Rosja szuka uzbrojenia na Zachodzie

Głód zysków u przedsiębiorców z państw NATO i zapotrzebowanie na nowe technologie w Rosji prowadzą do kolejnych dostaw zachodniego sprzętu dla rosyjskiej armii.

Przez kilka ostatnich lat rosyjski rząd podejmował bezprecedensowe decyzje o kupnie drogiego zachodniego sprzętu wojskowego, po części by pokryć braki we własnych możliwościach obronnych, ale również po to, by groźbę zagranicznej konkurencji użyć jako czynnika przyspieszającego modernizację środków produkcji własnego kompleksu przemysłowego i ograniczyć jego kosztowność.

Najsławniejszym tego typu zakupem było podpisanie w czerwcu 2011 roku kontraktu na 1,7 miliarda dolarów w celu wzmocnienia rosyjskiej floty wojennej o dwa francuskie uniwersalne okręty desantowe typu Mistral, z możliwością negocjacji nabycia dwóch dodatkowych okrętów tego typu, które zostałyby zbudowane w rosyjskich stoczniach na francuskiej licencji.

Oprócz okrętów Mistral, rosyjskie Ministerstwo Obrony kupuje włoskie opancerzone pojazdy oraz silniki helikopterów, niemieckie technologie treningu walki a także izraelskie bezzałogowe statki powietrzne. W Moskwie szczególnie modne wydają się być francuskie produkty. Indywidualne systemy walki, termowizory dla czołgów, zestawy wyposażenia dla piechoty zmechanizowanej czy lekkie pojazdy opancerzone są kupowane przez stolicę Rosji właśnie od Francji. Istnieją również doniesienia o tym, że Rosja zamierza kupić tuziny lekkich śmigłowców marki Eurocopter.

W swoim przedwyborczym artykule na temat reformy obrony, który ukazał się pod koniec lutego, prezydent-elekt Władimir Putin zaznaczył, że będzie kontynuował tę politykę. Putin wyjaśnił, iż rząd chciał pomóc rosyjskiemu przemysłowi obronnemu, ale uznał to za “nie do zaakceptowania żeby armia stała się rynkiem zbytu dla osłabiających morale przestarzałych broni, technologii, badań i projektów”. Putin stwierdził, że kupno zachodniego uzbrojenia może “szybko rozwiązać najpilniejsze problemy obronne i, bądźmy szczerzy, stymulować krajowych producentów”.

Pięciodniowa wojna Rosji z Gruzją w 2008 roku obnażyła słabe punkty rosyjskiego sprzętu wojskowego. Reakcją rosyjskiego rządu było wprowadzenie dalszych reform w sferze obronności, zwiększenie wydatków na uzbrojenie oraz zdobycie zagranicznych technologii wojskowych, niedostępnych u krajowych dostawców. Kluczową wagę jaką zdobyło tutaj kupno natowskich systemów uzbrojenia podkreślił zakup francuskich uniwersalnych okrętów typu Mistral. Samodzielna budowa tak skomplikowanych okrętów bojowych zajęłaby o wiele więcej czasu, niż ich zdobycie na Zachodzie.

Ponadto, w kupnie zachodnich produktów wojskowych rząd widział możliwość wykorzystania groźby zachodniej konkurencji jako czynnika stymulującego do wydajniejszej pracy rosyjski beztroski kompleks wojskowo-przemysłowy. Mimo, że rosyjscy konstruktorzy nadal potrafią stworzyć broń pierwszej klasy, rosyjskie firmy obronne, które wciąż nie odzyskały swojej świetności od czasów sowieckiej, traumatycznej dezintegracji kompleksu wojskowo-przemysłowego, nie są w stanie produkować najbardziej zaawansowanych systemów w dużej ilości.

Rosyjski przemysł obronny musi zwiększyć swoją wydajność przez, między innymi, redukcję korupcji, wprowadzenie większej przejrzystości cen i decyzji oraz eliminację zbędnych zakładów. Przemysł skupia zbyt dużą uwagę na kontroli jakości, zwłaszcza na poziomie podwykonawczym, ma zbyt niską kulturę pracy widoczną w braku dyscypliny oraz w tolerancji w stosunku do niskich standardów i innych problemów, które przyczyniają się do wstydliwych wypadków. Do czasu modernizacji swojego sprzętu i praktyk biznesowych, wiele firm obronnych okaże się nie być w stanie zaprojektować i wyprodukować zaawansowanego technologicznie uzbrojenia bez przekraczania kosztów i opóźnień w produkcji.

Ostatnie wzrosty w wydatkach na obronę kraju zostały w dużym stopniu zrównoważone przez wyjątkowo wysoką inflację w rosyjskim sektorze obronnym. Lokalni krytycy kompleksu wojskowo-przemysłowego, tacy jak poprzedni minister finansów Aleksiej Kudrin, twierdzą, że przedsiębiorstwa obronne po prostu zawyżają swoje ceny by dopasować się do jakichkolwiek wzrostów wojskowego budżetu. Na początku 2012 roku Putin poinformował prasę, że rząd użyje kar i innych finansowych sankcji by zapobiec niepotrzebnemu zawyżaniu cen przez kontrahentów branży obronnej.

Także korupcja pochłania wydatki branży obronnej. W zeszłym roku, rosyjski wojskowy prokurator generalny Siergiej Fridinski wyliczył, że około jedna piąta rządowych pieniędzy przeznaczona na dostarczenie nowego uzbrojenia została skradziona z powodu kuszących okazji ku łapówkom, które pojawiają się pod przykrywką tajemnicy wojskowej.

Rok temu w grudniu prezydent Dmitrij Miedwiediew polecił wicepremierowi Siergiejowi Iwanowowi oraz Ministrowi Obrony Anatolijowi Sierdiukowowi kupno zagranicznych produktów wojskowych w sytuacji, gdy lokalni producenci będą próbować sprzedawać niskiej jakości sprzęt po zawyżonych cenach. -“Musicie kupować jedynie wysokiej jakości sprzęt w jasnych cenach” – polecił Miedwiediew -“a nie w cenach przystępnych dla niektórych firm”. -“Będziemy agresywnie zwalczać korupcję w przemyśle obronnym oraz w siłach zbrojnych i trzymać się zasady nieuchronności kary” – Putin bez ogródek zagroził w swoim artykule. -“Doprawdy, korupcja w sferze bezpieczeństwa narodowego jest nie mniejszej wagi niż zdrada najwyższego stopnia”.

Dwaj urzędnicy stojący na czele reform kompleksu obronnego, Serdiukow i wicepremier Dmitrij Rogozin, który ostatnio zastąpił Iwanowa, uznali potrzebę zacieśnienia kontaktów pomiędzy konstruktorami uzbrojenia, jego producentami oraz rosyjskimi siłami zbrojnymi by uniknąć problemów ery sowieckiej, czyli produkcji ogromnej ilości broni, której wojsko nie potrzebuje. Jednak Ministerstwo Obrony jeszcze nie wypracowało szczegółowego procesu, który pozwoliłby osiągnąć taki rezultat.

Dotychczas Serdiukow ogłosił, że Ministerstwo Obrony po prostu przestało zaopatrywać się w broń, która nie została w pełni przetestowana lub która nie spełnia wyznaczonych wojskowych wymagań. Ministerstwo stało się również bardziej surowe pod względem powstrzymywania się od zapłaty w obliczu olbrzymich podwyżek cen, których żądają rosyjscy producenci sprzętu obronnego, za np. najnowsze strategiczne łodzie podwodne lub za czołg T-90.

Z perspektywy NATO, sprzedaż Rosji broni zwiększa zdolności do współpracy pomiędzy siłami Rosji oraz NATO i podnosi efektywność we wspólnych działaniach w konkretnych sytuacjach. Cięcia wydatków na sferę obronną nałożone ostatnio na wiele krajów NATO jako część ich programów antykryzysowych, zmniejszyły obroty ich własnych lokalnych firm produkujących sprzęt obronny. Sprzedaż do Rosji mogłaby pomóc im podtrzymać stan zatrudnienia, osiągnąć efekt skali oraz zrekompensować wydatki na prace badawczo-rozwojowe poprzez zwiększenie produkcji.

Dostawy natowskiego uzbrojenia do Rosji mogą także uczynić rosyjskie kierownictwo mniej skłonnym do prowadzenia polityki przeciwnej interesom Zachodu – ze strachu przed odwetowymi działaniami Sojuszu Północnoatlantyckiego, który mógłby zatrzymać te dostawy. Możemy obserwować tą logikę w działaniu teraz, podczas gdy grupa amerykańskich senatorów próbuje ograniczyć zakup rosyjskich śmigłowców Mi-17 dla afgańskiej armii jako sposób na wymuszenie na Rosji zaprzestania sprzedaży broni do Syrii. Wreszcie, nie jest łatwo krajom NATO publicznie odmówić zaangażowania się w obronno-przemysłową kooperację z Rosją, kiedy ich przywódcy określają Rosję jako nowego partnera w walce przeciwko wspólnym zagrożeniom pochodzącym od stron trzecich.

Mimo wszystko, sprzedaż broni do Rosji sprawia również pewne problemy dla NATO. Przykładowo, zwiększona zależność spowodowana przez rosyjsko-natowską sprzedaż broni działa w obie strony, jako że rządy państw NATO mogłyby zniechęcić się do kwestionowania spornych zagadnień w kontaktach z Rosją ze strachu przed ograniczeniem zakupu broni przez Moskwę.

Co więcej, perspektywa konkurowania między sobą państw NATO – co gorsza, przy znikomej konsultacji w tych kwestiach wewnątrz sojuszu – by sprzedać zaawansowaną broń dla korzyści kraju, który stanowi jeśli nie przeciwstawne to potencjalne zagrożenie militarne, sprawia, że sojusz wygląda niespójnie. (Hiszpania i Holandia również oferowały swoje uniwersalne okręty desantowe w przetargu, którą wygrała Francja).

Ostatecznie, pomoc w usprawnianiu rosyjskiego przemysłu obronnego doprowadzi do stworzenia bardziej groźnego przemysłowego i wojskowego konkurenta, co w końcu obniży wzajemne zainteresowanie dalszymi dostawami. Potrzeby rosyjskiej armii i głód zysków u zachodnich producentów doprowadzą prawdopodobnie do dalszych kontraktów, przynajmniej do czasu, gdy rosyjski przemysł obronny osiągnie światowy poziom.

Przywódcy NATO powinni wypracować ogólne zasady dla sprzedaży uzbrojenia Rosji już podczas majowego szczytu NATO w Chicago.

Richard Weitz

Autor jest pracownikiem Instytutu Hudsona oraz redaktorem serwisu “World Politics Review”.

źródło: “World Politics Review”

Tłumaczenie: Edyta Romańczuk, redakcja: twg

forma płatności