Wieczorem 4 grudnia 1605 roku, do Krakowa wjechał spektakularny, wielotysięczny pochód weselny polskiej pary królewskiej, czyli Zygmunta III Wazy i Konstancji. Aby nacieszyć gości tym rzadkim widowiskiem, powtórzono wjazd za dnia, 6 grudnia.

Wieczorem 4 grudnia 1605 roku, do Krakowa wjechał spektakularny, wielotysięczny pochód weselny polskiej pary królewskiej, czyli Zygmunta III Wazy i Konstancji. Aby nacieszyć gości tym rzadkim widowiskiem, powtórzono wjazd za dnia, 6 grudnia.

Wydarzenia te uwiecznił Rulon Polski, zwany też Rolką Sztokholmską. W oparciu o znane sobie relacje, Zbigniew Bocheński przeanalizował i opisał strukturę pochodu. Analizę tę, z komentarzem Anny Misiąg-Bocheńskiej, opublikowano w 1988 roku[1]. Niestety relacje, które wykorzystał Zbigniew Bocheński, jeśli chodzi o opisy strojów i ekwipunku uczestników pochodu, są bardzo skąpe. Dlatego niezmiernie ciekawe jest źródło, którego nie znał wspomniany tu badacz Rolki, a które opublikowano już w roku 1847.

Rękopis „Dyaryjusza wszystkich rzeczy przez wesele Króla Jego Miłości, począwszy od przyjachania carowego posła w roku 1605”[2] znajdował się niegdyś w bibliotece puławskiej. Zawiera on mnóstwo informacji, których tak bardzo brakuje w pozostałych relacjach. Na ich podstawie można nie tylko potwierdzić niektóre domysły Bocheńskiego, ale i zweryfikować terminologię przez niego użytą. W niniejszym tekście skupię się jednak tylko na jednym fragmencie wjazdu – tym, który Rulon Polski pokazuje na samym początku pochodu. W rzeczywistości opisana niżej grupa kroczyła za innymi, licznymi oddziałami, czego świadectwo znajdujemy w „Dyaryjuszu”.

Poniżej zestawię opis Bocheńskiego z tekstem „Dyaryjusza” oraz z wizerunkami uwiecznionymi przez Rulon.

Trzy konie powodne

Il. 1. Początek pochodu według Rulonu Polskiego zwanego też Rolką Sztokholmską. Gwasz anonimowego malarza powstały w pierwszej dekadzie XVII wieku.

Źródło: Zamek Królewski w Warszawie, nr inw. ZKW/1528. Fot. Lech Sandzewicz.

Bocheński: „Początek pochodu otwiera grupa, oznaczona ponad banderolą liczbą 15. Niestety napis na banderoli jest tak starty, że prawie nic z niego nie zostało [Bocheński, przyp. 1 ][3]. Pierwszą część grupy stanowią, a raczej stanowiły trzy konie prowadzone przez luzaków. W całości zachował się tylko trzeci, z drugiego została połowa, w tym miejscu bowiem widoczny jest duży ubytek kartonu. O tym, że obu wspomnianych luzaków poprzedzał jeszcze jeden, można wnosić z drobnego ocalałego fragmentu, w którym dostrzega się część przedniej nogi i piersi konia z resztką rzędu. Zachowany w całości na malowidle trzeci luzak prowadzi rumaka przybranego w bogaty, błyszczący od złota i kamieni rząd wschodni, którego naczółek ozdobiony jest szkofią z czarnych, zapewne czaplich piór. Siodło należy do typu, nazywanego husarskim. Przytroczony do niego koncerz jest również orężem pochodzenia wschodniego, tureckiego. Rumak jest cały farbowany purpurą. O tym, że pod nią kryje się naturalna biała maść, świadczy wąski rabek jego grzywy. Biały też jest koń drugi (poprzedzający), pofarbowany purpurą „w bród”, czyli do połowy wraz z ogonem (nogi i dolna część kadłuba). – Osobliwością luzaka jest jego czapka czerwona, wykonana jak gdyby z opadających ku dołowi strąków futrzanych, a także rodzaj kapy czerwonej z wymalowanym cz yteż naszytym na niej heraldycznym Gryfem. Kapę taką ma na sobie także drugi luzak, częściowo tylko na malowidle zachowany, co wskazuje, że obaj należą do pocztu tego samego pana polskiego, używającego herbu Gryf. Poza tym ubiór luzaków jest zwyczajny w owym czasie, z węgierska polski. Szable w czarnych, skórą pokrytych pochwach, oprawnych w żelazne okucia, o rękojeściach z prostymi jelcami, reprezentują typ węgierskich szabel hajduckich, które zadomowiły się w Polsce od czasów Batorego i przez cały wiek XVII należały do uzbrojenia pieszych chorągwi, zwanych także hajduckimi.”[4]

Il. 2. Pierwszy koń powodny. Fragment il. 1. (fot. Lech Sandzewicz).

Il. 3. Drugi koń powodny. Fragment il. 1. (fot. Lech Sandzewicz).

Il. 4. Trzeci koń powodny. Fragment il. 1. (fot. Lech Sandzewicz).

Dyaryjusz: „[…] prowadzono przed tym pocztem koni trzy powodnych, siodła, czapragi perłami, kamieńmi drogiemi sadzone […]”5

Dowódca husarzy

Kolejnej postaci, którą uwiecznił Rulon, niestety w „Dyaryjuszu” zabrakło. Pozostaje więc zacytować jej nie do końca poprawną charakterystykę, pióra Bocheńskiego.

Il. 5. Postać podążająca za trzema końmi powodnymi. Najpewniej dowódca husarzy Gostomskiego (fot. Lech Sandzewicz).

Bocheński: „Bardzo charakterystyczna postać odwróconego tyłem jeźdźca na karym koniu stojącym dęba, wyobraża niewątpliwie dowódcę chorągwi husarskiej, postępującej w dalszym ciągu pochodu. Jego oficerski stopień oznacza buzdygan, trzymany w ręku i bogaty pióropusz na szyszaku, a związek z husarią podkreśla skrzydło, przymocowane do tylnego łęku siodła, skóra lamparcia narzucona na kolczugę i typowe „husarskie” długie ostrogi.”[6]

Jak zaznaczyłem, opis ten nie jest do końca poprawny. W rzeczywistości nie widać sposobu mocowania skrzydła. Stwierdzenie, że jest ono mocowane do tylnego łęku siodła, jest więc nadinterpretacją. Ewidentnie znajduje się ono przy tylnym łęku (il. 6), ale to nie oznacza, że musi być do niego przymocowane.

Trzymana w dłoni oznaka dowódcy, to raczej buława, a nie buzdygan (il. 6). A bogaty pióropusz na szyszaku nie był oznaką oficerskiego stopnia. To, że tutaj założył go dowódca, nie oznacza, iż był to (w przeciwieństwie do buzdyganu czy buławy) jakiś formalny wyróżnik tej grupy wojskowych.

Il. 6. Fragment il 5. (fot. Lech Sandzewicz).

Dwaj giermkowie w tureckich delurach

Il. 7. Dwaj giermkowie w tureckich delurach. (fot. Lech Sandzewicz).

Po husarskim dowódcy kroczyli dwaj kawalerzyści. Co istotne, byli bez wąsów, co wskazuje na ich młody wiek.

Bocheński: „Dowodzony przez niego [opisanego wcześniej dowódcę] oddział poprzedzają dwie pary odmiennie ubranych jeźdźców. Dwaj pierwsi jadą na białych koniach, farbowanych „w bród” purupurą. Na pąsowych żupanach mają narzucone osobliwe, krótkie płaszczyki (półkopieniacze?)[Bocheński, przyp. 2][7] z bardzo krótkimi półrękawami. Zwracają uwagę olbrzymie futrzane czapy, używane wówczas dość często w Polsce, a zwłaszcza na Litwie i w krajach moskiewskich. Jeźdźcy uzbrojeni są w szable, łuki i nadziaki.”[8]

Dyaryjusz: „[…] za niemi [trzema końmi powodnymi] giermków dwu w tureckich delurach złotogłowowych;”[9]

Jak widać Bocheński błędnie przypuszczał, że owe stroje nazywano półkopieniaczami. W rzeczywistości zwano je delurami tureckimi. Wykonano je ze złotogłowiu.

Il. 8. „Turecka delura złotogłowowa”. Fragment il. 7. (fot. Lech Sandzewicz).

Il. 9. „Turecka delura złotogłowowa”. Fragment il. 7. (fot. Lech Sandzewicz).

Cdn.

dr Radosław Sikora
__________________________________________

Przypisy:

1Zbigniew Bocheński, Opis Rolki Sztokholmskiej, „Studia do dziejów dawnego uzbrojenia i ubioru wojskowego” cz. IX-X. Kraków 1988. s. 39 – 74. W dalszej części podano angielskie tłumaczenie tego tekstu, a w aneksie (s. 110 – 114) przedrukowano jedną z relacji opisujących te uroczystości.

2Dyaryjusz wszystkich rzeczy przez wesele Króla Jego Miłości, począwszy od przyjachania carowego posła w roku 1605. „Biblioteka Naukowego Zakładu imienia Ossolińskich” t. 2, z.5. Lwów 1847. s. 453 – 487.

3Treść przypisu 1 w artykule Bocheńskiego: „B. Hellner w opisie inwentaryzacyjnym fryzu wspomina, że silnie uszkodzony tekst napisu zawiera (według Ossbahra) informację o wojewodzie, który jedzie na czele swego oddziału. Ponieważ w tym odczytanym przez Ossbahra tekście brakuje nazwiska owego wojewody, można wnosić, że chodzi tu o Hieronima Gostomskiego” wojewodę poznańskiego, którego poczet zajmuje kilka pierwszych arkuszy fryzu.”

4Bocheński, Opis, s. 45.

5Dyaryjusz, s. 473.

6Bocheński, Opis, s. 45.

7Treść przypisu 2 w artykule Bocheńskiego: „Tak określa tę część ubioru M. Gutkowska-Rychlewska, Historia ubiorów, Ossolineum 1968, s. 404.”

8Bocheński, Opis, s. 45.

9Dyaryjusz, s. 473.

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz