Pięcioro radnych Zamościa chce, by miasto zawiesiło współpracę z Łuckiem. Z takim wnioskiem wystąpił w środę do przewodniczącego Rady Miasta Zamość Michał Kimak (Solidarna Polska). Temat będzie rozpatrywany na wtorkowym posiedzeniu komisji oświatowej, zostanie też wprowadzony do porządku sesji.

Pod wnioskiem podpisało się wymaganych statutowo pięciu radnych: Michał Kimak, Włodzimierz Hawrot, Jerzy Zacharow, Barbara Pankiewicz i Piotr Kurzępa. Wszyscy dostali się do Rady Miasta z listy PiS.

Przypomnijmy. Pod koniec 2010 r. radni ukraińskiego miasta partnerskiego podjęli uchwałę o nadaniu pośmiertnie Stepanowi Banderze tytułu Honorowego Obywatela Miasta Łucka.

Na początku tego roku Rada Miasta Zamościa przyjęła stanowisko, w którym wyrażono z tego powodu „oburzenie i żal”. Radni zaznaczyli, że każdy naród ma prawo do budowania swojej tożsamości w oparciu o tradycję i kultury.

„Nie należy jednak zapominać, że społeczność międzynarodowa, do której należymy, potępia i nie akceptuje gloryfikowania nazistów i faszystów” – napisali w stanowisku, które trafiło na Ukrainę.

W odpowiedzi radni Łucka uznali to oświadczenie za „wtrącanie się wewnętrzne sprawy organu samorządu terytorialnego”.

Zaznaczyli, że „pewne siły w polskim społeczeństwie” pragną nie tylko uderzyć w przyjacielskie stosunki obu narodów, ale przede wszystkim „oczernić historię walki ukraińskich patriotów o wyzwolenie narodów”.

Ukraińscy patrioci nazywani są też „oddanymi bojownikami o wolność Ukrainy”. Niedopuszczalne jest – według łuckich radnych – posługiwanie się terminem „ukraińscy naziści”.

Radni z partnerskiego miasta uważają „za normę samodzielne ustalanie swoich bohaterów narodowych”, natomiast nadanie tytułu Banderze jest – jak czytamy w apelu – „efektem sprawiedliwości dziejowej i uszanowania pamięci bojowników o niezależność naszego państwa”.

„Rada Miejska Łucka, nie zważając na podobne oświadczenia, nadal będzie robić wszystko, by wzmacniać przyjaźń i współpracę między narodami ukraińskim i polskim” – czytamy w apelu podpisanego przez sekretarza RM Łucka Hryhorija Pustowita.

– To szczyt bezczelności! – podnosi radny Kimak, który na ostatniej sesji nawiązał do odpowiedzi radnych z Lucka. – Moja babcia uciekała przed banderowcami spod Sokala, dlatego ich apel obraża mnie, moją rodzinę i tysiące Polaków. Jeżeli łuccy radni nie zwracają uwagi na nasze uczucia, to trzeba im podziękować za współpracę.

We wnioski dotyczącym zawieszenia na czas nieokreślony zawartej siedem lat temu umowy partnerskiej pomiędzy Zamościem i Łuckiem czytamy m.in.:

„Dla nas Polaków Stepan Bandera to symbol zła i okrucieństwa a nie bohater sąsiedzkiego narodu. Czyny, których dopuszczał się wraz ze swoimi towarzyszami z OUN–UPA na terenie Wołynia, Podola, Małopolski Wschodniej i w innych częściach dawnej Rzeczypospolitej w latach 1939–47 nie pozwalają nam podejmować poważnej współpracy z ludźmi, którzy kogoś takiego uważają za swojego bohatera, czyli osobę, której postępowanie godne jest najwyższego szacunku i naśladowania”.

Sygnatariusze podkreślają, że UPA była organizacją ludobójczą, a jej członków należy uznawać za zbrodniarzy.

„W czasie rządów Prezydenta Janukowycza Okręgowy Sąd Administracyjny w Doniecku 02.04.2010 r. uznał, że dekret o nadaniu Stefanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy jest sprzeczny z prawem. Decyzję tę potwierdził 02.08.2011 r. Naczelny Sąd Administracyjny Ukrainy i Kijowa” – czytamy we wniosku, który będzie rozpatrywany na wtorkowym posiedzeniu Komisji Oświaty, Kultury, Sportu, Turystyki i Promocji Miasta, a pod koniec maja stanie na sesji Rady Miasta.

Przypomnijmy, że zamojscy radni wystosowali wcześniej rezolucję do radnych Żółkwi, drugiego ukraińskiego miasta partnerskiego, którego radni podjęli podobną uchwałę jak Rada Miasta Łucka. Ale do tej pory nie otrzymali odpowiedzi.

– Radni Żółkwi zachowali przynajmniej wstrzemięźliwość i nie pouczają nas, byśmy się nie wtrącali w ich sprawy – uważa Kimak.

Leszek Wójtowicz/mmzamosc.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz