Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Bitwa pod Trojanowem, stoczona 10 czerwca 1294 roku, nie należy do najbardziej znanych epizodów polskiej historii militarnej, mimo że miała istotne konsekwencje dla układu sił w rozbitej dzielnicowo Polsce.
W starciu tym Polacy ponieśli dotkliwą klęskę z rąk Litwinów. Zginął książę łęczycki Kazimierz II. Paradoksalnie, najbardziej doniosłym skutkiem tej porażki było objęcie władzy nad ziemią łęczycką przez młodszego brata poległego księcia – był nim Władysław Łokietek.
W czasach, gdy idea unii polsko-litewskiej nie była jeszcze nawet rozważana, Litwini stanowili poważne zagrożenie dla polskich księstw. Państwo litewskie, od czasów panowania Mendoga, przeżywało typowy dla młodych organizmów państwowych okres ekspansji i agresji wobec sąsiadów. Coraz częściej celem litewskich najazdów stawały się rozdrobnione i osłabione politycznie ziemie Piastów.
10 czerwca 1942 roku w KL Auschwitz II-Birkenau około 50 polskich więźniów z karnej kompanii podjęło próbę ucieczki po zakończeniu pracy przy rowie melioracyjnym. Wolność odzyskało 9 osób. W odwecie Niemcy następnego dnia zamordowali ponad 300 Polaków.
Jednym z więźniów, którym udało się zbiec, był August Kowalczyk, po wojnie znany aktor filmowy i teatralny. W chwili wybuchu II wojny światowej miał 18 lat. Zamierzał przedostać się do Francji, gdzie formowało się Wojsko Polskie, lecz został schwytany na granicy ze Słowacją. Po pobycie w więzieniu 4 grudnia 1940 roku trafił do Auschwitz.
8 czerwca 1533 roku na Wawelu odbyła się uroczysta konsekracja jednego z najwybitniejszych dzieł architektury renesansowej w Europie – Kaplicy Zygmuntowskiej.
Ta niewielka, ale olśniewająca budowla, przylegająca do południowej ściany katedry wawelskiej, to nie tylko miejsce spoczynku ostatnich Jagiellonów, lecz także świadectwo artystycznej wizji i mecenatu Zygmunta Starego. Dziś, niemal pięć wieków później, wciąż zachwyca swoją harmonią form.
Pomysł budowy kaplicy narodził się w 1515 roku, po śmierci pierwszej żony króla, Barbary Zapolyi. Choć główną motywacją była chęć uczczenia zmarłej małżonki, projekt szybko przekształcił się w zamysł stworzenia królewskiego mauzoleum – nowoczesnego, reprezentującego nowy styl, który właśnie zaczynał zdobywać Europę – renesans. Dotąd dominowały w Polsce gotyckie formy, szczególnie w architekturze sakralnej. Kaplica Zygmuntowska miała wyznaczyć nowy kierunek.
Tego dnia w 1832 roku papież Grzegorz XVI ogłosił encyklikę Cum primum, skierowaną do arcybiskupów i biskupów Królestwa Polskiego. Dokument potępiał powstanie listopadowe jako akt nieposłuszeństwa wobec legalnej władzy cara Rosji.
Encyklika ta, choć z pozoru miała charakter teologiczny, w rzeczywistości była głęboko osadzona w ówczesnym kontekście politycznym i dyplomatycznym Europy. Na początku lat 30. XIX wieku Państwo Kościelne znajdowało się w trudnym położeniu. Zagrożenie ze strony ruchów liberalno-demokratycznych na Półwyspie Apenińskim skłaniało Stolicę Apostolską do poszukiwania oparcia w konserwatywnych mocarstwach europejskich, takich jak Austria i Rosja – filarach Świętego Przymierza. Z tego względu Watykan starał się utrzymywać poprawne stosunki z Imperium Rosyjskim.
Już w lutym 1831 roku papież wydał brewe Impensa charitas, skierowane do polskich biskupów, w którym apelował o unikanie zaangażowania duchowieństwa w trwające powstanie. Na audiencjach u nowo wybranego papieża Grzegorza XVI poseł rosyjski Grigorij Gagarin przekonywał, że car był gotów wybaczyć Polakom niewierność, jeśli złożą broń. Twierdził też, że przywódcy powstania pozostawali pod wpływem francuskiego jakobinizmu i byli nastawieni antyklerykalnie, a część duchowieństwa polskiego działała wbrew swemu powołaniu. „Pragnę tylko upomnienia ogólnego i czysto ojcowskiego” – tłumaczył Gagarin. Brewe Impensa charitas zostało jednak uznane przez rosyjskie władze za zbyt łagodne.
Kituś bajduś. Trochę było inaczej.
Owszem, był napór germański na ziemie Słowian i to już 1000 lat wcześniej, o czym świadczy bitwa nad rzeką Dołężą k. Berlina.
Jednak, niestety, ci północno-zachodni Słowianie to nie były niewiniątka brutalnie chrystianizowane przez krwiożerczych Germanów. – Prawda leżała bardziej pośrodku.
Prawdą jest, że to Wieleci 6 razy najeżdżali i palili Hamburg.
Prawdą jest, że byli korsarzami i bez skrupułów napadali statki płynące Bałtykiem – byli tzw. chąśnikami, czyli po prostu piratami.
Prawdą jest, że Wieleci składali swoim bożkom ofiary z ludzi.
Prawdą jest także, że Wieleci byli najemnikami i u boku cesarza Henryka II (o ile pamiętam) walczyli przeciwko Bolesławowi Chrobremu m.in.podczas oblężenia Głogowa, ale też były ślady ich obecności we Wrocławiu.
Opierali się chrześcijaństwu, bo żyli z bandyterki i dobrze im z tym było. Konsekwentnie odrzucali tak samo próby chrystianizacji przez biskupów obrządku cyrylo-metodiańskiego, a potem łacińskiego od strony państwa Polan, tak samo jak i od strony Cesarstwa niemieckiego.
Powstanie nie miało szans powodzenia. Było skazane na porażkę od samego początku. Mogli przetrwać tylko u boku Bolesława, przyjmując chrześcijaństwo, tak jak Mazowsze, ale nie chcieli.
Prawdziwą przyczyną ich upadku były wewnętrzne konflikty między plemionami Związku Wieleckiego – mówiąc krótko: pożarli się między sobą, jak to poganie, bo każdy chciał rządzić.
Można jeszcze wspomnieć o zdobyciu i zniszczeniu chrześcijańskiej Konungahelli. https://wielkahistoria.pl/atak-na-konungahelle-slowianska-flota-uderzyla-na-najbogatsze-miasto-w-norwegii/
Fakt, że ten atak był częściowo usprawiedliwiony celem politycznym – Bolesław Chrobry prawdopodobnie nakłonił do tego Pomorzan, aby zerwać wrogi sobie sojusz Duńczyków i Norwegów z Cesarstwem – czy jakoś tak.
Napadli i wymordowali odległe i bogate miasto, które zupełnie im nie zagrażało. Na ich usprawiedliwienie można wspomnieć, że książę Słowian zaproponował mieszkańcom opuszczenie miasta, ale bez dobytku (różne wersje). Nie zgodzili się.
W każdym razie Wieleci byli kozakami zachodniego Bałtyku. Do czasu.