Gdy szlachta zachodnioeuropejska traciła umiejętności, którymi szczycili się jej przodkowie, polska i litewska podtrzymywała je i rozwijała. Nic więc dziwnego, że gdy na zawodach rycerskich w Europie Zachodniej pojawiał się szlachcic z Rzeczypospolitej, to wprawiał miejscowych w zdumienie swoimi umiejętnościami.

Zmierzch kopii w Europie Zachodniej

Druga połowa XVI wieku to czas, gdy w Europie Zachodniej zanikali kopijnicy. Przyczyn było wiele. Wśród nich ta, że ginęła umiejętność posługiwania się kopią. Charakterystyczna jest opinia zmarłego w 1577 roku francuskiego marszałka:

„Jedną rzecz widzę, że bardzo tracimy używanie naszych kopii, bądź z braku dobrych koni, których rasa wydaje się ginąć, lub nie będąc do tego równie zdatnymi jak nasi przodkowie […]”[1]

Nic dziwnego, że w tym czasie zanikała również dawna tradycja turniejów rycerskich. Co prawda gdzieniegdzie miały one jeszcze miejsce, ale ich poziom, w porównaniu do minionych czasów, mocno się obniżył. Mógł to na przykład stwierdzić podróżujący po Europie, nieznany z nazwiska Polak, który przyglądał się turniejowi w Hiszpanii w roku 1595:

„W wieczór o 22 poczęli do pierścienia kawalerowie gonić, kopie kruszyć, o 24, co ich się obrało, z sobą kruszyć. Tu już ustąpili Polakom placu, bo naprzód tak się w kirysy i z końmi ubrali, że jeden drugiego nie tylko trafić, ale i dojrzeć nie mógł i kopią zmierzyć nie widział; gdzie biegała jedna para do siebie i 10, i 12 razów, a trafić się nie mogli, aż o szranki kopie i o ziemię łamali.”[2]

Gdy szlachta zachodnioeuropejska traciła umiejętności, którymi szczycili się jej przodkowie, polska i litewska podtrzymywała je i rozwijała. Nic więc dziwnego, że gdy na podobnych zawodach pojawił się szlachcic z Rzeczypospolitej, to wprawiał miejscowych w zdumienie swoimi umiejętnościami. Tak było w Rzymie w 1586 roku, gdzie:

„[…] przyjechali rycerze w maskarach, ubranych pięknie kilka księżąt, z drzewcami [kopie], którzy łamali drzewa [kopie] o kwintarnę [tarcza lub manekin, w który zawodnik w biegu uderzał kopią] [rywalizując] o pieniądze i o klejnoty. Sędziom było zbudowano majestat [trybunę] podle kwintarny, którzy sądzili, kto lepiej uderzył. Ci sędziowie byli najprzedniejsza szlachta rzymska. Natenczas był Polak, pan [Teodor] Lacki, między tymi rycerzami, który przyjechał na plac bardzo pięknie ubrany; biegał z drzewem do kwintarny z jednym rycerzem. Ten Polak wygrał niemało, bo dobrze gonił, ustawicznie pytali, kto to; powiedziano, że forester [obcy, cudzoziemiec], Polak. Bardzo sławę był Polakom uczynił.”[3]

Turnieje husarskie w Polsce

W Polsce turnieje (zwane także igrzyskami lub gonitwami) kopijników przetrwały kilka dekad dłużej. Były popularne jeszcze w pierwszych dziesięcioleciach XVII wieku. O tym, jak poważnie je wówczas traktowano, pisze Bogdan Brzustowicz:

„Sprawność Polaków w ćwiczeniach z bronią konno podziwiali nawet cudzoziemcy. Antonino Ansalone, który w swojej pracy Il cavaliere descritto in tre libri(1629) opisuje drobiazgowo technikę posługiwania się kopią i twierdzi, że gonitwy w czasie pokoju są substytutem wojny, wspomina o starych gonitwach przez płot (campo aperto)pochodzących z Polski i przypominających krwawą bijatykę na ostre kopie. W tym czasie takie walki rozgrywano wszędzie przy użyciu tępych kopii. Polacy jego zdaniem traktowali gonitwę nie jako rozrywkę lub ćwiczenie sprawnościowe, ale jako pretekst do rozlewu krwi i narażania życia bez przyczyny.”[4]

Obserwacje Ansalone znajdują potwierdzenie w polskich źródłach. Na przykład w roku 1633, chcąc uświetnić niecodzienne wydarzenie, którym była koronacja nowego władcy, znalazło się:

„[…] kilkadziesiąt par z rycerstwa, gotowych gonić z kopiami na ostre […]”[5]

W tym wypadku, nowy król Polski, czyli Władysław IV Waza, zabronił im tej rycerskiej zabawy. Czy chodziło mu o oszczędzenie krwi szlacheckiej? Być może. Warto jednak dodać, że takich skrupułów jak Władysław IV, nie mieli jego poprzednicy, za życia których nieraz dochodziło do turniejów, w których walczono „na ostre”. Na przykład podczas uroczystości koronacyjnych Stefana Batorego w roku 1576:

„potykali się na ostre i długie kopije Polacy i Węgrzy, po huńsku uzbrojeni i zasłaniający się tarczami”[6]

Z okazji ślubu rodziców Władysława IV, czyli Zygmunta III Wazy i Anny Habsburżanki, który odbył się w roku 1592, miały miejsce i gonitwy do pierścienia, i gonitwy„do ręki”, i walki na ostre. Te ostatnie nie były bynajmniej bezkrwawe, gdyż dwóm zawodnikom kopie przeciwników przebiły tarcze i wbiły się głęboko w ciało[7].

Podobny przypadek przebicia tarczy, zdarzył się podczas turnieju towarzyszącemu koronacji Henryka III Walezego na króla Polski. 24 lutego 1574, niejaki Mościński (sługa Samuela Zborowskiego), pojedynkując się z Karwatem (sługą Jana Tęczyńskiego):

„przeszył kopją tarczę przeciwnika”[8]

Ten jednak nie był dłużny Mościńskiemu:

„Karwat zaś niżej skierowawszy kopią, przeszył Mościńskiemu nagolennik i kulbakę oraz w lędźwie go uderzył”[9]

Jak widać, walki na ostre kopie w końcu XVI wieku i w pierwszych dziesięcioleciach wieku XVII, były w Polsce i dość popularne, i stosunkowo krwawe. Urządzano je nie tylko przy koronacjach i uroczystościach weselnych monarchów, ale nawet przy mniej prestiżowych okazjach[10]. Na przykład w 1583 roku na uroczystościach weselnych hetmana wielkiego koronnego Jana Zamojskiego:

„Po obiedzie na Rynku były rozmaite igrzyska y gonitwy […] Były dwoie Spektakula na Rynku / na iednym było wiele Pań y Panien / na drugim Sędziowie i sam hetman. Tam naprzod siedm par z kopijami wyiechawszy / za tarczami na ostre gonili rządnie y mężnie dosyć / hetmańscy z niekthorymi Dworzany Krolewskimi / iako naprzód Podhorecki Wacław / Paweł Racko / Andrzey Grudziecki / Jakub Jankowski / Stephan Kazimierski / Stanisław Gorski / Paweł Piaskowski / Mikołay Rogoziński / Bronisław Orchowski / Marcin Kiermański / Jakub Miłkowski / Chrzysztoph Broniewski / Jan Dobek / Stanisław Cimiński. Ci wszyscy przed tym żołniersko służąc do Moskwy wiele a mężnie z nieprzyiacioły czynili / a potym do hetmana przystali. Mieli chorągwie pod herbem hetmańskim trzemi Drzewy / na ktorych był ten text napisany / CERNIT ET AVDET. Y ten: VTRAQUE CIVIS. Wsiadaiąc na konie wszyscy / ieden drugiego przepraszali / y to / ieśliby ktory za przypadkiem nieszczęścia był obrażon / y zabit na koniec od drugiego / sobie odpuszczali. Było rannych kilka w tym tam igrzysku / iako Grodziecki / ktoremu kopija przez rękę przebiegła / Kazimierski także przez ramię szkodliwie był ranion / pod Miłkowskiem koń ranion / pod Dobkiem koń zabit / ktoremu zaraz hetman swego dobrze ubranego / na ktorym sam siedział / oddać kazał.”[11]

Co ciekawe, do podobnych igrzysk omal nie doszło w Moskwie, podczas uroczystości uświetniających koronację Maryny z domu Mniszech (żony Dymitra I Samozwańca) na carycę. 19 maja 1606 roku:

„Ofiarowali [Polacy] zasię zdrowie i prace swe, a na tym wstępie, aby oświadczyli chęci swe, prosieli, aby jem [Dymitr] pozwoleł przez [na] zdrowie swe kopije kruszyć. Na co się kilka par przygotowywając i na ustroniu próbując, uderzeli jedna para końmi w się. Pan [Wasyl] Szczuka z panem Oraczewskim, aż pana Oraczewskiego koń turski został zaraz na placu, a samego ledwie zwlekli i dotrzęśli.”[12]

Ostatecznie turniej nie odbył się. Nie z powodu opisanego wypadku, lecz buntu Moskwy przeciw Dymitrowi.

Turnieje husarskie, w których walczono „na ostre” skończyły się wraz z wybuchem wojny 1648 roku. Ćwiczenia z kopią znano jeszcze i po tej dacie, ale i one powoli odchodziły do przeszłości. Powszechne w epoce Jana III Sobieskiego, w wieku XVIII stały się rzadkim zjawiskiem. Wraz z zanikiem umiejętności posługiwania się tą bronią, upadła wartość i znaczenie husarii.

dr Radosław Sikora

Tematy pokrewne:

Dlaczego husaria była najlepsza?

Morale i husaria

Gdzie się podziały zbroje husarskie? Czyli jak staliśmy się Europejczykami.

Ostatnie lata husarii

Husarz kontra kirasjer

Najwszechstronniejsza kawaleria w dziejach

Jak walczyła husaria

Husarze – wcale nie tacy wielcy

I toć to jest, co ich tak strasznymi i okrutnymi czyni”, czyli husaria i skóry

Kamizelka kuloodporna – polska specjalność

Żywe tarany

Polska! Biało (-granatowo) – czerwoni!

Przypisy:


[1] Tłumaczenie Krzysztof Jagusiak. W oryginale: „Une chose veoy-je, que nous perdons fort l’usage de noz lances, soict faulte bons chevaulx, dont il semble que la race se perdre, ou pour n’y estre pas si propres que noz prédécesseurs […]” (Commentaires et Lettres de Blaise de Monluc. Paryż 1867. s. 484). CommentairesMonluc’a były opublikowane dopiero w roku 1592, ale manuskrypt powstał już w roku 1571, choć był przez niego poddawany zmianom aż do śmierci w roku 1577.

[2] Diariuszu peregrynacji włoskiej, hiszpańskiej i portugalskiej. W: Antologia pamiętników polskich XVI wieku. Pod redakcją Romana Pollaka. Wybór i opracowanie: Stanisław Drewniak i Marian Kaczmarek. Wrocław-Warszawa-Kraków 1966. s. 166–167.

[3] Maciej Rywocki, Księgi peregrynackie. W: Antologia pamiętników polskich XVI wieku. Pod redakcją Romana Pollaka. Wybór i opracowanie: Stanisław Drewniak i Marian Kaczmarek. Wrocław-Warszawa-Kraków 1966. s. 123.

[4] Bogdan Brzustowicz, Turniej rycerski w Królestwie Polskim w późnym średniowieczu i renesansie na tle europejskim. Warszawa 2003. s. 329–330.

[5] Stanisław Żurkowski, Żywot Tomasza Zamojskiego kanclerza wielkiego koronnego.Opr. Aleksander Batowski. Lwów 1860. s. 148.

[6] Brzustowicz, Turniej, s. 306.

[7] Tamże. 323.

[8] Orzelski Świętosław, Bezkrólewia ksiąg ośmioro, czyli dzieje Polski 1572-1576. Opr. Włodzimierz Spasowicz. Petersburg – Mohylew 1856. t. 1. s. 222.

[9] Orzelski, Bezkrólewia, t. 1, s. 222.

[10] Brzustowicz, Turniej, s. 303 – 332.

[11] Bartosz Paprocki, Herby rycerztwa polskiego. Na pięcioro Xiąg rozdzielone. Przez Bartosza Paprockiego zebrane y wydane: Roku Panskiego 1584.Kraków 1584.s. 689–690.

[12] Niemojewski Stanisław, Diariusz drogi spisanej i różnych przypadków pociesznych i żałosnych prowadząc córkę Jerzego Mniszka, Marynę, Dymitrowi Iwanowiczowi w roku 1606. Opr. Roman Krzywy. Warszawa 2006. s. 86.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz