Polityka marszałka Kuchcińskiego wobec Litwy i w kwestii praw naszych rodaków w niej zamieszkujących pełna jest hipokryzji. Gdy jednak przeciw naszemu portalowi uruchamiana jest Kancelaria Sejmu można pisać o hipokryzji podniesionej do potęgi.

Centrum Informacyjne Sejmu poinformowało dziś na oficjalnej stronie internetowej izby niższej, że „do redakcji portalu Kresy.pl zostanie złożony wniosek o sprostowanie nieprawdziwych twierdzeń”, jakie miały być rzekomo zawarte w materiale informacyjnym opublikowanym przez nasz portal 12 września. Przedstawiłem w nim omówienie wywiadu jakiego marszałek Sejmu Marek Kuchciński udzielił polskojęzycznemu radiu „Znad Wilii”, działającemu w Wilnie.



Co ciekawe Kancelaria Sejmu nie kwestionuje ani jednego zdania, ani jednego wyrazu z treści artykułu. Byłoby to skądinąd trudne biorąc pod uwagę jak dużą jego część stanowią dosłowne cytaty z wypowiedzi szefa izby, którego Kancelaria obsługuje. Co więc ukuło w oczy jej pracowników, być może nie bez podszeptu samego marszałka, albo jakiegoś czujnego partyjnego czynownika? Przeszkadza sam tytuł – „Marszałek Kuchciński: Bezpieczeństwo Litwy jest ważniejsze niż prawa Polaków”. Pracownicy Sejmu sugerują, że opatrzyłem artykuł „wymyśloną wypowiedzią, która w żadnym wypadku nie padła w rozmowie”, bo taka jest luźna interpretacja sejmowych urzędników tegoż tytułu, w którym dwukropek kojarzą z oznaczeniem cytatu. Można radzić im by zajrzeli jednak do Słownika Języka Polskiego PWN, który opisuje daleko rozleglejsze możliwości używania dwukropka, niż mieszczą się w urzędniczych głowach, także „do wymienienia wyrazów, zwrotów, objaśnianych następnie w tekście”. Otóż takie sformułowanie jak w tytule, wyrażające możliwą interpretację słów polityka, pada w samym zakończeniu artykułu, będąc, zgodnie prawidłami sztuki, oddzielonym od treści informacyjnej, komentarzem, odautorską oceną.

Korzystasz z portalu Kresy.pl
Wspieraj nas regularnie.

Interpretacją możliwą i jak najbardziej uprawnioną, bo cóż to czołowy polityk obozu władzy opowiadał litewskiemu radiu. Podkreślił, że stosunki z Litwą są „dobre”. „Współpraca gospodarcza, współpraca wojskowa dotycząca obronności, współpraca dotycząca zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, współpraca zapewniająca komunikację i połączenia infrastrukturalne, moim zdaniem to bardzo dobrze świadczy o przyszłości naszych stosunków, jako państw niepodległych. Jest to wzór” – oceniał Kuchciński. A co z dyskryminacją Polaków? Kuchciński nie użył nawet słowa dyskryminacja dla opisania ich sytuacji. Jakiego słowa użył? „Sprawy do wyjaśnienia […] związane z szacunkiem i troską o mniejszości narodowe, naszych rodaków”, które to „wyjaśnienia” chce przeprowadzać „ze spokojem”. Jeśli marszałek Sejmu ma tak nikłe pojęcie o sytuacji naszych rodaków na Wileńszczyźnie, to może powinien je sobie rozjaśnić zanim objął tak odpowiedzialne stanowisko polityczne w naszym państwie. Jeśli w dodatku uważa, że sytuację tę „wyjaśnią” mu obiektywnie przedstawiciele litewskiej elity politycznej, która kontynuuje trwające od początku niepodległej Republiki Litewskie praktyki dyskryminacyjne, to można tylko zadumać się czy takie stanowisko nie stawia pod znakiem zapytania marszałkowskich kwalifikacji do prowadzenia polityki w jakiejkolwiek bądź roli, choćby i szeregowego posła, choćby i poselskiego asystenta.

Chyba, że marszałek Kuchciński uważa, że to litewskim politykom trzeba dopiero „wyjaśnić”, że ich polityka to dyskryminacja, prowadząca do presji asymilacyjnej i procesu wynarodowienia tamtejszych Polaków, bo biedacy żyją w błogiej nieświadomości realnych skutków i charakteru swoich działań. Jeśli marszałek w istocie wierzy, że wystarczy wyjaśnienie spraw, by osiągnąć pożądaną, generalną  zmianę polityki litewskiej, to świadczy to bardzo źle już nie tyle o jego kwalifikacjach politycznych co intelektualnych. Czepiam się słówek? A cóż dopiero napisać o Kancelarii Sejmu, która, w imię obrony szkodliwej i po prostu obrzydliwej w swojej hipokryzji polityki Kuchcińskiego wobec rodaków, uchwyciła się dwukropka?

Nie znęcając się już dłużej nad marszałkiem Kuchcińskim wolę jednak uznać, że nie jest tak mało rozgarnięty politycznie i pod każdym innym względem, a to co uskuteczniał to typowa dyplomatyczna „mowa-trawa” wypowiadana tak, aby nie popsuć „dobrych” relacji z Litwą, które tak satysfakcjonują polityka PiS. To co jest ich rzeczywistą treścią, Kuchciński zaznaczył w słowach, że „nawet w sytuacji gdy nie są spełniane oczekiwania drugiego państwa, na przykład oczekiwania Polski co do zmian ustawodawstwa dotyczącego języka czy edukacji, jestem zwolennikiem rozmów”. Formalna druga osoba w państwie polskim daje nimi bowiem jasny sygnał, że dialog i współpraca z władzami Litwy nie są w żaden sposób uwarunkowane godnym traktowaniem naszych rodaków na Wileńszczyźnie. Mógłbym napisać nihil novi. Przecież taką strategię nie stawiania żadnych wstępnych i twardych warunków dla dobrosąsiedzkich stosunków czy wręcz dogadzania interesom Litwinów realizowały wszystkie poprzednie rządy. A dogadzano Litwinom gorliwie, a to poprzez popieranie ich dążeń na forum organizacji międzynarodowych, a to poprzez kolejne kontyngenty polskich samolotów broniących litewskiej przestrzeni powietrznej. Wykupiliśmy też za ciężkie pieniądze rafinerię w Możejkach aby tylko nie wpadła w ręce Rosjan, rafinerię przez lata deficytową, bo niszczoną zdzierczymi taryfami przewozowymi przez państwowe Koleje Litewskie. Zbudowaliśmy most energetyczny na Litwie, zamiast którego przydałaby się nam polska elektrownia obsługującą Warmię i Mazury.

Kresy.pl istnieją dzięki wsparciu Darczyńców
Wesprzyj nas.

Kuchciński wymienia właśnie te same kwestie, gdy mówi o głównych,w jego wyobrażeniu, sprawach w stosunkach z Republiką Litewską. Zacytujmy jeszcze raz: „W tej chwili zwracamy głównie uwagę na zapewnienie bezpieczeństwa, spełnienie podstawowego obowiązku jaki mają na sobie władze Polski i Litwy. Kwestia bezpieczeństwa czyli wzmocnienia obronności, zapewnienia bezpieczeństwa tego podstawowego, czyli przed agresją zewnętrzną, ale i bezpieczeństwa w innych dziedzinach energetycznego, gospodarczego, jest to sprawa, która w tej chwili absorbuje wszystkich”. Czy zestawiając te słowa z tym, co Kuchciński powiedział, a właściwie czego nie powiedział o sytuacji Polaków na Wileńszczyźnie, konstatacja, że „bezpieczeństwo Litwy jest [dla Kuchcińskiego] ważniejsze niż prawa Polaków” jest nieuprawniona? Tak zinterpretowała to niemała liczba naszych czytelników, komentująca pod całym artykułem, nie tylko tytułem.

Tak zinterpretował wypowiedzi Kuchcińskiego poseł Robert Winnicki, wprost odwołując się do nich w czasie dyskusji z wiceministrem spraw zagranicznych odpowiedzialnym za sprawy Polaków poza granicami, Janem Dziedziczakiem. Na posiedzeniu Komisji Łączności z Polakami za Granicą Winnicki powiedział Dziedziczakowi w twarz, że jego rząd „dokonuje hańby w postaci zdrady naszych interesów w imię dobrych relacji z Republiką Litewską, zdrady interesów Polaków na Wileńszczyźnie”, tak samo jako poprzednie rządy. Nie one robią jednak na mnie największe wrażenie, lecz gdy te same słowa słyszę od przyjaciół na Wileńszczyźnie, którą tak często odwiedzam i na której tak często muszę się tłumaczyć za postawę władz Rzeczpospolitej, która tak często bywa raczej macochą niż matką dla pozostawionych tam dzieci.

Czołowy polityk PiS bardzo wyraźnie podkreślił, że w polityce zagranicznej na kierunku litewskiej, żadna „dobra zmiana” nie jest potrzebna, znacznie lepiej, „żeby było, tak jak było”, że zacytuję słowa, przed którymi politycy PiS tak bardzo wzdragają się w odniesieniu do innych płaszczyzn życia narodowego. Zresztą to by była nawet zbyt pochlebna dla obecnego rządu ocena, bo nawet niesławny Radosław Sikorski potrafił przynajmniej stawiać warunki symboliczno-protokolarne ogłaszając, że jego „noga w Wilnie nie postanie”, tak długo jak nie będzie jakiegokolwiek postępu w kwestii przestrzegania prawa naszych rodaków na Litwie. Kuchcińskiego nawet i na nie nie stać, i już przebiera nogami by odwiedzić litewski parlament. Swoją wizytę zapowiedział zresztą w omawianym wywiadzie.

Trzeba przyznać, że, jak to w PiS bywa, Kuchciński wykazuje się pełną dyscypliną wobec naczalstwa i nakreślonej przez nie linii partii. Ujawnił ją już wkrótce po objęciu stanowiska minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w wywiadzie dla naszego portalu, gdzie dał wyraźnie do zrozumienia, ze wobec Litwinów będzie się uciekał wyłącznie do „cierpliwej dyplomacji, perswadowania” bo znacznie ważniejsze jest „wspólne zagrożenie” i to, że „nie możemy też doprowadzić do takiej sytuacji, gdzie Litwa będzie oddana na pastwę Rosjan. Razem jesteśmy w NATO, w UE”, jak fantazjował szef naszej dyplomacji.

Kresy.pl istnieją dzięki wsparciu Darczyńców
Pomogłeś już w tym miesiącu?

Nie dziwię się zatem, że przy takiej postawie polityków PiS, mających zwykle usta pełne frazesów patriotycznych i narodowych, drażni obnażanie ich hipokryzji. Tak jak drażniło ich gdy przypominaliśmy o historycznym ruchu Polaków Wileńszczyzny na rzecz autonomii terytorialnej w ramach Litwy. Kancelaria Sejmu przepędziła nas wówczas z siedziby parlamentu, nie zważając na to, że historyczne badania, które miały zostać zreferowane w czasie konferencji, która była zaplanowana w jednej z sejmowych sal, były prowadzone w ramach projektu dofinansowanego przez Senat. Warto dodać, że stało się to po nagonce rozpętanej przez pracownika administracji litewskiego rządu. Taki był efekt „wyjaśniania” sobie przez marszałka Kuchcińskiego z władzami Litwy tego, co wolno mówić o Polakach na Wileńszczyźnie w polskim parlamencie.

Karol Kaźmierczak

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.

a

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. gotan :

    O tym przypadku ..już nie raz było…Aż dziw bierze kiedy ten Ukrainiec z Przemyśla,nieuk,były ćpun,(włamywał się do apteki w Przemyślu) o którym niektóre tabloidy piały jaki to marszałek z „ciekawą przeszłością” tak wspaniale zajął się polityką na początek PC,gdzie wspierany w dziwny sposób przez Kaczyńskich robił „zawrotną” karierę w tzw.polityce krajowej…Nie będę wymieniał wszystkich „zalet” tego jegomościa bo szkoda strzępić sobie języka…Proszę sie przyjrzeć w jaki sposób jest promowany przez J.Kaczyńskiego i co to w efekcie daje..??? Spotkania z czołowymi banderowcami z tzw.upadliny….Plucie na pomordowanych Kresowian….To pajac! Dla takich „polityków” jest jedno określenie polskojęzyczni szmaciarze…!

  2. Pol_AK :

    „bo znacznie ważniejsze jest wspólne zagrożenie” czemu tylko my widzimy to zagrożenie. Jakby Litwa realnie czuła się zagrożona to ona by latała koło nas, a jest na odwrót. Litewskie gadanie o Rosji to żebraczy ton na zachód, brońcie nas bo my ucinamy fundusze wojska, latajcie nad nami, wyślijcie sprzęt, dofinansujcie…

  3. jazmig
    jazmig :

    To nie jest hipokryzja, Kuchciński, podobnie jak Kaczyński, Szydło, Duda, Macierewicz oraz ich odpowiednicy w PO, to są zwyczajni zdrajcy Polski i Polaków. Oni mają Polaków głęboko w nosie, bo wysługują się swoim mocodawcom z USA.

    Dlatego dla nich są ważniejsi banderowcy i szaulisi, a Polacy są niewolnikami, którzy mają służyć jankesom i ich protegowanym wschodnioeuropejskim nazistom.

  4. jaro7 :

    Już patrząc na ta „entelygentną” gębę i znając jego wykształcenie(ogrodnik) oraz jego dotychczasową działalność(z odmówieniem asysty wojskowej przy pochówku pomordowanych przez jego „kumpli” z upa) to trudno spodziewać się czegoś mądrego,dobrego czy propolskiego.Nie wymagajmy zbyt dużo od ludzi pokroju Kuchciński,Karczewski,Mamątow,Terlecki,Gosiewska bo to przedstawiciele partii w której najważniejsza zasada,umiejętność ogranicza się do trzech słów BMW.