Zimny prysznic w Warszawie – piszą Łotysze o ostatnim szczycie NATO.

Warszawski szczyt NATO przyniósł kilka ważnych wiadomości dla Łotwy – batalion Sojuszu na Łotwie obejmą pod dowodzenie Kanadyjczycy. Ich głównym zadaniem będzie obrona lotniska w Lielvārdes. Wojna hybrydowa jak była, tak pozostaje głównym zagrożeniem dla łotewskiego bezpieczeństwa.

W 72. punkcie końcowego dokumentu szczytu jasno stwierdzono: „Obowiązek reagowania na hybrydowe zagrożenia i ataki, w pierwszej kolejności leży na państwie, które podlega temu zagrożeniu”.

Oznacza to, że jeśli w republikach bałtyckich powtórzy się ukraiński scenariusz – ze skrytymi metodami działań wojennych i politycznymi prowokacjami – punkt 5. Traktatu Północnoatlantyckiego nie będzie automatycznie uruchomiony, chociaż taka możliwość istnieje.

Zimny prysznic w Warszawie

Nieformalny łotewski portal Vara bungas zadaje retoryczne pytanie: „Co teraz powiedzą wyznawcy sekty „Świadków 5. punktu”? To jasny sygnał, że z zielonymi ludzikami będziemy musieli walczyć sami”. Wojskowy analityk Mārtiņš Vērdiņš nazwał warszawski komunikat zimnym prysznicem i stwierdził: można oczekiwać, że sojusznicy zaangażują się w przypadku konfliktów konwencjonalnych, ale dla neutralizacji wewnętrznych kryzysów Łotwa musi mieć dość własnych sił. Konieczne jest także udoskonalenie mechanizmów przyjmowania sił wsparcia, rozwój infrastruktury, w tym ćwiczeniowej, aby można było przyjąć sojuszników.

PRZECZYTAJ: Amerykańscy eksperci: Rosja może zająć państwa bałtyckie w niespełna trzy dni

W słowach eksperta nie ma niczego, co byłoby sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Obrony Łotwy. Minister Raimonds Bergmanis także zaakcentował konieczność wzmacniania własnej armii: „Decyzje szczytu NATO zupełnie nie zwalniają nas z naszych obowiązków. Jest dokładnie odwrotnie! Po to, aby sojusznicy wsparli nas w przyszłości, powinniśmy kontynuować rozpoczętą pracę na rzecz zwiększenia budżetu obronnego, wzmocnienia zdolności bojowych narodowych sił zbrojnych”.

Pojawia się pytanie: czym w takim razie zajmie się batalion dowodzony przez Kanadyjczyków? Nie będzie przecież stać na warcie honorowej. Zadania się znajdą.

Trzeba chronić inwestycje

Jednym ze strategicznie ważnych obiektów na wypadek wojny jest lotnisko wojskowe. Dlatego przeciwnik, stara sie je zająć w pierwszej kolejności. Nasze lotnisko znajduje się w Lielvārdes i wielonarodowy batalion przyniesie mu tylko korzyść. Vērdiņš przypomina, że w rozwój tego lotniska włożono ogromne inwestycje, zarówno łotewskie, jak i natowskie pieniądze – i trzeba go bronić. Na tym najprawdopodobniej będzie polegać misja wielonarodowego batalionu pod dowództwem Kanady. Na razie nie poinformowano, żołnierze jakich narodowości wejdą w jego skład.

ZOBACZ TAKŻE: Czy NATO może zatrzymać Rosję?

Trzeba wspomnieć o obietnicy, że żołnierze sojuszników przybędą razem ze znaczną ilością sprzętu. W przypadku Kanadyjczyków jest to fregata i sześć myśliwców CF-18, które będą okresowo patrolować przestrzeń powietrzną w Europie. Łotwa musi teraz w ekspresowym tempie rozwijać warunki do przyjęcia sojuszników. W zeszłym tygodniu wmurowano kamień węgielny w fundamencie nowych koszar przy bazie sił powietrzno-desantowych. Planuje się tam budowę ponad 3 tys. metrów kwadratowych pomieszczeń mieszkaniowych dla żołnierzy.

Dotąd inwestowanie w budowę nowych koszarów i magazynów realizowano z ostrożnością, aby w przypadku negatywnej decyzji NATO łotewska armia nie została z pustymi lokalami. Teraz jest jasne, że sojusznicy na Łotwę przybędą w stosunkowo dużej liczbie już najbliższą wiosną.

Być może lepiej pogadać

Tymczasem Rosja już reaguje na te informacje. W Zachodnim Okręgu Wojskowym, gdzie teraz znajduje sie 65 tys. żołnierzy, będą sformowane jeszcze dwie dywizje – przeznaczone specjalnie dla republik bałtyckich. Jest to dodatkowe 20 000 żołnierzy i 2000 jednostek sprzętu. Do tego kompleksy rakietowe „Iskander”, które być może już znajdują się w Kaliningradzie.

Przy takim rozkładzie sił, skargi Kremla na zagrożenie bezpieczeństwa narodowego Rosji wydają się teatralne. Jednak z punktu widzenia strategii wojskowej, sens umieszczenia kilku batalionów w republikach bałtyckich jest ogromny. W przypadku konfliktu, Rosji trudno będzie zastosować tzw. taktykę zamknięcia dostępu i nie pozwolić na przyjście sojusznikom z pomocą zaatakowanemu państwu. Bo sojusznicy będą na miejscu.

ZOBACZ TAKŻE: Pomyślmy o niewyobrażalnym

Obowiązkiem żołnierzy jest przygotowywać się do wojny, ale zadaniem dyplomatów i polityków jest zmniejszanie prawdopodobieństwa jej wybuchu. Wiedzą to także zbliżeni do sfer wojskowych eksperci, którzy radzą powrócić do bardziej przemyślanych stosunków z Rosją. Instytut Polityki Zagranicznej Łotwy opublikował niedawno raport „Stosunki NATO i Rosji: Interesy Łotwy w kontekście ram formalnych i transformacji relacji”. We wnioskach stwierdzono, że „Łotwa powinna nie tylko zabiegać ze wszystkich sił o rozmieszczenie na swoim terytorium sił sojuszniczych NATO, ale wspierać też stopniowe wznowienie dialogu z Rosją oraz wnosić swój wkład jego wzmocnienie, wykorzystując przy tym doświadczenie w stosunkach z krajami Azji Centralnej, Gruzji i Ukrainy. Takie podejście osłabi ostrożność w polityce wielu krajów, w szczególności Niemiec, we wzmacnianie obrony republik bałtyckich i Polski”.

ZOBACZ TAKŻE: NATO: Pęknięcia za fasadą

Imants Vīksne

„Neatkarigas Rita Avize” / nra.lv

tłumaczenie za inosmi.ru: Kinga Pienińska



3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. leszek1 :

    Jestem gleboko przekonany, ze Minister Obrony Narodowej bedzie w dalszym ciagu sabotowal rozwoj obronnosci Polski, mimo ze jestesmy praktycznie zagrozeni z obu kierunkow – ze wschodu banderyzm wysuwa roszczenia terytorialne, a z zachodu wpychaja nam terrorystow. Swiat jest w stanie wojny, ktora w kazdej chwili moze przeniesc sie na teren Polski. Glownie z powodu zaslug Macierewicza, ktory wyslal naszych zolnierzy na wojne z ISIS. Oprocz tego, zasilanie bronia banderowcow, rowna sie wpychaniu widel i siekier rezunom. Zaden kraj nie chce zbroic Ukrainy, bo widza rozwijajacy sie kult zbrodniczych mordercow. Tylko Polska nie dostrzega problemu, a jej Minister bezczelnie falszuje historie twierdzac, ze to Rosjnie inspirowali czern do okrutnych mordow.