Radni Zamościa o decyzji samorządu Łucka

Samorząd ukraińskiego Łucka nadał Stepanowi Banderze tytułu honorowego obywatela miasta. Czy zamojscy radni potępią ich uchwałę? Temat stanie na najbliższym posiedzeniu Komisji Oświaty, Kultury, Sportu, Turystyki i Promocji Miasta.

Łuck jest miastem partnerskim Zamościa. Z wnioskiem o podjęcie przez zamojską radę rezolucji potępiającej uchwałę łuckich samorządowców zwrócił się na ostatniej sesji sympatyzujący z Solidarną Polską radny Michał Kimak.

– Nie chodzi o żadną politykę, tylko o szacunek dla zamordowanych oraz ich rodzin – zastrzega Kimak. – Dla mieszkających w Zamościu świadków zbrodni dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich, Bandera to nie bohater, ale zbrodniarz. Nie można zamazywać prawdy. Trzeba dać sygnał, że nam się to nie podoba.

Nie chowajmy głowy w piasek

– Nie można milczeć – przyznaje Teresa Radziszewska ze Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu, która 24 stycznia wybiera się na posiedzenie Komisji Oświaty, Kultury, Sportu, Turystyki i Promocji Miasta w zamojskim magistracie.

Nacjonaliści ukraińscy w 1943 r. zabili na ziemi wołyńskiej jej rodziców oraz troje rodzeństwa w wieku 1,5–5 lat.

Kimak, który miał podczas obrad gotowy projekt uchwały, złożył formalny wniosek w tej sprawie. Stanowczy protest zgłosił radny Jacek Krzysztof Danel. – Tylko się ośmieszamy taką uchwałą – powiedział. – Wystarczy, że już raz zaprotestowaliśmy. Czy jak kolejne miasta (ukraińskie – red.) będą ogłaszały Banderę bohaterem, to będziemy zgłaszali kolejne protesty?

Przewodniczący RM zadecydował ostatecznie, że temat zostanie poruszony na posiedzeniu komisji stałej. – Z tego, co wiem, Zamość ma na Ukrainie tylko dwa miasta partnerskie, więc nie wiem, o czym mówił radny Danel, zresztą coraz mniej go rozumiem – mówi Michał Kimak. – Uważam, że powinniśmy postąpić w podobny sposób, jak to miało miejsce w przypadku Żółkwi.

Potępiamy po raz pierwszy

Przypomnijmy, że w marcu ub. roku Rada Miasta Zamościa wyraziła oburzenie i żal z racji nadania honorowego obywatelstwa Banderze przez samorząd Żółkwi.

„W naszym mieście żyją rodziny, które doznały ogromu cierpień w wyniku czystek etnicznych przeprowadzonych przez ukraińskich nazistów. Decyzja radnych Żółkwi otwiera na nowo niezabliźnione do tej pory rany” – można przeczytać w dokumencie.

Radni zaznaczyli, że każdy naród ma prawo do budowania swojej tożsamości w oparciu o tradycję i kultury. „Nie należy jednak zapominać, że społeczność międzynarodowa, do której należymy, potępia i nie akceptuje gloryfikowania nazistów i faszystów” – napisali zamojscy radni, którzy uważają, ze trudna i często dramatyczna przeszłość historyczna nie powinna „kłaść się cieniem w budowie dobrosąsiedzkich stosunków opartych na wzajemnym szacunku, tolerancji i zrozumieniu”.

– Stanowisko nie jest doskonałe, brakuje w nim m.in. apelu do deputowanych z Żółkwi, aby uchylili podjętą wcześniej uchwałę, bo ona nas obraża, zakłamuje prawdę historyczną i stawia pod znakiem zapytania współprace między naszymi miastami – mówi Arkadiusz Łygas, który rok temu z grupą mieszkańców Zamościa zaapelował do radnych, by zareagowali na fakt nadania Banderze honorowego obywatelstwa miasta Żółkiew.

– Rada Miasta potępiła mordy dokonywane od 1943 r., czyli wychodzi na to, że przed tą datą nie było zbrodni nacjonalistów ukraińskich na Polakach – wytyka radnym zamojski historyk Henryk Smalej. – Nie można wprowadzać opinii publicznej w błąd. Ludobójstwa na narodzie polskim bandyci spod znaku OUN–UPA dokonywali w latach 1939–1947.

Potępimy po raz drugi?

W przygotowanym przez radnego Kimaka projekcie uchwały, wzorowanym na stanowisku Rady Miasta Tomaszowa Lubelskiego z czerwca ub. roku, przynajmniej na razie, brakuje dat.

„Pamiętamy, że stał on (Bandera – red.) czele band UPA, które wymordowały kilkaset tysięcy obywateli polskich: Polaków, Żydów, Ormian, a nawet Ukraińców. Walka o niepodległość swojego państwa nie usprawiedliwia zabijania ludności cywilnej innej narodowości! Zło, nienawiść, krzywdy nie budują bohaterstwa i patriotyzmu. W naszym mieście żyją osoby, którym ukraińscy szowiniści i nacjonaliści wymordowali bestialsko: rodzinę, przyjaciół, znajomych. Mordy te miały miejsce na Wołyniu, Małopolsce Wschodniej, Zamojszczyźnie południowej i wschodniej, Bieszczadach. Ze względu na pamięć żyjących świadków oraz ofiar nie wolno nam milczeć w sytuacji, gdy honoruje się zbrodniarza wojennego odpowiedzialnego za dokonanie na naszych rodakach masowych mordów o charakterze ludobójstwa! Chcemy budować poprawne relacje z sąsiadami. Nasza relacja nie będzie odbywać się kosztem prawdy historycznej, a tym bardziej nie pozwolimy jej zafałszować! Decyzja władz samorządowych w Łucku z całą pewnością nie buduje płaszczyzny porozumienia między naszymi władzami, mieszkańcami i narodami” – czytamy w projekcie, którym mają się zająć członkowie Komisji Oświaty, Kultury, Sportu, Turystyki i Promocji Miasta.

Prowidnyk wiecznie żywy

Michała Kimaka oburza to, co w tej chwili dzieje się w zachodniej Ukrainie. – Partia „Swoboda” kpi sobie z Polaków, jej członkowie organizują wiece i biorą udział w uroczystych odsłonięciach kolejnych pomników Stepana Bandery – mówi zamojski radny. – To nas boli.

Jak podaje portal Kresy.pl 1 stycznia w mieście Mosty Wielkie (rejon sokalski) odsłonięto kolejny pomnik Bandery. Uroczystości rozpoczęły się nabożeństwami w miejskich cerkwiach, po których odbyły się procesje wiernych do pomnika. Monument został poświęcony przez kapłanów, m.in. proboszcza miejscowej cerkwi greckokatolickiej. W wiecu wziął udział m.in. lider partii „Swoboda” Ołeh Tiahnybok.

– Nie każdy naród ma zaszczyt nazywać się imieniem swojego Prowidnyka, a my Ukraińcy, nazywamy siebie banderowcami i jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy jego potomkami, kontynuującymi jego walkę – powiedział Tiahnybok.

Tego samego dnia we Lwowie odbyły się uroczyste obchody przy pomniku Stepana Bandery z okazji 103 rocznicy urodzin Bandery. Przewodniczący Lwowskiej Rady Obwodowej Oleh Pańkiewycz („Swoboda”) w swoim wystąpieniu powiedział, że takie same wydarzenia mają miejsce w Kijowie, Zaporożu i innych miastach Ukrainy, a to, według jego słów, świadczy o tym, że „postać Stepana Bandery jest w stanie zjednoczyć Ukrainę”.

Wieczorem ponad stu młodych ludzi wzięło udział w marszu z pochodniami w centrum Lwowa. Podczas akcji uczestnicy skandowali hasła: „Chwała nacji! Śmierć wrogom!”, „Bohaterowie nie umierają – umierają wrogowie”, „Bandera przyjdzie – zaprowadzi porządek”.

Kim był Bandera?

Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), której przywódcą był Stepan Bandera, odpowiadała za zamachy terrorystyczne w Polsce w latach 30 ub. wieku. Po zabójstwie ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego Bandera został skazany na śmierć zamienioną na dożywotnie więzienie, które opuścił po agresji Niemiec na Polskę. Po krótkim okresie współpracowania z hitlerowcami trafił jednak do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. W tym czasie dowodzona przez jego podopiecznych Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) dokonywała mordów na ludności polskiej na terenie Wołynia i Galicji Wschodniej, zabijając ok. 120 tysięcy osób. Po wojnie Bandera kierował ukraińskimi nacjonalistami z emigracji. Został zamordowany w 1959 r. przez sowieckiego agenta.

Leszek Wójtowicz

artykuł pochodzi z portalu: mmzamosc.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz