Ojciec Jan Stankiewicz

Paulin, proboszcz parafii p.w. św. Mikołaja w Kamieńcu Podolskim, mieszczącej się w podominikańskim zespole klasztornym o.o. dominikanów.

Ten postawny i energiczny zakonnik w białym habicie to duchowny dla odrodzenia Kościoła rzymskokatolickiego i polskości na Kresach Rzeczypospolitej postać niezwykle zasłużona. Choć pochodzi z Wiżajn, leżących pod litewska granicą, a do Zakonu Św. Pawła Pustelnika wstąpił po ukończeniu matematycznych studiów wyższych, na Kresy przyjechał tuż po święceniach kapłańskich w 1994r. i już w nie wsiąkł. Obecnie w Kamieńcu kontynuuje wielkie dzieło rewaloryzacji podominikańskiego klasztoru i kościoła zapoczątkowane przez swoich poprzedników, łącząc swoje budowlane wysiłki z praca duszpasterską w samym Kamieńcu i kilku okolicznych parafiach. Nie zaczynał jednak swojej kariery w mieście nad Smotryczem, ale w Satanowie, w rejonie jarmolinieckim, gdzie ze zdziwieniem stwierdził, że znajdują się tu duże skupiska Polaków, a niektóre wsie mają w ogóle niemal czysto polski charakter.

– Paulini nie zaczynali obsługiwania tego środowiska po upadku ZSRR – wspomina – Rozpoczął to robić św. p. ks. Władysław Wanags z Gródka Podolskiego. Pierwsi paulini, którzy przyjechali na Podole mieszkali u niego, dojeżdżając do odrodzonych przez niego parafii, w których przystąpiono do budowy kościołów lub kaplic. Byłem w sumie trzecim paulinem, który przyjechał na Podole. Pierwszym był o. Cyprian Kubik, a drugim o. Tadeusz Bednarski. Pełnili oni funkcję proboszcza parafii w Satanowie, ja przyjąłem od nich pałeczkę. W sumie przepracowałem w tej miejscowości 11 lat. Dojeżdżałem z niego do kilku innych parafii powierzonych paulinom, znajdujących się w Klonowym, Kutkowcach i Kumanowie. Obsługiwałem też kaplicę dojazdową w Bubrówce. W Satanowie przyszło mi pochować panią Emilię Wojciechowską, liderkę tamtejszej, działającej w podziemiu, katolickiej wspólnoty, dzięki której w satanowskiej parafii przetrwała wiara. Ona sama mieszkała we wsi Kamionka, zamieszkałej głównie przez Polaków. Była członkinią III Zakonu św. Franciszka, katechizowała dzieci , organizowała nabożeństwa paraliturgiczne, kółka różańcowe, zapraszała potajemnie do siebie kapłanów itp. Uczyła także dzieci języka polskiego i przypominała im, że są Polakami. Była prawdziwą liderka polskości w Satanowie. Wielokrotnie była za to aresztowana, sądzona i odsiadywała wyroki. Gdy parafia została w Satanowie formalnie zarejestrowana, bardzo się zaangażowała w jej działalność. Mnie osobiście bardzo dużo pomogła. U niej w domu odprawiałem Mszę św., katechizowałem dzieci itp. Jej śmierć w 2000 r. była dla satanowskiej parafii niepowetowana stratą. Dzięki niej wieś zachowała swój charakter i jeszcze za jej życia wyszły cztery powołania. Trzy kapłańskie i jedna siostra zakonna. W sumie, gdy opuszczałem Satanów, tamtejsza parafia liczyła tysiąc osób, a w pozostałych uzbierałoby się w sumie jakieś pięćset. Obecnie obsługują ją już moi następcy.

Obecnie o. Jan jest proboszczem parafii św. Mikołaja w Kamieńcu, przeorem tamtejszego, czteroosobowego konwentu paulinów i administratorem kilku dojazdowych parafii. Prowadzi też przy pomocy kilku świeckich pracowników dom noclegowy dla turystów i pielgrzymów z Polski. Kontynuuje również restaurację całego klasztornego podominikańskiego kompleksu. Na wszystkich swoich placówkach w duszpasterstwie o. Jan używa języka polskiego. Zwłaszcza tam, gdzie życzą sobie tego wierni. Uważa bowiem, że jest to jego kapłański obowiązek. Stara się też wysyłać dzieci na wakacje do Polski, zaprasza też na okres wakacji do swoich placówek studentów z polskich uczelni, by uczyli dzieci języka przodków.

Marek A. Koprowski

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz