Polacy z Litwy Kowieńskiej: patriotyzm z naturalnych przyczyn

O Polakach z Litwy Kowieńskiej można pisać w podobnym duchu jak o chrześcijanach z Iraku i Syrii. Stanowili społeczność topniejącą w szybkim tempie, z dekady na dekadę. Sprawiła to przedwojenna i powojenna polityka forsownej lituanizacji, represje i deportacje z czasów stalinowskich, deportacje z czasów okupacji hitlerowskiej, świadomie stosowane przez zmieniające się kolejno władze zakazy i ograniczenia działalności podtrzymującej tożsamość narodową.

grupą narodową, wyprzedzającą pod tym względem Żydów oraz Litwinów. Stanowili 34,5 procent mieszkańców miasta. W trzech kolejnych wyborach samorządowych na początku lat 20. na polską listę w Kownie oddawano około jednej trzeciej wszystkich głosów. Przeprowadzony w roku 1923 urzędowy spis ludności wykazał, że w mieście tym Polacy stanowią 31 procent ogółu mieszkańców. W powiecie kiejdańskim było ich 21 procent, w powiecie wiłkomierskim 22 procent, a w trocko-koszedarskim 21 procent.

Wyniki tego spisu dały nacjonalistom litewskim materiał do przemyśleń. Jeszcze w tym samym roku 1923 na terenie całej Republiki Litewskiej zakazano umieszczania szyldów i napisów w innych językach niż litewski oraz przystąpiono do urzędowej lituanizacji nazwisk. Niemniej, mniejszość polska była dobrze zorganizowana i potrafiła bronić się przed kulturową zagładą.

Do końca istnienia przedwojennej Republiki Litewskiej za sprawą Towarzystwa Kulturalno-Oświatowego „Pochodnia” funkcjonowało na terenie kraju 10 polskich szkół powszechnych oraz trzy prywatne gimnazja: w Kownie, w Poniewieżu oraz w Wiłkomierzu. Wydawano polskojęzyczny dziennik „Dzień Kowieński”, tygodniki „Chata Rodzinna” i „Dzwon Świąteczny” oraz dwa fachowe miesięczniki. Funkcjonowało Zjednoczenie Polskich Rolników, a także Kowieńskie Towarzystwo Drobnego Kredytu. Działał Klub Sportowy „Sparta”, którego drużyna piłkarska przez cztery sezony grała w litewskiej ekstraklasie. Polscy studenci utworzyli korporację „Lauda”. Cała ta działalność zamarła w roku 1940 wraz z wchłonięciem Litwy do ZSRR.

Po wojnie nie pozwolono na reaktywację na terenie dawnej Litwy Kowieńskiej ani jednej polskiej szkoły, ani jednego polskiego stowarzyszenia.
Dzisiaj Polacy w Kownie stanowią zaledwie 0,6 proc. mieszkańców. W dawnym powiecie kiejdańskim 0,9 proc., a w koszedarskim 0,6 proc. Po wojnie wielu Polaków z tamtych terenów wyjechało do Polski. Wielu rozproszyło się po całym świecie. O swojej małej ojczyźnie nigdy jednak nie zapomnieli.

W dniu 16 sierpnia 1958 w Elblągu, z inicjatywy Władysława Stommy, zorganizowano po raz pierwszy po wojnie Zjazd Profesorów i Wychowanków Szkół Polskich na Litwie. Udział wzięło kilkadziesiąt osób.

Już wówczas szczególną aktywnością wykazywała się dawna nauczycielka języka polskiego z Gimnazjum Kowieńskiego im. Adama Mickiewicza, urodzona w roku 1897 Krystyna Szukszta, zamieszkała po wojnie w Pile. Od roku 1969 rozpoczęła regularną działalność na rzecz grupowania się Polaków pochodzących z Litwy w celu zmobilizowania ich do pomocy rodakom nadal mieszkającym na tamtych terenach. Pani Szukszta nawiązała kontakt z Polakami z Kowna, a także z dawnymi mieszkańcami Kowieńszczyzny mieszkającymi w Anglii, Belgii i we Włoszech. Zainicjowała także akcję zbiórki pieniężnej na rzecz wmurowania w warszawskiej katedrze św. Jana tablicy upamiętniającej Polaków z Litwy Kowieńskiej poległych w okresie II wojny światowej. Miejsce na tablicę wybrano nieprzypadkowo, gdyż akcji tej patronował osobiście kardynał Stefan Wyszyński, a ze zdaniem i postawą prymasa musiały liczyć się nawet władze komunistyczne.

Pieniądze zbierane w środowisku dawnych mieszkańców Litwy były przesyłane na adres lekarza-reumatologa z Lublina, doktora Konstantego Gojżewskiego. On też zredagował pierwszą wersję napisu na tablicy: „Przekazujemy potomnym pamięć o Polakach z Litwy – Ojczyzny Mickiewicza wraz z modlitwą za nich, którzy przez wieki wiernie służyli swojemu krajowi, a zwłaszcza pamięć o 200 000 Polaków, jacy po pierwszej wojnie światowej znaleźli się w granicach byłej Republiki Litewskiej, dochowując wierności Narodowi Polskiemu mową i tradycjom ojczystym, a przez kataklizm drugiej wojny światowej ulegli zagładzie lub rozproszeniu po całym świecie”.

Tekst ten jako zbyt trudny do strawienia dla władz komunistycznych i nie został jednak zaaprobowany przez specjalnie powołaną komisję Kurii Warszawskiej. Opracowano więc jeszcze dwie inne wersje i ostatecznie na tablicy wyryto następujące słowa: „Pamięci i modlitwie polecamy Polaków z Litwy, którzy w zmiennych kolejach i kataklizmach I i II wojny światowej dochowali wierności mowie i tradycjom ojczystym, życiem i śmiercią świadcząc o swej więzi z Narodem. Rodacy”.
Tablica została uroczyście odsłonięta w dniu 23 kwietnia 1972. Przy tej okazji zorganizowano zjazd dawnych mieszkańców Litwy Kowieńskiej. Rok później, w rocznicę odsłonięcia tablicy, odbył się kolejny zjazd przedstawicieli tego środowiska. Opłacono rocznicowe msze święte do roku 1978. Działalność Krystyny Szukszty nie mogła oczywiście ujść uwadze Służby Bezpieczeństwa. W roku 1973 pilska SB założyła na nią tzw. kwestionariusz ewidencyjny o kryptonimie „Magda”. Jako uzasadnienie wszczęcia działań napisano: „Kontrola operacyjna osoby podejrzanej o propagowanie wrogiej antysocjalistycznej i nacjonalistycznej działalności w odniesieniu do ziem litewskich”.

Zarządzono ścisłą inwigilację poczynań 76-letniej wówczas emerytowanej nauczycielki. Pani Szukszta bowiem, pomimo zaawansowanego wieku, działała nie tylko na rzecz ufundowania tablicy pamiątkowej. Nawiązała także kontakt z byłym uczniem gimnazjum kowieńskiego Henrykiem Wojnowskim, który był wówczas kierownikiem amatorskiego polskiego zespołu pieśni i tańca przy Domu Kultury kombinatu „Inkaras” w Kownie. Zespół borykał się z podstawowymi trudnościami natury materialnej. Brakowało nie tylko samych strojów ludowych, ale także pieniędzy na ich uszycie we własnym zakresie. Krystyna Szukszta zebrała od ponad 70 osób dary pieniężne i w lutym 1974 przekazała zespołowi w Kownie 100 rubli, a rok później 8 tysięcy złotych.

Dociekliwi esbecy pisali przy tej okazji: „Zespół w Kownie zaopatrywany jest także we wzory strojów ludowych, pasmanterię do szycia strojów, książki i podręczniki oraz gazety(…). Ponieważ władze ZSRR ograniczają wyjazdy, członkowie zespołu zapraszani są do Polski indywidualnie. Np. ks. Adolf Giżyński zaprosił do Szczecina 4 osoby”.
Dopowiedzieć należy, że ksiądz Giżyński był przed wojną działaczem harcerskim na terenie Kowna i w roku 1942 został wywieziony przez Niemców do obozu koncentracyjnego. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1952. Po wojnie na Litwie mieszkała nadal jego matka, trzy siostry oraz brat. Krystyna Szukszta była inwigilowana przez SB do roku 1976, kiedy to z uwagi na jej podeszły wiek zaprzestano esbeckich działań. Złożyła się na to i ta okoliczność, iż 79-letnia wówczas kobieta miała mocno upośledzony słuch, wobec czego słuchała w domu radia nastawionego na pełny regulator.
Z notatek esbeckich wynika, że uniemożliwiało to działanie urządzeń podsłuchowych zainstalowanych w bloku, w którym mieszkała.

Generalnie, koniec dekady lat 70. ubiegłego stulecia był okresem, w którym dawni polscy mieszkańcy Litwy Kowieńskiej z naturalnych przyczyn kończyli swoją patriotyczną działalność. Warto jednak pamiętać o ich wysiłkach i poświęceniach w tych jakże trudnych czasach.

Krzysztof Jeremi Sidorkiewicz

„Kurier Wileński”

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz