Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
8 czerwca 1533 roku na Wawelu odbyła się uroczysta konsekracja jednego z najwybitniejszych dzieł architektury renesansowej w Europie – Kaplicy Zygmuntowskiej.
Ta niewielka, ale olśniewająca budowla, przylegająca do południowej ściany katedry wawelskiej, to nie tylko miejsce spoczynku ostatnich Jagiellonów, lecz także świadectwo artystycznej wizji i mecenatu Zygmunta Starego. Dziś, niemal pięć wieków później, wciąż zachwyca swoją harmonią form.
Pomysł budowy kaplicy narodził się w 1515 roku, po śmierci pierwszej żony króla, Barbary Zapolyi. Choć główną motywacją była chęć uczczenia zmarłej małżonki, projekt szybko przekształcił się w zamysł stworzenia królewskiego mauzoleum – nowoczesnego, reprezentującego nowy styl, który właśnie zaczynał zdobywać Europę – renesans. Dotąd dominowały w Polsce gotyckie formy, szczególnie w architekturze sakralnej. Kaplica Zygmuntowska miała wyznaczyć nowy kierunek.
10 czerwca 1942 roku w KL Auschwitz II-Birkenau około 50 polskich więźniów z karnej kompanii podjęło próbę ucieczki po zakończeniu pracy przy rowie melioracyjnym. Wolność odzyskało 9 osób. W odwecie Niemcy następnego dnia zamordowali ponad 300 Polaków.
Jednym z więźniów, którym udało się zbiec, był August Kowalczyk, po wojnie znany aktor filmowy i teatralny. W chwili wybuchu II wojny światowej miał 18 lat. Zamierzał przedostać się do Francji, gdzie formowało się Wojsko Polskie, lecz został schwytany na granicy ze Słowacją. Po pobycie w więzieniu 4 grudnia 1940 roku trafił do Auschwitz.
Tego dnia w 1832 roku papież Grzegorz XVI ogłosił encyklikę Cum primum, skierowaną do arcybiskupów i biskupów Królestwa Polskiego. Dokument potępiał powstanie listopadowe jako akt nieposłuszeństwa wobec legalnej władzy cara Rosji.
Encyklika ta, choć z pozoru miała charakter teologiczny, w rzeczywistości była głęboko osadzona w ówczesnym kontekście politycznym i dyplomatycznym Europy. Na początku lat 30. XIX wieku Państwo Kościelne znajdowało się w trudnym położeniu. Zagrożenie ze strony ruchów liberalno-demokratycznych na Półwyspie Apenińskim skłaniało Stolicę Apostolską do poszukiwania oparcia w konserwatywnych mocarstwach europejskich, takich jak Austria i Rosja – filarach Świętego Przymierza. Z tego względu Watykan starał się utrzymywać poprawne stosunki z Imperium Rosyjskim.
Już w lutym 1831 roku papież wydał brewe Impensa charitas, skierowane do polskich biskupów, w którym apelował o unikanie zaangażowania duchowieństwa w trwające powstanie. Na audiencjach u nowo wybranego papieża Grzegorza XVI poseł rosyjski Grigorij Gagarin przekonywał, że car był gotów wybaczyć Polakom niewierność, jeśli złożą broń. Twierdził też, że przywódcy powstania pozostawali pod wpływem francuskiego jakobinizmu i byli nastawieni antyklerykalnie, a część duchowieństwa polskiego działała wbrew swemu powołaniu. „Pragnę tylko upomnienia ogólnego i czysto ojcowskiego” – tłumaczył Gagarin. Brewe Impensa charitas zostało jednak uznane przez rosyjskie władze za zbyt łagodne.
Bitwa pod Trojanowem, stoczona 10 czerwca 1294 roku, nie należy do najbardziej znanych epizodów polskiej historii militarnej, mimo że miała istotne konsekwencje dla układu sił w rozbitej dzielnicowo Polsce.
W starciu tym Polacy ponieśli dotkliwą klęskę z rąk Litwinów. Zginął książę łęczycki Kazimierz II. Paradoksalnie, najbardziej doniosłym skutkiem tej porażki było objęcie władzy nad ziemią łęczycką przez młodszego brata poległego księcia – był nim Władysław Łokietek.
W czasach, gdy idea unii polsko-litewskiej nie była jeszcze nawet rozważana, Litwini stanowili poważne zagrożenie dla polskich księstw. Państwo litewskie, od czasów panowania Mendoga, przeżywało typowy dla młodych organizmów państwowych okres ekspansji i agresji wobec sąsiadów. Coraz częściej celem litewskich najazdów stawały się rozdrobnione i osłabione politycznie ziemie Piastów.
“O śmiechu do płaczu droga niedaleka” – przysłowie polskie.
Początek XVII w. zapowiadał się wspaniale, i (na pozór) nic nie zapowiadało bliskiej katastrofy. W Rzeczypospolitej panował od kilkunastu lat Zygmunt III Waza, mistrz bajeru i samouwielbienia, popierany przez potęgę propagandową jezuitów.
Były jeszcze spektakularne zwycięstwa armii:
* Tryumf Chodkiewicza pod Kirholmem (1605),
* Zwycięstwo Żółkiewskiego pod Kłuszynem (lipiec 1610) i wjazd Żółkiewskiego do Moskwy (sierpień 1610),
* Rozejm w Dywilinie (1618),
* Zwycięstwo (o włos) nad Turkami pod Chocimiem (1621)
Ale… państwo toczyła niewidzialna choroba. Szlachta czuła się zdradzona przez króla, gdy dowiedziała się, że Zygmunt obiecał polską koronę Habsburgom w zamian za pomoc w uzyskaniu dla siebie korony szwedzkiej. Tiaaa, Szwecja… jedyna prawdziwa miłość i obsesja Zygmunta i Władysława Wazów.
Ale tymczasem orkiestra grała na Tytaniku, mimo że gdzieś głęboko pod pokładem szalał już pożar. Agenci moskiewscy i z patriarchatu z Konstantynopola buntowali Kozaków. Anglicy odzyskali panowanie nad Moskwą. Za zachodnia granicą trwała wojna trzydziestoletnia, prowadzona głównie siłami najemników, także i Kozaków.
Jeszcze nikt się nie spodziewał, że za ok. 30 lat Ukraina spłynie krwią, Szwecja splądruje cały kraj, Moskwa rozszarpie Litwę, a wojska siedmiogrodzkie Rakoczego dotrą aż do Warszawy próbując dokonać rozbioru RP.
A na zamku w Warszawie tymczasem trwał chocholi taniec, krul Zygmuś krulował ze swojom świtom i jak wspomniał kronikarz “głośne puszczał bąki”.
Jakieś analogie do współczesności?