Rozmowa z Krzysztofem Czajkowskim, konsulem do spraw kultury w Konsulacie Generalnym RP w Brześciu.

Szanowny Panie Konsulu! Jak wiadomo, wkrótce opuszcza Pan Brześć. Czy mogę prosić pana Konsula o ocenę dwóch lat pracy w brzeskim okręgu konsularnym?

Na początku bardzo serdecznie dziękuję pani, że zechciała poświęcić swój czas redakcyjny i zaprosić mnie do tej rozmowy. Tym bardziej, że udało się nam tu w Brześciu współpracować przez minione 2 i pół roku. Odpowiadając na pani pytanie, w tym momencie przygotowuję się do podróży na drugą placówkę dyplomatyczną; tym razem nie będzie to Białoruś, ale bliska jej Federacja Rosyjska, a konkretnie Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Irkucku. Rosja jest blisko Białorusi, ale Rosja jest wielka, a Irkuck dzieli od Brześcia 7,5 tysięcy km – więc kawał drogi. Mam nadzieje, że sprawy związane z moim przejazdem potoczą się tak jak należy. W Irkucku mam objąć stanowisko Konsula Generalnego.

Co to właściwie znaczy: być konsulem do spraw kultury?

Kultura zawsze zajmowała w moim życiu, w moim wykształceniu, w mojej świadomości ważne miejsce, pozwalające kształtować człowieka, jego świadomość i jego wrażliwość. Kultura jest tym elementem, który pomaga także w sposób bezpośredni kształtować oraz zmieniać rzeczywistość. Im więcej kultury jest na co dzień, tym bardziej ta nasza rzeczywistość jest nam przyjazna i ludzka. Można mówić o kulturze wysokiej i kulturze życia codziennego, kulturze naszych stosunków międzyludzkich, sąsiedzkich, międzynarodowych, które pozwalają ludziom zmieniać się w sposób dla nich korzystny. Konsul do spraw kultury Konsulatu Generalnego RP jest na co dzień zaangażowany w ten proces, jako organizator i promotor swojego państwa i kultury narodowej.

W czasie pracy Pana Konsula w Brześciu odbyło się wiele imprez kulturalnych, takich jak wystawa w 200-setną rocznicę urodzin Napoleona Ordy, wystawa „Droga do Niepodległości” i wiele innych, a także rozmaite koncerty, konferencje naukowe. Które z imprez pozostały w Pańskiej pamięci?

Rozpoczęła pani swoje pytanie od tego wielkiego wydarzenia w życiu nie tylko Polaków, Polski, ale również Białorusi, Europy i świata – obchodów 200-setnej rocznicy urodzin Napoleona Ordy, polskiego rysownika i malarza, pianisty i kompozytora, człowieka bezpośrednio związanego z tą ziemią. Gdyż przecież Worocewicze – miejsce urodzenia Napoleona Ordy – to są tereny dzisiejszej Białorusi. Wystawa litografii Napoleona Ordy była pierwszą z imprez, którą udało mi się tutaj zorganizować, zaangażować do tej niej tak wielkie instytucje, jak Polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Muzeum Narodowe w Warszawie, a także Prezydenta miasta Lublina. Było to znaczące wydarzenie w skali całej Białorusi, żyjących tu Polaków i całego społeczeństwa. Wystawę tą prezentowano w większości miast obwodowych: w Mińsku, Mohylewie, Witebsku. Obywatele Białorusi mogli zapoznać się z dziedzictwem wielkiego polskiego artysty, syna tej ziemi; z jego litografiami, kompozycjami. Wystawie prac Napoleona Ordy towarzyszyła konferencja naukowa autorytetów naukowych, nie tylko z Białorusi i Polski, ale również z Ukrainy – w tym byłego Ministra ds. Dziedzictwa Narodowego za Granicą w rządzie Leonida Kuczmy, profesora Aleksandra Fedoruka. Wystawa litografii była pokazywana także w Polsce, w Parlamencie, w Muzeum Krajoznawczym w Ostrowcu Świętokrzyskim i pozostanie w pamięci jako bardzo znaczące i skuteczne kulturalne przedsięwzięcie.

Kolejną imprezą, bardzo istotną dla mnie, były obchody 350-tej rocznicy męczeńskiej śmierci św. Andrzeja Boboli i zorganizowana z tej okazji konferencja międzynarodowa w naszym konsulacie. Było to wydarzenie bardzo ważne w tym wielokulturowym, wielonarodowościowym i wieloreligijnym środowisku. Św. Andrzej Bobola jest jednym z patronów Polski, jest męczennikiem związanym bezpośrednio z Janowem Poleskim na Białorusi. Udało się nam wspólnymi siłami doprowadzić do międzynarodowej konferencji oraz wydania materiałów pokonferencyjnych. Uważam, że było to też wydarzenie, które w tych niełatwych czasach było takim znakiem pojednania ponad granicami, ponad narodami, ponad religiami. Miejmy świadomość tego, że Białoruś jest w dużej części prawosławną, więc męczeńska śmierć św. Andrzeja Boboli była analizowana na sposób może nie tyle religijny, lecz kulturowy. Dlatego zorganizowaliśmy międzynarodową konferencję naukową.

Niezapomnianym wydarzeniem kulturalnym były obchody 210-tej rocznicy śmierci króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Niedaleko przecież mamy Wołczyn – miejsce urodzin i chrztu ostatniego króla Rzeczypospolitej Obojga Narodów i miejsce symbolicznego pochówku jego zwłok. Z tej okazji udało się nam zaprosić do Brześcia przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, chór Warszawskiej Opery Kameralnej. Zorganizowaliśmy tu też, jak sądzę, niepowtarzalny koncert w kościele na ulicy Lenina. Została odprawiona uroczysta msza żałobna w dniu śmierci Stanisława Augusta Poniatowskiego, z okazji której mogliśmy wysłuchać Requiem na śmierć króla Stanisława Augusta autorstwa Józefa Kozłowskiego w wykonaniu chóru Warszawskiej Opery Kameralnej. Było to wielkie przedsięwzięcie, bowiem są to muzycy rozpoznawalni na całym świecie. Dobrze się złożyło, że to wydarzenie miało miejsce w Brześciu z udziałem tak wybitnych artystów.

Były mniejsze imprezy, były większe imprezy podczas moje pracy w Brześciu. Jedyne czego mogę żałować, to tych imprez kulturalnych, których nie udało się zrealizować. Nie udało się np. zrealizować obchodów roku Karola Szymanowskiego – i to ze względów politycznych. Muszę tutaj zwrócić uwagę, że kultura nigdy nie powinna być postrzegana w kategoriach politycznych, bo wtedy blokowanie jej obraca się przeciwko człowiekowi. Konsulat Generalny w Brześciu stara się pokazywać to co w polskiej kulturze narodowej jest najcenniejszego. Próbujemy zapoznawać z nią nie tylko Polaków żyjących na Białorusi, lecz zapraszamy na wszystkie organizowane przez nas imprezy kulturalne samych Białorusinów, aby pokazać im to, co jest ważne, istotne, ponad granicami, ponad polityką. Czasami niestety nasze inicjatywy nie znajdowały u władz miejscowych zrozumienia, nie mogliśmy liczyć na sale koncertowe, na sale wystawowe. Mam nadzieje, że dziś przychodzi dobry czas dla kontaktów polsko-białoruskich, także w sferze kultury.

Konsulat Generalny RP w Brześciu odgrywa istotną rolę w odradzaniu polskiej społeczności w obwodzie brzeskim. Jak dużo jest placówek nauczania języka polskiego w obwodzie brzeskim na dzień dzisiejszy?

Placówki konsularne Rzeczypospolitej Polskiej za granicą posiadają wytyczne odnośnie wspierania nauczania języka polskiego oraz krzewienia polskiej kultury. Innymi słowy, priorytetem zapisanym w Rządowym Programie Współpracy z Polakami i Polonią za granicą jest działalność na rzecz Polaków i Polonii zagranicą. Odpowiadając na pytanie bardziej szczegółowo: mamy w Brześciu państwową Szkołę Średnią nr 9, gdzie w chwili obecnej uczą dwie nauczycielki oddelegowane do pracy z Polski. Przy tym, na dzień dzisiejszy w szkołach państwowych istnieje tendencja do tworzenia takich warunków, aby nauczycieli języka polskiego z Polski było z roku na rok coraz mniej. Mamy Społeczną Polską Szkołę im. Ignacego Domejki przy AKC MOST. Tam, jak wiadomo, w końcu stycznia doszło do deportowania dwóch polskich nauczycieli. Mamy gimnazja państwowe, mamy szkoły państwowe. Ale tutaj też istnieje problem, bo język polski, wydaje się być marginalizowany. W każdym bądź razie placówki państwowe nie są w stanie w pełni zaspokoić oczekiwań społecznych.

Cały czas trzeba pamiętać o tym, że według oficjalnych statystyk, ludzi chcących uczyć się języka polskiego z roku na rok przybywa, zaś miejsc gdzie mogliby oni efektywnie i skutecznie nauczyć się języka polskiego, historii Polski, kultury polskiej jest coraz mniej. Przychodzą także ludzie chcący uczyć się języka z potrzeby serca; dlatego, że ich przodkowie byli Polakami, oni również czują się Polakami. Obserwujemy rosnące zainteresowanie nauczaniem języka polskiego wśród samych Białorusinów – przecież Brześć jest położony na pograniczu, a więc, znajomość tego bliskiego dla Białorusinów języka wydaje się potrzebna, a czasem niezbędna i konieczna. Nie tylko po to, aby poznawać polską literaturę, kulturę, historię, ale po to, aby móc swobodnie pojechać do Polski, kontaktować się z Polakami, prowadzić swoje interesy. To normalny zwyczaj na całym świecie, że w podobnych strefach przygranicznych jedni i drudzy bardzo często znają język sąsiada. Dlatego uważam, że istniejące punkty nauczania języka polskiego w brzeskim okręgu konsularnym nie są wystarczające. Niewystarczająca jest także liczba z wielkim trudem otwieranych szkółek sobotnio-niedzielnych, funkcjonujących przy parafiach. Błędem jest zdanie, że jeżeli ludzie chcą uczyć się języka polskiego, to od razu ma to wydźwięk polityczny. Nauka języka nie powinna być utożsamiana tylko i wyłącznie z polityką.

Jakie przeszkody widzi Pan Konsul na drodze promocji polskiej oświaty i kultury na Białorusi?

Istnieją dwustronne porozumienia, traktaty, zapisy na szczeblu rządowym pomiędzy Białorusią a Polską, które, jeżeli im się bliżej przyjrzeć, posiadają wszystko czego jedna i druga strona mogłaby sobie życzyć. Nasza strona, robi wszystko, aby państwo polskie zaspokajało wszystkie potrzeby mniejszości białoruskiej na terenie Rzeczypospolitej, natomiast tego postępowania, które wynika z zapisów traktatowych, nie obserwujemy w pełni na Białorusi wobec mniejszości polskiej. Tutaj mniejszość polska jest mniejszością wysoko marginalizowaną przez państwo, przez władze. Byłoby optymalnie, żeby wszystkie zapisy traktatowe i porozumienia dwustronne istniejące już teraz i dotyczące sfery kultury, nauki, szkolnictwa były wykonywane. Wystarczyłoby, aby strona białoruska zaczęła je wypełniać. Byłoby to bardzo dużym postępem.

Czym Pan Konsul będzie zajmował się na Syberii?

Misja, która zostanie mi powierzona, będzie dotyczyć kierowania placówką Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Irkucku. Tam, tak jak tutaj będę wspierać diasporę polską. W irkuckim okręgu konsularnym mamy wielkie grono potomków rodzin zesłańców polskich powstań narodowych – listopadowego, styczniowego, ruchów rewolucyjnych początku XX wieku, przesiedleń z Kresów RP na początku i na końcu drugiej wojny światowej. Nikomu nie trzeba za bardzo tłumaczyć, czym jest Sybir w świadomości narodowej Polaków. Moją pracą będzie kontakt z tymi potomkami zesłańców i Polakami syberyjskimi. Ale nie tylko.

Dziękuję za rozmowę i życzę na nowym miejscu sukcesów, zdrowia tak dla Pana Konsula jak i całej Pańskiej rodziny.

Dziękuję bardzo.

Rozmawiała Hanna Paniszewa.

Brześć, 17 kwietnia 2009 roku

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz