Pierwsze udokumentowane wiadomości o istnieniu twierdzy, w zakolu rzeki Smotrycz, bronionej skałami prostopadłymi o wysokości 40 m, pochodzą z 1062 r.

A więc twierdza ta w XI w należała do Rusi Kijowskiej, a następnie do Rusi Halicko-Wołyńskiej. W roku 1352 została zdobyta przez Kazimierza Wielkiego, który oddał ją w lenno litewskim książętom Koriatowiczom. W roku 1375 utworzono w Kamieńcu Biskupstwo Łacińskie, a pierwszym biskupem od ok. 1385 r. został Aleksander, dawny Pleban Kamieniecki.
Po 615 latach-istnienia tam biskupstwa, w roku 1990, ks. Jan Olszański został 80-tym biskupem Kamienieckim.



Lata 1430-1630 to 200-cie lat świetności twierdzy. Data 1430, to przynależność Podola Zachodniego do Polski, a Wschodniego do Litwy na podstawie ugody Polsko – Litewskiej.

Przez te 200-cie lat odparto czterdzieści najazdów tatarskich, tureckich i wołoskich. Dotowała twierdzę głównie 1-sza Rzeczpospolita, ale i też Papieże. Dotąd istnieje w Nowym Zamku baszta Papieska ufundowana przez Papieża Juliusza (jest tablica pamiątkowa). Dotowano, bo tę twierdzę uważano za „Przedmurze Chrześcijaństwa”. W roku 1621 Turcy, pod wodzą Osmana, otoczyli Twierdzę Kamieniecką. Jednak Osman zobaczywszy te otaczające ją 40-to metrowe skały stwierdził, że „Twierdza jest zbudowana ręką Boga i przez Niego jest broniona. Niech Bóg ją zdobywa”, i odstąpił. To powiedzenie bardzo się rozniosło. Rok 1630 historycy uznali jako kres dotowania twierdzy.

W roku 1652, czyli w 22 lata później Timofiej Chmielnicki, syn Bohdana, przystąpił do oblężenia twierdzy – po 2-ch tygodniach odstąpił i spustoszył okolicę. Dalej więc Kamieniec Podolski był symbolem niezwyciężonej twierdzy i ostoi polskości. W 1655 r. czyli 25 lat później miasto otoczyło kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy połączonych sił moskiewsko – kozackich. Po kilku tygodniach odstąpili, utwierdzając ją jako symbol niezwyciężalności. A więc dotacje malały od 1630 roku, ale jeszcze twierdza broniła się.

W 1672 roku po 10-ciu dniach otoczenia, twierdza Kamieniec Podolski poddała się armii tureckiej pod wodzą Mohameda IV-go. Armia turecka liczyła ok. 200 000 wojska i ponad 200-cie armat. W twierdzy ? nie doinwestowanej – było ok. 2,5 tys. wojska i ponad 20-cia armat. Polacy stwierdzili: ten upadek jest przeciw logice, więc może była zdrada. A forteca była po prostu nie doinwestowana.

Przez 27 lat twierdzą rządzili Turcy. Trochę inwestowali, np. umocnili most zamkowy, wybudowali dwa minarety przed Katedrą Rzymsko-Katolicką, utrzymywali porządek. W roku 1699 w traktacie Karłowickim Turcy zwrócili fortecę Polakom bez jednego wystrzału. Twierdza była uporządkowana, archiwa przechowane. Poprosili, aby pozostawiono jeden minaret przy Katedrze Rzymsko-Katolickiej.

Przechodzimy więc już do XVIII-go wieku. W Bibliotece Czartoryskich odszukano ostatnio sześćdziesiąt dwie korespondencje komendanta twierdzy kamienieckiej, gen. Krzysztofa Rappe zmarłego w 1716 r., z lat 1710-1716.

Opisuje on nędzę żołnierzy pełniących służbę, ich ciągłe ucieczki, choroby jak febra, czerwonka, odmrożenia kończyn. Umierali z wycieńczenia, przechodzili na stronę wrogiego obozu. Opisuje pogarszający się stan twierdzy kamienieckiej, której z powodu braku środków finansowych nie był w stanie remontować.

Poważne problemy napotykano przy pozyskiwaniu materiałów na remont fortecy.

Bliskość granicy z Turcją, sprzeczne informacje o ruchach wojsk turecko- tatarskich, tumulty kozackie i grasujące bandy niepłatnych żołnierzy, powodowały stały wzrost niepokojów na tym terenie.

Rappe zbulwersowany obojętnością polskiego dowództwa wobec losów garnizonu kamienieckiego, wspominał o swojej rezygnacji z funkcji komendanta, nie chcąc odpowiadać za zaniedbania i ewentualne ich następstwa w przypadku zagrożenia zewnętrznego.

Z listów Rappe’go wyłania się prawdziwie katastrofalny stan twierdzy kamienieckiej. Brakowało broni, amunicji, mundurów, żywności i opału.

Nie inaczej przedstawia sytuację Michał Kuczyński, będący komendantem twierdz pogranicznych, tzn. Kamieńca Podolskiego oraz fortec: Okopów św. Trójcy i Białej Cerkwi w latach 1763 -1778, tzn. prawie pół wieku później. Cytuję z Polskiego Słownika Biograficznego tom XIV/1, str. 91 „Od świeżo powstałej Komisji Wojskowej domagał się Kuczynski w roku 1765 zorganizowania w Kamieńcu lazaretu wojskowego, zaopatrzenia podległych mu twierdz w sprzęt wojskowy. Asygnowane bowiem przez sejm konwokacyjny na te cele 30 tys. zł, były zupełnie niewystarczające. Troszczył się o ludzi pozostających bez płacy, oporządzenia, a od 1770 r. zdziesiątkowanych morowym powietrzem”. O Kuczyńskim będzie szerzej poniżej.

Zbliżamy się do końca historii twierdzy kamienieckiej. Ale jeszcze kilka informacji.

Następcą na stanowisku komendanta po Michale Kuczyńskim był Jan de Witte ur. w 1705 r., zmarł w 1785 r. w Kamieńcu Podolskim. Był on polskim architektem i inżynierem wojskowym pochodzenia holenderskiego, i chlubą Podola. O nim będę obszernie później mówić.

Następnym komendantem twierdzy po de Witte był do grudnia 1792 Józef Orłowski, przyjaciel Kościuszki. W związku z tym Kościuszko przebywał w Kamieńcu jakiś czas. Orłowski sam zrezygnował.

Król Stanisław August Poniatowski, odwiedził Kamieniec trzykrotnie: w latach 1766, 1775 oraz 1781. Wtedy to wybudowano na pamiątkę bramę, boczne wejście do posesji Katedry, z odpowiednim napisem pamiątkowym po łacinie. Brama ta znajduje się do dziś.

W kwietniu 1793 r., po II-gim rozbiorze, ostatni komendant twierdzy Antoni Złotnicki poddał bez walki Rosjanom Kamieniec Podolski.

W 1812 r. twierdza została zniesiona w związku z zakończeniem konfliktu rosyjsko-tureckiego.

W roku 1928 Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka (USSR) uznała twierdzę jako zabytek. Panuje tam obecnie porządek, wszystko jest zabezpieczone, baszty pokryte nowym gontem, podesty na murach – z nowego drewna.

Na tysiąc lat istnienia twierdzy, przez 315 lat była ona we władaniu Polski. (autor: Maria Kuczyńska, za lwow.com.pl)

Fotografie wykonano dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi w Krakowie.

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.

a

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz