Tuż przed rozpoczęciem szczytu NATO w Ankarze tureckie systemy ostrzegania ogłosiły alarm po wykryciu rakiety lecącej w stronę tureckiej przestrzeni powietrznej. Według „Spiegla” początkowo uznano ją za pocisk balistyczny, lecz później okazało się, że była to rosyjska rakieta przeciwlotnicza, która zboczyła z kursu.
Tuż przed rozpoczęciem szczytu NATO w Ankarze doszło do incydentu bezpieczeństwa z udziałem rosyjskiej rakiety przeciwlotniczej – podał „Spiegel”. We wtorek rano, około godziny 7.00, w całej Turcji ogłoszono alarm lotniczy.
Zobacz też: Erdogan rozdał przywódcom NATO rewolwery. Nietypowy prezent trafił też do Nawrockiego
W stan najwyższej gotowości postawiono także baterię przeciwlotniczą Patriot Bundeswehry, rozmieszczoną w prowincji Malatya. Krótko wcześniej systemy radarowe Sojuszu wykryły rakietę lecącą z dużą prędkością od strony Gruzji w kierunku tureckiej przestrzeni powietrznej.
Pocisk początkowo uznano za rakietę balistyczną. Nie leciał jednak w stronę Ankary, gdzie tego samego dnia po południu mieli przybyć szefowie państw i rządów Sojuszu Północnoatlantyckiego na doroczne spotkanie.
Po pewnym czasie rakieta spadła do Morza Czarnego. Dopiero później ustalono, że chodziło o rosyjski pocisk przeciwlotniczy, który miał zostać wystrzelony z terytorium nieuznawanej Abchazji i zboczyć z kursu.
Zobacz też: Komuniści protestowali przeciwko szczytowi NATO w Turcji [+VIDEO]
Według doniesień „Spiegla” incydent wywołał poważne zaniepokojenie w NATO, mimo że nie pojawiło się bezpośrednie zagrożenie dla tureckiej stolicy. Alarm nastąpił w szczególnie wrażliwym momencie, tuż przed rozpoczęciem szczytu przywódców państw Sojuszu.
Kresy.pl/Spiegel






























