Polacy w pierwszej kolejności uciekali ze wsi spod banderowskiej siekiery, a w drugiej zagrożeni represjami sowieckimi. Natomiast pozostali uważali, że mieszkają we własnym
kraju ponieważ nie było wtedy pewności, że Małopolska Wschodnia zostanie pod pano-
waniem sowieckim. Ponadto nie informowano jakie otrzymają rekompensaty majątkowe
i jak się okazało do dzisiaj w pełni jej nie otrzymali.
rudolfdz
jak to możliwe, że takie faszystowskie marsze mogą odbywać się w Kijowie, w której rządzi prezydent
Janukowicz podobno autorytarnie i trzyma ich za mordę. przecież w całej Europie jest zakazany?
Nie jest to tylko przywara ukraińców na Kresach proszę popatrzeć co wypisują na stronach wydawnictwa wydawanego za pieniądze polskich podatników w Polsce.translate.googleusercontent.com/translate_c?hl=pl &prev=/search%3Fq%3Dnasze%2Bs%25C5%2582owo%26hl%3Dpl%26biw%3D1280%26bih%3D629%26site%3Dwebhp%26prmd%3Dimvns &rurl=translate.google.pl &sl=uk &u= http://nslowo.pl/content/view/1/54/ &usg=ALkJrhj6OcqQaO3JAKNyKQE6GwEhCqraBg
Ogólnie to jestem niespotykanie spokojny człowiek,faktycznie musiał doprowadzić mnie Pan do pasji. w tych dyskusjach.Ale słowo się rzekło nie będę komentował Pańskich wypowiedzi.
Upowcy mają na ukrainie gąbczaste podłoże dla swoich "ideologii made in satan".
Najłatwiej osiągnąć jedność szukając wspólnego wroga. Podstawy socjologii.
Dziedziczenie genów, w tym tych złych. Podstawy genetyki.
:) "na szczęście" internet pamięta, a redakacja nie wykasowała wpisów, uprzejmie proszę, garść cytatów z Pańskich wypowiedzi o mnie:
„MENTALNIE jesteś ciemnym ukraińskim chłopem i żadne tytuły tego nie zmienią”
„na to cię niestać w twoim prostym rozumku”
„Bo masz ograniczony umysł i poglądy.jak to proste chamstwo”
„zdrowy to może jesteś tyle że głupi i prymitywny”
„zadajesz się z prumitywami z ukrainy to i do ich poziomu się dostosowałeś”
„Inaczej dawno by cię potraktował wszystkimi ,,plagami egipskimi"( jeśli wiesz co to znaczy) za wyjątkowa głupotę prezentowanych poglądów.”
„Wiara to ostoja prymitywnych osobników”
„No i wyszła słoma z butów,,tutejszego"- ukraińskiego popychadła ukrytego na kul-u Jesteś po prostu prostym gnojkiem przystrojonym w piórka wyksztauciucha”
„więc masz proste polecenie do gnoju chamie a nie do dyskusji”
„Jak ja prowadziłem walkę z komuną to Pan w zębach nosił koszulę i na g... wołał papu.”
Itd. itd.
coś jeszcze dorzucić?
prawda ze ładnie :), jakby się Pan czuł gdyby to wszystko było o Panu? chciałby Pan jeszcze w ogóle gadać z takim rozmówcą?
Oczywiście że jest to pewne uproszczenie. Ale nie widzę powodu do komplikowania sprawy.,,z drugiej bezpośredni spadkobiercy nie zdolni wyjść poza Galicję.(Co do tej tezy to mam poważne wątpliwości śledzę oficjalną stronę tej organizacji od chwili powstania i zarejestrowania.) Póki co Swoboda nie ma bezwzględnej większości nawet na całych Kresach, choć faktycznie jest problemem i pewnie będzie rosła w siłę.Ten wzrost jest widoczny przy każdych wyborach i w ilości członków i w poparciu głosujących.Dlatego uważam że należy pilnie ich obserwować żeby odpowiednio wcześnie przygotować się i zapobiec próbom dokończenia akcji z lipca 1943 r.I dlatego mimo że powyższy artykuł jest ze wszech stron pozytywny , to intelektualiści zawsze byli niszowym , i mało istotnym problemem dla wszelkiego tego typu ruchów.Nie tylko tam ale na całym świecie.
Pan upraszcza problem, obecne władze chciałyby żeby sytuacja wyglądała tak ja Pan przedstawił, z jednej strony partia Regionów a z drugiej bezpośredni spadkobiercy nie zdolni wyjść poza Galicję.Póki co Swoboda nie ma bezwzględnej większości nawet na całych Kresach, choć faktycznie jest problemem i pewnie będzie rosła w siłę.
Ponawiam pytanie i propozycję: ja nie komentuje Pańskich, Pan moich, no...? A wycofa Pan obrażliwe sformułowania pod moim adresem??????. Jeśli tak to nie widzę problemu.
Ja rozumiem dokładnie co jest problemem,a podstawą do jego zrozumienia jest przyjęcie do świadomości że istnieją dwie grupy mentalne część wychowana na wzorcach sowieckich od 1919 r a pozostała część to bezpośredni spadkobiercy UPA i na Kresach mają bezwzględną większość.
O autorkę piszę się nie martwić ze strony Swobodowców nic jej nie grozi,Oczywiście na razie zobaczymy pod koniec roku.....po wyborach na ukrainie .,,w tej Pańskiej opinii, która nie dość że jest prostacka, to jeszcze nie na temat, bo jak napisałem artykuł jest o katolikach a Pan pisze o prawosławnych.Oczywiście że piszę o prawosławnych po pierwsze mają większy wpływ na społeczeństwo i kształtowanie jego opinii .Po drugie to oni odpowiedzialni są za święcenie upowskich siekier.Po trzecie to właśnie kościół katolicki i jego kapłani byli ofiarami upowskich mordów więc nie widzę powodów do przepraszania przez kościół katolicki.,,na przekór choćby i pasowało jak garbaty do ściany" Na ,,przekór to może Pan odmrozić sobie uszy w odniesieniu do mnie to nie działa z prostej przyczyny ja jestem realistą a Pan fantastą tworzącym własne miraże .Pan podobno też ma wyższe wykształcenie a co i rusz wykazuje się Pan prostackim myśleniem Widzę że z prostackim myśleniem ma Pan więcej wspólnego niż ja bo ja przedstawiam argumentacj a pan inwektywy w stosunku do oponenta na pytanie kto tu jest prostakiem to już sam musi sobie Pan odpowiedzieć bo jak ja udzielę odpowiedzi to żnowu stwierdzi Pan że Pana obrażam .,,,,,,Ja nie reaguję odruchowo na Pańskie wpisy, mogę się powstrzymać, na dowód proponuję umowę: Ja nie komentuję Pańskich artykułów i wpisów – a Pan moich, stać Pana to?"""" Oczywiście że może się Pan powstrzymać już raz Pan to udowodnił jak proponowałem powstrzymanie się od komentarzy swoich wypowiedzi do końca roku -wytrzymał Pan cały tydzień.Radzę ponownie przeczytać wpisy które zamieściłem ,tym razem ze zrozumieniem.
nie wie Pan na co proponuję wydawanie pieniędzy wiec daruj Pan sobie i nie tłumacz tak jak znów Panu pasuje do swoich jedynie słusznych poglądów. Ponawiam pytanie i propozycję: ja nie komentuje Pańskich, Pan moich, no...?
Pan podobno też ma wyższe wykształcenie a co i rusz wykazuje się Pan prostackim myśleniem, więc kto jeśli nie Pan powinien wiedzieć jak to jest.
O autorkę piszę się nie martwić ze strony Swobodowców nic jej nie grozi, zaś ze strony osobników Pana pokroju już dostała, w tej Pańskiej opinii, która nie dość że jest prostacka, to jeszcze nie na temat, bo jak napisałem artykuł jest o katolikach a Pan pisze o prawosławnych. Ale pewien niemal jestem, że znów zadziałał odruch Pawłowa, i nawet Pan nie doczytał do końca artykułu, wystarczyło że „pojednawczy” (co jest większym grzechem niż zakłamywanie Katynia), no i wystarczyło, że tutejszy ma z tym coś wspólnego, aby dopisać coś na przekór – choćby i pasowało jak garbaty do ściany. W sumie może to cecha charakteru a nie odruch.
Ja nie reaguję odruchowo na Pańskie wpisy, mogę się powstrzymać, na dowód proponuję umowę: Ja nie komentuję Pańskich artykułów i wpisów – a Pan moich, stać Pana to?
Gdyby to było nawet 1 % to jest możliwe dalsze podjęcie działania Ale pojedyncze jednostki nie są nawet brane pod uwagę. A na chwilę obecną prpopnuje pan wydawanie pieniędzy podatników Polskich na umacnianie ukraińskigo faszyzmu.
Panie tutejszy odruch Pawłowa to Pan wykazuje na sam login ,,Hetmański". Zaćmiewa to Panu zdolność do racjonalnego myślenia.Az wstyd ogarnia że u człowieka Z wyższym wykształceniem taka prostota myślenia.Przedstawia Pan stanowisko 1 osoby przeciwko 30 % populacji i uważa że ma ono jakikolwiek od dżwięk na ukrainie.? Jedyne co Pan osiągną namawiając ta Panią do pisania artykułu to fakt że ,,swobodowcy " mają następną ofiarę do ewentualnych rozliczeń o czym głośno mówią.Jeśli mogę zaakceptować opinię o Niemcach ,choć nie do końca prawdziwą,I powiem Panu szczerze, że aż wstyd mi posyłać link do tego artykułu autorce, bo ona czyta ze zrozumieniem po polsku i jak zacznie czytać tą opinię to na pewno zrobi się jej przykro. Bo oczywiście ani nie popiera Swobody ani ich postawy, bo jest katoliczką, ani jej praca tego nie dotyczy, ale pośrednio również dostała po głowie, bo jakiś frustrat nie może się powstrzymać.
Zdecydowałem się jednak umieścić tekst, bo wierzę, że to margines, a większość czytelników naszego portalu potrafi docenić trud autorki no i to co się wydarzyło. Trud i gest doceniam co zresztą napisałem w poprzednim poście.A nie wydarzyło się nic złego ,no chyba że w ocenie takiego frustrata jak Pan.
No myślę że gdyby Polska stosowała się do rad Kisielewskiego w sprawach gospodarczych to rabem byśmy nie byli(ale to temat na zupełnie inna dyskusje).Fakt nasza polityka do wschodnich sąsiadów jest nie konsekwentna i często po za formalnym wyciaganiemj ręki nie ma konkretów ale Ukraińcy i spółka tez nie są tu bez winny. W stosunku do Litwy było nie tylko wyciąganie reki ale też konkretne projekty w poszczególnych dziedzinach Możejki POLITBATALION czy AIR POLICING.
Pielgrzymka JPII to oczywiście wielki sukces a jej efekt mogą przyjść za wiele lat i fajnie że Pan to wkleił, szkoda że w tym ja sam pod tym tekstem skupiliśmy się na polityce
Ale tam chyba też wolą kremówki od encyklik.
Panie Combat, przede wszystkim nigdzie nie napisałem, że coś było dobre bo On tak powiedział, nie napisałem tylko, że wolę jego Jego podejście? tak, nie zaprzeczy Pan też, że miał większe wykształcenie niż nasz szlachetny adwersarz, obycie w świecie też o znajomości naszej wiary nie wspomnę. A każdy ma prawo do obierania sobie autorytetów jakie chce, ja też. - to jedno
A drugie - poza jednym niewielkim akapitem w tym obszernym artykule nie ma nic o świetowaniu przez grekokatolików, bo rzecz jest pisana przez rzymską katoliczkę i o rzymskich katolikach - jak świetowali, informacja i greckich jest tak naprawdę na marginesie treści artykułu, ale dla tego kto chce, staje się główną. Wydaje mi się, że łatwiej byłoby zauważyć oczywisty sens tego opracowania gdyby wszystko co idzie z Ukrainy nie było "filtorowane" przez okulary pod nazwą "Bandera, Swoboda, mordy, zadośćuczynienie itd." A mam wrażenie, że niektórzy nie potrafią inaczej
Papież podkreślał szczególną rolę Ukrainy w jej pośrednictwie między Wschodem i Zachodem. Powszechnie znane są jego słowa, że kościół na Ukrainie oddycha dwoma „płucami” – tradycjami Wschodu i Zachodu. Ojciec Święty prorokował nam „wiosnę kościoła”, jego duchowe odrodzenie, które może nastąpić tylko w warunkach wzajemnego zaufania.
Дякую Світлано та Кшиху)
Problem tylko w tym, że my dla Rosji (takiej czy innej) nie jesteśmy żadnym partnerem do dogadania się, a jedynie "rabem", którego od lat 300-tu zawsze chciała sobie podporządkować, i jeśli były jakieś okresy kiedy tego nie robiła, to znaczy ... że się w tym czasie do tego przygotowywała. Proszę mi pokazać jakiś przekład stabilnego układu z Rosją w ostatnich choćby 200 latach. W oparciu o to uważam, że propozycja Kisielewskiego ani o włos nie jest niestety bardziej realna niż Giedroycia. Jak to już ktoś napisał tutaj zawsze byliśmy czyrakiem na imperialnym rosyjskim tyłku (dodam, że stale jesteśmy - postępowanie ws wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej to kolejny dowód) i nie wierzę w możliwość jakiegoś możliwie partnerskiego dogadania się z nimi. Poza tym to wciąż jeszcze dla nas nie ta "kategoria wagowa". Jakie argumenty możemy zastosować względem kraju, którego władze rozumieją tylko siłę? nasz polski humanizm?
Natomiast z tym odtrącaniem ręki to uważam, że też jest różnie. Temat na szeroką dyskusję, ale myślę, że ta polityka (jeśli w ogóle jakaś jest) nie jest właściwa. Bo jak wygląda to nasze wyciąganie ręki? ale tak konkretnie, nie jakieś tam bzdurne jednorazowe euro, potrzebne kibolom, ale konsekwentna drugoplanowa polityka, nawet własnych rodaków nasze władze nie wspierały i nie wspierają w potrzebnym zakresie (piszemy tu o repatriacji - był przecież u władzy patriotyczny Jarek i ultrapatriotyczny Romek, prezydentem też był człowiek, który podpisałby taką ustawę obiema rekami i co? czemu przespali? a teraz jest kolejny powód młócki Tuska, pewnie słuszny, ale popatrzmy szerzej, historycznie i szczerze). Zaś o wspieraniu, promowaniu sił czy osób, które w tych krajach dawałyby nadzieję na zmiany "po naszej myśli" to już w ogóle nie mówię. Tego nie ma, a to wyciąganie ręki, to wg mnie tylko słowa, słowa i nic więcej. Pewnie nawet pozytywnie, ale na samych słowach niczego trwałego się nie zbuduje.
Doskonałym przykładem mogą być dla nas Niemcy, i ich soft power u nas, i proszę jaki skutek, nawet jeśli się Niemców u nas nie kocha, to z trudem znajdzie się tak zajadłe oponie o nich, wśród naszych "patriotów", jak o Ukraińcach. Owszem pomników faszystom nie stawiają, ale obficie finansują, z budżetów landów czy nawet federalnego, tych którzy praktycznie, w tym sądownie dążą de facto do takich granic, jak przed wojną. I co? a jakoś spokojniej to przechodzi, no bo wiadomo Niemcy to liczne fundacje, iluż ze współczesnych elit kształciło się na ich koszt czy to tutaj czy w Niemczech czy w innych krajach. Zatem, nie gryzie się ręki, która karmi albo karmiła : ).
Owszem prawdopodobnie jesteśmy za biedni by robić to w takiej skali w odniesieniu do naszych wschodnich sąsiadów, ale w jakiejś możemy. a czy robimy? wątpię. Mam przykład z własnej uczelni, jeśli już trafiają do nas studenci czy pracownicy ze Wschodu, to niemal wyłącznie cwaniacy i dorobkiewicze, którzy niczego poza własnym tyłkiem i kariera nie pilnują. I żaden z nich pożytek ani dla Polski ani sąsiadów. A są tam ludzie, którzy robią wiele, a robiliby jeszcze więcej - ale kto ich wspiera?
Ale jak powiedziałem, to temat na dłuugie rozważania.
Powyżej mamy przykład banalny. Niekiepski moim zdaniem artykuł zupełnie niepolityczny i w dodatku nie dotyczący kościoła prawosławnego ani greckokatolickiego (prawie) tylko rzymskokatolickiego, artykuł o rzeczach i osobie myślę miłych dla Polaka i katolika, bo jednak o najsławniejszym z naszego narodu, w dodatku napisany specjalnie ma moją prośbę, za darmo, przez bardzo zacną kobietę, zapracowaną ale czującą podobnie jak niektórzy moi znajomi, że trzeba pisać o rzeczach dobrych - i jaka się pierwsza opinia pokazuje pod nim. A no zwyczajny, znany mi przynajmniej od miesięcy odruch psa Pawłowa, nie pierwszy zresztą i nie jedyny.
To taka namiastka „wyciągania ręki” czyli wylewanie dziecka z kąpielą. Bo skoro na Ukrainie stawiają pomniki Bandery, to nawet na tych co dobrze o nas piszą trzeba uważać i jak to mi radził tutaj jeden „uświadomiony” – nie siadać do nich plecami.
I powiem Panu szczerze, że aż wstyd mi posyłać link do tego artykułu autorce, bo ona czyta ze zrozumieniem po polsku i jak zacznie czytać tą opinię to na pewno zrobi się jej przykro. Bo oczywiście ani nie popiera Swobody ani ich postawy, bo jest katoliczką, ani jej praca tego nie dotyczy, ale pośrednio również dostała po głowie, bo jakiś frustrat nie może się powstrzymać.
Zdecydowałem się jednak umieścić tekst, bo wierzę, że to margines, a większość czytelników naszego portalu potrafi docenić trud autorki no i to co się wydarzyło.
Panie tutejszy tu trochę zachował się Pan w stylu Hetmańskiego który parę dni temu wyzwał Pana od głupich ale nie napisał dla czego.Oczywiście JPII to po prostu JPII ale mówienie że coś było dobre bo on tak powiedział to bałwochwalstwo.Tez trzeba podać argumenty.Oriana Fallaci nie zgadzała się z jego polityka względem Islamu i wydaje się ze Benedyktowi XVI mimo ze był intelektualnym zapleczem papieża w niektórych elementach w tej konkretnej sprawie bliżej do dziennikarki niż do swojego dawnego przełożonego.Nie można mówić JPII tak uważał i basta, a wykształcenie tak jak pochodzenie nie przeszkadza ale tez nie jest wyznacznikiem wszystkiego.
Moja pragmatyczna bądź egoistyczna jak kto woli wizja dogadania się z silniejszym kosztem słabszego z nauczaniem JPII nic wspólnego niema ale Piotra już tak bo w nauczaniu ojca świętego nie ma nic o zakłamywaniu historii i oddychaniu dwoma płucami kosztem kłamstwa.
Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka powinna jeśli już nie potępić mordów to nie wspierać tak jak robi to Wożniak Swobody.Program tej partii nic z nauczaniem Kościoła i JPII wspólnego nie mają.
Wieczorem ukraińscy grekokatolicy i prawosławni zasiądą do wigilijnych stołów. Znajdą się na nim potrawy postne, a w rogu pomieszczenia stanie "diduch" Życzę zdrowia i wszelkiej pomyślności.
Wszystko pięknie i uczenie Pan ujął tyle że ta banda odczytuje to jako słabość a słabi nie mają racji bytu.Gdyby na początku dostali na odlew w pysk to nie mieli by głupich pomysłów.
Po prostu błogosławiony,Tyle że miał zamknięte oczy na przemoc i gwałt a ja wolę patrzeć im na ręce,Nieraz aż dziwię się jak przy tak dużym marginesie tolerancji ma Pan w ogóle miejsce na pisanie.Oczywiście nie pominął Pan okazji na przypięcie łatki.
ja też wole koncepcje JPII
ale niestety realia są bliższe temu co co przedstawił Pan Piotrek.
to my wyciągamy rękę ale jest ona odtrącana.Tyczy się to nie tylko Ukrainy ale całego obszaru ULB .
Serce mówi mi że warto by kontynuować tą politykę ale rozum że racje miał Stefan Kisielewski który sugerował dogadanie się z Rosja nad ich głowami a nie Giedroyc
,,Władze Indii, których siły zbrojne już są silniejsze niż u Pakistanu, a może nawet Chin dzięki myśliwcom Su-30MKI"
Budżet MON Indii to ponad 30 MLD $ Chin oficjalnie 90MLD $ nieoficjalnie, co najmniej 100MLD $(dla porównania Polski 30MLD Zł Niemiec 40 MLD $ a Pakistanu jakieś 5 $ plus bezzwrotna pomoc z USA).Trzeba wziąć pod uwagę, że Chińska broń(kupują ją też Pakistan) jest tańsza od uzbrojenia importowanego przez Indie a ponieważ pieniądze te trafiają do rodzimych zakładów można sobie pozwolić na większe wydatki.Chińska zbrojeniówka góruje nad Indyjską pod każdym względem to jest powód, dla którego Indie wyprzedziły Chiny w imporcie uzbrojenia, po prostu Chiny produkują już same większość potrzebnych systemów.
Jeśli chodzi o samoloty, produkowane i użytkowane operacyjnie są FC-1 w Pakistanie nazywany JF-17 Thunder.Chińczycy nazywają go pierwszym chińskim myśliwcem, choć połowę kosztów badań pokrył Pakistan projektowanie zaczęli uwaga amerykanie skończyli Rosjanie, radar jest z Włoch silnik znowu z Rosji, itd..Dużo bardziej chiński jest J-10.Bazuje on, co prawda na Izraelskim myśliwcu Lavi(lwiątko), ale można go nazwać Chińskim.Historia jego powstania jest dość ciekawa.Izrael rozwijając swoje lotnictwa chciał dysponować dwiema maszynami jedną myśliwską miały nimi być amerykańskie F-15 drugą bardziej bombową.Korzystając ze wcześniejszych doświadczeń w budowie samolotów Nasher(zbudowany na podstawie francuskich projektów wykradzionych przez Mossad) i Kfir oraz amerykańskich pieniądzach zaczęto budować samolot Lavi. W pewnym momencie Amerykanie uznali jednak, że może być on konkurencją dla ich F16 i postanowili częściowo sfinansować zakup tych ostatnich dla Izraela finansowanie programu Izraelskiej maszyny wstrzymano.Jednak opracowane technologie zostały w Izraelu a ponieważ eksport pomarańczy już dawno przestał być podstawą Izraelskiej gospodarki postanowiono poszukać klienta okazali się nimi Chińczycy.Maszyna początkowo tak jak FC-1 miała dużo elementów zagranicznych, ale z czasem ulega sinoizacji.W ostatnich dniach przekroczono kolejny próg technologiczny prezentując na tej maszynie radar z aktywnym skanowaniem fazowym.Został opracowany przez Nanjing Research Institute of Electronics Technology (NRIET). Pracuje w paśmie X (8-12 GHz), a moc jego zasilania wynosi ponad 10 kW. Składa się z 1152 modułów nadawczo-odbiorczych.
Wcześniej NRIET opracował radar z AESA do samolotu dalekiego rozpoznania i dowodzenia KJ-200.Indie importują zarówno samoloty wczesnego ostrzegania jak i radiolokatory dla samolotów. Chińczycy skopiowali tez sprzedawane przez Rosje samoloty Su30MKK(tak samo jak Indyjskie Su30MKI bazuje na samolocie Su27 ale nie ma silników z wektorowaniemm ciągu ,,zachodniej” awioniki, i radaru ze skanowaniem fazowym)
Wreszcie Chiny zaprezentowały swój własny prototyp samolotu 5 generacji J-20.Nawet, jeśli prace nad nim potrwają długo to nie jest powiedziane, że nie wejdzie on do produkcji przed T-50.Byc może jest to powodem zainteresowania Indii interwencyjnym zakupem samolotów F35(gdyby amerykanie zgodzili się na transfer technologii może w tedy całkowicie zarzucono by udział w produkcji T-50.)
Chiny prowadzą też w produkcji lotniskowców bo ich pierwsza maszyna choć tez pochodziła z byłego ZSRR została doprowadzona do użytku we własnych stoczniach, a okrętów podwodnych z napędem atomowym nie muszą leasingować produkują własne typu Han i Shang.To samo tyczy okrętów konwencjonalnych Indie importują je z Francji i Rosji CHrL opracowało własne udane modyfikacje Rosyjskich jednostek typu Kilo.
Oczywiście Su30MK będący połączeniem Francuskiej i Izraelskiej awioniki z rosyjskimi osiągami ma dużo większe możliwości niż maszyny chińskie, ale większe możliwości maja tez maszyny amerykańskie. Chińczycy równoważą tą przewagę odpowiednia strategia w przypadku amerykanów tzw. strategia antydostępowa(o której będzie dalej) w przypadku Indii maja przewagę w każdym innym elemencie dodatkowo udało im się okrążyć półwysep Dekan ich sojusznikiem jest nie tylko Pakistan ale także Birma i Sri Lanka gdzie maja swoje bazy Marynarki wojennej .S koro nieporównywalnie silniejsza armia amerykańska miała by problemy z Chińczykami to wątpię żeby Indie za sprawą jednego elementu takiego jak Su30MKI sobie poradziły. Nie chce mi sie pisać wkleję wiec tekst z Polski Zbrojnej. Traktuje on głównie o amerykańskiej odpowiedzi na chińska strategie, ale siła rzeczy jest i o chińskich koncepcjach
,,Odpowiedzią Stanów Zjednoczonych na rozwój chińskich zdolności militarnych jest koncepcja bitwy powietrzno-morskiej.
Od kilku lat w amerykańskich opracowaniach na temat rozwoju chińskich zdolności militarnych pojawia się pojęcie „strategia antydostępowa”. Polega ona na pozbawieniu przeciwnika możliwości dotarcia do stałych elementów infrastruktury wojskowej (takich jak wysunięte bazy) czy też rozmieszczenia wojsk na teatrze działań.
Równolegle funkcjonuje także termin „odmowy dostępu do obszaru” (area denial), co oznacza uniemożliwienie drugiej stronie operowania siłami już rozmieszczonymi i stwarzania zagrożenia dla celów ruchomych (głównie okrętów). Rozwój tego rodzaju zdolności jest dla Stanów Zjednoczonych jeśli nie zagrożeniem, to co najmniej poważnym wyzwaniem. Odpowiedzią supermocarstwa ma być koncepcja bitwy powietrzno-morskiej, integrującej działania US Navy i US Air Force.
HIPOTETYCZNE ZAGROŻENIE
Gdy w latach 1995 i 1996 doszło do sytuacji kryzysowych związanych z Tajwanem, nazywanym na kontynencie zbuntowaną chińską prowincją Tajpej, Stany Zjednoczone wysłały w ten rejon dwie lotniskowcowe grupy bojowe. Demonstracja siły na morzu mocno ostudziła konfrontacyjne zapędy komunistycznych władz.
Ta bolesna i bez wątpienia odebrana jako upokarzająca lekcja skłoniła Chińską Republikę Ludową do skoncentrowania się na rozwoju morskich sił zbrojnych, w tym także asymetrycznych systemów uzbrojenia i taktyk działania. Aby ograniczyć lub wręcz uniemożliwić działania US Navy, Chiny nie potrzebują jedenastu lotniskowcowych grup bojowych, muszą jednak znacząco zwiększyć polityczne i militarne koszty zaangażowania. Temu właśnie ma służyć flota ponad pięćdziesięciu konwencjonalnych i nuklearnych okrętów podwodnych, w większości wyposażonych w rakiety przeciwokrętowe, a także rakiety balistyczne zdolne do rażenia lotniskowców, nowoczesne niszczyciele i fregaty rakietowe, myśliwce oraz bombowce uzbrojone w pociski Cruise. Chińczycy mają również rozbudowaną wzdłuż wybrzeży kraju sieć obrony powietrznej, około tysiąca dwustu rakiet krótkiego zasięgu, w większości skupionych w rejonie Cieśniny Tajwańskiej, oraz przeszło setkę pocisków średniego zasięgu. Mogą one razić cele w Japonii, Korei czy na Guam, gdzie znajdują się bazy USA.
Amerykańska obecność na obszarze zachodniego Pacyfiku opiera się na istnieniu kilku kluczowych baz oraz sojuszach z Japonią i Republiką Korei. Nie ma jednak możliwości wejścia w głąb lądu, którą w niewielkim tylko stopniu zapewniają północne obszary Japonii i Australii. Wyłączenie z rozgrywki takich baz, jak Kadena, Misawa, Sasebo, Osan czy Kunsan, wypchnęłoby Amerykanów poza tak zwaną pierwszą linię wysp. Jeśli doszłoby także do zniszczenia baz lotnictwa i floty na Guam, US Navy straciłaby całkowicie zaplecze logistyczne i wsparcie US Air Force w regionie. Jej zdolności działania zostałyby poważnie ograniczone, zwłaszcza gdyby Chińczycy zdecydowali się na podjęcie akcji przeciwko amerykańskim satelitom i na cybernetyczne ataki na sieci C4ISR. Nie ma znaczenia, w jakim stopniu ten scenariusz jest realny. Aby pozostać wiarygodnym graczem, supermocarstwo musi wziąć pod uwagę wszystkie warianty rozwoju wydarzeń.
TAJNE PRACE
Prace nad koncepcją bitwy powietrzno-morskiej ruszyły we wrześniu 2009 roku po podpisaniu wstępnego porozumienia pomiędzy zainteresowanymi rodzajami sił zbrojnych. Usankcjonował je niejako czteroletni przegląd obronny (QDR) z 2010 roku, w którym zalecano opracowanie wytycznych określających, jak pokonać przeciwnika, zwłaszcza uzbrojonego w zaawansowane technologicznie systemy „antydostępowe”.
Koncepcja ta ma wskazać, w jaki sposób lotnictwo i marynarka powinny zintegrować działania w powietrzu, na morzu i lądzie, w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni, aby utrzymać (a w razie potrzeby przywrócić) swobodę działania amerykańskich sił rozmieszczonych na obszarze zachodniego Pacyfiku. Prace te nie są jawne, jednak z materiałów publikowanych w specjalistycznych periodykach, z oficjalnych wystąpień wojskowych i polityków oraz opracowań wpływowego Center for Strategic and Budgetary Assessments wyłania się ich w miarę szczegółowy obraz.
Bitwa powietrzno-morska nie jest doktryną operacyjną, nie określa założeń ewentualnej kampanii na szczeblu taktyczno-operacyjnym. Ma być raczej narzędziem podtrzymania wiarygodności USA oraz amerykańskich wpływów w regionie poprzez (jak to ujęli analitycy CSBA) demonstrowanie sojusznikom, że nie padną oni ofiarami szantażu ze strony Chin oraz że nie grozi im żadna forma finlandyzacji. Aby osiągnąć ten cel, Stany Zjednoczone muszą zachować zdolność do interwencji w razie konfliktu z ChRL, wliczając w to przystąpienie do wojny konwencjonalnej. Co istotne, koncepcja nie zakłada, że tak się stanie, a samo demonstrowanie zdolności ofensywnych ma być czynnikiem zmniejszającym prawdopodobieństwo zaistnienia takiego scenariusza.
PLAN BITWY
Waszyngton przyjmuje, że do konfliktu zbrojnego doszłoby z inicjatywy Państwa Środka. W pierwszej kolejności nastąpiłby wówczas atak na amerykańskie satelity odpowiadające za rozpoznanie i łączność, co spowodowałoby ich fizyczną eliminację bądź zakłócenie działania (cyberwojna). Kolejnym etapem byłyby ataki rakietowe (z użyciem pocisków balistycznych i samosterujących) na amerykańskie oraz japońskie bazy lotnictwa i marynarki, a także na okręty wojenne znajdujące się w odległości do 1500 mil morskich od chińskich wybrzeży.
Zadaniem rozmieszczonych wcześniej konwencjonalnych i atomowych uderzeniowych okrętów podwodnych byłoby z kolei przerwanie morskich linii komunikacyjnych (SLOCs), a tym samym uniemożliwienie przesunięcia i zaopatrywania sił amerykańskich. Teatr działań wojennych objąłby obszar od Hawajów po Diego Garcię, odciągając tym samym znaczne siły US Navy z regionu zachodniego Pacyfiku. Efektem takich ataków byłyby: utrata przez siły USA tak zwanych obszarów bezpiecznych (sanctuaries), w których mogłyby się one w miarę swobodnie przegrupowywać i przygotowywać lub prowadzić operacje militarne; utrata bądź zakłócenie działania sieci łączności i dowodzenia; uniemożliwienie dostępu do rejonu działań wojennych, a w konsekwencji całkowity zanik inicjatywy strategicznej i operacyjnej.
Należy również zwrócić uwagę na sytuację sojuszników Stanów Zjednoczonych – taki rozwój wypadków oznaczałby najprawdopodobniej utratę Tajwanu i Republiki Korei oraz poważne zagrożenie Japonii. Ten ostatni kraj jest kluczowy dla układu sił w regionie, między innymi z uwagi na marynarkę wojenną i lotnictwo stanowiące istotne wsparcie US Navy w zakresie zwalczania okrętów podwodnych, celów balistycznych oraz rozpoznania elektronicznego pola walki.
Podstawowym celem USA, a zarazem początkiem pierwszego stadium bitwy powietrzno-morskiej byłoby przetrwanie ataku przy jak najmniejszych startach własnych, a następnie przeprowadzenie uderzeń w sieć dowodzenia nieprzyjaciela, ograniczenie (eliminacja) jego zdolności do ataków dalekiego zasięgu, a w rezultacie przejęcie i utrzymanie inicjatywy operacyjnej w powietrzu, na morzu, w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni. Drugim stadium (część operacji mogłaby przebiegać równolegle z pierwszym) byłaby kontynuacja kampanii utrzymania inicjatywy we wszystkich tych obszarach, przerwanie morskich linii komunikacyjnych i rozpoczęcie blokady morskiej, utrzymanie własnych zdolności logistycznych oraz (co nie jest już zadaniem stricte militarnym) zwiększenie produkcji zbrojeniowej, zwłaszcza precyzyjnych systemów rażenia.
Prowadząc takie działania, lotnictwo i marynarka mają sobie wiele do zaoferowania. I tak, na przykład, operacje US Air Force przeciwko elementom chińskiej infrastruktury ISR (Intelligence, Surveillance, Reconnaissance) wpłyną na swobodę działania jednostek US Navy. Wyposażone w system Aegis okręty mogą wówczas roztoczyć parasol antyrakietowy nad bazami lotniczymi, a odpalane z jednostek nawodnych i podwodnych pociski Tomahawk znacząco zmniejszyć możliwości chińskiej obrony przeciwlotniczej. Pozwoli to US Air Force na prowadzenie ataków w głębi chińskiego terytorium przeciwko operującym tam wyrzutniom pocisków balistycznych, stacjom radarów pozahoryzontalnych oraz lotniskom. Wyeliminowanie przez lotnictwo US Navy chińskich myśliwców umożliwi przesunięcie bliżej wybrzeży powietrznych tankowców US Air Force, a w dalszej kolejności wykorzystanie bombowców strategicznych do misji wymuszania blokady morskiej, w tym minowania i patrolowania wyznaczonych rejonów.
W ostatnich miesiącach mówi się również o konieczności wpisania w koncepcję bitwy powietrzno-morskiej Korpusu Piechoty Morskiej. Gdyby bowiem w początkowej fazie konfliktu doszło do zajęcia przez ChRL części spornych wysp i archipelagów, ich odzyskaniem musiałyby zająć się Stany Zjednoczone, państwa regionu nie mają bowiem takich formacji jak United States Marine Corps.
Bitwa powietrzno-morska nie byłaby szybką kampanią. Według amerykańskich szacunków sama operacja przywrócenia przewagi powietrznej nad Japonią, kluczowa dla rozpoczęcia dalszych działań, mogłaby potrwać kilka tygodni. Kilkanaście zajęłoby wywalczenie podobnej przewagi nad wodami wewnątrz pierścienia pierwszej linii wysp i uczynienia zeń obszaru „morza niczyjego”, na wzór pasa „ziemi niczyjej”, znanego z pól I wojny światowej. O kilkumiesięcznej nawet perspektywie mówi się w przypadku działań przeciwko chińskim okrętom podwodnym, trudno również wyobrazić sobie skuteczną, a jednocześnie krótkotrwałą blokadę morską czy gwałtowne (w ciągu kilku tygodni) zwiększenie produkcji zbrojeniowej. Choć w nazwie koncepcji pojawia się słowo „bitwa”, jest to całościowa kampania, będąca reakcją post factum na atak nieprzyjaciela.
SCENARIUSZE WASZYNGTONU
Chociaż bitwa powietrzno-morska skupia się na opisie działań wojennych, koniecznych do zwycięstwa w konfrontacji militarnej z Chinami, jej podstawowym celem jest niedopuszczenie do takiej sytuacji. Poprzez zademonstrowanie zdolności do zwycięstwa nawet w skrajnie niekorzystnych okolicznościach będzie ona spełniać funkcję odstraszającą, a zarazem uwiarygodni politykę Stanów Zjednoczonych, umocni ich pozycję w regionie i wpłynie na zwiększenie asertywności Japonii, Republiki Korei oraz państw niebędących formalnie sojusznikami USA, a uwikłanych w spory graniczne z Pekinem i obawiających się chińskiej dominacji. To zaś już dziś pozwala Waszyngtonowi snuć scenariusze wykorzystania lotnisk na Filipinach, w Indonezji czy Wietnamie, czyli potencjalnego rozproszenia sił i uczynienia ich mniej podatnymi na zaskakujący atak, co w konsekwencji sprawia, że staje się on jeszcze mniej prawdopodobny.”
:) Pan się nie obrazi, ale ja wolę podejście Jan Paweł II bo co by nie mówić facet miał zdecydowanie szersze horyzonty :) wykształcenie też lepsze, ze o innych przymiotach nie wspomnę
Rzadko się z Panem zgadzam, ale w tym wypadku ma Pan niestety rację, a takie pojednanie opiera się głównie na amnezji historycznej po stronie polskiej, gdyż na temat stosunków polsko-ukraińskich w XX wieku nie uczy się w szkole bądź uczy tyle co nic. Obawiam się tylko, że Pana wrogie podejście w stosunku do Ukraińców może jedynie przysparzać zwolenników neo-faszystowskiej "swobodzie" opierającej często swoją propagandę na ksenofobii.
Do czasu kiedy z ukrainy dobiegać będą takie głosy 30% populacji nie uwierzę w żadne porozumienie.Do czasu aż ukraiński kościół prawosławny powie przepraszamy za święcenie siekier do mordów polskiej społeczności na Polskiej ziemi nie uwierzę.A ten kto w te brednie wierzy jest niepoważny. bo to jest prawdziwy głos ukraińców.Ale przecież autor tego artykułu wie a bredni o pojednaniu to mamy aż nadto w oficjalnych wiadomościach. "Bandera przyjdzie - zaprowadzi porządek", "OUN UPA - uznanie państwowe!", „Bohaterom UPA – chwała! Ukraińcom – silne państwo!”, „UPA – banderowskie wojsko!”, „"Chwała narodowi! Śmierć wrogom!”, „Ukraina ponad wszystko!”.
Najbardziej emocjonalną i radykalną mowę wygłosił przywódca „Swobody” w Kijowie Andrij Illienko:
„Dzisiaj przeprowadzamy nasz tradycyjny marsz na cześć Stepana Bandery. To pierwsza akcja, którą przeprowadzamy w tym roku.
Niektórzy mówią, że rok 2012 to rok „końca świata”. Myślę, że to będzie rok końca świata dla tej bandy, która dziś kieruje Ukrainą. My nawet wiemy dokładnie, kiedy ten koniec nastanie – po wyborach parlamentarnych w październiku 2012 roku, gdy zwyciężymy tak albo inaczej. Oczyścimy parlament od bandy, która tam obecnie siedzi, i zrobimy ogromny krok, aby przybliżyć społeczną i narodową rewolucję.
Dzisiaj na Ukrainie są tylko dwa warianty: albo ty – banderowiec i walczysz z tym reżimem, albo ty – „warzywo” i idziesz służyć oligarchicznej władzy. To walka nie tylko na mitingach, akcjach, to walka codzienna i systematyczna. I zrobimy tak, żeby ci bandyci znaleźli się „pod podłogą”, a na Ukrainie panowali my – Ukraińcy. Bandera i banderowcy - to ludzie, którzy byli gotowi w każdym momencie oddać życie za Ukrainę.
Oni byli gotowi nie tylko wysłać ludzi na niebezpieczny czyn Już niedługo na Ukrainie nastanie moment, gdy będziemy musieli działać tak samo jak Bandera, i każdy z nas ma być gotowy oddać życie za Naród, za urzeczywistnienie społecznej i narodowej rewolucji.
Mścić się, mścić się na tych łajdakach w Leksusach, na tych łajdakach w Radzie Najwyższej! To będzie nasz czas i to będzie zwycięstwo banderowskiej armii, która przejdzie Dniepr i ustanowi na całym terytorium Ukrainy władzę, która będzie straszna dla wrogów Ukrainy! Chwała Ukrainie - Chwała bohaterom! Chwała narodowi – Śmierć wrogom! Ukraina ponad wszystko!"
Może mi ktoś wyjaśnić dlaczego PO równocześnie mocno zadziera z Łukaszenką i drażni białoruską opozycję?
"Žyvie Biełarus" :)
Pewnie to znasz i oglądałeś, ale na wszelki wypadek... jeszcze raz:
http://www.youtube.com/watch?v=tbPS33KSzR0&feature=related
a tu oglądnij prezentacje o twórcach tegoż filmu:
http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=zaGc2Fie02M&feature=endscreen
Polacy w pierwszej kolejności uciekali ze wsi spod banderowskiej siekiery, a w drugiej zagrożeni represjami sowieckimi. Natomiast pozostali uważali, że mieszkają we własnym
kraju ponieważ nie było wtedy pewności, że Małopolska Wschodnia zostanie pod pano-
waniem sowieckim. Ponadto nie informowano jakie otrzymają rekompensaty majątkowe
i jak się okazało do dzisiaj w pełni jej nie otrzymali.
rudolfdz
jak to możliwe, że takie faszystowskie marsze mogą odbywać się w Kijowie, w której rządzi prezydent
Janukowicz podobno autorytarnie i trzyma ich za mordę. przecież w całej Europie jest zakazany?
Nie jest to tylko przywara ukraińców na Kresach proszę popatrzeć co wypisują na stronach wydawnictwa wydawanego za pieniądze polskich podatników w Polsce.translate.googleusercontent.com/translate_c?hl=pl &prev=/search%3Fq%3Dnasze%2Bs%25C5%2582owo%26hl%3Dpl%26biw%3D1280%26bih%3D629%26site%3Dwebhp%26prmd%3Dimvns &rurl=translate.google.pl &sl=uk &u= http://nslowo.pl/content/view/1/54/ &usg=ALkJrhj6OcqQaO3JAKNyKQE6GwEhCqraBg
Ogólnie to jestem niespotykanie spokojny człowiek,faktycznie musiał doprowadzić mnie Pan do pasji. w tych dyskusjach.Ale słowo się rzekło nie będę komentował Pańskich wypowiedzi.
Upowcy mają na ukrainie gąbczaste podłoże dla swoich "ideologii made in satan".
Najłatwiej osiągnąć jedność szukając wspólnego wroga. Podstawy socjologii.
Dziedziczenie genów, w tym tych złych. Podstawy genetyki.
:) "na szczęście" internet pamięta, a redakacja nie wykasowała wpisów, uprzejmie proszę, garść cytatów z Pańskich wypowiedzi o mnie:
„MENTALNIE jesteś ciemnym ukraińskim chłopem i żadne tytuły tego nie zmienią”
„na to cię niestać w twoim prostym rozumku”
„Bo masz ograniczony umysł i poglądy.jak to proste chamstwo”
„zdrowy to może jesteś tyle że głupi i prymitywny”
„zadajesz się z prumitywami z ukrainy to i do ich poziomu się dostosowałeś”
„Inaczej dawno by cię potraktował wszystkimi ,,plagami egipskimi"( jeśli wiesz co to znaczy) za wyjątkowa głupotę prezentowanych poglądów.”
„Wiara to ostoja prymitywnych osobników”
„No i wyszła słoma z butów,,tutejszego"- ukraińskiego popychadła ukrytego na kul-u Jesteś po prostu prostym gnojkiem przystrojonym w piórka wyksztauciucha”
„więc masz proste polecenie do gnoju chamie a nie do dyskusji”
„Jak ja prowadziłem walkę z komuną to Pan w zębach nosił koszulę i na g... wołał papu.”
Itd. itd.
coś jeszcze dorzucić?
prawda ze ładnie :), jakby się Pan czuł gdyby to wszystko było o Panu? chciałby Pan jeszcze w ogóle gadać z takim rozmówcą?
po raz kolejny mam Panu wklejać,JEŚLI ŁASKA?
po raz kolejny mam Panu wklejać te wyzwiska jakimi mnie Pan raczył już Pan nie pamięta o prymitywnym chłopie ukraińskim, itd itd, ?
Jeśli Pan wskaże które????
Pan swoje wycofa?
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded &v=TlB9j-cume0#!
Сoraz więcej osób, szczególnie młodych interesuje się tradycjami bożonarodzeniowymi)))
Oczywiście że jest to pewne uproszczenie. Ale nie widzę powodu do komplikowania sprawy.,,z drugiej bezpośredni spadkobiercy nie zdolni wyjść poza Galicję.(Co do tej tezy to mam poważne wątpliwości śledzę oficjalną stronę tej organizacji od chwili powstania i zarejestrowania.) Póki co Swoboda nie ma bezwzględnej większości nawet na całych Kresach, choć faktycznie jest problemem i pewnie będzie rosła w siłę.Ten wzrost jest widoczny przy każdych wyborach i w ilości członków i w poparciu głosujących.Dlatego uważam że należy pilnie ich obserwować żeby odpowiednio wcześnie przygotować się i zapobiec próbom dokończenia akcji z lipca 1943 r.I dlatego mimo że powyższy artykuł jest ze wszech stron pozytywny , to intelektualiści zawsze byli niszowym , i mało istotnym problemem dla wszelkiego tego typu ruchów.Nie tylko tam ale na całym świecie.
Pan upraszcza problem, obecne władze chciałyby żeby sytuacja wyglądała tak ja Pan przedstawił, z jednej strony partia Regionów a z drugiej bezpośredni spadkobiercy nie zdolni wyjść poza Galicję.Póki co Swoboda nie ma bezwzględnej większości nawet na całych Kresach, choć faktycznie jest problemem i pewnie będzie rosła w siłę.
Ponawiam pytanie i propozycję: ja nie komentuje Pańskich, Pan moich, no...? A wycofa Pan obrażliwe sformułowania pod moim adresem??????. Jeśli tak to nie widzę problemu.
Ja rozumiem dokładnie co jest problemem,a podstawą do jego zrozumienia jest przyjęcie do świadomości że istnieją dwie grupy mentalne część wychowana na wzorcach sowieckich od 1919 r a pozostała część to bezpośredni spadkobiercy UPA i na Kresach mają bezwzględną większość.
Nie rozumie Pan niuansu miedzy Lwowem a całą Ukrainą
I ponad 30 % to zdobyli w okręgu Tarnopolskim w Lwowskim było poniżej 30%
Miłości w domach, Boga w sercach.
Najlepsze w ten czas z wielkopolski.
http://www.youtube.com/watch?v=FCJBDPElxII
O autorkę piszę się nie martwić ze strony Swobodowców nic jej nie grozi,Oczywiście na razie zobaczymy pod koniec roku.....po wyborach na ukrainie .,,w tej Pańskiej opinii, która nie dość że jest prostacka, to jeszcze nie na temat, bo jak napisałem artykuł jest o katolikach a Pan pisze o prawosławnych.Oczywiście że piszę o prawosławnych po pierwsze mają większy wpływ na społeczeństwo i kształtowanie jego opinii .Po drugie to oni odpowiedzialni są za święcenie upowskich siekier.Po trzecie to właśnie kościół katolicki i jego kapłani byli ofiarami upowskich mordów więc nie widzę powodów do przepraszania przez kościół katolicki.,,na przekór choćby i pasowało jak garbaty do ściany" Na ,,przekór to może Pan odmrozić sobie uszy w odniesieniu do mnie to nie działa z prostej przyczyny ja jestem realistą a Pan fantastą tworzącym własne miraże .Pan podobno też ma wyższe wykształcenie a co i rusz wykazuje się Pan prostackim myśleniem Widzę że z prostackim myśleniem ma Pan więcej wspólnego niż ja bo ja przedstawiam argumentacj a pan inwektywy w stosunku do oponenta na pytanie kto tu jest prostakiem to już sam musi sobie Pan odpowiedzieć bo jak ja udzielę odpowiedzi to żnowu stwierdzi Pan że Pana obrażam .,,,,,,Ja nie reaguję odruchowo na Pańskie wpisy, mogę się powstrzymać, na dowód proponuję umowę: Ja nie komentuję Pańskich artykułów i wpisów – a Pan moich, stać Pana to?"""" Oczywiście że może się Pan powstrzymać już raz Pan to udowodnił jak proponowałem powstrzymanie się od komentarzy swoich wypowiedzi do końca roku -wytrzymał Pan cały tydzień.Radzę ponownie przeczytać wpisy które zamieściłem ,tym razem ze zrozumieniem.
nie wie Pan na co proponuję wydawanie pieniędzy wiec daruj Pan sobie i nie tłumacz tak jak znów Panu pasuje do swoich jedynie słusznych poglądów. Ponawiam pytanie i propozycję: ja nie komentuje Pańskich, Pan moich, no...?
Pan podobno też ma wyższe wykształcenie a co i rusz wykazuje się Pan prostackim myśleniem, więc kto jeśli nie Pan powinien wiedzieć jak to jest.
O autorkę piszę się nie martwić ze strony Swobodowców nic jej nie grozi, zaś ze strony osobników Pana pokroju już dostała, w tej Pańskiej opinii, która nie dość że jest prostacka, to jeszcze nie na temat, bo jak napisałem artykuł jest o katolikach a Pan pisze o prawosławnych. Ale pewien niemal jestem, że znów zadziałał odruch Pawłowa, i nawet Pan nie doczytał do końca artykułu, wystarczyło że „pojednawczy” (co jest większym grzechem niż zakłamywanie Katynia), no i wystarczyło, że tutejszy ma z tym coś wspólnego, aby dopisać coś na przekór – choćby i pasowało jak garbaty do ściany. W sumie może to cecha charakteru a nie odruch.
Ja nie reaguję odruchowo na Pańskie wpisy, mogę się powstrzymać, na dowód proponuję umowę: Ja nie komentuję Pańskich artykułów i wpisów – a Pan moich, stać Pana to?
Gdyby to było nawet 1 % to jest możliwe dalsze podjęcie działania Ale pojedyncze jednostki nie są nawet brane pod uwagę. A na chwilę obecną prpopnuje pan wydawanie pieniędzy podatników Polskich na umacnianie ukraińskigo faszyzmu.
Proszę sobie poszukać na odpowiednich sondażach np .Radni LVIVA.Cz wszystko musi mieć Pan podane na tacy?
gdyby miała 5% nie pasowałoby to do rojeń p. Hetmańskiego
a gdzie Swoboda ma 30% poparcia bo to naciąganie tak jak wrzucanie prawosławnych i greckich do jednego koszyka
fakt przepraszam
Nie rozumie Pan niuansu pomiędzy być a udawać?????
Panie tutejszy odruch Pawłowa to Pan wykazuje na sam login ,,Hetmański". Zaćmiewa to Panu zdolność do racjonalnego myślenia.Az wstyd ogarnia że u człowieka Z wyższym wykształceniem taka prostota myślenia.Przedstawia Pan stanowisko 1 osoby przeciwko 30 % populacji i uważa że ma ono jakikolwiek od dżwięk na ukrainie.? Jedyne co Pan osiągną namawiając ta Panią do pisania artykułu to fakt że ,,swobodowcy " mają następną ofiarę do ewentualnych rozliczeń o czym głośno mówią.Jeśli mogę zaakceptować opinię o Niemcach ,choć nie do końca prawdziwą,I powiem Panu szczerze, że aż wstyd mi posyłać link do tego artykułu autorce, bo ona czyta ze zrozumieniem po polsku i jak zacznie czytać tą opinię to na pewno zrobi się jej przykro. Bo oczywiście ani nie popiera Swobody ani ich postawy, bo jest katoliczką, ani jej praca tego nie dotyczy, ale pośrednio również dostała po głowie, bo jakiś frustrat nie może się powstrzymać.
Zdecydowałem się jednak umieścić tekst, bo wierzę, że to margines, a większość czytelników naszego portalu potrafi docenić trud autorki no i to co się wydarzyło. Trud i gest doceniam co zresztą napisałem w poprzednim poście.A nie wydarzyło się nic złego ,no chyba że w ocenie takiego frustrata jak Pan.
to oczywiście cytat z wątku o bibliotece Ossolińskich
OJ NIEŁADNIE PANIE tutejszy.) WYKSZTAŁCONY Z PANA CZŁOWIEK A GŁUPKA UDAJE.
Panie Combat.)gdzie to kogokolwiek wyzywałem od głupców ? czy ma Pan tak krótką Pamięć?.
świętujcie z Bogiem
Ale tam chyba też wolą kremówki od encyklik. :):) w końcu też Słowianie
No myślę że gdyby Polska stosowała się do rad Kisielewskiego w sprawach gospodarczych to rabem byśmy nie byli(ale to temat na zupełnie inna dyskusje).Fakt nasza polityka do wschodnich sąsiadów jest nie konsekwentna i często po za formalnym wyciaganiemj ręki nie ma konkretów ale Ukraińcy i spółka tez nie są tu bez winny. W stosunku do Litwy było nie tylko wyciąganie reki ale też konkretne projekty w poszczególnych dziedzinach Możejki POLITBATALION czy AIR POLICING.
Pielgrzymka JPII to oczywiście wielki sukces a jej efekt mogą przyjść za wiele lat i fajnie że Pan to wkleił, szkoda że w tym ja sam pod tym tekstem skupiliśmy się na polityce
Ale tam chyba też wolą kremówki od encyklik.
Panie Combat, przede wszystkim nigdzie nie napisałem, że coś było dobre bo On tak powiedział, nie napisałem tylko, że wolę jego Jego podejście? tak, nie zaprzeczy Pan też, że miał większe wykształcenie niż nasz szlachetny adwersarz, obycie w świecie też o znajomości naszej wiary nie wspomnę. A każdy ma prawo do obierania sobie autorytetów jakie chce, ja też. - to jedno
A drugie - poza jednym niewielkim akapitem w tym obszernym artykule nie ma nic o świetowaniu przez grekokatolików, bo rzecz jest pisana przez rzymską katoliczkę i o rzymskich katolikach - jak świetowali, informacja i greckich jest tak naprawdę na marginesie treści artykułu, ale dla tego kto chce, staje się główną. Wydaje mi się, że łatwiej byłoby zauważyć oczywisty sens tego opracowania gdyby wszystko co idzie z Ukrainy nie było "filtorowane" przez okulary pod nazwą "Bandera, Swoboda, mordy, zadośćuczynienie itd." A mam wrażenie, że niektórzy nie potrafią inaczej
Papież podkreślał szczególną rolę Ukrainy w jej pośrednictwie między Wschodem i Zachodem. Powszechnie znane są jego słowa, że kościół na Ukrainie oddycha dwoma „płucami” – tradycjami Wschodu i Zachodu. Ojciec Święty prorokował nam „wiosnę kościoła”, jego duchowe odrodzenie, które może nastąpić tylko w warunkach wzajemnego zaufania.
Дякую Світлано та Кшиху)
Problem tylko w tym, że my dla Rosji (takiej czy innej) nie jesteśmy żadnym partnerem do dogadania się, a jedynie "rabem", którego od lat 300-tu zawsze chciała sobie podporządkować, i jeśli były jakieś okresy kiedy tego nie robiła, to znaczy ... że się w tym czasie do tego przygotowywała. Proszę mi pokazać jakiś przekład stabilnego układu z Rosją w ostatnich choćby 200 latach. W oparciu o to uważam, że propozycja Kisielewskiego ani o włos nie jest niestety bardziej realna niż Giedroycia. Jak to już ktoś napisał tutaj zawsze byliśmy czyrakiem na imperialnym rosyjskim tyłku (dodam, że stale jesteśmy - postępowanie ws wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej to kolejny dowód) i nie wierzę w możliwość jakiegoś możliwie partnerskiego dogadania się z nimi. Poza tym to wciąż jeszcze dla nas nie ta "kategoria wagowa". Jakie argumenty możemy zastosować względem kraju, którego władze rozumieją tylko siłę? nasz polski humanizm?
Natomiast z tym odtrącaniem ręki to uważam, że też jest różnie. Temat na szeroką dyskusję, ale myślę, że ta polityka (jeśli w ogóle jakaś jest) nie jest właściwa. Bo jak wygląda to nasze wyciąganie ręki? ale tak konkretnie, nie jakieś tam bzdurne jednorazowe euro, potrzebne kibolom, ale konsekwentna drugoplanowa polityka, nawet własnych rodaków nasze władze nie wspierały i nie wspierają w potrzebnym zakresie (piszemy tu o repatriacji - był przecież u władzy patriotyczny Jarek i ultrapatriotyczny Romek, prezydentem też był człowiek, który podpisałby taką ustawę obiema rekami i co? czemu przespali? a teraz jest kolejny powód młócki Tuska, pewnie słuszny, ale popatrzmy szerzej, historycznie i szczerze). Zaś o wspieraniu, promowaniu sił czy osób, które w tych krajach dawałyby nadzieję na zmiany "po naszej myśli" to już w ogóle nie mówię. Tego nie ma, a to wyciąganie ręki, to wg mnie tylko słowa, słowa i nic więcej. Pewnie nawet pozytywnie, ale na samych słowach niczego trwałego się nie zbuduje.
Doskonałym przykładem mogą być dla nas Niemcy, i ich soft power u nas, i proszę jaki skutek, nawet jeśli się Niemców u nas nie kocha, to z trudem znajdzie się tak zajadłe oponie o nich, wśród naszych "patriotów", jak o Ukraińcach. Owszem pomników faszystom nie stawiają, ale obficie finansują, z budżetów landów czy nawet federalnego, tych którzy praktycznie, w tym sądownie dążą de facto do takich granic, jak przed wojną. I co? a jakoś spokojniej to przechodzi, no bo wiadomo Niemcy to liczne fundacje, iluż ze współczesnych elit kształciło się na ich koszt czy to tutaj czy w Niemczech czy w innych krajach. Zatem, nie gryzie się ręki, która karmi albo karmiła : ).
Owszem prawdopodobnie jesteśmy za biedni by robić to w takiej skali w odniesieniu do naszych wschodnich sąsiadów, ale w jakiejś możemy. a czy robimy? wątpię. Mam przykład z własnej uczelni, jeśli już trafiają do nas studenci czy pracownicy ze Wschodu, to niemal wyłącznie cwaniacy i dorobkiewicze, którzy niczego poza własnym tyłkiem i kariera nie pilnują. I żaden z nich pożytek ani dla Polski ani sąsiadów. A są tam ludzie, którzy robią wiele, a robiliby jeszcze więcej - ale kto ich wspiera?
Ale jak powiedziałem, to temat na dłuugie rozważania.
Powyżej mamy przykład banalny. Niekiepski moim zdaniem artykuł zupełnie niepolityczny i w dodatku nie dotyczący kościoła prawosławnego ani greckokatolickiego (prawie) tylko rzymskokatolickiego, artykuł o rzeczach i osobie myślę miłych dla Polaka i katolika, bo jednak o najsławniejszym z naszego narodu, w dodatku napisany specjalnie ma moją prośbę, za darmo, przez bardzo zacną kobietę, zapracowaną ale czującą podobnie jak niektórzy moi znajomi, że trzeba pisać o rzeczach dobrych - i jaka się pierwsza opinia pokazuje pod nim. A no zwyczajny, znany mi przynajmniej od miesięcy odruch psa Pawłowa, nie pierwszy zresztą i nie jedyny.
To taka namiastka „wyciągania ręki” czyli wylewanie dziecka z kąpielą. Bo skoro na Ukrainie stawiają pomniki Bandery, to nawet na tych co dobrze o nas piszą trzeba uważać i jak to mi radził tutaj jeden „uświadomiony” – nie siadać do nich plecami.
I powiem Panu szczerze, że aż wstyd mi posyłać link do tego artykułu autorce, bo ona czyta ze zrozumieniem po polsku i jak zacznie czytać tą opinię to na pewno zrobi się jej przykro. Bo oczywiście ani nie popiera Swobody ani ich postawy, bo jest katoliczką, ani jej praca tego nie dotyczy, ale pośrednio również dostała po głowie, bo jakiś frustrat nie może się powstrzymać.
Zdecydowałem się jednak umieścić tekst, bo wierzę, że to margines, a większość czytelników naszego portalu potrafi docenić trud autorki no i to co się wydarzyło.
Panie tutejszy tu trochę zachował się Pan w stylu Hetmańskiego który parę dni temu wyzwał Pana od głupich ale nie napisał dla czego.Oczywiście JPII to po prostu JPII ale mówienie że coś było dobre bo on tak powiedział to bałwochwalstwo.Tez trzeba podać argumenty.Oriana Fallaci nie zgadzała się z jego polityka względem Islamu i wydaje się ze Benedyktowi XVI mimo ze był intelektualnym zapleczem papieża w niektórych elementach w tej konkretnej sprawie bliżej do dziennikarki niż do swojego dawnego przełożonego.Nie można mówić JPII tak uważał i basta, a wykształcenie tak jak pochodzenie nie przeszkadza ale tez nie jest wyznacznikiem wszystkiego.
Moja pragmatyczna bądź egoistyczna jak kto woli wizja dogadania się z silniejszym kosztem słabszego z nauczaniem JPII nic wspólnego niema ale Piotra już tak bo w nauczaniu ojca świętego nie ma nic o zakłamywaniu historii i oddychaniu dwoma płucami kosztem kłamstwa.
Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka powinna jeśli już nie potępić mordów to nie wspierać tak jak robi to Wożniak Swobody.Program tej partii nic z nauczaniem Kościoła i JPII wspólnego nie mają.
Wieczorem ukraińscy grekokatolicy i prawosławni zasiądą do wigilijnych stołów. Znajdą się na nim potrawy postne, a w rogu pomieszczenia stanie "diduch" Życzę zdrowia i wszelkiej pomyślności.
Dziękuje bardzo za powitanie)
http://www.youtube.com/watch?v=9mjhgAfS6n8&feature=related
Wszystko pięknie i uczenie Pan ujął tyle że ta banda odczytuje to jako słabość a słabi nie mają racji bytu.Gdyby na początku dostali na odlew w pysk to nie mieli by głupich pomysłów.
Po prostu błogosławiony,Tyle że miał zamknięte oczy na przemoc i gwałt a ja wolę patrzeć im na ręce,Nieraz aż dziwię się jak przy tak dużym marginesie tolerancji ma Pan w ogóle miejsce na pisanie.Oczywiście nie pominął Pan okazji na przypięcie łatki.
ja też wole koncepcje JPII
ale niestety realia są bliższe temu co co przedstawił Pan Piotrek.
to my wyciągamy rękę ale jest ona odtrącana.Tyczy się to nie tylko Ukrainy ale całego obszaru ULB .
Serce mówi mi że warto by kontynuować tą politykę ale rozum że racje miał Stefan Kisielewski który sugerował dogadanie się z Rosja nad ich głowami a nie Giedroyc
,,Władze Indii, których siły zbrojne już są silniejsze niż u Pakistanu, a może nawet Chin dzięki myśliwcom Su-30MKI"
Budżet MON Indii to ponad 30 MLD $ Chin oficjalnie 90MLD $ nieoficjalnie, co najmniej 100MLD $(dla porównania Polski 30MLD Zł Niemiec 40 MLD $ a Pakistanu jakieś 5 $ plus bezzwrotna pomoc z USA).Trzeba wziąć pod uwagę, że Chińska broń(kupują ją też Pakistan) jest tańsza od uzbrojenia importowanego przez Indie a ponieważ pieniądze te trafiają do rodzimych zakładów można sobie pozwolić na większe wydatki.Chińska zbrojeniówka góruje nad Indyjską pod każdym względem to jest powód, dla którego Indie wyprzedziły Chiny w imporcie uzbrojenia, po prostu Chiny produkują już same większość potrzebnych systemów.
Jeśli chodzi o samoloty, produkowane i użytkowane operacyjnie są FC-1 w Pakistanie nazywany JF-17 Thunder.Chińczycy nazywają go pierwszym chińskim myśliwcem, choć połowę kosztów badań pokrył Pakistan projektowanie zaczęli uwaga amerykanie skończyli Rosjanie, radar jest z Włoch silnik znowu z Rosji, itd..Dużo bardziej chiński jest J-10.Bazuje on, co prawda na Izraelskim myśliwcu Lavi(lwiątko), ale można go nazwać Chińskim.Historia jego powstania jest dość ciekawa.Izrael rozwijając swoje lotnictwa chciał dysponować dwiema maszynami jedną myśliwską miały nimi być amerykańskie F-15 drugą bardziej bombową.Korzystając ze wcześniejszych doświadczeń w budowie samolotów Nasher(zbudowany na podstawie francuskich projektów wykradzionych przez Mossad) i Kfir oraz amerykańskich pieniądzach zaczęto budować samolot Lavi. W pewnym momencie Amerykanie uznali jednak, że może być on konkurencją dla ich F16 i postanowili częściowo sfinansować zakup tych ostatnich dla Izraela finansowanie programu Izraelskiej maszyny wstrzymano.Jednak opracowane technologie zostały w Izraelu a ponieważ eksport pomarańczy już dawno przestał być podstawą Izraelskiej gospodarki postanowiono poszukać klienta okazali się nimi Chińczycy.Maszyna początkowo tak jak FC-1 miała dużo elementów zagranicznych, ale z czasem ulega sinoizacji.W ostatnich dniach przekroczono kolejny próg technologiczny prezentując na tej maszynie radar z aktywnym skanowaniem fazowym.Został opracowany przez Nanjing Research Institute of Electronics Technology (NRIET). Pracuje w paśmie X (8-12 GHz), a moc jego zasilania wynosi ponad 10 kW. Składa się z 1152 modułów nadawczo-odbiorczych.
Wcześniej NRIET opracował radar z AESA do samolotu dalekiego rozpoznania i dowodzenia KJ-200.Indie importują zarówno samoloty wczesnego ostrzegania jak i radiolokatory dla samolotów. Chińczycy skopiowali tez sprzedawane przez Rosje samoloty Su30MKK(tak samo jak Indyjskie Su30MKI bazuje na samolocie Su27 ale nie ma silników z wektorowaniemm ciągu ,,zachodniej” awioniki, i radaru ze skanowaniem fazowym)
Wreszcie Chiny zaprezentowały swój własny prototyp samolotu 5 generacji J-20.Nawet, jeśli prace nad nim potrwają długo to nie jest powiedziane, że nie wejdzie on do produkcji przed T-50.Byc może jest to powodem zainteresowania Indii interwencyjnym zakupem samolotów F35(gdyby amerykanie zgodzili się na transfer technologii może w tedy całkowicie zarzucono by udział w produkcji T-50.)
Chiny prowadzą też w produkcji lotniskowców bo ich pierwsza maszyna choć tez pochodziła z byłego ZSRR została doprowadzona do użytku we własnych stoczniach, a okrętów podwodnych z napędem atomowym nie muszą leasingować produkują własne typu Han i Shang.To samo tyczy okrętów konwencjonalnych Indie importują je z Francji i Rosji CHrL opracowało własne udane modyfikacje Rosyjskich jednostek typu Kilo.
Oczywiście Su30MK będący połączeniem Francuskiej i Izraelskiej awioniki z rosyjskimi osiągami ma dużo większe możliwości niż maszyny chińskie, ale większe możliwości maja tez maszyny amerykańskie. Chińczycy równoważą tą przewagę odpowiednia strategia w przypadku amerykanów tzw. strategia antydostępowa(o której będzie dalej) w przypadku Indii maja przewagę w każdym innym elemencie dodatkowo udało im się okrążyć półwysep Dekan ich sojusznikiem jest nie tylko Pakistan ale także Birma i Sri Lanka gdzie maja swoje bazy Marynarki wojennej .S koro nieporównywalnie silniejsza armia amerykańska miała by problemy z Chińczykami to wątpię żeby Indie za sprawą jednego elementu takiego jak Su30MKI sobie poradziły. Nie chce mi sie pisać wkleję wiec tekst z Polski Zbrojnej. Traktuje on głównie o amerykańskiej odpowiedzi na chińska strategie, ale siła rzeczy jest i o chińskich koncepcjach
,,Odpowiedzią Stanów Zjednoczonych na rozwój chińskich zdolności militarnych jest koncepcja bitwy powietrzno-morskiej.
Od kilku lat w amerykańskich opracowaniach na temat rozwoju chińskich zdolności militarnych pojawia się pojęcie „strategia antydostępowa”. Polega ona na pozbawieniu przeciwnika możliwości dotarcia do stałych elementów infrastruktury wojskowej (takich jak wysunięte bazy) czy też rozmieszczenia wojsk na teatrze działań.
Równolegle funkcjonuje także termin „odmowy dostępu do obszaru” (area denial), co oznacza uniemożliwienie drugiej stronie operowania siłami już rozmieszczonymi i stwarzania zagrożenia dla celów ruchomych (głównie okrętów). Rozwój tego rodzaju zdolności jest dla Stanów Zjednoczonych jeśli nie zagrożeniem, to co najmniej poważnym wyzwaniem. Odpowiedzią supermocarstwa ma być koncepcja bitwy powietrzno-morskiej, integrującej działania US Navy i US Air Force.
HIPOTETYCZNE ZAGROŻENIE
Gdy w latach 1995 i 1996 doszło do sytuacji kryzysowych związanych z Tajwanem, nazywanym na kontynencie zbuntowaną chińską prowincją Tajpej, Stany Zjednoczone wysłały w ten rejon dwie lotniskowcowe grupy bojowe. Demonstracja siły na morzu mocno ostudziła konfrontacyjne zapędy komunistycznych władz.
Ta bolesna i bez wątpienia odebrana jako upokarzająca lekcja skłoniła Chińską Republikę Ludową do skoncentrowania się na rozwoju morskich sił zbrojnych, w tym także asymetrycznych systemów uzbrojenia i taktyk działania. Aby ograniczyć lub wręcz uniemożliwić działania US Navy, Chiny nie potrzebują jedenastu lotniskowcowych grup bojowych, muszą jednak znacząco zwiększyć polityczne i militarne koszty zaangażowania. Temu właśnie ma służyć flota ponad pięćdziesięciu konwencjonalnych i nuklearnych okrętów podwodnych, w większości wyposażonych w rakiety przeciwokrętowe, a także rakiety balistyczne zdolne do rażenia lotniskowców, nowoczesne niszczyciele i fregaty rakietowe, myśliwce oraz bombowce uzbrojone w pociski Cruise. Chińczycy mają również rozbudowaną wzdłuż wybrzeży kraju sieć obrony powietrznej, około tysiąca dwustu rakiet krótkiego zasięgu, w większości skupionych w rejonie Cieśniny Tajwańskiej, oraz przeszło setkę pocisków średniego zasięgu. Mogą one razić cele w Japonii, Korei czy na Guam, gdzie znajdują się bazy USA.
Amerykańska obecność na obszarze zachodniego Pacyfiku opiera się na istnieniu kilku kluczowych baz oraz sojuszach z Japonią i Republiką Korei. Nie ma jednak możliwości wejścia w głąb lądu, którą w niewielkim tylko stopniu zapewniają północne obszary Japonii i Australii. Wyłączenie z rozgrywki takich baz, jak Kadena, Misawa, Sasebo, Osan czy Kunsan, wypchnęłoby Amerykanów poza tak zwaną pierwszą linię wysp. Jeśli doszłoby także do zniszczenia baz lotnictwa i floty na Guam, US Navy straciłaby całkowicie zaplecze logistyczne i wsparcie US Air Force w regionie. Jej zdolności działania zostałyby poważnie ograniczone, zwłaszcza gdyby Chińczycy zdecydowali się na podjęcie akcji przeciwko amerykańskim satelitom i na cybernetyczne ataki na sieci C4ISR. Nie ma znaczenia, w jakim stopniu ten scenariusz jest realny. Aby pozostać wiarygodnym graczem, supermocarstwo musi wziąć pod uwagę wszystkie warianty rozwoju wydarzeń.
TAJNE PRACE
Prace nad koncepcją bitwy powietrzno-morskiej ruszyły we wrześniu 2009 roku po podpisaniu wstępnego porozumienia pomiędzy zainteresowanymi rodzajami sił zbrojnych. Usankcjonował je niejako czteroletni przegląd obronny (QDR) z 2010 roku, w którym zalecano opracowanie wytycznych określających, jak pokonać przeciwnika, zwłaszcza uzbrojonego w zaawansowane technologicznie systemy „antydostępowe”.
Koncepcja ta ma wskazać, w jaki sposób lotnictwo i marynarka powinny zintegrować działania w powietrzu, na morzu i lądzie, w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni, aby utrzymać (a w razie potrzeby przywrócić) swobodę działania amerykańskich sił rozmieszczonych na obszarze zachodniego Pacyfiku. Prace te nie są jawne, jednak z materiałów publikowanych w specjalistycznych periodykach, z oficjalnych wystąpień wojskowych i polityków oraz opracowań wpływowego Center for Strategic and Budgetary Assessments wyłania się ich w miarę szczegółowy obraz.
Bitwa powietrzno-morska nie jest doktryną operacyjną, nie określa założeń ewentualnej kampanii na szczeblu taktyczno-operacyjnym. Ma być raczej narzędziem podtrzymania wiarygodności USA oraz amerykańskich wpływów w regionie poprzez (jak to ujęli analitycy CSBA) demonstrowanie sojusznikom, że nie padną oni ofiarami szantażu ze strony Chin oraz że nie grozi im żadna forma finlandyzacji. Aby osiągnąć ten cel, Stany Zjednoczone muszą zachować zdolność do interwencji w razie konfliktu z ChRL, wliczając w to przystąpienie do wojny konwencjonalnej. Co istotne, koncepcja nie zakłada, że tak się stanie, a samo demonstrowanie zdolności ofensywnych ma być czynnikiem zmniejszającym prawdopodobieństwo zaistnienia takiego scenariusza.
PLAN BITWY
Waszyngton przyjmuje, że do konfliktu zbrojnego doszłoby z inicjatywy Państwa Środka. W pierwszej kolejności nastąpiłby wówczas atak na amerykańskie satelity odpowiadające za rozpoznanie i łączność, co spowodowałoby ich fizyczną eliminację bądź zakłócenie działania (cyberwojna). Kolejnym etapem byłyby ataki rakietowe (z użyciem pocisków balistycznych i samosterujących) na amerykańskie oraz japońskie bazy lotnictwa i marynarki, a także na okręty wojenne znajdujące się w odległości do 1500 mil morskich od chińskich wybrzeży.
Zadaniem rozmieszczonych wcześniej konwencjonalnych i atomowych uderzeniowych okrętów podwodnych byłoby z kolei przerwanie morskich linii komunikacyjnych (SLOCs), a tym samym uniemożliwienie przesunięcia i zaopatrywania sił amerykańskich. Teatr działań wojennych objąłby obszar od Hawajów po Diego Garcię, odciągając tym samym znaczne siły US Navy z regionu zachodniego Pacyfiku. Efektem takich ataków byłyby: utrata przez siły USA tak zwanych obszarów bezpiecznych (sanctuaries), w których mogłyby się one w miarę swobodnie przegrupowywać i przygotowywać lub prowadzić operacje militarne; utrata bądź zakłócenie działania sieci łączności i dowodzenia; uniemożliwienie dostępu do rejonu działań wojennych, a w konsekwencji całkowity zanik inicjatywy strategicznej i operacyjnej.
Należy również zwrócić uwagę na sytuację sojuszników Stanów Zjednoczonych – taki rozwój wypadków oznaczałby najprawdopodobniej utratę Tajwanu i Republiki Korei oraz poważne zagrożenie Japonii. Ten ostatni kraj jest kluczowy dla układu sił w regionie, między innymi z uwagi na marynarkę wojenną i lotnictwo stanowiące istotne wsparcie US Navy w zakresie zwalczania okrętów podwodnych, celów balistycznych oraz rozpoznania elektronicznego pola walki.
Podstawowym celem USA, a zarazem początkiem pierwszego stadium bitwy powietrzno-morskiej byłoby przetrwanie ataku przy jak najmniejszych startach własnych, a następnie przeprowadzenie uderzeń w sieć dowodzenia nieprzyjaciela, ograniczenie (eliminacja) jego zdolności do ataków dalekiego zasięgu, a w rezultacie przejęcie i utrzymanie inicjatywy operacyjnej w powietrzu, na morzu, w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni. Drugim stadium (część operacji mogłaby przebiegać równolegle z pierwszym) byłaby kontynuacja kampanii utrzymania inicjatywy we wszystkich tych obszarach, przerwanie morskich linii komunikacyjnych i rozpoczęcie blokady morskiej, utrzymanie własnych zdolności logistycznych oraz (co nie jest już zadaniem stricte militarnym) zwiększenie produkcji zbrojeniowej, zwłaszcza precyzyjnych systemów rażenia.
Prowadząc takie działania, lotnictwo i marynarka mają sobie wiele do zaoferowania. I tak, na przykład, operacje US Air Force przeciwko elementom chińskiej infrastruktury ISR (Intelligence, Surveillance, Reconnaissance) wpłyną na swobodę działania jednostek US Navy. Wyposażone w system Aegis okręty mogą wówczas roztoczyć parasol antyrakietowy nad bazami lotniczymi, a odpalane z jednostek nawodnych i podwodnych pociski Tomahawk znacząco zmniejszyć możliwości chińskiej obrony przeciwlotniczej. Pozwoli to US Air Force na prowadzenie ataków w głębi chińskiego terytorium przeciwko operującym tam wyrzutniom pocisków balistycznych, stacjom radarów pozahoryzontalnych oraz lotniskom. Wyeliminowanie przez lotnictwo US Navy chińskich myśliwców umożliwi przesunięcie bliżej wybrzeży powietrznych tankowców US Air Force, a w dalszej kolejności wykorzystanie bombowców strategicznych do misji wymuszania blokady morskiej, w tym minowania i patrolowania wyznaczonych rejonów.
W ostatnich miesiącach mówi się również o konieczności wpisania w koncepcję bitwy powietrzno-morskiej Korpusu Piechoty Morskiej. Gdyby bowiem w początkowej fazie konfliktu doszło do zajęcia przez ChRL części spornych wysp i archipelagów, ich odzyskaniem musiałyby zająć się Stany Zjednoczone, państwa regionu nie mają bowiem takich formacji jak United States Marine Corps.
Bitwa powietrzno-morska nie byłaby szybką kampanią. Według amerykańskich szacunków sama operacja przywrócenia przewagi powietrznej nad Japonią, kluczowa dla rozpoczęcia dalszych działań, mogłaby potrwać kilka tygodni. Kilkanaście zajęłoby wywalczenie podobnej przewagi nad wodami wewnątrz pierścienia pierwszej linii wysp i uczynienia zeń obszaru „morza niczyjego”, na wzór pasa „ziemi niczyjej”, znanego z pól I wojny światowej. O kilkumiesięcznej nawet perspektywie mówi się w przypadku działań przeciwko chińskim okrętom podwodnym, trudno również wyobrazić sobie skuteczną, a jednocześnie krótkotrwałą blokadę morską czy gwałtowne (w ciągu kilku tygodni) zwiększenie produkcji zbrojeniowej. Choć w nazwie koncepcji pojawia się słowo „bitwa”, jest to całościowa kampania, będąca reakcją post factum na atak nieprzyjaciela.
SCENARIUSZE WASZYNGTONU
Chociaż bitwa powietrzno-morska skupia się na opisie działań wojennych, koniecznych do zwycięstwa w konfrontacji militarnej z Chinami, jej podstawowym celem jest niedopuszczenie do takiej sytuacji. Poprzez zademonstrowanie zdolności do zwycięstwa nawet w skrajnie niekorzystnych okolicznościach będzie ona spełniać funkcję odstraszającą, a zarazem uwiarygodni politykę Stanów Zjednoczonych, umocni ich pozycję w regionie i wpłynie na zwiększenie asertywności Japonii, Republiki Korei oraz państw niebędących formalnie sojusznikami USA, a uwikłanych w spory graniczne z Pekinem i obawiających się chińskiej dominacji. To zaś już dziś pozwala Waszyngtonowi snuć scenariusze wykorzystania lotnisk na Filipinach, w Indonezji czy Wietnamie, czyli potencjalnego rozproszenia sił i uczynienia ich mniej podatnymi na zaskakujący atak, co w konsekwencji sprawia, że staje się on jeszcze mniej prawdopodobny.”
:) Pan się nie obrazi, ale ja wolę podejście Jan Paweł II bo co by nie mówić facet miał zdecydowanie szersze horyzonty :) wykształcenie też lepsze, ze o innych przymiotach nie wspomnę
Rzadko się z Panem zgadzam, ale w tym wypadku ma Pan niestety rację, a takie pojednanie opiera się głównie na amnezji historycznej po stronie polskiej, gdyż na temat stosunków polsko-ukraińskich w XX wieku nie uczy się w szkole bądź uczy tyle co nic. Obawiam się tylko, że Pana wrogie podejście w stosunku do Ukraińców może jedynie przysparzać zwolenników neo-faszystowskiej "swobodzie" opierającej często swoją propagandę na ksenofobii.
Do czasu kiedy z ukrainy dobiegać będą takie głosy 30% populacji nie uwierzę w żadne porozumienie.Do czasu aż ukraiński kościół prawosławny powie przepraszamy za święcenie siekier do mordów polskiej społeczności na Polskiej ziemi nie uwierzę.A ten kto w te brednie wierzy jest niepoważny. bo to jest prawdziwy głos ukraińców.Ale przecież autor tego artykułu wie a bredni o pojednaniu to mamy aż nadto w oficjalnych wiadomościach. "Bandera przyjdzie - zaprowadzi porządek", "OUN UPA - uznanie państwowe!", „Bohaterom UPA – chwała! Ukraińcom – silne państwo!”, „UPA – banderowskie wojsko!”, „"Chwała narodowi! Śmierć wrogom!”, „Ukraina ponad wszystko!”.
Najbardziej emocjonalną i radykalną mowę wygłosił przywódca „Swobody” w Kijowie Andrij Illienko:
„Dzisiaj przeprowadzamy nasz tradycyjny marsz na cześć Stepana Bandery. To pierwsza akcja, którą przeprowadzamy w tym roku.
Niektórzy mówią, że rok 2012 to rok „końca świata”. Myślę, że to będzie rok końca świata dla tej bandy, która dziś kieruje Ukrainą. My nawet wiemy dokładnie, kiedy ten koniec nastanie – po wyborach parlamentarnych w październiku 2012 roku, gdy zwyciężymy tak albo inaczej. Oczyścimy parlament od bandy, która tam obecnie siedzi, i zrobimy ogromny krok, aby przybliżyć społeczną i narodową rewolucję.
Dzisiaj na Ukrainie są tylko dwa warianty: albo ty – banderowiec i walczysz z tym reżimem, albo ty – „warzywo” i idziesz służyć oligarchicznej władzy. To walka nie tylko na mitingach, akcjach, to walka codzienna i systematyczna. I zrobimy tak, żeby ci bandyci znaleźli się „pod podłogą”, a na Ukrainie panowali my – Ukraińcy. Bandera i banderowcy - to ludzie, którzy byli gotowi w każdym momencie oddać życie za Ukrainę.
Oni byli gotowi nie tylko wysłać ludzi na niebezpieczny czyn Już niedługo na Ukrainie nastanie moment, gdy będziemy musieli działać tak samo jak Bandera, i każdy z nas ma być gotowy oddać życie za Naród, za urzeczywistnienie społecznej i narodowej rewolucji.
Mścić się, mścić się na tych łajdakach w Leksusach, na tych łajdakach w Radzie Najwyższej! To będzie nasz czas i to będzie zwycięstwo banderowskiej armii, która przejdzie Dniepr i ustanowi na całym terytorium Ukrainy władzę, która będzie straszna dla wrogów Ukrainy! Chwała Ukrainie - Chwała bohaterom! Chwała narodowi – Śmierć wrogom! Ukraina ponad wszystko!"
:) a prosze bardzo, jak Pan uważa :)