Francuska dyplomacja tonie w służalczości wobec Berlina i Waszyngtonu – pisze Nicolas Dupont-Aignan w „Le Figaro”.

Słaba pozycja francuskiego rządu, który twierdzi, że prowadzi wojnę z islamskim terroryzmem, a nie jest w stanie sformułować nawet najprostszych wniosków, widoczna jest niestety nie tylko w polityce wewnętrznej, ale i zagranicznej. Polityka zewnętrzna Francji, paraliżowana jak nigdy przez dobre intencje i interesy „zaprzyjaźnionych” mocarstw, coraz bardziej zbacza ze swojego historycznego kursu. Jakże jest ona odległa od gaullistowskiej dyplomacji, która wzbudzała u wszystkich szacunek swoim brakiem akceptacji dla pozornych kompromisów, niewolniczego podporządkowania, logiki bloków i kapitulacji pod przykrywką błędnych zasad.

Wyjątkowo żałosnym i absurdalnym przykładem jest tu polityka Francois Hollande’a wobec Rosji i Turcji, prowadzona w warunkach wojny na wyniszczenie, którą wypowiedziało nam ISIS ze swego bastionu w Syrii i Iraku. Chodzi o gotowość, aby iść na pasku coraz bardziej islamskiej i coraz mniej demokratycznej Turcji, przy jednoczesnym niedorzecznym braku elastyczności wobec Rosji, która jest obiektywnie naszym najlepszym sojusznikiem w walce z ISIS na Bliskim Wschodzie. Taka linia prezydenta potwierdza, że tzw. wartości demokratyczne i zasady, które jakoby leżą u podstaw naszej dyplomacji, w istocie są podwójnymi standardami i tylko przykrywką dla haniebnych ustępstw.

W obu przypadkach ofiarujemy nasze najważniejsze interesy (bezpieczeństwo współobywateli i kształtowanie stabilnego i zrównoważonego otoczenia międzynarodowego) w ofierze nierozumnym decyzjom niewygodnych partnerów.

Przeczytaj także: USA-Rosja: Realna groźba wojny

Przeczytaj także: Gruzja – wysepka stabilności między Rosją a Turcją

Przeczytaj także: Wojna religijna ISIS

Aby dogodzić Berlinowi i nie pokłócić się z Brukselą w kwestii Schengen, Francois Hollande będzie też dogadzać Turcji Erdogana, która wprost grozi, że w każdym momencie może otworzyć drzwi do Europy fali migrantów. A przecież tego wszystkiego by nie było, gdyby Merkel w zeszłym roku jednostronną decyzją nie wysyłała zaproszenia dla migrantów, ale powstrzymała się od tej w najwyższym stopniu nieodpowiedzialnej szczerości. Barbarzyńskie czystki, jakie nastąpiły po nieudanym przewrocie w Ankarze, a także niejasne stosunki Turcji z ISIS, to jak widać zbyt mało, aby wstrzymać negocjacje w kwestii członkowstwa Turcji w UE i bezwizowego wjazdu tureckich obywateli do Europy. Co więcej, nie jesteśmy w stanie w wymaganym stopniu naciskać na ten kraj, aby przestał wspierać kalifat, którego zniszczenie powinno być celem całych naszych wysiłków.

Równocześnie USA robią wszystko co możliwe, aby nastawić Rosję i Europę przeciw sobie, obawiając się, że ich porozumienie mogłoby zagrozić amerykańskiej pozycji na kontynencie. W tym leży cała istota sztucznie wywołanej i awanturniczej nowej zimnej wojny, którą Waszyngton milcząco wypowiedział Rosji, zachowując przy życiu NATO i stale rzucając jej wyzwanie w pobliżu jej granic (Gruzja, Ukraina). Naruszając do tego wyrażone na początku lat 90. obietnice nie rozpoczynania walki o wpływy na terytorium byłego ZSRS. Zapętlenie Francji na punkcie kryzysu ukraińskiego i aneksji Krymu (który od wieków był rosyjską ziemią!), a także absurdalne sankcje UE przeciw Rosji – wszystko to jest częścią tej polityki, która jest fundamentalnie niezgodna z naszymi interesami.

Przeczytaj także: NATO, czyli jak prowokować Rosję, nie broniąc Polski

Przeczytaj także: ISIS marzy o zatknięciu swojej flagi w Rzymie

Przeczytaj także: Jak Putin odpowie na groźby ISIS?

Wszystko to jest pełnym absurdem, dlatego że tylko Rosja mogła efektywnie przeciwstawić się ISIS. W odróżnieniu od USA, których zwinne działania mają bardziej na celu podstawienie Moskwie i Teheranowi nogi poprzez wymianę Asada na syryjskich buntowników, aniżeli walkę z międzynarodowym terroryzmem na Bliskim Wschodzie. Bo jak inaczej rozumieć stałą amerykańską pomoc dla syryjskiej opozycji, w której w tej chwili pierwsze skrzypce grają grupy związane z al-Kaidą? Wysiłki, aby nie dopuścić do wzmocnienia władzy Asada w wyniku wspólnej walki z ISIS, to jedno, a chęć odsunięcia go za wszelką cenę, także drogą instalacji w Damaszku radykalnych islamistów (są oni jedynie konkurentami ISIS) – to już zupełnie co innego. Czy Amerykanie, którzy w zeszłej dekadzie zniszczyli już państwo irackie, zrozumieją teraz swoją odpowiedzialność? A Europejczycy?

Tchórzliwe porozumienie z Turcją z jednej strony, absurdalna „twardość” wobec Rosji z drugiej. Francuska dyplomacja tonie w służalczości wobec Berlina i Waszyngtonu. Francja jak nigdy potrzebuje reorientacji polityki zagranicznej. Chociaż nie da się z całą pewnością powiedzieć, jak wygrać wojnę, to już się dowiedzieliśmy, jak ją przegrać.

Nicolas Dupont-Aignan

„Le Figaro”

tłum. Kinga Pienińska / KRESY.PL



2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. zan :

    Wreszcie w miarę wartościowy artykuł przetłumaczony przez panią Pienińską. Już myślałem, że ta tłumaczka zafiksowała się na tekstach w których rozważa się np. rychłą inwazję Rosji na Skandynawię. Pamiętam, że mnie nieźle strzeliło po tamtej dawce absurdu. Niby mainstreamowy, ale jednak absurd. Co ciekawe, jakiś sympatyk Rosji (jazmig?) na tym forum obraził się za tekst innego autora, gdzie sugeruje się słabość militarną Rosji. Z tezami o tej słabości całkowicie się zgadzam i uważam ją za jedno z głównych źródeł zagrożenia: kręgi neokońskie zachęcone słabością zechcą rozpętać wojnę.

    • upadlina
      upadlina :

      O wielu rzeczach nie wiemy Zan !!………Ale gdyby Rosja była słaba, to usmany nie pozwoliłyby się zdominować w Syrii, nieprawdaż??…………Najlepsze uzbrojenie obydwu stron nie pochodzi od nich samych, ale zostało im przekazane !!………W tej chwili najprawdopodobniej mniejsze możliwości Rosji w stosunku do bandyckiego nato zostały zrekompensowane lepszą technologią militarną, którą im przekazano!!……..Dlatego ustępstwa usmanów w Syrii i ich nerwowe ruchy na całym świecie !!!!!