Powstanie Styczniowe na Litwie i Rusi

Przeniesienie Powstania Styczniowego na Litwę i Ruś czyli na dawne Kresy Rzeczypospolitej było jedyną szansą jego powodzenia. Rząd Tymczasowy starał się więc poprzez emisariuszy je tam przenieść. Szanse na to były niestety od samego początku niewielkie. Zależały one od pozyskania chłopów, proponując im rozwiązanie kwestii agrarnej.

Tymczasem sprzeczności między „białymi” i „czerwonymi” utrudniały sformułowanie w tej sprawie jednolitego, atrakcyjnego dla litewskich i białoruskich chłopców. Rząd Tymczasowy ustanowił w Wilnie Wydział Zarządzający Prowincjami Litwy o składzie czysto ziemiańskim, z Jakubem Gieysztorem na czele. Kalinowski, Wróblewski, Dłuski i ks. Mackiewicz i inni „czerwoni”, niechętnie mu się podporządkowali. Szlachta litewska godziła się przystąpić do powstania , mając nadzieję połączenia Litwy z Polską. Nie była ona zainteresowana rozdawaniem swojej ziemi chłopom. Powstanie na Litwie mogło też liczyć wyłącznie na poparcie w guberni kowieńskiej, grodzieńskiej i wileńskiej, gdzie dominowała ludność katolicka wroga caratowi. Na Białorusi Wschodniej, gdzie dominowało prawosławie, chłopi z niechęcią odnosili się do dworów, które przeważnie były polskie.

Powstańcy mieli też kłopoty z bronią. Plany jej sprowadzenia z Londynu wskutek dywersji carskich urzędników całkowicie zawiodły. Przysłany z Królestwa na Litwę pułkownik Zygmunt Sierakowski mógł uzbroić oddział liczący około dwóch tysięcy osób. W porównaniu z oddziałami carskimi, skierowanymi do tłumienia powstania była to żadna siła. W bitwie pod Birżami oddział ten został, mimo bohaterstwa powstańców, rozbity. Sam pułkownik Sierakowski został ranny i dostał się do niewoli. Wkrótce potem zawisł na szubienicy.

Po klęsce birżańskiej powstanie na Litwie przekształciło się w wojnę partyzancką , w której brały udział niewielkie oddziały. Działały w sposób chaotyczny, choć o ile dysponowały lepszym uzbrojeniem, potrafiły zadać wojskom carskim ciężkie straty. Jako przykład może służyć bitwa pod Popielanami i jedna większa potyczka stoczona przez powstańców na Żmudzi.

Najprzydatniejsi Polacy

Do rozprawy z powstaniem na Litwie car skierował Michaiła Murawjowa, którego mianował generał- gubernatorem wileńskim. Jego sami ziomkowie nazwali go „Wieszatiel” i nie darzyli go sympatią. On osobiście uważał, że najprzydatniejsi dla Rosji są: „Polacy powieszeni”. Encyklopedie rosyjskie skrupulatnie wyliczają plon jego działalności od maja 1863 r. do kwietnia 1865r. W okresie tym rozstrzelano bądź powieszono 128 osób. Na katorgę zesłano 972 osoby. Na osiedlenie na Syberii- 1427 osób. Do wojska wcielano 345 osób, zaś do rot aresztanckich -864. Do guberni położonych wewnątrz Rosji zesłano 1529 osób, równocześnie przesiedlając do nich ponadto 4096 osób. Łącznie wskutek represji Murawiowa ucierpiało 9341 osób. Statystyka ta nie obejmuje strat zadanych powstańcom na polu bitwy. Murawiow był twórcą nowej taktyki walki z partyzantami. Polecił on utworzyć dużo dobrze uzbrojonych, samodzielnych oddziałów, które przeczesując teren dali się partyzantom mocno we znaki. Mimo to stawiali oni żołnierzom carskim opór , staczając w sumie 72 bitwy, w tym 50 w samej guberni kowieńskiej, gdzie nawet po ujęciu i straceniu najważniejszych dowódców Mackiewicza i Kalinowskiego działało jeszcze 20 oddziałów.

Uderzenie w klasztory

Murawiow, by zdusić powstanie zastosował dodatkowe represje. Zamknął kilkadziesiąt katolickich klasztorów i kościołów. Usuwał wszystkich miejscowych urzędników, zastępując katolików prawosławnymi. Zlikwidował resztki samorządu szlacheckiego, zintensyfikował konflikt między szlachtą a chłopami. We wsiach prawosławnych nakazał tworzenie straży chłopskiej.

W sumie na Litwie od wybuchu walk aż do ich stłumienia stoczono 237 bitew i potyczek. Według Gieysztora aresztowanego i skazanego na katorgę „oznaczyły one krwią przyszłe granice Polski”.

Złota hramota

Powstanie Styczniowe na Ukrainie miało jeszcze mniej szans niż na Litwie. Władze carskie spodziewały się jego wybuchu i dokonały prewencyjnych aresztowań. Niektórzy właściciele ziemscy , obawiając się sprowokowanej rabacji uciekli do Odessy. Wydział Prowincjonalny na Rusi miał luźne stosunki z Warszawą, orientował się głównie na Lwów, w którym rezydował gen. Józef Wysocki, przewidziany na wodza ziem ruskich. Wydział złożony z E. Różyckiego, J. Kopernickiego i A. Jabłonowskiego zgadzał się ogłosić powstanie dopiero, gdy z Galicji wkroczą na Wołyń i Podole powstańcze oddziały. Żywioł polski był nieliczny, ukraińscy chłopi nastawieni byli niechętnie wobec szlachty polskiej. Wśród kijowskich demokratów nastąpił rozłam. Część z nich, jak Włodzimierz Antoniewicz, uznali się za Ukraińców i odmówili udziału w „polskim powstaniu.” Pozostali wyszli do chłopów ze „Złotą hromotą”, która przynajmniej teoretycznie mogła zjednać ich do walki z caratem. Obiecywała ona im. W języku ukraińskim m.in.: „wolność i równość praw obywatelskich ; prawo wyborcze „do sądów rad i urzędów wiejskich, powiatowych, ziemskich i najwyższych publicznych; pełną własność użytkowanej ziemi, za odszkodowaniem dziedziców przez państwo; swobodę praw i wiary, jakiej kto się trzyma i używanie swego języka w szkołach sadach i innych ziemskich urzędach.” Bezrolnym „Hromata” obiecywała nadział gruntu. Księża prawosławni mieli mieć zapewnioną „płacę w pieniądzach, aby nie potrzebowali od ludu zapłaty za duchowne posługi.” Hramota była drukowana złotymi czcionkami na grubym papierze, nosiła datę prawosławnej Wielkanocy, co dodatkowo miało podnieść jego rangę. Dokument ten spotkał się jednak z nieufnością. Odziały powstańcze usiłujące ją ogłaszać były przeganiane przez chłopów, a niektóre zostały najwcześniej rozbite.

Działania zbrojne, które powstańcy rozpoczęli dopiero w maju trwały na Ukrainie zaledwie kilka dni i zostały błyskawicznie stłumione. Tylko Edmund Różycki z oddziałem jazdy utrzymał się na Wołyniu przez 7 tygodni. Na Podolu powstanie w ogóle nie wybuchło. Różycki otrzymał z niego wsparcie wynoszące 60 karnych. Mimo szczupłości swego oddziału przez kilka tygodni skutecznie opędzał się od pościgów, licząc ,że swoją działalnością zachęci Wysockiego do wkroczenia na Wołyń. Ten jednak tego nie uczynił. Różycki przyparty do kordonu austriackiego, przekroczył go, złożył broń i dał się internować. Generalnie jednak cała organizacja podolska i wołyńska nie były rozbite i mogły jeszcze włączyć się do walki. Uznały jednak, że byłaby to niecelowe i powiększyło wielkość niepotrzebnych ofiar.

Marek A. Koprowski

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. parnikoza :

    „wolność i równość praw obywatelskich ; prawo wyborcze „do sądów rad i urzędów wiejskich, powiatowych, ziemskich i najwyższych publicznych; pełną własność użytkowanej ziemi, za odszkodowaniem dziedziców przez państwo; swobodę praw i wiary, jakiej kto się trzyma i używanie swego języka w szkołach sadach i innych ziemskich urzędach.”
    Tiego bym nie daly nawet jakbym zwieczenzyli, jak pokazala poznejsza praktyka…Cala problema braku zaufana i szerosci intencii(((

    • hetmanski :

      Póżniejsza praktyka, Panie Parnikoza to pełna współpraca z Austro – Węgrami grupki oszołomów i karierowiczów nazywających siebie ukraińcami a wcześniej Rusinami.Czego rozwinięciem był faszyzm Bandery i ludobójstwo na Kresach.W wyniku upadku Powstania gdybanie co by było ……..nie ma sensu.