Komunistyczna Partia Austrii osiągnęła swój największy sukces od ponad sześćdziesięciu lat, wygrywający wybory samorządowe w Grazu. Zwycięstwo w drugim największym mieście Austrii nie oznacza jednak, że skrajna lewica przestanie być jedynie politycznym planktonem na szczeblu federalnym.

Mieszkańcy Grazu są przyzwyczajeni do długoletnich rządów swoich burmistrzów. Przez ostatnich osiemnaście lat funkcję tę pełnił Siegfried Nagl z chadeckiej Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP), natomiast wcześniej jedynie w pojedynczych przypadkach lokalni samorządowcy pełnili władzę przez okres mniejszy niż dekada. Obecnie mieszkańcy zdecydowali się na radykalną zmianę, bo jak dotąd wybierali albo wspomnianą chadecję, albo polityków Socjaldemokratycznej Partii Austrii (SPÖ).

Można wręcz mówić o klęsce ÖVP. Centroprawica nie tylko uległa komunistom, ale dodatkowo jej poparcie w ciągu czterech lat spadło z prawie 38 proc. do niecałych 26 proc. Wyborców straciła również narodowo-konserwatywna Wolnościowa Partia Austrii (FPÖ), natomiast poza Komunistyczną Partią Austrii (KPÖ) zyskali miejscowi Zieloni oraz partia Nowa Austria i Forum Liberalne (NEOS).

Walka z deweloperami

Sukces komunistów nie jest przypadkiem czy jednorazową fanaberią wyborców. Nowa burmistrz Elke Kahr zasiadała ostatnio w zarządzie miasta i była odpowiedzialna za kwestie związane z ruchem drogowym. Sama KPÖ w wyborach z 2012 i 2017 roku zajmowała zaś drugie miejsce za ÖVP. Ogółem komuniści są reprezentowani w radzie miejskiej Grazu od zakończenia II wojny światowej, choć dopiero pod koniec ubiegłego wieku udało im się pierwszy raz zdobyć więcej niż dwa mandaty radnych.

Sukcesu komunistów w drugim największym mieście Austrii upatruje się głównie w zmianie ich polityki na początku lat 90. ubiegłego wieku. Upadek Związku Radzieckiego spowodował kryzys wśród ruchów komunistycznych praktycznie na całym świecie. Nie inaczej było w przypadku Austrii, dlatego KPÖ przewartościowała swoją dotychczasową politykę. Najbardziej efektywna transformacja nastąpiła w lokalnych strukturach w kraju związkowym Styrii, które uznały za swój oficjalny slogan hasło „Partia pożyteczna dla życia codziennego i wielkich celów ruchu robotniczego”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Sukcesy komunistów w Grazu nie byłyby jednak możliwe bez sprzyjającej im sytuacji. Przed trzydziestoma laty w mieście uaktywnili się bowiem deweloperzy, którzy za pośrednictwem kontrowersyjnych metod próbowali oczyszczać mieszkania z najemców. KPÖ zdobyła wówczas popularność organizując pomoc prawną dla lokatorów. Kilka lat później zorganizowała natomiast kampanię przeciwko wysokim cenom czynszu w mieszkaniach komunalnych. Pod presją komunistów rada miejska przegłosowała ustalenie ich limitu w wysokości nie większej niż jedna trzecia dochodów zamieszkujących je osób.

Siedemnaście lat temu ugrupowaniu udało się z kolei zablokować prywatyzację zasobów mieszkaniowych należących do Grazu. Dodatkowo sukcesy na polu polityki mieszkaniowej odniósł ówczesny lider KPÖ w tym mieście, Ernest Kaltenegger. Funkcję w zarządzie miasta przyznano mu zresztą z nadzieją, że nie będzie w stanie poradzić sobie na tym stanowisku i skompromituje dotychczasowe działania komunistów. Stało się jednak odwrotnie, bo zapewnił on wszystkim lokatorom mieszkań komunalnych dostęp do łazienki i toalety.

W kampanii poprzedzającej niedzielne wybory sprawy mieszkaniowe znów były priorytetem dla KPÖ. Partia ma zamiar wprowadzić regulacje mające zmniejszyć obecne wysokie czynsze. Szacuje się, że przeciętny mieszkaniec Grazu wydaje około połowy swoich dochodów właśnie na szeroko pojęte koszty mieszkaniowe, dlatego miasto jest pod tym względem absolutnym liderem w Austrii. Komuniści sprzeciwiają się również sprzedaży mieszkań komunalnych obcokrajowcom, bo tak naprawdę mogą one być później przejęte przez fundusze inwestycyjne.

Federalny margines

Samo KPÖ ma długie tradycje. Powstała w 1918 roku i jest tym samym uważana za jedną z najstarszych partii komunistycznych na świecie. Nigdy nie cieszyła się jednak w Austrii szczególnym poparciem, zwłaszcza na szczeblu federalnym. Jej działacze dostali się pierwszy raz do krajowego parlamentu po zakończeniu II wojny światowej w 1945 roku, a zasiadali w nim przez następnych czternaście lat. Od tamtego czasu austriackim komunistom rzadko kiedy udaje się zdobyć w skali kraju przynajmniej jeden procent wszystkich oddanych głosów.

Styria jest więc uważana za prawdziwy bastion KPÖ. Jedynie w tym kraju związkowym ugrupowaniu udaje się wprowadzić swoich przedstawicieli do lokalnego parlamentu. Dwóch komunistycznych polityków w liczącym 48 parlamentarzystów landtagu nie robi jednak szczególnego wrażenia, stąd nie mają oni praktycznie żadnego wpływu nawet na region, w którym cieszą się największą popularnością. Niewiele zdziałać może także jedyny komunista zasiadający w radzie miejskiej Salzburga.

Brak sukcesów na szczeblu federalnym związany jest głównie ze spadającą popularnością tradycyjnej lewicy w Austrii. Socjaldemokraci z każdymi wyborami federalnymi tracą poparcie, a powoli ich miejsce na tamtejszej scenie politycznej zajmują Zieloni. Przede wszystkim zaś Austriacy są coraz bardziej niechętni imigrantom i muzułmanom, co działa zwłaszcza na korzyść chadeków i wolnościowców.

Zobacz także: Kurz: Austria nie przyjmie więcej Afgańczyków, bo nie ma jak ich zintegrować ze społeczeństwem

Sukcesy komunistów w samej Styrii są spowodowane wspomnianym postawieniem na hasła „zajmowania się sprawami zwykłych ludzi”. KPÖ nie epatuje symboliką sierpa i młota czy odwoływaniem się do starych i skompromitowanych idei. Przeciwnicy komunistów po ich pierwszym sukcesie wyborczym z 2003 roku mówili o zbliżającej się budowie „StalinGrazu”, ale jak widać próby ich dyskredytacji nie przyniosły rezultatu. Trudno jednak oczekiwać, aby w najbliższym czasie skrajnej lewicy udało się stać czymś więcej niż lokalną ciekawostką.

Marcin Ursyński

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz