Rządząca w Kijowie klika faszystowska jęła nazywać formacje powstanców Noworosji 'siłami rosyjskimi'. Robi się to zapewne po to by zach. Ukrainców przekonać, iż Ukraina walczy z s Rosją a nie tylko z powstańcami donbaskimi. Nadchodzącą przegraną terrorystycznego wehrmachtu posłanego przez kijowską szajkę na Donbas będzie wtedy łatwiej usprawiedliwić ludności zach. Ukrainy.
Skłócanie Rosjan z Polakami i Polaków z Rosjanami to jeden z najważniejszych postulatów ‘Uchwały Krajowego Prowidu OUN’ potwierdzany w rzeczywistości. O Tutejszym wiemy, że jest emerytem-alkoholikiem. Analiza jego dokonywanych w skrajnie różnych stylach wypowiedzi wskazuje na chorobę psychiczną zwaną 'dwubiegunowością' (bipolar mental disorder). Wściekle i zawzięcie atakuje krytyków banderyzmu i faszyzmu ukraińskiego, przez to realizując wytyczne Uchwały Prowidu OUN z 1990 r., której autentyczność jest potwierdzana przeraźliwie wyraźnie w naszym życiu politycznym, społecznym i na forach, po potwierdzeniu jej przez wiarygodnych badaczy, takich jak dr. Poliszczuk i prof. Prus. 'Tutejszym' jest zapewne Ukraińcem udającym Polaka by zyskać zaufanie. Jest autorem najbardziej wulgarnych wpisów na tym forum. Wypacza rolę Rosji w kwestii Kresów obecnie i w latach 90-tych ub. stulecia. Cytuję z wpisu 'Anarchisty' z 7.9.2014 19:47; "Uchwała Krajowego Prowidu zakłada, że rehabilitacji UPA powinno towarzyszyć zacieranie śladów polskości na Kresach. Głosi więc: Przede wszystkim należy narzucić Polakom nasz punkt widzenia na historię i na sto-sunki ukraińsko-polskie. Nie dopuścić do głoszenia, że Lwów, Tarnopol, Stanisławów, Krzemieniec i in. kiedykolwiek odgrywały rolę polskich ośrodków kultury. Zawsze były to ośrodki kultury ukraińskiej. Polacy nie odgrywali w nich najmniejszej roli, a to, co o nich głosi się dzisiaj, zaliczyć należy do polskiej szowinistycznej propagandy . W rzeczy samej dokłada się wielu starań, aby na Zachodniej Ukrainie znikały znaki polskości. Jest to szczególne bolesne, gdy zważyć, iż po rozpadzie Związku Radzieckiego wymienione miejscowości mogły z powrotem należeć do Polski. Według Żydówki z Drohobycza, a zarazem wielkiej polskiej patriotki doc. dr Dory Kacnelson na początku pieriestrojki odzyskanie Kresów Wschodnich było w zasięgu ręki. Kiedy bowiem Związek Sowiecki zaczął się rozpadać, w rosyjskich stacjach radiowych i telewizyjnych wystąpił wojewoda petersburski, prof. prawa międzynarodowego Anatol Sobczak i stwierdził, iż zgodnie z prawem międzynarodowym, jeśli federacja kilku zjednoczonych krajów rozpada się, terytoria, które dołączono później, mają prawo wrócić do ich poprzedniego statusu. Gorbaczow chciał więc Polsce oddać Lwów, Wilno, Stanisławów, Grodno i Tarnopol. Informację podaną przez doc. Kacnelson podtrzymał prof. Edward Prus, podkreślając jednocześnie, że na przeszkodzie planom Gorbaczowa stanęli Michnik [Szechter], Geremek [Lewartow], Mazowiecki [Dikman] i Kuroń [Kornblum] ..." Polemika z Tutejszym, kwezalem, uri, amstafem i im podobnymi rzecznikami faszyzmu ukraińskiego i Judeopolonii jest bezcelowa. Nie dodają świeżych materiałów, ograniczając się do kalumnii i napaści na użytkowników o odmiennych poglądach. Tu nikt nikogo nie przekona bo próby przekonywania ludzi, którzy znając zbrodniczość ukraińskiego nacjonalizmu zdecydowali sie go bronić i propagandować ukraiński neohitleryzm oraz syjonistyczną ideę polsko-ukraińskiego państwa, Judeopolonii, są płonne. Nie polemizuję z nimi również dlatego, że oni kulturalnie i spokojnie polemizować nie umieją: Ukraińcy tego nie potrafią. Widać to na filmach z ich parlamentu, Rady, jaką wolą argumentację; nie wywody logiczne i cytaty prawa lecz okładanie się pięściami po mordach. Bandycka Ukraina to nie republikański Rzym. Jedyna korzyść z ich wypowiedzi na tym forum to nasze lepsze rozpoznanie śmiertelnych wrogów Polski: ukraińskich nacjonalistów, którzy teraz przemycają nam ideę Wielkiej Ukrainy od Sanu do Donu i szkodliwą dla nas rusofobię pod pokrywką rzekomego polskiego patriotyzmu.
‘Uchwała’ jest tu: http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/rubiez/osad/uchwala.html i tu: http://narodowikonserwatysci.pl/tag/maria-jazownik/
A dlaczego ich pojmano, fakt rozgłoszono. Puścić ich w dalszą, kontrolowaną drogę. Po dotarciu do celu, po pewnym okresie swobodnej rozmowy na pewno zeznają wszystko, łącznie z tym kto, kiedy i co kazał im zeznawać, łącznie z życiorysem. Cena jest jedna: brak medialnych sensacji na temat ruskich zielonych ludzików. Chyba że potem hurtem chciano by ich oddać razem z ich zeznaniami. Wątpię czy zechcą do Matuszki wrócić, czy raczej wybiorą emigrację na Zachód.
Na wiosnę tego roku Ukraińska armia miała zdolnych do wyjścia na poligon ,a nie do walki
ok 6000 ludzi .Aktualnie ochotnicze bataliony to penie jakieś 5000 ludzi i pewnie 30 tyś żołnierzy.
Podnieśli się z nicości.
A ta zabawna bajka opowiadana przez pojmanych Rosjan to czysty śmiech ,mówią to co im kazano
nie ma stanu wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą więc to wykorzystują.
Wszystko jedno czy widzialne czy niewidzialne - jesli 3 tysiace ruskich wojow pogonilo "tagore" banderowskie heroje 40 milionowego kraju, NATO ma problem (jakos nie widze aby ktokolwiek chcial sie bic za te "heroje").
Apropo "zatrzymanych" - to jak tagore mysli ze ruscy tak sobie rzucaja na lewo i prawo wojsko nie informujac ich ze jaka na wojne i majac nadzieje ze bedzie walczylo - to wyobraz sobie jak te 3000 bedzie wczesniej powiadomione albo jak im sie GPS zgubia (tak jak amerykanom pare dni temu na polskiej wsi ;D). Przeciez taka "armia" to rozpi...i wszystko po drodze na tej Upainie zanim w panice dojada na polska granice ;D)
ciekawa wypowiedź z onetu (czasem warto tam zajrzeć tylko dla komentarzy): "W sprawie zmniejszenia dostaw gazu –
gdyż pojawiają się niedopowiedzenia – Pani w telewizji (przed południem)
– rzeczniczka PGNiG zapytana kilkakrotnie nie odpowiedziała na pytanie
(broniła się rękami i nogami) – którego sens (mniej więcej) był taki
„czy tak jak twierdzi Gazprom dostajemy tyle samo surowca co wcześniej –
a brakujące 45 % wynika tylko z tego – że złożyliśmy większe zmówienie,
po to – by nadwyżkę niepotrzebną nam – przesłać na Ukrainie ?”
I taka właśnie jest prawda jak można po reakcji tej pani (już nieco
zdenerwowanej) sądzić. Panowie w studiu komentatorzy (Blumsztajn i
jeszcze jeden Pan) – wypowiedzieli w tym kontekście słowa odwołujące się
do solidarności wobec Ukrainy - „to będzie dla nas test – w zimie – czy
pomożemy sąsiadowi ?” (z sugestią – iż powinniśmy).
Żydzi to bestie i mordercy. Mordują kobiety, starców i dzieci bez litości. Mordowali na Kresach, w Katyniu, w ramach Operacji Polskiej, mordowali w Palestynie i mordują nadal - od Dajr Jasin do dzisiejszego ludobójstwa. To oni stoją za atakiem na WTC. Obecnie wypłynęło już tyle dowodów, że trzeba być ślepym i głupim by nie dostrzegać, że Mossad za to odpowiadał. Ale dalej ich media robią z opinii światowej skończonych debili. Kto nie wierzy niech spojrzy w historię. Oni zaatakowali z powietrza amerykański okręt USS Liberty by sprowokować interwencję zbrojną USA na bliskim wschodzie. Zginęło 34 niewinnych ludzi. Albo poczytajcie o skandalu z tzw. aferą Laven. To, że dziś jest na necie film z kamery z hotelu na przeciwko pentagonu na którym widać wybuch w ścianie ale nie widać samolotu to też o tym media w Europie nie mówiły. Zresztą żyd, który ujawnił aferę Watergate - Carl Bernstain powiedział wprost, że za atakiem na Irak stoją jego parchaci bracia. http://www.youtube.com/watch?v=pqKiOdhrRPw
Widzisz Wilno, Nie wiem skąd ta Twoja potworna pewność że Rosja to na pewno nie agresor. Przynajmniej nie wobec ukochanej przez nią Polski. Rozumiem że Rosja, w ramach swojego umiłowania pokoju, ewentualnie zniszczy Polskę w ramach obrony przed jej agresją. To się nazywa ruska prowokacja, Wilno. Ja Wilno znam ruskich, nie wierzę w panslawizm, ten wynalazek jest mi wrogi i obcy. Są tylko rosyjskie, wielkomocarstwowe interesy i jej dążenia do odbudowy utraconego mocarstwa. Są też nasze dążenia do obrony przed możliwą ruską agresją. Ja urodziłem się w Polsce, związek radziecki przylazł do mnie, ukradł mi moją ziemię, mój dom w którym się urodziłem, moją Polskę. Moja Matka i Babcia razem ze mną repatriowali się ze związku radzieckiego. Do pewnego momentu jesteś mi bliski, do momentu przełamania i złamania psychiki polskiego dziecka przez ruskiego okupanta. Ja dotarłem do tej granicy, potworne uczucie, wycofałem się w zimną skrytą nienawiść, w moją skrywaną dumę. Że pomimo tego, że nie jestem Rosjaninem, nie jestem Ukraińcem że jestem tylko Polakiem, to jestem dumny z tego, że ja im jeszcze pokażę. Nie powinienem tego na tym forum zrobić, ale zdradzę ci moją osobistą tajemnicę. Z tego że byłem tak blisko załamania, że żałowałem że jestem tylko Polakiem a nie inną nacją bardzo cierpiałem, że byłem tak bliski zdrady mojej ojczyzny. Byłem przecież tylko dzieckiem, ale to mnie utwardziło na zawsze. I tkwi we mnie. Przezorny zawsze zabezpieczony, Wilno. Masz rację Wilno, teraz ta Polska jest tak potwornie uwarunkowana przez swoje układy geopolityczne że aż nijaka. Ale zawzięta duma że jesteśmy Polakami, że interes Polski przekładamy ponad wszystko jest w nas. Jaką by ona nie była. Mam rację Wilno? Jeżeli w czymkolwiek Ciebie Wilno uraziłem to serdecznie przepraszam, nie było to moim zamiarem.
Tak czy siak... Ruskie maja Niewidzialna Armia.... pol roku nie umjeja zlapac jednego jenca ani nawet zrobic jednego zdjecia ..... to jest TO JEST TECHNIKA ..... jak Nato che wygrac wojne z "duchami"??????
@Tutejszym: 11.09.2014 09:34) CZYŻBY AGRESJA WYWOŁANA SPOŻYWANIEM SKAŻONEGO ETYLEM ALKOHOLU. WALISZ JUŻ NA ŚLEPO WSZYSTKICH DOOKOŁA . TO OKREŚLENIE ŚWIETNIE OBRAZUJE OBECNY STAN TWOJEGO UMYSŁU( Mam wrażenie ze mnie Marsjanin.) A SŁONIKI TEŻ WIDZISZ??? CZY WOLISZ MYSZKI.
Warto przypomnieć historyczny zarys OBRONY GRODNA W 1939 R . DOŚĆ DAWNO UCZYNIŁ TO MIESIĘCZNIK ,,ODKRYWCA" W PONIŻEJ CYTOWANYM ARTYKULE..................................................................................................... ZAPOMNIANE ORLĘTA , OBRONA GRODNA W 1939 r
Odkrywca, 09/2005 / 2005-09-13
Orlęta Grodzieńskie wciąż czekają na godne upamiętnienie swojego poświęcenia.
Jednym z najbardziej wzruszających elementów polskiej tradycji patriotycznej jest umiłowanie wolności i bohaterstwo najmłodszych obrońców Ojczyzny. Poczesne miejsce w symbolice narodowej zyskały Orlęta Lwowskie i Mali Powstańcy Warszawscy. W cieniu zapomnienia pozostają jednak ich rówieśnicy, uczestniczący w desperackiej obronie Grodna przed sowieckimi agresorami w roku 1939. Orlęta Grodzieńskie wciąż czekają na godne upamiętnienie swojego poświęcenia.
Gród Batorego
Grodzieńska starówka - miejsce zażartej walki z czołgami sowieckimi.
Zdjęcia: archiwum autora.
Nadniemeńskie Grodno od wieków związane było z Rzeczpospolitą jako jeden z ważniejszych ośrodków miejskich Wielkiego Księstwa Litewskiego. Prawa miejskie uzyskało w roku 1391. Za panowania Jagiellonów Grodno stało się jednym z miast rezydencjalnych. Tam właśnie zmarł św. Kazimierz, patron Polski i Litwy oraz król Stefan Batory, fundator kolegium jezuickiego. W XVII wieku miasto zostało splądrowane przez Szwedów, ale szybko dźwignęło się z ruiny. Z woli Jana III Sobieskiego, co trzeci sejm walny Rzeczypospolitej odbywał się w Grodnie, tak więc zyskało ono, wprawdzie nieoficjalnie, status „trzeciej stolicy”. U schyłku niepodległości, w roku 1793 w Grodnie obradował ostatni sejm Rzeczypospolitej. Warto przypomnieć, że wtedy właśnie uchwalono ustawę przywracającą do życia Order Krzyża Wojskowego, czyli Virtuti Militari. To tu w 1795 roku abdykował Stanisław August Poniatowski. Podczas III rozbioru miasto zagarnięte zostało przez Rosję i w roku 1802 awansowało do rangi stolicy guberni. Mieszkańcy Ziemi Grodzieńskiej licznie uczestniczyli w powstaniach 1830 i 1863 roku. W okresie I wojny światowej miasto okupowane było przez Niemców, którzy rozgrabili bibliotekę dominikańską, a w roku 1920 dwukrotnie stało się areną działań zbrojnych, jako ważny węzeł komunikacyjny na froncie polsko-bolszewickim. Dziesięciotygodniowa okupacja bolszewicka boleśnie zapisała się w pamięci Grodnian. Przedwojenne Grodno było siedzibą władz powiatowych. Liczyło blisko 60 tysięcy mieszkańców, wśród których przeważali Polacy (60%) i Żydzi (37%), przy nieznacznym udziale procentowym Litwinów i Białorusinów (3%). Jako ważny ośrodek kultury polskiej na Kresach, Grodno szczyciło się szeregiem szkół i bibliotek, miało także dwa muzea (historyczne i przyrodnicze) oraz dwa stałe teatry. W mieście działało także harcerstwo. Instytucje te odegrały ważną rolę w kształtowaniu postaw patriotycznych wśród grodzieńskiej młodzieży.
Garnizon grodzieński, jeden z większych w Polsce, mieścił Dowództwo Okręgu Korpusu III, szereg urzędów wojskowych oraz dowództwo i większość oddziałów 29. Dywizji Piechoty (76. Pułk Piechoty, 81. Pułk Strzelców Grodzieńskich, 29. Pułk Artylerii Lekkiej), a także 7. Batalion Pancerny.Orlęta Grodzieńskie wciąż czekają na godne upamiętnienie swojego poświęcenia.
Dni próby
Garnizon grodzieński opustoszał pod koniec sierpnia 1939 roku, gdy 29. DP udała się na zachód, by zająć przygraniczne pozycje, wyznaczone przez plan mobilizacyjny. Pozostałe oddziały wkrótce zreorganizowano w blisko siedmiotysięczną Grupę Operacyjną „Grodno”, mającą przygotować ewentualną obronę Obszaru Warownego, którego komendantem został płk dypl. Bohdan Hulewicz. Działania wojenne dotknęły Grodno już 1 września, kiedy to niemieckie bombowce zaatakowały miasto, powodując poważne zniszczenia. Ataki kontynuowano w dniach następnych. W ich wyniku zniszczono znaczną część zapasów mobilizacyjnych, w tym magazyny amunicji. Ponieważ już po kilku dniach walk z Niemcami okazało się, jak wielkim zagrożeniem są czołgi, płk Hulewicz – z braku jakiejkolwiek broni przeciwpancernej – polecił skonfiskować zapas butelek z grodzieńskiej wytwórni wódek i napełnić je mieszanką zapalającą. Żołnierzy i licznych ochotników „z cywila”, głównie rezerwistów, policjantów, strażaków, pocztowców, kolejarzy i harcerzy, szybko przeszkolono w użyciu tych improwizowanych granatów zapalających. Ich skuteczność miała zostać wkrótce sprawdzona w praktyce.
Niepomyślny przebieg walk na froncie sprawił, że już 10 września Grupa Operacyjna „Grodno” została rozwiązana, a najlepiej zorganizowane jej pododdziały skierowano do wzmocnienia obrony Lwowa, zagrożonego przez Niemców. Tak więc załoga Grodna zredukowana została do około 2 tysięcy żołnierzy. Najsilniejszymi oddziałami garnizonu były batalion marszowy 29. DP oraz 31. batalion wartowniczy, jako jedyne dysponujące, oprócz broni osobistej piechurów, także karabinami maszynowymi. W mieście znajdowali się także rezerwiści z improwizowanego zgrupowania ppor. Antoniego Iglewskiego oraz ewakuowany z Lidy personel naziemny 5. Pułku Lotniczego, jak również żandarmi i policjanci. Jedyną artylerią w Grodnie była 94. Bateria Przeciwlotnicza, uzbrojona w dwie armaty kalibru 40 mm. Do służby zgłaszali się harcerze i uczniowie grodzieńskich szkół średnich. Dzięki napływowi ochotniczek, dobrze zorganizowana została służba sanitarna. Miasto szykowało się do walki. Formalnie dowódcą garnizonu był płk w st. spocz. Bronisław Adamowicz, jednak w praktyce obroną miasta kierowali szef miejscowej komendy uzupełnień, mjr Benedykt Serafin oraz wiceprezydent miasta, Roman Sawicki. Dzięki ich energii i zaangażowaniu, wojsko wraz z cywilnymi mieszkańcami, przygotowało umocnienia polowe, w tym zapory przeciwpancerne, blokujące wjazd do centrum miasta, gdzie skoncentrowali się obrońcy. Do obsadzenia podmiejskich okolic Grodna po prostu nie było sił i środków.
Pierwsze strzały na ulicach miasta padły już 17 września, zanim hiobowa wieść o sowieckiej napaści dotarła do polskiej opinii publicznej. Zorganizowane wcześniej grupy bolszewickie przystąpiły do ataku, ostrzeliwując przypadkowych przechodniów. Załoga miasta wkrótce rozprawiła się z czerwonymi terrorystami. Niestety, nie udało się wyeliminować ich wszystkich, ponieważ część z nich ponownie ukryła się, oczekując na lepszą okazję do działania. Tymczasem zarówno władze wojskowe, jak i cywilne rozpoczęły ewakuację. Już nazajutrz, 18 września Grodno opuścił prezydent miasta i starosta powiatowy. Po kilkugodzinnym pobycie i wydaniu niezbędnych rozkazów, ku granicy litewskiej wyruszył gen. bryg. Józef Olszyna-Wilczyński, komendant DOK III. Jego postępowanie było zresztą spowodowane rozkazem Naczelnego Wodza, który ogłosił, że „z Sowietami nie podejmujemy walki i unikamy jej”. W obliczu tych faktów ponownie zaatakowała bolszewicka „piąta kolumna”. Terroryści opanowali położony w centrum Grodna plac Batorego, wykorzystując rowy przeciwlotnicze jako okopy, z których ostrzeliwali zbiegające się w tym miejscu ulice wylotowe w kierunkach Białegostoku, Lidy i Wilna. Dzięki śmiałej i pomysłowej akcji plutonu alarmowego 31. batalionu wartowniczego (Polacy umieścili na wieżach okolicznych kościołów karabiny maszynowe) zagrożenie zostało zlikwidowane kosztem minimalnych strat własnych: dwóch rannych. Spektakularne, choć drobne zwycięstwo wyraźnie poprawiło nastroje obrońców Grodna. Tak opisała owe chwile nauczycielka Grażyna Lipska: „Wieczorem (wiceprezydent miasta – przyp. PG.) Sawicki nakazuje zapalenie latarń ulicznych. Od 18 dni zaciemnienia pierwszy raz miasto jest oświetlone, wywołuje to nastrój świąteczny. Mieszkańcy ostentacyjnie zrzucają zasłony z okien. Nasza szkoła i internat znajdują się koło koszar 81 pułku, a koszary stoją na przyczółku mostu na Niemnie. W koszarach pełno przygodnych żołnierzy, którzy wybrali walkę nad powrót do domów. Są podoficerowie, są oficerowie. Są i cywile, którzy dopiero dziś przywdziali mundury. Jakiś major (Benedykt Serafin? przyp. PG.) dowodzi wszystkimi tam zebranymi. Jest zaopatrzenie, są karabiny ręczne i maszynowe, przed koszarami stoi działko przeciwlotnicze, a w podwórku kuchnia polowa, przy której szkolny woźny, który włożył mundur wojskowy i śpiewa bez przerwy piosenki wojskowe, żartuje, dowcipkuje. Sąsiedni budynek szkolny, internat, kościółek, podwórze i ogród również fortyfikują się. Żołnierze na rozkaz młodego podchorążego taszczą na dziedziniec szkolny cekaemy, pełne skrzynki nabojów, karabiny i wiele innego sprzętu. Chłopcy ze Szkoły Ogrodniczej przywdziewają mundury, zbroją się w karabiny, robią nasypy, rowy strzeleckie. Komenderuje nimi podchorąży. My – liczne kobiety – biegamy za prowiantem, przygotowujemy lekarstwa, bandaże, nosze i butelki z benzyną – tą improwizowaną broń przeciwczołgową”. Przez cały dzień następny, 19 września, do miasta ściągały większe i mniejsze grupy żołnierzy oraz ochotników z Grodzieńszczyzny i Wileńszczyzny, szukających schronienia przed nacierającą szybko Armią Czerwoną, która tego dnia po krótkiej walce zajęła Wilno. Pospiesznie reorganizowano przybyszy, tworząc z nich drużyny i plutony, wcielane do już istniejących oddziałów. Przygnębiające wieści o upadku Wilna nie złamały woli oporu obrońców miasta. Tymczasem w kierunku Grodna zmierzały poważne siły Armii Czerwonej: 15. Korpus Pancerny (dwie brygady czołgów, jedna brygada piechoty zmechanizowanej) i 6. Korpus Kawalerii (trzy dywizje kozackie), oraz 21. Brygada Czołgów Ciężkich, tworzące Grupę Konno-Zmechanizowaną „komkora” (gen. por.) Iwana Bołdyna. Bój o Grodno
Ok. 7 rano, 20 września, załogę Grodna zaskoczyło wtargnięcie do miasta niewielkiego oddziału pancernego Sowietów, liczącego 11 czołgów BT-5 lub BT-7 i 1 samochód pancerny GAZ-FAI. Był to batalion rozpoznawczy 27. Brygady Pancernej. Dowódca batalionu, mjr Bogdanow, postanowił zaatakować miasto z marszu. Czołgi nadjechały od zachodu, z kierunku białostockiego. Nikt chyba nie spodziewał się zagrożenia z tej strony. Żołnierze polscy, którym wtargnięcie wroga przerwało śniadanie, szybko otrząsnęli się z zaskoczenia. Zanim jednak zdążyli zająć pozycje obronne, pierwsze czołgi już przetoczyły się po moście drogowym i wjechały w gęstą zabudowę miejską. Pozostałe wozy bojowe powitał zmasowany ogień broni strzeleckiej. Wkrótce unieszkodliwiony został pancerny wóz dowodzenia, jako jedyny wyposażony w radiostację. Tym samym Sowieci pozbawieni zostali łączności ze swoim dowództwem. Obrońcy szybko podciągnęli w okolice mostu działka przeciwlotnicze, które szybkim ogniem ostrzeliwały czołgi. Żołnierze wraz z ochotnikami rozpoczęli swoiste polowanie na wrogie pojazdy pancerne. Główną ich bronią były granaty i butelki z benzyną. Załogi czołgów usiłowały opędzać się przed napastnikami chaotycznym ogniem broni pokładowej, jednak ich pociski raziły przede wszystkim przypadkowych przechodniów, szukających schronienia w bramach kamienic. Wkrótce wszystkie czołgi sowieckie w Grodnie zostały zniszczone. Sukces obrońców miasta okazał się jednak kosztowny. Było wielu poległych i rannych. Stracono jedno działo przeciwlotnicze, zmiażdżone gąsienicami szarżującego czołgu. Poległ wtedy bohaterski dowódca baterii, ppor. Józef Musiał. Przejmujący opis tego epizodu pozostawił Tadeusz Pieślak, który miał wówczas 14 lat i jako harcerz brał udział w boju, uzbrojony w butelkę z benzyną: „Jestem przy zbiegu ul. Dominikańskiej i Orzeszkowej oraz małej uliczki Wileńskiej koło narożnego domu, w którym był sklep z chałwą. Z miejsca, w którym się znajduję, widzę daleką perspektywę ulicy Orzeszkowej i parku miejskiego, którego wypielęgnowane klomby tratuje czołg z czerwoną gwiazdą na pancerzu. Czołg strzela w kierunku poczty i KKO. Patrzę na to w odrętwieniu, ledwie pojmując co się dzieje, nie słyszę prawie tych nowych i nie znanych dotąd odgłosów wojny. Dopiero bliski wystrzał stojącego koło kina „Apollo” działka doprowadza mnie do przytomności. Działko strzela do tego czołgu w parku. Czołg przerywa ostrzeliwanie budynków, zwraca lufę w stronę działka i również moją, rusza ostro naprzód. Teraz wszystko zaczyna nabierać tempa; czołg strzela – wybuch pocisku – huk, kawałki cegieł, kurz, brzęk tłukącego się szkła. Strzela również działko spod kina. Na pancerzu czołgu jakieś błyski, zgrzyt gąsienic o bruk, czołg jest tuż-tuż, przetacza się dymiąc spalinami obok mnie. Ogromny huk, jakieś zgrzyty, krzyki. Słyszę to wszystko, leżąc przerażony pod murem… a chciałem być bohaterem i brać udział w obronie Grodna. Jaka to wielka różnica pomiędzy rzeczywistością i marzeniami. Wtem słyszę czyjś zdyszany głos >Rzucaj tę butelkę! Prędko, po cholerę ją trzymasz, wstawaj!< Przytomnieję, obok mnie stoi żołnierz, prawdopodobnie z obsługi działka. Nie bardzo chyba wiedząc, co czynię, poderwany tym krzykiem wybiegam na ulicę Dominikańską, widzę czołg stojący w szerokich, obrotowych drzwiach kina, zniszczone działko częściowo pod czołgiem, gąsienice czołgu obracają się z ogromnym hałasem do tyłu, robię kilka kroków i rzucam z całej siły butelką, która rozbija się na pancerzu i od razu bucha duży płomień. Wracam, prawie przewracając się, pod ogromnym wrażeniem tego, co zrobiłem przed chwilą, nie bardzo nawet chyba świadomie, tylko pod wpływem impulsu, krzyku-rozkazu tego żołnierza.”
Centrum Grodna widziane z pozycji pierwszego ataku sowieckiego. Gęsta zabudowa starówki ułatwiała obronę przed atakami broni pancernej.
Zdjęcia: archiwum autora.
Walki uliczne z czołgami wroga wciąż jeszcze trwały, gdy pod miasto podeszły główne siły sowieckie: dwa bataliony pancerne z 27. BPanc wraz z kompanią piechoty, razem około 60 pojazdów bojowych. Napastnicy rozpoczęli metodyczny ostrzał polskich pozycji, zamierzając ponownie przekroczyć most na Niemnie i opanować miasto. Po południu sowiecka artyleria rozpoczęła bardzo dokuczliwy ostrzał pozycji polskich, jak się okazało ogniem kierowali ukryci w mieście bolszewiccy szpiedzy. Inni terroryści przyłączyli się do nadciągających wieczorem kolejnych oddziałów sowieckich (119. pułk strzelecki ze składu 13. DS), by służyć im jako przewodnicy. Po ciężkim boju Sowieci opanowali cmentarz, co oznaczało bezpośrednie zagrożenie dla mostu kolejowego. Nadejście nocy sprawiło, że inicjatywę przejęli Polacy. Korzystając ze znajomości terenu, niewielkie grupy szturmowe obrońców wdarły się pomiędzy pozycje sowieckie. W walce na granaty i bagnety „krasnoarmiejcy” nie dorównywali żołnierzom polskim. Wkrótce w kilku punktach odrzucono napastników, zdobywając broń maszynową i unieszkodliwiając wielu żołnierzy wroga. Załoga Grodna uzyskała także niespodziewanie posiłki – przed świtem do miasta dotarły 101. i 102. Pułk Ułanów oraz 103. Pułk Szwoleżerów z rezerwowej Brygady Kawalerii „Wołkowysk” płk. dypl. Edmunda Holduta-Tarasiewicza. Przybyły wraz z ułanami gen. bryg. Wacław Przeździecki objął komendę garnizonu i ogłosił, że zgodnie z rozkazami Naczelnego Wodza należy przygotować się do ewakuacji na Litwę. Większość obrońców nie chciała przyjąć do wiadomości tej decyzji. Grodno postanowiło opuścić około tysiąca osób, głównie urzędników wraz z rodzinami. Wyjazd ku granicy ułatwiał fakt, że z trudnych do zrozumienia przyczyn wrogowie nie otoczyli Grodna, koncentrując swoje wojska od południa i południowego wschodu. Nad ranem pod miasto dotarły dwa bataliony piechoty zmechanizowanej. Sowieci, którzy odebrali krwawą lekcję dnia poprzedniego, wyciągnęli wnioski z niepowodzenia i 21 września zaatakowali polskie pozycje dużo ostrożniej. Czołgi (w sumie już ponad 80) tym razem rozdzielono pomiędzy bataliony piechoty, która miała przypuścić decydujący szturm. Po porannym przygotowaniu artyleryjskim, „krasnoarmiejcy” ruszyli do ataku wzdłuż brzegu Niemna. Obrońcy przyjęli Sowietów kontratakiem, który wywołał panikę wśród nacierających i odrzucił ich na pozycje wyjściowe. Równocześnie kolejna grupa czołgów usiłowała sforsować most drogowy. Także i tym razem atak został odparty. Szturmem dowodził osobiście „komdiw” Andriej Jeremienko, dowódca 6. Korpusu Kawalerii. Trzykrotnie zmuszony był przesiadać się z uszkodzonych polskim ogniem pojazdów do sprawnych czołgów, aż w końcu sam został ranny i opuścił pole walki. Dopiero późnym popołudniem zmasowanym siłom sowieckim udało się wtargnąć do centrum miasta. Aby ostatecznie załamać ducha obrońców, bolszewiccy zbrodniarze wojenni posłużyli się terrorystyczną metodą „żywych tarcz”, przywiązując do pancerzy czołgów pochwycone na ulicach dzieci. Oto relacja uczestniczki tych tragicznych wydarzeń: „Na mieście już zupełnie pusto, tylko w małych, krętych uliczkach grupki czujnych obrońców, tylko na szerokich ulicach sunące tam i z powrotem czarne machiny. (…) Śmiercionośna maszyna toczy się naprzód, a ja stępiała na wszystko lecę prosto na nią. (…) Czołg staje tuż przede mną. Na łbie czołgu rozkrzyżowane dziecko, chłopczyk. Krew z jego rany płynie strużkami po żelazie. (…) Chłopczyk ma pięć ran od kul karabinowych (wiem, że to polskie kule sieką po wrogich czołgach) i silny upływ krwi, ale jest przytomny. (…)> Chcę do mamy…< prosi dziecko. Nazywa się Tadeusz Jasiński, ma lat 13. (…) Wyskoczyli, bili, chcieli zastrzelić, a potem skrępowali na łbie czołgu”. Pomimo takich przejawów barbarzyństwa, polska służba sanitarna udzielała pomocy rannym „krasnoarmiejcom”, umieszczając ich w szpitalu. Zgodnie z konwencjami wojennymi traktowano także sowieckich jeńców. Było to po prostu zderzenie cywilizacji europejskiej i azjatyckiej dziczy, łacińskiego humanizmu i komunistycznego bestialstwa.
Poprzednie.Orlęta Grodzieńskie wciąż czekają na godne upamiętnienie swojego poświęcenia.
Tragiczny finał
Wieczorem 21 września broniły się już tylko izolowane punkty. W nocy walki trwały wokół Starego Zamku, Zespołu Szkól Zawodowych i koszar 81 pp. Pod osłoną ciemności Grodno opuściła większość obrońców, kierując się zgodnie z rozkazami gen. Przeździeckiego ku litewskiej granicy. Inni ukrywali mundury i broń, przywdziewając ubrania cywilne. Liczyli na to, że zdołają schronić się dzięki polskiej ludności miasta. Dopiero nazajutrz, 22 września wróg ostatecznie zajął Grodno. „Wyzwoliciele ludu” zajęli się rozprawą z „burżuazją i jaśniepanami”. Rozstrzeliwano masowo polskich jeńców wojennych, a zwłaszcza oficerów. Już pierwszego dnia sowieckiej okupacji zamordowanych zostało około 300 obrońców Grodna, wśród nich było wielu młodocianych ochotników. Miejscem kaźni Polaków stały się Psia Górka i „Krzyżówka”. Wielu innych stracono na miejscu schwytania, jak kilkunastu policjantów, broniących się w koszarach 81 pp. Ich oprawcy nie zostali nigdy ukarani, a popełnione przez nich zbrodnie, to wciąż „wyzwolenie Zachodniej Białorusi spod ucisku pańskiej Polski”.
Te i inne miejsca męczeńskiej śmierci polskich bohaterów nadal pozostają zapomniane. Grodzieńskie Orlęta nie doczekały się jak dotąd swojego pomnika ani cmentarza. Miejmy nadzieję, że ich ofiara uzyska kiedyś należyte upamiętnienie na Białorusi, gdzie zamieszkuje blisko milion Polaków. Sprawa wzniesienia pomnika Orląt Grodzieńskich tam, gdzie przelewały krew za Ojczyznę, powinna być w przyszłości probierzem normalizacji stosunków polsko-białoruskich, tak jak Cmentarz Łyczakowski spełnił podobną rolę w relacjach polsko-ukraińskich, choć przez całe dziesięciolecia wydawało się to niemożliwe.
To jest tylko komentarz gazety i możliwe, że jest wyrwany z kontekstu - czemu nie zacytowano obszerniejszego fragmentu tylko jedno zdanie ? Nie ma odpowiedzi komu Gazprom zademonstrował swoją siłę?.
Jest też inna wersja wydarzeń. Ktoś nas może zwyczajnie okradać z gazu, np. kraj tranzytowy, któremu odcięto gaz i który nie płaci nigdy za ten surowiec. Szczerze wątpię, aby władze tego kraju teraz nagle znalazły pieniądze dla nas, gdy oni są już bankrutami.
Należy rozważyć wszystkie możliwości. Osobiście nie chcę dopłacać do interesu Ukrainie i wolałbym, aby nasi rolnicy dostali w końcu rekompensaty. Kiedy zaczniemy w końcu walczyć o swoją wolność i swoje interesy ?
To oczywiste że nie jestem litwinem, gdyż jestem Polakiem, ale mieszkam na litwie, a urodziłem się w związku radzieckim, takie już te Wilno :) My Polacy z Wilna dobrze znamy wszystkie słowianskie narody i mogę cię uspokoić że Rosja nie ma najmniejszego zamiaru zaatakować Polski, to prędzej Polska zaatakuje Rosję, do czego ciebie i szykują.
Niemcy mają prawo odsprzedać swój gaz komu chcą w przeciwieństwie do nas. Rosja aby utrudnić ten
proceder zmniejszyła także dostawy do Niemiec. Był komunikat w tej sprawie.
Poza tym Polska również wydobywa gaz więc nie koniecznie to gaz z niemieckiej puli jak Pan się wyraził.Ale w takim wypadku na 100 % tłoczyliśmy go w ramach naszej miłości do Ukrainy za czapkę gruszek lub pół worka marchewek.
Jeżeli to gaz z niemieckiej puli jak Pan pisze to i tak prawdopodobnie jest on od Gazpromu. Niemcy mają niższą cenę na gaz niż Polska ( przecież leża bliżej wiec i koszty przesyłu niższe są automatycznie hi hi) ale jednak aż tak bardzo ceny jednak nie odbiegają od siebie aby Niemcom opłacało się tłoczyć do Polski a Polsce na Ukrainę gaz pochodzący z Rosji. Nie prościej by było jakby Białoruś tłoczyła gaz na Ukrainę o ile mają takie możliwości techniczne rzecz jasna - bo przecież ten kraj kupuje gaz z Rosji po cenach dalekich od rynkowych. Ale wujek z Kremla zapewne pogroziłby za coś takiego Łukaszence palcem więc po co fantazjować. Jak zwykle Polska musi dokładać do szaleństw innych i dostawać za głupotę w 4 litery
Samiśmy sobie ich, karwa, wybrali. "Albo ja wodzem, albo inni wrogiem", jakie to Polskie. Jesteśmy narodem wodzów, nie ma komu słuchać poleceń i ciężko pracować. Aby do wyborów, zobaczy Pan naród i jego "elytę".
Człowiek-wierny tez się trochę zmienił od tamtej pory. Umie czytać ,nie chodzi boso i lubi wiedzieć co do niego mówią. Bóg powinien sobie poradzić z językami narodowymi W końcu to On je pomieszał u budowniczych Wieży Babel
@tagore: problem polega na tym że nie chodzi o to czego Polska nie może robić tylko o to co robi żeby ponieść jak największe straty z tytułu idiotycznego i zdradzieckiego dla Polski popierania Faszystowskiej Junty w Kijowie . Tak samobójczych działań nie podejmuje żaden kraj Europejski.
Każdy z nas, kto przeżyje okupację i uzna, że odzyskanie niepodległości wyczerpuje treść zwycięstwa, będzie zdrajcą''. Czyż do dnia dzisiejszego nie stoją u steru rządu potomkowie tych miernot broniąc wszelkimi siłami ideologii i zaborczości naszych odwiecznych wrogów.???
sądząc po mapie to nie ma tam puszczy pierwotnej Więc to kaczka dziennikarska. A w jakim języku będą mówić te zielone ludziki? Po jaćwińsku ,prusku czy litewsku
Ile Ukraina płaci Polsce za ten gaz. Polska płaci gazpromowi ok. 480 dolarów za 1000 metrów więc logicznie patrząc rewers na Ukrainę powinien być jeszcze droższy PRAWDOPODOBNIE JEST TO BRATNIA POMOC DLA ,, BRATNIEGO " NARODU ukraińskiego . NIECH ŻYJE TOWARZYSTWO PRZYJAŻNI POLSKO- ukraińskiej .NIECH ŻYJE UMIŁOWANE PO I PRAWY SEKTOR !!!! . TYLKO GDZIE JA TO JUŻ SŁYSZAŁEM???????????????????????????????. TAKIE POWSZECHNE ZBYDLĘCENIE.
''Nowa Polska'' nr 40 z 23 grudnia 1942. autor Bolesław Piasecki.
''Są ludzie, ugrupowania całe, których świadomość ideowopolityczna wyczerpuje się w swej treści przez fakt obecności wroga na naszym terytorium. Wyrzucić tego wroga postanowiono we właściwym czasie - oto program zwycięstwa!
Alianci mają pokonać Niemcy, Alianci mają zahamować i osadzić rozpęd Rosji.
W tym momencie Polacy mają urządzić powstanie i zorganizować administrację państwową.
Potem mamy wysłać inteligentną delegację na konferencję pokojową, by uzyskać ostateczne granice.
Czyż naprawdę może istnieć Polak, który po zastanowieniu się nie dostrzeże haniebnej obrzydliwości tego minimalistycznego pseudo-realizmu. Czyż granice Rzeczypospolitej mają być w naszym własnym przekonaniu pośrednim skutkiem działań cudzej woli, cieniem obcej potęgi na mapie Europy.
Nieprawdą jest, że celem Polaków w tej wojnie jest tylko niepodległość. Nieprawdą jest, że wolno będzie nazywać zwycięstwem odzyskanie niepodległości. Do wojny przystąpiliśmy niepodlegli. Kolejne wojny spowodowały przejściową okupację. Kolejne wojny wystawią także, co przede wszystkim jest ważne, rachunek milionów zabitych i zakatowanych.
Krew polska przelana w tej wojnie żąda żelaznej konsekwencji w rozumieniu zwycięstwa. Każdy z nas, kto przeżyje okupację i uzna, że odzyskanie niepodległości wyczerpuje treść zwycięstwa, będzie zdrajcą''.
Już bombardowano ISIS za co poleciały głowy amerykańskich dziennikarzy - dosłownie. Co do niewiedzy - ależ doskonale wiedzą co robią - rozpalają ogień a potem gaszą go polewając benzyną. Saddama przecież też sponsorowali, bin Ladena zresztą też. ISIS jest dzieckiem CIA które wymknęło się opiekunowi spod kontroli bo kontrola była iluzoryczna i nacechowana naiwnością.
zachodnia polityka to jakaś trochę chora, uzbroili ISIS, uzbrajają banderowców. Przecież pamiętamy jak media ich wychwalali, walczą z tyranem o demokrację i wolność, Rosja była jedyna która ostrzegała ze uzbrajają psychopatów, teraz wszystko tak samo z banderowcami, lecz masy wciąż im wierzą :) dziwny ten świat.
Ile Ukraina płaci Polsce za ten gaz. Bo na jednym z "wiodących" portali znalazłem informację ze Ukraina wstrzymała rewers gazu z Węgier z powodu zbyt wysokiej ceny. Węgrzy chcieli 400 dolarów za 1000 m, a z tego co wiem Polska płaci gazpromowi ok. 480 dolarów za 1000 metrów więc logicznie patrząc rewers na Ukrainę powinien być jeszcze droższy. Poza tym czy bankrut chce nam płacić? Papierem toaletowym zwanym hrywną czy panienkami pracującymi przy drogach? Co mieli wartościowego i przynoszącego zysk puścili z dymem w Donbasie.
Pożar się rozszerza? Ledwo utracili Krym powstał Donbas. Wydawało się ze opanują sytuację w połowie sierpnia i wszystko się posypało bo Iwan się obudził. Teraz mają zbrojny rozejm i nagle uaktywniają się tereny położone jeszcze dalej na zachód. Rosja chce połknąć tyle ile zdoła ( oby się udławili ale nie za szybko). Sztuczny twór zwany Ukrainą sypie się na naszych oczach, tylko oligarchom pewnie nie żal bo kasa już dawno na zachodnich kontach a co mieli nakraść już nakradli. Tak przy okazji nie wydaje się wam że ten cały rozejm to gra na czas władz Kijowa, gdy będą gotowi to uderzą na separatystów aby zakończyć zabawę przed zimą albo polec. Tylko nawet jeśli Ukraińcy wygrają to i tak będzie to ich klęska bo w zimie sorry ale jest zimno szczególnie jak nie ma się kasy na gaz i wiosną już zapewne sami kijowianie będą klęczeć przed Putinem prosząc o włączenie do Rosji. I będzie granica na Zbruczu a nam Polakom zostaną banderowcy w spadku po zamęcie na wschodzie i wspieraniu "demokratycznej" Ukrainy.
Rządząca w Kijowie klika faszystowska jęła nazywać formacje powstanców Noworosji 'siłami rosyjskimi'. Robi się to zapewne po to by zach. Ukrainców przekonać, iż Ukraina walczy z s Rosją a nie tylko z powstańcami donbaskimi. Nadchodzącą przegraną terrorystycznego wehrmachtu posłanego przez kijowską szajkę na Donbas będzie wtedy łatwiej usprawiedliwić ludności zach. Ukrainy.
Skłócanie Rosjan z Polakami i Polaków z Rosjanami to jeden z najważniejszych postulatów ‘Uchwały Krajowego Prowidu OUN’ potwierdzany w rzeczywistości. O Tutejszym wiemy, że jest emerytem-alkoholikiem. Analiza jego dokonywanych w skrajnie różnych stylach wypowiedzi wskazuje na chorobę psychiczną zwaną 'dwubiegunowością' (bipolar mental disorder). Wściekle i zawzięcie atakuje krytyków banderyzmu i faszyzmu ukraińskiego, przez to realizując wytyczne Uchwały Prowidu OUN z 1990 r., której autentyczność jest potwierdzana przeraźliwie wyraźnie w naszym życiu politycznym, społecznym i na forach, po potwierdzeniu jej przez wiarygodnych badaczy, takich jak dr. Poliszczuk i prof. Prus. 'Tutejszym' jest zapewne Ukraińcem udającym Polaka by zyskać zaufanie. Jest autorem najbardziej wulgarnych wpisów na tym forum. Wypacza rolę Rosji w kwestii Kresów obecnie i w latach 90-tych ub. stulecia. Cytuję z wpisu 'Anarchisty' z 7.9.2014 19:47; "Uchwała Krajowego Prowidu zakłada, że rehabilitacji UPA powinno towarzyszyć zacieranie śladów polskości na Kresach. Głosi więc: Przede wszystkim należy narzucić Polakom nasz punkt widzenia na historię i na sto-sunki ukraińsko-polskie. Nie dopuścić do głoszenia, że Lwów, Tarnopol, Stanisławów, Krzemieniec i in. kiedykolwiek odgrywały rolę polskich ośrodków kultury. Zawsze były to ośrodki kultury ukraińskiej. Polacy nie odgrywali w nich najmniejszej roli, a to, co o nich głosi się dzisiaj, zaliczyć należy do polskiej szowinistycznej propagandy . W rzeczy samej dokłada się wielu starań, aby na Zachodniej Ukrainie znikały znaki polskości. Jest to szczególne bolesne, gdy zważyć, iż po rozpadzie Związku Radzieckiego wymienione miejscowości mogły z powrotem należeć do Polski. Według Żydówki z Drohobycza, a zarazem wielkiej polskiej patriotki doc. dr Dory Kacnelson na początku pieriestrojki odzyskanie Kresów Wschodnich było w zasięgu ręki. Kiedy bowiem Związek Sowiecki zaczął się rozpadać, w rosyjskich stacjach radiowych i telewizyjnych wystąpił wojewoda petersburski, prof. prawa międzynarodowego Anatol Sobczak i stwierdził, iż zgodnie z prawem międzynarodowym, jeśli federacja kilku zjednoczonych krajów rozpada się, terytoria, które dołączono później, mają prawo wrócić do ich poprzedniego statusu. Gorbaczow chciał więc Polsce oddać Lwów, Wilno, Stanisławów, Grodno i Tarnopol. Informację podaną przez doc. Kacnelson podtrzymał prof. Edward Prus, podkreślając jednocześnie, że na przeszkodzie planom Gorbaczowa stanęli Michnik [Szechter], Geremek [Lewartow], Mazowiecki [Dikman] i Kuroń [Kornblum] ..." Polemika z Tutejszym, kwezalem, uri, amstafem i im podobnymi rzecznikami faszyzmu ukraińskiego i Judeopolonii jest bezcelowa. Nie dodają świeżych materiałów, ograniczając się do kalumnii i napaści na użytkowników o odmiennych poglądach. Tu nikt nikogo nie przekona bo próby przekonywania ludzi, którzy znając zbrodniczość ukraińskiego nacjonalizmu zdecydowali sie go bronić i propagandować ukraiński neohitleryzm oraz syjonistyczną ideę polsko-ukraińskiego państwa, Judeopolonii, są płonne. Nie polemizuję z nimi również dlatego, że oni kulturalnie i spokojnie polemizować nie umieją: Ukraińcy tego nie potrafią. Widać to na filmach z ich parlamentu, Rady, jaką wolą argumentację; nie wywody logiczne i cytaty prawa lecz okładanie się pięściami po mordach. Bandycka Ukraina to nie republikański Rzym. Jedyna korzyść z ich wypowiedzi na tym forum to nasze lepsze rozpoznanie śmiertelnych wrogów Polski: ukraińskich nacjonalistów, którzy teraz przemycają nam ideę Wielkiej Ukrainy od Sanu do Donu i szkodliwą dla nas rusofobię pod pokrywką rzekomego polskiego patriotyzmu.
‘Uchwała’ jest tu: http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/rubiez/osad/uchwala.html i tu: http://narodowikonserwatysci.pl/tag/maria-jazownik/
A dlaczego ich pojmano, fakt rozgłoszono. Puścić ich w dalszą, kontrolowaną drogę. Po dotarciu do celu, po pewnym okresie swobodnej rozmowy na pewno zeznają wszystko, łącznie z tym kto, kiedy i co kazał im zeznawać, łącznie z życiorysem. Cena jest jedna: brak medialnych sensacji na temat ruskich zielonych ludzików. Chyba że potem hurtem chciano by ich oddać razem z ich zeznaniami. Wątpię czy zechcą do Matuszki wrócić, czy raczej wybiorą emigrację na Zachód.
Pies j...l wszystkich milosnikow UPA i banderowcow
Niemcom też zmniejszono dostawę gazu.
tagore
Na wiosnę tego roku Ukraińska armia miała zdolnych do wyjścia na poligon ,a nie do walki
ok 6000 ludzi .Aktualnie ochotnicze bataliony to penie jakieś 5000 ludzi i pewnie 30 tyś żołnierzy.
Podnieśli się z nicości.
A ta zabawna bajka opowiadana przez pojmanych Rosjan to czysty śmiech ,mówią to co im kazano
nie ma stanu wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą więc to wykorzystują.
tagore
Pewnie nie wszyscy mieszkańcy dobrze te czasy wspominają.
tagore
Wszystko jedno czy widzialne czy niewidzialne - jesli 3 tysiace ruskich wojow pogonilo "tagore" banderowskie heroje 40 milionowego kraju, NATO ma problem (jakos nie widze aby ktokolwiek chcial sie bic za te "heroje").
Apropo "zatrzymanych" - to jak tagore mysli ze ruscy tak sobie rzucaja na lewo i prawo wojsko nie informujac ich ze jaka na wojne i majac nadzieje ze bedzie walczylo - to wyobraz sobie jak te 3000 bedzie wczesniej powiadomione albo jak im sie GPS zgubia (tak jak amerykanom pare dni temu na polskiej wsi ;D). Przeciez taka "armia" to rozpi...i wszystko po drodze na tej Upainie zanim w panice dojada na polska granice ;D)
ciekawa wypowiedź z onetu (czasem warto tam zajrzeć tylko dla komentarzy): "W sprawie zmniejszenia dostaw gazu –
gdyż pojawiają się niedopowiedzenia – Pani w telewizji (przed południem)
– rzeczniczka PGNiG zapytana kilkakrotnie nie odpowiedziała na pytanie
(broniła się rękami i nogami) – którego sens (mniej więcej) był taki
„czy tak jak twierdzi Gazprom dostajemy tyle samo surowca co wcześniej –
a brakujące 45 % wynika tylko z tego – że złożyliśmy większe zmówienie,
po to – by nadwyżkę niepotrzebną nam – przesłać na Ukrainie ?”
I taka właśnie jest prawda jak można po reakcji tej pani (już nieco
zdenerwowanej) sądzić. Panowie w studiu komentatorzy (Blumsztajn i
jeszcze jeden Pan) – wypowiedzieli w tym kontekście słowa odwołujące się
do solidarności wobec Ukrainy - „to będzie dla nas test – w zimie – czy
pomożemy sąsiadowi ?” (z sugestią – iż powinniśmy).
@krisgagatek raczej jak NATO chce wygrać z turystami, zatrzymani twierdzą ,że zbłądzili na krajoznawczej wycieczce.
tagore
Żydzi to bestie i mordercy. Mordują kobiety, starców i dzieci bez litości. Mordowali na Kresach, w Katyniu, w ramach Operacji Polskiej, mordowali w Palestynie i mordują nadal - od Dajr Jasin do dzisiejszego ludobójstwa. To oni stoją za atakiem na WTC. Obecnie wypłynęło już tyle dowodów, że trzeba być ślepym i głupim by nie dostrzegać, że Mossad za to odpowiadał. Ale dalej ich media robią z opinii światowej skończonych debili. Kto nie wierzy niech spojrzy w historię. Oni zaatakowali z powietrza amerykański okręt USS Liberty by sprowokować interwencję zbrojną USA na bliskim wschodzie. Zginęło 34 niewinnych ludzi. Albo poczytajcie o skandalu z tzw. aferą Laven. To, że dziś jest na necie film z kamery z hotelu na przeciwko pentagonu na którym widać wybuch w ścianie ale nie widać samolotu to też o tym media w Europie nie mówiły. Zresztą żyd, który ujawnił aferę Watergate - Carl Bernstain powiedział wprost, że za atakiem na Irak stoją jego parchaci bracia. http://www.youtube.com/watch?v=pqKiOdhrRPw
Widzisz Wilno, Nie wiem skąd ta Twoja potworna pewność że Rosja to na pewno nie agresor. Przynajmniej nie wobec ukochanej przez nią Polski. Rozumiem że Rosja, w ramach swojego umiłowania pokoju, ewentualnie zniszczy Polskę w ramach obrony przed jej agresją. To się nazywa ruska prowokacja, Wilno. Ja Wilno znam ruskich, nie wierzę w panslawizm, ten wynalazek jest mi wrogi i obcy. Są tylko rosyjskie, wielkomocarstwowe interesy i jej dążenia do odbudowy utraconego mocarstwa. Są też nasze dążenia do obrony przed możliwą ruską agresją. Ja urodziłem się w Polsce, związek radziecki przylazł do mnie, ukradł mi moją ziemię, mój dom w którym się urodziłem, moją Polskę. Moja Matka i Babcia razem ze mną repatriowali się ze związku radzieckiego. Do pewnego momentu jesteś mi bliski, do momentu przełamania i złamania psychiki polskiego dziecka przez ruskiego okupanta. Ja dotarłem do tej granicy, potworne uczucie, wycofałem się w zimną skrytą nienawiść, w moją skrywaną dumę. Że pomimo tego, że nie jestem Rosjaninem, nie jestem Ukraińcem że jestem tylko Polakiem, to jestem dumny z tego, że ja im jeszcze pokażę. Nie powinienem tego na tym forum zrobić, ale zdradzę ci moją osobistą tajemnicę. Z tego że byłem tak blisko załamania, że żałowałem że jestem tylko Polakiem a nie inną nacją bardzo cierpiałem, że byłem tak bliski zdrady mojej ojczyzny. Byłem przecież tylko dzieckiem, ale to mnie utwardziło na zawsze. I tkwi we mnie. Przezorny zawsze zabezpieczony, Wilno. Masz rację Wilno, teraz ta Polska jest tak potwornie uwarunkowana przez swoje układy geopolityczne że aż nijaka. Ale zawzięta duma że jesteśmy Polakami, że interes Polski przekładamy ponad wszystko jest w nas. Jaką by ona nie była. Mam rację Wilno? Jeżeli w czymkolwiek Ciebie Wilno uraziłem to serdecznie przepraszam, nie było to moim zamiarem.
Lwów z Donieckiem i Ługańskiem powinny podać sobie ręce i rozerwać ten faszystowski ,,kraj"
PRAWDOPODOBNIE WYGRAJĄ TE WYBORY ŻADEN Z KANDYDATÓW NIE REPREZENTUJE TAKIEJ ,,SIŁY " ARGUMENTÓW .
Tak czy siak... Ruskie maja Niewidzialna Armia.... pol roku nie umjeja zlapac jednego jenca ani nawet zrobic jednego zdjecia ..... to jest TO JEST TECHNIKA ..... jak Nato che wygrac wojne z "duchami"??????
@Tutejszym: 11.09.2014 09:34) CZYŻBY AGRESJA WYWOŁANA SPOŻYWANIEM SKAŻONEGO ETYLEM ALKOHOLU. WALISZ JUŻ NA ŚLEPO WSZYSTKICH DOOKOŁA . TO OKREŚLENIE ŚWIETNIE OBRAZUJE OBECNY STAN TWOJEGO UMYSŁU( Mam wrażenie ze mnie Marsjanin.) A SŁONIKI TEŻ WIDZISZ??? CZY WOLISZ MYSZKI.
A poco się rozpisywać : http://www.gazeta.ru/business/news/2014/09/11/n_6469729.shtml
tagore
Warto przypomnieć historyczny zarys OBRONY GRODNA W 1939 R . DOŚĆ DAWNO UCZYNIŁ TO MIESIĘCZNIK ,,ODKRYWCA" W PONIŻEJ CYTOWANYM ARTYKULE..................................................................................................... ZAPOMNIANE ORLĘTA , OBRONA GRODNA W 1939 r
Odkrywca, 09/2005 / 2005-09-13
Orlęta Grodzieńskie wciąż czekają na godne upamiętnienie swojego poświęcenia.
Jednym z najbardziej wzruszających elementów polskiej tradycji patriotycznej jest umiłowanie wolności i bohaterstwo najmłodszych obrońców Ojczyzny. Poczesne miejsce w symbolice narodowej zyskały Orlęta Lwowskie i Mali Powstańcy Warszawscy. W cieniu zapomnienia pozostają jednak ich rówieśnicy, uczestniczący w desperackiej obronie Grodna przed sowieckimi agresorami w roku 1939. Orlęta Grodzieńskie wciąż czekają na godne upamiętnienie swojego poświęcenia.
Gród Batorego
Grodzieńska starówka - miejsce zażartej walki z czołgami sowieckimi.
Zdjęcia: archiwum autora.
Nadniemeńskie Grodno od wieków związane było z Rzeczpospolitą jako jeden z ważniejszych ośrodków miejskich Wielkiego Księstwa Litewskiego. Prawa miejskie uzyskało w roku 1391. Za panowania Jagiellonów Grodno stało się jednym z miast rezydencjalnych. Tam właśnie zmarł św. Kazimierz, patron Polski i Litwy oraz król Stefan Batory, fundator kolegium jezuickiego. W XVII wieku miasto zostało splądrowane przez Szwedów, ale szybko dźwignęło się z ruiny. Z woli Jana III Sobieskiego, co trzeci sejm walny Rzeczypospolitej odbywał się w Grodnie, tak więc zyskało ono, wprawdzie nieoficjalnie, status „trzeciej stolicy”. U schyłku niepodległości, w roku 1793 w Grodnie obradował ostatni sejm Rzeczypospolitej. Warto przypomnieć, że wtedy właśnie uchwalono ustawę przywracającą do życia Order Krzyża Wojskowego, czyli Virtuti Militari. To tu w 1795 roku abdykował Stanisław August Poniatowski. Podczas III rozbioru miasto zagarnięte zostało przez Rosję i w roku 1802 awansowało do rangi stolicy guberni. Mieszkańcy Ziemi Grodzieńskiej licznie uczestniczyli w powstaniach 1830 i 1863 roku. W okresie I wojny światowej miasto okupowane było przez Niemców, którzy rozgrabili bibliotekę dominikańską, a w roku 1920 dwukrotnie stało się areną działań zbrojnych, jako ważny węzeł komunikacyjny na froncie polsko-bolszewickim. Dziesięciotygodniowa okupacja bolszewicka boleśnie zapisała się w pamięci Grodnian. Przedwojenne Grodno było siedzibą władz powiatowych. Liczyło blisko 60 tysięcy mieszkańców, wśród których przeważali Polacy (60%) i Żydzi (37%), przy nieznacznym udziale procentowym Litwinów i Białorusinów (3%). Jako ważny ośrodek kultury polskiej na Kresach, Grodno szczyciło się szeregiem szkół i bibliotek, miało także dwa muzea (historyczne i przyrodnicze) oraz dwa stałe teatry. W mieście działało także harcerstwo. Instytucje te odegrały ważną rolę w kształtowaniu postaw patriotycznych wśród grodzieńskiej młodzieży.
Garnizon grodzieński, jeden z większych w Polsce, mieścił Dowództwo Okręgu Korpusu III, szereg urzędów wojskowych oraz dowództwo i większość oddziałów 29. Dywizji Piechoty (76. Pułk Piechoty, 81. Pułk Strzelców Grodzieńskich, 29. Pułk Artylerii Lekkiej), a także 7. Batalion Pancerny.Orlęta Grodzieńskie wciąż czekają na godne upamiętnienie swojego poświęcenia.
Dni próby
Garnizon grodzieński opustoszał pod koniec sierpnia 1939 roku, gdy 29. DP udała się na zachód, by zająć przygraniczne pozycje, wyznaczone przez plan mobilizacyjny. Pozostałe oddziały wkrótce zreorganizowano w blisko siedmiotysięczną Grupę Operacyjną „Grodno”, mającą przygotować ewentualną obronę Obszaru Warownego, którego komendantem został płk dypl. Bohdan Hulewicz. Działania wojenne dotknęły Grodno już 1 września, kiedy to niemieckie bombowce zaatakowały miasto, powodując poważne zniszczenia. Ataki kontynuowano w dniach następnych. W ich wyniku zniszczono znaczną część zapasów mobilizacyjnych, w tym magazyny amunicji. Ponieważ już po kilku dniach walk z Niemcami okazało się, jak wielkim zagrożeniem są czołgi, płk Hulewicz – z braku jakiejkolwiek broni przeciwpancernej – polecił skonfiskować zapas butelek z grodzieńskiej wytwórni wódek i napełnić je mieszanką zapalającą. Żołnierzy i licznych ochotników „z cywila”, głównie rezerwistów, policjantów, strażaków, pocztowców, kolejarzy i harcerzy, szybko przeszkolono w użyciu tych improwizowanych granatów zapalających. Ich skuteczność miała zostać wkrótce sprawdzona w praktyce.
Niepomyślny przebieg walk na froncie sprawił, że już 10 września Grupa Operacyjna „Grodno” została rozwiązana, a najlepiej zorganizowane jej pododdziały skierowano do wzmocnienia obrony Lwowa, zagrożonego przez Niemców. Tak więc załoga Grodna zredukowana została do około 2 tysięcy żołnierzy. Najsilniejszymi oddziałami garnizonu były batalion marszowy 29. DP oraz 31. batalion wartowniczy, jako jedyne dysponujące, oprócz broni osobistej piechurów, także karabinami maszynowymi. W mieście znajdowali się także rezerwiści z improwizowanego zgrupowania ppor. Antoniego Iglewskiego oraz ewakuowany z Lidy personel naziemny 5. Pułku Lotniczego, jak również żandarmi i policjanci. Jedyną artylerią w Grodnie była 94. Bateria Przeciwlotnicza, uzbrojona w dwie armaty kalibru 40 mm. Do służby zgłaszali się harcerze i uczniowie grodzieńskich szkół średnich. Dzięki napływowi ochotniczek, dobrze zorganizowana została służba sanitarna. Miasto szykowało się do walki. Formalnie dowódcą garnizonu był płk w st. spocz. Bronisław Adamowicz, jednak w praktyce obroną miasta kierowali szef miejscowej komendy uzupełnień, mjr Benedykt Serafin oraz wiceprezydent miasta, Roman Sawicki. Dzięki ich energii i zaangażowaniu, wojsko wraz z cywilnymi mieszkańcami, przygotowało umocnienia polowe, w tym zapory przeciwpancerne, blokujące wjazd do centrum miasta, gdzie skoncentrowali się obrońcy. Do obsadzenia podmiejskich okolic Grodna po prostu nie było sił i środków.
Pierwsze strzały na ulicach miasta padły już 17 września, zanim hiobowa wieść o sowieckiej napaści dotarła do polskiej opinii publicznej. Zorganizowane wcześniej grupy bolszewickie przystąpiły do ataku, ostrzeliwując przypadkowych przechodniów. Załoga miasta wkrótce rozprawiła się z czerwonymi terrorystami. Niestety, nie udało się wyeliminować ich wszystkich, ponieważ część z nich ponownie ukryła się, oczekując na lepszą okazję do działania. Tymczasem zarówno władze wojskowe, jak i cywilne rozpoczęły ewakuację. Już nazajutrz, 18 września Grodno opuścił prezydent miasta i starosta powiatowy. Po kilkugodzinnym pobycie i wydaniu niezbędnych rozkazów, ku granicy litewskiej wyruszył gen. bryg. Józef Olszyna-Wilczyński, komendant DOK III. Jego postępowanie było zresztą spowodowane rozkazem Naczelnego Wodza, który ogłosił, że „z Sowietami nie podejmujemy walki i unikamy jej”. W obliczu tych faktów ponownie zaatakowała bolszewicka „piąta kolumna”. Terroryści opanowali położony w centrum Grodna plac Batorego, wykorzystując rowy przeciwlotnicze jako okopy, z których ostrzeliwali zbiegające się w tym miejscu ulice wylotowe w kierunkach Białegostoku, Lidy i Wilna. Dzięki śmiałej i pomysłowej akcji plutonu alarmowego 31. batalionu wartowniczego (Polacy umieścili na wieżach okolicznych kościołów karabiny maszynowe) zagrożenie zostało zlikwidowane kosztem minimalnych strat własnych: dwóch rannych. Spektakularne, choć drobne zwycięstwo wyraźnie poprawiło nastroje obrońców Grodna. Tak opisała owe chwile nauczycielka Grażyna Lipska: „Wieczorem (wiceprezydent miasta – przyp. PG.) Sawicki nakazuje zapalenie latarń ulicznych. Od 18 dni zaciemnienia pierwszy raz miasto jest oświetlone, wywołuje to nastrój świąteczny. Mieszkańcy ostentacyjnie zrzucają zasłony z okien. Nasza szkoła i internat znajdują się koło koszar 81 pułku, a koszary stoją na przyczółku mostu na Niemnie. W koszarach pełno przygodnych żołnierzy, którzy wybrali walkę nad powrót do domów. Są podoficerowie, są oficerowie. Są i cywile, którzy dopiero dziś przywdziali mundury. Jakiś major (Benedykt Serafin? przyp. PG.) dowodzi wszystkimi tam zebranymi. Jest zaopatrzenie, są karabiny ręczne i maszynowe, przed koszarami stoi działko przeciwlotnicze, a w podwórku kuchnia polowa, przy której szkolny woźny, który włożył mundur wojskowy i śpiewa bez przerwy piosenki wojskowe, żartuje, dowcipkuje. Sąsiedni budynek szkolny, internat, kościółek, podwórze i ogród również fortyfikują się. Żołnierze na rozkaz młodego podchorążego taszczą na dziedziniec szkolny cekaemy, pełne skrzynki nabojów, karabiny i wiele innego sprzętu. Chłopcy ze Szkoły Ogrodniczej przywdziewają mundury, zbroją się w karabiny, robią nasypy, rowy strzeleckie. Komenderuje nimi podchorąży. My – liczne kobiety – biegamy za prowiantem, przygotowujemy lekarstwa, bandaże, nosze i butelki z benzyną – tą improwizowaną broń przeciwczołgową”. Przez cały dzień następny, 19 września, do miasta ściągały większe i mniejsze grupy żołnierzy oraz ochotników z Grodzieńszczyzny i Wileńszczyzny, szukających schronienia przed nacierającą szybko Armią Czerwoną, która tego dnia po krótkiej walce zajęła Wilno. Pospiesznie reorganizowano przybyszy, tworząc z nich drużyny i plutony, wcielane do już istniejących oddziałów. Przygnębiające wieści o upadku Wilna nie złamały woli oporu obrońców miasta. Tymczasem w kierunku Grodna zmierzały poważne siły Armii Czerwonej: 15. Korpus Pancerny (dwie brygady czołgów, jedna brygada piechoty zmechanizowanej) i 6. Korpus Kawalerii (trzy dywizje kozackie), oraz 21. Brygada Czołgów Ciężkich, tworzące Grupę Konno-Zmechanizowaną „komkora” (gen. por.) Iwana Bołdyna. Bój o Grodno
Ok. 7 rano, 20 września, załogę Grodna zaskoczyło wtargnięcie do miasta niewielkiego oddziału pancernego Sowietów, liczącego 11 czołgów BT-5 lub BT-7 i 1 samochód pancerny GAZ-FAI. Był to batalion rozpoznawczy 27. Brygady Pancernej. Dowódca batalionu, mjr Bogdanow, postanowił zaatakować miasto z marszu. Czołgi nadjechały od zachodu, z kierunku białostockiego. Nikt chyba nie spodziewał się zagrożenia z tej strony. Żołnierze polscy, którym wtargnięcie wroga przerwało śniadanie, szybko otrząsnęli się z zaskoczenia. Zanim jednak zdążyli zająć pozycje obronne, pierwsze czołgi już przetoczyły się po moście drogowym i wjechały w gęstą zabudowę miejską. Pozostałe wozy bojowe powitał zmasowany ogień broni strzeleckiej. Wkrótce unieszkodliwiony został pancerny wóz dowodzenia, jako jedyny wyposażony w radiostację. Tym samym Sowieci pozbawieni zostali łączności ze swoim dowództwem. Obrońcy szybko podciągnęli w okolice mostu działka przeciwlotnicze, które szybkim ogniem ostrzeliwały czołgi. Żołnierze wraz z ochotnikami rozpoczęli swoiste polowanie na wrogie pojazdy pancerne. Główną ich bronią były granaty i butelki z benzyną. Załogi czołgów usiłowały opędzać się przed napastnikami chaotycznym ogniem broni pokładowej, jednak ich pociski raziły przede wszystkim przypadkowych przechodniów, szukających schronienia w bramach kamienic. Wkrótce wszystkie czołgi sowieckie w Grodnie zostały zniszczone. Sukces obrońców miasta okazał się jednak kosztowny. Było wielu poległych i rannych. Stracono jedno działo przeciwlotnicze, zmiażdżone gąsienicami szarżującego czołgu. Poległ wtedy bohaterski dowódca baterii, ppor. Józef Musiał. Przejmujący opis tego epizodu pozostawił Tadeusz Pieślak, który miał wówczas 14 lat i jako harcerz brał udział w boju, uzbrojony w butelkę z benzyną: „Jestem przy zbiegu ul. Dominikańskiej i Orzeszkowej oraz małej uliczki Wileńskiej koło narożnego domu, w którym był sklep z chałwą. Z miejsca, w którym się znajduję, widzę daleką perspektywę ulicy Orzeszkowej i parku miejskiego, którego wypielęgnowane klomby tratuje czołg z czerwoną gwiazdą na pancerzu. Czołg strzela w kierunku poczty i KKO. Patrzę na to w odrętwieniu, ledwie pojmując co się dzieje, nie słyszę prawie tych nowych i nie znanych dotąd odgłosów wojny. Dopiero bliski wystrzał stojącego koło kina „Apollo” działka doprowadza mnie do przytomności. Działko strzela do tego czołgu w parku. Czołg przerywa ostrzeliwanie budynków, zwraca lufę w stronę działka i również moją, rusza ostro naprzód. Teraz wszystko zaczyna nabierać tempa; czołg strzela – wybuch pocisku – huk, kawałki cegieł, kurz, brzęk tłukącego się szkła. Strzela również działko spod kina. Na pancerzu czołgu jakieś błyski, zgrzyt gąsienic o bruk, czołg jest tuż-tuż, przetacza się dymiąc spalinami obok mnie. Ogromny huk, jakieś zgrzyty, krzyki. Słyszę to wszystko, leżąc przerażony pod murem… a chciałem być bohaterem i brać udział w obronie Grodna. Jaka to wielka różnica pomiędzy rzeczywistością i marzeniami. Wtem słyszę czyjś zdyszany głos >Rzucaj tę butelkę! Prędko, po cholerę ją trzymasz, wstawaj!< Przytomnieję, obok mnie stoi żołnierz, prawdopodobnie z obsługi działka. Nie bardzo chyba wiedząc, co czynię, poderwany tym krzykiem wybiegam na ulicę Dominikańską, widzę czołg stojący w szerokich, obrotowych drzwiach kina, zniszczone działko częściowo pod czołgiem, gąsienice czołgu obracają się z ogromnym hałasem do tyłu, robię kilka kroków i rzucam z całej siły butelką, która rozbija się na pancerzu i od razu bucha duży płomień. Wracam, prawie przewracając się, pod ogromnym wrażeniem tego, co zrobiłem przed chwilą, nie bardzo nawet chyba świadomie, tylko pod wpływem impulsu, krzyku-rozkazu tego żołnierza.”
Centrum Grodna widziane z pozycji pierwszego ataku sowieckiego. Gęsta zabudowa starówki ułatwiała obronę przed atakami broni pancernej.
Zdjęcia: archiwum autora.
Walki uliczne z czołgami wroga wciąż jeszcze trwały, gdy pod miasto podeszły główne siły sowieckie: dwa bataliony pancerne z 27. BPanc wraz z kompanią piechoty, razem około 60 pojazdów bojowych. Napastnicy rozpoczęli metodyczny ostrzał polskich pozycji, zamierzając ponownie przekroczyć most na Niemnie i opanować miasto. Po południu sowiecka artyleria rozpoczęła bardzo dokuczliwy ostrzał pozycji polskich, jak się okazało ogniem kierowali ukryci w mieście bolszewiccy szpiedzy. Inni terroryści przyłączyli się do nadciągających wieczorem kolejnych oddziałów sowieckich (119. pułk strzelecki ze składu 13. DS), by służyć im jako przewodnicy. Po ciężkim boju Sowieci opanowali cmentarz, co oznaczało bezpośrednie zagrożenie dla mostu kolejowego. Nadejście nocy sprawiło, że inicjatywę przejęli Polacy. Korzystając ze znajomości terenu, niewielkie grupy szturmowe obrońców wdarły się pomiędzy pozycje sowieckie. W walce na granaty i bagnety „krasnoarmiejcy” nie dorównywali żołnierzom polskim. Wkrótce w kilku punktach odrzucono napastników, zdobywając broń maszynową i unieszkodliwiając wielu żołnierzy wroga. Załoga Grodna uzyskała także niespodziewanie posiłki – przed świtem do miasta dotarły 101. i 102. Pułk Ułanów oraz 103. Pułk Szwoleżerów z rezerwowej Brygady Kawalerii „Wołkowysk” płk. dypl. Edmunda Holduta-Tarasiewicza. Przybyły wraz z ułanami gen. bryg. Wacław Przeździecki objął komendę garnizonu i ogłosił, że zgodnie z rozkazami Naczelnego Wodza należy przygotować się do ewakuacji na Litwę. Większość obrońców nie chciała przyjąć do wiadomości tej decyzji. Grodno postanowiło opuścić około tysiąca osób, głównie urzędników wraz z rodzinami. Wyjazd ku granicy ułatwiał fakt, że z trudnych do zrozumienia przyczyn wrogowie nie otoczyli Grodna, koncentrując swoje wojska od południa i południowego wschodu. Nad ranem pod miasto dotarły dwa bataliony piechoty zmechanizowanej. Sowieci, którzy odebrali krwawą lekcję dnia poprzedniego, wyciągnęli wnioski z niepowodzenia i 21 września zaatakowali polskie pozycje dużo ostrożniej. Czołgi (w sumie już ponad 80) tym razem rozdzielono pomiędzy bataliony piechoty, która miała przypuścić decydujący szturm. Po porannym przygotowaniu artyleryjskim, „krasnoarmiejcy” ruszyli do ataku wzdłuż brzegu Niemna. Obrońcy przyjęli Sowietów kontratakiem, który wywołał panikę wśród nacierających i odrzucił ich na pozycje wyjściowe. Równocześnie kolejna grupa czołgów usiłowała sforsować most drogowy. Także i tym razem atak został odparty. Szturmem dowodził osobiście „komdiw” Andriej Jeremienko, dowódca 6. Korpusu Kawalerii. Trzykrotnie zmuszony był przesiadać się z uszkodzonych polskim ogniem pojazdów do sprawnych czołgów, aż w końcu sam został ranny i opuścił pole walki. Dopiero późnym popołudniem zmasowanym siłom sowieckim udało się wtargnąć do centrum miasta. Aby ostatecznie załamać ducha obrońców, bolszewiccy zbrodniarze wojenni posłużyli się terrorystyczną metodą „żywych tarcz”, przywiązując do pancerzy czołgów pochwycone na ulicach dzieci. Oto relacja uczestniczki tych tragicznych wydarzeń: „Na mieście już zupełnie pusto, tylko w małych, krętych uliczkach grupki czujnych obrońców, tylko na szerokich ulicach sunące tam i z powrotem czarne machiny. (…) Śmiercionośna maszyna toczy się naprzód, a ja stępiała na wszystko lecę prosto na nią. (…) Czołg staje tuż przede mną. Na łbie czołgu rozkrzyżowane dziecko, chłopczyk. Krew z jego rany płynie strużkami po żelazie. (…) Chłopczyk ma pięć ran od kul karabinowych (wiem, że to polskie kule sieką po wrogich czołgach) i silny upływ krwi, ale jest przytomny. (…)> Chcę do mamy…< prosi dziecko. Nazywa się Tadeusz Jasiński, ma lat 13. (…) Wyskoczyli, bili, chcieli zastrzelić, a potem skrępowali na łbie czołgu”. Pomimo takich przejawów barbarzyństwa, polska służba sanitarna udzielała pomocy rannym „krasnoarmiejcom”, umieszczając ich w szpitalu. Zgodnie z konwencjami wojennymi traktowano także sowieckich jeńców. Było to po prostu zderzenie cywilizacji europejskiej i azjatyckiej dziczy, łacińskiego humanizmu i komunistycznego bestialstwa.
Poprzednie.Orlęta Grodzieńskie wciąż czekają na godne upamiętnienie swojego poświęcenia.
Tragiczny finał
Wieczorem 21 września broniły się już tylko izolowane punkty. W nocy walki trwały wokół Starego Zamku, Zespołu Szkól Zawodowych i koszar 81 pp. Pod osłoną ciemności Grodno opuściła większość obrońców, kierując się zgodnie z rozkazami gen. Przeździeckiego ku litewskiej granicy. Inni ukrywali mundury i broń, przywdziewając ubrania cywilne. Liczyli na to, że zdołają schronić się dzięki polskiej ludności miasta. Dopiero nazajutrz, 22 września wróg ostatecznie zajął Grodno. „Wyzwoliciele ludu” zajęli się rozprawą z „burżuazją i jaśniepanami”. Rozstrzeliwano masowo polskich jeńców wojennych, a zwłaszcza oficerów. Już pierwszego dnia sowieckiej okupacji zamordowanych zostało około 300 obrońców Grodna, wśród nich było wielu młodocianych ochotników. Miejscem kaźni Polaków stały się Psia Górka i „Krzyżówka”. Wielu innych stracono na miejscu schwytania, jak kilkunastu policjantów, broniących się w koszarach 81 pp. Ich oprawcy nie zostali nigdy ukarani, a popełnione przez nich zbrodnie, to wciąż „wyzwolenie Zachodniej Białorusi spod ucisku pańskiej Polski”.
Te i inne miejsca męczeńskiej śmierci polskich bohaterów nadal pozostają zapomniane. Grodzieńskie Orlęta nie doczekały się jak dotąd swojego pomnika ani cmentarza. Miejmy nadzieję, że ich ofiara uzyska kiedyś należyte upamiętnienie na Białorusi, gdzie zamieszkuje blisko milion Polaków. Sprawa wzniesienia pomnika Orląt Grodzieńskich tam, gdzie przelewały krew za Ojczyznę, powinna być w przyszłości probierzem normalizacji stosunków polsko-białoruskich, tak jak Cmentarz Łyczakowski spełnił podobną rolę w relacjach polsko-ukraińskich, choć przez całe dziesięciolecia wydawało się to niemożliwe.
Autor: PIOTR GALIK
Odkrywca
Artykuł pochodzi z czasopisma Odkrywca, 09/2005
To jest tylko komentarz gazety i możliwe, że jest wyrwany z kontekstu - czemu nie zacytowano obszerniejszego fragmentu tylko jedno zdanie ? Nie ma odpowiedzi komu Gazprom zademonstrował swoją siłę?.
Jest też inna wersja wydarzeń. Ktoś nas może zwyczajnie okradać z gazu, np. kraj tranzytowy, któremu odcięto gaz i który nie płaci nigdy za ten surowiec. Szczerze wątpię, aby władze tego kraju teraz nagle znalazły pieniądze dla nas, gdy oni są już bankrutami.
Należy rozważyć wszystkie możliwości. Osobiście nie chcę dopłacać do interesu Ukrainie i wolałbym, aby nasi rolnicy dostali w końcu rekompensaty. Kiedy zaczniemy w końcu walczyć o swoją wolność i swoje interesy ?
To oczywiste że nie jestem litwinem, gdyż jestem Polakiem, ale mieszkam na litwie, a urodziłem się w związku radzieckim, takie już te Wilno :) My Polacy z Wilna dobrze znamy wszystkie słowianskie narody i mogę cię uspokoić że Rosja nie ma najmniejszego zamiaru zaatakować Polski, to prędzej Polska zaatakuje Rosję, do czego ciebie i szykują.
Nawrót objawów choroby filipińskiej ?
@Tutejszym:11.09.2014 09:43Podejrzany o publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic etnicznych oraz publiczne znieważanie.-Prokuratura w Zabrzu.
Niemcy mają prawo odsprzedać swój gaz komu chcą w przeciwieństwie do nas. Rosja aby utrudnić ten
proceder zmniejszyła także dostawy do Niemiec. Był komunikat w tej sprawie.
tagore
rozumiem zjebie, że zostałeś specjalnie oddelegowany z kahału do siania fermentu.
Było SS Galizien to będzie jeszcze Hitlerjugend Poroszenki
Poza tym Polska również wydobywa gaz więc nie koniecznie to gaz z niemieckiej puli jak Pan się wyraził.Ale w takim wypadku na 100 % tłoczyliśmy go w ramach naszej miłości do Ukrainy za czapkę gruszek lub pół worka marchewek.
Jeżeli to gaz z niemieckiej puli jak Pan pisze to i tak prawdopodobnie jest on od Gazpromu. Niemcy mają niższą cenę na gaz niż Polska ( przecież leża bliżej wiec i koszty przesyłu niższe są automatycznie hi hi) ale jednak aż tak bardzo ceny jednak nie odbiegają od siebie aby Niemcom opłacało się tłoczyć do Polski a Polsce na Ukrainę gaz pochodzący z Rosji. Nie prościej by było jakby Białoruś tłoczyła gaz na Ukrainę o ile mają takie możliwości techniczne rzecz jasna - bo przecież ten kraj kupuje gaz z Rosji po cenach dalekich od rynkowych. Ale wujek z Kremla zapewne pogroziłby za coś takiego Łukaszence palcem więc po co fantazjować. Jak zwykle Polska musi dokładać do szaleństw innych i dostawać za głupotę w 4 litery
To nie gorzała to koktajl czekoladowy z wyrobów własnych
Nie wiesz będą mówili jak Święczkowski po pisowsku
Po rusku, Panie Tuskchuju, po rusku.
Samiśmy sobie ich, karwa, wybrali. "Albo ja wodzem, albo inni wrogiem", jakie to Polskie. Jesteśmy narodem wodzów, nie ma komu słuchać poleceń i ciężko pracować. Aby do wyborów, zobaczy Pan naród i jego "elytę".
Człowiek-wierny tez się trochę zmienił od tamtej pory. Umie czytać ,nie chodzi boso i lubi wiedzieć co do niego mówią. Bóg powinien sobie poradzić z językami narodowymi W końcu to On je pomieszał u budowniczych Wieży Babel
@tagore: problem polega na tym że nie chodzi o to czego Polska nie może robić tylko o to co robi żeby ponieść jak największe straty z tytułu idiotycznego i zdradzieckiego dla Polski popierania Faszystowskiej Junty w Kijowie . Tak samobójczych działań nie podejmuje żaden kraj Europejski.
@amdg86:11.09.2014 12:26
Każdy z nas, kto przeżyje okupację i uzna, że odzyskanie niepodległości wyczerpuje treść zwycięstwa, będzie zdrajcą''. Czyż do dnia dzisiejszego nie stoją u steru rządu potomkowie tych miernot broniąc wszelkimi siłami ideologii i zaborczości naszych odwiecznych wrogów.???
Obywatele Rosji w większości akceptują takie postrzeganie tej sprawy.
tagore
sądząc po mapie to nie ma tam puszczy pierwotnej Więc to kaczka dziennikarska. A w jakim języku będą mówić te zielone ludziki? Po jaćwińsku ,prusku czy litewsku
To gaz z niemieckiej puli , Polska nie może odsprzedać gazu od Gazpromu.
tagore
Ile Ukraina płaci Polsce za ten gaz. Polska płaci gazpromowi ok. 480 dolarów za 1000 metrów więc logicznie patrząc rewers na Ukrainę powinien być jeszcze droższy PRAWDOPODOBNIE JEST TO BRATNIA POMOC DLA ,, BRATNIEGO " NARODU ukraińskiego . NIECH ŻYJE TOWARZYSTWO PRZYJAŻNI POLSKO- ukraińskiej .NIECH ŻYJE UMIŁOWANE PO I PRAWY SEKTOR !!!! . TYLKO GDZIE JA TO JUŻ SŁYSZAŁEM???????????????????????????????. TAKIE POWSZECHNE ZBYDLĘCENIE.
Właściwie nie wiadomo jakie poglądy w tej chwili reprezentuje Semen Semenczenko ,to może być
polityczna niespodzianka.
tagore
''Nowa Polska'' nr 40 z 23 grudnia 1942. autor Bolesław Piasecki.
''Są ludzie, ugrupowania całe, których świadomość ideowopolityczna wyczerpuje się w swej treści przez fakt obecności wroga na naszym terytorium. Wyrzucić tego wroga postanowiono we właściwym czasie - oto program zwycięstwa!
Alianci mają pokonać Niemcy, Alianci mają zahamować i osadzić rozpęd Rosji.
W tym momencie Polacy mają urządzić powstanie i zorganizować administrację państwową.
Potem mamy wysłać inteligentną delegację na konferencję pokojową, by uzyskać ostateczne granice.
Czyż naprawdę może istnieć Polak, który po zastanowieniu się nie dostrzeże haniebnej obrzydliwości tego minimalistycznego pseudo-realizmu. Czyż granice Rzeczypospolitej mają być w naszym własnym przekonaniu pośrednim skutkiem działań cudzej woli, cieniem obcej potęgi na mapie Europy.
Nieprawdą jest, że celem Polaków w tej wojnie jest tylko niepodległość. Nieprawdą jest, że wolno będzie nazywać zwycięstwem odzyskanie niepodległości. Do wojny przystąpiliśmy niepodlegli. Kolejne wojny spowodowały przejściową okupację. Kolejne wojny wystawią także, co przede wszystkim jest ważne, rachunek milionów zabitych i zakatowanych.
Krew polska przelana w tej wojnie żąda żelaznej konsekwencji w rozumieniu zwycięstwa. Każdy z nas, kto przeżyje okupację i uzna, że odzyskanie niepodległości wyczerpuje treść zwycięstwa, będzie zdrajcą''.
Już bombardowano ISIS za co poleciały głowy amerykańskich dziennikarzy - dosłownie. Co do niewiedzy - ależ doskonale wiedzą co robią - rozpalają ogień a potem gaszą go polewając benzyną. Saddama przecież też sponsorowali, bin Ladena zresztą też. ISIS jest dzieckiem CIA które wymknęło się opiekunowi spod kontroli bo kontrola była iluzoryczna i nacechowana naiwnością.
A Czemu rząd U.K. nie posłał czołgów na swoich 'terrorystów' w Szkocji? ;) Boże, widzisz to i nie grzmisz...
zachód jeszcze nie bombarduje ISIS, wcale nie wierzę ze nie rozumieli co robią.
Panie Wilno przez analogię - za kilka lat zachód będzie bombardował zachodnią Ukrainę starając się zlikwidować banderowców.
zachodnia polityka to jakaś trochę chora, uzbroili ISIS, uzbrajają banderowców. Przecież pamiętamy jak media ich wychwalali, walczą z tyranem o demokrację i wolność, Rosja była jedyna która ostrzegała ze uzbrajają psychopatów, teraz wszystko tak samo z banderowcami, lecz masy wciąż im wierzą :) dziwny ten świat.
To żaden sukces. Pewnie już niedługo Charków będzie należał do separatystów. Wówczas też będzie dostarczał czołgi ....
Nie wiem co ma wspolnego moje miejsce zamieszkania. Bylem ostatnio na Zakarpaciu i wybieram sie takze za 2 tygodnie w tym kierunku.
Rusini do nas ... bardzo pozytywny maja stosunek. Nie rozumiem czemu mielibysmy tego nie wykozystac
Ile Ukraina płaci Polsce za ten gaz. Bo na jednym z "wiodących" portali znalazłem informację ze Ukraina wstrzymała rewers gazu z Węgier z powodu zbyt wysokiej ceny. Węgrzy chcieli 400 dolarów za 1000 m, a z tego co wiem Polska płaci gazpromowi ok. 480 dolarów za 1000 metrów więc logicznie patrząc rewers na Ukrainę powinien być jeszcze droższy. Poza tym czy bankrut chce nam płacić? Papierem toaletowym zwanym hrywną czy panienkami pracującymi przy drogach? Co mieli wartościowego i przynoszącego zysk puścili z dymem w Donbasie.
Pożar się rozszerza? Ledwo utracili Krym powstał Donbas. Wydawało się ze opanują sytuację w połowie sierpnia i wszystko się posypało bo Iwan się obudził. Teraz mają zbrojny rozejm i nagle uaktywniają się tereny położone jeszcze dalej na zachód. Rosja chce połknąć tyle ile zdoła ( oby się udławili ale nie za szybko). Sztuczny twór zwany Ukrainą sypie się na naszych oczach, tylko oligarchom pewnie nie żal bo kasa już dawno na zachodnich kontach a co mieli nakraść już nakradli. Tak przy okazji nie wydaje się wam że ten cały rozejm to gra na czas władz Kijowa, gdy będą gotowi to uderzą na separatystów aby zakończyć zabawę przed zimą albo polec. Tylko nawet jeśli Ukraińcy wygrają to i tak będzie to ich klęska bo w zimie sorry ale jest zimno szczególnie jak nie ma się kasy na gaz i wiosną już zapewne sami kijowianie będą klęczeć przed Putinem prosząc o włączenie do Rosji. I będzie granica na Zbruczu a nam Polakom zostaną banderowcy w spadku po zamęcie na wschodzie i wspieraniu "demokratycznej" Ukrainy.