O przepaści, która dziś dzieli Rosję i nieszczęsną Polskę od Europy Zachodniej w dziedzinie swobód obywatelskich, daje nam pojęcie chociażby zestawienie tych dwóch procesów politycznych: Pétaina i Okulickiego z towarzyszami.

Oczywiście, że proces Pétaina jest także wynikiem obrzydliwego zakłamania. My wszyscy, którzy byliśmy we Francji w 1940 roku wiemy dobrze, jak to był naprawdę. Przede wszystkim żołnierz francuski został zdemoralizowany pacyfistyczną propagandą, uprawianą wówczas przeważnie przez komunistów, popierających wtedy jeszcze politykę Hitlera, i nie chciał się bić. Potem rząd francuski z Lebrunem i Reynaud na czele wiedząc o tym doskonale, że Pétain jest zwolennikiem kapitulacji, oddał władzę Pétainowi, przy tym zaledwie kilku ministrów, m.in. de Gaulle, głosowało przeciwko temu. Następnie parlament francuski obradując w charakterze Zgromadzenia Narodowego przelanie władzy na Pétaina jak najbardziej potwierdził, również, znakomicie się orientując, że Pétain chce się poddać i że się podda. Zaledwie około pięćdziesięciu senatorów i posłów głosowało przeciwko temu, między innymi Leon Blum. Plan ten był najzupełniej wyraźny i plan ten znakomicie się udał. Politycy III Republiki: Reynaud, Daladier, Lebrun i wszyscy inni, z małymi wyjątkami, chcieli wyprowadzić Francję z wojny, przywrócić jej charakter państwa quasi-neutralnego, przeczekać wojnę bez wielkich strat, ale zrobić to wszystko w ten sposób, aby siebie samych nie skompromitować, aby móc w przyszłości powrócić do frazesów i pozy bohaterskiej. Politycy III Republiki chcieli już nie dwie, lecz trzy pieczenie upiec na jednym rożnie, chcieli mianowicie: kapitulować, zrzucić z siebie winę za kapitulacji tej oczywiste skutki, skompromitować przy sposobności swoich przeciwników, którzy kilka lat przedtem, bo w 1934 roku, zadali im dość poważne cięgi. Stary generał wziął cały ciężar hańby na siebie i teraz słusznie powiada: „oszczędziłem Francji losu Polski”. Plan ten może był mądry, na pewno był mądrzejszy od polskiej samobójczej polityki w czasie tej wojny, a jednak obrzydliwie się robi, gdy różni Reynaud znęcają się nad Pétainem w tanich frazesach. Nazywają go dziś zdrajcą, chociaż gdyby wówczas sami nie chcieli się poddać, to nie było nic prostszego, jak Pétainowi władzy nie oddawać, a jechać do Algieru dla kontynuowania walki. Lebrun mówi o Pétainie z obrzydzeniem. – Czemuż pan pisał jednak do niego z powinszowaniem świąt i imienin podczas okupacji niemieckiej? – pytają go obrońcy Pétaina. Prokurator wyklina Pétaina. – Czemuż pan mu składał przysięgę wierności? – Ta przysięga była parodią, odpowiada wzniosły stróż prawa. – A obecna pańska przysięga czy już na pewno jest na serio, pytają go znowu.

Z tymi wszystkimi obrzydliwościami, które uwypuklam umyślnie, zestawienie procesu Pétaina z procesem Okulickiego i towarzyszy wykazuje pomiędzy nimi różnicę tak dużą, jaka istnieje chyba tylko pomiędzy życiem a śmiercią, pomiędzy światem żywych ludzi a fosą pełną trupów gnijących. Pétain zachowuje się z godnością, widać, że go nikt przed procesem nie torturował, nie hipnotyzował, nie preparował na śledztwie. Na sali sądu znać, widać, słychać walkę, ścieranie się poglądów; część sali demonstruje na rzecz oskarżonego; widać, że belki wielkiego domu, załamując się w pożarze wojny, wyrzucają iskry i płomienie naturalne. Jakże inaczej wyglądał proces Okulickiego, Jankowskiego i towarzyszy. Ludzie ci oskarżali siebie samych, składali na siebie samych dowody oskarżające, twierdzili, że działalność ich szkodziła sojusznikom, że pomagała Niemcom. Generał Okulicki powiedział, że rząd Polski podziemnej swymi informacjami starał się w błąd wprowadzić władze angielskie – to twierdzenie dotychczas jest wykorzystywane przez „DailyWorker”. Jednym słowem oskarżeni składali zeznania potrzebne aparatowi propagandy sowieckiej. Oskarżeni zamiast się bronić, jak się broni każdy człowiek przed sądem, pogrążali i hańbili sprawę, której uczciwie służyli. Sąd nad Pétainem jest słusznym czy niesłusznym, formalnym czy nieformalnym, ale jest jakimś sądem. – Sąd nad Okulickim, tak samo jak sąd nad Bucharinem, jak dziesiątki innych procesów politycznych w Sowietach był tylko okrutnym, sadystycznym, makabrycznym znęcaniem się nad pojęciem sprawiedliwości i sądu.

Stanisław Cat-Mackiewicz

Fragment książki Lady Makbet myje ręce. Broszury emigracyjne 1944-1946, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2014.

Portal KRESY.PL jest patronem medialnym wydania „Pism wybranych” Stanisława Cata-Mackiewicza w Wydawnictwie Universitas.

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz