– prof. Marek Jan Chodakiewicz wyjaśnia na łamach ,,Rzeczpospolitej’’ kulisy zachodniego postrzegania naszej roli w II wojnie światowej oraz rzekomego polskiego antysemityzmu.
W artykule pt. ,,Polska słabo dba o swój wizerunek” Marek Jan Chodakiewicz, będący profesorem historii w The Institute of World Politics w Waszyngtonie oraz członkiem Amerykańskiej Rady Upamiętniania Holokaustu (US Holocaust Memorial Council) bardzo krytycznie ocenia postawę polskich władz oraz naszych elit.
Z jednej strony publikacje szkalujące Polskę oraz Polaków, sugerujące, iż ,,polscy chłopi” mogli pomagać Niemcom w zagładzie Żydów spotykają się w Polsce z oburzeniem, z drugiej jednak nasze władze nie podejmują żadnych poważnych systemowych działań na rzecz ochrony prawdy historycznej oraz dobrego imienia narodu polskiego.
W tym celu, zdaniem autora, należałoby m.in. zająć się na nowo historią polsko-żydowską, pozostawiając jednak na boku polityczną poprawność, poza tym zwiększyć ilość stypendiów dla naukowców zagranicznych, którzy mogliby badać źródła w Polsce, a także dla Polaków, którzy zagranicą poznawaliby zasadnicze błędy w postrzeganiu Polski, a zarazem poszerzali swoje horyzonty intelektualne. Trzeba również zainicjować internetową wielką akcję edukacyjną w języku angielskim, pomagającą przekonać inne narody do polskiej racji i wreszcie rozpocząć wraz z państwem Izrael wspólny program na rzecz przeciwdziałania zakłamywaniu Zagłady – a za taki fakt uznaje prof. Chodakiewicz mówienie o równej z Niemcami odpowiedzialności innych narodów, w tym ,,polskich chłopów”. Taka retoryka wskazuje na odpowiedzialność wszystkich około 13 milionów polskich chłopów, jacy wtedy żyli. Zagłada jest podstawą istnienia państwa Izrael, dlatego ochrona prawdy o niej leży w interesie tego kraju.
Dobrym pomysłem zdaniem autora jest także zmiana ,,rule books”, czyli książek służących zachodnim serwisom dziennikarskim za wzór nazewnictwa. Zupełnie nie do przyjęcia jest finansowanie z polskiego budżetu wydawnictw oraz ośrodków piszących nieprawdę o narodzie polskim i jego stanowisku względem eksterminacji Żydów (co nie zmienia faktu, iż należy prowadzić rzetelne badania naukowe również w przypadkach mniej dla nas wygodnych, co zresztą sam prof. Chodakiewicz czynił).
Oprócz powyższego prof. Chodakiewicz wskazuje na konieczność kształcenia polskich kadr i wyrabiania poczucia własnej wartości wśród kadry naukowej i elit, które następnie będą potrafiły bronić naszych, często niepopularnych, racji. Nie jest prawdą, że kłamliwe publikacje na temat polskiego udziału w Zagładzie pojawiły się teraz, tak naprawdę istnieją one od czasów wojny, a polska emigracja, jak również kolejne polskie rządy na nasze nieszczęście nie miały spójnego programu dbania o rzetelne przedstawienie faktów, a co za tym idzie o naszą rację stanu (oczywiście jak pisze M.J. Chodakiewicz rządy komunistyczne nie były nią nawet zainteresowane). Z konkretnymi liczbami spotykają się dość niejasne stereotypy polskiego antysemickiego narodowego demokraty, wychowanego w patologicznie antysemickiej katolickiej Polsce. Prof. Chodakiewicz powołuje się na dane i na nich opiera swoją argumentację – w eksterminacji Żydów brało udział 120 tys. Niemców i Austriaków (około 50 tys. miało udział bezpośredni, 70 tys. pośredni), 10 tys. policjantów z Ukrainy i Łotwy, 15. tys. żołnierzy rumuńskich i 10 tys. włoskich, około tysiąca węgierskich kolejarzy, kilkuset urzędników we Francji i kilkudziesięciu burmistrzów holenderskich miast. Stosunek Niemców i Austriaków do pozostałych narodowości, to 120 tys. vs co najwyżej 40 tys. O Polakach natomiast mówi się w sposób zbiorowy, jako ,,polscy chłopi”. Takie oceny nie mają wiele wspólnego z naukowym rygorem i dążeniem do prawdy.
Opracowanie:Kresy.pl
Źródło:Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/2,317424_Polska_slabo_dba_o_swoj_wizerunek_.html
