Szczyt hipokryzji. Gdy w Polsce ginie kierowca, to nikt nie interesuje się zmarłym i jego rodziną. Szkoda człowieka, ale śmierć, to śmierć. Dlaczego zasługuje na takie wyróżnienie?
Mongolska junta z kremla powinna zostać potraktowana jak ssmani, ustępstwa wobec stalina w Jałcie procentują. Remedium to silna gospodarczo i militarnie Polska. Czy tego chcemy czy nie to ruskiej tłuszczy marzy się granica z niemiaszkami
Moja wczorajsza próba nawiązania polemiki dłuższym postem: dwukrotnie nieskuteczna,wszystko połykane przez kompta.To powód mego milczenia.Twoje posty ciekawe,brak im tylko,nie tyle okoliczności,co przyczyn powstania i rozwoju GL-AL jakby nie było na antysovieckich ziemiach polskich.
Przeprosiny to przyznanie się do winy oraz wyprostowanie papierów policjantów biorących udział w pacyfikacji.
Jeżeli przeprosi gdy czuje, że racja jest po jego stronie tzn, że nie ma jaj!
Jeżeli sankcja 6mcy paki zmienia jego punkt widzenia, to strach pomyśleć do czego ten człowiek jest zdolny.
Lobbują na rzecz petrogłąba, to oczywiste. Kaczyński to jedyny polityk od 89 na którego warto oddać głos. Żadne ugrupowanie polityczne nie zrobiło dla Polski tyle dobrego ile PiS, tylko PiS walczy z patologiami i lewactwem
CIEKAWOSTKI O KOMUNISTYCZNYCH "BOHATERACH" Z AL-GL...... GL poswiecala gros wysilku rozpracowywaniu polskich struktur panstwowych i AK. Sam M.Spychalski (pozniejszy general i marszalek w PRL, a z pochodzenia zyd - dopisek fiesta) odpowiedzialny jest za przekazanie listy 50 osob do Gestapo. Rozmiar AL w 1944r liczyl mniej niz 6000 ludzi (40% podlegle bezposrednio Moskwie przez "sztab partyzancki") z rozmiarem AK (okolo 400 tysiecy ludzi - dopisek fiesta).
G. Korczynski (bandyta z MBP-UB i pozniejszy general w PRL, a z pochodzenia zyd - dopisek fiesta) zostal skazany przez AK na KS (kare smierci - dopisek fiesta) za nalozenie kontrybucji 600tys zl na ukrywajacych sie Zydow, a nastepnie ich zamordowanie, oprocz tego rabunek majatku ziemskiego i gwalt dziedziczki , ktorej maz siedzial w oflagu, akcje rabunkowe na mleczarnie i kasy zapomogowe. M.Moczar tez dokonywal rabunkow majatkow ziemskich bogatszych chlopow i Zydow, ataku na stacyjke kolejowa - rabunek pieniedzy z kasy i mord na zablakanym pracowniku Arbeitsamtu i Bahnschutzu, spalenia kilku wagonow towarowych. Ataki na polskich lesnikow polaczone z rabunkiem zywnosci (atak na lesniczowke Polaka , to byla jedyna "akcja" "Malego Franka" - bohatera PRL, po ktorej jego grupa zostala wytropiona i zniszczona przez niemieckich zandarmow).
AL w okresie szczytowym (lipiec 1944) to 10 tys. ludzi wlaczajac w to ok. 1000 sowieckich jencow oraz brygady, ktore przyszly zza Bugu, w tym kilkuset NKWD-owskich zrzutkow oraz czlonkowie PPR, ktorzy nie walczyli.
Zydo-komunistyczny bandyta GRZEGORZ KORCZYNSKI (poprzednie nazwisko to Stefan Kilanowicz), jako dowodca oddzialu GL, między listopadem 1942, a lutym 1943 we wsi Ludmiłówka i jej okolicach w powiecie kraśnickim, on i podlegli mu komunistyczni partyzanci z Gwardii Ludowej, zamordowali około 100 Żydów (głównie kobiet i dzieci). Zbrodnia miała charakter rabunkowy.
Komunistyczny general S.Kilanowicz vel G.Korczynski lezy teraz na Powazkach w alei zasluzonych.
re: zefir (ciag dalszy)..... „Ośka” i jego żołnierze – zbrojne ramię ruchu ludowego BCH w byłym powiecie iłżeckim ( ZRODLO: https://histmag.org/index.php/oska-i-jego-zolnierze-zbrojne-ramie-ruchu-ludowego-w-bylym-powiecie-ilzeckim-11932 ).... i to jest wlasnie ta roznica pomiedzy BCH, a AL-GL , na temat ktorego zydo-komunistyczna propaganda wytworzyla
Kult Armii Ludowej w PRL..... Głównymi komunistycznymi „kuźniami kadr” w pierwszych latach Polski Ludowej były dwa ośrodki: krajowy, związany z podziemną Polską Partią Robotniczą i partyzantką GL/AL, oraz zagraniczny, powstały w ZSRR i składający się z działaczy Związku Patriotów Polskich oraz kadr Ludowego Wojska Polskiego. Latem 1944 r. w Lublinie doszło do połączenia obydwu skrzydeł ruchu komunistycznego, a dawni partyzanci objęli m.in. stanowiska w aparacie bezpieczeństwa. (....) W centrum legendy partyzantów Armii Ludowej znajdował się bez wątpienia gen. Mieczysław Moczar „Mietek” (właść. Mikołaj Demko) – przedwojenny szeregowy działacz komunistyczny w Łodzi i współpracownik radzieckiego wywiadu po 1939 roku. Moczar (nazwiska tego zaczął używać w czasie wojny) był jednym z organizatorów PPR i Gwardii Ludowej w Łodzi, a w 1943 r. został dowódcą Obwodu II GL (Lubelszczyzna). Partyzancka kariera „Mietka” to zbiór sukcesów i porażek, bez wątpienia był on jednak aktywnym i ambitnym, choć również konfliktowym i despotycznym dowódcą oddziałów leśnych. W czerwcu 1944 r. został on przeniesiony na stanowisko dowódcy partyzantki na Kielecczyźnie, gdzie służył aż do styczniowej ofensywy Armii Czerwonej. Po wojnie pełnił funkcję szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi, gdzie był aktywnym uczestnikiem walki z podziemiem niepodległościowym i PSL. Gdy na fali czystki w partii wyrzucono go z aparatu bezpieczeństwa objął m.in. stanowisko przewodniczącego WRN w Olsztynie i Białymstoku oraz ministra do spraw Państwowych Gospodarstw Rolnych. Na fali październikowej, jako człowiek Gomułki, wrócił do głównego nurtu polityki obejmując funkcję wiceministra spraw wewnętrznych. (ZRODLO: https://histmag.org/Ja-jako-byly-partyzant....-Kult-Armii-Ludowej-w-PRL-8906?linkwew ).
Gwardia Ludowa to szkodliwy nowotwór, a nie bohaterska formacja..... GL nie walczyła o Polskę, tylko była fragmentem komunistycznej konspiracji, którą budowano od 1941 r. na polecenie Stalina. Głównym jej zadaniem była aktywizacja zbrojna Polaków i, jak się da, wywołanie zbrojnego powstania. Gdyby doszło do realizacji takiego scenariusza, skończyłoby się to – wobec ogromnej przewagi Niemców – hekatombą ofiar po stronie polskiej. Ale to nie obchodziło ani Kremla ani władz PPR. Jednym i drugim chodziło po prostu o przerwanie linii zaopatrzeniowych na front wschodni. Jeszcze raz powtarzam: tu w żadnym razie nie chodziło o Polskę - to były działania na jej szkodę. GL to komunistyczny nowotwór na ciele społeczeństwa, a nie coś, co należałoby upamiętniać. (....) Podstawowym celem istnienia GL i AL nie była walka z okupantem. To było narzędzie realizacji innych celów. Do tych należało m.in.: wsparcie frontu wschodniego, przejęcie kontroli nad prowincją i wypieranie stamtąd wpływów niepodległościowej konspiracji. Kiedy komuniści poczuli się w latach 1943/44 pewniej, coraz częściej zaczęli występować zbrojnie przeciwko AK i NSZ. W walkach z komunistami i pacyfikacjach przez nich przeprowadzanych zginęło nie mniej niż kilkuset żołnierzy polskiego podziemia. Oddziały GL wymordowały też co najmniej kilkuset ukrywających się w lasach Żydów. Z drugiej strony dorobek GL/AL w walce z Niemcami to w głównej mierze propagandowa mistyfikacja. (....) W GL/AL było kilkudziesięciu byłych „Hiszpanów” (komunisci bioracy udzial w wojnie domowej w Hiszpanii przeciwko gen.F.Franko - dopisek fiesta), którzy stanowili pierwszą kadrę dowódczą tej organizacji. Ale szybko się wykruszali. Było kilku przedwojennych polskich oficerów komunistów, ale nie mieli oni większego znaczenia. Rola-Żymierski, agent sowiecki i kryminalista, trafił do formacji późno i był raczej „kwiatkiem do kożucha”.
Większością oddziałów partyzanckich GL dowodzili ludzie dość przypadkowi i wszystko to mało przypominało wojsko. Ważnym elementem dowódczym byli pospolici przestępcy kryminalni. Proszę pamiętać, że do komunistycznej konspiracji chętnie werbowano działające na prowincji, czasem jeszcze od przedwojnia, pospolite bandy rabunkowe. To także odcisnęło piętno na w znacznej mierze bandyckim charakterze działalności PPR. Tu akcji antyniemieckich jest niewiele, za to powszechnym zjawiskiem jest pospolity rabunek. Jak układała się współpraca GL/AL z AK i innymi formacjami podziemnymi w sytuacjach tak wyjątkowych jak obrona Zamojszczyzny czy Powstanie Warszawskie?
Współpraca była okazjonalna, wynikająca po prostu z wojennej sytuacji, jak np. wspomniane przez Pana Powstanie Warszawskie czy też przypadki, kiedy oddziały jednej i drugiej formacji znalazły się wspólnie w okrążeniu. Ale stosunki były złe i wynikało to z dwóch zasadniczych przyczyn.
Oddziały AK pełniły funkcje porządkowo-policyjne na terenie swojego operowania, toteż niejednokrotnie ścigały i rozbijały grupy komunistyczne za bandytyzm. Nie miało to nic wspólnego z polityką. Z drugiej strony komuniści niejednokrotnie podejmowali działania w sposób planowy zmierzający do niszczenia polskiej konspiracji: mordowanie jej członków, rozbijanie oddziałów, próby zabierania broni. Na Lubelszczyźnie trwała otwarta wojna między polskim podziemiem i komunistami, którzy m.in. wymordowali dwa oddziały AK. (....) Wielu byłych partyzantów od razu trafiło do MO, UB i wojska, otrzymując „na pierwszy dzień” służby stopnie oficerskie, mimo że byli często zwykłymi bandytami i rzezimieszkami. Przydali się w latach utrwalania władzy ludowej. Potem już było gorzej. Niektórzy byli prominentnymi działaczami do końca PRL jak Edwin Rozłubirski, inni trafili do więzień za przestępstwa kryminalne dokonywane po wojnie. Niektórzy trafili w latach 50. za kratki w związku z mordowaniem Żydów. Byli tacy, którzy zostali profesorami uniwersyteckimi, ale i tacy, którzy zerwali z komunistami i po wojnie zostali bogobojnymi katolikami, albo znowu „poszli do lasu”, gdy zaczynały się próby kolektywizacji. Bo w GL znaleźli się wcześniej przypadkiem: chcieli walczyć z Niemcami, ale nie o komunizm. ZRODLO: ( https://histmag.org/Piotr-Gontarczyk-Gwardia-Ludowa-to-szkodliwy-nowotwor-a-nie-bohaterska-formacja-6523 ).
Zamiast wydalać 35 rosyjskich dyplomatów powinni wywalić tyleż osób z zarządu Cyber Command. Sprawa maili Clinton i rzekome ataki Rosjan nie wyglądają najlepiej.
CO POLSKIE DO POLSKI WROCIC POWINNO !Tak wyglada tlo historyczne konfliktu polsko-slowackiego - mapa z 1938r ( http://2.bp.blogspot.com/-3BSICDXloyk/UubSjWwk90I/AAAAAAAAAzk/zVywVfOXet8/s1600/baner+new2.png ).
Jak widac z mapy, ziemie nalezace do Polski wciaz znajduja sie w granicach Slowacji.
Demokraci robią ostatnie wizytacje swoich inwestycji gospodarczych, tu i ówdzie podrzucą trochę gotówki z pomocą uchwał senatu. To już ostatnie podrygi, do 20 stycznia wiele czasu nie zostało.
Ciekawe, że Kaczyński miałby zgarnąć miano najgorszego polityka. Był premierem, wykreował dwóch prezydentów, jego ugrupowanie ma ok. 40% poparcia. Można się nie zgadzać z jego wizją, ale trudno nie przyznać, że to obecnie jeden z najlepszych polityków na naszej scenie politycznej. Chyba, ze to na potrzeby gadzinówki - wtedy nie wypada napisać inaczej, niż linia partii...
"[...] jak zamkną któregoś z 'Nowaków' to kiedyś 'Nowaki' pozamykają im 'Hofmanów'. Proste.[...]". To teraz będzie trudne. Dlaczego Kukiz nie zgłasza przestępców organom ścigania?
Kolejna dawka historii o dzialaniach anty-polskich slowackich sqrwysynow na polskim Zaolziu......
Niedługo cieszyli się Zaolzianie Polską. To tu, na Zaolziu padły 26 sierpnia 1939 pierwsze wystrzały II wojny światowej. Ten pierwszy - wcześniej zaplanowany - atak, nie został na czas odwołany na skutek opóźnienia rozkazu niemieckiego dowództwa do hitlerowskich bandytów ze swastykami na rękawach cywilnych ubrań. Miało to miejsce w Mostach koło Jabłonkowa, skąd prowadzi tunel kolejowy na południe. Bojówka Kampf-Organisation, co prawda wycofała się potem na Słowację opanowaną już od kilku miesięcy przez Niemców, po dobrowolnym poddaniu im Republiki przez prezydenta Háchę, ale kiedy broniło się Westerplatte, w Cieszynie grasowali już Niemcy. Rozpoczęli od niszczenia pomników, tego co przypominało prastare i najnowsze dzieje tej Ziemi. Już pierwszego dnia wojny zerwali też z postumentu pomnik „Cieszyńskiej Nike”, o którym pisaliśmy obszernie w nr. 1 i 5 naszego internetowego biuletynu.
Na Zaolziu rozpoczęły się prześladowania, aresztowania i egzekucje. Pierwszą ofiarą spośród najwybitniejszych Polaków zaolziańskich był dr Wacław Olszak, lekarz górniczy z Karwiny, współzałożyciel Rady Narodowej Śląska Cieszyńskiego, wieloletni prezes Macierzy Szkolnej, a w latach 1928-36 pierwszy polski burmistrz Karwiny, działacz wielu polskich organizacji. Już w drugim dniu wojny był przesłuchiwany, zaś po kilku dniach ponownie aresztowany i szczególnie bestialsko pobity. Zmarł na skutek odniesionych obrażeń 11 września 1939.
Nie sposób wymienić tu wszystkich nazwisk wybitnych działaczy tamtego okresu, którzy - nierzadko na skutek donosów czeskich sąsiadów - trafiali na roboty przymusowe do Reichu oraz do hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Polityka czeska tradycyjnie bowiem polegała na wykorzystywaniu rozdźwięków pomiędzy Polakami i Niemcami. Posługiwano się ślązakowcami i innymi renegatami, także tymi, którzy osiedli na Zaolziu po I wojnie światowej i utworzyli tzw. „Slezský Odboj” skierowany przeciw Polsce i Polakom, a po zajęciu Zaolzia przez Niemców, denuncjowali Polaków. Potwierdzeniem tego faktu jest pełny tekst jednego z wielu donosów miejscowych renegatów – w ich własnym mniemaniu czeskojęzycznych – złożonego w karwińskim Gestapo. Z dostępnej nam złej, nie nadającej się do skanowania kopii tego dokumentu zachowaliśmy oryginalną pisownię. Język, jakim jest on napisany, świadczy – mówiąc zaolziańską gwarą - o „szkopyrtockim” rodowodzie jego autorów. Pełne błędów są zarówno czeskojęzyczne, jak i niemieckojęzyczne fragmenty. Dokument stanowi dowód braku jakichkolwiek zahamowań moralnych autorów tego donosu, a zarazem ich bardzo niskiego poziomu intelektualnego. (....) Wśród aresztowanych na skutek podobnych donosów była nie tylko inteligencja – lekarze, nauczyciele, księża katoliccy i ewangeliccy. Byli to również prości rzemieślnicy, robotnicy i chłopi. Wystarczyło, że byli Polakami. Wywożono ich najczęściej do Oświęcimia, Dachau i Mathausen-Gusen, gdzie wielu z nich zostało zdradziecko zamordowanych, lub z wycieńczenia, na skutek bestialskiego traktowania „zmarło śmiercią naturalną”. Na niespotykaną skalę nasiliły się te wywózki polskich patriotów w kwietniu 1940. Aresztowanych Polaków zwożono samochodami policyjnymi do cieszyńskiego więzienia, zaś później do zabudowań fabryki Kohna. Stamtąd trafiali na dalszą poniewierkę. (....) Zaolziańscy Polacy walczyli też bardzo aktywnie w partyzanckim ruchu oporu, walczyli razem z Polakami z innych regionów Kraju „Za Wolność Waszą i naszą”, przelewali swoją krew za Polskość i Polskę, ginęli w masowych egzekucjach na Ojczystej Ziemi. Byli wieszani (Cieszyn) i rozstrzeliwani (np. Żywocice). Niestety po kapitulacji Niemiec hitlerowskich granicę znów przemieszczono ponad ich głowami. Ledwie skończyły się prześladowania hitlerowskie, rozpoczęły się na nowo czeskie nagonki i prześladowania, zmuszanie Polaków do oddawania dzieci do czeskich szkół, pozbawienie ich kartek żywnościowych, idące nawet dalej niż za okupacji niemieckiej, gdyż Niemcy stawiali na kartkach Polaków duże P i obcinali 15 procent przydziałów, zaś Czesi po uzyskaniu od Stalina władzy, przez pewien okres czasu odmawiali Polakom nawet przydziału chleba. Choć za rok minie już od tamtej pory 60 lat, tego mimo wszystko trudno zapomnieć. Traktuje o tym korespondencja z Zaolzia, którą w całości zamieszczamy poniżej. ZRODLO: ( http://www.zaolzie.org/zaolziearchiwum/biuletyn7/biuletyn20040723.htm ).
Ciag dalszy dzialalnosci slowackich sqrwysynow na polskim Zaolziu.....
Tytul: Jak Czesi zrabowali Zaolzie.
Jednym z utrwalonych wśród sporej części Polaków fałszywych mitów historycznych jest twierdzenie o rzekomo haniebnym udziale państwa polskiego w tzw. rozbiorze Czechosłowacji w 1938 roku. Nic bardziej błędnego. Polska w niesławnej konferencji monachijskiej udziału nie brała. Natomiast w ramach jej ustaleń znalazły się m.in. zapowiedzi rozwiązania roszczeń terytorialnych Polski i Węgier wobec Czechosłowacji. Rząd w Warszawie nie zgodził się na pośrednictwo ówczesnych mocarstw (w tym III Rzeszy i faszystowskich Włoch) w kwestii rozwiązania sporu o Zaolzie. Sporu, który – dodajmy – zapoczątkowany został niesprowokowaną przez Polaków agresją wojsk czeskich na Śląsk Cieszyński w 1919 roku.
30 września 1938 roku, a więc w dniu, kiedy suwerenne władze państwa czechosłowackiego przystały na warunki określone w Monachium, rząd polski wystosował ultimatum w sprawie zwrotu zagrabionego 19 lat wcześniej Zaolzia, które strona czechosłowacka przyjęła dzień później. Należy podkreślić, że jeszcze przed wystosowaniem polskiego ultimatum prezydent Edward Beneš skierował na ręce prezydenta Ignacego Mościckiego pismo (datowane na 22 września 1938 roku), w którym proponował „usunięcie przeszkód z wielu minionych lat" poprzez „przyjęcie rektyfikacji granicy"! W efekcie jesienią 1938 roku zamieszkałe w przytłaczającej większości przez ludność polską ziemie za Olzą wróciły bezkrwawo do macierzy.
Polakom nie zaszkodzi uderzenie w twarz...
28 października 1918 roku została w Pradze ogłoszona deklaracja niepodległości. Po stuleciach niebytu odradzało się, na gruzach monarchii austro-węgierskiej, państwo Czechów, które miało tworzyć federację ze Słowakami. Czescy „ojcowie założyciele" żądali sporo. Z jednej strony domagali się prawa do samostanowienia – zgodnie z wolą i prawem do samostanowienia narodów. Z drugiej zaś strony oczekiwali od przywódców zwycięskich mocarstw ententy uznania nowego państwa w granicach historycznych. Kompletnie nie liczyli się przy tym z prawem do życia we własnych państwach innych narodów, zamieszkujących obszar wymarzonej Czechosłowacji. Dotyczyło to milionów Niemców, Węgrów i kilkuset tysięcy Polaków. Oprócz względów sentymentalnych dużą rolę w rachubach czeskich polityków odgrywały względy natury gospodarczej. Potrzebni byli nowemu państwu niemiecki inżynier, węgierski rolnik i polski sztygar.
Problem z posiadaniem węgla polegał wszakże na tym, że znaczna część ludności, która go wydobywała w Zagłębiu Karwińskim, czuła się Polakami, była świetnie zorganizowana politycznie i kulturalnie od dziesięcioleci oraz chciała pracować i mieszkać w odrodzonym państwie polskim.
12 października 1918 roku Polacy ze Śląska Cieszyńskiego wyłonili własną reprezentację polityczną, która przyjęła nazwę Śląskiego Komitetu Międzypartyjnego. Komitet ten przemieniony został następnie na Radę Narodową (dla) Księstwa Cieszyńskiego – w skrócie RNKC.
W odpowiedzi na ogłoszenie powstania państwa czechosłowackiego RNKC wydała dwa dni później kolejną odezwę, w której stwierdzała, że „proklamuje uroczyście przynależność państwową Księstwa Cieszyńskiego do wolnej, niepodległej, zjednoczonej Polski i obejmuje nad nim władzę państwową. Ze względu na dążenia narodu czeskiego, Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego oświadcza, iż ustanowienie ostatecznej granicy pomiędzy oboma bratnimi narodami: polskim i czeskim, pozostawia się porozumieniu pomiędzy rządami: polskim w Warszawie a czeskim w Pradze, w tym głębokim przekonaniu, iż rządy te będą się kierowały przy ustalaniu granicy istotną przynależnością narodową i wolą ludności".
Kilkadziesiąt godzin później do akcji przystąpiła ludność Śląska Cieszyńskiego. W nocy 1 listopada 1918 roku garnizon austriacki w Cieszynie został przez Polaków rozbrojony. W następnych dniach ludność polska przejęła władzę niemal wszędzie tam, gdzie stanowiła większość. Obszar kontrolowany przez Polaków obejmował około 200 tys. mieszkańców deklarujących narodowość polską, nieco ponad 16 tys. Czechów i 63 tys. Niemców. Biało-czerwone flagi i piastowskie orły powiewały nad Bielskiem, Cieszynem, Karwiną i Boguminem. Deszczową jesienią rodziła się Polska.
(.....) Zimą na przełomie lat 1918 i 1919 tworząca się polska administracja na Śląsku Cieszyńskim zajęta była głównie przygotowaniami do przeprowadzenia wyborów do Sejmu Ustawodawczego Rzeczypospolitej. Głosowanie miało się odbyć 26 stycznia 1919 roku.
Masowy udział mieszkańców Śląska w głosowaniu do polskiego Sejmu stałby się oczywistym potwierdzeniem woli przynależności do Rzeczypospolitej ludności ziemi cieszyńskiej. Dla władz czechosłowackich przeprowadzenie wolnych wyborów na obszarach, do których Praga rościła pretensje, stwarzało potencjalne problemy z uzasadnieniem swych roszczeń terytorialnych wobec zwycięskich mocarstw na konferencji pokojowej. Czołowi politycy czescy obawiali się również, że wybory staną się niejako plebiscytem, w którym znaczna część, a zapewne większość mieszkańców opowie się za Polską. Rząd w Pradze zdecydował się nie dopuścić do głosowania i podjął decyzję o uderzeniu na Śląsk Cieszyński. Zapadła ona w trakcie posiedzeń zwołanych osobiście przez prezydenta Tomaša Masaryka między 17 a 21 stycznia 1919 roku.
Precyzyjnie przygotowaną operację militarną zaplanowano na 23 stycznia 1919 roku. Dowódcą jednostek przeznaczonych do ataku został ppłk Jozef Šnejdarek. Był to doświadczony żołnierz, który swoją karierę rozpoczynał w szeregach francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a następnie uczył się w niej wojskowego rzemiosła. Miał za sobą bogate doświadczenie, które zdobył, walcząc w okopach I wojny światowej. Czesi skierowali do boju z Polakami kilkanaście tysięcy żołnierzy. Przeciw nim kierujący obroną Śląska Cieszyńskiego, były oficer armii austriackiej, płk Franciszek Ksawery Latinik mógł wystawić siły liczące maksymalnie 5 tys. ludzi. Było to zarówno regularne wojsko, jak i nieostrzelani oraz marnie wyszkoleni ochotnicy z tzw. milicji robotniczych. Głównie byli to młodzi górnicy.
W ciągu pierwszych czterech dni ofensywy wojsk czeskich Polacy, jakkolwiek stawiający rozpaczliwy opór, nie byli w stanie podjąć równorzędnej walki przeciw liczniejszym i dobrze uzbrojonym żołnierzom czeskim. Jednostki polskie zostały wyparte z całego Karwińskiego Zagłębia Węglowego, a także oddały bez walki Cieszyn. Pułkownik Franciszek Latinik, oczekując na wsparcie, nakazał swym oddziałom odwrót aż na linię Wisły, gdzie podczas dwudniowej bitwy pod Skoczowem (w dniach 28–30 stycznia 1919 roku) natarcie czeskie zostało zatrzymane. W efekcie nastąpiło – kilkakrotnie przerywane – zawieszenie broni. (.....) Podczas walk żołnierze czescy dopuścili się szeregu okrutnych morderstw na bezbronnych jeńcach polskich i cywilnych mieszkańcach Zaolzia. Bodajże najlepiej udokumentowaną z wielu zbrodni popełnionych na Polakach jest bestialski mord w Stonawie 26 stycznia 1919 roku, gdzie kilkunastu wziętych do niewoli żołnierzy 12. Pułku Piechoty zostało zakłutych bagnetami i uśmierconych uderzeniami kolb karabinowych. Pamięć o tym dramatycznym wydarzeniu zawdzięczamy przede wszystkim dzielnej postawie księdza Franciszka Krzystka, proboszcza miejscowej parafii, który nie zważając na grożące mu niebezpieczeństwo ze strony Czechów, zidentyfikował i pochował zamordowanych. Ofiary były nagie, a ich dokumenty i rzeczy osobiste zabrali oprawcy. Kapłan zlecił także wykonanie zdjęć zmasakrowanych ciał. Kolejnym zachowanym świadectwem zbrodni jest przejmująca relacja innego mieszkańca Stonawy – Andrzeja Raszka. Oto jej fragment: „Zobaczyłem, jak wyprowadzili rannego żołnierza i bijąc go, zaprowadzili w stronę kościoła. Spotkał go ten sam los, co wielu innych – został zakłuty bagnetem. [...] Został również przebity bagnetem ranny polski żołnierz koło szkoły ludowej w Stonawie, na drodze. Daremnie prosił o darowanie mu życia, gdyż ma żonę i dzieci. Zostali też zakłuci żołnierze ukryci w sianie, w stodołach u Febra w przysiółku Dolany i u Wałoszka na Górzanach".
Jeńców mordowano także w innych miejscach Zaolzia. W Bystrzycy, gdzie opór wojskom czeskim stawili uzbrojeni polscy robotnicy, dobito czterech rannych. Czytamy o tym we wspomnieniu hutnika z Trzyńca, Pawła Golca: „Zaczęła się walka, lecz niedługo trwała, ponieważ zwykli robotnicy, mając tylko karabin w ręku, a nie będąc wyćwiczeni i zahartowani w służbie wojskowej, nie mogli utrzymać frontu przeciw nawale regularnych wojsk czeskich, które miały wszystkie narzędzia mordu ze sobą. [...] Ze strony robotniczej padli: Kraus, Cieślar, Stryja i Czudek, którzy z powodu zranienia nie mogli ujść oprawcom czeskim, na których też legionarze wywarli zemstę i w okrutny, potworny sposób ich dobijali. Nie było im dosyć na tym, wywlekali z chałup całkiem niewinnych ludzi, nad którymi pastwiono się, zawleczono na pociąg, a wśród zimna i głodu odstawiono do aresztów w Morawskiej Ostrawie lub do Nowego Jiczyna".
Równie przerażające wydarzenia miały miejsce w Karwinie zdobytej przez Czechów 24 stycznia 1919 roku. Grupa czeskich żołnierzy wdarła się tam do kościoła. Napastnicy zakłuli bagnetami służącego i kucharza proboszcza, a następnie sprofanowali kościół. Według relacji świadków żołdactwo przebrało się w szaty liturgiczne i „zapychało usta" komunikantami.
Wielu spośród polskich obrońców Śląska, którzy dostali się w ręce czeskie, zostało powieszonych. Tak postępowano na ogół z górnikami i hutnikami z ochotniczych milicji robotniczych. Najczęściej wieszano ich na szybach kopalnianych lub przydrożnych drzewach. Taka śmierć spotkała m.in. pochodzącego z Jabłonkowa Franciszka Rykalskiego. Jedną z ofiar agresji na Śląsk Cieszyński był kapitan Cezary Haller, rodzony brat gen. Józefa Hallera, dowódcy powstałej z inicjatywy Romana Dmowskiego armii polskiej we Francji (tzw. Armii Błękitnej). Postać wyjątkowa. Oficer armii cesarsko-królewskiej, absolwent prestiżowej wiedeńskiej Akademii Technicznej i poseł do parlamentu austriackiego, gdzie niestrudzenie bronił praw Polaków ze Śląska Cieszyńskiego. Cezary Haller zginął w bitwie pod Kończycami Małymi. Osobiście prowadził kontratak swego batalionu na pozycje czeskie. Według relacji por. Klemensa Matusiaka: „Trafiony kulą karabinu maszynowego upadł, po czym, gdy atak polski został odparty, żołnierze czescy bagnetami go dobili". (.....) Na Zaolziu szalał terror. Bojówki uzbrojonych Czechów i żandarmeria zamordowały co najmniej kilkadziesiąt osób z grona polskich działaczy narodowych. Kilka tysięcy Polaków zmuszono do opuszczenia domów i ucieczki do Polski. W lipcu 1920 roku, podczas konferencji w belgijskim Spa, premier rządu polskiego Władysław Grabski przystał na zawieszenie plebiscytu na Śląsku Cieszyńskim oraz rozstrzygnięcie przez zachodnie mocarstwa sprawy przyszłości Zaolzia. Działo się to, gdy Armia Czerwona stała u wrót Warszawy. Polacy potrzebowali broni, która miała być transportowana przez Czechosłowację (w rzeczywistości nie przejechał przez jej terytorium żaden transport).
Ostatecznie 28 lipca 1920 roku Rada Ambasadorów przyznała prawo do Zaolzia Czechosłowacji. Warto dodać, że odbyło się to przy sprzeciwie przedstawiciela Stanów Zjednoczonych. Sejm niepodległej Polski nigdy nie ratyfikował decyzji Rady Ambasadorów.
Obrońcy Śląska Cieszyńskiego są w Polsce zapomniani. Ilu z nich zamordowano? Można jedynie oszacować, że było to od stu do kilkuset osób. Kolejne setki Polaków zabito później, głównie wiosną 1920 roku.
W sprawie mordów na polskiej ludności ziemi cieszyńskiej strona czeska twardo milczy i bez zaangażowania polskich władz trudno liczyć na jakikolwiek akt ekspiacji. Tymczasem jesienią br., z inicjatywy grupy czeskich mieszkańców Zaolzia, postawiono w gminie Bystrzyca tablicę upamiętniającą Jozefa Šnejdarka, osobę bezpośrednio odpowiedzialną za mordy na ludności polskiej ziemi cieszyńskiej, które miały miejsce także na terenie tej gminy. W Polsce fakt ten nie wzbudził najmniejszego zainteresowania.
ZRODLO: ( http://www.historia.uwazamrze.pl/artykul/961107 ).
P.S.
Jozef Šnejdarek to odpowiednik S.Bandery.
re: mop..... A pytales sie M.Sandersa skad czerpie "wiedze" na temat zolnierzy niezlomnych (wykletych przez zydo-komune i zydo-lewacka propagande) ???
Czy to sa te same zrodla, z ktorych ty korzystales, czyli UB-ka Machejka i UB-ka Walacha ???
Bo jesli tak to oni sa tak samo "wiarygodni" jak J.T.Gross w swoim paszkwilu "Sasiedzi", ktoremu historyk J.R.Nowak udowodnil 100 KLAMSTW.
A widzac twoja nadgorliwosc i systematycznosc w propagowaniu zydo-ubeckiej propagandy na temat zolnierzy niezlomnych (wykletych przez zydo-ubecje) odnosze wrazenie, ze sam jestes UB-kiem lub zydo-lewakiem, ktory ma "zadanie specjalne" do wykonania na forum KRESY.PL
To dlatego Macierewicz slimaczyl sledztwo przez dziesiec lat, zeby uzyc argumentu zamachu w czasie kiedy Globalisci zdecyduja sie na wojne z Rosja. Boje sie, ze wlasnie teraz zostana opublikowane zdjecia satelitarne - co moze stac sie powodem reakcji rosyjskiej, na skutek ktorej, Polska moze zostac zamieniona w wypalona pustynie. Prowokowanie Rosji jest sprzeczne z polskim interesem narodowym. Na prawde o zamachu najlepiej poczekac do czasu ustabilizowania naszych normalnych relacji z Rosja.
Ci co wystrugali Obame bardzo sie spiesza. Chca koniecznie wywolac wojne z Rosja zanim Trumph zostanie Prezydentem. Miejmy nadzieje, ze Rosja nie zareaguje na wiele nastepnych prowokacji.
Pedalski volksdeutschu,obrońco ziomala,cwela BANDERY,wywołujesz tych "stalinowskich żydów z UB" jakbyś miał na nich chrapkę.....Jakiś ty nienasycony,cóż na to twój pedzio Jonny?....A może jesteś już nieodwracalnie popier..lony?
Należy zwrócić uwagę na słowo"MOŻE" w oświadczeniu Waszcza.Bo jak sobie wyobrazic obchody bez posłów PiS,Po i Nowoczesnej,a takie osobniki jak Kuchciński,Terlecki ,Gosiewska czy Swięcicki to raczej sobie nie odmówią spotkania ze SWOIMI przyjaciółmi w Banderolandzie.
Ukraińskie Dien Bien Phu – trzy tysiące Ukraińców zabitych pod Debalcewem... Pod Debalcewem doszło do przetrącenia kręgosłupa ukraińskiej armii. Z punktu widzenia sztuki wojennej nic nie stoi obecnie na przeszkodzie, aby armie separatystów zaczęły się posuwać w kierunku Charkowa, a następnie na Kijów. Tymczasem prezydent Poroszenko oznajmił, że jakieś 80 procent jego oddziałów opuściło kocioł debalcewski w ramach uporządkowanego odwrotu. Z bronią i sztandarami. Straty w ludziach podobno są przy tym minimalne; zaledwie kilkunastu ukraińskich żołnierzy. Czyżby doszło do szczególnie ciężkiego przypadku utraty kontaktu z rzeczywistością?
http://pl.blastingnews.com/polityka/2015/02/ukrainskie-dien-bien-phu-trzy-tysiace-ukraincow-zabitych-pod-debalcewem-00278115.html
Kukiz brał na przeczekanie z nadzieją że jak PiS osłabnie to jego ugrupowanie wypłynie, skoro PiS się umacnia to zaczął ujadać i poszczekiwać. Już widze jak Kukiz wsadza swoich niegdysiejszych kolegów partyjnych do paki
Pomarzyć niemiaszki zawsze mogą ,Rosja nie ma nic do zaoferowania USA. A jej sojusz z Chinami
to po prostu fakt. Trampa o życzeniowe postrzeganie świata bym nie posądzał.
"Wsadzenie" ewidentnych przestępców bez uzdrowienia sądownictwa raczej jest niemożliwe.
Przesłuchania w sprawie "Amber Gold" to ładnie pokazały. Co się odwlecze to nie uciecze.
"Może się okazać" - coś za dużo tego może, nie ufać im jak (tu brak porównania). Nawet jeśli nasi politycy nie pojadą na uroczystości państwowe, to i tak takie Gosie pojadą wspierać Azowa w Donbasie. Jak ogłoszą Rok DdUPA, to nasi politycy wyrażą tylko oburzenie, a polska kasa na Ukrainę będzie dalej płynąc strumieniem.
prowokator - forumowy glupek napisal, ze nie bierze udzialu w tej dyskusji, ale dziwnym trafem wiekszosc wpisow jest jego autorstwa, w dodatku to przewaznie rozlegly, wodolejski spam. Mozna sie w sumie z uPadlina zgodzic, to nie jest branie udzialu w dyskusji - to belkot nie na temat jak zawsze. On woli tematy niekontrowersyjne w stylu "Brawo Rosja"... a Polskich bohaterow nazywa kontrowersyjnymi...
To, ze ktos kogos zabil zbyt wiele nie mowi. Zdarzaly sie tez przestepstwa, ale byly karane bardzo surowo przez dowodcow. Oddzialy uczestnikow Powstania anty-komunistycznego byly przewaznie wspierane przez miejscowa ludnosc, z wyjatkiem niektorych obszarow zamieszkanych przez bialorusinow - tam wplywy byly pomieszane. Nigdzie Zolnierze Wykleci nie dokonywali zbrodni jak sowieci, nazisci, banderowcy, czy szaulisi. Przestepstwa byly odosobnionymi przypadkami I nierzadko dzielem tzw: "mscicieli" ktorzy stracili z rak banderowcow, lub komunistow najblizsza rodzine.
Nie wierze w deklaracje tego pajaca. Kazali mu cos powiedziec na uspokojenie sytuacji. PiS bardziej wspiera ukrainskich szowinistow niz Polakow gdziekolwiek.
Te podwyżki cenowe stawek OC to nie 30-50%-tak ponoć jest tylko w PZU.Złodziejska mafia państwowo (KNF+UOKiK)-ubezpieczeniowa już w połowie grudnia br podniosła stawki OC o 250-350%,tj 2,5-3.5 raza.Znam to z autopsji,gdyż już w pierwszej dekadzie grudnia opłacając OC analizowałem oferty ponad 20-tu firm ubezpieczeniowych.Do końca br te stawki opłat miały dalej rosnąć ponad powyższy zabójczy poziom.Firmy ubezpieczeniowe tłumaczą,że takie mają zalecenia z KNF i akceptację UOKiK.Pojechali na całego w imię niby wolnorynkowej konkurencji na substancji obowiązkowego OC.-kpina i granda pod osłoną pisdzielców.
Wszyscy ubezpieczyciele, w jednym czasie, tak samo drastycznie podnieśli ceny ubezpieczeń, dlaczego UOKIK udaje, że niczego nie widzi ? To jawna zmowa cenowa. Tłumaczenie, że firmy ubezpieczały na granicy opłacalności, bo wzrosła wysokość odszkodowań, ma się nijak do faktycznych zarobków firm ubezpieczeniowych. Jedno jest pewne, czyjś synek PIS, jak to było z PO i młodym Tuskiem oraz AmberGold, ma w tym jakiś interes. Kwestia czasu, a wyjdzie komu tak naprawdę PIS zrobił przysługę, podwyższając tak drastycznie ceny ubezpieczeń. Nie było, by niczego dziwnego w podwyżkach 1-2 %, ale 30-50 %, to kpina i okradanie Polaków.
Dość banderowców w Polsce. Kiedy "WŁADZE" TO POJMĄ?
Dość banderowców w Polsce. Kiedy "WŁADZE" TO POJMĄ?
Dać małpie brzytwę, a murzynowi władzę, toto samo.
Szczyt hipokryzji. Gdy w Polsce ginie kierowca, to nikt nie interesuje się zmarłym i jego rodziną. Szkoda człowieka, ale śmierć, to śmierć. Dlaczego zasługuje na takie wyróżnienie?
Mongolska junta z kremla powinna zostać potraktowana jak ssmani, ustępstwa wobec stalina w Jałcie procentują. Remedium to silna gospodarczo i militarnie Polska. Czy tego chcemy czy nie to ruskiej tłuszczy marzy się granica z niemiaszkami
analizy przyczyn
spadaj trolu
Moja wczorajsza próba nawiązania polemiki dłuższym postem: dwukrotnie nieskuteczna,wszystko połykane przez kompta.To powód mego milczenia.Twoje posty ciekawe,brak im tylko,nie tyle okoliczności,co przyczyn powstania i rozwoju GL-AL jakby nie było na antysovieckich ziemiach polskich.
Przeprosiny to przyznanie się do winy oraz wyprostowanie papierów policjantów biorących udział w pacyfikacji.
Jeżeli przeprosi gdy czuje, że racja jest po jego stronie tzn, że nie ma jaj!
Jeżeli sankcja 6mcy paki zmienia jego punkt widzenia, to strach pomyśleć do czego ten człowiek jest zdolny.
Lobbują na rzecz petrogłąba, to oczywiste. Kaczyński to jedyny polityk od 89 na którego warto oddać głos. Żadne ugrupowanie polityczne nie zrobiło dla Polski tyle dobrego ile PiS, tylko PiS walczy z patologiami i lewactwem
CIEKAWOSTKI O KOMUNISTYCZNYCH "BOHATERACH" Z AL-GL...... GL poswiecala gros wysilku rozpracowywaniu polskich struktur panstwowych i AK. Sam M.Spychalski (pozniejszy general i marszalek w PRL, a z pochodzenia zyd - dopisek fiesta) odpowiedzialny jest za przekazanie listy 50 osob do Gestapo. Rozmiar AL w 1944r liczyl mniej niz 6000 ludzi (40% podlegle bezposrednio Moskwie przez "sztab partyzancki") z rozmiarem AK (okolo 400 tysiecy ludzi - dopisek fiesta).
G. Korczynski (bandyta z MBP-UB i pozniejszy general w PRL, a z pochodzenia zyd - dopisek fiesta) zostal skazany przez AK na KS (kare smierci - dopisek fiesta) za nalozenie kontrybucji 600tys zl na ukrywajacych sie Zydow, a nastepnie ich zamordowanie, oprocz tego rabunek majatku ziemskiego i gwalt dziedziczki , ktorej maz siedzial w oflagu, akcje rabunkowe na mleczarnie i kasy zapomogowe. M.Moczar tez dokonywal rabunkow majatkow ziemskich bogatszych chlopow i Zydow, ataku na stacyjke kolejowa - rabunek pieniedzy z kasy i mord na zablakanym pracowniku Arbeitsamtu i Bahnschutzu, spalenia kilku wagonow towarowych. Ataki na polskich lesnikow polaczone z rabunkiem zywnosci (atak na lesniczowke Polaka , to byla jedyna "akcja" "Malego Franka" - bohatera PRL, po ktorej jego grupa zostala wytropiona i zniszczona przez niemieckich zandarmow).
AL w okresie szczytowym (lipiec 1944) to 10 tys. ludzi wlaczajac w to ok. 1000 sowieckich jencow oraz brygady, ktore przyszly zza Bugu, w tym kilkuset NKWD-owskich zrzutkow oraz czlonkowie PPR, ktorzy nie walczyli.
Zydo-komunistyczny bandyta GRZEGORZ KORCZYNSKI (poprzednie nazwisko to Stefan Kilanowicz), jako dowodca oddzialu GL, między listopadem 1942, a lutym 1943 we wsi Ludmiłówka i jej okolicach w powiecie kraśnickim, on i podlegli mu komunistyczni partyzanci z Gwardii Ludowej, zamordowali około 100 Żydów (głównie kobiet i dzieci). Zbrodnia miała charakter rabunkowy.
Komunistyczny general S.Kilanowicz vel G.Korczynski lezy teraz na Powazkach w alei zasluzonych.
re: zefir (ciag dalszy)..... „Ośka” i jego żołnierze – zbrojne ramię ruchu ludowego BCH w byłym powiecie iłżeckim ( ZRODLO: https://histmag.org/index.php/oska-i-jego-zolnierze-zbrojne-ramie-ruchu-ludowego-w-bylym-powiecie-ilzeckim-11932 ).... i to jest wlasnie ta roznica pomiedzy BCH, a AL-GL , na temat ktorego zydo-komunistyczna propaganda wytworzyla
Kult Armii Ludowej w PRL..... Głównymi komunistycznymi „kuźniami kadr” w pierwszych latach Polski Ludowej były dwa ośrodki: krajowy, związany z podziemną Polską Partią Robotniczą i partyzantką GL/AL, oraz zagraniczny, powstały w ZSRR i składający się z działaczy Związku Patriotów Polskich oraz kadr Ludowego Wojska Polskiego. Latem 1944 r. w Lublinie doszło do połączenia obydwu skrzydeł ruchu komunistycznego, a dawni partyzanci objęli m.in. stanowiska w aparacie bezpieczeństwa. (....) W centrum legendy partyzantów Armii Ludowej znajdował się bez wątpienia gen. Mieczysław Moczar „Mietek” (właść. Mikołaj Demko) – przedwojenny szeregowy działacz komunistyczny w Łodzi i współpracownik radzieckiego wywiadu po 1939 roku. Moczar (nazwiska tego zaczął używać w czasie wojny) był jednym z organizatorów PPR i Gwardii Ludowej w Łodzi, a w 1943 r. został dowódcą Obwodu II GL (Lubelszczyzna). Partyzancka kariera „Mietka” to zbiór sukcesów i porażek, bez wątpienia był on jednak aktywnym i ambitnym, choć również konfliktowym i despotycznym dowódcą oddziałów leśnych. W czerwcu 1944 r. został on przeniesiony na stanowisko dowódcy partyzantki na Kielecczyźnie, gdzie służył aż do styczniowej ofensywy Armii Czerwonej. Po wojnie pełnił funkcję szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi, gdzie był aktywnym uczestnikiem walki z podziemiem niepodległościowym i PSL. Gdy na fali czystki w partii wyrzucono go z aparatu bezpieczeństwa objął m.in. stanowisko przewodniczącego WRN w Olsztynie i Białymstoku oraz ministra do spraw Państwowych Gospodarstw Rolnych. Na fali październikowej, jako człowiek Gomułki, wrócił do głównego nurtu polityki obejmując funkcję wiceministra spraw wewnętrznych. (ZRODLO: https://histmag.org/Ja-jako-byly-partyzant....-Kult-Armii-Ludowej-w-PRL-8906?linkwew ).
Gwardia Ludowa to szkodliwy nowotwór, a nie bohaterska formacja..... GL nie walczyła o Polskę, tylko była fragmentem komunistycznej konspiracji, którą budowano od 1941 r. na polecenie Stalina. Głównym jej zadaniem była aktywizacja zbrojna Polaków i, jak się da, wywołanie zbrojnego powstania. Gdyby doszło do realizacji takiego scenariusza, skończyłoby się to – wobec ogromnej przewagi Niemców – hekatombą ofiar po stronie polskiej. Ale to nie obchodziło ani Kremla ani władz PPR. Jednym i drugim chodziło po prostu o przerwanie linii zaopatrzeniowych na front wschodni. Jeszcze raz powtarzam: tu w żadnym razie nie chodziło o Polskę - to były działania na jej szkodę. GL to komunistyczny nowotwór na ciele społeczeństwa, a nie coś, co należałoby upamiętniać. (....) Podstawowym celem istnienia GL i AL nie była walka z okupantem. To było narzędzie realizacji innych celów. Do tych należało m.in.: wsparcie frontu wschodniego, przejęcie kontroli nad prowincją i wypieranie stamtąd wpływów niepodległościowej konspiracji. Kiedy komuniści poczuli się w latach 1943/44 pewniej, coraz częściej zaczęli występować zbrojnie przeciwko AK i NSZ. W walkach z komunistami i pacyfikacjach przez nich przeprowadzanych zginęło nie mniej niż kilkuset żołnierzy polskiego podziemia. Oddziały GL wymordowały też co najmniej kilkuset ukrywających się w lasach Żydów. Z drugiej strony dorobek GL/AL w walce z Niemcami to w głównej mierze propagandowa mistyfikacja. (....) W GL/AL było kilkudziesięciu byłych „Hiszpanów” (komunisci bioracy udzial w wojnie domowej w Hiszpanii przeciwko gen.F.Franko - dopisek fiesta), którzy stanowili pierwszą kadrę dowódczą tej organizacji. Ale szybko się wykruszali. Było kilku przedwojennych polskich oficerów komunistów, ale nie mieli oni większego znaczenia. Rola-Żymierski, agent sowiecki i kryminalista, trafił do formacji późno i był raczej „kwiatkiem do kożucha”.
Większością oddziałów partyzanckich GL dowodzili ludzie dość przypadkowi i wszystko to mało przypominało wojsko. Ważnym elementem dowódczym byli pospolici przestępcy kryminalni. Proszę pamiętać, że do komunistycznej konspiracji chętnie werbowano działające na prowincji, czasem jeszcze od przedwojnia, pospolite bandy rabunkowe. To także odcisnęło piętno na w znacznej mierze bandyckim charakterze działalności PPR. Tu akcji antyniemieckich jest niewiele, za to powszechnym zjawiskiem jest pospolity rabunek. Jak układała się współpraca GL/AL z AK i innymi formacjami podziemnymi w sytuacjach tak wyjątkowych jak obrona Zamojszczyzny czy Powstanie Warszawskie?
Współpraca była okazjonalna, wynikająca po prostu z wojennej sytuacji, jak np. wspomniane przez Pana Powstanie Warszawskie czy też przypadki, kiedy oddziały jednej i drugiej formacji znalazły się wspólnie w okrążeniu. Ale stosunki były złe i wynikało to z dwóch zasadniczych przyczyn.
Oddziały AK pełniły funkcje porządkowo-policyjne na terenie swojego operowania, toteż niejednokrotnie ścigały i rozbijały grupy komunistyczne za bandytyzm. Nie miało to nic wspólnego z polityką. Z drugiej strony komuniści niejednokrotnie podejmowali działania w sposób planowy zmierzający do niszczenia polskiej konspiracji: mordowanie jej członków, rozbijanie oddziałów, próby zabierania broni. Na Lubelszczyźnie trwała otwarta wojna między polskim podziemiem i komunistami, którzy m.in. wymordowali dwa oddziały AK. (....) Wielu byłych partyzantów od razu trafiło do MO, UB i wojska, otrzymując „na pierwszy dzień” służby stopnie oficerskie, mimo że byli często zwykłymi bandytami i rzezimieszkami. Przydali się w latach utrwalania władzy ludowej. Potem już było gorzej. Niektórzy byli prominentnymi działaczami do końca PRL jak Edwin Rozłubirski, inni trafili do więzień za przestępstwa kryminalne dokonywane po wojnie. Niektórzy trafili w latach 50. za kratki w związku z mordowaniem Żydów. Byli tacy, którzy zostali profesorami uniwersyteckimi, ale i tacy, którzy zerwali z komunistami i po wojnie zostali bogobojnymi katolikami, albo znowu „poszli do lasu”, gdy zaczynały się próby kolektywizacji. Bo w GL znaleźli się wcześniej przypadkiem: chcieli walczyć z Niemcami, ale nie o komunizm. ZRODLO: ( https://histmag.org/Piotr-Gontarczyk-Gwardia-Ludowa-to-szkodliwy-nowotwor-a-nie-bohaterska-formacja-6523 ).
Zamiast wydalać 35 rosyjskich dyplomatów powinni wywalić tyleż osób z zarządu Cyber Command. Sprawa maili Clinton i rzekome ataki Rosjan nie wyglądają najlepiej.
CO POLSKIE DO POLSKI WROCIC POWINNO !Tak wyglada tlo historyczne konfliktu polsko-slowackiego - mapa z 1938r ( http://2.bp.blogspot.com/-3BSICDXloyk/UubSjWwk90I/AAAAAAAAAzk/zVywVfOXet8/s1600/baner+new2.png ).
Jak widac z mapy, ziemie nalezace do Polski wciaz znajduja sie w granicach Slowacji.
Demokraci robią ostatnie wizytacje swoich inwestycji gospodarczych, tu i ówdzie podrzucą trochę gotówki z pomocą uchwał senatu. To już ostatnie podrygi, do 20 stycznia wiele czasu nie zostało.
Ciekawe, że Kaczyński miałby zgarnąć miano najgorszego polityka. Był premierem, wykreował dwóch prezydentów, jego ugrupowanie ma ok. 40% poparcia. Można się nie zgadzać z jego wizją, ale trudno nie przyznać, że to obecnie jeden z najlepszych polityków na naszej scenie politycznej. Chyba, ze to na potrzeby gadzinówki - wtedy nie wypada napisać inaczej, niż linia partii...
"[...] jak zamkną któregoś z 'Nowaków' to kiedyś 'Nowaki' pozamykają im 'Hofmanów'. Proste.[...]". To teraz będzie trudne. Dlaczego Kukiz nie zgłasza przestępców organom ścigania?
Kolejna dawka historii o dzialaniach anty-polskich slowackich sqrwysynow na polskim Zaolziu......
Niedługo cieszyli się Zaolzianie Polską. To tu, na Zaolziu padły 26 sierpnia 1939 pierwsze wystrzały II wojny światowej. Ten pierwszy - wcześniej zaplanowany - atak, nie został na czas odwołany na skutek opóźnienia rozkazu niemieckiego dowództwa do hitlerowskich bandytów ze swastykami na rękawach cywilnych ubrań. Miało to miejsce w Mostach koło Jabłonkowa, skąd prowadzi tunel kolejowy na południe. Bojówka Kampf-Organisation, co prawda wycofała się potem na Słowację opanowaną już od kilku miesięcy przez Niemców, po dobrowolnym poddaniu im Republiki przez prezydenta Háchę, ale kiedy broniło się Westerplatte, w Cieszynie grasowali już Niemcy. Rozpoczęli od niszczenia pomników, tego co przypominało prastare i najnowsze dzieje tej Ziemi. Już pierwszego dnia wojny zerwali też z postumentu pomnik „Cieszyńskiej Nike”, o którym pisaliśmy obszernie w nr. 1 i 5 naszego internetowego biuletynu.
Na Zaolziu rozpoczęły się prześladowania, aresztowania i egzekucje. Pierwszą ofiarą spośród najwybitniejszych Polaków zaolziańskich był dr Wacław Olszak, lekarz górniczy z Karwiny, współzałożyciel Rady Narodowej Śląska Cieszyńskiego, wieloletni prezes Macierzy Szkolnej, a w latach 1928-36 pierwszy polski burmistrz Karwiny, działacz wielu polskich organizacji. Już w drugim dniu wojny był przesłuchiwany, zaś po kilku dniach ponownie aresztowany i szczególnie bestialsko pobity. Zmarł na skutek odniesionych obrażeń 11 września 1939.
Nie sposób wymienić tu wszystkich nazwisk wybitnych działaczy tamtego okresu, którzy - nierzadko na skutek donosów czeskich sąsiadów - trafiali na roboty przymusowe do Reichu oraz do hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Polityka czeska tradycyjnie bowiem polegała na wykorzystywaniu rozdźwięków pomiędzy Polakami i Niemcami. Posługiwano się ślązakowcami i innymi renegatami, także tymi, którzy osiedli na Zaolziu po I wojnie światowej i utworzyli tzw. „Slezský Odboj” skierowany przeciw Polsce i Polakom, a po zajęciu Zaolzia przez Niemców, denuncjowali Polaków. Potwierdzeniem tego faktu jest pełny tekst jednego z wielu donosów miejscowych renegatów – w ich własnym mniemaniu czeskojęzycznych – złożonego w karwińskim Gestapo. Z dostępnej nam złej, nie nadającej się do skanowania kopii tego dokumentu zachowaliśmy oryginalną pisownię. Język, jakim jest on napisany, świadczy – mówiąc zaolziańską gwarą - o „szkopyrtockim” rodowodzie jego autorów. Pełne błędów są zarówno czeskojęzyczne, jak i niemieckojęzyczne fragmenty. Dokument stanowi dowód braku jakichkolwiek zahamowań moralnych autorów tego donosu, a zarazem ich bardzo niskiego poziomu intelektualnego. (....) Wśród aresztowanych na skutek podobnych donosów była nie tylko inteligencja – lekarze, nauczyciele, księża katoliccy i ewangeliccy. Byli to również prości rzemieślnicy, robotnicy i chłopi. Wystarczyło, że byli Polakami. Wywożono ich najczęściej do Oświęcimia, Dachau i Mathausen-Gusen, gdzie wielu z nich zostało zdradziecko zamordowanych, lub z wycieńczenia, na skutek bestialskiego traktowania „zmarło śmiercią naturalną”. Na niespotykaną skalę nasiliły się te wywózki polskich patriotów w kwietniu 1940. Aresztowanych Polaków zwożono samochodami policyjnymi do cieszyńskiego więzienia, zaś później do zabudowań fabryki Kohna. Stamtąd trafiali na dalszą poniewierkę. (....) Zaolziańscy Polacy walczyli też bardzo aktywnie w partyzanckim ruchu oporu, walczyli razem z Polakami z innych regionów Kraju „Za Wolność Waszą i naszą”, przelewali swoją krew za Polskość i Polskę, ginęli w masowych egzekucjach na Ojczystej Ziemi. Byli wieszani (Cieszyn) i rozstrzeliwani (np. Żywocice). Niestety po kapitulacji Niemiec hitlerowskich granicę znów przemieszczono ponad ich głowami. Ledwie skończyły się prześladowania hitlerowskie, rozpoczęły się na nowo czeskie nagonki i prześladowania, zmuszanie Polaków do oddawania dzieci do czeskich szkół, pozbawienie ich kartek żywnościowych, idące nawet dalej niż za okupacji niemieckiej, gdyż Niemcy stawiali na kartkach Polaków duże P i obcinali 15 procent przydziałów, zaś Czesi po uzyskaniu od Stalina władzy, przez pewien okres czasu odmawiali Polakom nawet przydziału chleba. Choć za rok minie już od tamtej pory 60 lat, tego mimo wszystko trudno zapomnieć. Traktuje o tym korespondencja z Zaolzia, którą w całości zamieszczamy poniżej. ZRODLO: ( http://www.zaolzie.org/zaolziearchiwum/biuletyn7/biuletyn20040723.htm ).
Ciag dalszy dzialalnosci slowackich sqrwysynow na polskim Zaolziu.....
Tytul: Jak Czesi zrabowali Zaolzie.
Jednym z utrwalonych wśród sporej części Polaków fałszywych mitów historycznych jest twierdzenie o rzekomo haniebnym udziale państwa polskiego w tzw. rozbiorze Czechosłowacji w 1938 roku. Nic bardziej błędnego. Polska w niesławnej konferencji monachijskiej udziału nie brała. Natomiast w ramach jej ustaleń znalazły się m.in. zapowiedzi rozwiązania roszczeń terytorialnych Polski i Węgier wobec Czechosłowacji. Rząd w Warszawie nie zgodził się na pośrednictwo ówczesnych mocarstw (w tym III Rzeszy i faszystowskich Włoch) w kwestii rozwiązania sporu o Zaolzie. Sporu, który – dodajmy – zapoczątkowany został niesprowokowaną przez Polaków agresją wojsk czeskich na Śląsk Cieszyński w 1919 roku.
30 września 1938 roku, a więc w dniu, kiedy suwerenne władze państwa czechosłowackiego przystały na warunki określone w Monachium, rząd polski wystosował ultimatum w sprawie zwrotu zagrabionego 19 lat wcześniej Zaolzia, które strona czechosłowacka przyjęła dzień później. Należy podkreślić, że jeszcze przed wystosowaniem polskiego ultimatum prezydent Edward Beneš skierował na ręce prezydenta Ignacego Mościckiego pismo (datowane na 22 września 1938 roku), w którym proponował „usunięcie przeszkód z wielu minionych lat" poprzez „przyjęcie rektyfikacji granicy"! W efekcie jesienią 1938 roku zamieszkałe w przytłaczającej większości przez ludność polską ziemie za Olzą wróciły bezkrwawo do macierzy.
Polakom nie zaszkodzi uderzenie w twarz...
28 października 1918 roku została w Pradze ogłoszona deklaracja niepodległości. Po stuleciach niebytu odradzało się, na gruzach monarchii austro-węgierskiej, państwo Czechów, które miało tworzyć federację ze Słowakami. Czescy „ojcowie założyciele" żądali sporo. Z jednej strony domagali się prawa do samostanowienia – zgodnie z wolą i prawem do samostanowienia narodów. Z drugiej zaś strony oczekiwali od przywódców zwycięskich mocarstw ententy uznania nowego państwa w granicach historycznych. Kompletnie nie liczyli się przy tym z prawem do życia we własnych państwach innych narodów, zamieszkujących obszar wymarzonej Czechosłowacji. Dotyczyło to milionów Niemców, Węgrów i kilkuset tysięcy Polaków. Oprócz względów sentymentalnych dużą rolę w rachubach czeskich polityków odgrywały względy natury gospodarczej. Potrzebni byli nowemu państwu niemiecki inżynier, węgierski rolnik i polski sztygar.
Problem z posiadaniem węgla polegał wszakże na tym, że znaczna część ludności, która go wydobywała w Zagłębiu Karwińskim, czuła się Polakami, była świetnie zorganizowana politycznie i kulturalnie od dziesięcioleci oraz chciała pracować i mieszkać w odrodzonym państwie polskim.
12 października 1918 roku Polacy ze Śląska Cieszyńskiego wyłonili własną reprezentację polityczną, która przyjęła nazwę Śląskiego Komitetu Międzypartyjnego. Komitet ten przemieniony został następnie na Radę Narodową (dla) Księstwa Cieszyńskiego – w skrócie RNKC.
W odpowiedzi na ogłoszenie powstania państwa czechosłowackiego RNKC wydała dwa dni później kolejną odezwę, w której stwierdzała, że „proklamuje uroczyście przynależność państwową Księstwa Cieszyńskiego do wolnej, niepodległej, zjednoczonej Polski i obejmuje nad nim władzę państwową. Ze względu na dążenia narodu czeskiego, Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego oświadcza, iż ustanowienie ostatecznej granicy pomiędzy oboma bratnimi narodami: polskim i czeskim, pozostawia się porozumieniu pomiędzy rządami: polskim w Warszawie a czeskim w Pradze, w tym głębokim przekonaniu, iż rządy te będą się kierowały przy ustalaniu granicy istotną przynależnością narodową i wolą ludności".
Kilkadziesiąt godzin później do akcji przystąpiła ludność Śląska Cieszyńskiego. W nocy 1 listopada 1918 roku garnizon austriacki w Cieszynie został przez Polaków rozbrojony. W następnych dniach ludność polska przejęła władzę niemal wszędzie tam, gdzie stanowiła większość. Obszar kontrolowany przez Polaków obejmował około 200 tys. mieszkańców deklarujących narodowość polską, nieco ponad 16 tys. Czechów i 63 tys. Niemców. Biało-czerwone flagi i piastowskie orły powiewały nad Bielskiem, Cieszynem, Karwiną i Boguminem. Deszczową jesienią rodziła się Polska.
(.....) Zimą na przełomie lat 1918 i 1919 tworząca się polska administracja na Śląsku Cieszyńskim zajęta była głównie przygotowaniami do przeprowadzenia wyborów do Sejmu Ustawodawczego Rzeczypospolitej. Głosowanie miało się odbyć 26 stycznia 1919 roku.
Masowy udział mieszkańców Śląska w głosowaniu do polskiego Sejmu stałby się oczywistym potwierdzeniem woli przynależności do Rzeczypospolitej ludności ziemi cieszyńskiej. Dla władz czechosłowackich przeprowadzenie wolnych wyborów na obszarach, do których Praga rościła pretensje, stwarzało potencjalne problemy z uzasadnieniem swych roszczeń terytorialnych wobec zwycięskich mocarstw na konferencji pokojowej. Czołowi politycy czescy obawiali się również, że wybory staną się niejako plebiscytem, w którym znaczna część, a zapewne większość mieszkańców opowie się za Polską. Rząd w Pradze zdecydował się nie dopuścić do głosowania i podjął decyzję o uderzeniu na Śląsk Cieszyński. Zapadła ona w trakcie posiedzeń zwołanych osobiście przez prezydenta Tomaša Masaryka między 17 a 21 stycznia 1919 roku.
Precyzyjnie przygotowaną operację militarną zaplanowano na 23 stycznia 1919 roku. Dowódcą jednostek przeznaczonych do ataku został ppłk Jozef Šnejdarek. Był to doświadczony żołnierz, który swoją karierę rozpoczynał w szeregach francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a następnie uczył się w niej wojskowego rzemiosła. Miał za sobą bogate doświadczenie, które zdobył, walcząc w okopach I wojny światowej. Czesi skierowali do boju z Polakami kilkanaście tysięcy żołnierzy. Przeciw nim kierujący obroną Śląska Cieszyńskiego, były oficer armii austriackiej, płk Franciszek Ksawery Latinik mógł wystawić siły liczące maksymalnie 5 tys. ludzi. Było to zarówno regularne wojsko, jak i nieostrzelani oraz marnie wyszkoleni ochotnicy z tzw. milicji robotniczych. Głównie byli to młodzi górnicy.
W ciągu pierwszych czterech dni ofensywy wojsk czeskich Polacy, jakkolwiek stawiający rozpaczliwy opór, nie byli w stanie podjąć równorzędnej walki przeciw liczniejszym i dobrze uzbrojonym żołnierzom czeskim. Jednostki polskie zostały wyparte z całego Karwińskiego Zagłębia Węglowego, a także oddały bez walki Cieszyn. Pułkownik Franciszek Latinik, oczekując na wsparcie, nakazał swym oddziałom odwrót aż na linię Wisły, gdzie podczas dwudniowej bitwy pod Skoczowem (w dniach 28–30 stycznia 1919 roku) natarcie czeskie zostało zatrzymane. W efekcie nastąpiło – kilkakrotnie przerywane – zawieszenie broni. (.....) Podczas walk żołnierze czescy dopuścili się szeregu okrutnych morderstw na bezbronnych jeńcach polskich i cywilnych mieszkańcach Zaolzia. Bodajże najlepiej udokumentowaną z wielu zbrodni popełnionych na Polakach jest bestialski mord w Stonawie 26 stycznia 1919 roku, gdzie kilkunastu wziętych do niewoli żołnierzy 12. Pułku Piechoty zostało zakłutych bagnetami i uśmierconych uderzeniami kolb karabinowych. Pamięć o tym dramatycznym wydarzeniu zawdzięczamy przede wszystkim dzielnej postawie księdza Franciszka Krzystka, proboszcza miejscowej parafii, który nie zważając na grożące mu niebezpieczeństwo ze strony Czechów, zidentyfikował i pochował zamordowanych. Ofiary były nagie, a ich dokumenty i rzeczy osobiste zabrali oprawcy. Kapłan zlecił także wykonanie zdjęć zmasakrowanych ciał. Kolejnym zachowanym świadectwem zbrodni jest przejmująca relacja innego mieszkańca Stonawy – Andrzeja Raszka. Oto jej fragment: „Zobaczyłem, jak wyprowadzili rannego żołnierza i bijąc go, zaprowadzili w stronę kościoła. Spotkał go ten sam los, co wielu innych – został zakłuty bagnetem. [...] Został również przebity bagnetem ranny polski żołnierz koło szkoły ludowej w Stonawie, na drodze. Daremnie prosił o darowanie mu życia, gdyż ma żonę i dzieci. Zostali też zakłuci żołnierze ukryci w sianie, w stodołach u Febra w przysiółku Dolany i u Wałoszka na Górzanach".
Jeńców mordowano także w innych miejscach Zaolzia. W Bystrzycy, gdzie opór wojskom czeskim stawili uzbrojeni polscy robotnicy, dobito czterech rannych. Czytamy o tym we wspomnieniu hutnika z Trzyńca, Pawła Golca: „Zaczęła się walka, lecz niedługo trwała, ponieważ zwykli robotnicy, mając tylko karabin w ręku, a nie będąc wyćwiczeni i zahartowani w służbie wojskowej, nie mogli utrzymać frontu przeciw nawale regularnych wojsk czeskich, które miały wszystkie narzędzia mordu ze sobą. [...] Ze strony robotniczej padli: Kraus, Cieślar, Stryja i Czudek, którzy z powodu zranienia nie mogli ujść oprawcom czeskim, na których też legionarze wywarli zemstę i w okrutny, potworny sposób ich dobijali. Nie było im dosyć na tym, wywlekali z chałup całkiem niewinnych ludzi, nad którymi pastwiono się, zawleczono na pociąg, a wśród zimna i głodu odstawiono do aresztów w Morawskiej Ostrawie lub do Nowego Jiczyna".
Równie przerażające wydarzenia miały miejsce w Karwinie zdobytej przez Czechów 24 stycznia 1919 roku. Grupa czeskich żołnierzy wdarła się tam do kościoła. Napastnicy zakłuli bagnetami służącego i kucharza proboszcza, a następnie sprofanowali kościół. Według relacji świadków żołdactwo przebrało się w szaty liturgiczne i „zapychało usta" komunikantami.
Wielu spośród polskich obrońców Śląska, którzy dostali się w ręce czeskie, zostało powieszonych. Tak postępowano na ogół z górnikami i hutnikami z ochotniczych milicji robotniczych. Najczęściej wieszano ich na szybach kopalnianych lub przydrożnych drzewach. Taka śmierć spotkała m.in. pochodzącego z Jabłonkowa Franciszka Rykalskiego. Jedną z ofiar agresji na Śląsk Cieszyński był kapitan Cezary Haller, rodzony brat gen. Józefa Hallera, dowódcy powstałej z inicjatywy Romana Dmowskiego armii polskiej we Francji (tzw. Armii Błękitnej). Postać wyjątkowa. Oficer armii cesarsko-królewskiej, absolwent prestiżowej wiedeńskiej Akademii Technicznej i poseł do parlamentu austriackiego, gdzie niestrudzenie bronił praw Polaków ze Śląska Cieszyńskiego. Cezary Haller zginął w bitwie pod Kończycami Małymi. Osobiście prowadził kontratak swego batalionu na pozycje czeskie. Według relacji por. Klemensa Matusiaka: „Trafiony kulą karabinu maszynowego upadł, po czym, gdy atak polski został odparty, żołnierze czescy bagnetami go dobili". (.....) Na Zaolziu szalał terror. Bojówki uzbrojonych Czechów i żandarmeria zamordowały co najmniej kilkadziesiąt osób z grona polskich działaczy narodowych. Kilka tysięcy Polaków zmuszono do opuszczenia domów i ucieczki do Polski. W lipcu 1920 roku, podczas konferencji w belgijskim Spa, premier rządu polskiego Władysław Grabski przystał na zawieszenie plebiscytu na Śląsku Cieszyńskim oraz rozstrzygnięcie przez zachodnie mocarstwa sprawy przyszłości Zaolzia. Działo się to, gdy Armia Czerwona stała u wrót Warszawy. Polacy potrzebowali broni, która miała być transportowana przez Czechosłowację (w rzeczywistości nie przejechał przez jej terytorium żaden transport).
Ostatecznie 28 lipca 1920 roku Rada Ambasadorów przyznała prawo do Zaolzia Czechosłowacji. Warto dodać, że odbyło się to przy sprzeciwie przedstawiciela Stanów Zjednoczonych. Sejm niepodległej Polski nigdy nie ratyfikował decyzji Rady Ambasadorów.
Obrońcy Śląska Cieszyńskiego są w Polsce zapomniani. Ilu z nich zamordowano? Można jedynie oszacować, że było to od stu do kilkuset osób. Kolejne setki Polaków zabito później, głównie wiosną 1920 roku.
W sprawie mordów na polskiej ludności ziemi cieszyńskiej strona czeska twardo milczy i bez zaangażowania polskich władz trudno liczyć na jakikolwiek akt ekspiacji. Tymczasem jesienią br., z inicjatywy grupy czeskich mieszkańców Zaolzia, postawiono w gminie Bystrzyca tablicę upamiętniającą Jozefa Šnejdarka, osobę bezpośrednio odpowiedzialną za mordy na ludności polskiej ziemi cieszyńskiej, które miały miejsce także na terenie tej gminy. W Polsce fakt ten nie wzbudził najmniejszego zainteresowania.
ZRODLO: ( http://www.historia.uwazamrze.pl/artykul/961107 ).
P.S.
Jozef Šnejdarek to odpowiednik S.Bandery.
re: mop..... A pytales sie M.Sandersa skad czerpie "wiedze" na temat zolnierzy niezlomnych (wykletych przez zydo-komune i zydo-lewacka propagande) ???
Czy to sa te same zrodla, z ktorych ty korzystales, czyli UB-ka Machejka i UB-ka Walacha ???
Bo jesli tak to oni sa tak samo "wiarygodni" jak J.T.Gross w swoim paszkwilu "Sasiedzi", ktoremu historyk J.R.Nowak udowodnil 100 KLAMSTW.
A widzac twoja nadgorliwosc i systematycznosc w propagowaniu zydo-ubeckiej propagandy na temat zolnierzy niezlomnych (wykletych przez zydo-ubecje) odnosze wrazenie, ze sam jestes UB-kiem lub zydo-lewakiem, ktory ma "zadanie specjalne" do wykonania na forum KRESY.PL
Brawo,brawo,ortografii zgliszczu,pedzio-feldmistrzu.
Lol, że jak?
To dlatego Macierewicz slimaczyl sledztwo przez dziesiec lat, zeby uzyc argumentu zamachu w czasie kiedy Globalisci zdecyduja sie na wojne z Rosja. Boje sie, ze wlasnie teraz zostana opublikowane zdjecia satelitarne - co moze stac sie powodem reakcji rosyjskiej, na skutek ktorej, Polska moze zostac zamieniona w wypalona pustynie. Prowokowanie Rosji jest sprzeczne z polskim interesem narodowym. Na prawde o zamachu najlepiej poczekac do czasu ustabilizowania naszych normalnych relacji z Rosja.
Ci co wystrugali Obame bardzo sie spiesza. Chca koniecznie wywolac wojne z Rosja zanim Trumph zostanie Prezydentem. Miejmy nadzieje, ze Rosja nie zareaguje na wiele nastepnych prowokacji.
Jakie "przejęło"? Co najwyżej "weszło w posiadanie", albo "zakupiło"...
Pedalski volksdeutschu,obrońco ziomala,cwela BANDERY,wywołujesz tych "stalinowskich żydów z UB" jakbyś miał na nich chrapkę.....Jakiś ty nienasycony,cóż na to twój pedzio Jonny?....A może jesteś już nieodwracalnie popier..lony?
Należy zwrócić uwagę na słowo"MOŻE" w oświadczeniu Waszcza.Bo jak sobie wyobrazic obchody bez posłów PiS,Po i Nowoczesnej,a takie osobniki jak Kuchciński,Terlecki ,Gosiewska czy Swięcicki to raczej sobie nie odmówią spotkania ze SWOIMI przyjaciółmi w Banderolandzie.
Ukraińskie Dien Bien Phu – trzy tysiące Ukraińców zabitych pod Debalcewem... Pod Debalcewem doszło do przetrącenia kręgosłupa ukraińskiej armii. Z punktu widzenia sztuki wojennej nic nie stoi obecnie na przeszkodzie, aby armie separatystów zaczęły się posuwać w kierunku Charkowa, a następnie na Kijów. Tymczasem prezydent Poroszenko oznajmił, że jakieś 80 procent jego oddziałów opuściło kocioł debalcewski w ramach uporządkowanego odwrotu. Z bronią i sztandarami. Straty w ludziach podobno są przy tym minimalne; zaledwie kilkunastu ukraińskich żołnierzy. Czyżby doszło do szczególnie ciężkiego przypadku utraty kontaktu z rzeczywistością?
http://pl.blastingnews.com/polityka/2015/02/ukrainskie-dien-bien-phu-trzy-tysiace-ukraincow-zabitych-pod-debalcewem-00278115.html
Puknij się w łeb - YouTube
https://www.youtube.com/watch?v=Zcdb-AmIUYI
Kukiz brał na przeczekanie z nadzieją że jak PiS osłabnie to jego ugrupowanie wypłynie, skoro PiS się umacnia to zaczął ujadać i poszczekiwać. Już widze jak Kukiz wsadza swoich niegdysiejszych kolegów partyjnych do paki
Bardzo rozsądne posunięcie.
tagore
Pomarzyć niemiaszki zawsze mogą ,Rosja nie ma nic do zaoferowania USA. A jej sojusz z Chinami
to po prostu fakt. Trampa o życzeniowe postrzeganie świata bym nie posądzał.
tagore
"Wsadzenie" ewidentnych przestępców bez uzdrowienia sądownictwa raczej jest niemożliwe.
Przesłuchania w sprawie "Amber Gold" to ładnie pokazały. Co się odwlecze to nie uciecze.
tagore
Każdy Polak który ewentualnie tam pojedzie bedzie wart jedynie naplucia w banderowski ryj i kopa w d... z Polski bez prawa do powrotu.
"Może się okazać" - coś za dużo tego może, nie ufać im jak (tu brak porównania). Nawet jeśli nasi politycy nie pojadą na uroczystości państwowe, to i tak takie Gosie pojadą wspierać Azowa w Donbasie. Jak ogłoszą Rok DdUPA, to nasi politycy wyrażą tylko oburzenie, a polska kasa na Ukrainę będzie dalej płynąc strumieniem.
To prawdziwe bidaczysko - naprawde nie rozumie, ze forum i forumowi "przyjaciele" nie pomoga mu zwalczyc kompleksow.
twoje merytoryczne argumenty "zeswir" to 100 % propaganda antypolska pochodzaca od stalinowskich zydow z UB.
Padlina to prawdziwy miszcz i as kacapskiego wywiadu... tak sie wczul, ze znalazl koleny dowod, ze jestem szpiegiem. Brawo Rosja!
takini bluzgami reaguje prowokator na sprzeciw wobec oplowania Polski przez niemcow i rozmaitych posowieckich bekartow
prowokator - forumowy glupek napisal, ze nie bierze udzialu w tej dyskusji, ale dziwnym trafem wiekszosc wpisow jest jego autorstwa, w dodatku to przewaznie rozlegly, wodolejski spam. Mozna sie w sumie z uPadlina zgodzic, to nie jest branie udzialu w dyskusji - to belkot nie na temat jak zawsze. On woli tematy niekontrowersyjne w stylu "Brawo Rosja"... a Polskich bohaterow nazywa kontrowersyjnymi...
To, ze ktos kogos zabil zbyt wiele nie mowi. Zdarzaly sie tez przestepstwa, ale byly karane bardzo surowo przez dowodcow. Oddzialy uczestnikow Powstania anty-komunistycznego byly przewaznie wspierane przez miejscowa ludnosc, z wyjatkiem niektorych obszarow zamieszkanych przez bialorusinow - tam wplywy byly pomieszane. Nigdzie Zolnierze Wykleci nie dokonywali zbrodni jak sowieci, nazisci, banderowcy, czy szaulisi. Przestepstwa byly odosobnionymi przypadkami I nierzadko dzielem tzw: "mscicieli" ktorzy stracili z rak banderowcow, lub komunistow najblizsza rodzine.
Dotacje poważnie zmniejszono, było by miło gdyby te środki przekazano jako wsparcie dla Polaków na Ukrainie.
tagore
Prawdziwi bandyci, czy zdrajcy Polski maja sie swietnie, a przesladuje sie tych, ktorzy slusznie walcza o obrone swoich praw.
Nie wierze w deklaracje tego pajaca. Kazali mu cos powiedziec na uspokojenie sytuacji. PiS bardziej wspiera ukrainskich szowinistow niz Polakow gdziekolwiek.
Dobra okazja do podgrzania nastrojów ,PO ma nadal spore wpływy w PZU. Ciekawie wypadnie
sytuacja na rynku po niewielkiej podwyżce w PZU.
tagore
I tak Chińczycy posługując się słupem z Australii mogą wykończyć polskie górnictwo.
tagore
To zadziwiające, jak wiele w "polskiej" polityce zagranicznej może zmienić wynik wyborów prezydenta USA.
Te podwyżki cenowe stawek OC to nie 30-50%-tak ponoć jest tylko w PZU.Złodziejska mafia państwowo (KNF+UOKiK)-ubezpieczeniowa już w połowie grudnia br podniosła stawki OC o 250-350%,tj 2,5-3.5 raza.Znam to z autopsji,gdyż już w pierwszej dekadzie grudnia opłacając OC analizowałem oferty ponad 20-tu firm ubezpieczeniowych.Do końca br te stawki opłat miały dalej rosnąć ponad powyższy zabójczy poziom.Firmy ubezpieczeniowe tłumaczą,że takie mają zalecenia z KNF i akceptację UOKiK.Pojechali na całego w imię niby wolnorynkowej konkurencji na substancji obowiązkowego OC.-kpina i granda pod osłoną pisdzielców.
Wszyscy ubezpieczyciele, w jednym czasie, tak samo drastycznie podnieśli ceny ubezpieczeń, dlaczego UOKIK udaje, że niczego nie widzi ? To jawna zmowa cenowa. Tłumaczenie, że firmy ubezpieczały na granicy opłacalności, bo wzrosła wysokość odszkodowań, ma się nijak do faktycznych zarobków firm ubezpieczeniowych. Jedno jest pewne, czyjś synek PIS, jak to było z PO i młodym Tuskiem oraz AmberGold, ma w tym jakiś interes. Kwestia czasu, a wyjdzie komu tak naprawdę PIS zrobił przysługę, podwyższając tak drastycznie ceny ubezpieczeń. Nie było, by niczego dziwnego w podwyżkach 1-2 %, ale 30-50 %, to kpina i okradanie Polaków.
No wreszcie coś rozsądniejszego. Ale gdy będzie fetowanie UPA w mniejszych rozmiarach, to Polska nadal będzie wspierała banderowców?