W zakresie własności ziemi w Federacji Rosyjskiej panuje ogromny bałagan. Połowa ziemi rolnej nie jest ujęta w żadnym katastrze. Działki nie mają wyznaczonych granic na mapie i w sensie prawnym nie istnieją. Nie mogą być więc przedmiotem obrotu rolnego. Podejmowane są próby naprawy tego stanu rzeczy, ale nie wiadomo czy brak środków ich nie sparaliżuje.

Centrum Strategicznych Opracowań sformułowało koncepcję jeszcze jednej reformy. Nosi ono nazwę „Ziemia dla ludzi”. Jej autorami są dyrektor Centrum Agrarno-Żywnościowej Polityki Rosyjskiej Akademii Nauk Natalia Szagajda i prezydent Rosyjskiej Asocjacji Prywatnych Użytkowników Ziemi Waleryj Ałakosz. Główną tezą tego dokumentu jest stwierdzenie, że ziemia jest bogactwem niedostatecznie efektywnie wykorzystanym. Ci zaś, którzy użytkują ją zgodnie z przeznaczeniem, zarówno jako właściciele bądź dzierżawcy, nie mają dostatecznych gwarancji prawnych. W Rosji z jednej strony jest bardzo dużo ziemi leżącej odłogiem i nie użytkowanej w celach rolniczych, a jednocześnie bardzo trudno zdobyć tam działkę, których w Federacji jest ostry deficyt. Zdaniem autorów opracowania władze nie mają też aktualnej informacji o posiadanej przez państwo ziemi. Odpowiednie urzędy nie dysponują żadną dokumentacją.



W opracowaniu zwraca się też uwagę na ogromny bałagan panujący w zakresie własnościowym. Oficjalnie ponad 92 proc. ziemi jest nadal własnością państwa, a tylko 7,8 proc. prywatnych właścicieli. Jest to sprzeczne z faktem, że aż 70 proc. rosyjskiej ziemi zostało sprywatyzowane. Autorzy opracowania podejrzewają, że sprywatyzowana własność została najzwyczajniej przepisana do innej kategorii i przeznaczona do celów budowlanych. Praktyka ta doprowadziła do wypadnięcia z rolniczego użytkowania dużych obszarów i ich chaotycznej zabudowy. Budynki pojawiają się w miejscach do tego nie przeznaczonych, gdzie nie ma odpowiedniej infrastruktury. Ci, którzy dokonują zmiany kategorii gruntów zarabiają krocie. Ziemia odwodniona i przeznaczona na budowę stacji benzynowej kosztuje… 200 razy tyle co grunt rolny. Przebicie jest wiec ogromne.

Zobacz także: Hektar dla każdego

Jednocześnie według autorów opracowania ziemia w Rosji wciąż nie jest pełnowartościowym ekonomicznym aktywem. Aż 90 proc. nie jest w ogóle rozgraniczona. Nie są praktycznie rozgraniczone nawet grunty wiejskie. Z zarejestrowanych oficjalnie w kategoriach 59 milionów działek, tylko 29 milionów może uczestniczyć w obrocie.

Potrzebna inwentaryzacja

Obecna sytuacja jest zdaniem autorów opracowania niekorzystna zarówno dla obywateli, ale także dla państwa. Zysk budżetowy z tytułu sprzedaży ziemi jest nieadekwatnie mały w stosunku do jej realnej wartości. Bardzo często władze nie wiedzą nawet co posiadają.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

By zmienić tę sytuację, autorzy opracowania proponują przeprowadzić wielką ziemską reformę. Przede wszystkim trzeba przeprowadzić inwentaryzację państwowych i prywatnych gruntów. Powinna być ona sfinansowana z budżetu lub współfinansowana przez obywateli. Oplata za wymierzenie granic i ich wpisanie do rejestru powinna być znacząco obniżona, z 15 tys. rubli do 2-3 tys. rubli. Państwo powinno też wziąć na siebie rolę gwaranta własności i musi rekompensować właścicielom wszystkie ewentualne ubytki i straty. Podejrzewają bowiem, że gdy zacznie się tworzyć porządny kataster, to może się okazać, że do tej samej działki zgłasza roszczenia wielu obywateli. Państwo musi też stworzyć ogólnodostępną bazę danych, gdzie każdy będzie mógł sprawdzić wszystkie informacje dotyczące konkretnej działki.

Zindywidualizować podatek

Autorzy opracowania proponują też podatek rolny zindywidualizować i przywiązać do konkretnej wartości ziemi. Innym pomysłem jest powołanie Banku Ziemskiego, do zasobów którego powinna trafić całą ziemia będąca w zasobach samorządów.

Bank te powinien działki dla celów publicznych, pod budowę obiektów typu szkoła, ośrodek zdrowia, itp., przekazywać bezpłatnie małym prywatnym przedsiębiorstwom, które chcą zainwestować na terenie gminy. Powinno się to wówczas odbywać na zasadzie konkursu, zaś na wszystkie inne cele sprzedawać na aukcji. W ramach banku powinien być też wydzielony specjalny zasób ziemi przeznaczony wyłącznie do celów rolniczych. Muszą też zostać wprowadzone nowe przepisy zabraniające włączanie ziemi rolniczej w obręb miejscowości i jej odrolnianie. Autorzy koncepcji postulują też zmianę zasad wydzierżawiania ziemi. Ich zdaniem minimalny okres wydzierżawienia ziemi musi wynosić nie trzy, a dziewięć lat. Musi też zostać rozszerzony dostęp farmerów do rynku ziemi. Państwo musi prowadzić jedną politykę w odniesieniu do wszystkich sektorów.

Brak środków

Na razie nie wiadomo, czy propozycje Centrum Strategicznych Opracowań zostaną włączone do programu instytucjonalnych reform, które mają być przeprowadzone w Rosji po 2018 r. W tej dziedzinie w Rosji bagaż komunizmu i nacjonalizacji ziemi jest tak ogromny, że pozbycie się go będzie bardzo trudne. Nie ma bowiem środków na przeprowadzenie pomiarów ziemi i wpisanie wszystkich działek do katastru, od czego trzeba zacząć porządkowanie polityki ziemskiej w Rosji.

Ministerstwo Rolnictwa dysponuje danymi, że w Federacji Rosyjskiej jest 60 mln działek ziemi. Tylko połowa z nich ma wytyczone granice i jest wpisana do katastru. Grancie 30 mln działek trzeba dopiero wytyczyć. Działalnością tą zajmują się regiony. Te jednak nie mają na to środków. Mogą starać się o dotacje z centrum, ale te w związku z trudnościami budżetowymi nie są zbyt szczodre. W bieżącym roku dotacje przydzielono tylko trzem podmiotom, a jest ich w Rosji zaś 85. Nie da się wiec wykluczyć, że sytuacja w zakresie własności ziemi nie ulegnie w Rosji poprawie. Opracowana koncepcja ekspertów Centrum Strategicznych Opracowań trafi zaś do szuflady, albo na makulaturę.

Marek A. Koprowski

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz