Powstanie Styczniowe na Powiślu Puławskim

„Gdy w Instytucie Panien w Puławach nakazano zdjąć wychowankom żałobę, wiele dziewczątek porobiło sobie atramentem pasy na szyi i ręku nazywając to ‚żałobą nie do zrzucenia'”

Ogień powstańczy na Lubelszczyźnie nie gaśnie. Wręcz odwrotnie z biegiem miesięcy coraz to nowe „partie” wchodzą do „boju”.



Jeszcze nie ucichły echa salwy honorowej pod cerkwią w Horostycie, gdzie w minioną sobotę oddano hołd majorowi Bronisławowi Deskurowi, a już nowe wydarzenie. We wtorek 21 maja na KUL-u odbyła się promocja książki Sławomira Pacia „Powiśle Puławskie w Powstaniu Styczniowym 1863 r.” Autor jest jednym z tych pasjonatów, którymi na szczęście usiana jest Lubelska Ziemia, a którzy z oddaniem, poświęceniem i niesamowitą dociekliwością badają przeszłość swej małej ojczyzny, zbierają wszelkie materiały i starają się przekazać to w jakiejś formie potomnym. Mój ukraiński przyjaciel powtarza zawsze, że koniecznym jest zwiększanie ilości dobra na świcie, jednym, ze sposobów jest napisanie dobrej książki. Pan Sławomir zdaje się podobną zasadę wyznaje, bo taką właśnie książkę napisał. A miał też do tego wyjątkowe predyspozycje. Jako puławianin praktycznie od urodzenia mieszka w tym mieście i angażuje się w działalność społeczną zwłaszcza na płaszczyźnie regionalnej i historycznej (co przychodzi mu tym łatwiej, że był jednym ze zdolniejszych absolwentów historii UMCS). Jest autorem, lub współautorem licznych opracowań i monografii, współpracuje także z licznymi czasopismami. Prezentowana na lubelskim spotkaniu monografia jest już drugim, poszerzonym i uzupełnionym wydaniem.

Bardzo miłym akcentem jakim Autor rozpoczął prezentację było to, na czym inni zwykle kończą – podziękowania. Stwierdził, że napisanie nawet dobrej książki, to niewiele znaczy, trzeba ją jeszcze wydać, a to nie byłoby możliwe bez grona dobrych ludzi. I im właśnie Autor serdecznie podziękował.

Następnie przedstawił szerokie tło Powstania Styczniowego oraz uwarunkowania, które doprowadziły do tego rzekomo zupełnie beznadziejnego i niepotrzebnego zrywu – jak do dziś uważa wielu historyków. Zwrócił tutaj uwagę na wiele aspektów tak „zewnętrznych”, jak zniesienie po powstaniu listopadowym wszelkich praw jakie Królestwo Polskie posiadało, jak i „wewnętrznych” – rosnącą „zruszczanie się” wielu Polaków w tym wybitnych i dobrze sytuowanych. Jako ciekawy przykład podał postać gen. Bronisława Grąbczewskiego, będącego wiernym poddanym cara i dla niego eksplorującym tereny Azji Centralnej. Owego człowieka podał jako pewien przykład „erozji narodu”, której zapobiegło w znacznym stopniu Powstanie Styczniowe. Na jeszcze jeden fakt w związku z gen. Grąbczewskim warto zwrócić uwagę. Otóż przedostał się on do odrodzonej Polski dopiero, kiedy upadł Kołczak i ewidentnym było, że nie ma szans na powrót cara. W Polsce, choć nie przyłożył ręki do jej odrodzenia, ubiegał się o jakąś rentę czy inną formę pomocy finansowej. Odpisano mu: „ten któremu służył, niech mu płaci”. Jaka szkoda, że nie mieli tyle mądrości nasi decydenci i nasze organy ubezpieczeniowe przyznając wysokie emerytury ubekom…

W prezentacji ruchu powstańczego na Ziemi Puławskiej czy nawet szerzej na zachodniej Lubelszczyźnie Autor zwrócił uwagę na kilka aspektów. Przede wszystkim na to, że konspiratorzy puławscy to byli studenci, ludzie bardzo młodzi, w okolicach 20-go roku życia. To oni w porywie ducha prawie wszyscy poszli do powstania i chcieli ruszyć na garnizon w Końskowoli mając do dyspozycji: 3 dubeltówki, 2 pistolety i 1 pałasz. To oni, młodzi. Dlaczego akurat młodzi? Bo jak na poły żartobliwie zaznaczył Pan Sławomir: „Z wiekiem ludzie parszywieją”. Innym ważnym aspektem był udział kobiet w Powstaniu. Do niedawna temat bardzo słabo rozpoznany i opracowany, w zasadzie zamykający się na postaci Anny Henryki Pustowójtówny. Dziś z mroku wieków wyłaniają się owe postacie kobiet, które wspierały Powstanie na wszelki możliwy sposób, nie tylko poprzez zbiórkę funduszy, ale i poprzez opiekę nad rodzinami poległych powstańców. Ośrodkiem „zbuntowanych niewiast” był puławski Instytut Wychowania Panien. Młode, krnąbrne dziewczęta już w czasie przedpowstaniowym, podczas pogrzebów ofiar carskiego terroru, demonstrowały swój patriotyzm i sprzeciw. Prof. Mikołaj Berg, Rosjanin, tak to relacjonował: „Gdy w Instytucie Panien w Puławach nakazano zdjąć wychowankom żałobę, wiele dziewczątek porobiło sobie atramentem pasy na szyi i ręku nazywając to ‘żałobą nie do zrzucenia’”. Można zatem śmiało powiedzieć, że choć funkcjonujący w czasach carskich Instytut Wychowania Panien dobrze owe panny wychowywał.

Autor analizował również liczne regionalne aspekty powstania: najważniejsze bitwy – Żyrzyn i Chruślinę, skuteczność kosynierów, rolę twierdzy Dęblin w powstaniu itp. Wiele z problemów jedynie zaakcentował odsyłając słuchaczy do swojej książki. A jest ona pozycją wyjątkowo cenną bowiem prócz wielu „oczywistych faktów”, również zawiera szereg „regionalnych osobliwości”. Jedną z nich jest spis studentów zapisanych do Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego w Puławach w roku 1862/63. Prawie wszyscy oni poszli do Powstania – 422 nazwiska młodych ludzi. Czytelnik znajdzie w książce artykuły z prasy lokalnej, które ukazały się w ostatnich latach a dotyczyły Powstania w regionie, nazwiska uczestników powstania pochowanych na cmentarzu we Włostowicach (obecnie dzielnica Puław). Autor nie stroni od cytatów, a niektóre z nich są mało znane za to bardzo oryginalne. „Wydaję się sobie jak stary pniak dębowy, pod którym świnie ryją i psy fajdają”– pisał rozgoryczony margrabia Wielopolski w liście do syna. Książka uzupełniona jest oczywiście o bardzo bogaty spis literatury źródłowej.

Wydanie książki nie byłoby możliwe bez przychylności Powiatu Puławskiego i Fundacji Niepodległości z Lublina. Zaś organizatorami spotkania były: Koło Historyków Studentów KUL JPII, Katedra Historii Nowożytnej KUL JPII i „odrodzona” ostatnio na KUL Studencka Międzyuczelniana Organizacja Kresowiaków.

Krzysztof Wojciechowski

Sławomir Pać, Powiśle Puławskie w Powstaniu Styczniowym 1863 r., Stowarzyszenie „Przeszłość-Przyszłość”, Puławy 2013, ss. 160

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz