Okazuje się, iż można dziś bez krygowania się i ironicznych cudzysłowów, a zarazem bez archaicznego sentymentalizmu mówić o tęsknocie za krajem i jego pejzażem.

Zbiór esejów Marty Kwaśnickiej Krew z mlekiemotwierają słowa średniowiecznego mnicha Sugera – autora pism na temat opactwa Saint-Denis i znajdujących się tam skarbów, a także, między innymi, projektu jego przebudowy. Mówią one o dążeniu (wznoszeniu się) umysłu do prawdy poprzez rzeczy materialne. I właśnie materialność rozumiana jako cielesność oraz zmysłowość będą jednym z nadrzędnych motywów tej książki.



Ciało

Jeszcze bardziej precyzyjne określenie stanowić będzie cielesno-religijna wrażliwość, sformułowanie użyte przez autorkę w odniesieniu do Petrarki. W jednej z ostatnich scen przywoływanych w szkicu wieńczącym zbiór św. Augustyn i jego matka doznają wizji, w której przekraczają oni to, co materialne, dostępując błogości życia wiecznego, w porównaniu z którą żadna rozkosz cielesna(…) nie zasługuje nawet na wspomnienie.A zatem cielesność i sensualność zostają przez Kwaśnicką postawione na pierwszym planie, lecz nie jako wartość sama w sobie, lecz coś, co prowadzi do prawdy, spraw boskich i nadprzyrodzonych.

Rzeczy materialne to w przypadku Krwi z mlekiemprzede wszystkim sztuka. Klucz doboru omawianych dzieł nierzadko polega na zainteresowaniu w pierwszej kolejności osobą twórcy (w odniesieniu do poetów Kwaśnicka wyznaje wprost, że musi ją zaciekawić sam autor, by sięgnęła po jego wiersze). Jeden z najlepszych esejów poświęcony został XVII-wiecznej hiszpańskiej rzeźbiarce La Roldanie. Kwaśnicka wychodzi od rzeźbiarskiego szczegółu: kunsztownie oddanych dłoni, będących sygnaturą artystki, by przybliżyć nam jej postać. Jej biografia jest oczywiście niepełna, czasem zamazana, obfitująca w wątpliwości i ciemne plamy, a jednak poruszająca. To żona i matka, wiecznie zmagająca się z problemami finansowymi, główna żywicielka rodziny, zmęczona kobieta, która obdarzała wyrzeźbione przez siebie postaci dłońmi, jakich sama, pracująca fizycznie, prawdopodobnie nie miała. Kwaśnicka ukazuje, jak w życiu i twórczości nadwornej rzeźbiarki dwóch królów to co publiczne i religijne nasyca się tym, co domowe, rodzinne, intymne. Jak w przypadku figury Świętej Rodziny, z której La Roldana stworzyła studium rodzicielskiej czułości.

Literaturę reprezentuje w Krwi z mlekiemmiędzy innymi Gerard Manley Hopkins, XIX-wieczny poeta, konwertyta, sensualista – jeden z tych północnych, niedowierzających własnym skłonnościom i szukających ciągle, jak je stępić, wziąć w karby. W jego wierszach śledzimy ciągłe napięcie między ekstatycznym zachwytem światem a ascezą; eksplozywność, indywidualizm i kameralność równocześnie. Kwaśnicka przybliża także postać meksykańskiej poetki barokowej, zakonnicy Sor Juany. Jej najsłynniejszy utwór, dramat eucharystyczny Boski Narcyz, zawiera hymn, w którym Chrystus wychwala Naturę Ludzką, również w jej jak najbardziej cielesnym wymiarze, przez co erotyk ten (sic!) przypomina Pieśń nad Pieśniami. Zaatakowana przez jednego z biskupów za oddawanie się sprawom niestosownym dla kobiet, Sor Juana pod koniec życia własną krwią podpisała akt wyrzeczenia się poezji i nauki. Umarła dwa lata później, relacjonuje Kwaśnicka, podczas zarazy, do końca opiekując się chorymi siostrami.

Kobiecość

Z ogromną przyjemnością czyta się większość szkicu o Jane Austen, w Polsce zbyt często lekceważonej, postrzeganej potocznie jako autorka podstaw do adaptacji filmowych. Kwaśnicka osadza ją w filozofii epoki, szeroko pojętej kulturze i problematyce społecznej, wskazując w Dumie i uprzedzeniuaspekty epistemologiczne, te dotyczące wzorców osobowych i kształcenia cnót, wreszcie – emancypacji.

W dość publicystycznym zakończeniu szkicu autorka Krwi z mlekiempisze o strasznych skutkach XX-wiecznego buntu kobiet, do których należało między innymi zatarcie różnic między płciami oraz zanik form (czy też norm), w których kobieta mogłaby się najpełniej i najpiękniej wyrażać. Ma uniemożliwiać to jakąkolwiek rzetelną sztukęi pogrążać cywilizację w niezrozumiałym bełkocie. Podobne tezy mogą być sporne, a może po prostu – wzbudzać potrzebę doprecyzowania. Niemniej stanowią dobry punkt wyjścia do dyskusji nad kobiecością w kulturze, płcią kulturową, feminizmem. Niekoniecznie trzeba wszak egzorcyzmować Krew z mlekiemod feminizmu tak gorliwie, jak robili to poprzedni recenzenci zbioru. Owszem, jeżeli będziemy go rozumieć jako, na przykład, orientację polityczną czy łączyć z lewicowym światopoglądem, Kwaśnicka nie ma z feminizmem wiele wspólnego. Interesują ją jednak żywo kobiece formy obecności w kulturze, to, co je łączy, możliwości ich wyrażania; do tego stopnia, że prowokacyjnie potrafi ona przywołać teorię o żeńskim autorstwie Odysei.

Kobiece oznacza w Krwi z mlekiemzwiązane prywatnością (również w sensie „uczuć prywatnych”, jak u Safony), życiem rodzinnym, niejednokrotnie – tworzeniem w ukryciu. Zarazem wiele z opisywanych bohaterek nie wypełniało tradycyjnych ról społecznych żon i matek – zaliczyć do niech można Safonę, Sor Juanę, Austen. Niemniej Kwaśnicka jest esencjalistką: kobieta posiada według niej pewne wrodzone dyspozycje, takie jak odrębna od męskiej wrażliwość, opiekuńczość, inny sposób kochania. To dlatego autorka nie może zgodzić się z platońską z ducha koncepcją sztuki ponadpłciowej, którą odnajduje u Sor Juany.

W końcu podkreślić należy, iż ogromnie cenne jest ukazywanie w książce związków kobiecej twórczości z religią. Kwaśnicka robi to bez uproszczeń i bez – jak w przypadku św. Teresy – zbędnego gadulstwa.

Polskość i historia

Ciało i sensualizm nie odsyłają wyłącznie do kategorii kobiecości. W efektownym ujęciu autorki Krwi z mlekiemsensualistami są Polacy, których wrażliwość wykształcała się pod wpływem Południa i Północy. W ramach wątku narodowej tożsamości odnajdziemy w zbiorze między innymi opis doświadczenia współczesnej emigracji. Okazuje się, iż można dziś bez krygowania się i ironicznych cudzysłowów, a zarazem bez archaicznego sentymentalizmu mówić o tęsknocie za krajem i jego pejzażem. Świetne są fragmenty o grzybach, których zbieranie jest obyczajem typowo polskim (ludzie Zachodu ograniczają się do spożywania lekceważonych przez nas pieczarek, a powrót Polaków z lasu z grzybowym łupem traktują jako szaleństwo i podstawę do wezwania pogotowia).

Z Krwi z mlekiemprzebija także głębokie poczucie historii, o którym explicite mowa w kontekście angielskim, lecz odnaleźć je można również i w innych, i to na kilku poziomach. Po pierwsze – życiowego doświadczenia autorki, na przykład gdy pisze ona o łączności poprzednich i obecnego pokolenia emigrantów. Ciągłość oddawana bywa również za pomocą chwytu literackiego, jak w przypadku eseju o Michale Sittowie, malarzu urodzonym przeszło pół tysiąclecia temu na terenie dzisiejszej Estonii. Konstrukcyjnym detalem, wokół którego krąży opowieść o nim, jest perła. Motyw perły powraca w sąsiadującym szkicu, przedstawiającym sceny ze współczesnego Zakrzówka. W końcu, poczucie łączenia się przeszłości z teraźniejszością może stać się udziałem czytelnika. Ustęp z Ewagriusza z Pontu: wzrok uległego acedii tkwi ciągle w oknie,/ A jego umysł wyobraża sobie odwiedzających, czytałam w pustym mieszkaniu, zerkając co chwilę w okno przeglądarki internetowej w poszukiwaniu ludzkiej aktywności i walcząc z podszytą melancholią dekoncentracją. Oto poczucie więzi wieku XXI z IV!

Końcowa uwaga na marginesie: gdyby kiedyś planowano kolejne wydanie książki, warto byłoby może przemyśleć na nowo klucz sporządzania przypisów. Zdarza się im bowiem objaśniać rzeczy relatywnie proste, a zostawiać czytelnika bez wsparcia chociażby w przypadku terminów zaczerpniętych z trudnej filozofii Dunsa Szkota. To jednak uwaga raczej do redakcji niż do autorki. Tej ostatniej udało się bowiem stworzyć książkę łączącą wartości poznawcze i intelektualne z tym, co nie mniej ważne: dużą porcją lekturowej przyjemności.

Agnieszka Urbanowska

Marta Kwaśnicka, Krew z mlekiem, Teologia Polityczna, Warszawa 2014.

Więcej informacji o książce na stronie Teologii Politycznej >>

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.

Leave a Reply

a

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz