Dawnoruski gród w Czernelicy

Na samym rogu trójkąta, który zajmuje dawny gród w Czernelicy, zobaczyć można betonowy bunkier z czasów I światowej wojny oraz resztki okopów austriackich. Widok ten jest symbolicznym połączeniem śladów najstarszych dziejów miejscowości z historią dwudziestowieczną.

W Czernelicy (pow. Horodenka) poza pięknymi krajobrazami w dolinie Dniestru, jest kilka ciekawych zabytków historycznych, które na pewno warto poznać. Wśród nich są pozostałości XVII-wiecznego zamku, ruiny kościoła dominikanów z 1661 roku, ruiny XIX-wiecznej kaplicy Raciborskich, cerkiew greckokatolicka z 1817 roku oraz pozostałości fortyfikacji austriackich z czasów I wojny światowej.

Bez wątpienia, najbardziej znany z wymienionych zabytków jest zamek, ukończony przed 1659 rokiem przez księcia Michała Jerzego Czartoryskiego. Twierdza ta, wybudowana według nowej metody bastionowej, odegrała ważną rolę w czasach wojen polsko-tureckich w drugiej połowie XVII wieku i pełniła ważną funkcję obronną na wschodnich kresach Rzeczypospolitej.

Jednakże, nie jest to pierwszy zabytek fortyfikacyjny na terenach dzisiejszej Czernelicy. Na obrzeżu tej miejscowości, na wysokim prawym brzegu Dniestru, w głębi lasu znajdziemy inny, nie mniej ciekawy zabytek fortyfikacji – dawnoruski gród z XI-XIII wieku. Zanim przejdziemy do jego opisu, warto wspomnieć o początkach osadnictwa na tych ziemiach.

W przypadku Czernelicy ustalenie początków zasiedlenia tych terenów jest sprawą niełatwą. Badania archeologiczne, które były prowadzone w tym rejonie na przełomie XIX i XX wieku przez Władysława Przybysławskiego, w latach trzydziestych XX wieku przez Jarosława Pasternaka oraz w latach 50. XX wieku przez archeologów radzieckich, pozwalają mówić o tym, że pierwsi mieszkańcy pojawili się na tych ziemiach już w czasach paleolitu, tj. w okresie 40-25 tys. lat przed naszą erą. Badania archeologiczne Przybysławskiego także pozwoliły ustalić, że między 5 000 a 2 500 rokiem przed naszą erą w okolicach Czernelicy pojawiła się nowa fala ludności. Z tego okresu zachowały się kamienne trumny, odnalezione w 1870 roku w okolicach miasteczka. Z późniejszego okresu – ery żelaza – również zachowały się świadectwa przebywania ludzi w tej okolicy. W roku 1878 wspomniany już Przybysławski odnalazł kobiece ozdoby z brązu, naczynia i pochówek – wszystko datowane na pierwsze tysiąclecie przez narodzeniem Chrystusa (dziś pamiątki te znajdują się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie).

Nie wiemy dokładnie kiedy na tych terenach pojawili się pierwsi Słowianie. Można jednak domniemywać, że w czasie, kiedy książę Włodzimierz Wielki przyłączył ziemie w górnym biegu Dniestru (późniejsze ziemia halicka oraz księstwo halickie) do Rusi Kijowskiej (koniec X wieku), w okolicach Czernelicy już istniała osada słowiańska. Miejsce dla niej – na wzmocnionym przez samą naturę wysokim prawym brzegu Dniestru – było dobrze wybrane. Wygodne położenie na ważnym szlaku wodnym spowodowało, że pierwotna osada aktywnie rozwijała się w czasach przynależności do księstwa halickiego (koniec XI–XII w.) oraz do państwa halicko-wołyńskich Romanowiczów (XIII – pierwsza połowa XIV w.). Wyraźnym świadectwem takiego rozwoju są resztki grodu staroruskiego, znajdujące się na odległości kilku kilometrów od dzisiejszego miasteczka nad Dniestrem.

Gród ten, mimo iż jest bardzo rzadko wspominany w wydaniach naukowych, bez wątpienia zasługuje na uwagę. Obejmował przestrzeń ok. 5 ha i jest datowany, według ukraińskiego archeologa Bohdana Tomenczuka, na XI–XIII wiek. Położony był na wysokim brzegu rzeki, który w tym miejscu tworzy kształt trójkąta. Taka lokalizacja spowodowała, że z trzech stron gród zabezpieczała sama natura – jedynie od strony pola i dzisiejszej Czernelicy mógł być zagrożony przez wroga. Właśnie dlatego, z tej strony dostępu do niego broniły trzy linie wałów ziemnych, wzmocnione dodatkowo dębową palisadą. Z zewnętrznej linii do naszych czasów zachowały się jedynie resztki wałów. Przechodząc przed ledwie widoczne resztki bramy wjazdowej, na odległości ok. 100-150 m można zobaczyć środkową linię wałów obronnych. Linia ta obejmuje nie jeden, tylko dwa wały, długością ok. 250 m, które nawet w naszych czasach sprawiają niesamowite wrażenie. Przed każdym z nich widać rowy o głębokości nawet do 2,5-3 m. Bliżej lewego końca wzmocnień dobrze widoczne są ślady dawnej bramy wjazdowej. Wysokość pierwszego, zewnętrznego, wału wynosi od 1,5 do 2,5 m. Najbardziej jednak zadziwiający jest wał wewnętrzny, który osiąga wysokość nawet 3-3,5 m. Podziwiając pozostałości fortyfikacji staroruskiej możemy się tylko domyślać jakiej wysokości czy głębokości sięgały wały i rowy obronne w czasach największego rozwoju grodu w Czernelicy. System umocnień obronnych posiadał jeszcze jeden wewnętrzny wał. Ma on ok. 120 m długości i znajduje się na odległości ok. 100-120 m od środkowej linii obronnej. Terytorium wewnątrz niego stanowi dziedziniec grodu lub swego rodzaju „punkt ostatecznej obrony”.

Na samym rogu trójkąta, który zajmuje gród, zobaczyć można z kolei betonowy bunkier z czasów I wojny światowej oraz resztki okopów austriackich z tego okresu. Widok ten jest ciekawym połączeniem śladów najstarszych dziejów miejscowości z historią dwudziestowieczną. Badając historię tego regionu można natrafić na jednym terenie na ślady różnych kultur i narodów, które pozostawiły po sobie warte uwagi pamiątki.

Z terenów staroruskiego grodu w Czernelicy pochodzi także skarb kobiecych ozdób ze srebra, datowany na XII-XIII w. Większa jego część została odnaleziona przez mieszkańca Kołomyi (niestety nie dysponujemy imieniem i nazwiskiem wspomnianej osoby) w 1987 roku w okolicach grodu. Kolejne poszukiwania na tych terenach, przeprowadzone przez Bohdana Tomenczuka, archeologa z Iwano-Frankiwska, pozwoliły odnaleźć jeszcze kilka srebrnych przedmiotów z tego samego okresu. Zdaniem Tomenczuka, wszystkie wyroby są miejscowego pochodzenia, tzn. ich autorzy należeli do halicko-wołyńskiej szkoły jubilerskiej. Podobnych wyrobów ozdobnych nie spotykamy ani w innych częściach Rusi, ani w Bizancjum. Fakt, że wszystkie ozdoby zostały odnalezione w jednym miejscu może świadczyć o tym, że należały do jednej osoby lub rodziny i zostały schowane w wielkim pośpiechu w nieznanych bliżej okolicznościach. Być może, stało się to w czasach najazdu mongolskiego, kiedy gród, jak i setki innych ruskich miast i wsi, został zniszczony przez koczowników. Nie wykluczone, że takich skarbów mogło być znacznie więcej. Niestety jednak, żadnych oficjalnych badań archeologicznych, umożliwiających odnalezienie takich pamiątek, dotychczas nie prowadzono.

Poza wspomnianym już wstępnym badaniem Tomenczuka w 1987 roku i obmiarami wałów grodu przez polsko-ukraińską ekspedycję w lipcu 2012 roku (dr Larysa Poliszczuk, dr Zenowij Fedunkiw, dr Witalij Nagirnyj), horodyszcze w Czernelicy nie doczekało się dotychczas większego zainteresowania badaczy. Należy jednak wziąć pod uwagę, że odnalezienie jakichkolwiek pamiątek niezmiernie utrudniają działania tak zwanych „czarnych archeologów” – osób, prowadzących wykopaliska bez żadnych licencji. Odnalezione przez nich przedmioty pozostają w kolekcjach prywatnych i nigdy nie zostają wcielone do muzeów czy instytucji naukowych. Zazwyczaj naukowcy nawet nie wiedzą o ich istnieniu. Gród w Czernelicy, położony w lasach i oddalony o kilka kilometrów od najbliższych domów mieszkalnych jest doskonałym miejscem dla poszukiwań „czarnych archeologów”. Jak pokazała ekspedycja z lipca 2012 roku, takie „badania archeologiczne” są prowadzone na tych terenach bardzo aktywnie (ekspedycja udokumentowała ponad dziesięć świeżych nielegalnych wykopów). Pozostaje tylko mieć nadzieję, że miejscowa i regionalna władza weźmie pod ochronę tę niezwykle ciekawą pamiątkę historii Rusi Halickiej.

Witalij Nagirnyj

Kurier Galicyjski

Tekst ukazał się w nr 21 (193) za 15–28 listopada 2013




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz