Husarz kontra kirasjer

8 marca 2011 roku w „Polsce Zbrojnej” ukazał się artykuł Przemysława Górniaka oraz Aarona Welmana, w którym postawiono tezę, iż to nie polscy i litewscy husarze, lecz kirasjerzy cesarscy, dowodzeni przez Gottfrieda Heinricha von Pappenheima, byli lepszą formacją. Napisałem wówczas do redakcji „Polski Zbrojnej” z prośbą o udostępnienie mi łamów ich pisma na polemikę z poglądami obu tych Panów. Niestety bezskutecznie.

15 stycznia 2012 roku przedruk tego artykułu, pod tytułem „Husaria – czy rzeczywiście najlepsza?” pojawił się na portalu Kresy.pl. Komentarz, który wówczas pod nim zamieściłem, skłonił redakcję Kresów.pl do zaproponowania mi napisania całego artykułu polemicznego. Obiecałem to wówczas uczynić, z której to obietnicy niniejszym się wywiązuję.

Kirasjer z początków XVII w. (Johann Jacob von Wallhausen, Kriegskunst zu Pferdt. Fig. 9)

Przemysław Górniak, Aaron Welman: „Czy husaria była najlepszą kawalerią w XVII wieku? Zwolennicy kirasjerów stanowczo zaprzeczają. Do dziś husaria pozostaje symbolem militarnej potęgi Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Choć jej rzeczywiste zasługi są niezaprzeczalne, zdążyła przy okazji obrosnąć mitem czyniącym z niej oddział wojowników niezniszczalnych i tak uniwersalnych, że zdolnych walczyć we wszystkich warunkach i z każdym przeciwnikiem. Ów mit wynikał w dużej części z braku konkurencji. Pojawiła się ona dopiero w XVII wieku, gdy w wojnie trzydziestoletniej zwrócili na siebie uwagę kirasjerzy feldmarszałka Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego Gottfrieda Heinricha von Pappenheima. Ponieważ obie formacje walczyły w tych samych czasach i z tym samym przeciwnikiem (Szwedami), można na przykładach zwycięskich i przegranych bitew spróbować przedstawić zalety oraz wady husarzy i kirasjerów.”

Radosław Sikora:O ile prawdą jest, że wokół husarii narosło wiele mitów, o tyle błędem jest twierdzenie, że „ów mit wynikał w dużej części z braku konkurencji”. Takie twierdzenie jest niczym innym, jak tworzeniem kolejnego mitu. Dlaczego? Dlatego, że jeszcze zanim Pappenheim objął dowództwo nad kirasjerami (w 1622 roku), istnieli oni od wielu dekad. Sama husaria przed 1622 rokiem miała z nimi wielokrotnie do czynienia, przykładem czego choćby bitwa pod Kłuszynem 1610 roku. Polscy kopijnicy walczyli tam z kiryśnikami (jak ich wówczas w Polsce nazywano) kilku europejskich nacji: Francuzów, Anglików, Szkotów, Finów, Niemców i Flamandów.

Nie jest też prawdą to, co sugerują autorzy artykułu, że kirasjerzy Pappenheima wprowadzili nową jakość na pola bitew. Sposób ich walki nie różnił się niczym od tego, co praktykowano przed nimi. To co ich wyróżniało, to osoba charyzmatycznego dowódcy, a nie szczególnego typu uzbrojenie czy sposób walki.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„Husaria na początku swojego istnienia daleko odbiegała od wizerunku przedstawionego przez Henryka Sienkiewicza. Najczęściej nie przyodziewała żadnego pancerza (rzadko lekką zbroję), a jedynymi stałymi elementami były tarcze i lekkie kopie. Wówczas wygląd husarza zdecydowanie odbiegał od stereotypowego wyobrażenia o europejskim rycerzu zakutym w ciężką zbroję. Dopiero po reformach króla Stefana Batorego husaria powoli stawała się cięższą kawalerią.”

Radosław Sikora:To prawda, że u swego zarania husaria w Polsce była lekką jazdą kopijniczą, osłaniającą się tarczami. Niestety pozostałe twierdzenia Przemysława Górniaka i Aaron Welmana są błędne. Husarze od samego początku istnieli w dwóch wariantach. Jednym z nich był ten, który w rejestrach popisowych zapisywano jako „p.d.t.” czyli „pancerz [pod którą to nazwą kryły się wówczas wszelkiego rodzaju kolczugi, zbroje płytkowe i płytkowo-kolcze], drzewo [czyli kopia], tarcza”. Już w 1501 roku, czyli ledwie rok po pojawieniu się pierwszych husarzy w naszym kraju, pięć pocztów dworskich było właśnie tak uzbrojonych. Jak powszechne przed zjawieniem się Batorego w Polsce (w 1576 roku) były pancerze świadczy wydany w 1569 roku traktat Marcina Bielskiego „Sprawa rycerska”. Bielski notował „stroją się po usarsku w pancerzach z tarczą a z drzewem”.

Nie jest również prawdą, że „dopiero po reformach króla Stefana Batorego husaria powoli stawała się cięższą kawalerią”. Jak wyjaśniam w pracy „Husaria Rzeczpospolitej”:

„Pierwsi znani nam dziś, husarze w zbrojach płytowych (a do tego z kopiami, tarczami i przyłbicami) pojawili się w wojsku polskim już po około trzech dekadach, bo w roku 1531. Wówczas byli ewenementem, ale kolejne trzy dekady później, czyli w roku 1561, zaciągając kawalerię na wojnę zastrzeżono: „Zbroje plachowe [czyli płytowe napierśniki i napleczniki] aby mieli, a nie pancerze”. Nie oznacza to, że cała husaria polska i litewska przezbroiła się wówczas w płyty. Był to proces, który trwał kilka dekad. W tym czasie występowały obok siebie, nawet w tej samej rocie, różne rodzaje husarii: czy to w zbrojach (np. miała je cała 150-konna rota Mikołaja Mieleckiego w 1574 roku), czy to w kolczugach, czy też w ogóle bez uzbrojenia ochronnego. Zwykle jednak posiadała szczególnego kształtu tarcze, czasem zwane w Polsce albańskimi.”

Reformy Batorego były tylko dodatkowym, istotnym impulsem, lecz nie źródłem tego, iż polscy husarze zaczęli zamieniać pancerze na zbroje.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„Dużo czasu to zajęło, gdyż jeszcze pod Kircholmem szarżowała zbrojna w kolczugi i kapaliny. Głównie dlatego, że wielu husarzy nie było stać na lepszy ekwipunek.”

Radosław Sikora:To prawda, że w początkach XVII wieku nie wszyscy husarze nosili zbroje płytowe. Nie wynikało to jednak z kosztów. Zbroje były bowiem tańsze od kolczug! Przykłady można znaleźć w inwentarzach husarzy. Na przykład Jan Franciszek Gosiewski posiadał kolczugę wartą 150 złotych oraz dwie zbroje z naręczakami i karwaszami o łącznej wartości ledwie 60 złotych. Gdyby więc chodziło tylko o koszty, husarze już od dawien dawna nosiliby tańsze zbroje a nie droższe od nich kolczugi. Zresztą przy cenach koni, koszty uzbrojenia były i tak bardzo umiarkowane.

Tak naprawdę przez cały XVII wiek można było spotkać husarzy w samych tylko kolczugach. Takich właśnie husarzy widział w 1676 roku na przykład angielski poseł do króla Jana III Sobieskiego, Laurence Hyde. Opisał ich następująco:

„Wtedy [wojewoda sieradzki Feliks Kazimierz Potocki] dał rozkaz husarzom przejścia wzdłuż nas. Cała reszta armii to piechota i nienadzwyczajna, ale to wojsko jest najświetniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziano. Było ich około osiemdziesięciu konnych na wspaniałych wierzchowcach, większość z których miała haftowane czapraki. Zazwyczaj noszą naplecznik, napierśnik i osłonę głowy, ale ci mieli tylko osłony głów, to jest hełmy, a na ciałach stalową siatkę, która chroni ich przed strzałami z łuków. Każdy [husarz] trzyma długą włócznię, a na jej końcu jest długi czerwono-biały proporzec [wykończony] w jaskółczy ogon. A gdy szarżują, pędzą pełną szybkością z pochylonymi włóczniami tak, że nic nie jest w stanie ustać przed nimi. Nigdy nie widziałem piękniejszego widoku. […] To wojsko było najpiękniejszym widokiem, jaki zobaczyłem od czasu przybycia do Polski.”

Przy czym wyjaśnić tu trzeba, że sam fakt iż tacy husarze istnieli przez całe XVII stulecie, nie oznacza, że tacy byli wówczas typowi. Zdarzali się, ale nie byli normą. Normą w tym stuleciu byli husarze w zbrojach płytowych.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„Inaczej rzecz się miała z kirasjerami, którzy wywodzili się wprost ze średniowiecznej ciężkiej kawalerii. Ze względu na istotne zmiany w sztuce wojennej i szersze użycie broni palnej porzucili kopie na rzecz pistoletów. Wyposażeni w zbroje „trzy czwarte”, nadal przypominali w znacznym stopniu ciężkozbrojnych kopijników święcących triumfy w poprzednich wiekach.”

Radosław Sikora:To w zasadzie prawda. Z tym zastrzeżeniem, że właśnie w trakcie wojny trzydziestoletniej, kiedy na dekadę pojawili się kirasjerzy Pappenheima, z różnych powodów (w szczególności ekonomicznych, ale też dla wygody), kirasjerzy w zbrojach „trzy czwarte” masowo zanikali z pól bitew. W roku 1632 większość kirasjerów cesarskich nosiła już tylko kirys oraz hełm. Nie zakładano już osłon na nogi, co oznacza, że typowy kirasjer Pappenheima był chroniony mniej więcej tak samo dobrze, jak typowy husarz tego okresu.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„Zdecydowali się również na odejście od tradycyjnej szarży na rzecz karakolu, czyli konnej odmiany przeciwmarszu stosowanego przez piechotę.”

Radosław Sikora:Wyjaśnić należy, że karakol nie był wynalazkiem Pappenheima. Kawaleria stosowała go już od kilku dekad. Husaria spotkała się z nim na przykład pod Kłuszynem w 1610 roku, przy czym, jak zauważył polski uczestnik tych wydarzeń, był to wtedy „zwykły sposób” w jaki walczyli rajtarzy. Co więcej, po początkowym zachłyśnięciu się tym sposobem walki, dość szybko okazało się, iż jest mało przydatny do walki z inną kawalerią. Dlatego już pod koniec XVI wieku, najpierw we Francji, a później poza nią, kirasjerzy zaczęli walczyć w nieco nowocześniejszy sposób. W okresie istnienia kirasjerów Pappenheima (1622 – 1632), karakol uważano już za przestarzałą taktykę i odchodzono od niego. Stosowanie go przez kogokolwiek w owym czasie świadczy o anachronizmie tego, kto to robił.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„Ten sposób walki polegał na stałym ostrzale z broni palnej. W tym celu jazda zbliżała się do formacji przeciwnika w szyku złożonym z kilkunastu szeregów. Trzy pierwsze, luźno rozstawione, oddawały strzał z pistoletu z jednej, a po obrocie – z drugiej ręki, po czym wycofywały się, robiąc miejsce dla kolejnych trzech szeregów. To tłumaczy, dlaczego ta metoda ataku wzięła nazwę od francuskiego słowa „caracole”, oznaczającego spiralę.”

Radosław Sikora:Niestety opisany tu sposób karakolowania nie jest ani ścisły, ani też pełny. Nie wchodząc w szczegóły wyjaśnię, że po pierwsze nazwa karakol nie była zarezerwowana tylko dla procedury zasypywania ogniem broni palnej przeciwnika. A po drugie, w przypadku, gdy o tę procedurę chodziło, sposobów ostrzeliwania i wymiany szeregów (lub rzędów) kawalerii było kilka.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„Może wydawać się dziwne, że przedkładając karakol ponad szarżę kawaleryjską, kirasjerzy pozostawali ciężej opancerzeni niż husaria. Trzeba jednak wiedzieć, że uzbrojenie ochronne w XVII wieku różniło się budową i przeznaczeniem od średniowiecznego. Zbroje kirasjerskie były tworzone z myślą o odpieraniu ataków przeprowadzanych przy użyciu zarówno broni białej, jak i palnej, co – jeśli weźmiemy pod uwagę wybraną przez tę formację technikę walki – tłumaczy pełne opancerzenie. Nie bez znaczenia był także wpływ zachodnioeuropejskich tradycji rycerskich.”

Radosław Sikora:Jak wspomniałem kirasjerzy Pappenheima nie byli lepiej chronieni przed ogniem broni palnej (a co za tym idzie i białej) niż husarze z ich epoki. A i zdumiewa mnie sugestia, jakoby husaria nie miała wiele wspólnego z tradycjami rycerskimi. To właśnie husarze, a nie kirasjerzy używali rycerskiej broni, czyli kopii. To właśnie husarze sami siebie nazywali rycerzami. To właśnie oni kultywowali i przenosili z pokolenia na pokolenie etos rycerski. Trudno to samo powiedzieć o kirasjerach.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„Styl walki husarii ewoluował w ciągu wieków i raczej szedł pod prąd nowym trendom panującym w Europie.”

Radosław Sikora:Poniekąd jest to słuszna uwaga. Z tym, że właśnie dlatego, że husaria nie uległa nowym trendom, była dla zachodnioeuropejskiej jazdy tak zabójcza. Przykładem choćby wspomniana bitwa pod Kłuszynem 1610 roku. Warto zacytować jak wyglądało starcie karakolujących rajtarów z szarżującą na białą broń husarią. Jak pisał uczestnik tych wydarzeń, Samuel Maskiewicz:

„Widząc nieprzyjaciel naszą już słabość, rozkazał dwóm kornetom rajtarskim, którzy pogotowiu w sprawie [w szyku] stali przeciwko nas, aby się z nami potkali, a ci sami, za łaską Najwyższego, zwycięstwo nam uczynili, bo jako skoczyli do nas niegotowych, i zaraz wypuściwszy strzelbę, poczęli odwrót czynić zwykłym sposobem dla nabijania, a drudzy po nich następowali strzelając. My nie czekając, póki wszyscy wystrzelą, a widząc, że oni odwrót czynią, posunęliśmy się za nimi, jeno pałasze w ręku mając. A ci zapomniawszy nabijać, a drugi i nie wystrzelił, tył podali […]”

Właśnie po takich doświadczeniach jak to, kawaleria zachodnioeuropejska zaczęła porzucać karakol na rzecz innych sposobów walki. Nie wchodząc w szczegóły powiem, że po licznych eksperymentach, około połowy XVIII wieku w większości państw europejskich osiągnięto konsensus w debacie na temat użyteczności broni palnej dla kawalerii. Osiągnięto konsensus i odrzucono taktykę jej użycia w czasie szarży na rzecz wyłącznego użycia białej broni. Broń palną pozostawiono jednak jeźdźcom, gdyż była użyteczna w specyficznych sytuacjach. Zresztą i sama husaria posiadała ją już w XVI wieku. W każdym razie, taktyka zachodnioeuropejskiej kawalerii, w tym i samych kirasjerów, zatoczyła koło od zafascynowania bronią palną, po powrót do „średniowiecznej” szarży na białą broń. Czyli wrócono do tej taktyki, której husarze nigdy nie porzucili.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„Rzeczpospolita Obojga Narodów, która nie prowadziła ekspansji na zachód, miała za to rozległe tereny na wschodzie, przyjęła rolę „przedmurza chrześcijaństwa”. Z tego względu państwo musiało dostosować swą armię do specyfiki regionu i przeciwników innych niż francuscy muszkieterowie czy niemieccy landsknechci.”

Radosław Sikora:Husaria do roku 1632, czyli do chwili śmierci Pappenheima, wielokrotnie miała do czynienia z armią zachodniego typu. To właśnie takiego typu armię pokonała pod Lubieszowem w 1577 roku. To właśnie taką pokonała pod Byczyną w 1588 roku. Pierwsze trzy dekady XVII w., to niemal ciągłe wojny ze Szwecją. To także wojny z państwem moskiewskim, które wykorzystywało zachodnioeuropejskich żołnierzy do walk przeciw Polakom. Pod Kłuszynem w 1610 roku, to nie Moskwicini, ale cudzoziemcy (tak zwani „Niemcy”) przez kilka godzin zażarcie walczyli z husarią. Polscy kopijnicy mieli więc olbrzymie doświadczenie w walkach z zachodnimi wojskami. Z pikinierami, muszkieterami, kirasjerami, arkebuzerami… Z walk tych zwykle wychodziła zwycięsko i to niejednokrotnie przy wielkiej przewadze liczebnej przeciwnika. Sprowadzanie więc jej użyteczności do walki tylko z przeciwnikiem „wschodnim” jest więc grubym nadużyciem.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„Na wschodzie trzeba było walczyć z Kozakami i Tatarami. W wyniku wieloletnich doświadczeń husaria potrafiła się idealnie dostosować do walki ze wschodnią jazdą.”

Radosław Sikora:Do Kozaków i Tatarów należałoby dodać również wojska moskiewskie oraz różnego typu formacje Imperium Osmańskiego. Husarze (w przeciwieństwie do kirasjerów Pappenheima) walczyli i zwyciężali z bardzo różnorodnym przeciwnikiem, pokazując tym swą olbrzymią uniwersalność.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„W drugiej połowie XVI wieku powoli zaczął się pojawiać kawaler w pancerzu z elementami płytowymi (sto lat później będzie to już półzbroja)”

Radosław Sikora:Jak pisałem, i pancerze, i zbroje były używana znacznie szybciej niż to sugerują Górniak i Welman.

Przemysław Górniak, Aaron Welman:„wyposażony w zmodyfikowaną kopię (znacznie lżejszą niż te średniowieczne), pistolet, koncerz (lub pałasz), orientalną szablę i niekiedy łuk refleksyjny zapożyczony od Tatarów. Husaria była używana jako kawaleria uderzeniowa, od czego w zachodniej tradycji wojskowej zaczęto odchodzić.

W przypadku kirasjerów karakol stanowił rzeczywiście podstawową taktykę. Nie znaczy to jednak, że był to ich jedyny styl walki. Dowiódł tego von Pappenheim śmiałą szarżą w bitwie pod Lützen.”

Radosław Sikora: To prawda, że w bitwie pod Lützen kawaleria Pappeheima nie karakolowała, lecz szarżowała „z wielką furią”. Tyle, że szarża ta zakończyła się i śmiercią samego dowódcy, i odparciem szarżujących. To właśnie tam, jak pisał Richard Brzezinski w swojej monografii bitwy:

„Widząc w pobliżu uciekający regiment, Pappenheim zapytał, co to za żołnierze. ‚Bönninghausena‚ – padła odpowiedź, co oznaczało jedną z jego własnych jednostek. Było to za wiele; [ranny] Pappenheim zalany łzami próbował się wyrywać z powrotem do walki, wymachując w desperacji rękoma i krzycząc: ‚Ach, bracia, niech Bóg się nad wami zlituje! Czy nikt z was nie chce już walczyć za cesarza?‚”

Radosław Sikora

Czytaj ciąg dalszy polemiki: „Najwszechstronniejsza kawaleria w dziejach”

Husarz kontra kirasjer
Oceń ten artykuł

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz