Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
20 czerwca 1624 roku na polach między Haliczem, Martynowem i Bołszowcem wojska Rzeczypospolitej pod wodzą hetmana polnego koronnego Stanisława Koniecpolskiego rozgromiły Tatarów dowodzonych przez Kantymira Murzę.
Bitwa była finałem jednego z najazdów tatarskich na ziemie Rzeczypospolitej. Orda, obciążona łupami i jasyrem, wracała po spustoszeniu południowo-wschodnich ziem Korony. Tatarzy uprowadzili wielu mieszkańców, których zamierzali wywieźć w niewolę. Koniecpolski postanowił przeciąć im drogę odwrotu i zmusić do przyjęcia walnej bitwy.
20 czerwca 1944 roku w Warszawie żołnierze Wydziału Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu Oddziału II Komendy Głównej Armii Krajowej wykonali wyrok śmierci na Eugeniuszu Świerczewskim „Gensie”, agencie Gestapo działającym w strukturach polskiej konspiracji.
Świerczewski przed wojną był dziennikarzem i krytykiem teatralnym. W czasie II wojny światowej wstąpił do konspiracji i pod pseudonimem „Gens” rozpoczął pracę w wywiadzie ZWZ-AK.
Jego zdrada wiązała się z działalnością Ludwika Kalksteina, byłego oficera wywiadu Armii Krajowej, który po aresztowaniu przez Gestapo przeszedł na stronę Niemców i zaczął wykorzystywać swoje konspiracyjne kontakty przeciwko polskiemu podziemiu.
21 czerwca 1768 roku w mieście Humań zbuntowane oddziały hajdamaków dokonały masakry polskich i żydowskich mieszkańców. Liczba ofiar sięgać mogła nawet 20 tysięcy.
Był to punkt kulminacyjny tzw. koliszczyzny – brutalnego buntu ruskiego chłopstwa, który wstrząsnął wschodnimi kresami Rzeczypospolitej.
Tło wydarzeń było niezwykle złożone. Ukraina już od dawna była regionem niespokojnym – pamięć o krwawych powstaniach kozackich pozostawała żywa. W XVIII wieku narastały napięcia społeczne i religijne. Chłopi poddani pańszczyźnie żywili urazę do polskich panów, a prawosławni niechętnie patrzyli na rozwój Kościoła unickiego. Do wybuchu rebelii wystarczyła iskra – i stał się nią Maksym Żeleźniak, zaporoski Kozak, który powołując się na fałszywy ukaz carycy Katarzyny II, zaczął wzywać do wypędzenia Polaków i Żydów z Ukrainy.
22 czerwca 1941 roku Niemcy uderzyły na ZSRR, rozpoczynając wojnę niemiecko-sowiecką. Dla ludności ziem II Rzeczypospolitej zagarniętych przez Sowietów po 17 września 1939 roku oznaczało to nie tylko zmianę frontu, ale także jedną z największych zbrodni popełnionych przez NKWD na polskich obywatelach.
W więzieniach sowieckich na Kresach Wschodnich przetrzymywano wówczas tysiące osób uznanych przez władze komunistyczne za wrogów systemu.
20 czerwca Kościół wspomina bł. Władysława Bukowińskiego, polskiego duchownego związanego z Wołyniem, sowieckimi łagrami i katolikami żyjącymi w Kazachstanie.
Jego biografia łączy doświadczenie Kresów, okupacji sowieckiej, przymusowych przesiedleń i tajnej pracy duszpasterskiej wśród Polaków oraz innych narodów deportowanych w głąb ZSRR.
Bukowiński urodził się 4 stycznia 1905 roku w Berdyczowie, w rodzinie Cypriana Józefa Bukowińskiego i Jadwigi ze spolszczonego rodu Scipio del Campo. Dzieciństwo spędził na ziemiach dzisiejszej Ukrainy, m.in. na Podolu. Po ucieczce rodziny przed bolszewikami zamieszkał w Polsce. W 1921 roku zdał maturę w Krakowie i rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ukończył je w 1926 roku, uzyskując tytuł magistra prawa. Studiował także w Polskiej Szkole Nauk Politycznych, działał w Akademickim Kole Kresowym i przez pewien czas pracował jako redaktor „Czasu”.
20 czerwca obchodzony jest Narodowy Dzień Powstań Śląskich – państwowe święto ustanowione dla uhonorowania uczestników trzech zrywów z lat 1919–1921, które przyczyniły się do przyłączenia części Górnego Śląska do odrodzonej Rzeczypospolitej.
Powstania śląskie były jednym z najważniejszych etapów walki o kształt zachodniej granicy państwa polskiego po odzyskaniu niepodległości. Ich uczestnicy wystąpili w obronie polskiej mowy, tożsamości narodowej i prawa mieszkańców regionu do związania Górnego Śląska z Polską.
To prawda, że straciliśmy Kresy Wschodnie i znaleźliśmy się w obozie państw socjalistycznych, ale dlaczego autor przemilczał, co zyskaliśmy: Pomorze Zachodnie (ze Szczecinem i Koszalinem), Dolny Śląsk (z Wrocławiem), Ziemię Lubuską (z Zieloną Górą), Warmię i Mazury (z Olsztynem), Górny Śląsk, Gdańsk wraz z wybrzeżem Bałtyku oraz, co najważniejsze: jednolitą etnicznie Polskę. No i oczywiście prawie pół wieku (1945-1991) pokoju.