Źródła takie jak zeznania naocznych świadków, dokumenty archiwalne, badania naukowe, znalezione łuski po pociskach, a także analiza nazistowskich i sowieckich metod masowego zabijania, świadczą o tym, że na terytorium więzienia we Włodzimierzu Wołyńskim zostały pochowane ofiary nazistów, przeważnie Żydów, którzy zostali zamordowani przy pomocy milicji stworzonej przez OUN(b) i policji, której znaczna część przeszła później do UPA.

Masowe pochówki odkryte w latach 2011-2012 na terenie Włodzimiersko-Wołyńskiego więzienia nadal wywołują ostre kłótnie co do tożsamości samych ofiar i motywów mordu. Dominującą teorią jest przypuszczenie, że znaleziono szczątki Polaków, zabitych przez wojska NKWD w 1940 czy 1941 roku. W tym, jak podają dokumenty, pochowano tu ofiary nazistów, przeważnie Żydów, zabitych w latach 1941-43.

Amerykańskie i zachodnioeuropejskie sądy po II wojnie światowej przeprowadziły dochodzenie i osądziły wielu niemieckich organizatorów masowych mordów na Ukrainie, szczególnie Sonderkommando 4a, chociaż wielu innych, co do których są wiarygodne dane, że przyczynili się do masowych zabójstw (w tym komendantów i organizatorów milicji banderowskiej, którzy po wojnie schronili się na zachodzie) – nie zostało pociągniętych do odpowiedzialności. Nie bez znaczenia były tu okoliczności polityczne, takie jak Zimna Wojna.

Tymczasem na historycznym zachodnim Wołyniu i w Galicji liderom banderowskiej organizacji ukraińskich nacjonalistów (OUN(b)) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), czyli ludziom, którzy przyczynili się do masowych zabójstw latem 1941 roku, stawia się pomniki, a ich imionami nazywa się ulice. Na przykład na część Stefana Bandery nazwano ulice w Łucku, Równem, Włodzimierzu Wołyńskim i wielu innych miastach, gdzie Ukraińcy przyczynili się do nazistowskich zabójstw Żydów, Ukraińców i Polaków. Pomnik Bandery postawiono w Łucku, chociaż są świadectwa, że stworzona przez banderowców milicja pomogła rozstrzelać w tym mieście około 2 tysiące ludzi, przeważnie Żydów, ale także kilkuset Ukraińców i Polaków latem 1941 roku.

Rezultaty badania miejskiej rady przeprowadzonego w 2009 roku przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii na zamówienie autora świadczą o tym, że w Obwodach Wołyńskim i Rówieńskim, które składają się na osnowę historycznego, zachodniego Wołynia ludzie odnoszą się dużo bardziej pozytywnie do banderowskich OUN i UPA, niż na Wschodnim Wołyniu oraz znacznie słabiej obciążają ich za udział w masowych mordach Żydów, Ukraińców i Polaków. Dodatkowo, mniej mieszkańców Obwodów Wołyńskiego i Rówieńskiego oraz geograficznego centrum Ukrainy, do którego włącza się Obwód Żytomierski wyraziło pozytywne nastawienie do banderowskich OUN(b) i UPA. Na zachodnim Wołyniu większość ujawniła neutralne nastawienie do tych organizacji, w odróżnieniu od Obwodu Żytomierskiego i innych obwodów Centralnej Ukrainy. W obu grupach tych regionów większość pytanych stwierdziło, że nie ma pewności, co do udziału OUN(b) i UPA w masowych mordach.

Prawda o przyczynieniu się kierowników i członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów do nazistowskich masowych morderstw nie tylko nie jest nagłaśniana, ale jest wyciszana, a wręcz fałszowana, przede wszystkim na historycznym zachodnim Wołyniu. Świadczy o tym przykład odkrytych i częściowo ekshumowanych w latach 2011-2012 we Włodzimierzu Wołyńskim masowych pochówków, w których dotąd znaleziono szczątki 750 osób i gdzie została pochowana znaczna większość z nich. Dominującą teorią stało się hipotetyczne przypuszczenie, że to było to podobne do Katynia zabójstwo polskich jeńców wojennych dokonane przez NKWD w latach 1940-1941. Politycy, eksperci i dziennikarze Obwodu Wołyńskiego zademonstrowali niemal pełną publiczną zgodę, co do tego, że znaleziono szczątki Polaków, zabitych przez tajną radziecką policję. Na początku ekshumacji masowych pochówków we Włodzimierzu Wołyńskim wersja o zabójstwie Polaków przez NKWD była powielana przez wiele stacji telewizyjnych Ukrainy i inne źródła masowej informacji, szczególnie wołyńskie, które niemal nieprzerwanie mówiły o „Ofiarach NKWD”.· 13 października 2011 roku polscy i ukraińscy urzędnicy i księża brali udział w ponownym pochówku szczątków 367 osób na miejscowym cmentarzu pod krzyżem, który upamiętnia ofiary radzieckiego masowego terroru. Podobny pochówek szczątków niemal 400 osób odbył się 30 listopada 2012 roku, a środki masowego przekazu, eksperci i wołyńscy urzędnicy mówili o polskich ofiarach NKWD oraz nieznanych ofiarach rozstrzelanych w czasie II wojny światowej.

Źródła takie, jak zeznania naocznych świadków, dokumenty archiwalne, badania naukowe, znalezione łuski po pociskach, a także analiza nazistowskich i sowieckich metod masowego zabijania, świadczą o tym, że na terytorium więzienia we Włodzimierzu Wołyńskim zostały pochowane ofiary nazistów, przeważnie Żydów, którzy zostali zamordowani także przy pomocy milicji stworzonej przez OUN(b) i policji, której znaczna część przeszła później do UPA. W lipcu i sierpniu 1941 roku zostało rozstrzelanych w tym mieście 600-650 Żydów i „radzieckich aktywistów”. Istnieją świadectwa Żydów, którzy przeżyli, dotyczące masowych nazistowskich straceń, które przeprowadzano przy pomocy ukraińskiej milicji w rejonie więzienia we Włodzimierzu Wołyńskim latem 1941 roku. Naoczni świadkowie wskazują więzienie, jako miejsce, gdzie odbywały się masowe rozstrzeliwania. Np. Józef Opatowski zeznał, że 31 lipca 1941 roku podczas rozstrzelania kilkuset Żydów, wykonanego przy udziale milicji, schował się na dzwonnicy i stamtąd na własne oczy „widział podwórko, na którym rozstrzeliwano Żydów”, którym „przedtem kazano rozebrać się do naga i wykopać sobie groby”. Opowiadając o tym rozstrzelaniu Anna Kazimierzowska we wspomnieniach cytuje świadectwa swojego przyszłego męża, który pracował jako dentysta w niemieckiej klinice wojskowej i dowiedział się od swoich klientów, że po aresztowaniu i krótkim uwięzieniu Żydzi byli:

Wywiezieni, aby wykopać wielkie jamy na podwórku więzienia. Kiedy doły były wystarczająco głębokie, przygotowywano Żydów za nimi. Żołnierze podnosili broń i jednocześnie strzelali w szyje tych Żydów. Po tym, jak pospadali do dołów, nowy szereg Żydów miał zająć ich miejsce i powtarzało się to, co poprzednio. Niektóre ciała były jeszcze półmartwe (jeszcze żywe).

Istnieją zeznania wskazujące na to, że w sierpniu 1941 roku w rejonie więzienia odbyło się następne masowe rozstrzelanie 300-350 Żydów, w tym się wielu kobiet i dzieci, które przyszły pod ściany więzienia dowiedzieć się czegoś o losie swoich mężów, albo zostały złapane podczas obławy. Analiza wspomnień świadków, badania historyczne oraz materiały niemieckiego sądu dla komisarza miasta Włodzimierza Wołyńskiego i jego pomocnicy wskazuje na to, że podobne rozstrzelania od kilkuset do kilku tysięcy Żydów miały miejsce na terenie więzienia do końca 1941 roku, a we wrześniu 1942 roku właśnie tam Niemcy rozstrzelali kilkuset Żydów, przeważnie kobiety, dzieci i starców, chociaż wtedy, we wrześniu, absolutną większość Żydów wywieziono i rozstrzelano niedaleko wsi Piatydni. Istnieją również inne zeznania naocznych świadków o podobnych rozstrzelaniach Żydów na terytorium więzienia, szczególnie w końcu 1942 roku czy na początku 1943, kiedy około 65 Żydów, których ukraińska policja znalazła ukrywających się w getcie i aresztowała oraz o ciałach wielu rozstrzelanych w 1942 i pochowanych na terenie getta.

Opisana przez świadków ogólna liczba straconych, ich skład, sposób rozstrzelania, pochówku razem z danymi z ekshumacji, świadczącymi o tym, że znalezione we Włodzimierzu Wołyńskim ofiary były rozstrzeliwane wielkimi grupami w większości bez ubrań i obuwia, leżały grubymi warstwami, plecami do góry, zdecydowana większość z nich to kobiety i dzieci – wskazują na to, że w większości byli to Żydzi rozstrzelani przez nazistów. Ponadto znaleziono łuski kalibru 9 milimetrów po niemieckich kulach wystrzelone w 1941 roku. Jednak nawet znalezienie w 1941 roku niemieckich łusek po kulach kalibru 9 milimetrów, które wykorzystywane były w broni niemieckiej, nie radzieckiej, w tym pistolecie P-38 (Walther) i pistolecie maszynowym MP-40 (Schmeisser), posłużyło wołyńskim kierownikom ekspedycji archeologicznej, prowadzącej wykopaliska oraz środkom masowego przekazu, jako dowód, że zbrodni dokonało NKWD. Niemiecka armia i policja bezpieczeństwa przejęła dużą ilość tych modeli broni począwszy od 1940 roku, natomiast NKWD, jako organy ZSRR korzystała z innych modeli pistoletów z kulami innego kalibru.

Ponadto, jednym z głównych dowodów, potwierdzających wersję, że ofiarami byli Polacy rozstrzelani przez NKWD w 1941 roku, stały się badania antropologiczne przeprowadzone przez ekspertów Wydziału Bioarcheologii Instytutu Archeologii Narodowej Akademii Nauk Ukrainy i stwierdzały:

Wstępne badania pod względem 14 oznak kraniometrycznych pokazują pewną różnicę badanych grup kobiet i mężczyzn od serii Ukraińców, Rosjan, Litwinów, Łotyszów i Żydów z terytorium Ukrainy, jednak zbliżają do pewnych grup ludności polskiej. Ogólny kompleks kranioskopijnych oznak wskazuje na przynależność danej ludności do kręgu północnej rasy kaukaskiej.

Wniosków dotyczących Polaków rozstrzelanych przez NKWD nie potwierdzono badaniami historycznymi, archiwalnymi dokumentami, zeznaniami naocznych świadków, znalezionymi kulami, metodami rozstrzeliwania oraz takimi cechami charakterystycznymi, jak dominacja wśród ofiar kobiet i dzieci od niemowląt do lat 15. Masowe rozstrzeliwanie więźniów przez NKWD w więzieniu we Włodzimierzu Wołyńskim 23 czerwca 1941 roku omawia się w wielu publikacjach, dokumentach archiwalnych i zeznaniach świadków, którzy żyją. Opisują oni jak od 36 do 150 z blisko 300 więźniów – w szczególności Ukraińców – był straconych przez NKWD, kiedy sowieckie wojska zdobyły front miasta drugiego dnia wojny. Ich ciała, które nie zostały pochowane z powodu szybkiego odwrotu sowieckiego, zostały znalezione przez OUN i Niemców i częściowo zidentyfikowane pochowane na miejscowym cmentarzu zaraz po tym, gdy wojska niemieckie zawładnęły miastem.

Chociaż niektórzy wołyńscy urzędnicy państwowi, szczególnie przewodniczący administracji państwowej Obwodu Wołyńskiego, Borys Klimczuk przyznali, że żydowskie ofiary nazistów mogą znajdować się wśród ludzi znalezionych w latach 2011-2012, to w dalszym ciągu promowali ideę polskich ofiar NKWD, jako podstawową teorię lub stwierdzali, że nie można zbadać, kto i przez kogo został rozstrzelany. Wołyńskie i krajowe media Ukrainy nie opublikowały dowodów na to, że znaleziono nazistowskie ofiary ludobójstwa. W miejscowej prasie zamieszczono tylko jeden artykuł, który zaprzeczał teorii o polskich ofiarach NKWD i jako główną wersję przedstawiał historię o żydowskich ofiarach nazistów.

Jedna z głównych przyczyn zaistniałego stanu rzeczy wynika z aktualnie prowadzonej polityki pamięci, ponieważ nazistowskie egzekucje, w których rozstrzelano 20 tysięcy Żydów z Włodzimierza Wołyńskiego przeprowadzono z pomocą milicji stworzonej przez OUN(b) latem 1941 roku, a od końca 1941 do początku 1943 roku – z pomocą policji, której większość wiosną 1943 roku przeszła do UPA. Zaprzeczanie temu udziałowi miało miejsce na przykład w publikacjach, które krytykowały wnioski polskiego profesora Andrzeja Koli, który brał udział w ekshumacjach w 2011 roku i początkowo oświadczył, że to szczątki Polaków zamordowanych przez NKWD, ale przyznał po ich pogrzebie, że byli to prawdopodobnie Żydzi straceni przez nazistów. Potwierdzają tą wersję także wyniki prac polskiej Państwowej Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa, wspierającej masowe ekshumacje w 2012 roku, które mówią o tym, że znaleziono przeważnie żydowskie ofiary nazistowskich rozstrzeliwań.

Udziałowi lokalnej milicji i policji oraz jednostek milicyjnych i policyjnych z Łucka i 103-go batalionu z Macejowa z Obwodu Wołyńskiego w masowych zabójstwach we Włodzimierzu Wołyńskim zaprzeczają (albo ukrywają) źródła OUN. Potwierdzają je natomiast zeznania naocznych świadków, badania historyczne, dokumenty archiwalne i materiały niemieckiego procesu komisarza Wilhelma Westerheide. Ukraiński udział polegał głównie na w przeprowadzaniu przez policję i milicję we Włodzimierzu Wołyńskim obław i aresztowań ludzi przeznaczonych do rostrzelania, którego bezpośrednio dokonywali Niemcy, szczególnie Sipo i SD z Łucka. Ponadto chodzi udział żandarmerii w dostawie i eskorcie rozstrzeliwanych, pilnowanie getta i więzienia we Włodzimierzu Wołyńskim, gdzie trzymano więźniów przed rozstrzelaniem, a także udział w zabójstwach tych, którzy podczas rozstrzeliwań zostali ranni, uciekinierów oraz tych Żydów, szczególnie kobiet i małych dzieci, którzy próbowali się ukryć podczas strzelaniny.

Według wspomnień Mykoły Kłymyszyna, członka głównego prowodu OUN(b), do końca czerwca 1941 roku, część członków jego pierwotnej grupy OUN przeszła przez granicę z Hrubieszowa prosto do Włodzimierza Wołyńskiego oddalonego o 15-20 kilometrów, a następnie ruszyli przez Łuck i Równe dalej na wschód. Trasa innej grupy przebiegała przez Sokal, Horohiw, a dalej Łuck, Równe, Żytomierz i Kijowszczyznę. W tych i większości innych miast Galicji, Wołynia i Obwodu Żytomierskiego i sąsiednich regionów z członków grup i miejscowych liderów skrzydła banderowskiego OUN stworzono milicję.

Masowe zabójstwa Żydów i „radzieckich aktywistów” przy pomocy milicji stworzonej z pierwotnych grup OUN(b) i miejscowych OUN-owców miały miejsce w końcu czerwca, lipcu i sierpniu 1941 roku w wielu miastach i miasteczkach obwodu wołyńskiego, szczególnie we Włodzimierzu Wołyńskim, gdzie z pomocą milicji rozstrzelano blisko 150 „radzieckich aktywistów” 5 lipca 1941 roku, 200 Żydów 31 lipca i 300-350 Żydów w sierpniu. Józef Opatowski zaświadczył, ze w końcu lipca gestapowcy razem z milicją z Łucka i łapali Żydów, których kilkuset zostało rozstrzelanych w miejscowym więzieniu. Anna Kazimierska w swoich wspomnieniach opowiada jak miejscowy milicjant uzbrojony w karabin aresztował jej ojca i brata, których razem z setką innych Żydów przyprowadzonych pod pretekstem pracy, rozstrzelano 31 lipca 1941 roku w miejskim więzieniu. Komendanta miejscowej milicji Jakowa Zakrewkiego w czasie masowych rozstrzelań latem 1941 roku powołano do administracji obwodowej stworzonej przez skrzydło banderowskie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów na okupowanym przez Niemców Wołyniu za ich zgodą.

Do końca lata i jesienią 1941 roku melnykowska OUN (OUN(m)) częściowo obrała w OUN(b) stanowiska kierownicze w policji Włodzimierza Wołyńskiego. Chociaż ounowcy-melnykowcy zajmowali wiele stanowisk dowódczych w policji Włodzimierza Wołyńskiego, szczególnie policji kryminalnej, banderowcy również mieli silną reprezentację w szeregach komendantów i rządzących w policji. Iwan Kłymiw – referent wojskowy banderowskiej frakcji OUN – był jednym z komendantów policji Włodzimierza Wołyńskiego jesienią 1942 roku, czyli w czasie masowych rozstrzelań Żydów. Wskazują na to pośrednio lub bezpośrednio różne źródła, w tym badania współczesnego wołyńskiego historyka OUN, wspomnienia Hryhorija Steciuka, który w tym czasie był włączony do OUN(m) w mieście, a w 1944 przeszedł na służbę do 31 batalionu tajnej policji (Ukraiński Legion Samoobrony), który został zorganizowany w końcu 1943 roku przez melnikowców i SD głównie z byłych policjantów z rejonu Łucka, Krzemieńca i Włodzimierza Wołyńskiego, wspomnienia miejscowej aktywistki OUN(m) i wspomnienia żony Iwana Kłymiwa. Podobnie, jako tłumacze w niemieckiej żandarmerii Włodzimierza Wołyńskiego, która wzięła bezpośredni udział w masowych rozstrzelaniach Żydów i innych, cywilnych mieszkańców miasta oraz w ochronie więzienia, służyli banderowski aktywista Wasyl Dyszkant i główny lider OUN(m) na Włodzimierszczyźnie, Orest Tarasewycz.

Przejście wiosną 1943 roku większości policji Włodzimierza Wołyńskiego do UPA i zamiana jej głównie na Polaków potwierdzają wspomnienia aktywistki OUN(b) Haliny Kochańskiej, wspomnienia Steciuka i raport OUN(b), chociaż duża część komendantów z melnykowskiej frakcji OUN zostało zabitych przez banderowców w czasie negocjacji dotyczących przejścia do UPA. Byli policjanci z miasta, rejonu Włodzimierza Wołyńskiego i sąsiednich rejonów stanowili podstawę „Siczy”, a wielu kierowników miejscowej policji zajmowało stanowiska kierownicze przy formowaniu się UPA i SB OUN(b), które wykonywały funkcję służb bezpieczeństwa w UPA. Właśnie kierownikiem „Siczy” został melnykowiec – komendant policji we wsi Olesk, Porfiry Antoniuk („Sosenko”). Konstantyn Berezowski, sekretarz policji we Włodzimierzu Wołyńskim, został szefem Służby Bezpieczeństwa OUN i UPA w nadrejonie Włodzimierza Wołyńskiego, a „Sokół”, który też służył w policji Włodzimierza Wołyńskiego, został przywódcą Rejonowej Służby Bezpieczeństwa.

Do UPA przeszła prawie cała część policyjna, uformowana w Galicji i pozostawała we Włodzimierzu Wołyńskim pod komendą Andrija Marceniuka, który został setnikiem w UPA. Na początku września 1943 roku we wsi Nowy Zahoriw odbyła się walka plutonu UPA – wchodzącego w skład „Siczy”, którym dowodził Marceniuk („Brzoza”), i który grupował innych policjantów z tej grupy – ZMI. Miejscowe władze i nacjonalistyczni politycy często mitologizują to starcie UPA, jako symbol antyniemieckiej walki, powołując się na niedokładną liczbę strat po stronie niemieckiej oraz okoliczności bitwy. To samo dotyczy muzycznego klipu grupy Tartak o tej walce i śmierci Marceniuka. Jednocześnie, ukrywane są dowody, które wskazują z dużym prawdopodobieństwem na wielkie zaangażowanie byłych policjantów w nazistowskie, masowe zabójstwa we Włodzimierzu Wołyńskim. Ponadto, istnieją dowody zawarte we wspomnieniach bezpośredniego ich uczestnika ze strony banderowców, Romana Petrenka o pomyślnych negocjacjach między UPA i przedstawicielem niemieckiego wywiadu Petrem Diaczenko. Negocjatorzy zostali upoważnieni przez komendanta UPA Dmytra Klaczkowskiego („Klyma Sawura”), który na początku września 1943 roku przebywał na „Siczy”. Rozmowy zorganizowała rezydentura Abwehry we Włodzimierzu Wołyńskim, która jednocześnie zabezpieczała przygotowanie radiotelegrafistów dla UPA.

103 obronny batalion policji, komendanci i szeregowi funkcjonariusze, którzy we wrześniu 1942 roku wzięli udział w masowych rozstrzelaniach Żydów we Włodzimierzu Wołyńskim i zabili około 3 tysiące mieszkańców wsi Kortelisy i sąsiednich wsi, zdezerterował do UPA latem 1943 roku. Są również dowody na wspierający udział szkoły policji rolnej w Łucku w rozstrzelaniu kilkuset Żydów we Włodzimierzu Wołyńskim w połowie listopada 1942 roku.

Szkoła ta została założona przez władze niemieckie na podstawie szkoły milicji zorganizowanej przez OUN(b), która jednocześnie wykonywała funkcje policyjne w Łucku i obwodzie wołyńskim latem 1941 roku i znajdowała się w tym czasie na ulicy Kościuszki (obecnie Kowelska), gdzie również rozmieszczono w tym samym budynku milicję obwodową i sztab OUN(b) w odległości kilkudziesięciu do kilkuset metrów od miejsca anty-żydowskiego pogromu w końcu czerwca 1941 roku. Ta szkoła policyjna pod koniec marca 1943 roku przeszła do UPA, dając podstawy jednej z trzech jednostek UPA i otrzymała nazwę „Dorzecze”, a dowodził nią Stefan Kowal.

Niniejsze badanie na przykładzie historycznego Wołynia odkrywa rolę milicji, stworzonej z grup pochodnych i aktywistów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów pod przywództwem Stefana Bandery w masowych mordach dokonanych przez nazistów latem 1941 roku na terenie historycznego Wołynia. Mimo różnic w odniesieniu do kwestii kontroli nad Ukrainą, faszystowskie elementy banderowskiej OUN doprowadziły do polityki faktycznej współpracy z nazistami, biorąc pomocniczy udział w eksterminacji Żydów, a także wysuwając wobec ludności oskarżenia (bez procesu i sądu) o przynależność do radzieckich aktywistów i polskiej agentury. Policja, której większa część na zachodnim Wołyniu przebywała pod nieformalną kontrolą OUN(b) i w 1943 roku stanowiła podstawę UPA, także była zaangażowana w politykę nazistowskiego ludobójstwa Żydów, Ukraińców i Polaków. Jednak, jak pokazuje przykład Włodzimierza Wołyńskiego, polityka pamięci, przede wszystkim na zachodnim Wołyniu, przemilcza udział OUN(b) w tych masowych zabójstwach, a nawet zakłamuje te wydarzenia.

Ivan Katchanovski

doktor filozofii, Ottawa, Kanada. Strona internetowa Autora: http://uottawa.academia.edu/IvanKatchanovski

źródło: “Ukraina Moderna” / uamoderna.com

Tłumaczenie: Justyna Kopeć

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz