie, dokumentacje, materiały archiwalne, wspomnienia etc. nie tylko w formie prac naukowych ale również popularyzatorskich. Powstają też instytucje zajmujące się badaniami nad tematyką kresów.

Jak pisał wspomniany prof. T. Chrzanowski i z czym oczywiście należy się zgodzić – “historia jest nienaprawialna, a wszystkie podejmowane w ciągu wieków próby jej korygowania ex post były skazane na kompromitację”. Tworząc wizualizację dawnych kresów Rzeczpospolitej Obojga Narodów, jestem pragmatykiem i powtarzam za prof. Chrzanowskim: “nie zamierzamy podsycać jakichkolwiek apetytów rewindykacyjnych”. Inaczej jednak ma się sprawa z pamięcią, która szczególnie w okresie 1944 – 1989 uległa daleko idącej atrofii i deformacji. Polacy nie mogą utracić świadomości historycznej, bo ani nasz naród, ani inne narody dawnej Rzeczpospolitej nie przetrwają.

Na zakończenie przywołam jeszcze raz słowa prof. T. Chrzanowskiego: “Bracia Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Łotysze, Estończycy, Rumuni, Węgrzy, Czesi, Niemcy i ktokolwiek jeszcze do tej dziwacznej koine należy: historia, która się tędy przetaczała i przetacza nieustannie, jest naszą wspólną historią. Zabytki, które przetrwały na tych obszarach, tak okrutnie niszczonych i gwałconych, są nasze. Nasze wspólne. Nie roszczę pretensji do ziem, które niegdyś wchodziły w skład naszego państwa, tak jak nie życzę sobie, by ktokolwiek rościł sobie pretensje do ziem wchodzących dziś w obręb Rzeczypospolitej. Ale nigdy nie zrezygnuję z pamięci o faktach, które są elementami składowymi mej ojczystej historii, tak jak i wam nie odmawiam prawa do tego co przetrwało między Bugiem i Sanem a Wisłą, jako do składnika waszych dziejów. Bo dla mnie oznacza to jedno: oznacza, że tu wszystko jest nasze wspólne i niepodzielne. Umiejmy to wszystko szanować i umiejmy się z tego wszystkiego radować”.

Jako pomysłodawca usilnie pracuję nad zainteresowaniem i zebraniem kręgu osób wokół tego projektu. Rozpoczęta już została procedura powołania do życia fundacji zajmującej się gromadzeniem funduszy na realizację wystawy oraz zarządzaniem rozwojem projektu.

Jeżeli projekt ów zacznie przynosić zysk, nie wykluczam możliwości przeznaczenia go w znacznej części na konserwację istniejących w rzeczywistości zabytków, na szkoły dla Polonii, szczególnie na Wschodzie etc., a w części na propagowanie idei Rzeczpospolitej wśród mieszkańców jej dawnych terytoriów.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z ogromu przedsięwzięcia i wielkich kosztów jego realizacji, a także z licznych pytań i wątpliwości, które trzeba będzie rozstrzygnąć, chcąc wcielić projekt w życie. Sprawy te opracowywane są w ramach przygotowywanego aktualnie biznesplanu projektu. Zapraszam wszystkich zainteresowanych do współpracy.

Łukasz Pijewski

forma płatności