To musi Pan mieć częste zaparcia Panie Hetmański, bo z tymi Pańskimi pełnymi uprzedzeń poglądami trudno jest prowadzić mądrą dyskusję, ot i teraz naczytałem się takich mądrości o Szewczence, że musiałem poczekać aż mnie przepona przestanie boleć : ), tak czy tak zdrowia szczerze życzę
Co do tych z PESELEM, portal mógłby napisać poradnik co "prawdziwy" miłośnik kresów powinien wiedzieć i robić. Bo tu jest dziwnie...
Człowiek trochę polemizuje na temat jaka ziemia jest polska a jaka nie, i w jakich granicach powinna być... FASZYSTA i niszczyciel państw (choć sprawa tyczyła się tylko Lwowa...).
Człowiek przyjmie do wiadomości że po drugiej stronie jest "suwerenne" państwo i należy z nim rozmawiać tak aby lepiej ONO mogło zająć się swoja ludnością, a nie wydawać ukazy - nie polak, zdrajca, 5 kolumna na płacy kraju X.
Więc może się w końcu dowiemy co 100% Polak (a jak 100% Polak to miłośnik Kresów) powinien robić. Bo wychodzi że nic, poza przeglądaniem zdjęć, czytaniu książek, słuchania cyfrowych wersji piosenek międzywojennych i zawodzeniu co się powinno robić...
Samo środowisko kresowe tu lawiruje, jak przy ostatnim artykule o obronie "zawsze wiernego" Lwowa od 600 lat, Pan Parnikoza (od którego jestem raczej daleki) zauważył że zastanawia ta wieczna wierność Lwowa, już nie mówiąc o tym że Lwów w ostatnich 70 latach dwukrotnie zmieniał obiekt swojej wierności... Nie wspominając o tym że ktoś kto pisze wciąż o Polskości Lwowa i jego wiecznej wierności, w pewnym kraju zostałby ogłoszony szowinistą i osobą nawołującą do waśni między narodami, co myślę Pan Parnikoza by potwierdził.
No ale właśnie co powinniśmy robić, bo znów nie usłyszeliśmy żadnego planu działania... Dobrze obrazuje tą mentalność "zawodzenie" o tym że powinniśmy iść jak najdalej na wschód w 1920 r. Żadnego planu tylko hasła że tak "wypada". Lepsi od nas próbowali, a skończyli marnie... Mogłoby się skończyć że cała Polska byłaby w sowieckiej Rosji i ilość ofiar można by przemnożyć przez 100...
Tak na prawdę "nie dopuszczalne" było pozostawienie Kresowian poza granicami Polski po 89 roku. A teraz... właśnie możemy sobie zawodzić ile wlezie...
Ktoś zdefiniował że w demokracji nie rządzi większość ale dobrze zorganizowane mniejszości. Co na Litwie zaczyna być dobitnie widać po sukcesach AWPL, i należy im kibicować.
Całe 20 lat zawodziliśmy i wygląda na to że się nic nie zmieni przez kolejne 20 lat... Choć ta cała polemika którą czytamy może chociaż doprowadzi do jakiegoś konsensusu, zawsze jakiś krok do przodu...
A przy okazji kolejnych wpisów prosiłbym o większe zrozumienie faktu że my wszyscy czytelnicy tej strony mamy mniej więcej podobne zainteresowania, i jesteśmy tu poniekąd dla tej samej idei. Co nie znaczy że np ja muszę się 100% zgadzać z inną większością, i co czyniłoby mnie gorszym Polakiem od innych...
Panie tutejszy. ;Dyskusja, zwłaszcza mądra świetnie wpływa na moje trawienie.,, Czyim że zatem poetą był Szewczenko hę? Rosyjskim, niemieckim, pewnie polskim? .Na mój gust to taki ni pies ni wydra przynależności narodowej nieznanej taki sobie (bez obrazy nie jest to osobisty przytyk) tutejszy w jego czasach to pojęcie było nieznane z wyjątkiem krótkiego epizodu tak ok 1 roku i wielu chetnych nie było a co zabawniejsze posługiwali się j rosyjskim .A w odniesieniu do Mickiewicza nie jestem przekonany czy w ogóle używał transkrypcji pisowni swojego nazwiska w obecnym języku litewskim .Ale co ważniejsze jak Pan słusznie zauważył Polska była i czuł się z nią duchowo związany,a pisząc Wielka inwokację ,pisał tak jak mógłby napisać też Mazur Poznaniak ,czy Ślązak o miejscu swego urodzenia .
Nie drogi Panie , nie jestem jak Pan to ujął,, ukrainożercom ".Ale nie podam reki żadnemu z nich dopóki nie usłyszę głośno i wyrażnie wypowiedzianego przyznania się do popełnionego Ludobójstwa na Polskich mieszkańcach Polskich Kresów.I to ma byc powiedziane tak głośno żeby słyszał i zrozumiał to cały świat.
P Combat .Tak na marginesie nie są to ofiary które zginęły w jednej miejscowości.Mimo to z większą obojętnością przechodzi do porządku dziennego nad tysiącami wymordowanych w zwierzęcy sposób naszych rodaków.Nad wieloma miejscami zwanymi ,,Trupie Pola" ,przecież na ukrainie i Wołyniu ,to dla ukraińców rzecz normalna?
Panie Parnikoza .)Podaję Panu fragment z posiadanych materiałów dotyczący sprawczego udziału klyma sawura w przygotowaniu i udziale w ludobójstwie ludności Polskiej na Kresach,,Na III konferencji OUN-B w lutym 1943 roku wydany został tajny "Rozkaz nr 1" nakazujący "masową likwidację ludności polskiej, począwszy od Polesia i Wołynia", a następnie na innych terenach, które OUN uznał za "etnicznie ukraińskie". Rozkaz ten mógł być przekazywany tylko ustnie dowódcom UPA, pod rygorem zachowania jego tajności. Nie wiadomo, czy znajduje się w Państwowym Archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, gdyż jest ono praktycznie niedostępne dla historyków.
Głównym zbrodniarzem, odpowiedzialnym za wydanie tego rozkazu jest Mykoła Łebed, chociaż G. Motyka to oskarżenie chce przenieść na dowódców UPA na Wołyniu: "Kłyma Sawura" (Dmytro Klaczkiwśkyj), "Sama" (Wasyl Iwachiw) i "Dubowego" (Iwan Łytwyńczuk), czyli na wykonawców tego rozkazu. "Samostjijna" Ukraina wystawia im teraz pomniki chwały, ich imieniem nazywa ulice itp. Tragiczny jest naród, który ludobójców uznaje za bohaterów.
Temu usiłowaniu przeczy zarówno fakt, że sam D. Klaczkowśkyj, obok M. Łebedia, pozostawał w ścisłym kierownictwie OUN przez cały rok 1943, że D. Klaczkiwśkyj działał w imieniu OUN Bandery - pisze W. Poliszczuk.
Do czasu rzezi lipcowych największy mord dokonany na ludności polskiej miał miejsce nocą z 22 na 23 kwietnia (Wielki Piątek) w miejscowości Janowa Dolina.
W "Biuletynie informacyjnym 27 DWAK" (nr 3/1998) w artykule "Skandal w Janowej Dolinie" Jan Engelgard pisał:
Podczas, gdy w Polsce stawia się nielegalnie pomniki upamiętniające walki (mordy) UPA, a na pomnikach tych wymienia się nie tylko nazwy oddziałów (kureni), ale także umieszcza się prowokacyjne napisy w stylu: "Polegli za wolną Ukrainę" - na miejscach kaźni dziesiątków tysięcy bezbronnych Polaków nie można nawet umieścić krzyża z datą śmierci tam spoczywających! W tym czasie, kiedy prezydenci RP i Ukrainy odsłaniają z wielką pompą pomnik w Jaworznie, gdzie zmarło na tyfus 160 członków UPA i OUN - nie można godnie uczcić śmierci 600 zarąbanych Polaków tylko w jednej, wołyńskiej wsi!
Tutaj 23 kwietnia 1943 roku bandyci spod znaku UPA dokonali straszliwej rzezi około 600 Polaków, którzy schronili się w tej miejscowości przed terrorem. Rzezi biernie przyglądali się żołnierze miejscowego niemieckiego garnizonu. Dopiero nad ranem przepędzili resztki rizunów. Staraniem środowisk kresowych i Polaków zamieszkałych na Równieńszczyźnie - w miejscu tragedii odsłonięto 18 czerwca 1998 roku ponad 5-metrowy krzyż-obelisk. W ostatniej chwili ukraiński wykonawca pomnika usunął, bez wiedzy strony polskiej, datę "23 kwietnia 1943 roku", pozostawiając tylko napis: "Pamięci Polaków z Janowej Doliny". W trakcie poświęcania pomnika około 50 aktywistów organizacji "Ruch" demonstrowało, trzymając w ręku transparenty z napisami; "Won polscy policjanci" i "Won SS-owskie sługusy". Wydawany przez nacjonalistów tygodnik "Wołyń" (19 czerwca 1998 r.) tryumfalnie doniósł: "W czwartek 18 czerwca, w pobliżu wsi Bazaltowoje (Janowa Dolina, kostopolski powiat) ukraińscy patrioci nie pozwolili polskim szowinistom przeprowadzić uroczystości poświęconej odsłonięciu pomnika ku czci niemieckich policjantów polskiego pochodzenia, zniszczonych przez oddziały UPA 'Piwnicz' w 1943 roku".
W 2003 roku władze samorządowe Ukrainy odsłoniły tutaj tablicę, na której umieszczony napis głosi, że sotnie UPA zlikwidowały jedną z najlepiej umocnionych baz wojskowych polsko-niemieckich okupantów na Wołyniu. (...) W walce zlikwidowano niemiecką i polską załogę, wyzwolono z obozu jeńców wojennych i powstrzymano terrorystyczne akcje przeciwko okolicznym wsiom, które przeprowadzali polsko-niemieccy zaborcy (G. Motyka: "Ukraińska partyzantka", przypis na s. 317).
To ludobójstwo moralne, dokonywane obecnie przez Ukraińców na pamięci bestialsko pomordowanej cywilnej ludności polskiej, może ukarać chyba tylko Gniew Boży.
Z inicjatywy Delegata Rządu RP na Wołyń, ludowca Kazimierza Banacha, podjęte zostały rozmowy z lokalnym dowództwem OUN-UPA. Wymieniono pisma z komendantem SB OUN, Szabaturą. 7 lipca 1943 r. delegacja polska w składzie: zastępca Delegata Rządu RP na Wołyń, por. Zygmunt Rumel ("Krzysztof Poręba"), ppor. Krzysztof Markiewicz ("Czart") reprezentujący AK i znający osobiście Szabaturę z czasów szkolnych, przeprowadzili wstępne rozmowy w okolicy Swinarzyna (gm. Kupiczów). Na nocleg wrócili do polskiej wsi Budy Ossowskie, a nastepnego dnia udali się wraz z woźnicą Witoldem Dobrowolskim, na rozmowy do wsi Kustycze (gm. Turzysk). 8 lipca 1943 r. delegacja pojechała na dalsze rozmowy z przedstawicielami UPA, gdzie po ich odbyciu została zamordowana w lasku i tam prawdopodobnie ciała zakopano (W. i E. Siemaszko: "Ludobójstwo...", s. 383).
Polscy delegaci po przeprowadzonych rozmowach zostali pobici, a następnie zamordowani przez rozerwanie końmi za pomocą łańcuchów. Tak atamani UPA potraktowali polskich parlamentariuszy, błagających litości dla tysięcy polskich dzieci, ich rodziców, bliskich, krewnych. Poćwiartowane zwłoki męczenników miejscowi chłopi złożyli w lasku sosnowym na brzegu jeziora, gdzie spoczywają do dzisiaj. Tak zginął w wieku 28 lat nieprzeciętny człowiek, oficer Wojska Polskiego, Komendant BCh na Wołyń, wspaniale zapowiadający się poeta "Pokolenia Kolumbów" - pisał Feliks Budzisz w artykule Człowiek nieprzeciętny o por. Zygmuncie Rumlu (Myśl Polska, lipiec 2000).
Szabatura po wojnie, występując pod przybranym nazwiskiem, był szefem Urzędu Bezpieczeństwa w Szprotawie na Dolnym Śląsku (Franciszek Z. Rawluk: "Relacja", [w:] "Biuletyn informacyjny 27 Dywizji Wołyńskiej AK", nr 2/1991).
W dniu prawosławnego święta Piotra i Pawła, w niedzielę 11 lipca 1943 roku na Wołyniu, Ukraińcy podjęli na niespotykaną dotąd skalę akcję ludobójczej rzezi cywilnej ludności polskiej. Rzezi, która okrucieństwem tortur i sposobów zabijania, nawiązywała do mrocznych czasów najazdów tatarskich i napadów "czerni" chłopsko-kozackiej.
W sierpniu na wschodnie tereny Lubelszczyzny napłynęły wielotysięczne fale przerażonych, polskich uciekinierów z Wołynia. Za nimi podążali "ukraińscy partyzanci". Już we wrześniu pojawiły się na wschodnich terenach Lubelszczyzny ulotki wzywające Polaków do opuszczenia tych ziem. Miesiąc wcześniej na Wołyniu Ukraińcy wołali: "za Bug Lasze, po Bug nasze", teraz okazało się, że i za Bugiem ziemia jest "etnograficznie ukraińska".
Daremnie interweniował abp Bolesław Twardowski u metropolity greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego, aby ten wystąpił przeciwko mordowaniu Polaków (Z. Konieczny, s. 54).
III WZ OUN odbył się w dniach 21 - 25 sierpnia 1943 r., a już w dniach 29 - 31 sierpnia tego roku miała miejsce kolejna fala masowych, planowych, doktrynalnych mordów OUN-UPA na ludności polskiej Wołynia, w styczniu 1944 r. mordy masowe na ludności polskiej rozszerzyły się na Halicję (W. Poliszczuk).
Przykładem zagłady polskich wsi, określanej przez ukraińskich historyków jako "walki polsko-ukraińskie", a przez G. Motykę jako "akcja antypolska", niech będzie opis losu kolonii Augustów (pow. Horochów) oraz sąsiedniej wsi Władysławówka.
Pod koniec lipca, na wieść o rzeziach ludności polskiej, 40 polskich rodzin z Augustowa i sąsiedniej wsi Władysławówka, chciało wyjechać do Włodzimierza Wołyńskiego, zabierając ze sobą tylko żywność, a zostawiając inwentarz żywy i martwy. Zatrzymali ich Ukraińcy uzbrojeni w ręczny karabin maszynowy, zastrzelili kilku Polaków. Z wozu zdjęli 2-letnie dziecko, jeden z Ukraińców strzelił mu w ucho - zabił. Uciekinierom nakazali wrócić do wsi. W tym czasie, niedaleko paliła się jakaś duża wieś. Za kilka dni Ukraińcy przysłali kartkę pisaną po polsku, ażeby się nie bać, sprzątnąć zboże z pola, nic nikomu się nie stanie. Pod koniec sierpnia z Władysławówki przybiegł zakrwawiony mężczyzna krzycząc, że Ukraińcy mordują w tej wsi Polaków. Świadek, W. Malinowski ukrył się ze swoją rodziną w lesie. Pomagał im sąsiad, Ukrainiec Józef Pawluk. Poszedł on do wsi Władysławówka sprawdzić, co się dzieje. Wrócił po około 3 godzinach i zdał relację.
Prowidnyk ich powiedział, że taka rzeź jednocześnie jest przeprowadzana na całej Ukrainie, że jest nakaz wybicia wszystkich lachiw - żeby nikt nie pozostał - komunistów i Żydów też. Powiedział (Józef Pawluk - przyp. S.Ż.), że we wsi Władysławówce wybili wszystkich, 40 rodzin - ogółem 250 osób, leżą martwi, trupy. Zapytany, jak to się stało, opowiedział, że rano napadli na kolonię, 50-ciu Ukraińców - UPA, uzbrojonych, otoczyło i "zdobyło" wieś, podczas "zdobywania" wsi zastrzelili kilku Polaków, którzy uciekali. Pozostali bezbronni i sterroryzowani zostali oddani Ukraińcom, którzy oczekiwali w rejonie wsi przed jej "zdobyciem". Była to zbieranina ludzi bez broni palnej, ze 150 osób, między nimi były nawet kobiety - wszyscy posiadali kosy, sierpy, siekiery, widły, noże, cepy, szpadle, grabie, kłonice, orczyki i inne narzędzia stosowane w rolnictwie. Tak, na dany znak przez uzbrojonych Ukraińców, rzucili się na Polaków. Rozpoczęła się straszna rzeź, w tym zamieszaniu pobili i swoich. O tym opowiedział mi ojciec - mówił Pawluk, a sam widziałem koniec tego mordu - najgorzej znęcali się nad ostatnimi Polakami - rozszarpywali ludzi, ciągnęli za ręce i nogi, a inni ręce te odżynali nożami, przebijali widłami, ćwiartowali siekierami, wieszali żywych i już zabitych, rozcinali kosami, wydłubywali oczy, obcinali uszy, nos, języki, piersi kobiet i tak ofiary puszczali. Inni łapali je i dalej męczyli, aż do zabicia. Przy końcu ofiara była otoczona grupą ryzunów - widziałem, jak jeszcze żyjącym ludziom rozpruwano brzuchy, wyciągano rękami wnętrzności - ciągnęli kiszki, a inni ofiarę trzymali; jak gwałcili kobiety, a później je zabijali, wbijali na kołki, stawiali żywe kobiety do góry nogami i siekierą rozcinali na dwie połowy, topili w studniach. Powiedział Pawluk, że nigdy w życiu nie widział i nie słyszał o takiej rzezi, i nikt, kto tego nie widział, nigdy w to nie uwierzy, że jego pobratymcy tego dokonali. (...) Po wybiciu ofiar wszyscy rzucili się na dobytek - rabowali wszystko, nawet jedni drugim zabierali, były bratobójcze bójki (...). Nie mogłem patrzeć się na dzieci z roztrzaskanymi głowami i mózgiem na ścianach, wszędzie trupy zmasakrowane, krew - aż czerwono...
W Augustowie ocalał świadek Kajetan Cis, ukryty w kopie zboża złożonej z dziesięciu snopków. Widział nieudaną próbę ucieczki rodziny Malinowskich, brata świadka, który spisał relację Ukraińca Pawluka. Rodzina ta liczyła 7 osób: rodziców, teściową i dzieci lat: 2. 3, 4 i 5. Rozjuszona banda, jeszcze okrwawiona i rozgrzana we Władysławówce - widłami, siekierami, sierpami i kosami - zabijała, maltretowała tę rodzinę; kobiety, żonę Malinowskiego i teściową, rozebrali do naga i gwałcili - chyba gwałcili już nieżywe kobiety, bo leżały bez ruchu i co raz jakiś ryzun kładł się na nie, były całe we krwi. Żywe dzieci podnosili na widłach do góry - straszny krzyk (...). Kilku ryzunów poznałem - mieszkali w przyległych wioskach, sąsiedzi.
W wiatraku koło wsi Augustów, wymordowali rodzinę Romanowskiego. Jego żona, z pochodzenia Niemka, zdołała ukryć się i obserwowała rzeź. Widziała z ukrycia, jak siekierami zabili ojca i dzieci: dwie córki w wieku 18 i 20 lat i dwóch synów w wieku 15 i 18 lat. Córki, przed zabiciem, zgwałcili na oczach matki. Ukraińców było około dziesięciu.
Powyższe relacje świadków pochodzą z książki W. i E. Siemaszków; "Ludobójstwo...", s. 1235 - 1238.
Chciałbym zwrócić Panu uwagę, że znajdujemy się na KRESOWYM forum, a tutaj nazywanie Polaków na Litwie "Polonią" jest nie dopuszczalne. Termin Polonia odnosi się do Polaków mieszkających w USA albo w Niemczech a ni jak ma się do Polaków z Wileńszczyzny, którzy są taką samą Polonią jak Polacy z Krakowa czy Mazowsza.
Źle się wyraziłem... Wiadome co jest ich celem, chcą mieć na swojej ziemi Litwinów z co najwyżej hobby interesowania się kulturą Polski. Jednak wytykanie "błędów" rządowi litewskiemu nigdy nie pomagało i nie pomoże. Pomoże co najwyżej pomoc Polski Polakom tam mieszkającym. Prezydent Litwy powiedziała że dopełni aby ta ustawa nie sprawiała że Polacy na Litwie będą mieć gorzej niż Litwini w Polsce, potem podpisała tą ustawę. I rzeczywiście Polacy wileńscy będą mieć gorzej, ale nie gorzej od Litwinów w Polsce. Plus to że Unia się wypięła na to...
O tym że nie wynarodowią nas to pisałem myśląc o Litwinach w Polsce których tym systemem nie wynarodowiliśmy przez 20 lat... Jednak przyzna pan że to jaką tożsamość mają ci ludzie decyduje w większości od nich samych. Polacy nie dali się germanizować czy inne tam bo byli ciemiężeni, dzisiaj jak jest "wolność" to ludzie się skupiają na wygodnym życiu. Jeśli dobrze pamiętam, to od 91 roku polonia na Litwie stale maleje, prawda jest taka że czy ta ustawa będzie czy nie i tak w końcu dojdzie polonia do promila. Bo to od tych ludzi samych zależy kim będą. Dzisiaj w dobie powszechnego dostępu do Internetu, książek itp każdy dowie się wszystkiego co chce.
Polacy w Irlandii bardzo szybko odpadają od naszej kultury, a nie ma tam żadnej represji... I do kogo można mieć pretensje do Irlandii czy do tych słomianych Polaków. Żeby Polacy na Litwie pozostali Polakami to bardziej zależy od tego jaki kontakt będą mieć z macierzą. Pomoc państwa w szkolnictwie, wymiana studentów, sponsorowanie lokalnych imprez.
Być Polakiem w Polsce jest trudno a co dopiero poza granicami kraju. Zalew obcej kultury tu nas też wynaradawia, mój nick jest żartem dotyczącym muzyki brata jaką słuchał gdy się rejestrowałem. Cały dzień słuchał tej jednej piosenki i w kółko ten sam zwrot :P Choć przez pomyłkę jest "ju" zamiast "jo" heh.
W tych wszystkich problemach Polakom na Litwie powinien pomagać rząd, jego bez czynność bądź neutralna polityka wyrządza więcej szkód niż ta nowa ustawa. Lata lecą, "polskość" wileńszczyzny się rozmywa, Polska albo ich zachęci do celebrowania kultury polskiej albo zaniknie i to nawet z dobrymi ustawami...
Pozdrawiam i mam nadzieję że sytuacja się zmieni na lepsze, bo te przykłady co Pan podał nie napawają optymizmem :(
mundur polowy to narzędzie pracy takie jak czołg albo samolot a galowy jak sama nazwa wskazuje jest na szczególne okazje.Mundur nie czyni żołnierza. armia II RP miała piękne mundury ale co z tego.
Piękne mundury miała też armie państw arabskich szkolone według wzorców radzieckich.Zostały pokonane przez armie gdzie nie ma czapkowania stukania obcasami i tego całego pajacowania a żołnierze są z oficerami po imieniu.Nie widziałem nigdy Izraelskich generałów w spodniach z lampasami i szytych na miarę mundurami prosty oliwkowy mundur i tyle.Na szczęście i u nas zaczynają wchodzić tego typu rządy armia zaczyna być do walki a nie do parad.Szkoda tylko żę jest do walki w Afganistanie a nie w kraju.Tez wole chodzić w jeansach.
Europa zachodnia to nie ma bardzo przed czym się bronić chyba że za 20 lat muzułmańska większość powie że nie będzie płacić na emerytury dla białych dziadków co nie chcieli mieć dzieci.A my to my na razie co pokazała Gruzję raczej dalibyśmy sobie rade z Ruskimi ale armia rosyjska to sinusoida raz lepiej raz gorzej w Finlandii1939/1940 im nie szło ale wnioski wyciągnęli teraz też pewne reformy ruszyły.Myślę że słabniecie USA będzie postępować i nie jesteśmy i nie będziemy dla nich ważnym partnerem a silni zawsze dogadają się nad głowami słabszych.Kraje UE swoją potęgę pokazały błyskawiczną operacją w Libii na razie muszą uzupełnić zapasy bomb dla samolotów bo nic im nie zostało po pokonaniu potężnej Libii.Tak że umiesz liczyć licz na siebie
Niektórzy za Polonię uznają tylko polską emigrację, nie określając tym mianem osób mieszkających na terenach, które po 1939 roku przestały wchodzić w skład państwa polskiego, i ich potomków. Argumentem za tym stanowiskiem jest stwierdzenie, że ludzie ci nie wyjechali z Polski, tylko zmieniły się granice kraju. Oni sami też uznają się za Polaków, a nie za Polonię. Polaków tych określa się mianem mniejszości polskiej.
Panie Jumamyga badzo błędna jest podstawa :"Co jest celem Litwy wie tylko Litwa, a dywagacje że Litwa wynarodowi Polaków jest śmieszna. Nie są w stanie żadnym sposobem. Prędzej w Warszawie będą mówić po angielsku niż Polacy z Wileńszczyzny przestaną mówić po Polsku."
Wynarodowie Polaków trwa już od lat. Z bólem w sercu slucham jak niektórzy moi kumple z lat szkolnych rozmawiają ze swymi dziećmi już po litewsku, sąsiadka Polka przeprowadza dresury swego pieska po litewsku, Polak( obywatel Litwy) beskutecznie 20 lat walczy o zwrót ziemi ojcowskiej a wokół Litwini przeprowadzają ziemie z drugich rejonów, nastolatki posiadające piękne polskie nazwizka rozmawiają między sobą po rosyjsku (wpływ mediów rosyjskich) czy po litewsku.
To pragnę Pana spytać: co jakie jeszcze są potrzebne dowody, żeby przestać ślepo wierzyć że nie ma miejsca wynarodowieniu Polaków na Litwie?
Śmieszne jest też uparte twierdzenie że Polska na odrze i bugu, będzie trwać przez bite kolejne 1000 lat. Granice pływają, czy nam przybędzie czy ubędzie nikt nie wie, czy w ogóle będziemy na mapie. Ale stała granica nie istnieje... chyba że będzie Unia Ziemi to wtedy nie będzie co "korygować"...
Mój stosunek do germańców jest jeden ale grabienie ich ziemi to stalinowska sprawiedliwość... należało nałożyć na nich kontrybucje wojenne... Lepiej byśmy na tym wyszli, bo miasta i tak do odbudowy, a fabryki na tych "rozwiniętych ziemiach" były opróżniane przez sowieckie ciężarówki... Ale niech będzie Br... Wrocław 1000 lat w Polsce!
Od 45 roku wiele razy nasza granica pływała, a w tym roku Polska zwiększy się o 1,93km kw. Także radzę w nowym roku kupić nową mapę bo te dzisiejsze będą nieaktualne ;D
Jeśli się nie mylę to Polska była spichlerzem Europy, a Rosja była marginesem, dopiero po XVII w. mniej więcej ogarnęli swój kraj produkując tyle że mogli eksportować w większej ilości. Co też miało wpływ na nasz kraj. Rosja wcześniej z zachodem miała kontakt przez Polską szlachtę, w jakimś tam wieku, nie pamiętam były plany aby połączyć się unią z Rosją. Ale Rosja była niechętna bo polska kultura by ją wchłonęła, już wtedy rosyjska szlachta mówiła po polsku, coś między XVI-XVIIw. Już nie pamiętam gdzie to czytałem...
Ja czytałem że wycofanie się USA z Europy to tylko oszczędność, zmiana priorytetów i w końcu europa może się sama bronić. To nie 45 rok, że bez USA w 3miesiące komuniści byliby w Portugalii ;)
Nie łudźmy się że skoro USA ma problemy z długiem to bezzębna. Jej budżet militarny doskonale pan zapewne zna, panuje nad każdym oceanem i morzem, ich doktryna wojenna skupia się na możliwości prowadzenia dwóch intensywnych wojen w dwóch różnych miejscach na globie.
Jeśli będą chcieli to pomogą, ale pomogą tylko widząc w tym swój interes. Jeśli ceną europy wsch byłby sojusz Rosji w przeciwwadze Chinom w przyszłości to USA się pewnie nie oprze pokusie posiadania takiego partnera...
Polonia to Polacy poza granicami kraju. NIEKTÓRZY nie wliczają w to Polaków w granicach sprzed 1939 roku. Ale po co kombinować z istniejącą już definicją. Albo mamy chęć rozciągnąć realną pomoc (administrację) nad tą ludnością albo szanujemy sąsiadów i pokładamy w nich ufne nadzieje sprawiedliwych rządów.
Pomoc dla Bałtów nie przyjdzie i pewnie się rozejdzie bezkrwawym zajęciem jak już.
Mój znajomy w ten piątek przyleciał z Afganistanu, był 2 miesiące. I ten spec twierdzi że wojsko to kompletne marnotrawstwo pieniędzy i jest zbędne. Także w sumie przychylę się do pana tezy że trzeba by się skupić na budowie (najlepiej od podstaw) wojska które miałoby nas bronić. Najlepiej jeszcze z prelekcjami po co jest wojsko, jakie są ich zadania i może wlać w nich trochę ducha żołnierzy IIRP.
W ogóle jak się pan zapatruje na powszechny wstyd chodzenia w mundurze, już nie widać żołnierzy na ulicy. Traktują mundur jak "ogrodniczki" z logo firmy z fabryki, po 8h w reklamówkę i do domu w jeansach...
Bardzo mi przykro ale jest pan jednym z ostatnich Mohikanów którzy chcą odzyskiwać Wilno weszli w jego posiadania w sposób pokojowy nikogo nawet nie zabili(choć ich samych trochę pod i w wieży telewizyjnej zginało).Żal mi pana to musi być smutne być ogarniętym wizją która się nigdy nie spełni.Polskie kresy są dzisiaj we Wrocławiu Gdańsku i Szczecinie Jeśli Litwini przestana prowadzić politykę względem mniejszości rodem z II RP to Litwini polskiej narodowości powinni być lojalni względem swojego kraju.
Pan za to popaplał i nic z tego nie wynikło. Czy ja mówiłem co Litwa kombinuje? Czy ja się odgradzam od Polaków tam?
Napisałem że obniżają w ustawie oświatę do takiej jaka jest w Polsce dla Litwinów (w Polsce Litwini np. Historii uczą się po polsku. Czy to znaczy że chcemy ich wynarodowić?
Czy ja popieram działania rządu RL? Wręcz poparłem realną pomoc szkołom polskim na Litwie. Wyposażyć nowocześnie szkoły na Litwie (z zaznaczeniem że to własność Polski użyczona, wten sposób przy zamknięciu polskiej szkoły wrócili by do gąbek i zielonych tablic), biblioteki w szkołach, sprzedaż książek polskich, rozprowadzanie muzyki, gier z polskim lektorem. Tak proszę walczyć o polskość Polaków, realnie. Choć to i tak czy zostaną Polakami czy nie zależy od ich chęci, można dać im to wszystko i może wyjść nic.
Ale pan panie Hieronim nie zrozumiał mojej wcześniejszej wypowiedzi, jak i nie rozumie pan systemu nauczania w Polsce i na Litwie. Popisał pan i nie widzę żadnej konstruktywnej propozycji jak pomóc rodakom na Litwie poza "to skandal!", "oj oj".
Co jest celem Litwy wie tylko Litwa, a dywagacje że Litwa wynarodowi Polaków jest śmieszna. Nie są w stanie żadnym sposobem. Prędzej w Warszawie będą mówić po angielsku niż Polacy z Wileńszczyzny przestaną mówić po Polsku.
I niech pan nie definiuje kto jest Polak a kto nie, bo większość na tym portalu po prostu tutejsza, a jednak z zainteresowaniami kontynentalnymi...
I jeszcze raz zaznaczę że jestem za POMOCĄ POLAKOM NA LITWIE. Ale pomagajmy a nie gadajmy o skandalach i nie pokazujmy obrazoburczo wkurzenia bo tą strategię rząd przez ostatnie parę lat i nic nie wskórał. Czas coś realnie działać! Pogróźmy paluszkiem jeszcze to dołożą do listy przedmiotów po litewsku biologię...
Bo co im zrobimy? Embargo, zamkniemy granicę, wprowadzimy dla nich wizy... prędzej w odwecie Bruksela zrobi to na nas niż my zdołamy wprowadzić to dla litwinów.
No muszę przyznać że dość rozsądnie Pan to wywiódł z jednym zastrzeżeniem ,, Lojalnym ma się obowiązek być jeśli państwo wywiązuje się ze swoich obowiązków," i nie jest okupantem bo lojalność względem okupanta to kolaboracja ,przypuszczam że zna Pan historię w jaki sposób litwini weszli w posiadanie tych ziem.
Panie Combat Ruś Kijowska to całkiem inna bajka.Ziemie ukraińskie ,Kresy od zawsze podlegały Polskiemu Królestwu ze wzgędu na fakt zagrożenia turecko- tatarskiego zawsze były słabo zaludnione .Żeby temu zapobiec Król dawał duże przywileje tam osiedlającym się,Jednak fakt że w danej okolicy zamieszkał Tatar ,Wołoch,Niemiec czy ktokolwiek inny nie oznaczał że ta ziemia jest turecka niemiecka i jeszcze Bug wie kogo,Jedynym władcą i ustawodawcą było królestwo Polskie .Skoro czują się Ukraińcami to znaczy ze( taki naród istnieje).Jedyną prawdą jest istnienie Polskich Kresów.
ja akurat nie chce i nie wszyscy pojechali do Iraku i Afganistanu o stosunkach między Grecją i Turcja i wojnie dorszowej nie wspominam.Nie wiem co nam po tym że będą się musieli tłumaczyć.a jak już chcemy jeździć na misje to po-kolei amerykańska korporacja Rand radząc nam jak budować sile militarna kazała zacząć najpierw od podstawy czyli zdolności do obrony własnego kraju , potem pomoc najbliższym sąsiadom a na koniec misje w Afganistanie.My robimy odwrotnie.
Przez setki lat Zachód i Rosja współpracowały z Rosji szło zboże i drewno z zachodu maszyn i armaty.Ostatnie 50 lat to tylko anomalia spowodowana komunizmem.Idea trzeciego Rzymu czy Panslawizm nie mogły być atrakcyjne dla mieszkańców zachodu komunizm był uniwersalny stąd NATO.Dzisiaj zachód nie przyjdzie nam z pomocą .Ameryka tworząc analogie historyczną opuściła wał Hadriana.Rzymianie nie mogąc obronić prowincji naddunajskich wycofali się z Brytani USA nie dając rady nad Oceanem Indyjskim i Pacyfikiem wycofała większość ciężkich jednostek z Europy została im 173 brygada powietrznodesantowa i 3 lekkie brygady piechoty.Nie łudźmy się że to nas uratuje a politycy krajów bałtyckich moim zdaniem dokonują zbrodni wmawiając swoim obywatelem że Zachód ich obroni .Rosjanie zajmą te państwa 3 razy zanim przyjdzie pomoc(jeśli przyjdzie). Pan Grajewski przestawił kiedyś wizje stworzenia Polsko-Bałtyckich jednostek stacjonujących w krajach Bałtyckich w celu odstraszania Rosjan
Brazylia to dobrowolna emigracja a Ukraina i Litwa to efekt przesunięcia granic nad głowami tych ludzi
Lojalnym ma się obowiązek być jeśli państwo wywiozuje się ze swoich obowiązków
Panie Jumanyga, przestań Pan bredzić! Takie wpisy jak Pana administracja powinna kasować bo to jakaś litewska propaganda i stek kłamstw. Pisze Pan: "Ona nie tyle pogarsza polską edukację na Litwie co zrównuje do litewskiej edukacji w Polsce!" i jeszcze wykrzyknik Pan dodał. Żenada. To jest jakiś koszmar, jak Polak, który czyta ten portal może tak bredzić???? Otrząśnij się człowieku! I zrozum, że celem Litwy na dzień dzisiejszy jest likwidacja połowy polskich szkół, takie są FAKTY! Polska jest pełna pożytecznych idiotów, którzy nie mogąc sobie poradzić z rzeczywistością po prostu ja zaklinają... Jeszcze raz: żenada. Celem Litwy jest Litwa czysta etnicznie, bez jakichkolwiek śladów polskości. Tak było przed wojną, tak jest i dzisiaj. Każdy kto twierdzi inaczej zdradza nie tyle luki w wiedzy, co brak znajomości elementarnych faktów na temat stosunków polsko-litewskich.
moim zdaniem Ukraińcy to naród spadkowy tak jak Białorusini i Rosjanie po Rusi Kijowskiej potem doszły wpływy polskie,tatarskie, kozackie i tak powstali Ukraińcy.Rzymianie nie byli włochami ale sa ich korzeniami tak jak Rus Kijowska to korzenie min.Ukraińców.Narody nie istnieją od zawsze ale tworzą się i umierają.jeszcze na początku XXw istniał naród Prowansalski mieli wielkiego pisarza Frédérica Mistrala dzisiaj ich nie ma,Afrykanerzy tez byli XIX wiecznym tworem ale teraz nikt nie powie że nie są narodem także nawet jesli pańska teoria jest prawdziwa to maja oni prawo do egzystencji.Skoro czują się Ukraińcami to znaczy ze taki naród istnieje.
Staram sie na tym forum wyjaśnić jedną niepodważalną prawdę.Narodu ukraińskiego nie było i jest to wymysł Austriaków z drugiej połowy XIX w w celu zrównoważenia Polskiego żywiołu na tych ziemiach.Pojęcie przynależności narodowej nie istniało w świadomości tych ludzi. A cały bełkot o tysiącletniej kulturze to żart.Taki sam jak twierdzenie że założycielami Krakowa byli starożytni ukraińcy.Nie zaprzeczy Pan naszej tysiącletniej historii bytu narodowego bo to oczywisty fakt.Dante tworzył kiedy nie było państwa Włoskiego znaczy że nie należy do Włoskiej kultury.Dante należy do Włoskiego kręgu kulturowego w czasie jego życia istniało bodajże 100 ksiąstewek jednak miały wiele wspólnych cech począwszy od języka(przyjmując lokalne dialekty) kończąc na wspólnych korzeniach,w Cesarstwie rzymskim.A wracając do Stanisławskiego i Wyczółkowskiego i pozostałej palety znakomitych malarzy tego okresu zwanego Młodopolskim to musi Pan sobie zdać sprawę że po powzięciu informacji o nowych trendach w malarstwie potrafili go tak przetworzyć ze stał się rdzennie Polską odmianą (stąd różnica w nazwach na zachodzie określanym Jugendstil a w Polsce Secesją itp)..Szewczenko nigdzie nie zdefiniował że jest ukraińcem ,a w odniesieniu do Lesi Ukrainki to mnie jej tylko żal ,biedna schorowana dziewczyna zajmująca się grafomanią,bo tylko tak można określić pisanie na motyw Mickiewicza,Konopnickiej i zapewne wielu innych.Myli Pan skutek z przyczyna co niezmiernie utrudnia dyskusję z Panem.
Tylko że obiektywnie nasza pomoc Ukrainie nie różni się od podobnej pomocy Rosji. Ukraina będzie w UE ok. 50% Ukraińców będzie płakać, UA będzie w Rosji (lub UEA) też 50% będzie płakać. A gdzie będzie im lepiej? Ich cała gospodarka jest nastawiona na Rosję, wejdzie do UE to będą rozkupieni jak my. Rosja się szybko rozwija, za 20 lat może tam być lepiej niż w UE ( w latach 70tych Chiny i Korea PD były 3 światem, w latach 90tych już byływ czołówce). Pod połowie 90tych lat, Rosja miała nie wiele więcej pieniędzy od nas i prorokowali że do 2000ego zrównają się nasze PKB. I co? Rosja ma 2,5x większe PKB i idzie szybko w górę.
Niech Ukraińcy jako że mają własne umysły niech sobie kalkulują i kombinują gdzie im lepiej. Ale ja sądzę że Ukraina nie zdąży wejść do UE, przed tym Rosja wynajdzie jakiś pretekst i przeleje się przez ten kraj. Kwestią fundamentalnego istnienia Rosji w tej postaci jest bufor między "zachodem" a Rosją w Ukrainie. Jeśli Ukraina wybierze zachód to Rosja się może albo pakować albo postawić wszystko na jedną kartę.
A patrząc że Rosja wdała się w śmieszny konflikt o mikro państewka z Gruzją, to chyba nie trzeba dużej wyobraźni że Ukrainy nie odpuści. A co zrobi europa? Z zakręconym gazem raczej nie na produkują za dużo czołgów (zresztą nawet nie trzeba bo wielkie bitwy prawdopodobnie przeszły do historii, raczej drugiego stalingradu nie będzie...). A my pewnie wejdziemy w to bagno :P I oby chociaż starczyło nam wtedy wojska na zatrzymanie rusków na ukochanej lini Bugu ;)
Ale się o tym przekonamy za jakieś 10 lat bo chyba wtedy są prognozy na wejście UA do obozu niebieskich?
Jesteśmy w NATO i chcemy (?) w tym być. Więc choćby powadzili na Madagaskar to musimy iść. Jak raz odmówimy to nie tylko podkopiemy sojusz ale już bez ogródek NATO nie pomoże nam w potrzebie. A to że nam i tak nie pomogą jest pewne na 99% ale uczestnicząc w misjach NATO przynajmniej zmusimy ich do wysiłku znalezienia odpowiedniej wymówki na ich bezczynność gdy my się będziemy bić ;)
Już nie mówiąc że podział NATO byłby prezentem stulecia wobec Rosji... Wojna kosztuje, nic z tego nie mamy ale to są koszty bycia wymarzonym wasalem zachodu.
"Pod STOP kryje się przestrzeganie prawa Unijnego." Unia już się wypowiedziała na ten temat, i jej to nie przeszkadza... W poście pana Grajewskiego nie wyczytałem aby miał ambicje militarne, poza strategiczną współpracą co jest chyba normalne.
"naród który płacze na Jałtę i Teheran nie powinien wypinać się tylnia częścią ciała na polaków tam mieszkających." Naród ma zlane na Jałte itp. Wrocław zamiast Lwowa, Gdańsk zamiast Wilna, Szczecin zamiast Grodna. Tu Polska tu są obywatele Polski, tam Litwa i obywatele Litwy, itd z UA i BY. Mniejszość Polska na Ukrainie to promil o którym przykro mówić, ale nie warto wspominać. W Brazylii jest 30 razy więcej Polaków niż na Ukrainie a jakoś mamy ich "gdzieś".
Darujemy sobie te ziemie więc trzeba wziąć tego pełne konsekwencje jak to że już mieszkańcami tych ziem się opiekuje inna administracja.
"kosztem przemilczania Wołynia czy praw naszej mniejszości" Zostało to już dawno przemilczane i nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Proszę przeczytać angielską historie Ukrainy.
http://en.wikipedia.org/wiki/Ukraine
Proszę wyszukać informacji o mordach UPA na głównej stronie UA. Nie ma.
I nie zapominajmy że obowiązkiem obywatela każdego kraju jest być lojalnym wobec tegoż kraju, i to się też tyczy litewskich Polaków/polskich Litwinów...
Nie ma co dyskutować, pozostaniemy przy swoim. Lepiej skupić się wsparciu "Polaków" tam, niż pokazywać paluszkiem na ten kraik bo w swej paranoi jeszcze więcej "dobrego" zrobią dla tej mniejszości. A my będziemy tylko się żalić i móc tylko grozić że jak przyjdą ruskie to wam nie pomożemy, na co i tak by się wypięli bo są w NEJTO.
Żeby było jasne cały Pana artykuł z którego wziąłem fragment ,Można to obliczyć. Należy zajrzeć do regulaminów walki i zobaczyć, jaki jest obszar odpowiedzia.... bardzo dobry polecam wszystkim odszukajcie go sobie na stronie Teologi Politycznej albo Rzeczy wspólnych
a co do różnic w traktowaniu Ukrainy i Litwy to wynikają one właśnie z politycznego realizmu
Ukraina jest po prostu ważniejsza z naszego punktu widzenia.Anglicy mieli kiedyś taką strategie że starali się osłabiać najsilniejszego gracza na kontynencie.Załuszmy że życzą nam żle i Ukraińcy i Rosjanie to go trzeba wspierać Ukrainę bo jest słabsza .litwe tez trzeba wspierac mimio antypolskich resyntementów,maja ku temu historyczne powody jasne ale to trwa juz 20 lat i nie przynosi żadnych rezultatów.Na Ukrainie jest tak samo tylko że jesli ukraina wpadnie w łapy Rosji to nasza sytuacja będzie dużo gorsza niż jeśli Litwa wpadnie im w łapy.A po drugie Rosjanie przy najmniej na razie nie palą się tak do krajów bałtyckich jak do Ukrainy.Kijów ma dla nich zupełnie inny ciężar gatunkowy niż Ryga nie przez przypadek ,,Biała Gwardia " cieszyła się taka popularnością nawet wśród czerwonych komisarzy ze Stalinem na czele.
że Ameryka skupi się na Bliskim i dalekim Wschodzie to ja wiem.Panu Grajewskiemu wytłumacz że nasza obecność w Iraku nic nie przyniosła a sojusz z USA jest sojuszem ,,egzotycznym".Bez Wilna też mi dobrze ale naród który płacze na Jałtę i Teheran nie powinien wypinać się tylnia częścią ciała na polaków tam mieszkających.
Czym jest Rosja bez Ukrainy wiadomo.Dlatego trzeba ją wspierać ale tez nie kosztem przemilczania Wołynia czy praw naszej mniejszości
Pod stop nie kryło się ,,wodzu prowadź na Kowno".Polska ma jednak prawo wywierać presje dyplomatyczna na Litwe tak jak ma prawo żądać od Niemiec uznania Polaków za mniejszość.Według prawa Unijnego w miejscach gdzie liczba mniejszości procentowo przekracza pewien procent należą się chociaż tablica dwujęzyczne.Niemców na Opolsczczyżnie jest chyba procentowo mniej niż naszych na Wileńszczyźnie.Nie żądamy od Litwy hołdu i uległości tylko respektowania podstawowych praw.Pod STOP kryje się przestrzeganie prawa Unijnego.
Ma pan racje co do potęgi znowu wytłumacz to Panu Grajewskiemu któremu marzą się Polskie bazy pod Tallinem
Panie Parnikoza:) W Poprzednich omówieniach które Pany przesyłałem na stronie tego forum obiecałem Panu podać perełkę na tacy historii.I sposobu postrzegania naszych nacji przez obie strony,tj Polską i ukraińską.Jest to postać bardzo kontrowersyjna i niewątpliwie mało znana w waszej historii Jej rodowód nie wywodzi się z upa.Jeśli pomoże to Panu uświadomić pewne fakty historyczne ogółowi ukraińskiego społeczeństwa Będzie to niewątpliwie Pańską dużą zasługą.Sam jakoś w tym czasie nie czuję jeszcze tej iskierki żeby nim się zająć. Polski pułkownik, ukraiński generał, niemiecki brigadefuehrer, ostatni dowódca SS - Galizien, podczas okupacji ratował Polaków, a w połowie lat 60. gen. Władysław Anders przypiął mu do piersi Virtuti Militari.Sam uważam ten gest za bardzo kontrowersyjny tym bardziej że działo się to w latach 60 tych kiedy był już znany ogrom zbrodni Upa i SS Galizen także udział tej formacji w tłumieniu Powstania Warszawskiego co nawet najbardziej zajadli obrońcy upa nie powiedzą że było walką o ukrainę.
Paweł Szandruk, bo o nim mowa, to ciężki orzech do zgryzienia dla tych historyków i polityków, którzy zajmują się „prostowaniem” dziejów państwa polskiego. Polega to m.in. na pomijaniu wkładu „niepolskich Polaków” w walce o niepodległość i rozwój Rzeczpospolitej. Tworząc narodową mitologię dla doraźnych celów politycznych, zapominają nie tylko o niedawnej przeszłości, lecz również o tej sprzed wieków. Na przykład o tym, że twórcami rzeczywistej potęgi państwa polskiego byli nie tylko Polacy, ale również Litwini - królowie wywodzący się z dynastii Jagiellonów
Wracając z dalekiej przeszłości wspomnieć należy o tej nieodległej, że w Katyniu oprócz Polaków zginęli również oficerowie polscy pochodzenia żydowskiego, ukraińskiego, niemieckiego, białoruskiego, rosyjskiego i tatarskiego, a sam generał Władysław Anders był z pochodzenia Niemcem, a z wyznania protestantem.
Z wojny na wojnę
Postać Pawła Szandruka nie wpisuje się w stosunki polsko-ukraińskie i pryzmat mordów dokonywanych na Polakach na Wołyniu i Podkarpaciu przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Paweł Szandruk urodził w 1889 roku na Wołyniu w Borsukach koło Krzemieńca, w majątku Rzewuskich. Studiował w Niżeńskim Instytucie Filologicznym, Instytucie im. Księcia Bezborodki oraz Aleksandryjskiej Akademii Wojskowej w Moskwie. Brał udział w I wojnie światowej w 1917 r. w randze sztabskapitana, dowodził pułkiem piechoty, który podczas rewolucji lutowej przekształcił w jednostkę ukraińską. Walczył przeciwko bolszewikom jako dowódca pociągu pancernego, oddziału samochodów pancernych oraz jednostki wchodzącej w skład 3 Dywizji Pancernej Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej. Tam został awansowany do stopnia generała-chorążego. Kiedy Józef Piłsudski zawarł antybolszewicki pakt z Semenem Petlurą, w kwietnia 1920 roku, Szandruk ze swoją brygadą i oddziałami polskimi atakował Kijów. Wojna dla Szandruka i jego brygady zakończyła się w październiku 1920 r. zdobyciem Mohylewa i Szarogrodu. Sześć lat spędził w obozie dla internowanych, co było pośrednim skutkiem traktatu ryskiego.
Po przewrocie majowym w 1926 roku żołnierzy ukraińskich zwolniono wydając im paszporty i nadając status uchodźców. Marszałek Józef Piłsudski osobiście ich przeprosił. Będąc już na wolności Paweł Szandruk współpracował z Wojskowym Biurem Historycznym, publikował w „Bellonie” oraz „Przeglądzie Wojskowym”, był również jednym ze współautorów „Encyklopedii Wojskowej”. W latach 30. zweryfikowany w stopniu majora rozpoczął służbę w wojsku polskim jako oficer kontraktowy. W 1938 r. ukończył Wyższą Szkołę Wojenną otrzymując stopień pułkownika. Jeszcze przed wybuchem wojny zostaje szefem tajnego sztabu Ukraińskiej Republiki Ludowej. Sztab ów powołany został w celu zorganizowania armii ukraińskiej, która miała stanąć u boku armii polskiej na wypadek, gdyby doszło do wojny ze Związkiem Radzieckim. We wrześniu 1939 roku pułkownikowi Szandrukowi powierzono dowództwo 29 Brygady Piechoty, na Froncie Północnym. Podczas bitwy pod Tomaszowem Lubelskim Szandruk uratował brygadę przed niechybną zagładą. W jednym z zeszytów paryskiej „Kultury” znajdujemy opis tego mniej znanego epizodu kampanii wrześniowej: „ Z resztek rozbitej na zachód od Wisły 29. D. P. oraz innych luźnych oddziałów żołnierzy, w dniach 16-19 września 1939 r. utworzona została w rejonie Rejowca 29. Brygada Piechoty, nazywana również Grupą płk. Bratry. Szefem sztabu tej Brygady mianowany został oficer kontraktowy, Ukrainiec, ppłk dypl. Paweł Szandruk.
W dniach 20-29 września 29. Brygada brała udział w walkach w rejonie Zamościa. Najpierw samodzielnie, a później w składzie Grupy Operacyjnej gen. Przedrzymirskiego. W czasie bitwy, jaka rozegrała się pod Łabuniami pomiędzy 39. D. P. a Korpusem Bawarskim, 29 Brygada osłaniała działania od zachodu, od strony Zamościa organizując obronę po obu stronach szosy Zamość - Hrubieszów, w rejonie Horyszów Dwór.
Grupa niemiecka w Zamościu pod dowództwem płk. Macheusena uderzała kilkakrotnie na tę osłonę starając się ją przełamać, czego nie udało jej się uczynić. Ponieważ płk Bratro zachorował, faktycznym dowódcą 29. Brygady był płk Szandruk.
22 września wieczorem Korpus Bawarski zaprzestał bezskutecznych natarć i przeciwnatarć z Łabuń na północ, przegrupował się w rejonie Zamościa i od świtu 23 września rozpoczął natarcie na kierunku Zamość - Hrubieszów, zwiększając stopniowo nacisk na osłaniającą ten kierunek 29. Brygadę Piechoty.
Grupa gen. Przedrzymirskiego osłonięta od południa nadeszła w nocy z 22 na 23 września na ten odcinek frontu, rozkazując 29. Brygadzie Piechoty utrzymywanie dalszej osłony na tym kierunku, aż do czasu otrzymania rozkazu wycofania się wraz z siłami głównymi w charakterze tylnej straży.
W dniu 23 września 29. Brygada była zagrożona natarciem niemieckiej czołowej straży przedniej i oddziałami zmotoryzowanymi i pancernymi, które pojawiły się na odsłoniętym prawym - północnym skrzydle odizolowanej Brygady. W tej sytuacji płk Szandruk udał się osobiście na pozycje czołowych baonów, aby przekazać ich dowódcom plan odwrotu. Goniec gen. Przedrzymirskiego przybył z rozkazem odwrotu ok. godz. 10 rano. Ponieważ płk. Bratro nie było na stanowisku dowodzenia, rozkaz ten przekazano na pozycje czołowe płk. Szandrukowi, który po jego otrzymaniu pilnował osobiście kolejnego wycofywania się baonów z ich pozycji. Odwrót odbywał się pod silnym ogniem artylerii niemieckiej i przy okrążonym skrzydle, do którego zbliżały się już niemieckie pojazdy pancerne. Sytuacja Brygady była właściwie beznadziejna, jednakże wojska wyszły z pułapki szczęśliwie, unikając zagłady w dużej mierze dzięki osobistej ingerencji płk. Szandruka, jego zdolności przewidywania, jego energii i odwadze. Zrobił on o wiele więcej dla uratowania wojska niż można się było spodziewać od przeciętnego dowódcy w podobnej sytuacji. Przez cały czas działań wojennych w 1939 roku płk Szandruk zachowywał się jak przystało na lojalnego i dzielnego oficera”.
Generał Anders interweniuje
Po kapitulacji Szandruk wraz z innymi oficerami Wojska Polskiego trafił do oflagu, ale zwolniono go, ponieważ był ciężko ranny. Kiedy wyzdrowiał, dwukrotnie aresztowało go gestapo. Pracował też jako kierownik kina miejskiego w Skierniewicach, gdzie zatrudniał Polaków ukrywających się przed Niemcami. Przez trzy miesiące był cywilnym doradcą Ukraińskiego Centralnego Komitetu, ale zrezygnował zaraz po rozpoczęciu się wojny niemiecko-radzieckiej. W 1943 roku Niemcy złożyli mu propozycję objęcia funkcji szefa sztabu dywizji SS - Galizien (ukr.: SS - Hałyczyna” - formacja składająca się z Ukraińców). Wówczas to na prośbę prezydenta URL, Andrija Liwickiego, Szandruk spotkał się z gen. Ernestem Koestringiem i zgodził się przyjąć funkcję przewodniczącego nowo utworzonego Ukraińskiego Komitetu Narodowego i dowódcy Ukraińskiej Armii Narodowej. Był rok 1945. Prezydent URL Andrij Liwickij awansował Szandruka do stopnia generała-porucznika. Od 24 kwietnia do 8 maja był również dowódcą SS - Galizien. Żołnierze dywizji na rozkaz swojego nowego dowódcy złożyli przysięgę na wierność Ukrainie. Szandruk wycofał dywizję i 8 maja poddał się aliantom. Po kapitulacji zażądał spotkania w cztery oczy z gen. Władysławem Andersem, na co alianci przystali. Skutkiem owego spotkania było to, że gen. Anders osobiście interweniował u władz brytyjskich, by ukraińskich żołnierzy, nie deportowano przymusowo do ZSRR (w myśl porozumień jałtańskich byli oni obywatelami ZSRR). Dzięki wstawiennictwu Andersa uznano ich za obywateli polskich i umożliwiono im legalną imigrację do Wielkiej Brytanii oraz krajów brytyjskiego imperium.
Zbrodniarz i jego pomocnik
Po wojnie Paweł Szandruk przebywał jakiś czas w Niemczech i Francji, ale w końcu osiedlił się w Kanadzie. W roku 1965 generał Anders za zasługi dla Polski odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Virtuti Militari. Fakt ten spotkał się z gwałtownym atakiem ze strony ZSRR i PRL. Ówczesna komunistyczna prasa nie zostawiła na Szandruku i Andersie suchej nitki, pierwszego określając zbrodniarzem, a drugiego pomocnikiem zbrodniarza. Podobnie, tyle, że z mniejszą zajadłością pisano w niektórych tytułach prasy zachodniej. Bolesne było również to, że nagonki na Szandruka nie potępił ani rząd RP na uchodźstwie, ani też polskie organizacje emigracyjne, jedynie Jerzy Giedroyć i środowisko paryskiej „Kultury” ujęło się za Pawłem Szandrukiem. W jednym z listów do Stempowskiego Giedroyć pisał, że Szandruka należy bronić nie tylko dlatego, że jest stary i żyje w ubóstwie, lecz również dlatego, że może to zmienić stosunek Ukraińców do Polaków. Mając to na uwadze, Giedroyć opublikował wspomnienia Szandruka i opatrzył je własnym komentarzem.
Paweł Szandruk niemal do końca swoich dni tłumaczył się, że Ukraińska Armia Narodowa powstała po to, by uratować jak najwięcej żołnierzy ukraińskich przed sowiecką niewolą. Tylko dlatego dał się namówić na objęcie dowództwa. Inną sprawą jest, że w UAN znaleźli schronienie również ukraińscy zbrodniarze wojenni, ale tego w owym czasie nie można było zweryfikować.Mimo naciągania faktów uważam że można było zweryfikować te twierdzenia a Virtuti Militari jest zbroczone krwią Polskich obywateli Kresów ,jednak ze względu na fakt śmierci wszystkich aktorów tego wydarzenia nie jest obecnie możliwe wyjaśnienie powodów którymi kierował się gen Anders Paweł Szandruk zmarł w roku 1978 nie zyskując należnego sobie miejsca w naszej historii.Pomimo tak kontrowersyjnej oceny uznanych Polskich autorytetów uważam że został on totalnie zmanipulowany przez upa.
Z Ukrainą nie mamy dobrych stosunków, to nasz - co zawsze podkreślał przy każdej okazji - strategiczny partner, Józef Piłsudski. To co obecnie obserwujemy to gra pozorów . Sporo w naszych wzajemnych relacjach nieufności spowodowanej przeszłością pełną ponurych i krwawych epizodów. Wspierając Ukrainę w jej dążeniach do NATO i Unii Europejskiej, nie zapominając przy tym o ciemnych kartach wspólnej historii, pamiętajmy o takich postaciach jak Paweł Szandruk - ukraińskim generale, ale polskim pułkowniku.Człowieku przynajmniej do 1940 r z honorem spełniającym swoje zobowiązania zaciągnięte wobec Polski.
na podstawie konspektu Janusza Młynarskiego
Nie wyszło ponieważ ameryki już nie stać na finansowanie drugiego Izraela w Europie, otoczonego przez samych wrogów. Siłę polityczną będziemy mieli mając sojuszników w regionie. Ameryka nam nie pomoże a przynajmniej w pierwszej fazie wojny jak to zawsze czynią. USA daje pola Rosji w tej części europy, dlaczego? A po co USA ma wspierać UE która dąży do detronizacji USA? Niech się UE Rosja biją, potem się wejdzie, wygra i znów po-okupuje pół europy.
Dziwne postawienie w jednej linii Ukrainy i Niemcy, to też złe proporcje.
Ma pan dziwną wyrozumiałość do Ukrainy, a jej brak dla Litwy. Patrzy pan na zimno i widzi jej potrzeby, niech pan spojrzy zimno na Litwę i dojrzy jej potrzeby. Ona nie tyle pogarsza polską edukację na Litwie co zrównuje do litewskiej edukacji w Polsce! Nie słyszę głosów żeby na przykład sprawić by litewska edukacji tu była taka jak polska tam... tylko hasła jak im dokopać. No i co do Ukrainy to można tylko pomarzyć o tej nowej litewskiej ustawie tam...
Pisał pan że dobrze nam na linii odry i bugu, więc nam dobrze bez wileńszczyzny która jest częścią suwerennego państwa. Więc może uszanujmy to że ich priorytetem jest rozciągnięcie kontroli nad terytorium Litwy które ma tendencje separatystyczne.
Już wielokrotnie byłem pouczany do odczepienia się od UA bo jest suwerenne, ja apeluję do innych aby odczepili się od Litwy bo sprawy edukacji są wewnętrzną sprawą Litwy.
A to STOP to co by miało być, nie możemy im nic zrobić bo są w granicach tej samej administracji, to tak jakby Wielkopolska miała nałożyć sankcje na Dolny Śląsk. Nie do pomyślenia. Pan Żurawski w przeciwieństwie do pana podał szereg punktów co możemy w tej sytuacji zrobić (mi się najbardziej podobało wsparcie szkół tam!), podał również czego nie możemy zrobić... Pod pana STOP więc kryje się albo wojna domowa w granicach UE albo wyjście z UE i nakładanie sankcji.
Raczej wątpliwe, a na naszą Żywicielkę nie ma co liczyć bo już się określiła że są to wewnętrzne sprawy Litwinów.
Także na koniec STOP, to może powiedzieć imperium, a jak pan wie (widzę że pana pasja/profesją jest wojskowość i jestem pod dużym wrażeniem czytając pana parę postów) Polska nigdy nie była ani tym bardziej nie jest imperium. Nawet za wielkiej I RP była tylko regionalnym mocarstwem, z definicji imperium narzuca swoją wolę sąsiadom czego my nigdy nie robili (pominę Ultimatum z 1938 do jednego z najmniejszych naszych sąsiadów...).
tego że z pańskich wypowiedzi jasno wynika że Ukraińcy w porównani z nami nie mają żadnej kultury i tego ze pana zdaniem Trusz nie był Ukraińskim malarzem bo studiował w Krakowie.Jako wielki znawca Herberta powinien pan wiedzieć że wszyscy w jakiś sposób wywodzimy się z kultury antycznej.Polska kultura też z początku nie wiele miała do zaoferowania poza krajobrazami i tematyką ludową.Wszystkie ważne prądy w literaturze i malarstwie na którym pan się tak zna przyszły do nas z zachodu.
Realizm którego przedstawicielem był Wyczółkowski w Polsce chyba nie powstał,modernizm Stanisławskiego też.Czy to ze Dante tworzył kiedy nie było państwa Włoskiego znaczy że nie należy do Włoskiej kultury.Stawia pan jakieś idiotyczne tezy że Szewczenko nie był Ukraińcem,zaraz pan napisze że s koro Lesia Ukrainka napisał wiersz ,,na motyw z Mickiewicza" to była Lesią Polką
Lwów może odwiedzę ale w określonych okolicznościach -teraz jeszcze nie pora do takiej wędrówki ,wiadomo że Polak powinien odwiedzić i poznać wszystkie POLSKIE miasta.Niedawno na tym portalu tutejszy reklamował Zamość,i mimo że rzadko się z nim zgadzam ale ze wszech miar polecam to miasto bodajże, jedyne w europie które przez większość swego bytu było prywatnym miastem rodziny Zamojskich.
mało Polaków studiowało w Padwie i Bolonii
Nasi wielcy sąsiedzi też mogą powiedzieć co to za kultura u was ilu macie w porównaniu z nami Noblistów.Wielu może nas nazwać barbarzyńcami w ogrodzie więc lepiej się nie wywyższajmy się nad innymi
No to zapytajmy ich o to są przecież bezstronne opracowania życiorysów.Tak Szewczenki(tylko błagam nie ukraińskie bo ich bezstronność to peany na cześć zsrr) jak i Mickiewicza.Co myśleli o swojej przynależności do danego narodu.A odnośnie Mickiewicza niech Pan pamięta że Litwa była częścią Rzeczpospolitej.
Niedawno wróciły do WARSZAWY obrazy J. Fałata Dwa zrabowane w czasie wojny obrazy Juliana Fałata wróciły do prawowitego właściciela: Muzeum Narodowego w Warszawie. Uroczystość przekazania dzieł sztuki odbyła się w konsulacie w Nowym Jorku. Szczególnie jeden, zatytułowany "Naganka na polowaniu w Nieświeżu" jest przełomowy w twórczości artysty.Jeśli odzyskano je w USA to będzie Pan twierdził że był malarzem amerykańskim?.Podobnie wygląda sprawa z biblioteką Ossolińskich we Lwowie.Większość dzieł sztuki została zrabowana przez sowietów i pozostała w muzeach na ukrainie a teraz po powołaniu państwa ukraińskiego nadal tam bezprawnie pozostaje.
Tworzenie analogi z latami 1919, 1920, 1921 jest trochę nie na miejscu. Nie interwencja w Wielkopolsce czy na Śląsku wynikała z sytuacji militarnej nie mogliśmy być wszędzie mocni musieliśmy skoncentrować się na którymś kierunku. Nawet na wybranym kierunku wschodnim marszałek musiał manewrować po liniach wewnętrznych w oparciu o błota pińskie(tak na marginesie,,Można to obliczyć. Należy zajrzeć do regulaminów walki i zobaczyć, jaki jest obszar odpowiedzialności ogniowej batalionu zmechanizowanego w obronie. Są to 63 kilometry kwadratowe. Batalion to 600 żołnierzy. Biorąc pod uwagę liczbę batalionów polskiej armii, okazuje się, że na 312 tysięcy kilometrów kwadratowych polskiego terytorium wojsko jest w stanie obronić 12 tysięcy.” Zgadzam się, że nie jesteśmy przygotowani do obrony naszego kraju, ale na pewno nie wynika to z poziomu liczebności argumentacja śmieszna sugerująca ze skończył pan poznawanie historii wojskowości na bitwie pod Verdun.Pomysły wysyłania polskich jednostek do krajów Bałtyckich s kolei przypominają mi wysłanie wojsk Bortnowskiego do kiszki pomorskiej.Co pan chce tam wysyłać i kogo skoro nie jesteśmy sami w stanie bronic naszego kraju a psychologicznie to może tak zadziałać na Rosjan jak wyprawa Piłsudskiego na Kijów spowodować kolejna odezwę Brusiłowa.Zejdź Pan na ziemie)
Czy teraz ktoś stoi pod Poznaniem żebyśmy nie mogli powiedzieć słowa w obronie Polaków na Wileńszczyźnie czy głos państw Bałtyckich da nam 300 mld zł z Uni, czy budowana tam elektrownia zapewni nam bezpieczeństwo energetyczne jak długo wojsko tego kraju będzie w stanie dzielić na dwie części odziały rosyjskie z Kaliningradu i Białorusi 12H czy 24H.
,, W 2008 r. na wezwanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego pojechali z nim do Tbilisi przywódcy Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy. Żołnierze z wszystkich tych państw służyli pod polskim dowództwem w Iraku. Polska i Litwa wspólnie zwalczały niekorzystny dla nas projekt Gazociągu Północnego i wspólnie w 2007 r. łamały rosyjskie embargo nałożone na Polskę, wspólnie też usiłowały zintegrować grupę GUAM na rzecz projektu kaspijskiego szlaku tranzytu ropy naftowej i gazu ziemnego poza kontrolą Rosji. "Słusznie pan pisał próbowały nic z tego nie wyszło.Gazociąg Północny powstał, Nabucco nie, Amerykanie ograniczyli swoja obecność wojskową w Europie.
Ile można chodzić w konkury do panny, która cie nie chce.I która nie ma ci nic do zaoferowania.
"Znaj proporcjum Mociumpanie" i nie traktuj Litwy jakby była Ukrainą czy Niemcami.20 lat tolerowaliśmy nie wywiązywanie się przez nich z umów, które sami podpisali pora chyba powiedzieć STOP!
Co nie zmienia faktu że ukrainy w tym czasie nie było.A jak się pan nie zna na malarstwie to po co zabiera głos.A tak a pro po bezinteresownie pomagając w poszerzeniu pańskiej wiedzy w temacie .....TRUSZ Iwan (1869 Wysocko-1940 Lwów
Iwan Trusz malarstwa uczył się w latach 1892-97 w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych pod kierunkiem I. Jabłońskiego, W. Łuszczkiewicza, J. Unierzyskiego, L. Löfflera, L. Wyczółkowskiego i J. Stanisławskiego, a także jako wolny słuchacz uczęszczał przez kilka tygodni w 1894 do wiedeńskiej Akademii. W roku 1897 po otrzymaniu stypendium rządowego studiował krótko w prywatnej pracowni A. Abégo w Monachium. Po studiach wiele podróżował; odwiedził Rzym, Palestynę, Egipt, Krym (był tam dwukrotnie m.in. z powodu prac nad przygotowaniem ilustracji do Sonetów Krymskich A. Mickiewicza). Na stałe zamieszkał we Lwowie. Tu też miał trzy indywidualne wystawy swoich prac. Od 1902 prezentował także swoje obrazy w krakowskim TPSP. Malował przede wszystkim pejzaże - nastrojowe rozległe stepy i pola ukraińskie oraz krajobrazy ze swoich podróży. Tworzył też portrety i sceny rodzajowe z życia Hucułów. Ponadto zajmował się ilustratorstwem i krytyką artystyczną. Iwan Trusz po raz pierwszy pojechał do Kijowa w roku 1900. Później podróżował tam wielokrotnie. Powstały wówczas obrazy przedstawiające widoki miasta i pejzaże z jego okolic. Często tematem prac, był Dniepr, który malował artysta w różnych układach kompozycyjnych, o różnych porach dnia i roku studiując światło zmieniające się nad wodami rzeki.Sam niewiele przywiązywał wagi do pochodzenia.Faktem jest że czuł się związany z kulturą Polską nie mając większego pola wyboru, ukraina oprócz tematów malarskich nic mu nie miała do zaoferowania..Tym bardziej że nie miał jak prawie , każdy artysta wybujałych aspiracji w tym kierunku.
Cóż miałem się powstrzymać od komentowania tutaj ale... ten post jest po prostu świetny i w 100% się zgadzam! Lepiej by było jakby pan dodał ten post jako artykuł do strony, będzie czytelniej i więcej osób się pewnie z nim zapozna.
Jako Wielkopolanin nie mam żalu do Piłsudskiego, robił realnie co mógł, a Wielkopolska i Śląsk miały wsparcie, choć nieoficjalne i wiadomo było w jakich granicach będą.
Panie Hetmański, rozumiem, że pisze Pan to dlatego, że bardzo lubi Pan dyskutować, oj bardzo, czyim że zatem poetą był Szewczenko hę? Rosyjskim, niemieckim, pewnie polskim?
A idąc tropem Pańskich pokrętnych wywodów jakie mamy prawo by uważać Adamasa Mickievciusa za polskiego poetę i wieszcza, że pisał po polsku? Może tak mu było wygodniej, ale pisał przecież „Litwo ojczyzno moja” : ), a Polski wtedy nie było (chyba, że zna Pan inną wersję historii), że kiedyś była, w końcu XVIII wieku, to niech by se była, ale kiedy tworzył Adamas nie było. Oczywiście żeby była jasność TO JEST SATYRA, bo jak można reagować na te Pańskie „rewelacje” zwłaszcza jeśli dotyczą one Szewczenki. To co podyskutujemy jeszcze trochę? Czy zakończymy frazą klasyka, że naród ukraiński nie istnieje ? : )
do niedawno w Sopocie można było oglądać wystawę Słoneczne akordy w palecie Iwana Trusza.
Ja tam się nie znam bardzo na malarstwie ale podobały mi się te obrazy.Wróciły już do Lwowa więc jakby pan Hetmański kiedyś przejeżdżał to polecam
Panie tutejszy niestety nie zaskakuje mnie Pan w żaden sposóbPoprzednio pisał pan że nie tworzyli w czasach komuny ,z wiadomych względów ,te same względy wskazują że nie tworzyli w czasach ukrainy .to Pojęcie powstało znacznie póżniej.A twierdzenie że są to ,sensu strikte, pisarze ukraińscy jest dużym naciąganiem prawdy do własnych potrzeb ,to tak jakby twierdzic że Tetmajer to czysty góral.Tak jak ostatnie obchody rocznicy bitwy pod Chocimiem w/g strony ukraińskiej to wielkie zwycięstwo ukraińców wspomaganych przez polskie wojsko.Jednocześnie nie twierdzę że byli to marni pisarze,mimo dużej rozbierzności w ocenie poziomu ich prac.
:) na początek jak poniżej, tych kilka osób powinno Panu wystarczyć na długo, sam Franko to z 5000 pozycji w różnych językach w tym polskim : ), tyle, że szczerze wątpię by rzeczywiście Pan to czytał, ale nie tracę nadziei na to, że może mnie Pan jeszcze czymś pozytywnie zaskoczyć.
Co do picia i satyry to widzi Pan rzecz się ma tak, że ja nie piję „od zawsze”, zatem niezbyt trafiona ta satyra, a bliny, no cóż, nie wydaje mi się by bardziej osłabiały kondycję psychiczną niż to co sam Pan spożywa na co dzień : ),
ja się Panie Hetmański nigdy nie obrażam, zgodnie ze złotą maksymą mego wuja, że „ten, kto się obraża ma kłopoty z wyobraźnią”, a satyrę sobie wysoko cenię, zwłaszcza tę dobrą (bo mało jej w naszej rzeczywistości) czyli taką, która opiera się na inteligentnym żarcie a nie prymitywnym obrażaniu ludzi ordynarnymi epitetami. Tej dobrej chętnie posłucham/poczytam, nawet jeśli będzie dotyczyć mojej osoby.
Gdyby jednak istotnie chciał pozytywnie zaskoczyć, to polecam strony mojego przyjaciela z Kijowa, Mykoły Żarkiha, który prowadzi kilka doskonałych serwisów o najbardziej znanych ukraińskich poetach, są tam prawie wszystkie utwory Szewczenki, Franki i Łesi, linki poniżej:
http://www.t-shevchenko.name/
http://www.l-ukrainka.name/
http://www.i-franko.name/
ukraiński jak zauważyłem Pan zna, wiec nic tylko czytać.
A co do malarzy, na początek Szewczenko wystarczy, zdradzę Panu sekret : ). Że właśnie przygotowuję tekst dla naszego portalu o jednej z najlepszych polskich książek o tym człowieku, ale ciiii : )
Będę wdzięczny autorowi kryjącemu się pod pseudonimem Wit za wskazanie na podstawie jakich moich wypowiedzi pisemnych lub ustnych wygłoszonych w jakichkolwiek okolicznościach wyciągnął wniosek o moich sympatiach w stosunku do "sojuzu". Wniosek ten uważam za kuriozalny, a jego autora za wykazującego się absolutną ignorancją. Także moja wypowiedź , nawet w formie zacytowanej przez Pani Schiller w niczym nie uprawnia do takiej konkluzji. Umiejętność czytania ze zrozumieniem jest warunkiem normalnej dyskusji.
Przemysław Żurawski vel Grajewski
Szanowni Państwo
Dziewięć dni temu przesłałem na adres "Tygodnika Wileńszczyzny" moją polemikę z artykułem Pani Lucyny Schiller. Wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony redakcji poniżej wklejam ów tekst w nadziei, że wyjaśni Państwu moje spojrzenie na omawianą sprawę.
Przemysław Żurawski vel Grajewski
W polityce liczą się skutki, a nie najlepsze nawet intencje
(polemika z artykułem Pani Lucyny Schiller "My - ćwierćmilionowa przykrość")
Dyskutując o polityce państwa polskiego musimy brać pod uwagę całą jej złożoność i hierarchię celów. Musimy także planować postępowanie, które pozwoli nam na osiągnięcie zamierzonych rezultatów, a nie na ulżenie swemu sumieniu, poprzez wygłoszenie kilku mocnych zdań w słusznej sprawie. Dotyczy to także postępowania Rzeczypospolitej w kwestii mniejszości polskiej na Litwie. W tym wypadku rzecz wygląda następująco:
1. Podmiotami sporu są: Litwa, mniejszość polska na Litwie i Polska. Jest to konstatacja ważna, gdyż planującego politykę polską zmusza do uznania podmiotowości Polaków litewskich jako osobnego gracza w prowadzonej grze, której stawką są prawa Polaków na Litwie i pozycja międzynarodowa państwa polskiego oraz stan stosunków polsko-litewskich. Polacy z Wileńszczyzny są aktorem podmiotowym sceny politycznej niepodlegającym sterowaniu z Warszawy. Są graczem posiadającym własne cele, własną wolę polityczną, własne priorytety i odrębną hierarchię rzeczy ważnych i mniej ważnych.
2. Przed rządem polskim stoi konieczność sformułowania polskiej polityki państwowej wobec faktu, iż mniejszość polska na Litwie znajduje się w sporze z państwem litewskim, odmawiającym respektowania słusznie należnych owej mniejszości praw. Spór ten jest faktem, o którego istnieniu lub nie rząd polski i państwo polskie nie decyduje. Toczy się on bowiem w wyniku decyzji Litwy i wywołanego nią oporu litewskich Polaków.
3. Litwa jako państwo o niewielkim potencjale ludnościowym, gospodarczym, militarnym i politycznym nie zagraża bezpieczeństwu Rzeczypospolitej. Spory z Litwą, nawet toczone w najbardziej słusznych sprawach, nie stanowią zatem dla Polski kwestii z dziedziny bezpieczeństwa państwa i nie rozstrzygają o jej pozycji międzynarodowej. W tym sensie, priorytety państwa polskiego i priorytety mniejszości polskiej na Litwie są w sposób oczywisty odmienne. (Uwaga!!! Odmienne nie znaczy sprzeczne). Dla Polaków na Litwie nie ma ważniejszej rzeczy niż rozstrzygnięcie sporu z państwem litewskim w sposób zapewniający poszanowanie ich słusznych praw. Dla państwa polskiego istnieją natomiast rzeczy ważniejsze. Mógłbym oczywiście kurtuazyjnie zapewniać Polaków na Litwie lub moich współobywateli - czytelników Angory, że w polityce zagranicznej Rzeczypospolitej nie ma bardziej kluczowej kwestii, ale mam nadzieję, że wszyscy zdajemy sobie sprawę, że byłoby to nieuczciwe. Tak przecież nie jest. W tym sensie i tylko w tym sensie uważam, że Litwa nie może Polsce wyrządzić krzywdy. Jest na to zbyt słaba. Odmawiając uznania słusznych praw Polaków na Wileńszczyźnie sprawia nam przykrość, ale przecież nie zagraża Rzeczypospolitej.
4. Wyżej niż Pani Schiller oceniam przywiązanie Polaków na Wileńszczyźnie do polskości i znacznie gorzej niż Autorka krytycznej oceny mojej wypowiedzi w wywiadzie dla „Angory” oceniam politykę sowiecką wobec Polaków na Kresach w ogóle w tym w Litewskiej SSR. Dyskusja na temat rzekomych lepszych warunków życia i kultywowania polskości w ramach ZSRR niż w niepodległej Litwie jest wręcz żenująca. Przypominam, że to nie Litwa zbrojnie oderwała Wileńszczyznę od Polski lecz sowieci, nie Litwini także lecz sowieci doprowadzili do masowych wywózek Polaków z tej ziemi i do ich ekspatriacji do nowych narzuconych Polsce granic, co zmieniło strukturę etniczną Wilna. To nie w litewskim, lecz w sowieckim Gułagu ginęli Polacy z Wileńszczyzny notabene wraz z Litwinami, o czym obie strony powinny dla własnego dobra pamiętać. W kategorii niesmacznych żartów kabaretowych lub jako odbicie sterowanej z Kremla propagandy pseudohistorycznej musiałbym też potraktować tezę, iż w ramach ZSRR możliwe by były publiczne demonstracje Polaków w Wilnie w obronie swych praw. Demonstracje takie trwają zaś dziś na Litwie i nikt do nich nie strzela. Chyba nie będzie mnie Autorka słów o wyższości stosunku sowietów do Polaków nad stosunkiem Litwinów przekonywać, iż wówczas - za sowietów Polacy nie demonstrowali bo prawa ich były szanowane. Rad bym też poznać przyczynę, dla której Akcja Wyborcza Polaków nie powstała przed 1991 r. tylko dopiero po rozpadzie ZSRR. Czyżby "szanujący" polskie swobody narodowe sowieci zabraniali i dopiero "okrutni" Litwini jednak się zgodzili. Dość ironii - mówiąc poważnie - nie należy stosować w dyskusji argumentów absurdalnych, bo w ten sposób odbiera się wiarygodność argumentom prawdziwym przez siebie wygłaszanym. Litwini prowadzą wobec mniejszości polskiej politykę godną potępienia, ale zestawianie jej z polityką sowiecką i twierdzenie, że ta druga była lepsza, jest tak rażącym pogwałceniem prawdy historycznej, że uniemożliwia poważne traktowanie wygłaszającego takie tezy dyskutanta. "Znaj proporcjum Mociumpanie" – jak pisał Aleksander Fredro.
5. Rosja stanowi istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Mołdawii, Białorusi, Ukrainy i Gruzji. W 2008 r. zademonstrowała zdolność do wojskowej agresji na sąsiedni kraj. Od 1994 r., z krótką przerwą toczy eksterminacyjną wojnę w Czeczenii, w ramach której śmierć poniosło ok 250 tys. ludzi. Mordowani są w tym kraju dziennikarze i politycy, a służby rosyjskie nie wahają się dokonywać morderstw przeciwników politycznych Kremla także zagranicą.
6. Polska i Litwa mają wspólne interesy w regionie obejmujące:
a) wytworzenie planów sztabowych obrony państw bałtyckich w ramach NATO;
b) złamanie rosyjskiego monopolu dostaw surowców energetycznych i energii elektrycznej do Europy Środkowej (elektrownia w Visaginie, polsko-litewsko-łotewsko-estoński most energetyczny);
c) współdziałanie na rzecz utrzymania silnej amerykańskiej obecności wojskowej w naszym regionie, jako przeciwwagi dla Rosji (temu służył wspólny udział żołnierzy z Polski i Litwy w operacjach u boku USA w Iraku i Afganistanie);
d) utrzymanie wiarygodności natowskiego odstraszania (temu służy udział Polski w misjach ochrony przestrzeni powietrznej wszystkich państw bałtyckich);
e) propagowanie w UE i w NATO realnego, a nie życzeniowego poglądu na politykę Moskwy;
f) współdziałanie w ramach koalicji nowych państw UE w zakresie wysokiego budżetu dla unijnej polityki regionalnej (tzn. dopłat z budżetu UE dla biedniejszych regionów nowych państw członkowskich, wśród których jest i Polska i Litwa);
g) wciąganie do współpracy z Zachodem państw grupy GUAM (Gruzja, Ukraina, Azerbejdżan, Mołdawia);
h) minimalizacja negatywnych skutków otwarcia Gazociągu Północnego, przeciw czemu solidarnie protestowały Polska i Litwa;
i) przeciwdziałanie praktykom politycznym Rosji, polegającym na traktowaniu Polski i Litwy (także Estonii i Łotwy) tak jakby nie należały one do UE - np. poprzez nakładanie na nie embarga na sprzedaż takich czy innych produktów (jak w 2007 r. - gdy Rosja nałożyła na Polskę embargo na produkty rolne, Litwa poparła weto Polski w UE na mandat Komisji Europejskiej do negocjowania porozumienia o współpracy UE-Rosja);
7. Planując politykę państwa polskiego wobec Litwy w kwestii mniejszości polskiej Rzeczpospolita musi brać pod uwagę fakt, iż umiędzynarodowienie tego sporu - tzn. wniesienie go na forum Rady Europy, Unii Europejskiej, czy innych instytucji międzynarodowych, będzie skutkowało faktycznym uwiarygodnieniem propagandowych ataków Rosji na Łotwę i Estonię w sporach Moskwy o pozycję kolonistów sowieckich w tych państwach i może podminować stabilność obu wspomnianych krajów w sposób, jaki obserwowaliśmy w Estonii w 2007 r. w słynnej "wojnie o pomnik brązowego żołnierza". Jest sprzeczne z interesem Rzeczypospolitej by stawała ona w jednym szeregu z Rosją w jej propagandzie wymierzonej w państwa bałtyckie. Rosyjska machina propagandowa jest zaś potężniejsza od polskiej i byłaby w stanie to wykorzystać dla uwiarygodnienia w Europie tezy, że i Polska i Rosja wspólnie uznają, że kraje bałtyckie prześladują swoje mniejszości. Stałoby się tak mimo oczywistych różnic między sprawą mniejszości polskiej na Litwie, która jest ludnością autochtoniczną, i której słuszne prawa są rzeczywiście gwałcone, a ludnością rosyjskojęzyczną na Łotwie i w Estonii, która jest wytworem nielegalnej kolonizacji sowieckiej, dokonywanej w warunkach zbrojnej okupacji obu państw, i której prawa obywatelskie się z tego tytułu nie należą. Mniejszość polska na Litwie może się tym nie przejmować - dla niej jest to kwestia drugorzędna. Państwo polskie musi natomiast brać pod uwagę ten niechciany skutek ewentualnego umiędzynarodowienia sporu z Litwą i kalkulować skalę strat i zysków.
8. Mam nadzieję, że oboje się zgodzimy, że Litwini są wyjątkowo uparci. Ja wyciągam stąd wniosek, że poza bezpośrednią presją militarną dla wymuszenia na Litwinach poszanowania praw Polaków na Wileńszczyźnie, inne środki nacisku będą nieskuteczne. Polska nie może jednak użyć wojska dla rozstrzygnięcia tego sporu. Myślę, że z tym też wszyscy się zgodzimy. Z racji wspólnej z Litwą przynależności do UE nie może także zastosować presji gospodarczej. Nie może odciąć komunikacji lądowej Litwy z resztą Europy, nałożyć embarga na towary litewskie, czy wprowadzić wiz dla obywateli Litwy nie posiadających Karty Polaka. Nawet najostrzejsze słowa rządu polskiego czy mediów polskich pod adresem Litwy nie zmienią zaś postępowania Litwinów. Jeśli się mylę, jeśli ktoś uznaje, że jak się na nich porządnie nakrzyczy, to oni zmiękną, to proszę mnie skorygować. Mnie taki pomysł - taki plan polityczny rozgrywki z Litwą o prawa Polaków na Wileńszczyźnie, wydaje się naiwny. On może dać litewskim Polakom poczucie, że Rzeczpospolita się o nich upomina, ale nie przyniesie pożądanego rezultatu – tzn. nie zmieni polityki litewskiej.
9. Uważam, że droga do sukcesu - tzn. do osiągnięcia zamierzonego celu w postaci poprawy położenia Polaków na Litwie powinna być całkiem inna. Nie chodzi wszak o opowiadanie o tym jak bardzo poprawa ta leży nam na sercu i narzekaniu, że „durni Litwini nie chcą uznać naszych słusznych praw”. (Tak - Litwa postępuje w tej kwestii wbrew własnym interesom i politycy litewscy, którzy prowadza taką właśnie politykę, ciężko grzeszą przeciw własnej ojczyźnie, a część z nich zapewne jest także na usługach Moskwy, w której interesie leży podsycanie sporu polsko-litewskiego). Rząd polski, zamiast wyrażać bezproduktywnie swoje oburzenie, powinien:
a) przeznaczyć potężne środki finansowe na wyposażenie szkół polskich na Litwie i doposażenie pracujących w nich nauczycieli w taki sposób, aby warunki nauczania w tych szkołach były wyraźnie - w sposób uderzający - lepsze niż w szkołach litewskich. Dotyczy to także systemu stypendiów finansowych dla najzdolniejszych uczniów. Litwa jest zbyt słaba gospodarczo i przegrałaby taką rywalizację ekonomiczną z Polską, a przecież w warunkach przynależności do UE nie mogłaby jej zabronić.
b) przeznaczyć stosowne środki finansowe na zwiększenie oddziaływania mediów polskich na Litwę. Pełną retransmisję kilkudziesięciu kanałów telewizyjnych i najważniejszych radiowych, dystrybucję prasy polskiej i książek, gier komputerowych i filmów na DVD w wersji językowej polskiej itd. Kultura polska jest atrakcyjniejsza i bogatsza od litewskiej i wsparta materialnie przez Polskę zwycięży. Odpowiedzmy sobie sami na pytanie o to, jaka jest pozycja mediów polskich na Litwie, a jaka rosyjskich i co z tego wynika. Czy Rosja pytała się Litwy czy jej wolno budować taką pozycję własnych mediów? Nie - to i my się nie pytajmy, tylko ją zbudujmy, zamiast gadać po próżnicy i narzekać. My to znaczy państwo polskie.
Trzeba tworzyć nowe fakty materialne, a nie prosić o nie Litwinów. Oni ich nie stworzą, bo tego nie chcą, a my nie mamy narzędzia zmuszenia ich do czegokolwiek. Po co prosić kogoś, kto ma złą wolę? Polska może tworzyć te fakty bez Litwy, a nawet wbrew niej. Tym się zatem powinien zająć rząd polski, a nie czczym gadaniem i składaniem nierealizowalnych obietnic mniejszości polskiej na Litwie.
c) podjąć przerwane wspólne z Litwą inicjatywy o znaczeniu strategicznym: elektrownia w Visaginie (konkurencyjna wobec utrwalającej energetyczną zależność Polski i Litwy od Rosji elektrowni budowanej pod Królewcem), most energetyczny, gazociąg z polskiego portu w Świnoujściu uwalniający Litwę od zależności od Rosji, ale tworzący zależność od Polski (wtedy będziemy mieli instrument nacisku - teraz to możemy sobie pogadać, ze znanym skutkiem), współpracę wojskową, wspólną politykę wobec obwodu kaliningradzkiego, solidarność na forum UE i NATO oraz wobec Rosji.
d) podzielić się rolami - to znaczy zróżnicować aktywność trzech podmiotów polskich opisywanej gry:
• państwa polskiego, które powinno prowadzić politykę strategicznego sojuszu z Litwą i budowy obszarów współdziałania z rządem w Wilnie na rzecz wskazanych powyżej inicjatyw strategicznych;
• społeczności polskiej na Litwie, która powinna głośno protestować i domagać się poszanowania swych praw;
• mediów w Polsce, które powinny protesty te nagłaśniać i dostarczać tym samym rządowi "amunicji" politycznej do rozmów z Litwinami. W rozmowach tych można by wówczas wskazać, że nierozwiązanie przez Litwę istniejącego problemu praw Polaków na Wileńszczyźnie w sposób pozytywny doprowadzi wreszcie w Polsce do sytuacji uniemożliwiającej realizację wspólnych, ważnych dla obu państw przedsięwzięć. Wizja strat jakie w wyniku tego poniesie Litwa będzie wtedy realna i będzie oddziaływała na polityków litewskich.
I na koniec uwaga bardziej osobista. Pani Schiller zarzuca mi ignorancję. Można i tak dyskutować, ale mam nadzieję, że czytelnicy sami ocenią czyj obraz świata jest uproszczony, a czyj pełniejszy. Przed Polską stoi szereg skomplikowanych zadań i szereg czynników, które Rzeczpospolita musi brać pod uwagę w rozgrywce z Litwą o prawa mniejszości polskiej w tym kraju. Jako Polka żyjąca jak rozumiem na Wileńszczyźnie Pani Schiller ma święte prawo uważać interesy 250 tysięcznej społeczności polskiej tej ziemi za najważniejsze na świecie. Proszę mi natomiast pozwolić uważać inaczej. Nie ma to nic wspólnego z ignorancją (czyli niedoinformowaniem). Wynika zaś z faktu, iż nie tylko punkt widzenia, ale i zakres odpowiedzialności oraz skala planowania politycznego siłą rzeczy muszą być inne na poziomie społeczności polskiej na Litwie i na poziomie państwa polskiego.
Proszę pozwolić mi przypomnieć, iż w latach 1919, 1920, 1921 wybuchały powstania polskie na Górnym Śląsku, a w 1918-19 było Powstanie Wielkopolskie. W tym czasie Naczelnik Państwa Józef Piłsudski skoncentrował siły państwa polskiego na walce na wschodzie. Polska nie poparła oficjalnie (zbrojnie) krwawiących Ślązaków i Wielkopolan. I Piłsudski miał wtedy rację. Tak należało uczynić. Czy z tego wynika, że przyszłość tych ziem i los tamtejszych Polaków nic go nie obchodził, albo, że sympatyzował z Niemcami? Wielkopolanie i Ślązacy do dziś mają o to do niego pretensję - niesłusznie. Perspektywa ogólnopolska jest inna niż perspektywa górnośląska czy wielkopolska. Dotyczy to także Wileńszczyzny.
W 2008 r. na wezwanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego pojechali z nim do Tbilisi przywódcy Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy. Żołnierze z wszystkich tych państw służyli pod polskim dowództwem w Iraku. Polska i Litwa wspólnie zwalczały niekorzystny dla nas projekt Gazociągu Północnego i wspólnie w 2007 r. łamały rosyjskie embargo nałożone na Polskę, wspólnie też usiłowały zintegrować grupę GUAM na rzecz projektu kaspijskiego szlaku tranzytu ropy naftowej i gazu ziemnego poza kontrolą Rosji. Czy Polsce będzie się łatwiej starać o poprawienie losu Polaków na Wileńszczyźnie, jeśli Rosja będzie w stanie odciąć nam dostawy gazu i ropy naftowej, Estonia i Łotwa będą nas postrzegać jako de facto sojusznika Rosji, a z Litwą będziemy w zaciętym sporze na słowa, bo przecież nie na czyny (jak wskazałem wyżej nie możemy użyć wojska, czy nałożyć embarga)? Planowanie polityczne nie jest zatem takie proste jak to może się wydawać z perspektywy wileńskiej.
Jak zawsze na dobrych chęciach Pan kończy az przykro,Proszę łaskawco uświadom mnie w tej wiedzy z literatury bo widocznie mam braki rażące,jeśli łaska to podaj tez kilku znakomitych malarzy bo ta dziedzina sztuki jest mi szczególnie bliska.A gdybym chciał się zrewanżować w niezasłużonych złośliwościach znakomitemu znawcy literatury szczególnie SATYRY napisałbym tak ( Widzisz waść jeśli nie pijesz tej swojej horiłki i blinami nie kąsisz to nawet zaczynasz myśleć.).Ale to satyra więc i obrazy nie ma.
To musi Pan mieć częste zaparcia Panie Hetmański, bo z tymi Pańskimi pełnymi uprzedzeń poglądami trudno jest prowadzić mądrą dyskusję, ot i teraz naczytałem się takich mądrości o Szewczence, że musiałem poczekać aż mnie przepona przestanie boleć : ), tak czy tak zdrowia szczerze życzę
Co do tych z PESELEM, portal mógłby napisać poradnik co "prawdziwy" miłośnik kresów powinien wiedzieć i robić. Bo tu jest dziwnie...
Człowiek trochę polemizuje na temat jaka ziemia jest polska a jaka nie, i w jakich granicach powinna być... FASZYSTA i niszczyciel państw (choć sprawa tyczyła się tylko Lwowa...).
Człowiek przyjmie do wiadomości że po drugiej stronie jest "suwerenne" państwo i należy z nim rozmawiać tak aby lepiej ONO mogło zająć się swoja ludnością, a nie wydawać ukazy - nie polak, zdrajca, 5 kolumna na płacy kraju X.
Więc może się w końcu dowiemy co 100% Polak (a jak 100% Polak to miłośnik Kresów) powinien robić. Bo wychodzi że nic, poza przeglądaniem zdjęć, czytaniu książek, słuchania cyfrowych wersji piosenek międzywojennych i zawodzeniu co się powinno robić...
Samo środowisko kresowe tu lawiruje, jak przy ostatnim artykule o obronie "zawsze wiernego" Lwowa od 600 lat, Pan Parnikoza (od którego jestem raczej daleki) zauważył że zastanawia ta wieczna wierność Lwowa, już nie mówiąc o tym że Lwów w ostatnich 70 latach dwukrotnie zmieniał obiekt swojej wierności... Nie wspominając o tym że ktoś kto pisze wciąż o Polskości Lwowa i jego wiecznej wierności, w pewnym kraju zostałby ogłoszony szowinistą i osobą nawołującą do waśni między narodami, co myślę Pan Parnikoza by potwierdził.
No ale właśnie co powinniśmy robić, bo znów nie usłyszeliśmy żadnego planu działania... Dobrze obrazuje tą mentalność "zawodzenie" o tym że powinniśmy iść jak najdalej na wschód w 1920 r. Żadnego planu tylko hasła że tak "wypada". Lepsi od nas próbowali, a skończyli marnie... Mogłoby się skończyć że cała Polska byłaby w sowieckiej Rosji i ilość ofiar można by przemnożyć przez 100...
Tak na prawdę "nie dopuszczalne" było pozostawienie Kresowian poza granicami Polski po 89 roku. A teraz... właśnie możemy sobie zawodzić ile wlezie...
Ktoś zdefiniował że w demokracji nie rządzi większość ale dobrze zorganizowane mniejszości. Co na Litwie zaczyna być dobitnie widać po sukcesach AWPL, i należy im kibicować.
Całe 20 lat zawodziliśmy i wygląda na to że się nic nie zmieni przez kolejne 20 lat... Choć ta cała polemika którą czytamy może chociaż doprowadzi do jakiegoś konsensusu, zawsze jakiś krok do przodu...
A przy okazji kolejnych wpisów prosiłbym o większe zrozumienie faktu że my wszyscy czytelnicy tej strony mamy mniej więcej podobne zainteresowania, i jesteśmy tu poniekąd dla tej samej idei. Co nie znaczy że np ja muszę się 100% zgadzać z inną większością, i co czyniłoby mnie gorszym Polakiem od innych...
Pozdrawiam.
Panie tutejszy. ;Dyskusja, zwłaszcza mądra świetnie wpływa na moje trawienie.,, Czyim że zatem poetą był Szewczenko hę? Rosyjskim, niemieckim, pewnie polskim? .Na mój gust to taki ni pies ni wydra przynależności narodowej nieznanej taki sobie (bez obrazy nie jest to osobisty przytyk) tutejszy w jego czasach to pojęcie było nieznane z wyjątkiem krótkiego epizodu tak ok 1 roku i wielu chetnych nie było a co zabawniejsze posługiwali się j rosyjskim .A w odniesieniu do Mickiewicza nie jestem przekonany czy w ogóle używał transkrypcji pisowni swojego nazwiska w obecnym języku litewskim .Ale co ważniejsze jak Pan słusznie zauważył Polska była i czuł się z nią duchowo związany,a pisząc Wielka inwokację ,pisał tak jak mógłby napisać też Mazur Poznaniak ,czy Ślązak o miejscu swego urodzenia .
To ja już wolę ,,Ogniem i mieczem " szczególnie cenię marsz wojsk księcia Jaremy i jego Viktorię nad Krzywonosem( ale on nie był ukraińcem).
To nie pozostaje nic innego jak zamknąć się w tych Kresowych okopach i czekać pomocy wojsk Królewskich.Oby na nowe Beresteczko.
Nie drogi Panie , nie jestem jak Pan to ujął,, ukrainożercom ".Ale nie podam reki żadnemu z nich dopóki nie usłyszę głośno i wyrażnie wypowiedzianego przyznania się do popełnionego Ludobójstwa na Polskich mieszkańcach Polskich Kresów.I to ma byc powiedziane tak głośno żeby słyszał i zrozumiał to cały świat.
P Combat .Tak na marginesie nie są to ofiary które zginęły w jednej miejscowości.Mimo to z większą obojętnością przechodzi do porządku dziennego nad tysiącami wymordowanych w zwierzęcy sposób naszych rodaków.Nad wieloma miejscami zwanymi ,,Trupie Pola" ,przecież na ukrainie i Wołyniu ,to dla ukraińców rzecz normalna?
Panie Parnikoza .)Podaję Panu fragment z posiadanych materiałów dotyczący sprawczego udziału klyma sawura w przygotowaniu i udziale w ludobójstwie ludności Polskiej na Kresach,,Na III konferencji OUN-B w lutym 1943 roku wydany został tajny "Rozkaz nr 1" nakazujący "masową likwidację ludności polskiej, począwszy od Polesia i Wołynia", a następnie na innych terenach, które OUN uznał za "etnicznie ukraińskie". Rozkaz ten mógł być przekazywany tylko ustnie dowódcom UPA, pod rygorem zachowania jego tajności. Nie wiadomo, czy znajduje się w Państwowym Archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, gdyż jest ono praktycznie niedostępne dla historyków.
Głównym zbrodniarzem, odpowiedzialnym za wydanie tego rozkazu jest Mykoła Łebed, chociaż G. Motyka to oskarżenie chce przenieść na dowódców UPA na Wołyniu: "Kłyma Sawura" (Dmytro Klaczkiwśkyj), "Sama" (Wasyl Iwachiw) i "Dubowego" (Iwan Łytwyńczuk), czyli na wykonawców tego rozkazu. "Samostjijna" Ukraina wystawia im teraz pomniki chwały, ich imieniem nazywa ulice itp. Tragiczny jest naród, który ludobójców uznaje za bohaterów.
Temu usiłowaniu przeczy zarówno fakt, że sam D. Klaczkowśkyj, obok M. Łebedia, pozostawał w ścisłym kierownictwie OUN przez cały rok 1943, że D. Klaczkiwśkyj działał w imieniu OUN Bandery - pisze W. Poliszczuk.
Do czasu rzezi lipcowych największy mord dokonany na ludności polskiej miał miejsce nocą z 22 na 23 kwietnia (Wielki Piątek) w miejscowości Janowa Dolina.
W "Biuletynie informacyjnym 27 DWAK" (nr 3/1998) w artykule "Skandal w Janowej Dolinie" Jan Engelgard pisał:
Podczas, gdy w Polsce stawia się nielegalnie pomniki upamiętniające walki (mordy) UPA, a na pomnikach tych wymienia się nie tylko nazwy oddziałów (kureni), ale także umieszcza się prowokacyjne napisy w stylu: "Polegli za wolną Ukrainę" - na miejscach kaźni dziesiątków tysięcy bezbronnych Polaków nie można nawet umieścić krzyża z datą śmierci tam spoczywających! W tym czasie, kiedy prezydenci RP i Ukrainy odsłaniają z wielką pompą pomnik w Jaworznie, gdzie zmarło na tyfus 160 członków UPA i OUN - nie można godnie uczcić śmierci 600 zarąbanych Polaków tylko w jednej, wołyńskiej wsi!
Tutaj 23 kwietnia 1943 roku bandyci spod znaku UPA dokonali straszliwej rzezi około 600 Polaków, którzy schronili się w tej miejscowości przed terrorem. Rzezi biernie przyglądali się żołnierze miejscowego niemieckiego garnizonu. Dopiero nad ranem przepędzili resztki rizunów. Staraniem środowisk kresowych i Polaków zamieszkałych na Równieńszczyźnie - w miejscu tragedii odsłonięto 18 czerwca 1998 roku ponad 5-metrowy krzyż-obelisk. W ostatniej chwili ukraiński wykonawca pomnika usunął, bez wiedzy strony polskiej, datę "23 kwietnia 1943 roku", pozostawiając tylko napis: "Pamięci Polaków z Janowej Doliny". W trakcie poświęcania pomnika około 50 aktywistów organizacji "Ruch" demonstrowało, trzymając w ręku transparenty z napisami; "Won polscy policjanci" i "Won SS-owskie sługusy". Wydawany przez nacjonalistów tygodnik "Wołyń" (19 czerwca 1998 r.) tryumfalnie doniósł: "W czwartek 18 czerwca, w pobliżu wsi Bazaltowoje (Janowa Dolina, kostopolski powiat) ukraińscy patrioci nie pozwolili polskim szowinistom przeprowadzić uroczystości poświęconej odsłonięciu pomnika ku czci niemieckich policjantów polskiego pochodzenia, zniszczonych przez oddziały UPA 'Piwnicz' w 1943 roku".
W 2003 roku władze samorządowe Ukrainy odsłoniły tutaj tablicę, na której umieszczony napis głosi, że sotnie UPA zlikwidowały jedną z najlepiej umocnionych baz wojskowych polsko-niemieckich okupantów na Wołyniu. (...) W walce zlikwidowano niemiecką i polską załogę, wyzwolono z obozu jeńców wojennych i powstrzymano terrorystyczne akcje przeciwko okolicznym wsiom, które przeprowadzali polsko-niemieccy zaborcy (G. Motyka: "Ukraińska partyzantka", przypis na s. 317).
To ludobójstwo moralne, dokonywane obecnie przez Ukraińców na pamięci bestialsko pomordowanej cywilnej ludności polskiej, może ukarać chyba tylko Gniew Boży.
Z inicjatywy Delegata Rządu RP na Wołyń, ludowca Kazimierza Banacha, podjęte zostały rozmowy z lokalnym dowództwem OUN-UPA. Wymieniono pisma z komendantem SB OUN, Szabaturą. 7 lipca 1943 r. delegacja polska w składzie: zastępca Delegata Rządu RP na Wołyń, por. Zygmunt Rumel ("Krzysztof Poręba"), ppor. Krzysztof Markiewicz ("Czart") reprezentujący AK i znający osobiście Szabaturę z czasów szkolnych, przeprowadzili wstępne rozmowy w okolicy Swinarzyna (gm. Kupiczów). Na nocleg wrócili do polskiej wsi Budy Ossowskie, a nastepnego dnia udali się wraz z woźnicą Witoldem Dobrowolskim, na rozmowy do wsi Kustycze (gm. Turzysk). 8 lipca 1943 r. delegacja pojechała na dalsze rozmowy z przedstawicielami UPA, gdzie po ich odbyciu została zamordowana w lasku i tam prawdopodobnie ciała zakopano (W. i E. Siemaszko: "Ludobójstwo...", s. 383).
Polscy delegaci po przeprowadzonych rozmowach zostali pobici, a następnie zamordowani przez rozerwanie końmi za pomocą łańcuchów. Tak atamani UPA potraktowali polskich parlamentariuszy, błagających litości dla tysięcy polskich dzieci, ich rodziców, bliskich, krewnych. Poćwiartowane zwłoki męczenników miejscowi chłopi złożyli w lasku sosnowym na brzegu jeziora, gdzie spoczywają do dzisiaj. Tak zginął w wieku 28 lat nieprzeciętny człowiek, oficer Wojska Polskiego, Komendant BCh na Wołyń, wspaniale zapowiadający się poeta "Pokolenia Kolumbów" - pisał Feliks Budzisz w artykule Człowiek nieprzeciętny o por. Zygmuncie Rumlu (Myśl Polska, lipiec 2000).
Szabatura po wojnie, występując pod przybranym nazwiskiem, był szefem Urzędu Bezpieczeństwa w Szprotawie na Dolnym Śląsku (Franciszek Z. Rawluk: "Relacja", [w:] "Biuletyn informacyjny 27 Dywizji Wołyńskiej AK", nr 2/1991).
W dniu prawosławnego święta Piotra i Pawła, w niedzielę 11 lipca 1943 roku na Wołyniu, Ukraińcy podjęli na niespotykaną dotąd skalę akcję ludobójczej rzezi cywilnej ludności polskiej. Rzezi, która okrucieństwem tortur i sposobów zabijania, nawiązywała do mrocznych czasów najazdów tatarskich i napadów "czerni" chłopsko-kozackiej.
W sierpniu na wschodnie tereny Lubelszczyzny napłynęły wielotysięczne fale przerażonych, polskich uciekinierów z Wołynia. Za nimi podążali "ukraińscy partyzanci". Już we wrześniu pojawiły się na wschodnich terenach Lubelszczyzny ulotki wzywające Polaków do opuszczenia tych ziem. Miesiąc wcześniej na Wołyniu Ukraińcy wołali: "za Bug Lasze, po Bug nasze", teraz okazało się, że i za Bugiem ziemia jest "etnograficznie ukraińska".
Daremnie interweniował abp Bolesław Twardowski u metropolity greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego, aby ten wystąpił przeciwko mordowaniu Polaków (Z. Konieczny, s. 54).
III WZ OUN odbył się w dniach 21 - 25 sierpnia 1943 r., a już w dniach 29 - 31 sierpnia tego roku miała miejsce kolejna fala masowych, planowych, doktrynalnych mordów OUN-UPA na ludności polskiej Wołynia, w styczniu 1944 r. mordy masowe na ludności polskiej rozszerzyły się na Halicję (W. Poliszczuk).
Przykładem zagłady polskich wsi, określanej przez ukraińskich historyków jako "walki polsko-ukraińskie", a przez G. Motykę jako "akcja antypolska", niech będzie opis losu kolonii Augustów (pow. Horochów) oraz sąsiedniej wsi Władysławówka.
Pod koniec lipca, na wieść o rzeziach ludności polskiej, 40 polskich rodzin z Augustowa i sąsiedniej wsi Władysławówka, chciało wyjechać do Włodzimierza Wołyńskiego, zabierając ze sobą tylko żywność, a zostawiając inwentarz żywy i martwy. Zatrzymali ich Ukraińcy uzbrojeni w ręczny karabin maszynowy, zastrzelili kilku Polaków. Z wozu zdjęli 2-letnie dziecko, jeden z Ukraińców strzelił mu w ucho - zabił. Uciekinierom nakazali wrócić do wsi. W tym czasie, niedaleko paliła się jakaś duża wieś. Za kilka dni Ukraińcy przysłali kartkę pisaną po polsku, ażeby się nie bać, sprzątnąć zboże z pola, nic nikomu się nie stanie. Pod koniec sierpnia z Władysławówki przybiegł zakrwawiony mężczyzna krzycząc, że Ukraińcy mordują w tej wsi Polaków. Świadek, W. Malinowski ukrył się ze swoją rodziną w lesie. Pomagał im sąsiad, Ukrainiec Józef Pawluk. Poszedł on do wsi Władysławówka sprawdzić, co się dzieje. Wrócił po około 3 godzinach i zdał relację.
Prowidnyk ich powiedział, że taka rzeź jednocześnie jest przeprowadzana na całej Ukrainie, że jest nakaz wybicia wszystkich lachiw - żeby nikt nie pozostał - komunistów i Żydów też. Powiedział (Józef Pawluk - przyp. S.Ż.), że we wsi Władysławówce wybili wszystkich, 40 rodzin - ogółem 250 osób, leżą martwi, trupy. Zapytany, jak to się stało, opowiedział, że rano napadli na kolonię, 50-ciu Ukraińców - UPA, uzbrojonych, otoczyło i "zdobyło" wieś, podczas "zdobywania" wsi zastrzelili kilku Polaków, którzy uciekali. Pozostali bezbronni i sterroryzowani zostali oddani Ukraińcom, którzy oczekiwali w rejonie wsi przed jej "zdobyciem". Była to zbieranina ludzi bez broni palnej, ze 150 osób, między nimi były nawet kobiety - wszyscy posiadali kosy, sierpy, siekiery, widły, noże, cepy, szpadle, grabie, kłonice, orczyki i inne narzędzia stosowane w rolnictwie. Tak, na dany znak przez uzbrojonych Ukraińców, rzucili się na Polaków. Rozpoczęła się straszna rzeź, w tym zamieszaniu pobili i swoich. O tym opowiedział mi ojciec - mówił Pawluk, a sam widziałem koniec tego mordu - najgorzej znęcali się nad ostatnimi Polakami - rozszarpywali ludzi, ciągnęli za ręce i nogi, a inni ręce te odżynali nożami, przebijali widłami, ćwiartowali siekierami, wieszali żywych i już zabitych, rozcinali kosami, wydłubywali oczy, obcinali uszy, nos, języki, piersi kobiet i tak ofiary puszczali. Inni łapali je i dalej męczyli, aż do zabicia. Przy końcu ofiara była otoczona grupą ryzunów - widziałem, jak jeszcze żyjącym ludziom rozpruwano brzuchy, wyciągano rękami wnętrzności - ciągnęli kiszki, a inni ofiarę trzymali; jak gwałcili kobiety, a później je zabijali, wbijali na kołki, stawiali żywe kobiety do góry nogami i siekierą rozcinali na dwie połowy, topili w studniach. Powiedział Pawluk, że nigdy w życiu nie widział i nie słyszał o takiej rzezi, i nikt, kto tego nie widział, nigdy w to nie uwierzy, że jego pobratymcy tego dokonali. (...) Po wybiciu ofiar wszyscy rzucili się na dobytek - rabowali wszystko, nawet jedni drugim zabierali, były bratobójcze bójki (...). Nie mogłem patrzeć się na dzieci z roztrzaskanymi głowami i mózgiem na ścianach, wszędzie trupy zmasakrowane, krew - aż czerwono...
W Augustowie ocalał świadek Kajetan Cis, ukryty w kopie zboża złożonej z dziesięciu snopków. Widział nieudaną próbę ucieczki rodziny Malinowskich, brata świadka, który spisał relację Ukraińca Pawluka. Rodzina ta liczyła 7 osób: rodziców, teściową i dzieci lat: 2. 3, 4 i 5. Rozjuszona banda, jeszcze okrwawiona i rozgrzana we Władysławówce - widłami, siekierami, sierpami i kosami - zabijała, maltretowała tę rodzinę; kobiety, żonę Malinowskiego i teściową, rozebrali do naga i gwałcili - chyba gwałcili już nieżywe kobiety, bo leżały bez ruchu i co raz jakiś ryzun kładł się na nie, były całe we krwi. Żywe dzieci podnosili na widłach do góry - straszny krzyk (...). Kilku ryzunów poznałem - mieszkali w przyległych wioskach, sąsiedzi.
W wiatraku koło wsi Augustów, wymordowali rodzinę Romanowskiego. Jego żona, z pochodzenia Niemka, zdołała ukryć się i obserwowała rzeź. Widziała z ukrycia, jak siekierami zabili ojca i dzieci: dwie córki w wieku 18 i 20 lat i dwóch synów w wieku 15 i 18 lat. Córki, przed zabiciem, zgwałcili na oczach matki. Ukraińców było około dziesięciu.
Powyższe relacje świadków pochodzą z książki W. i E. Siemaszków; "Ludobójstwo...", s. 1235 - 1238.
Chciałbym zwrócić Panu uwagę, że znajdujemy się na KRESOWYM forum, a tutaj nazywanie Polaków na Litwie "Polonią" jest nie dopuszczalne. Termin Polonia odnosi się do Polaków mieszkających w USA albo w Niemczech a ni jak ma się do Polaków z Wileńszczyzny, którzy są taką samą Polonią jak Polacy z Krakowa czy Mazowsza.
Źle się wyraziłem... Wiadome co jest ich celem, chcą mieć na swojej ziemi Litwinów z co najwyżej hobby interesowania się kulturą Polski. Jednak wytykanie "błędów" rządowi litewskiemu nigdy nie pomagało i nie pomoże. Pomoże co najwyżej pomoc Polski Polakom tam mieszkającym. Prezydent Litwy powiedziała że dopełni aby ta ustawa nie sprawiała że Polacy na Litwie będą mieć gorzej niż Litwini w Polsce, potem podpisała tą ustawę. I rzeczywiście Polacy wileńscy będą mieć gorzej, ale nie gorzej od Litwinów w Polsce. Plus to że Unia się wypięła na to...
O tym że nie wynarodowią nas to pisałem myśląc o Litwinach w Polsce których tym systemem nie wynarodowiliśmy przez 20 lat... Jednak przyzna pan że to jaką tożsamość mają ci ludzie decyduje w większości od nich samych. Polacy nie dali się germanizować czy inne tam bo byli ciemiężeni, dzisiaj jak jest "wolność" to ludzie się skupiają na wygodnym życiu. Jeśli dobrze pamiętam, to od 91 roku polonia na Litwie stale maleje, prawda jest taka że czy ta ustawa będzie czy nie i tak w końcu dojdzie polonia do promila. Bo to od tych ludzi samych zależy kim będą. Dzisiaj w dobie powszechnego dostępu do Internetu, książek itp każdy dowie się wszystkiego co chce.
Polacy w Irlandii bardzo szybko odpadają od naszej kultury, a nie ma tam żadnej represji... I do kogo można mieć pretensje do Irlandii czy do tych słomianych Polaków. Żeby Polacy na Litwie pozostali Polakami to bardziej zależy od tego jaki kontakt będą mieć z macierzą. Pomoc państwa w szkolnictwie, wymiana studentów, sponsorowanie lokalnych imprez.
Być Polakiem w Polsce jest trudno a co dopiero poza granicami kraju. Zalew obcej kultury tu nas też wynaradawia, mój nick jest żartem dotyczącym muzyki brata jaką słuchał gdy się rejestrowałem. Cały dzień słuchał tej jednej piosenki i w kółko ten sam zwrot :P Choć przez pomyłkę jest "ju" zamiast "jo" heh.
W tych wszystkich problemach Polakom na Litwie powinien pomagać rząd, jego bez czynność bądź neutralna polityka wyrządza więcej szkód niż ta nowa ustawa. Lata lecą, "polskość" wileńszczyzny się rozmywa, Polska albo ich zachęci do celebrowania kultury polskiej albo zaniknie i to nawet z dobrymi ustawami...
Pozdrawiam i mam nadzieję że sytuacja się zmieni na lepsze, bo te przykłady co Pan podał nie napawają optymizmem :(
mundur polowy to narzędzie pracy takie jak czołg albo samolot a galowy jak sama nazwa wskazuje jest na szczególne okazje.Mundur nie czyni żołnierza. armia II RP miała piękne mundury ale co z tego.
Piękne mundury miała też armie państw arabskich szkolone według wzorców radzieckich.Zostały pokonane przez armie gdzie nie ma czapkowania stukania obcasami i tego całego pajacowania a żołnierze są z oficerami po imieniu.Nie widziałem nigdy Izraelskich generałów w spodniach z lampasami i szytych na miarę mundurami prosty oliwkowy mundur i tyle.Na szczęście i u nas zaczynają wchodzić tego typu rządy armia zaczyna być do walki a nie do parad.Szkoda tylko żę jest do walki w Afganistanie a nie w kraju.Tez wole chodzić w jeansach.
Europa zachodnia to nie ma bardzo przed czym się bronić chyba że za 20 lat muzułmańska większość powie że nie będzie płacić na emerytury dla białych dziadków co nie chcieli mieć dzieci.A my to my na razie co pokazała Gruzję raczej dalibyśmy sobie rade z Ruskimi ale armia rosyjska to sinusoida raz lepiej raz gorzej w Finlandii1939/1940 im nie szło ale wnioski wyciągnęli teraz też pewne reformy ruszyły.Myślę że słabniecie USA będzie postępować i nie jesteśmy i nie będziemy dla nich ważnym partnerem a silni zawsze dogadają się nad głowami słabszych.Kraje UE swoją potęgę pokazały błyskawiczną operacją w Libii na razie muszą uzupełnić zapasy bomb dla samolotów bo nic im nie zostało po pokonaniu potężnej Libii.Tak że umiesz liczyć licz na siebie
Niektórzy za Polonię uznają tylko polską emigrację, nie określając tym mianem osób mieszkających na terenach, które po 1939 roku przestały wchodzić w skład państwa polskiego, i ich potomków. Argumentem za tym stanowiskiem jest stwierdzenie, że ludzie ci nie wyjechali z Polski, tylko zmieniły się granice kraju. Oni sami też uznają się za Polaków, a nie za Polonię. Polaków tych określa się mianem mniejszości polskiej.
Panie Jumamyga badzo błędna jest podstawa :"Co jest celem Litwy wie tylko Litwa, a dywagacje że Litwa wynarodowi Polaków jest śmieszna. Nie są w stanie żadnym sposobem. Prędzej w Warszawie będą mówić po angielsku niż Polacy z Wileńszczyzny przestaną mówić po Polsku."
Wynarodowie Polaków trwa już od lat. Z bólem w sercu slucham jak niektórzy moi kumple z lat szkolnych rozmawiają ze swymi dziećmi już po litewsku, sąsiadka Polka przeprowadza dresury swego pieska po litewsku, Polak( obywatel Litwy) beskutecznie 20 lat walczy o zwrót ziemi ojcowskiej a wokół Litwini przeprowadzają ziemie z drugich rejonów, nastolatki posiadające piękne polskie nazwizka rozmawiają między sobą po rosyjsku (wpływ mediów rosyjskich) czy po litewsku.
To pragnę Pana spytać: co jakie jeszcze są potrzebne dowody, żeby przestać ślepo wierzyć że nie ma miejsca wynarodowieniu Polaków na Litwie?
Śmieszne jest też uparte twierdzenie że Polska na odrze i bugu, będzie trwać przez bite kolejne 1000 lat. Granice pływają, czy nam przybędzie czy ubędzie nikt nie wie, czy w ogóle będziemy na mapie. Ale stała granica nie istnieje... chyba że będzie Unia Ziemi to wtedy nie będzie co "korygować"...
Mój stosunek do germańców jest jeden ale grabienie ich ziemi to stalinowska sprawiedliwość... należało nałożyć na nich kontrybucje wojenne... Lepiej byśmy na tym wyszli, bo miasta i tak do odbudowy, a fabryki na tych "rozwiniętych ziemiach" były opróżniane przez sowieckie ciężarówki... Ale niech będzie Br... Wrocław 1000 lat w Polsce!
Od 45 roku wiele razy nasza granica pływała, a w tym roku Polska zwiększy się o 1,93km kw. Także radzę w nowym roku kupić nową mapę bo te dzisiejsze będą nieaktualne ;D
Jeśli się nie mylę to Polska była spichlerzem Europy, a Rosja była marginesem, dopiero po XVII w. mniej więcej ogarnęli swój kraj produkując tyle że mogli eksportować w większej ilości. Co też miało wpływ na nasz kraj. Rosja wcześniej z zachodem miała kontakt przez Polską szlachtę, w jakimś tam wieku, nie pamiętam były plany aby połączyć się unią z Rosją. Ale Rosja była niechętna bo polska kultura by ją wchłonęła, już wtedy rosyjska szlachta mówiła po polsku, coś między XVI-XVIIw. Już nie pamiętam gdzie to czytałem...
Ja czytałem że wycofanie się USA z Europy to tylko oszczędność, zmiana priorytetów i w końcu europa może się sama bronić. To nie 45 rok, że bez USA w 3miesiące komuniści byliby w Portugalii ;)
Nie łudźmy się że skoro USA ma problemy z długiem to bezzębna. Jej budżet militarny doskonale pan zapewne zna, panuje nad każdym oceanem i morzem, ich doktryna wojenna skupia się na możliwości prowadzenia dwóch intensywnych wojen w dwóch różnych miejscach na globie.
Jeśli będą chcieli to pomogą, ale pomogą tylko widząc w tym swój interes. Jeśli ceną europy wsch byłby sojusz Rosji w przeciwwadze Chinom w przyszłości to USA się pewnie nie oprze pokusie posiadania takiego partnera...
Polonia to Polacy poza granicami kraju. NIEKTÓRZY nie wliczają w to Polaków w granicach sprzed 1939 roku. Ale po co kombinować z istniejącą już definicją. Albo mamy chęć rozciągnąć realną pomoc (administrację) nad tą ludnością albo szanujemy sąsiadów i pokładamy w nich ufne nadzieje sprawiedliwych rządów.
Pomoc dla Bałtów nie przyjdzie i pewnie się rozejdzie bezkrwawym zajęciem jak już.
Mój znajomy w ten piątek przyleciał z Afganistanu, był 2 miesiące. I ten spec twierdzi że wojsko to kompletne marnotrawstwo pieniędzy i jest zbędne. Także w sumie przychylę się do pana tezy że trzeba by się skupić na budowie (najlepiej od podstaw) wojska które miałoby nas bronić. Najlepiej jeszcze z prelekcjami po co jest wojsko, jakie są ich zadania i może wlać w nich trochę ducha żołnierzy IIRP.
W ogóle jak się pan zapatruje na powszechny wstyd chodzenia w mundurze, już nie widać żołnierzy na ulicy. Traktują mundur jak "ogrodniczki" z logo firmy z fabryki, po 8h w reklamówkę i do domu w jeansach...
Bardzo mi przykro ale jest pan jednym z ostatnich Mohikanów którzy chcą odzyskiwać Wilno weszli w jego posiadania w sposób pokojowy nikogo nawet nie zabili(choć ich samych trochę pod i w wieży telewizyjnej zginało).Żal mi pana to musi być smutne być ogarniętym wizją która się nigdy nie spełni.Polskie kresy są dzisiaj we Wrocławiu Gdańsku i Szczecinie Jeśli Litwini przestana prowadzić politykę względem mniejszości rodem z II RP to Litwini polskiej narodowości powinni być lojalni względem swojego kraju.
Pan za to popaplał i nic z tego nie wynikło. Czy ja mówiłem co Litwa kombinuje? Czy ja się odgradzam od Polaków tam?
Napisałem że obniżają w ustawie oświatę do takiej jaka jest w Polsce dla Litwinów (w Polsce Litwini np. Historii uczą się po polsku. Czy to znaczy że chcemy ich wynarodowić?
Czy ja popieram działania rządu RL? Wręcz poparłem realną pomoc szkołom polskim na Litwie. Wyposażyć nowocześnie szkoły na Litwie (z zaznaczeniem że to własność Polski użyczona, wten sposób przy zamknięciu polskiej szkoły wrócili by do gąbek i zielonych tablic), biblioteki w szkołach, sprzedaż książek polskich, rozprowadzanie muzyki, gier z polskim lektorem. Tak proszę walczyć o polskość Polaków, realnie. Choć to i tak czy zostaną Polakami czy nie zależy od ich chęci, można dać im to wszystko i może wyjść nic.
Ale pan panie Hieronim nie zrozumiał mojej wcześniejszej wypowiedzi, jak i nie rozumie pan systemu nauczania w Polsce i na Litwie. Popisał pan i nie widzę żadnej konstruktywnej propozycji jak pomóc rodakom na Litwie poza "to skandal!", "oj oj".
Co jest celem Litwy wie tylko Litwa, a dywagacje że Litwa wynarodowi Polaków jest śmieszna. Nie są w stanie żadnym sposobem. Prędzej w Warszawie będą mówić po angielsku niż Polacy z Wileńszczyzny przestaną mówić po Polsku.
I niech pan nie definiuje kto jest Polak a kto nie, bo większość na tym portalu po prostu tutejsza, a jednak z zainteresowaniami kontynentalnymi...
I jeszcze raz zaznaczę że jestem za POMOCĄ POLAKOM NA LITWIE. Ale pomagajmy a nie gadajmy o skandalach i nie pokazujmy obrazoburczo wkurzenia bo tą strategię rząd przez ostatnie parę lat i nic nie wskórał. Czas coś realnie działać! Pogróźmy paluszkiem jeszcze to dołożą do listy przedmiotów po litewsku biologię...
Bo co im zrobimy? Embargo, zamkniemy granicę, wprowadzimy dla nich wizy... prędzej w odwecie Bruksela zrobi to na nas niż my zdołamy wprowadzić to dla litwinów.
No to życzę spełnienia wariantu angielskiego .Może znowu Lwów będzie LWOWEM a Wilno WILNEM.
No muszę przyznać że dość rozsądnie Pan to wywiódł z jednym zastrzeżeniem ,, Lojalnym ma się obowiązek być jeśli państwo wywiązuje się ze swoich obowiązków," i nie jest okupantem bo lojalność względem okupanta to kolaboracja ,przypuszczam że zna Pan historię w jaki sposób litwini weszli w posiadanie tych ziem.
Panie Combat Ruś Kijowska to całkiem inna bajka.Ziemie ukraińskie ,Kresy od zawsze podlegały Polskiemu Królestwu ze wzgędu na fakt zagrożenia turecko- tatarskiego zawsze były słabo zaludnione .Żeby temu zapobiec Król dawał duże przywileje tam osiedlającym się,Jednak fakt że w danej okolicy zamieszkał Tatar ,Wołoch,Niemiec czy ktokolwiek inny nie oznaczał że ta ziemia jest turecka niemiecka i jeszcze Bug wie kogo,Jedynym władcą i ustawodawcą było królestwo Polskie .Skoro czują się Ukraińcami to znaczy ze( taki naród istnieje).Jedyną prawdą jest istnienie Polskich Kresów.
ja akurat nie chce i nie wszyscy pojechali do Iraku i Afganistanu o stosunkach między Grecją i Turcja i wojnie dorszowej nie wspominam.Nie wiem co nam po tym że będą się musieli tłumaczyć.a jak już chcemy jeździć na misje to po-kolei amerykańska korporacja Rand radząc nam jak budować sile militarna kazała zacząć najpierw od podstawy czyli zdolności do obrony własnego kraju , potem pomoc najbliższym sąsiadom a na koniec misje w Afganistanie.My robimy odwrotnie.
Przez setki lat Zachód i Rosja współpracowały z Rosji szło zboże i drewno z zachodu maszyn i armaty.Ostatnie 50 lat to tylko anomalia spowodowana komunizmem.Idea trzeciego Rzymu czy Panslawizm nie mogły być atrakcyjne dla mieszkańców zachodu komunizm był uniwersalny stąd NATO.Dzisiaj zachód nie przyjdzie nam z pomocą .Ameryka tworząc analogie historyczną opuściła wał Hadriana.Rzymianie nie mogąc obronić prowincji naddunajskich wycofali się z Brytani USA nie dając rady nad Oceanem Indyjskim i Pacyfikiem wycofała większość ciężkich jednostek z Europy została im 173 brygada powietrznodesantowa i 3 lekkie brygady piechoty.Nie łudźmy się że to nas uratuje a politycy krajów bałtyckich moim zdaniem dokonują zbrodni wmawiając swoim obywatelem że Zachód ich obroni .Rosjanie zajmą te państwa 3 razy zanim przyjdzie pomoc(jeśli przyjdzie). Pan Grajewski przestawił kiedyś wizje stworzenia Polsko-Bałtyckich jednostek stacjonujących w krajach Bałtyckich w celu odstraszania Rosjan
Brazylia to dobrowolna emigracja a Ukraina i Litwa to efekt przesunięcia granic nad głowami tych ludzi
Lojalnym ma się obowiązek być jeśli państwo wywiozuje się ze swoich obowiązków
Witam uprzejmie, coś się popsuło postaramy się to naprawić jak najszybciej.
Panie Jumanyga, przestań Pan bredzić! Takie wpisy jak Pana administracja powinna kasować bo to jakaś litewska propaganda i stek kłamstw. Pisze Pan: "Ona nie tyle pogarsza polską edukację na Litwie co zrównuje do litewskiej edukacji w Polsce!" i jeszcze wykrzyknik Pan dodał. Żenada. To jest jakiś koszmar, jak Polak, który czyta ten portal może tak bredzić???? Otrząśnij się człowieku! I zrozum, że celem Litwy na dzień dzisiejszy jest likwidacja połowy polskich szkół, takie są FAKTY! Polska jest pełna pożytecznych idiotów, którzy nie mogąc sobie poradzić z rzeczywistością po prostu ja zaklinają... Jeszcze raz: żenada. Celem Litwy jest Litwa czysta etnicznie, bez jakichkolwiek śladów polskości. Tak było przed wojną, tak jest i dzisiaj. Każdy kto twierdzi inaczej zdradza nie tyle luki w wiedzy, co brak znajomości elementarnych faktów na temat stosunków polsko-litewskich.
moim zdaniem Ukraińcy to naród spadkowy tak jak Białorusini i Rosjanie po Rusi Kijowskiej potem doszły wpływy polskie,tatarskie, kozackie i tak powstali Ukraińcy.Rzymianie nie byli włochami ale sa ich korzeniami tak jak Rus Kijowska to korzenie min.Ukraińców.Narody nie istnieją od zawsze ale tworzą się i umierają.jeszcze na początku XXw istniał naród Prowansalski mieli wielkiego pisarza Frédérica Mistrala dzisiaj ich nie ma,Afrykanerzy tez byli XIX wiecznym tworem ale teraz nikt nie powie że nie są narodem także nawet jesli pańska teoria jest prawdziwa to maja oni prawo do egzystencji.Skoro czują się Ukraińcami to znaczy ze taki naród istnieje.
Staram sie na tym forum wyjaśnić jedną niepodważalną prawdę.Narodu ukraińskiego nie było i jest to wymysł Austriaków z drugiej połowy XIX w w celu zrównoważenia Polskiego żywiołu na tych ziemiach.Pojęcie przynależności narodowej nie istniało w świadomości tych ludzi. A cały bełkot o tysiącletniej kulturze to żart.Taki sam jak twierdzenie że założycielami Krakowa byli starożytni ukraińcy.Nie zaprzeczy Pan naszej tysiącletniej historii bytu narodowego bo to oczywisty fakt.Dante tworzył kiedy nie było państwa Włoskiego znaczy że nie należy do Włoskiej kultury.Dante należy do Włoskiego kręgu kulturowego w czasie jego życia istniało bodajże 100 ksiąstewek jednak miały wiele wspólnych cech począwszy od języka(przyjmując lokalne dialekty) kończąc na wspólnych korzeniach,w Cesarstwie rzymskim.A wracając do Stanisławskiego i Wyczółkowskiego i pozostałej palety znakomitych malarzy tego okresu zwanego Młodopolskim to musi Pan sobie zdać sprawę że po powzięciu informacji o nowych trendach w malarstwie potrafili go tak przetworzyć ze stał się rdzennie Polską odmianą (stąd różnica w nazwach na zachodzie określanym Jugendstil a w Polsce Secesją itp)..Szewczenko nigdzie nie zdefiniował że jest ukraińcem ,a w odniesieniu do Lesi Ukrainki to mnie jej tylko żal ,biedna schorowana dziewczyna zajmująca się grafomanią,bo tylko tak można określić pisanie na motyw Mickiewicza,Konopnickiej i zapewne wielu innych.Myli Pan skutek z przyczyna co niezmiernie utrudnia dyskusję z Panem.
Tylko że obiektywnie nasza pomoc Ukrainie nie różni się od podobnej pomocy Rosji. Ukraina będzie w UE ok. 50% Ukraińców będzie płakać, UA będzie w Rosji (lub UEA) też 50% będzie płakać. A gdzie będzie im lepiej? Ich cała gospodarka jest nastawiona na Rosję, wejdzie do UE to będą rozkupieni jak my. Rosja się szybko rozwija, za 20 lat może tam być lepiej niż w UE ( w latach 70tych Chiny i Korea PD były 3 światem, w latach 90tych już byływ czołówce). Pod połowie 90tych lat, Rosja miała nie wiele więcej pieniędzy od nas i prorokowali że do 2000ego zrównają się nasze PKB. I co? Rosja ma 2,5x większe PKB i idzie szybko w górę.
Niech Ukraińcy jako że mają własne umysły niech sobie kalkulują i kombinują gdzie im lepiej. Ale ja sądzę że Ukraina nie zdąży wejść do UE, przed tym Rosja wynajdzie jakiś pretekst i przeleje się przez ten kraj. Kwestią fundamentalnego istnienia Rosji w tej postaci jest bufor między "zachodem" a Rosją w Ukrainie. Jeśli Ukraina wybierze zachód to Rosja się może albo pakować albo postawić wszystko na jedną kartę.
A patrząc że Rosja wdała się w śmieszny konflikt o mikro państewka z Gruzją, to chyba nie trzeba dużej wyobraźni że Ukrainy nie odpuści. A co zrobi europa? Z zakręconym gazem raczej nie na produkują za dużo czołgów (zresztą nawet nie trzeba bo wielkie bitwy prawdopodobnie przeszły do historii, raczej drugiego stalingradu nie będzie...). A my pewnie wejdziemy w to bagno :P I oby chociaż starczyło nam wtedy wojska na zatrzymanie rusków na ukochanej lini Bugu ;)
Ale się o tym przekonamy za jakieś 10 lat bo chyba wtedy są prognozy na wejście UA do obozu niebieskich?
Jesteśmy w NATO i chcemy (?) w tym być. Więc choćby powadzili na Madagaskar to musimy iść. Jak raz odmówimy to nie tylko podkopiemy sojusz ale już bez ogródek NATO nie pomoże nam w potrzebie. A to że nam i tak nie pomogą jest pewne na 99% ale uczestnicząc w misjach NATO przynajmniej zmusimy ich do wysiłku znalezienia odpowiedniej wymówki na ich bezczynność gdy my się będziemy bić ;)
Już nie mówiąc że podział NATO byłby prezentem stulecia wobec Rosji... Wojna kosztuje, nic z tego nie mamy ale to są koszty bycia wymarzonym wasalem zachodu.
"Pod STOP kryje się przestrzeganie prawa Unijnego." Unia już się wypowiedziała na ten temat, i jej to nie przeszkadza... W poście pana Grajewskiego nie wyczytałem aby miał ambicje militarne, poza strategiczną współpracą co jest chyba normalne.
"naród który płacze na Jałtę i Teheran nie powinien wypinać się tylnia częścią ciała na polaków tam mieszkających." Naród ma zlane na Jałte itp. Wrocław zamiast Lwowa, Gdańsk zamiast Wilna, Szczecin zamiast Grodna. Tu Polska tu są obywatele Polski, tam Litwa i obywatele Litwy, itd z UA i BY. Mniejszość Polska na Ukrainie to promil o którym przykro mówić, ale nie warto wspominać. W Brazylii jest 30 razy więcej Polaków niż na Ukrainie a jakoś mamy ich "gdzieś".
Darujemy sobie te ziemie więc trzeba wziąć tego pełne konsekwencje jak to że już mieszkańcami tych ziem się opiekuje inna administracja.
"kosztem przemilczania Wołynia czy praw naszej mniejszości" Zostało to już dawno przemilczane i nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Proszę przeczytać angielską historie Ukrainy.
http://en.wikipedia.org/wiki/Ukraine
Proszę wyszukać informacji o mordach UPA na głównej stronie UA. Nie ma.
I nie zapominajmy że obowiązkiem obywatela każdego kraju jest być lojalnym wobec tegoż kraju, i to się też tyczy litewskich Polaków/polskich Litwinów...
Nie ma co dyskutować, pozostaniemy przy swoim. Lepiej skupić się wsparciu "Polaków" tam, niż pokazywać paluszkiem na ten kraik bo w swej paranoi jeszcze więcej "dobrego" zrobią dla tej mniejszości. A my będziemy tylko się żalić i móc tylko grozić że jak przyjdą ruskie to wam nie pomożemy, na co i tak by się wypięli bo są w NEJTO.
Żeby było jasne cały Pana artykuł z którego wziąłem fragment ,Można to obliczyć. Należy zajrzeć do regulaminów walki i zobaczyć, jaki jest obszar odpowiedzia.... bardzo dobry polecam wszystkim odszukajcie go sobie na stronie Teologi Politycznej albo Rzeczy wspólnych
a co do różnic w traktowaniu Ukrainy i Litwy to wynikają one właśnie z politycznego realizmu
Ukraina jest po prostu ważniejsza z naszego punktu widzenia.Anglicy mieli kiedyś taką strategie że starali się osłabiać najsilniejszego gracza na kontynencie.Załuszmy że życzą nam żle i Ukraińcy i Rosjanie to go trzeba wspierać Ukrainę bo jest słabsza .litwe tez trzeba wspierac mimio antypolskich resyntementów,maja ku temu historyczne powody jasne ale to trwa juz 20 lat i nie przynosi żadnych rezultatów.Na Ukrainie jest tak samo tylko że jesli ukraina wpadnie w łapy Rosji to nasza sytuacja będzie dużo gorsza niż jeśli Litwa wpadnie im w łapy.A po drugie Rosjanie przy najmniej na razie nie palą się tak do krajów bałtyckich jak do Ukrainy.Kijów ma dla nich zupełnie inny ciężar gatunkowy niż Ryga nie przez przypadek ,,Biała Gwardia " cieszyła się taka popularnością nawet wśród czerwonych komisarzy ze Stalinem na czele.
no to raz muszę pana pochwalić fajnie ze pan przypomniał tom postać chyba nie jest pan do końca takim ukrainożercom jak myślałem
Pozdrawiam
że Ameryka skupi się na Bliskim i dalekim Wschodzie to ja wiem.Panu Grajewskiemu wytłumacz że nasza obecność w Iraku nic nie przyniosła a sojusz z USA jest sojuszem ,,egzotycznym".Bez Wilna też mi dobrze ale naród który płacze na Jałtę i Teheran nie powinien wypinać się tylnia częścią ciała na polaków tam mieszkających.
Czym jest Rosja bez Ukrainy wiadomo.Dlatego trzeba ją wspierać ale tez nie kosztem przemilczania Wołynia czy praw naszej mniejszości
Pod stop nie kryło się ,,wodzu prowadź na Kowno".Polska ma jednak prawo wywierać presje dyplomatyczna na Litwe tak jak ma prawo żądać od Niemiec uznania Polaków za mniejszość.Według prawa Unijnego w miejscach gdzie liczba mniejszości procentowo przekracza pewien procent należą się chociaż tablica dwujęzyczne.Niemców na Opolsczczyżnie jest chyba procentowo mniej niż naszych na Wileńszczyźnie.Nie żądamy od Litwy hołdu i uległości tylko respektowania podstawowych praw.Pod STOP kryje się przestrzeganie prawa Unijnego.
Ma pan racje co do potęgi znowu wytłumacz to Panu Grajewskiemu któremu marzą się Polskie bazy pod Tallinem
Panie Parnikoza:) W Poprzednich omówieniach które Pany przesyłałem na stronie tego forum obiecałem Panu podać perełkę na tacy historii.I sposobu postrzegania naszych nacji przez obie strony,tj Polską i ukraińską.Jest to postać bardzo kontrowersyjna i niewątpliwie mało znana w waszej historii Jej rodowód nie wywodzi się z upa.Jeśli pomoże to Panu uświadomić pewne fakty historyczne ogółowi ukraińskiego społeczeństwa Będzie to niewątpliwie Pańską dużą zasługą.Sam jakoś w tym czasie nie czuję jeszcze tej iskierki żeby nim się zająć. Polski pułkownik, ukraiński generał, niemiecki brigadefuehrer, ostatni dowódca SS - Galizien, podczas okupacji ratował Polaków, a w połowie lat 60. gen. Władysław Anders przypiął mu do piersi Virtuti Militari.Sam uważam ten gest za bardzo kontrowersyjny tym bardziej że działo się to w latach 60 tych kiedy był już znany ogrom zbrodni Upa i SS Galizen także udział tej formacji w tłumieniu Powstania Warszawskiego co nawet najbardziej zajadli obrońcy upa nie powiedzą że było walką o ukrainę.
Paweł Szandruk, bo o nim mowa, to ciężki orzech do zgryzienia dla tych historyków i polityków, którzy zajmują się „prostowaniem” dziejów państwa polskiego. Polega to m.in. na pomijaniu wkładu „niepolskich Polaków” w walce o niepodległość i rozwój Rzeczpospolitej. Tworząc narodową mitologię dla doraźnych celów politycznych, zapominają nie tylko o niedawnej przeszłości, lecz również o tej sprzed wieków. Na przykład o tym, że twórcami rzeczywistej potęgi państwa polskiego byli nie tylko Polacy, ale również Litwini - królowie wywodzący się z dynastii Jagiellonów
Wracając z dalekiej przeszłości wspomnieć należy o tej nieodległej, że w Katyniu oprócz Polaków zginęli również oficerowie polscy pochodzenia żydowskiego, ukraińskiego, niemieckiego, białoruskiego, rosyjskiego i tatarskiego, a sam generał Władysław Anders był z pochodzenia Niemcem, a z wyznania protestantem.
Z wojny na wojnę
Postać Pawła Szandruka nie wpisuje się w stosunki polsko-ukraińskie i pryzmat mordów dokonywanych na Polakach na Wołyniu i Podkarpaciu przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Paweł Szandruk urodził w 1889 roku na Wołyniu w Borsukach koło Krzemieńca, w majątku Rzewuskich. Studiował w Niżeńskim Instytucie Filologicznym, Instytucie im. Księcia Bezborodki oraz Aleksandryjskiej Akademii Wojskowej w Moskwie. Brał udział w I wojnie światowej w 1917 r. w randze sztabskapitana, dowodził pułkiem piechoty, który podczas rewolucji lutowej przekształcił w jednostkę ukraińską. Walczył przeciwko bolszewikom jako dowódca pociągu pancernego, oddziału samochodów pancernych oraz jednostki wchodzącej w skład 3 Dywizji Pancernej Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej. Tam został awansowany do stopnia generała-chorążego. Kiedy Józef Piłsudski zawarł antybolszewicki pakt z Semenem Petlurą, w kwietnia 1920 roku, Szandruk ze swoją brygadą i oddziałami polskimi atakował Kijów. Wojna dla Szandruka i jego brygady zakończyła się w październiku 1920 r. zdobyciem Mohylewa i Szarogrodu. Sześć lat spędził w obozie dla internowanych, co było pośrednim skutkiem traktatu ryskiego.
Po przewrocie majowym w 1926 roku żołnierzy ukraińskich zwolniono wydając im paszporty i nadając status uchodźców. Marszałek Józef Piłsudski osobiście ich przeprosił. Będąc już na wolności Paweł Szandruk współpracował z Wojskowym Biurem Historycznym, publikował w „Bellonie” oraz „Przeglądzie Wojskowym”, był również jednym ze współautorów „Encyklopedii Wojskowej”. W latach 30. zweryfikowany w stopniu majora rozpoczął służbę w wojsku polskim jako oficer kontraktowy. W 1938 r. ukończył Wyższą Szkołę Wojenną otrzymując stopień pułkownika. Jeszcze przed wybuchem wojny zostaje szefem tajnego sztabu Ukraińskiej Republiki Ludowej. Sztab ów powołany został w celu zorganizowania armii ukraińskiej, która miała stanąć u boku armii polskiej na wypadek, gdyby doszło do wojny ze Związkiem Radzieckim. We wrześniu 1939 roku pułkownikowi Szandrukowi powierzono dowództwo 29 Brygady Piechoty, na Froncie Północnym. Podczas bitwy pod Tomaszowem Lubelskim Szandruk uratował brygadę przed niechybną zagładą. W jednym z zeszytów paryskiej „Kultury” znajdujemy opis tego mniej znanego epizodu kampanii wrześniowej: „ Z resztek rozbitej na zachód od Wisły 29. D. P. oraz innych luźnych oddziałów żołnierzy, w dniach 16-19 września 1939 r. utworzona została w rejonie Rejowca 29. Brygada Piechoty, nazywana również Grupą płk. Bratry. Szefem sztabu tej Brygady mianowany został oficer kontraktowy, Ukrainiec, ppłk dypl. Paweł Szandruk.
W dniach 20-29 września 29. Brygada brała udział w walkach w rejonie Zamościa. Najpierw samodzielnie, a później w składzie Grupy Operacyjnej gen. Przedrzymirskiego. W czasie bitwy, jaka rozegrała się pod Łabuniami pomiędzy 39. D. P. a Korpusem Bawarskim, 29 Brygada osłaniała działania od zachodu, od strony Zamościa organizując obronę po obu stronach szosy Zamość - Hrubieszów, w rejonie Horyszów Dwór.
Grupa niemiecka w Zamościu pod dowództwem płk. Macheusena uderzała kilkakrotnie na tę osłonę starając się ją przełamać, czego nie udało jej się uczynić. Ponieważ płk Bratro zachorował, faktycznym dowódcą 29. Brygady był płk Szandruk.
22 września wieczorem Korpus Bawarski zaprzestał bezskutecznych natarć i przeciwnatarć z Łabuń na północ, przegrupował się w rejonie Zamościa i od świtu 23 września rozpoczął natarcie na kierunku Zamość - Hrubieszów, zwiększając stopniowo nacisk na osłaniającą ten kierunek 29. Brygadę Piechoty.
Grupa gen. Przedrzymirskiego osłonięta od południa nadeszła w nocy z 22 na 23 września na ten odcinek frontu, rozkazując 29. Brygadzie Piechoty utrzymywanie dalszej osłony na tym kierunku, aż do czasu otrzymania rozkazu wycofania się wraz z siłami głównymi w charakterze tylnej straży.
W dniu 23 września 29. Brygada była zagrożona natarciem niemieckiej czołowej straży przedniej i oddziałami zmotoryzowanymi i pancernymi, które pojawiły się na odsłoniętym prawym - północnym skrzydle odizolowanej Brygady. W tej sytuacji płk Szandruk udał się osobiście na pozycje czołowych baonów, aby przekazać ich dowódcom plan odwrotu. Goniec gen. Przedrzymirskiego przybył z rozkazem odwrotu ok. godz. 10 rano. Ponieważ płk. Bratro nie było na stanowisku dowodzenia, rozkaz ten przekazano na pozycje czołowe płk. Szandrukowi, który po jego otrzymaniu pilnował osobiście kolejnego wycofywania się baonów z ich pozycji. Odwrót odbywał się pod silnym ogniem artylerii niemieckiej i przy okrążonym skrzydle, do którego zbliżały się już niemieckie pojazdy pancerne. Sytuacja Brygady była właściwie beznadziejna, jednakże wojska wyszły z pułapki szczęśliwie, unikając zagłady w dużej mierze dzięki osobistej ingerencji płk. Szandruka, jego zdolności przewidywania, jego energii i odwadze. Zrobił on o wiele więcej dla uratowania wojska niż można się było spodziewać od przeciętnego dowódcy w podobnej sytuacji. Przez cały czas działań wojennych w 1939 roku płk Szandruk zachowywał się jak przystało na lojalnego i dzielnego oficera”.
Generał Anders interweniuje
Po kapitulacji Szandruk wraz z innymi oficerami Wojska Polskiego trafił do oflagu, ale zwolniono go, ponieważ był ciężko ranny. Kiedy wyzdrowiał, dwukrotnie aresztowało go gestapo. Pracował też jako kierownik kina miejskiego w Skierniewicach, gdzie zatrudniał Polaków ukrywających się przed Niemcami. Przez trzy miesiące był cywilnym doradcą Ukraińskiego Centralnego Komitetu, ale zrezygnował zaraz po rozpoczęciu się wojny niemiecko-radzieckiej. W 1943 roku Niemcy złożyli mu propozycję objęcia funkcji szefa sztabu dywizji SS - Galizien (ukr.: SS - Hałyczyna” - formacja składająca się z Ukraińców). Wówczas to na prośbę prezydenta URL, Andrija Liwickiego, Szandruk spotkał się z gen. Ernestem Koestringiem i zgodził się przyjąć funkcję przewodniczącego nowo utworzonego Ukraińskiego Komitetu Narodowego i dowódcy Ukraińskiej Armii Narodowej. Był rok 1945. Prezydent URL Andrij Liwickij awansował Szandruka do stopnia generała-porucznika. Od 24 kwietnia do 8 maja był również dowódcą SS - Galizien. Żołnierze dywizji na rozkaz swojego nowego dowódcy złożyli przysięgę na wierność Ukrainie. Szandruk wycofał dywizję i 8 maja poddał się aliantom. Po kapitulacji zażądał spotkania w cztery oczy z gen. Władysławem Andersem, na co alianci przystali. Skutkiem owego spotkania było to, że gen. Anders osobiście interweniował u władz brytyjskich, by ukraińskich żołnierzy, nie deportowano przymusowo do ZSRR (w myśl porozumień jałtańskich byli oni obywatelami ZSRR). Dzięki wstawiennictwu Andersa uznano ich za obywateli polskich i umożliwiono im legalną imigrację do Wielkiej Brytanii oraz krajów brytyjskiego imperium.
Zbrodniarz i jego pomocnik
Po wojnie Paweł Szandruk przebywał jakiś czas w Niemczech i Francji, ale w końcu osiedlił się w Kanadzie. W roku 1965 generał Anders za zasługi dla Polski odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Virtuti Militari. Fakt ten spotkał się z gwałtownym atakiem ze strony ZSRR i PRL. Ówczesna komunistyczna prasa nie zostawiła na Szandruku i Andersie suchej nitki, pierwszego określając zbrodniarzem, a drugiego pomocnikiem zbrodniarza. Podobnie, tyle, że z mniejszą zajadłością pisano w niektórych tytułach prasy zachodniej. Bolesne było również to, że nagonki na Szandruka nie potępił ani rząd RP na uchodźstwie, ani też polskie organizacje emigracyjne, jedynie Jerzy Giedroyć i środowisko paryskiej „Kultury” ujęło się za Pawłem Szandrukiem. W jednym z listów do Stempowskiego Giedroyć pisał, że Szandruka należy bronić nie tylko dlatego, że jest stary i żyje w ubóstwie, lecz również dlatego, że może to zmienić stosunek Ukraińców do Polaków. Mając to na uwadze, Giedroyć opublikował wspomnienia Szandruka i opatrzył je własnym komentarzem.
Paweł Szandruk niemal do końca swoich dni tłumaczył się, że Ukraińska Armia Narodowa powstała po to, by uratować jak najwięcej żołnierzy ukraińskich przed sowiecką niewolą. Tylko dlatego dał się namówić na objęcie dowództwa. Inną sprawą jest, że w UAN znaleźli schronienie również ukraińscy zbrodniarze wojenni, ale tego w owym czasie nie można było zweryfikować.Mimo naciągania faktów uważam że można było zweryfikować te twierdzenia a Virtuti Militari jest zbroczone krwią Polskich obywateli Kresów ,jednak ze względu na fakt śmierci wszystkich aktorów tego wydarzenia nie jest obecnie możliwe wyjaśnienie powodów którymi kierował się gen Anders Paweł Szandruk zmarł w roku 1978 nie zyskując należnego sobie miejsca w naszej historii.Pomimo tak kontrowersyjnej oceny uznanych Polskich autorytetów uważam że został on totalnie zmanipulowany przez upa.
Z Ukrainą nie mamy dobrych stosunków, to nasz - co zawsze podkreślał przy każdej okazji - strategiczny partner, Józef Piłsudski. To co obecnie obserwujemy to gra pozorów . Sporo w naszych wzajemnych relacjach nieufności spowodowanej przeszłością pełną ponurych i krwawych epizodów. Wspierając Ukrainę w jej dążeniach do NATO i Unii Europejskiej, nie zapominając przy tym o ciemnych kartach wspólnej historii, pamiętajmy o takich postaciach jak Paweł Szandruk - ukraińskim generale, ale polskim pułkowniku.Człowieku przynajmniej do 1940 r z honorem spełniającym swoje zobowiązania zaciągnięte wobec Polski.
na podstawie konspektu Janusza Młynarskiego
Nie wyszło ponieważ ameryki już nie stać na finansowanie drugiego Izraela w Europie, otoczonego przez samych wrogów. Siłę polityczną będziemy mieli mając sojuszników w regionie. Ameryka nam nie pomoże a przynajmniej w pierwszej fazie wojny jak to zawsze czynią. USA daje pola Rosji w tej części europy, dlaczego? A po co USA ma wspierać UE która dąży do detronizacji USA? Niech się UE Rosja biją, potem się wejdzie, wygra i znów po-okupuje pół europy.
Dziwne postawienie w jednej linii Ukrainy i Niemcy, to też złe proporcje.
Ma pan dziwną wyrozumiałość do Ukrainy, a jej brak dla Litwy. Patrzy pan na zimno i widzi jej potrzeby, niech pan spojrzy zimno na Litwę i dojrzy jej potrzeby. Ona nie tyle pogarsza polską edukację na Litwie co zrównuje do litewskiej edukacji w Polsce! Nie słyszę głosów żeby na przykład sprawić by litewska edukacji tu była taka jak polska tam... tylko hasła jak im dokopać. No i co do Ukrainy to można tylko pomarzyć o tej nowej litewskiej ustawie tam...
Pisał pan że dobrze nam na linii odry i bugu, więc nam dobrze bez wileńszczyzny która jest częścią suwerennego państwa. Więc może uszanujmy to że ich priorytetem jest rozciągnięcie kontroli nad terytorium Litwy które ma tendencje separatystyczne.
Już wielokrotnie byłem pouczany do odczepienia się od UA bo jest suwerenne, ja apeluję do innych aby odczepili się od Litwy bo sprawy edukacji są wewnętrzną sprawą Litwy.
A to STOP to co by miało być, nie możemy im nic zrobić bo są w granicach tej samej administracji, to tak jakby Wielkopolska miała nałożyć sankcje na Dolny Śląsk. Nie do pomyślenia. Pan Żurawski w przeciwieństwie do pana podał szereg punktów co możemy w tej sytuacji zrobić (mi się najbardziej podobało wsparcie szkół tam!), podał również czego nie możemy zrobić... Pod pana STOP więc kryje się albo wojna domowa w granicach UE albo wyjście z UE i nakładanie sankcji.
Raczej wątpliwe, a na naszą Żywicielkę nie ma co liczyć bo już się określiła że są to wewnętrzne sprawy Litwinów.
Także na koniec STOP, to może powiedzieć imperium, a jak pan wie (widzę że pana pasja/profesją jest wojskowość i jestem pod dużym wrażeniem czytając pana parę postów) Polska nigdy nie była ani tym bardziej nie jest imperium. Nawet za wielkiej I RP była tylko regionalnym mocarstwem, z definicji imperium narzuca swoją wolę sąsiadom czego my nigdy nie robili (pominę Ultimatum z 1938 do jednego z najmniejszych naszych sąsiadów...).
Pozdrawiam
powinien się pan do Swobody zapisać
tego że z pańskich wypowiedzi jasno wynika że Ukraińcy w porównani z nami nie mają żadnej kultury i tego ze pana zdaniem Trusz nie był Ukraińskim malarzem bo studiował w Krakowie.Jako wielki znawca Herberta powinien pan wiedzieć że wszyscy w jakiś sposób wywodzimy się z kultury antycznej.Polska kultura też z początku nie wiele miała do zaoferowania poza krajobrazami i tematyką ludową.Wszystkie ważne prądy w literaturze i malarstwie na którym pan się tak zna przyszły do nas z zachodu.
Realizm którego przedstawicielem był Wyczółkowski w Polsce chyba nie powstał,modernizm Stanisławskiego też.Czy to ze Dante tworzył kiedy nie było państwa Włoskiego znaczy że nie należy do Włoskiej kultury.Stawia pan jakieś idiotyczne tezy że Szewczenko nie był Ukraińcem,zaraz pan napisze że s koro Lesia Ukrainka napisał wiersz ,,na motyw z Mickiewicza" to była Lesią Polką
Lwów może odwiedzę ale w określonych okolicznościach -teraz jeszcze nie pora do takiej wędrówki ,wiadomo że Polak powinien odwiedzić i poznać wszystkie POLSKIE miasta.Niedawno na tym portalu tutejszy reklamował Zamość,i mimo że rzadko się z nim zgadzam ale ze wszech miar polecam to miasto bodajże, jedyne w europie które przez większość swego bytu było prywatnym miastem rodziny Zamojskich.
A może Pan bliżej sprecyzowac czego dotyczy ta wypowiedż
mało Polaków studiowało w Padwie i Bolonii
Nasi wielcy sąsiedzi też mogą powiedzieć co to za kultura u was ilu macie w porównaniu z nami Noblistów.Wielu może nas nazwać barbarzyńcami w ogrodzie więc lepiej się nie wywyższajmy się nad innymi
No to zapytajmy ich o to są przecież bezstronne opracowania życiorysów.Tak Szewczenki(tylko błagam nie ukraińskie bo ich bezstronność to peany na cześć zsrr) jak i Mickiewicza.Co myśleli o swojej przynależności do danego narodu.A odnośnie Mickiewicza niech Pan pamięta że Litwa była częścią Rzeczpospolitej.
Niedawno wróciły do WARSZAWY obrazy J. Fałata Dwa zrabowane w czasie wojny obrazy Juliana Fałata wróciły do prawowitego właściciela: Muzeum Narodowego w Warszawie. Uroczystość przekazania dzieł sztuki odbyła się w konsulacie w Nowym Jorku. Szczególnie jeden, zatytułowany "Naganka na polowaniu w Nieświeżu" jest przełomowy w twórczości artysty.Jeśli odzyskano je w USA to będzie Pan twierdził że był malarzem amerykańskim?.Podobnie wygląda sprawa z biblioteką Ossolińskich we Lwowie.Większość dzieł sztuki została zrabowana przez sowietów i pozostała w muzeach na ukrainie a teraz po powołaniu państwa ukraińskiego nadal tam bezprawnie pozostaje.
Tworzenie analogi z latami 1919, 1920, 1921 jest trochę nie na miejscu. Nie interwencja w Wielkopolsce czy na Śląsku wynikała z sytuacji militarnej nie mogliśmy być wszędzie mocni musieliśmy skoncentrować się na którymś kierunku. Nawet na wybranym kierunku wschodnim marszałek musiał manewrować po liniach wewnętrznych w oparciu o błota pińskie(tak na marginesie,,Można to obliczyć. Należy zajrzeć do regulaminów walki i zobaczyć, jaki jest obszar odpowiedzialności ogniowej batalionu zmechanizowanego w obronie. Są to 63 kilometry kwadratowe. Batalion to 600 żołnierzy. Biorąc pod uwagę liczbę batalionów polskiej armii, okazuje się, że na 312 tysięcy kilometrów kwadratowych polskiego terytorium wojsko jest w stanie obronić 12 tysięcy.” Zgadzam się, że nie jesteśmy przygotowani do obrony naszego kraju, ale na pewno nie wynika to z poziomu liczebności argumentacja śmieszna sugerująca ze skończył pan poznawanie historii wojskowości na bitwie pod Verdun.Pomysły wysyłania polskich jednostek do krajów Bałtyckich s kolei przypominają mi wysłanie wojsk Bortnowskiego do kiszki pomorskiej.Co pan chce tam wysyłać i kogo skoro nie jesteśmy sami w stanie bronic naszego kraju a psychologicznie to może tak zadziałać na Rosjan jak wyprawa Piłsudskiego na Kijów spowodować kolejna odezwę Brusiłowa.Zejdź Pan na ziemie)
Czy teraz ktoś stoi pod Poznaniem żebyśmy nie mogli powiedzieć słowa w obronie Polaków na Wileńszczyźnie czy głos państw Bałtyckich da nam 300 mld zł z Uni, czy budowana tam elektrownia zapewni nam bezpieczeństwo energetyczne jak długo wojsko tego kraju będzie w stanie dzielić na dwie części odziały rosyjskie z Kaliningradu i Białorusi 12H czy 24H.
,, W 2008 r. na wezwanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego pojechali z nim do Tbilisi przywódcy Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy. Żołnierze z wszystkich tych państw służyli pod polskim dowództwem w Iraku. Polska i Litwa wspólnie zwalczały niekorzystny dla nas projekt Gazociągu Północnego i wspólnie w 2007 r. łamały rosyjskie embargo nałożone na Polskę, wspólnie też usiłowały zintegrować grupę GUAM na rzecz projektu kaspijskiego szlaku tranzytu ropy naftowej i gazu ziemnego poza kontrolą Rosji. "Słusznie pan pisał próbowały nic z tego nie wyszło.Gazociąg Północny powstał, Nabucco nie, Amerykanie ograniczyli swoja obecność wojskową w Europie.
Ile można chodzić w konkury do panny, która cie nie chce.I która nie ma ci nic do zaoferowania.
"Znaj proporcjum Mociumpanie" i nie traktuj Litwy jakby była Ukrainą czy Niemcami.20 lat tolerowaliśmy nie wywiązywanie się przez nich z umów, które sami podpisali pora chyba powiedzieć STOP!
Co nie zmienia faktu że ukrainy w tym czasie nie było.A jak się pan nie zna na malarstwie to po co zabiera głos.A tak a pro po bezinteresownie pomagając w poszerzeniu pańskiej wiedzy w temacie .....TRUSZ Iwan (1869 Wysocko-1940 Lwów
Iwan Trusz malarstwa uczył się w latach 1892-97 w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych pod kierunkiem I. Jabłońskiego, W. Łuszczkiewicza, J. Unierzyskiego, L. Löfflera, L. Wyczółkowskiego i J. Stanisławskiego, a także jako wolny słuchacz uczęszczał przez kilka tygodni w 1894 do wiedeńskiej Akademii. W roku 1897 po otrzymaniu stypendium rządowego studiował krótko w prywatnej pracowni A. Abégo w Monachium. Po studiach wiele podróżował; odwiedził Rzym, Palestynę, Egipt, Krym (był tam dwukrotnie m.in. z powodu prac nad przygotowaniem ilustracji do Sonetów Krymskich A. Mickiewicza). Na stałe zamieszkał we Lwowie. Tu też miał trzy indywidualne wystawy swoich prac. Od 1902 prezentował także swoje obrazy w krakowskim TPSP. Malował przede wszystkim pejzaże - nastrojowe rozległe stepy i pola ukraińskie oraz krajobrazy ze swoich podróży. Tworzył też portrety i sceny rodzajowe z życia Hucułów. Ponadto zajmował się ilustratorstwem i krytyką artystyczną. Iwan Trusz po raz pierwszy pojechał do Kijowa w roku 1900. Później podróżował tam wielokrotnie. Powstały wówczas obrazy przedstawiające widoki miasta i pejzaże z jego okolic. Często tematem prac, był Dniepr, który malował artysta w różnych układach kompozycyjnych, o różnych porach dnia i roku studiując światło zmieniające się nad wodami rzeki.Sam niewiele przywiązywał wagi do pochodzenia.Faktem jest że czuł się związany z kulturą Polską nie mając większego pola wyboru, ukraina oprócz tematów malarskich nic mu nie miała do zaoferowania..Tym bardziej że nie miał jak prawie , każdy artysta wybujałych aspiracji w tym kierunku.
Cóż miałem się powstrzymać od komentowania tutaj ale... ten post jest po prostu świetny i w 100% się zgadzam! Lepiej by było jakby pan dodał ten post jako artykuł do strony, będzie czytelniej i więcej osób się pewnie z nim zapozna.
Jako Wielkopolanin nie mam żalu do Piłsudskiego, robił realnie co mógł, a Wielkopolska i Śląsk miały wsparcie, choć nieoficjalne i wiadomo było w jakich granicach będą.
Panie Hetmański, rozumiem, że pisze Pan to dlatego, że bardzo lubi Pan dyskutować, oj bardzo, czyim że zatem poetą był Szewczenko hę? Rosyjskim, niemieckim, pewnie polskim?
A idąc tropem Pańskich pokrętnych wywodów jakie mamy prawo by uważać Adamasa Mickievciusa za polskiego poetę i wieszcza, że pisał po polsku? Może tak mu było wygodniej, ale pisał przecież „Litwo ojczyzno moja” : ), a Polski wtedy nie było (chyba, że zna Pan inną wersję historii), że kiedyś była, w końcu XVIII wieku, to niech by se była, ale kiedy tworzył Adamas nie było. Oczywiście żeby była jasność TO JEST SATYRA, bo jak można reagować na te Pańskie „rewelacje” zwłaszcza jeśli dotyczą one Szewczenki. To co podyskutujemy jeszcze trochę? Czy zakończymy frazą klasyka, że naród ukraiński nie istnieje ? : )
do niedawno w Sopocie można było oglądać wystawę Słoneczne akordy w palecie Iwana Trusza.
Ja tam się nie znam bardzo na malarstwie ale podobały mi się te obrazy.Wróciły już do Lwowa więc jakby pan Hetmański kiedyś przejeżdżał to polecam
dziękuje ze mnie pan uświadomił
wydaje mi się że wielu Ukraińskich twórców z Wasylem Stusem na czele tez było opozycjonistami
Panie tutejszy niestety nie zaskakuje mnie Pan w żaden sposóbPoprzednio pisał pan że nie tworzyli w czasach komuny ,z wiadomych względów ,te same względy wskazują że nie tworzyli w czasach ukrainy .to Pojęcie powstało znacznie póżniej.A twierdzenie że są to ,sensu strikte, pisarze ukraińscy jest dużym naciąganiem prawdy do własnych potrzeb ,to tak jakby twierdzic że Tetmajer to czysty góral.Tak jak ostatnie obchody rocznicy bitwy pod Chocimiem w/g strony ukraińskiej to wielkie zwycięstwo ukraińców wspomaganych przez polskie wojsko.Jednocześnie nie twierdzę że byli to marni pisarze,mimo dużej rozbierzności w ocenie poziomu ich prac.
:) na początek jak poniżej, tych kilka osób powinno Panu wystarczyć na długo, sam Franko to z 5000 pozycji w różnych językach w tym polskim : ), tyle, że szczerze wątpię by rzeczywiście Pan to czytał, ale nie tracę nadziei na to, że może mnie Pan jeszcze czymś pozytywnie zaskoczyć.
Co do picia i satyry to widzi Pan rzecz się ma tak, że ja nie piję „od zawsze”, zatem niezbyt trafiona ta satyra, a bliny, no cóż, nie wydaje mi się by bardziej osłabiały kondycję psychiczną niż to co sam Pan spożywa na co dzień : ),
ja się Panie Hetmański nigdy nie obrażam, zgodnie ze złotą maksymą mego wuja, że „ten, kto się obraża ma kłopoty z wyobraźnią”, a satyrę sobie wysoko cenię, zwłaszcza tę dobrą (bo mało jej w naszej rzeczywistości) czyli taką, która opiera się na inteligentnym żarcie a nie prymitywnym obrażaniu ludzi ordynarnymi epitetami. Tej dobrej chętnie posłucham/poczytam, nawet jeśli będzie dotyczyć mojej osoby.
Gdyby jednak istotnie chciał pozytywnie zaskoczyć, to polecam strony mojego przyjaciela z Kijowa, Mykoły Żarkiha, który prowadzi kilka doskonałych serwisów o najbardziej znanych ukraińskich poetach, są tam prawie wszystkie utwory Szewczenki, Franki i Łesi, linki poniżej:
http://www.t-shevchenko.name/
http://www.l-ukrainka.name/
http://www.i-franko.name/
ukraiński jak zauważyłem Pan zna, wiec nic tylko czytać.
A co do malarzy, na początek Szewczenko wystarczy, zdradzę Panu sekret : ). Że właśnie przygotowuję tekst dla naszego portalu o jednej z najlepszych polskich książek o tym człowieku, ale ciiii : )
Będę wdzięczny autorowi kryjącemu się pod pseudonimem Wit za wskazanie na podstawie jakich moich wypowiedzi pisemnych lub ustnych wygłoszonych w jakichkolwiek okolicznościach wyciągnął wniosek o moich sympatiach w stosunku do "sojuzu". Wniosek ten uważam za kuriozalny, a jego autora za wykazującego się absolutną ignorancją. Także moja wypowiedź , nawet w formie zacytowanej przez Pani Schiller w niczym nie uprawnia do takiej konkluzji. Umiejętność czytania ze zrozumieniem jest warunkiem normalnej dyskusji.
Przemysław Żurawski vel Grajewski
Szanowni Państwo
Dziewięć dni temu przesłałem na adres "Tygodnika Wileńszczyzny" moją polemikę z artykułem Pani Lucyny Schiller. Wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony redakcji poniżej wklejam ów tekst w nadziei, że wyjaśni Państwu moje spojrzenie na omawianą sprawę.
Przemysław Żurawski vel Grajewski
W polityce liczą się skutki, a nie najlepsze nawet intencje
(polemika z artykułem Pani Lucyny Schiller "My - ćwierćmilionowa przykrość")
Dyskutując o polityce państwa polskiego musimy brać pod uwagę całą jej złożoność i hierarchię celów. Musimy także planować postępowanie, które pozwoli nam na osiągnięcie zamierzonych rezultatów, a nie na ulżenie swemu sumieniu, poprzez wygłoszenie kilku mocnych zdań w słusznej sprawie. Dotyczy to także postępowania Rzeczypospolitej w kwestii mniejszości polskiej na Litwie. W tym wypadku rzecz wygląda następująco:
1. Podmiotami sporu są: Litwa, mniejszość polska na Litwie i Polska. Jest to konstatacja ważna, gdyż planującego politykę polską zmusza do uznania podmiotowości Polaków litewskich jako osobnego gracza w prowadzonej grze, której stawką są prawa Polaków na Litwie i pozycja międzynarodowa państwa polskiego oraz stan stosunków polsko-litewskich. Polacy z Wileńszczyzny są aktorem podmiotowym sceny politycznej niepodlegającym sterowaniu z Warszawy. Są graczem posiadającym własne cele, własną wolę polityczną, własne priorytety i odrębną hierarchię rzeczy ważnych i mniej ważnych.
2. Przed rządem polskim stoi konieczność sformułowania polskiej polityki państwowej wobec faktu, iż mniejszość polska na Litwie znajduje się w sporze z państwem litewskim, odmawiającym respektowania słusznie należnych owej mniejszości praw. Spór ten jest faktem, o którego istnieniu lub nie rząd polski i państwo polskie nie decyduje. Toczy się on bowiem w wyniku decyzji Litwy i wywołanego nią oporu litewskich Polaków.
3. Litwa jako państwo o niewielkim potencjale ludnościowym, gospodarczym, militarnym i politycznym nie zagraża bezpieczeństwu Rzeczypospolitej. Spory z Litwą, nawet toczone w najbardziej słusznych sprawach, nie stanowią zatem dla Polski kwestii z dziedziny bezpieczeństwa państwa i nie rozstrzygają o jej pozycji międzynarodowej. W tym sensie, priorytety państwa polskiego i priorytety mniejszości polskiej na Litwie są w sposób oczywisty odmienne. (Uwaga!!! Odmienne nie znaczy sprzeczne). Dla Polaków na Litwie nie ma ważniejszej rzeczy niż rozstrzygnięcie sporu z państwem litewskim w sposób zapewniający poszanowanie ich słusznych praw. Dla państwa polskiego istnieją natomiast rzeczy ważniejsze. Mógłbym oczywiście kurtuazyjnie zapewniać Polaków na Litwie lub moich współobywateli - czytelników Angory, że w polityce zagranicznej Rzeczypospolitej nie ma bardziej kluczowej kwestii, ale mam nadzieję, że wszyscy zdajemy sobie sprawę, że byłoby to nieuczciwe. Tak przecież nie jest. W tym sensie i tylko w tym sensie uważam, że Litwa nie może Polsce wyrządzić krzywdy. Jest na to zbyt słaba. Odmawiając uznania słusznych praw Polaków na Wileńszczyźnie sprawia nam przykrość, ale przecież nie zagraża Rzeczypospolitej.
4. Wyżej niż Pani Schiller oceniam przywiązanie Polaków na Wileńszczyźnie do polskości i znacznie gorzej niż Autorka krytycznej oceny mojej wypowiedzi w wywiadzie dla „Angory” oceniam politykę sowiecką wobec Polaków na Kresach w ogóle w tym w Litewskiej SSR. Dyskusja na temat rzekomych lepszych warunków życia i kultywowania polskości w ramach ZSRR niż w niepodległej Litwie jest wręcz żenująca. Przypominam, że to nie Litwa zbrojnie oderwała Wileńszczyznę od Polski lecz sowieci, nie Litwini także lecz sowieci doprowadzili do masowych wywózek Polaków z tej ziemi i do ich ekspatriacji do nowych narzuconych Polsce granic, co zmieniło strukturę etniczną Wilna. To nie w litewskim, lecz w sowieckim Gułagu ginęli Polacy z Wileńszczyzny notabene wraz z Litwinami, o czym obie strony powinny dla własnego dobra pamiętać. W kategorii niesmacznych żartów kabaretowych lub jako odbicie sterowanej z Kremla propagandy pseudohistorycznej musiałbym też potraktować tezę, iż w ramach ZSRR możliwe by były publiczne demonstracje Polaków w Wilnie w obronie swych praw. Demonstracje takie trwają zaś dziś na Litwie i nikt do nich nie strzela. Chyba nie będzie mnie Autorka słów o wyższości stosunku sowietów do Polaków nad stosunkiem Litwinów przekonywać, iż wówczas - za sowietów Polacy nie demonstrowali bo prawa ich były szanowane. Rad bym też poznać przyczynę, dla której Akcja Wyborcza Polaków nie powstała przed 1991 r. tylko dopiero po rozpadzie ZSRR. Czyżby "szanujący" polskie swobody narodowe sowieci zabraniali i dopiero "okrutni" Litwini jednak się zgodzili. Dość ironii - mówiąc poważnie - nie należy stosować w dyskusji argumentów absurdalnych, bo w ten sposób odbiera się wiarygodność argumentom prawdziwym przez siebie wygłaszanym. Litwini prowadzą wobec mniejszości polskiej politykę godną potępienia, ale zestawianie jej z polityką sowiecką i twierdzenie, że ta druga była lepsza, jest tak rażącym pogwałceniem prawdy historycznej, że uniemożliwia poważne traktowanie wygłaszającego takie tezy dyskutanta. "Znaj proporcjum Mociumpanie" – jak pisał Aleksander Fredro.
5. Rosja stanowi istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Mołdawii, Białorusi, Ukrainy i Gruzji. W 2008 r. zademonstrowała zdolność do wojskowej agresji na sąsiedni kraj. Od 1994 r., z krótką przerwą toczy eksterminacyjną wojnę w Czeczenii, w ramach której śmierć poniosło ok 250 tys. ludzi. Mordowani są w tym kraju dziennikarze i politycy, a służby rosyjskie nie wahają się dokonywać morderstw przeciwników politycznych Kremla także zagranicą.
6. Polska i Litwa mają wspólne interesy w regionie obejmujące:
a) wytworzenie planów sztabowych obrony państw bałtyckich w ramach NATO;
b) złamanie rosyjskiego monopolu dostaw surowców energetycznych i energii elektrycznej do Europy Środkowej (elektrownia w Visaginie, polsko-litewsko-łotewsko-estoński most energetyczny);
c) współdziałanie na rzecz utrzymania silnej amerykańskiej obecności wojskowej w naszym regionie, jako przeciwwagi dla Rosji (temu służył wspólny udział żołnierzy z Polski i Litwy w operacjach u boku USA w Iraku i Afganistanie);
d) utrzymanie wiarygodności natowskiego odstraszania (temu służy udział Polski w misjach ochrony przestrzeni powietrznej wszystkich państw bałtyckich);
e) propagowanie w UE i w NATO realnego, a nie życzeniowego poglądu na politykę Moskwy;
f) współdziałanie w ramach koalicji nowych państw UE w zakresie wysokiego budżetu dla unijnej polityki regionalnej (tzn. dopłat z budżetu UE dla biedniejszych regionów nowych państw członkowskich, wśród których jest i Polska i Litwa);
g) wciąganie do współpracy z Zachodem państw grupy GUAM (Gruzja, Ukraina, Azerbejdżan, Mołdawia);
h) minimalizacja negatywnych skutków otwarcia Gazociągu Północnego, przeciw czemu solidarnie protestowały Polska i Litwa;
i) przeciwdziałanie praktykom politycznym Rosji, polegającym na traktowaniu Polski i Litwy (także Estonii i Łotwy) tak jakby nie należały one do UE - np. poprzez nakładanie na nie embarga na sprzedaż takich czy innych produktów (jak w 2007 r. - gdy Rosja nałożyła na Polskę embargo na produkty rolne, Litwa poparła weto Polski w UE na mandat Komisji Europejskiej do negocjowania porozumienia o współpracy UE-Rosja);
7. Planując politykę państwa polskiego wobec Litwy w kwestii mniejszości polskiej Rzeczpospolita musi brać pod uwagę fakt, iż umiędzynarodowienie tego sporu - tzn. wniesienie go na forum Rady Europy, Unii Europejskiej, czy innych instytucji międzynarodowych, będzie skutkowało faktycznym uwiarygodnieniem propagandowych ataków Rosji na Łotwę i Estonię w sporach Moskwy o pozycję kolonistów sowieckich w tych państwach i może podminować stabilność obu wspomnianych krajów w sposób, jaki obserwowaliśmy w Estonii w 2007 r. w słynnej "wojnie o pomnik brązowego żołnierza". Jest sprzeczne z interesem Rzeczypospolitej by stawała ona w jednym szeregu z Rosją w jej propagandzie wymierzonej w państwa bałtyckie. Rosyjska machina propagandowa jest zaś potężniejsza od polskiej i byłaby w stanie to wykorzystać dla uwiarygodnienia w Europie tezy, że i Polska i Rosja wspólnie uznają, że kraje bałtyckie prześladują swoje mniejszości. Stałoby się tak mimo oczywistych różnic między sprawą mniejszości polskiej na Litwie, która jest ludnością autochtoniczną, i której słuszne prawa są rzeczywiście gwałcone, a ludnością rosyjskojęzyczną na Łotwie i w Estonii, która jest wytworem nielegalnej kolonizacji sowieckiej, dokonywanej w warunkach zbrojnej okupacji obu państw, i której prawa obywatelskie się z tego tytułu nie należą. Mniejszość polska na Litwie może się tym nie przejmować - dla niej jest to kwestia drugorzędna. Państwo polskie musi natomiast brać pod uwagę ten niechciany skutek ewentualnego umiędzynarodowienia sporu z Litwą i kalkulować skalę strat i zysków.
8. Mam nadzieję, że oboje się zgodzimy, że Litwini są wyjątkowo uparci. Ja wyciągam stąd wniosek, że poza bezpośrednią presją militarną dla wymuszenia na Litwinach poszanowania praw Polaków na Wileńszczyźnie, inne środki nacisku będą nieskuteczne. Polska nie może jednak użyć wojska dla rozstrzygnięcia tego sporu. Myślę, że z tym też wszyscy się zgodzimy. Z racji wspólnej z Litwą przynależności do UE nie może także zastosować presji gospodarczej. Nie może odciąć komunikacji lądowej Litwy z resztą Europy, nałożyć embarga na towary litewskie, czy wprowadzić wiz dla obywateli Litwy nie posiadających Karty Polaka. Nawet najostrzejsze słowa rządu polskiego czy mediów polskich pod adresem Litwy nie zmienią zaś postępowania Litwinów. Jeśli się mylę, jeśli ktoś uznaje, że jak się na nich porządnie nakrzyczy, to oni zmiękną, to proszę mnie skorygować. Mnie taki pomysł - taki plan polityczny rozgrywki z Litwą o prawa Polaków na Wileńszczyźnie, wydaje się naiwny. On może dać litewskim Polakom poczucie, że Rzeczpospolita się o nich upomina, ale nie przyniesie pożądanego rezultatu – tzn. nie zmieni polityki litewskiej.
9. Uważam, że droga do sukcesu - tzn. do osiągnięcia zamierzonego celu w postaci poprawy położenia Polaków na Litwie powinna być całkiem inna. Nie chodzi wszak o opowiadanie o tym jak bardzo poprawa ta leży nam na sercu i narzekaniu, że „durni Litwini nie chcą uznać naszych słusznych praw”. (Tak - Litwa postępuje w tej kwestii wbrew własnym interesom i politycy litewscy, którzy prowadza taką właśnie politykę, ciężko grzeszą przeciw własnej ojczyźnie, a część z nich zapewne jest także na usługach Moskwy, w której interesie leży podsycanie sporu polsko-litewskiego). Rząd polski, zamiast wyrażać bezproduktywnie swoje oburzenie, powinien:
a) przeznaczyć potężne środki finansowe na wyposażenie szkół polskich na Litwie i doposażenie pracujących w nich nauczycieli w taki sposób, aby warunki nauczania w tych szkołach były wyraźnie - w sposób uderzający - lepsze niż w szkołach litewskich. Dotyczy to także systemu stypendiów finansowych dla najzdolniejszych uczniów. Litwa jest zbyt słaba gospodarczo i przegrałaby taką rywalizację ekonomiczną z Polską, a przecież w warunkach przynależności do UE nie mogłaby jej zabronić.
b) przeznaczyć stosowne środki finansowe na zwiększenie oddziaływania mediów polskich na Litwę. Pełną retransmisję kilkudziesięciu kanałów telewizyjnych i najważniejszych radiowych, dystrybucję prasy polskiej i książek, gier komputerowych i filmów na DVD w wersji językowej polskiej itd. Kultura polska jest atrakcyjniejsza i bogatsza od litewskiej i wsparta materialnie przez Polskę zwycięży. Odpowiedzmy sobie sami na pytanie o to, jaka jest pozycja mediów polskich na Litwie, a jaka rosyjskich i co z tego wynika. Czy Rosja pytała się Litwy czy jej wolno budować taką pozycję własnych mediów? Nie - to i my się nie pytajmy, tylko ją zbudujmy, zamiast gadać po próżnicy i narzekać. My to znaczy państwo polskie.
Trzeba tworzyć nowe fakty materialne, a nie prosić o nie Litwinów. Oni ich nie stworzą, bo tego nie chcą, a my nie mamy narzędzia zmuszenia ich do czegokolwiek. Po co prosić kogoś, kto ma złą wolę? Polska może tworzyć te fakty bez Litwy, a nawet wbrew niej. Tym się zatem powinien zająć rząd polski, a nie czczym gadaniem i składaniem nierealizowalnych obietnic mniejszości polskiej na Litwie.
c) podjąć przerwane wspólne z Litwą inicjatywy o znaczeniu strategicznym: elektrownia w Visaginie (konkurencyjna wobec utrwalającej energetyczną zależność Polski i Litwy od Rosji elektrowni budowanej pod Królewcem), most energetyczny, gazociąg z polskiego portu w Świnoujściu uwalniający Litwę od zależności od Rosji, ale tworzący zależność od Polski (wtedy będziemy mieli instrument nacisku - teraz to możemy sobie pogadać, ze znanym skutkiem), współpracę wojskową, wspólną politykę wobec obwodu kaliningradzkiego, solidarność na forum UE i NATO oraz wobec Rosji.
d) podzielić się rolami - to znaczy zróżnicować aktywność trzech podmiotów polskich opisywanej gry:
• państwa polskiego, które powinno prowadzić politykę strategicznego sojuszu z Litwą i budowy obszarów współdziałania z rządem w Wilnie na rzecz wskazanych powyżej inicjatyw strategicznych;
• społeczności polskiej na Litwie, która powinna głośno protestować i domagać się poszanowania swych praw;
• mediów w Polsce, które powinny protesty te nagłaśniać i dostarczać tym samym rządowi "amunicji" politycznej do rozmów z Litwinami. W rozmowach tych można by wówczas wskazać, że nierozwiązanie przez Litwę istniejącego problemu praw Polaków na Wileńszczyźnie w sposób pozytywny doprowadzi wreszcie w Polsce do sytuacji uniemożliwiającej realizację wspólnych, ważnych dla obu państw przedsięwzięć. Wizja strat jakie w wyniku tego poniesie Litwa będzie wtedy realna i będzie oddziaływała na polityków litewskich.
I na koniec uwaga bardziej osobista. Pani Schiller zarzuca mi ignorancję. Można i tak dyskutować, ale mam nadzieję, że czytelnicy sami ocenią czyj obraz świata jest uproszczony, a czyj pełniejszy. Przed Polską stoi szereg skomplikowanych zadań i szereg czynników, które Rzeczpospolita musi brać pod uwagę w rozgrywce z Litwą o prawa mniejszości polskiej w tym kraju. Jako Polka żyjąca jak rozumiem na Wileńszczyźnie Pani Schiller ma święte prawo uważać interesy 250 tysięcznej społeczności polskiej tej ziemi za najważniejsze na świecie. Proszę mi natomiast pozwolić uważać inaczej. Nie ma to nic wspólnego z ignorancją (czyli niedoinformowaniem). Wynika zaś z faktu, iż nie tylko punkt widzenia, ale i zakres odpowiedzialności oraz skala planowania politycznego siłą rzeczy muszą być inne na poziomie społeczności polskiej na Litwie i na poziomie państwa polskiego.
Proszę pozwolić mi przypomnieć, iż w latach 1919, 1920, 1921 wybuchały powstania polskie na Górnym Śląsku, a w 1918-19 było Powstanie Wielkopolskie. W tym czasie Naczelnik Państwa Józef Piłsudski skoncentrował siły państwa polskiego na walce na wschodzie. Polska nie poparła oficjalnie (zbrojnie) krwawiących Ślązaków i Wielkopolan. I Piłsudski miał wtedy rację. Tak należało uczynić. Czy z tego wynika, że przyszłość tych ziem i los tamtejszych Polaków nic go nie obchodził, albo, że sympatyzował z Niemcami? Wielkopolanie i Ślązacy do dziś mają o to do niego pretensję - niesłusznie. Perspektywa ogólnopolska jest inna niż perspektywa górnośląska czy wielkopolska. Dotyczy to także Wileńszczyzny.
W 2008 r. na wezwanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego pojechali z nim do Tbilisi przywódcy Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy. Żołnierze z wszystkich tych państw służyli pod polskim dowództwem w Iraku. Polska i Litwa wspólnie zwalczały niekorzystny dla nas projekt Gazociągu Północnego i wspólnie w 2007 r. łamały rosyjskie embargo nałożone na Polskę, wspólnie też usiłowały zintegrować grupę GUAM na rzecz projektu kaspijskiego szlaku tranzytu ropy naftowej i gazu ziemnego poza kontrolą Rosji. Czy Polsce będzie się łatwiej starać o poprawienie losu Polaków na Wileńszczyźnie, jeśli Rosja będzie w stanie odciąć nam dostawy gazu i ropy naftowej, Estonia i Łotwa będą nas postrzegać jako de facto sojusznika Rosji, a z Litwą będziemy w zaciętym sporze na słowa, bo przecież nie na czyny (jak wskazałem wyżej nie możemy użyć wojska, czy nałożyć embarga)? Planowanie polityczne nie jest zatem takie proste jak to może się wydawać z perspektywy wileńskiej.
Jak zawsze na dobrych chęciach Pan kończy az przykro,Proszę łaskawco uświadom mnie w tej wiedzy z literatury bo widocznie mam braki rażące,jeśli łaska to podaj tez kilku znakomitych malarzy bo ta dziedzina sztuki jest mi szczególnie bliska.A gdybym chciał się zrewanżować w niezasłużonych złośliwościach znakomitemu znawcy literatury szczególnie SATYRY napisałbym tak ( Widzisz waść jeśli nie pijesz tej swojej horiłki i blinami nie kąsisz to nawet zaczynasz myśleć.).Ale to satyra więc i obrazy nie ma.