Armia z poboru

Armia białoruska ma niewielki budżet, starzejącą się infrastrukturę i uzbrojenie z minionej epoki. Używa ona wciąż sowieckiego uzbrojenia, które wymaga dużych nakładów na remonty. Brak środków na remont spowodował, że w 2012 r. Ministerstwo Obrony Białorusi zdjęło z bojowego zestawu wszystkie frontowe bombowce Su-24 i myśliwce Su-27.

Armia współczesnej Białorusi wyłoniła się z Białoruskiego Okręgu Wojskowego, który w czasach sowieckich należał do największych i najlepszych w dawnym ZSRR. Stopień koncentracji wojska był na dzisiejszej Białorusi największy w całym Związku. Tworzenie obecnych białoruskich sił zbrojnych polegało jednak na likwidacji postsowieckiego dziedzictwa. Tylko w latach 1992-1996 rozformowano w niej 250 jednostek. Obecnie armia białoruska liczy 62 tysiące ludzi, w tym 48 tys. żołnierzy i 12 tys. personelu cywilnego. W rezerwie ma mieć ona ponadto 350 tys. rezerwistów, którzy mogą być powołani pod broń w ciągu trzech dni. Armia białoruska jest bowiem armią z poboru. Prezydent Aleksander Łukaszenka uważa, że ten system dla jego kraju jest najodpowiedniejszy. Pozwala bowiem przygotować armię rezerwistów, wynoszącą 10 proc. ludności w przypadku potencjalnej wojny. System ten jest według białoruskich władz stosunkowo tani, a poza tym władze mogą używać wojska z poboru dla różnych celów np. do zbierania ziemniaków w deficytowych kołchozach.

ZOBACZ TAKŻE: Rakietowy “Polonez”

Armia białoruska składa się z trzech rodzajów wojsk: lądowych, lotnictwa i obrony powietrznej. Ponadto w jej skład wchodzą Siły Specjalne Operacji, a także służby tyłów. Według dostępnych źródeł armia białoruska działa w ramach dwóch dowództw operacyjno-taktycznych: „Zachodniego” i „Północno-Zachodniego”. Mają one do dyspozycji trzy brygady zmechanizowane, dwie brygady desantowo-szturmowe, jedną brygadę specnazu, pięć artyleryjskich, dwie brygady rakiet przeciwlotniczych, należących do wojsk lądowych i pięć wchodzących w skład obrony powietrznej, a także dwie brygady radiotechniczne.

Brak środków

Według oficjalnych informacji podstawą sił zbrojnych Białorusi są wojska lądowe, charakteryzujące się dużą siłą ogniową i mocą uderzeniową, wysoką manewrowością i możliwością samodzielnego działania. Armia, mimo, że Łukaszenka traktuje ją jako swoją dumę, ma jednak wiele problemów sprawiających, że jej siła będzie z roku na rok coraz mniejsza. Armia białoruska ma niewielki budżet, starzejącą się infrastrukturę i uzbrojenie z minionej epoki. Używa ona wciąż sowieckiego uzbrojenia, które wymaga dużych nakładów na remonty. Brak środków na remont spowodował, że w 2012 r. Ministerstwo Obrony Białorusi zdjęło z bojowego zestawu wszystkie frontowe bombowce Su-24 i myśliwce Su-27.

ZOBACZ TAKŻE: Nowa doktryna wojenno-obronna Białorusi. Czego boi się Łukaszenka?

Obecnie przy pomocy Rosji, Białoruś modernizuje swoje Migi-29 i niewielką ilość helikopterów. Własnymi siłami republika remontuje przeciwlotnicze systemy rakietowe S-125 „Peczora”, które w swojej wersji sprzedaje ona także za granice. Samodzielnie Białorusini remontują również broń pancerną i samobieżne zestawy artyleryjskie. Rosyjscy eksperci śmieją się, że Białorusini samodzielnie są w stanie remontować broń mało skomplikowaną, gdy zaś rzecz dochodzi do systemów wysoko technologicznych, to nie są w stanie sobie poradzić. Potrafią wyremontować przeciwlotniczy kompleks „Osa”. Gdy zaś przychodzi do napraw kompleksów typu „Buk”, czy „S-300”, muszą prosić o pomoc Rosję.

Atuty

Z drugiej jednak strony białoruski kompleks obronno-przemysłowy też ma swoje atuty. Działa on według tych samych standardów, co rosyjska zbrojeniówka. Ma może niewielką ofertę, ale stojącą na wysokim technologicznym poziomie. Wytwarza m.in. ciągniki, z których bardzo są zadowolone rosyjskie wojska rakietowe. To one stanowią podstawę platform, na których poruszają się rosyjskie rakiety batalistyczne „Topol- M” i „Yars”. To one są również wykorzystywane w operacyjno-taktycznych rakietach typu „Iskander” , a także w reaktywnych systemach salwowego ognia typu „Uragan”, „Smiercz”, „Grad”, „Tornado”, oraz w przeciwlotniczych i przeciwrakietowych systemach „S-300”, „S-400”, a także kompleksach „Buk” i „Tor”.

Co dalej?

Czy armia białoruska zostanie w najbliższych latach zmodernizowana i przynajmniej częściowo przezbrojona, nie wiadomo. Oficjalnie wciąż obowiązuje program „2020”, w ramach którego armia białoruska miałaby otrzymać duże ilości nowego sprzętu, dzięki któremu jej zdolności bojowe znacznie by wzrosły. Białoruś miała m.in. kupić rosyjskie kompleksy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe S-400 „Triumf”, a także operacyjno- taktyczne rakiety „Iskander”. Republika miała także zakupić myśliwce Su-30SM, które miały zastąpić starzejące się Migi- 29. Armia białoruska powinna otrzymać również i to w najbliższym czasie 12 helikopterów Mi- 8 MTW-5, baterię systemów przeciwlotniczych „Tor-M2”. Oprócz tego jeszcze w tym roku na wyposażenie białoruskich sił zbrojnych powinny wejść pierwsze zmodernizowane w Rosji czołgi T-72 B wyposażone w nowy system kierowania ogniem. Białoruś chce kupić także 8 nowych szkolno-bojowych samolotów Jak-130. Cztery już kupiła i miałaby pełną eskadrę tych samolotów, konieczną Do szkolenia nowych pilotów.

Niesnaski z Rosją

Czy jednak Białoruś będzie stać na zakup nowych modeli uzbrojenia, nie wiadomo. W obecnej sytuacji gospodarczej republiki wydaje się to wątpliwe. Poza tym między Rosją a Białorusią w ostatnich latach doszło do niesnasek na tle współpracy wojskowej i wątpliwe jest, by ta chciała przekazać jej broń zaawansowaną technologicznie – zwłaszcza zaś „Iskandery” i systemy S-400 „Triumf”. Moskwa obawia się, że Mińsk skopiuje je i przekaże Chinom, co pozbawi ją atutów w handlu z Pekinem.

Mińsk nie zgadza się też na zainstalowanie na Białorusi rosyjskiej bazy lotniczej, nie chcąc pogarszać swych relacji z Zachodem, choć sam był inicjatorem jej powstania. W zamian proponuje Moskwie, by ta przekazała mu odpowiednią ilość samolotów, a on sam zapewni obronę zachodnich rubieży Rosji.

Zdaniem obserwatorów Moskwa na taki krok nie pójdzie. Nie ma bowiem w nadmiarze wolnych samolotów najnowszej generacji. Przekazując choćby tylko 20 sztuk Białorusi, nie mogłaby użyć ich już na innym teatrze wojennym.

Tempo modernizacji białoruskiej armii w najbliższym czasie nie będzie imponujące. Będzie się ona starzeć i odstawać od współczesnych realiów walki. Zawsze jednak będzie mogła zbierać ziemniaki.

Marek A. Koprowski

forma płatności