Przewodnicząca nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi twierdzi, że służby specjalne nasilają represje wobec członków jej organizacji.
Andżelika Borys powiedziała Polskiemu Radiu, że polityczne ataki na działaczy mają związek z przygotowaniami do zaplanowanego na marzec zjazdu. Białoruskie władze nie godzą się na zorganizowanie zjazdu i grożą odpowiedzialnością karną tym, którzy wezmą w nim udział. Przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys spotkała się w Mińsku z szefem unijnego zespołu do spraw Białorusi – posłem Jackiem Protasiewiczem. Borys poinformowała polskiego eurodeputowanego o zastraszaniu związkowców przez służby specjalne. Według szefowej Związku, polonijni działacze są wzywani na milicję i do prokuratury, gdzie informuje się ich o odpowiedzialności karnej za udział w nielegalnej organizacji. Zdaniem Borys, władze robią wszystko, aby nie doszło do marcowego zjazdu, ale członkowie organizacji zdecydowali się nie ulegać naciskom.
W 2005 roku białoruskie władze nie uznały wyboru Andżeliki Borys na przewodniczącą Związku Polaków na Białorusi, co doprowadziło do rozpadu w Związku. Mińsk zalegalizował niewielką strukturę organizacji, na której czele stanął Józef Łucznik. Z Łucznikiem nie chce współpracować Warszawa, która wspiera Polaków działających w nieuznawanym przez białoruskie władze Związku kierowanym przez Andżelikę Borys.
IAR/mb





























