Antysemita z orderami. Ukryty sens nagród prezydenckich

Jeśli przeanalizujemy „twórczość” Wasyla Kwasnowśkiego, to jej leitmotivem jest jaskiniowy antysemityzm oraz, używając jego własnego języka, „zoologiczna” ksenofobia – pisze dr Wasyl Rasewycz, historyk i redaktor naczelny portalu Zaxid.net o odznaczeniu Wasyla Kwasnowśkiego Orderem Wolności przez prezydenta Ukrainy.

W dzień święta państwowego Zjednoczenia Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nie przepuścił okazji do wywołania skandalu. Tym razem nie było to automatyczne przejęzyczenie w rodzaj tego, które przytrafiło mu się na uroczystościach w SBU, kiedy prezydent „zagadał się” i z patosem wypalił, wprost z podświadomości, frazę o „cynicznych banderach”. Teraz działania prezydenta miały być przemyślane, ponieważ podpisał dekret z bardzo długą listą nagród. W dekrecie tym na pierwszym miejscu wśród odznaczonych Orderem Wolności wyróżnia się taki sobie pan Wasyl Kwasnowśkyj. Nazwisko prawie nieznane na Ukrainie, i dzięki Bogu, że nieznane. Czym to pan Wasyl zasłużył sobie na tak wysokie odznaczenie państwowe? Także sam order – nie jakiś komunistyczny relikt, lecz wprowadzony w 2008 roku przez Wiktora Juszczenkę w intencji „odznaczenia obywateli za wybitne i szczególne zasługi w umacnianiu suwerenności i niepodległości Ukrainy, konsolidacji społeczeństwa ukraińskiego, rozwoju demokracji, reform społeczno-gospodarczych i politycznych, w obronie konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela”.

Więc za którą z tych zasług został nagrodzony pan Kwasnowśkyj? Za żadną z nich. Jeśli przeanalizujemy „twórczość” pana Wasyla, to jej leitmotivem jest jaskiniowy antysemityzm, oraz, używając jego własnego języka, „zoologiczna” ksenofobia. Twórczość Wasyla Kwasnowśkiego jest bezpośrednim i otwartym zaprzeczeniem wszystkiego, o czym jest mowa w preambule nagrody. Jego oparte na teorii spiskowej eskapady, zamiast konsolidować społeczeństwo, jednoznacznie podżegają do wrogości [nienawiści] etnicznej. Nie trzeba być dyplomowanym historykiem, politologiem lub filozofem, aby, po lekturze kilku „prac” Wasyla Kwasnowśkiego zrozumieć, że pan autor po prostu „zaklinował się” na teoriach kryptologicznych, a „Protokoły Starszych Syjonu” (fałszywka, bardziej znana u nas jako „Protokoły Mędrców Syjonu”) są jego biblią.

Pan Kwasnowśkyj przeszedł długą drogę, zanim osiągnął literacko-historyczną chwałę. Po ukończeniu szkoły podstawowej uczył się w technikum rolniczym, a potem w lwowskim instytucie politechnicznym. Pracował w kołchozie, [kolektywnym gospodarstwie rolnym], wiejskim gospodarstwie chemicznym, na stanowisku szefa administracji powiatu. Ale najwyraźniej wiedza tak intensywnie napierała na mózg, że postanowił podzielić się nią z większą liczbą osób. Pan Wasyl, jak to często się u nas zdarza, po zakończeniu zarządzania wiejskim gospodarstwem chemicznym oraz usatysfakcjonowany nalotami wraz z milicją na niegrzeczną młodzież, został historykiem. Wszak wiadomo wszystkim, że wszyscy dyplomowani historycy – to dawni komunistyczni propagandyści, którzy pomagali wrogom w ukrywaniu „prawdziwej” historii przed świętym i nieskalanym narodem ukraińskim.

Jak każdy amator, pan Kwasnowśkyj w takim stopniu zafascynował się tym co przeczytał, że postanowił przepisać po swojemu całą dramatyczną ukraińską historię. Nie byłoby w tym nic złego, bo zjawiska grafomanii, zwłaszcza u schyłku lat, jeszcze nikomu nie udało się zlikwidować, gdyby nie kilka „ale”. Największym „ale” Wasyla Kwasnowśkiego są Żydzi, Rosjanie i Polacy. Ich wszystkich pan Wasyl w swoich dziełach nazywa zupełnie inaczej, ale ze względu na polityczną poprawność lepiej nie przywoływać tych słów w przestrzeni publicznej.

Autor oskarża te trzy narody o wszystkie grzechy ziemskie. Ukraińcy natomiast jawią się rycerzami w białych szatach. Rzekomo są to ludzie, którym udało się „kiedyś” zbudować raj na ziemi, lecz potem przyszli wyrachowani wrogowie i raj podpalili. Już same tytuły książek i artykułów Wasyla Kwasnowśkiego mówią same za siebie: „Podstępy bliźniaków – syjonizmu i komunizmu”, „Z ciemności do światła (moskiewsko-ukraiński syndrom żydowskiego holokaustu)”.

Prawdopodobnie nie byłoby żadnego powodu do rozpowszechniania tych po prostu dzikich poglądów pana autora, gdyby nie dekret prezydenta Poroszenki o uhonorowaniu go Orderem Wolności. Nawiasem mówiąc, ten Order przyznano wielu godnym, znanym na cały świat osobom: król Szwecji Karol XVI Gustaw, Waldas Adamkus, Waldis Zatlers, Anders Fogh Rasmussen, Borys Niemcow, José Manuel Barroso, George Soros, John McCain, Bohdan Hawryłyszyn i wielu innych dygnitarzy. Teraz do tego szacownego grona prezydent Poroszenko wepchnął jaskiniowego ksenofoba i antysemitę, w pracach którego można odczytać straszliwe dla XXI wieku „objawienia”.

Pozycjonując się jako wyznawca nazistowskiej teorii „żydokomuny” oraz światowego spisku żydowskiego, „historyk”, pisze o Hołodomorze coś takiego: „Dobrze o tym wiedzieli żydowsko-moskiewscy kanibale: gdzie żywotny duch narodu, i dlatego też stworzyli to sztuczne piekło – HOŁODOMOR! Kim są te żydowsko-moskiewskie ludojady?” Albo takie stwierdzenie: „Kto jest twórcą i organizatorem ludobójstwa na Ukrainie? Kiedy wymiar sprawiedliwości, choćby Ukrainy, wyda wyrok skazujący katów narodu ukraińskiego? Czy to nie jest zastanawiające: dlaczego ta kwestia tak długo pozostaje tylko przedmiotem jałowej dyskusji na szczeblu międzynarodowym? Żydzi będą musieli zostać osądzeni za popełnioną zbrodnię w rozmiarach takich, że świat jeszcze nie słyszał, dlatego pracuje nad tym światowe lobby żydowskie. Wspomnieć należy choćby o sfabrykowanym w Izraelu sądowym widowisku, nad amerykańskim robotnikiem, Ukraińcem Demianiukiem, którego nawet nie próbował bronić ukraiński rządu niepodległej Ukrainy i parlamentarzyści – demokraci, ale którego izraelski „wymiar sprawiedliwości” musiał uwolnić, ponieważ nie dysponował dowodami jego antyżydowskich zbrodni. Przypomnijmy sobie proces mordercy Petlury, Schwartzbarda, i t. d.? Żydowskie lobby na wszelkie sposoby stara się, za pomocą brudnych manipulacji, zaprezentować Ukraińców w oczach społeczności międzynarodowej jako nienawidzących Żydów krwiożerczych morderców, chociaż Ukraińcy, poświęcając swoje życie, uratowali życie wielu Żydom w czasie faszystowskiej okupacji Ukrainy. A ilu żydowskich rabinów uratował od śmierci Metropolita Szeptycki? Jednak nie ma o tym żadnej informacji w żydowskiej kronice! Zadajmy sobie pytanie: dlaczego?!”

Taki oto „pogląd” historyka z wykształceniem rolniczym jest głoszony w społeczeństwie ukraińskim. I trzeba przyznać, że przez wielu to majaczenie jest postrzegane jako absolutna prawda historyczna. Dlaczego? Odpowiedź jest złożona i niejednoznaczna. Pierwsza rzecz, która musi być powiedziana – twierdzenia Wasyla Kwasnowśkiego są jakby echem historycznych dyskusji publicznych na Ukrainie. W rzeczywistości naukowo-krytycznych dyskusji, na temat najbardziej skomplikowanych kwestii ukraińskiej historii, na Ukrainie nie było. Za każdym razem było pospolite ruszenie pod hasłem: kto nie za naszymi, ten za wrogami. Kilka osób próbowało z zastosowaniem metod naukowych podejść do tematu Hołodomoru, ale od razu zostali dosłownie wdeptani w ziemię przez „patriotów”. Gdy SBU opublikowała listę wyższego składu personalnego OGPU URSR w latach 1932-1933, fałszując ją w ten sposób, że do dokumentu po prostu dopisano narodowość, to wcale nie wywołało oburzenia poważnych ukraińskich naukowców. I należy szczerze przyznać się do grzechu – w fundamenty nowoczesnej polityki historycznej Ukrainy wmurowano – w zakamuflowanej postaci – większość tez pana Kwasnowśkiego. I żaden z naukowców akademickich nie śpieszy się z rozminowaniem pola aktualnej ukraińskiej polityki pamięci.

W „dorobku” pana Wasyla, którego odznaczył jedną z najwyższych nagród prezydent Petro Poroszenko, można znaleźć „odpowiedzi” na większość najbardziej skomplikowanych pytań ukraińskiej historii. Niestety, jego odpowiedź jest zawsze prosta i jednoznaczna – za wszystko ponoszą winę członkowie narodu „wybranego przez Boga”, czyli Żydzi. Ponadto przyczyną większości nieszczęść, według pana Kwasnowśkiego, jest „zoologiczno-biologiczna nienawiść Moskwicina do ukraiństwa”. Nawet pobieżny rzut oka na te publikacje pozwala z łatwością dostrzec korzenie wszystkich tych „odkryć” i stwierdzeń. Po pierwsze, wszystkie one są powieleniem albo starej propagandy nazistowskiej, albo współczesnych antysemickich projektów, finansowanych przez kraje muzułmańskie i w każdy możliwy sposób popieranych przez obecną Rosję. Po drugie, ignorancja i obskurantyzm będą kwitnąć w naszym społeczeństwie tak długo, dopóki nie zostanie usłyszany krytyczny głos naukowców.

Wytworzyła się zadziwiająca sytuacja, gdy w kraju istnieją instytucje naukowe systemu NANU (Narodowa Akademia Nauk Ukrainy), humanistyczne wydziały, ogromna ilość katedr, które w najlepszym przypadku zabarykadowały się w wieżach z kości słoniowej i liczą, ile aniołów może zmieścić się na czubku jednej igły, i starają się nie mieć żadnego związku z realnym życiem. Lub odwrotnie, produkując tony, do niczego nie przydatnej społeczeństwu, makulatury. Są także tacy, jak pan Wasyl Kwasnowśkyj, tylko z licznymi tytułami [naukowymi] i bez podstawowych umiejętności analitycznego myślenia. Wszyscy oni chcą dobrze żyć i smacznie jeść. Ale co robić, gdy Bóg nie dał talentu naukowego, jak wtedy przetrwać? Jedynie słuszne rozwiązanie. Zadeklarować się: „jestem prawdziwym patriotą Ukrainy, jestem dumny z przeszłości historycznej i walczę z tymi, którzy śmią bronić własnego krytycznego postrzegania historii”.

W rzeczywistości samo społeczeństwo ma ogromne trudności ze zrozumieniem poplątanych zawiłości historii. Zwłaszcza gdy jedni starają się zachować akademicką czystość „sztuki dla sztuki”, [w oryginale – „czystoplujstwo”], a drudzy – przekształcić historię w instrument propagandy. Sytuacja ta stwarza nieograniczone pole do popisu dla aroganckich dyletantów, którzy dość szybko zapełniają książkową próżnię. I Wasyl Kwasnowśkyj nie jest tu wyjątkiem. Przygotowując ten artykuł, zainteresowałem się katalogiem biblioteki, gdzie najbardziej masowo prezentowane są dzieła naszego autora – obwodowej tarnopolskiej powszechnej biblioteki naukowej. Tak oto, na zapytanie o słowo „syjonizm”, o którym tak wiele wie autor z orderami, komputer wskazał 16 publikacji. Wśród już wymienionych powyżej jest tam także „Syjonizm przeciwko Ukraińcom” jakiegoś B. Bohosłowa, opublikowany w 1998 roku w Odessie. „Żydowskie równouprawnienie czy rosyjskie zniewolenie”, – przedruk ze starego wydania rosyjskiego, opublikowany w 2004 roku. Są tam również materiały rzekomo naukowej konferencji zorganizowanej przez Międzyregionalną Akademię Zarządzania Personelem (MAUP), opublikowane w 2006 roku, zatytułowane „Dialog cywilizacji: syjonizm – największym zagrożeniem dla współczesnej cywilizacji”.

Jest w bibliotece naukowej Tarnopola i „Żydowski Syndrom 3”, i „Błogosławieństwo nad ludobójstwem: mit o światowym spisku Żydów i ‚Protokoły Mędrców Syjonu’”, i „Kwestia żydowska w oczach Amerykanina”. Proszę powiedzieć, co jeszcze może napisać historyk amator, po przeczytaniu tych wszystkich „spiskowych” nonsensów? A jeszcze jeśli to tego wszystkiego prenumerował legalnie wydawane przez MAUP antysemickie czasopismo „Personał” [Personel]?

Nie twierdzę, że społeczność naukowa Tarnopola nigdy nie reagowała na „twórczość” Wasyla Kwasnowśkiego. Gdy autor zadecydował, że jego prace są na tyle ważne, że trzeba je zatwierdzić w charakterze podręczników dla szkół i uniwersytetów, to bez ekspertyzy naukowej już się nie obeszło. Recenzent pan Kucyj nie mógł nie zwrócić uwagi na stosowaną terminologię, werbalne inwektywy, i zakwestionował książkę. Jakże mogło być inaczej, skoro pan Wasyl pozwala sobie na epitety, typu: „suka-Niemka Katarzyna”, „szatański sługa moskiewsko-żydowskiego molocha”, „żydo-moskiewskie kanibale” i tak dalej. Co można powiedzieć o książce, jeśli na 162 strony tekstu, według obliczeń jednego z blogerów, słowo „Żyd” i pochodne od niego występuje 1188 razy? A więc, kto nadal ma wątpliwości co do gatunku twórczości Wasyla Kwasnowśkiego?

A teraz inny temat. Teraz wypada powiedzieć kilka słów na temat prezydenta Poroszenki i jego administracji. Jak już wspomniano wcześniej, nie trzeba być wykwalifikowanym historykiem, aby, przeczytawszy tylko tytuły książek i artykułów obwieszonego orderami autora zrozumieć, że jest on jaskiniowym antysemitą. Dlaczego więc znalazł się na liście nagród, i do tego nawet na pierwszym miejscu? Śledzenie działań zespołu prezydenta Poroszenki wywołuje nieustannie wrażenie czegoś nieautentycznego, niepoważnego, drugorzędnego. Ma się wrażenie, że cały ten patriotyczny syrop, uroczysty bałagan i w istocie rzeczy sowieckie rytuały są mu potrzebne jako manewr odwracający uwagę od czegoś ważnego, ale ukrytego przed ludzkimi oczami za siedmioma pieczęciami.

Kiedyś jednym z moich ulubionych filmów był obraz Krzysztofa Kieślowskiego „Podwójne życie Weroniki”. Z jakiegoś powodu także w przypadku Petra Poroszenki wyziera ze wszystkiego dziwna dwoistość. I wreszcie, żarty-żartami, ale ten wypadek z odznaczeniem Orderem Wolności zawziętego antysemity rzuca również światło na niekompetencję zespołu prezydenta Ukrainy. Pozwala zrozumieć to nielogiczne i szkodliwe dla Ukrainy głosowanie jej przedstawiciela przy ONZ Wołodymyra Jelczenki, za uchwałą przeciwko Izraelowi. Jeśli Petro Poroszenko w taki sposób, w przeddzień oficjalnej wizyty ukraińskiego premiera Wołodymyra Hrojsmana do Izraela, postanowił temu ostatniemu wskazać miejsce w szyku i zerwać wizytę, to jest to bardzo niebezpieczna gra. Ta gra prowadzona jest tylko w jednym celu – aby zniszczyć wszystkich potencjalnych konkurentów na stanowisko prezydenta Ukrainy. Oczyścić pole dla swoich autorytarnych rządów.

Na przykład, mieszkańcy Lwowa już stali się świadkami takiej operacji specjalnej zespołu Poroszenki pod nazwą kodową „uduszenie śmieciami” przeciwko jednemu z prawdopodobnych kandydatów, który nawet tego nie zapowiedział, ale miał pecha zabłysnąć dobrym miejscem w rankingach. Nieprzyjemna jest także myśl, że prezydent Ukrainy jest aż tak przebiegłym człowiekiem, że, nagradzając jawnego antysemitę, miał nadzieję przeciwdziałać technologii „Waltzman”.

O otwarcie sowieckiej tradycji przyznawania nagród będzie mowa w następnym artykule.

Czytaj również: Rozliczanie historii i historyków

Zaxid.net/ Kresy.pl / tłum. W. Tokarczuk



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz