Furorę robią wyniki przeprowadzonego na Litwie badania opinii publicznej, z którego wynika, że 26,8% respondentów uważa Polskę za państwo Litwie wrogie, natomiast za państwo przyjazne Polskę uważa 12,68% respondentów. Można się spierać o to, na ile tego typu sondaże są reprezentatywne (nie są), ale należy zwrócić uwagę na dwie, niezmiernie istotne kwestie.

Pierwsza to taka, że wyniki te wcale nie pokazują stosunku respondentów do Polski czy Polaków, a jedynie obrazują ich opinię na temat, gorzej lub lepiej rozumianej, „wrogości” Polski wobec Litwy.

Druga zaś, to to, co na taką opinię wpływa. Istotny jest tu także fakt, że opinia o Polsce się w ostatnich latach na Litwie znacznie pogorszyła — więcej osób uważa Polskę za państwo wrogie, a mniej — za przyjazne.

Należy z całą stanowczością podkreślić, że Polska nie podejmowała absolutnie żadnych kroków wobec Litwy, które by można było uznać za „wrogie” i które by usprawiedliwiały taką opinię. Z czego zatem wynika taki właśnie rezultat sondażu? Przede wszystkim z zaniechania — strona polska nie poczyniła żadnych kroków, które by ukróciły negatywną propagandę na temat Polski, która jest sączona do litewskiej przestrzeni informacyjnej — nie tylko przez kanały i media rosyjskie, ale także przez media litewskie i — przede wszystkim! — litewskich polityków, także tych, którzy lubią przy innych okazjach deklarować swoją miłość do Polski, jeśli akurat nadarza się stosowna akcja w mediach.

Takimi wynikami sondażu nie należy się także niepokoić — nie mają one i tak przełożenia na rzeczywistość. Nawet gdyby i 50% respondentów uważało Polskę za wrogi kraj, to i tak litewskie Ministerstwo Ochrony Kraju włączyłoby się w tworzenie polsko-litewskie-ukraińskiej brygady w ramach NATO, szczególnie, że gros obciążenia finansowego i tak poniesie Polska. Nie miały wpływu na rzeczywistość także wcześniej — kiedy Polskę za kraj przyjazny uznawało 60% respondentów, a tymczasem Koleje Litewskie rozbierały „Orlenowi” tory do Możejek.

Należy dostrzec pewien dualizm, a nawet wielobiegunowość litewskiego stosunku do Polski i Polaków. Otóż, kiedy litewscy politycy deklarują miłość do „Polski”, wcale nie musi to być równoznaczne z miłością do Rzeczypospolitej Polskiej, znajdującej się między Bugiem a Odrą, tylko — zazwyczaj — sprowadza się do afektu do bliżej nieokreślonej idei „Polski”. Dlatego nie ma absolutnie żadnej sprzeczności między sympatią dla „Polski” wyimaginowanej, a równoczesnym czynnym szkodzeniem Polsce fizycznie istniejącej, choćby przez szykanowanie Polaków. Stosunek do Polaków jako narodu jest bowiem w tym układzie kompletnie oderwany od stosunku do „Polski”. Widać to bardzo jaskrawo choćby na przykładzie litewskiego polityka ze „Związku Ojczyzny” Mantasa Adomėnasa, który po transparencie „Lecha”chętnie pozował do zdjęcia z kartką „Litwa wspiera Polskę”, ale już przed ostatnimi wyborami do Polaków się zwracał per „Litwini mówiący po polsku”.

Skomplikowane? Wcale nie. Trzeba tylko wreszcie przestać się kierować w prowadzeniu polityki emocjami.

Rajmund Klonowski

blog.klon.name




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • Avatar
      alexmich :

      Panie Suwaliszek polemizował bym z pańskimi słowami. Moja rodzina wywodzi się bezpośrednio od najstarszych bojarów Litewskich i osobiście uważam, że nie istniało coś takiego jak „Polonizacja” Litwy. Okres połączenia się Korony i Wieckiego Księstwa Litewskiego jest czasem tworzenia się „narodów” szlacheckich. Korona Postka Kazimierza Wielkiego, była królestwem pełnym gęba „zachodnim”, tak samo jak jego kultura. Jednak już Rzeczpospolita nie! Naród Rzeczpospolitej czyli obecni Polacy, powstali ze zjednoczenia trzech „narodów” szlacheckich, a mianowicie: Koronnego (Polskiego), Litewskiego, oraz ( po części) Staro-ruskiego. Nazwa „Naród Polski” została wzięta od państwa dominującego w tej Unii, ale twierdzeń o „polonizacji”, czy tez „XYZ mówiących po polsku”, jest obraźliwe i nieprawdziwa historycznie. Chyba, że miał pan na myśli Litwę, w znaczeni Mazowsze, Polesie, Małopolskę, czyli dzielnice rdzennego Państwa Polskiego. Obecny Naród Polski jest jedynym prawowitym spadkobiercą tradycji i kultury: Koronny Polskiej, Wielkiego Księstwa Litewskiego, oraz częściowo Rusi Kijowskiej. Zrozumienie tej oczywistej prawdy, oraz głoszenie jej jest jedynym warunkiem utrzymania się polskości na kresach, oraz wzajemnego współżycia z nowo pokostniały narodami : Neo-Litewskim, Białoruskim, oraz Ukraińskim.

      • Avatar
        suwaliszek :

        W.S.P. alexmich: cieszę się, że spotkałem ziomka – ja również pochodzę od bojarów litewskich, od strony matki, spod Oszmiany, woj. wileńskie a od strony ojca to mój przodek był właścicielem wsi, która dzisiaj jest częścią Wilna i nosi jego nazwę. Zgadzam się,że my Polacy mamy geny i mentalność nie tylko „piastowskie” ale i „jagiellońskie” a więc i litewskie i staroruskie. Z pewnością zgodzimy się, że od 1385 nie było „polskiej okupacji” Litwy jak to bredzą Lietuvisy ( 500 letniej ?! ) ale dobrowolna polonizacja Litwy jest faktem. Twórcy unii lubelskiej we wstępie do jej postanowień, wyraźnie to artykułują: ” wolni z wolnymi” postanawiają bez przymusu połączyć się w jeden naród. Przy czym jak ktoś słusznie to zauważył ten nowy jeden naród, który nazwano polskim, rozumiano nie ETNICZNIE a PAŃSTWOWO. Dlatego współcześni mówili o sobie Polak, Litwin. NIE MOŻNA tego pojęcia UPRASZCZAĆ do regionalnego jak Mazur czy Krakus. Istniała wtedy subtelna ale jednak różnica i odrębność między Polską a Litwą. To mieli na myśli Mickiewicz, Piłsudski i Miłosz mówiąc o sobie Litwin ale nie Lietuvis. Polemizował bym czy Lietuva nie jest spadkobiercą WXL – jest rozwiedzioną żoną – rozwścieczoną na męża Polskę ( dlatego nawet zmieniła nazwisko na swe panieńskie: Lietuva ). Pozdrawiam ziomka Suwaliszek ( Suwalszczyzna to resztki WXL w naszych granicach) Litwin ( nie Lietuvis).