Ruiny zamku w Tokach

Toki – wieś w rejonie podwołoczyskim obwodu tarnopolskiego Ukrainy, w pobliżu źródeł Zbrucza. W okresie II Rzeczypospolitej Toki leżały w powiecie zbaraskim województwa tarnopolskiego (od 1934 r. w gminie Koszlaki).

W pobliżu wsi zachowały się ruiny zamku zbudowanego w XVI w. przez Zbaraskich, później należącego m. in. do Wiśniowieckich. Zamek został zbudowany pod koniec XVI wieku przez wojewodę bracławskiego Janusza Zbaraskiego. W tym czasie na wschodnim brzegu Zbrucza rozwijało się miasteczko Ożohowce, a Toki i zamek Zbaraskich stanowiły jego zachodnią część. Miejsce to znajdowało się na rozdrożu ważnych szlaków: Czarnego i Kuczmańskiego. Po Zbaraskich, w 1631 warownię w Tokach przejęli we władanie Wiśniowieccy. W 1648 podczas powstania Chmielnickiego zamek został zdobyty, splądrowany i zniszczony przez Kozaków. To samo spotkało Toki w 1675 podczas najazdu armii tureckiej pod wodzą Ibrahima Szyszmana. Po wojnach XVII wieku zamek nie został już w całości odbudowany. Po Wiśniowieckich, od 1744 jego właścicielami byli Wielhorscy, Czarneccy, Matkowscy, Małyńscy i Dzieduszyccy. Od 1772 do I wojny światowej (z wyłączeniem lat 1809-1815) Zbrucz stanowił granicę austriacko-rosyjską. Zamek w Tokach znalazł się w Galicji, natomiast część dawnych Ożohowców po stronie rosyjskiej. Od podpisania traktatu ryskiego w 1921 do 17 września 1939 była to granica polsko-radziecka. Zamek i wioska Toki pozostawały po stronie polskiej, zaś pola uprawne i Ożohowce po radzieckiej. Granica była zamknięta i miejscowa ludność nie miała prawa przekraczać rzeki. Do dziś zachowała się jeszcze baszta piecioboczna, pozatym pozostała tylko część ściany wschodniej i południowej. Zwiedzający ze względu na strefę pograniczną winni się uprzednio zaopatrzyć w Starostwie w Zbarażu w specjalne przepustki.



„Przewodnik…” [1] z roku 1912 informuje o istnieniu w samych Tokach (a zatem po Galicyjskiej stronie) niebadanego i nieujętego źródła siarczanego. Dodaje przy tym: „Jakichkolwiek urządzeń dla gości brak.” (za dtrradio.pl)

Fotografie powstały dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi w Krakowie.

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz