„Wołodymyr Wiatrowycz wymazuje krwawą i rasistowską historię Ukrainy – usuwając pogromy i czystki etniczne z oficjalnych archiwów” – czytamy w znanym amerykańskim czasopiśmie Foreign Policy, który opisuje w jaki sposób szef ukraińskiego IPN świadomie fałszuje historię ukraińskiego nacjonalizmu.

W artykule na łamach Foreign Policy poświęconym działaniom szefa ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, Wołodymyra Wiatrowycza stwierdzono, że ten młody historyk „broniąc nacjonalistycznej, rewizjonistycznej historii, która gloryfikuje ukraińskie dążenia niepodległościowe – a wybiela krwawe i oportunistyczne rozdziały – próbuje przeredagować współczesną historię swojego kraju tak, by wybielić udział ukraińskich nacjonalistów w Holokauście i masowych czystkach etnicznych Polaków podczas II WŚ. I jak na razie wygrywa”.

W maju 2015 roku na mocy tzw. ustaw dekomunizacyjnych umożliwiono przeniesienie archiwów KGB i SBU do ukraińskiego IPN, w tym również dokumentów dotyczących działalności ukraińskich nacjonalistów. Jednak zdaniem Josha Cohena, autora artykułu w FP, łagodnie brzmiące prawo napisane przez Wiatrowycza jest „zaledwie przykrywką do prezentowania tendencyjnego i jednostronnego poglądu na historie współczesnej Ukrainy”, która dodatkowo może ukształtować przyszłość kraju.

Zaznaczono, że według narracji instytucji kierowanej przez Wiatrowycza następuje gloryfikacja ukraińskich nacjonalistycznych bojowników walczących z sowietami, przy jednoczesnym odrzucaniu roli, jaką odegrali podczas czystek na Polakach i Żydach. Ponadto, stawia ona poza nawiasem tych, którzy nie identyfikują się z ukraińskimi „etno-nacjonalistycznymi mitotwórcami”, jak np. rosyjskojęzyczną ludność wschodniej Ukrainy. „A bardziej dosadnie, naukowcy obawiają się teraz, że grozi im odwet za nietrzymanie się oficjalnej linii lub zwracanie uwagi na historyczne zniekształcenia Wiatrowycza. Pod jego kierownictwem, kraj może zmierzać w stronę nowej, strasznej ery cenzury”– pisze Foreign Policy.

Cohen zaznacza, że rewizjonizm ukraiński koncentruje się na dwóch organizacjach: OUN i UPA, odpowiedzialnych za śmierć dziesiątek tysięcy Żydów i wymordowanie ponad 100 tys. Polaków. Przypomniał, że po agresji III Rzeszy na ZSRR, Stepan Bandera uradował sie z tego, uznając to za krok w stronę niepodległości Ukrainy, zaś OUN wymordowało 5 tys. Żydów podczas pogromu we Lwowie, a bojówki tej organizacji odegrały główną rolę w wymordowaniu nawet 35 tys. Żydów na zachodniej Ukrainie. Z kolei wielu członków UPA jako funkcjonariusze Ukraińskiej Policji Pomocniczej pomagało Niemcom przy eksterminacji setek tysięcy Żydów, a potem mordowało Polaków. Ponadto, „dziedzictwo ofiary [w walce] przeciwko sowietom w dalszym ciągu skłania wielu ukraińskich nacjonalistów, by postrzegać Banderę i OUN-UPA jako bohaterów, których odwaga podtrzymała marzenie o ukraińskiej państwowości przy życiu”.

FP zwraca też uwagę, że ukraińscy nacjonaliści sami zapewniają pożywkę rosyjskiej propagandzie, według której pomajdanowa Ukraina jest opanowana przez faszystów i neonazistów, zaś „publiczne okazywanie braku szacunku” dla takich ukraińskich „bohaterów”, jak członkowie OUN-UPA, będzie ścigane. „Poprzez przeniesienie kontroli na nad narodowymi archiwami na Wiatrowycza, ukraińscy nacjonaliści upewnili się, że zarządzanie pamięcią historyczną jest teraz w odpowiednich rękach” -czytamy w amerykańskim czasopiśmie.

Odnośnie samego Wiatrowycza przypomniano, że zaistniał on po raz pierwszy jako członek Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego, organizacji założonej w celu promowania „heroicznej narracji nt. OUN-UPA” (od 2006 roku był jej szefem). Zachodnioeuropejscy historycy specjalizujący się w tematyce ukraińskiego nacjonalizmu, jak Per Rudling, wprost określają założony przez Wiatrowycza CDWR jako „przybudówkę OUN-Bandery”

W tym czasie opublikował również książki gloryfikującej OUN-UPA, ustalał programy mające pomóc młodym ukraińskim uczonym promować nacjonalistyczny punkt widzenia, a także pełnił rolę łącznika dla „ultra-nacjonalistów w diasporze, którzy w dużym stopniu funduję CBRW”, czyli wspomnianą organizację. Zaznaczono również, że były prezydent Wiktor Juszczenko, „uczynił z promocji mitologii OUN-UPA fundamentalną część swojego dziedzictwa”. Znaczącą rolę odegrał przy tym właśnie Wiatrowycz. Jak pisał w 2010 roku: „Ukraińska walka o niepodległość jest jednym z fundamentów naszej narodowej samoidentyfikacji. Ponieważ bez UPA, bez Bandery, bez Szychewycza nie było by współczesnego ukraińskiego państwa, nie byłoby współczesnego ukraińskiego narodu”.Wiatrowycz bronił również w mediach ukraińskiej dywizji SS-Galizien.

Wiatrowycz powrócił do łask po ostatnim Majdanie, gdy Petro Proroszenko mianował go szefem ukraińskiego IPN. Zdaniem autora artykułu, decyzja ta „była najprawdopodobniej politycznym odpłaceniem się nacjonalistom, którzy wsparli Majdan”i którzy „dostarczyli wiele siły w walce przeciwko siłom bezpieczeństwa Janukowycza (…) i sformowali rdzeń prywatnych batalionów, takich jak Prawy Sektor”.

Jak pisze Cohen, Wiatrowycz był jako historyk „szeroko atakowany” na Zachodzie, a także przez szereg znaczących ukraińskich historyków. „Gloryfikacja OUN-UPA nie polega wyłącznie na historii. To obecny projekt polityczny, która ma skonsolidować bardzo jednostronny pogląd wewnątrz ukraińskiego społeczeństwa, co faktycznie spotkało się z głębszym odzewem w zachodniej Galicji”– twierdzi Jared McBride z Kennan Institute. Inaczej niż np. na wschodzie i południu kraju. „W tym względzie wdrażanie wersji historii według nacjonalistów na terenie całego kraju wymaga wykorzenienia przekonań i tożsamości wielu innych Ukraińców, którzy nie podzielają narracji nacjonalistów”– czytamy w artykule.

Ponadto, Wiatrowycz odrzucał wydarzenia historyczne, które nie współgrały z jego narracją, jako „sowiecką propagandę”. W swoje książce z 2006 roku nt postawy OUN względem Żydów próbował oczyścić tę organizację z udziału w Holokauście, ignorując masę literatury historycznej. Praca ta został powszechnie skrytykowana przez badaczy z krajów zachodnich. M.in. prof. John-Paul Himka stwierdził, że Wiatrowycz odrzucał źródła nieprzychylne UPA, bezkrytycznie przyjmował cenzurowane źródła pochodzące z kręgów emigracyjnych OUN, przez co nie rozpoznał antysemityzmu w tekstach tej organizacji.

Jednak co bardziej niepokojące, szczególnie dla przyszłej integralności ukraińskich archiwów, wśród zachodnich historyków Wiatrowycz ma negatywną opinię z uwagi na swoją skłonność do rzekomego ignorowania, a wręcz falsyfikowania dokumentów historycznych. Jak twierdzi prof. Jeffrey Burds z Northeastern University, „uczeni z jego zespołu publikują zbiory dokumentów, które zostały sfałszowane. Wiem o tym, bo widziałem oryginały, zrobiłem kopie i porównałem ich transkrypcję z oryginałami”. Jego zdaniem usuwano lub fałszowano pojedyncze słowa, całe zdania, a z publikacji usunięto nawet całe akapity. Zdaniem prof. Burdsa, usunięto „wszystko, co krytykowało ukraiński nacjonalizm, wyrazy antypatii i konfliktu wewnątrz kierownictwa OUN-UPA, sekcje w których (…) podawano dowody przeciwko innych nacjonalistom, czy zapisy okrucieństw”.

Zdaniem Cohena, analogiczną opinię nt. Wiatrowycza ma szereg innych historyków, których zdaniem ignorował on ustalone fakty historyczne, falsyfikował i „upiększał” dokumenty, a także utrudniał dostęp do archiwów SBU, gdy opiekował się zbiorami tej instytucji. Inny ukraińsko-kanadyjski badacz, Marco Carynnyk twierdzi, że ma dowody na to, że Wiatrowycz fałszował zapisy historyczne w swoich publikacjach, a później szukał pretekstów, by nie udostępniać źródeł, które mogłyby to wykazać. Z kolei McBride wspomina, że Wiartowycz jako szef archiwum SBU wraz ze swoim zespołem „upewniali się, że wyłączyli z archiwum wszelkie dokumenty, jakie mogłyby rzucić negatywne światło na OUN-UPA, w tym na ich zaangażowanie w Holokaust i inne zbrodnie wojenne”. Według Foreign Policy, na tej podstawie można sądzić, że sytuacji może się jedynie pogorszyć, a Wiatrowycz będzie całkowicie kontrolował to, co będzie dostępne, a co nie.

W tym kontekście przypomniano m.in. o liście otwartym do Poroszenki, podpisanym przez ponad 70 historyków, w którym apelowali o zawetowanie ustawy zabraniającej krytyki OUN-UPA. Na list wściekle zareagował Jurij Szuchewycz, syn dowódcy UPA Romana Szuchewycza, neobanderowski aktywista i inicjator ustawy. Napisał on list do ówczesnego ministra edukacji, Serhija Kwita, w którym stwierdził, że za listem historyków stoją „rosyjskie służby specjalne” i domagał się, by „patriotyczni” historycy odpowiedzieli na niego. Sam Kwit, który przez lata był działaczem neobanderowskim i autorem biografii jednego z kluczowych teoretyków ukraińskiego etnicznego nacjonalizmu zwrócił się do co najmniej jednego sygnatariusza listu, znanego uczonego, i zażądał od niego, by ten napisał odpowiedź na list, w którym zmieniałby swoje stanowisko i potępiłby go.

Sam Wiatrowycz odrzuca stawiane mu zarzuty i twierdzi, że są one „bezpodstawne”. Stwierdził, że nie widzi powodu do obaw, by miał teraz ograniczać dostęp do archiwów. W liście przesłanym Joshowi Cohenowi zaprzeczył, jakoby OUN i UPA brały udział w czystkach etnicznych na Polakach i Żydach po niemieckiej inwazji na ZSRR.Uważa, że oskarżenia te są „integralną częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez ZSRR przeciwko ukraińskiemu ruchowi wyzwoleńczemu od czasów II wojny światowej”.

Choć przyznał, że niektórzy członkowie OUN mieli poglądy antysemickie, to jednocześnie twierdzi, że „największą grupę członków OUN stanowili ci, których zdaniem eksterminacja Żydów przez nazistów nie była ich sprawą, gdyż ich głównym celem była obrona ukraińskiej ludności przed niemieckimi represjami”.Jak twierdzi Wiatrowycz, „to właśnie z tego powodu utworzyli UPA”, a oskarżenia, że upowcy brali udział w Holokauście są „bezpodstawne”, ponieważ „w momencie utworzenia [UPA], naziści niemal całkowicie wyniszczyli Żydów”.

FP zwraca jednak uwagę, że linia obrony OUN-UPA przedstawiona przez szefa ukraińskiego IPN nie współgra ze szczegółowymi dowodami zaprezentowanymi przez zachodnich historyków. „Ideologia UPA była jednoznacznie antysemicka. (…) Faktycznie, jeszcze przed inwazją nazistów na Związek Sowiecki, tacy przywódcy OUN jak Jarosław Stecko jednoznacznie popierali eksterminację Żydów w niemieckim stylu”– czytamy w Foreign Policy. Autor zaznacza, że setki relacji żydowskich potwierdzają, że UPA wyrżnęła wielu Żydów, którzy do 1943 roku jeszcze żyli na obecnych terenach zachodniej Ukrainy.

Wiatrowycz przedstawia również wymordowanie Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej jako „efekt uboczny wojny polsko-ukraińskiej”. „Dokumenty historyczne ponownie zaprzeczają jednak jego twierdzeniom”– pisze Cohen. „W rzeczywistości raporty UPA potwierdzają, że ugrupowanie to zabijało Polaków równie systematycznie, jak naziści Żydów. Dowódca UPA Dmytro Kliaczkiwskij jednoznacznie stwierdził: ‘Powinniśmy przeprowadzić akcję likwidacyjną przeciwko polskim elementom na wielką skalę. W czasie ewakuacji niemieckiej armii powinniśmy znaleźć odpowiedni moment by zlikwidować całą populację mężczyzn w wieku pomiędzy 16-60 lat’. Biorąc pod uwagę, że ponad 70 proc. kadr dowódczych UPA miało przeszłość nazistowskich kolaborantów, nic z tego nie jest zaskoczeniem”.

Na łamach Foreign Policy stwierdzono, że choć debata Wiatrowycza z zachodnimi historykami wydaje się być akademicka, to jest to “dalekie od prawdy”:

„W czerwcu ubiegłego roku ukraińskie ministerstwo edukacji wydało dyrektywę do nauczycieli w kwestii ‘konieczności akcentowania patriotyzmu i moralności aktywistów ruchu wyzwoleńczego’, w której przedstawiono UPA jako ‘symbol patriotyzmu i ducha poświęcenia w walce o niepodległą Ukrainę’, zaś Banderę jako ‘wybitnego przedstawiciela narodu ukraińskiego’ ”.

Niedawno ukraiński IPN zaproponował, by zmienić nazwę dwóch kijowskich ulic na ulice Bandery i Szuchewycza, głównego dowódcy UPA i członka nadzorowanego przez Niemców 201 batalionu Schutzmannschaft.

„Konsolidacja ukraińskiej demokracji – nie wspominając o jej ambicjach wstąpienia do UE – wymaga od tego kraju uporania się z ciemnymi aspektami swojej przeszłości. Natomiast, jeśli Wiatrowycz postawi na swoim, te kalkulacje mogą nigdy się nie sprawdzić, a Ukraina nigdy nie osiągnie pełnego rozrachunku ze swoją skomplikowaną przeszłością”– podsumowuje Josh Cohen.

Powołane przez Wiatrowycza Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego kreuje na Ukrainie jednostronny, nieomal hagiograficzny obraz Ukraińskiej Powstańczej Armii jako „armii nieśmiertelnych” (tytuł jednej z książek opublikowanych przez CDWR). Wydało dotąd kilkadziesiąt publikacji, zarówno mających uchodzić za naukowe, jaki i popularyzatorskich, nakierowanych na masowego odbiorcę. Sam Wiatrowycz często wypowiada się w ukraińskich mediach na temat ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, negując odpowiedzialność UPA za jego przeprowadzenie i określając je mianem „wojny polsko-ukraińskiej”. Podobnie postępuje w wypowiedziach dla mediów polskich.

W maju 2014 roku ukraiński IPN nawiązał współpracę z polskim odpowiednikiem. Wiatrowycz informując o tym dodał, że spodziewa się, iż „teraz o przeszłości naszych narodów więcej mówić będą historycy, a politycy będą mieli więcej czasu, żeby skupić się na przyszłości”. Pozytywną odpowiedź na ukraińską propozycję współpracy wystosował prezes IPN Łukasz Kamiński.

W 2013 roku Wiatrowycz pochwalił polskich senatorów za to, że w uchwale z okazji 70. rocznicy rzezi wołyńskiej nie użyli słowa „ludobójstwo”. „Polskim politykom wystarczyło rozumu nie mówić o ludobójstwie, dlatego, że oni rozumieją pełną nieodpowiedniość terminu „ludobójstwo” do tego co określono terminem „ludobójstwo” w rezolucji ONZ z 1948 roku i do wydarzeń, które rozgrywały się na Wołyniu w 1943 roku” – stwierdził. Wiatrowycz jest przeciwnikiem używania określenia ludobójstwo w odniesieniu do rzezi wołyńskiej 1943 roku, gdyż, jak twierdzi, „i Ukraińcy i Polacy byli wówczas ofiarami tego konfliktu i stroną, która organizowała zabójstwa drugiej strony… jakiejś asymetrii, która miała by być charakterystyczna dla ludobójstwa w tych wydarzeniach nie ma”.

Wiatrowycz regularnie publikował także na ukraińskim portalu „Istoryczna Prawda”, zajmującym się tematyką historyczną. Jest on sponsorowany przez polskie MSZ za pośrednictwem Ambasady RP w Kijowie.

Tłumaczenie i opracowanie: Marek Trojan, na podstawie artykułu: The Historian Whitewashing Ukraine’s Past

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

10 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    czas_przebudzenia :

    Tego banderowskiego nędznika wiele razy krytykowano na forum kresy.pl. Ale może i ludzie w USA zrozumieją dzięki Foreign Policy, co jest wybierane do władzy w Kijowie i czy warto to popierać. Być może USA wyjdą z roli pożytecznego durnia służącego przez ostatnie 14 lat do celu rozpętywania nowej wojny światowej. W dyskusji z pewnym Amerykaninem na forum youtube, nazwał on swoje państwo DSA (Podzielone Stany Ameryki).
    W ostatnich dniach był zamieszczony „rozpaczliwy” (dla pewnych sił podjudzających do wojny) w wymowie artykuł, że Amerykanie przestają wierzyć w wiele teorii scalających ich wierzenia. Podobno już „tylko” 20% wierzy, że Oswald był jedynym zabójcą prezydenta Kennedy’ego (sam upubliczniony obraz zamachu to był wynik działania kilku strzelców, czyli oczywisty spisek zorganizowany w dwa lata po przemówieniu Kennedy’ego, który mówił, że USA zostaną przywrócone demokracji a ukryte siły nie będą rządzić państwem). Jeszcze parę spisków zostanie ujawnionych dla opinii publicznej, a podwaliny spisku strzelania w plecy opłaconym demonstrantom na Majdanie też legną w gruzach. Dla Polaków istotne jest, że im gorzej dzieje się dla spiskowców, tym bardziej kod-ziarze tracą ukryte wsparcie i wiele obcych mafii działających w ukrytych strukturach władzy w Polsce zaczyna być coraz bardziej ujawnianych (zdemaskowanie dla oszustów, to największa klęska – zdemaskowany oszust przestaje być groźny).

  2. Avatar
    kp :

    Dziwi mnie bardzo, że polski IPN współpracuje z ukraińskim kierowanym aktualnie przez manipulatora Wiatrowycza. Nie współgra to z utrzymywaniem w badaniach historycznych IPN standardów naukowych, a wręcz jest ich złamaniem. Jakie ustalenia dotyczące historii można otrzymać w wyniku współpracy z taką osobą jak Wiatrowycz? To pytanie do rady IPN.

  3. upadlina
    upadlina :

    Jak patrzę na tą banderowska wszę, to pięści się człowiekowi same zaciskają!!!!………Nie można zapominać, że to całe banderowskie zło na upadlinie funkcjonuje tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ jest wspierane przez zbrodniczych usmańców!!!!……….Gdyby nie te łachudry zza oceanu, nie byłoby żadnego problemu banderowskiego za naszą wschodnią granicą !!!!

  4. upadlina
    upadlina :

    Jak patrzę na tą banderowska wszę, to pięści się człowiekowi same zaciskają!!!!………Nie można zapominać, że to całe banderowskie zło na upadlinie funkcjonuje tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ jest wspierane przez zbrodniczych usmańców!!!!……….Gdyby nie te łachudry zza oceanu, nie byłoby żadnego problemu banderowskiego za naszą wschodnią granicą !!!!

  5. Avatar
    pro_patria :

    Najtragiczniejszym jest fakt, że tak miażdżąca krytyka hańbiącego pamięć bestialsko pomordowanych pseudo-historyka pomiota wiatrowycza wypływa ze strony zagranicznych naukowców, nie jest on stale napiętnowany przez polskich historyków. Niestety, naszym naukowcom męty poprawne politycznie brutalnie zamykają usta, a działacze ipn to albo upaińcy lub też probanderowscy wyznawcy chorej w swych założeniach idei giedroycia, nazywający zwyrodnialców z upa bojownikami, partyzantami czy też (o zgrozo) odpowiednikiem polskiej, bohaterskiej AK !!! Rządzące Naszym krajem miernoty z pis kontynuują haniebną politykę p.o. wspierania na wszelkich możliwych płaszczyznach banderowskich zbrodniarzy, co jest niepojętym, nipozbawionym logiki kretynizmem… Ostatnie zdanie artykułu powala: „(…) Jest on sponsorowany przez polskie MSZ za pośrednictwem Ambasady RP w Kijowie”. Pollski podatnik w wyniku imbecylizmu rządzących sponsoruje skrajnie antypolskie działania, pogargę dla świętej pamięci bestalsko pomordowanych Rodaków, wyniszczające akcje upaińskich oprawców…