W łotewskiej Częstochowie


Bez żadnej przesady można stwierdzić, że sanktuarium w Agłonie to najwspanialszy na Łotwie pomnik polskiej kultury.



Historia Agłony zaczęła się w 1700 r., gdy Ewa Justyna Szostowicka, z domu Sielicka podarowała dominikanom 20 wsi z 90 domami i 2 folwarkami na rzecz budowy nowej świątyni. Jej donację zatwierdził papież Innocenty XII, a na miejsce budowy obrano pagórek między jeziorami Egles i Cirsa, pokryty świerkowym lasem, od którego latgalskiej nazwy „aglojs” został nazwany Agłoną. Pierwszy kościół, który na nim wzniesiono, był drewniany. Spłonął on w 1708 r. i został zastąpiony wspaniałą, murowaną budowlą, która przetrwała szczęśliwie po dzień dzisiejszy. Została ona wybudowana na planie krzyża 35 x 25 metrów, z wieżami o wysokości 60 m i głębokimi podziemiami w stylu barokowym. W jej głównym ołtarzu znajduje się Cudowny Obraz Matki Boskiej Agłońskiej. Kto go namalował i kiedy, nie wiadomo. Na wykonanej w 1834 r. w Wilnie sukience umieszczono tylko napis, że „słynie on cudami od 134 lat”. Obecną sukienkę i korony z pozłacanego srebra, wysadzanego szlachetnymi kamieniami, podarowali Michał i Praksyda Dąbrowscy w 1875 r. Po obu stronach ołtarza zaczęto wieszać wota będące podziękowaniem za doznane łaski.


Kult Matki Bożej Agłońskiej szybko znalazł też swoje odbicie w literaturze. Powstała pieśń „Panno Święta w agłońskim kościele”. Przeor Juszkiewicz polecił ją wydrukować w Wilnie w 1835 r. Ostatecznie wydano ją w Nieświeżu po polsku i łotewsku (ta druga wersja znana jest w całej Łotwie).
Sławę Agłony głosiły również dzwony, z których największy zyskał miano „Januszkiewicz”, gdyż był odlany na jego zamówienie u D. Wernera w Wilnie w 1839 r. Podziemia sanktuarium zaczęły też służyć za miejsca pochówku znaczniejszych księży, a także osób świeckich.
Sam kościół budowano bardzo długo. Konsekrowano go dopiero w 1751 r., a jego wnętrze ukończono kilkanaście lat później. Ozdobiły go dzieła wykonane przez polskich artystów, takich jak Karol Bojanowski, Aleksander Czeszkiewicz i Ksawery Ciszkiewicz. Karol Bojanowski był ceniony za swe wyroby z metali szlachetnych, głównie ze srebra. Prowadził własną pracownię w Petersburgu. Dla agłońskiej świątyni wykonał m.in. lampę wiecznego ognia, srebrną monstrancję, zamykany kielich i kielich mszalny. Obok kościoła, w latach 1720-1780 wzniesiono okazały klasztor, którego mieszkańcy czyli ojcowie dominikanie wnieśli duży wkład w rozwój łotewskiej kultury i Kościoła. Uruchomili m.in. szkołę oraz wyższe studia, rzecz jasna w języku polskim.
Agłońskie sanktuarium od początku swego istnienia było celem pieszych pielgrzymek, które przybywały nie tylko z Łotwy, ale również z Białorusi i Litwy. Popierające prawosławie poprzez napływ do Latgalii Rosjan, władze carskie nie ośmieliły się go tknąć, choć zlikwidowały istniejącą przy nim szkołę i seminarium duchowne. Zostało ono reaktywowane dopiero po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości, kształcąc potrzebnych jej kapłanów. W tamtych czasach miało w nim miejsce ważne wydarzenie w historii łotewskiego Kościoła. Został w nim konsekrowany pierwszy biskup – Łotysz Antoni Springowicz, przyszły metropolita ryski. W okresie międzywojennym rola Agłony jako ośrodka pielgrzymkowego jeszcze bardziej wzrosła, przyczyniając się do większej konsolidacji łotewskich katolików. Z okazji Święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny praktycznie z każdej parafii wyruszały do niej piesze pielgrzymki, przypominając wszystkim, że katolicyzm na protestanckiej Łotwie jest wciąż prężny.
Podczas II wojny światowej, nie chcąc burzyć przeciwko sobie żyjących na Łotwie katolików, nie nałożyli na nią większych ograniczeń. Zezwolili nawet na prowadzenie przy niej Seminarium Duchownego, choć zabronili przyjmować do niego nowych kandydatów. Sowieci, którzy w 1944 r. zagarnęli Łotwę na kilkadziesiąt lat, również nie ośmielili się jej tknąć. Zlikwidowali jednak działającą przy niej uczelnię teologiczną, a w 1961 r. klasztor, zamieniając go na mieszkania komunalne dla pobliskiego kołchozu. Ich lokatorzy raczej rzadko pracowali, za to dużo pili. Księża diecezjalni obsługujący sanktuarium mieszkali w niewielkim pomieszczeniu nad zakrystią. Jednym z nich był weteran sowieckich łagrów w Kazachstanie ks. Piotr Onckulis, pracujący w Agłonie ponad 20 lat.
Sanktuarium nigdy, mimo wysiłków władz sowieckich, nie stało się lokalną parafią. Agłona zawsze pozostała centralnym miejscem łotewskiego Kościoła. Pielgrzymowano do niej zawsze, nawet w najcięższych latach stalinowskich prześladowań. Gdy były zablokowane prowadzące do niej drogi, wierni przemykali się lasami. Szli nocą, aby przyjść rano, pospać na ziemi, stanąć przed konfesjonałem, wyspowiadać się i ruszyć w drogę powrotną. Ich bohaterstwo dodawało sił kapłanom, którzy dosłownie padali z nóg. Do Agłony podążali też zawsze biskupi z Rygi, dla których udział w dorocznym odpuście w Święto Wniebowzięcia NMP był jedyną okazją do kontaktowania się z innymi wiernymi.
W czasach radzieckiej okupacji, dzięki oddziaływaniu Agłony, łotewskiemu Kościołowi nigdy nie brakowało powołań. Z położonych w jej pobliżu wsi wywodzi się większość posługujących w niej kapłanów; zdarzało się, że zostawali nimi wszyscy synowie z jednej rodziny. Jako przykład może służyć m.in. polski ród Tymienieckich ze wsi Agłona, przylegającej do sanktuarium. Wyszło z niej aż pięciu kapłanów. Ojciec tej rodziny, by umożliwić swym synom wstąpienie do seminarium, zmienił nazwisko rodziny na Agłonetis.
W 1980 r., chcąc wzmocnić rangę sanktuarium w Agłonie, Stolica Apostolska nadała mu tytuł bazyliki mniejszej. Wielkim wydarzeniem we współczesnej historii agłońskiego sanktuarium było zorganizowanie w niej w sierpniu 1986 r. uroczystości z okazji 800-lecia chrztu Łotwy. Wzięło w niej udział 150 tys. osób, co jak na sowieckie warunki było wydarzeniem bez precedensu. Pięć lat później na pierwsze święto Wniebowzięcia NMP, obchodzone już w niepodległej Łotwie, przybyło 120 tys. pątników. Po dwu latach 300 tysięcy pielgrzymów powitało na agłońskich błoniach Jana Pawła II, który przybył do sanktuarium jako pielgrzym pokoju.
Dziś Agłona nadal jest duchowym centrum łotewskiego Kościoła. Na sierpniowy odpust przybywa do niej rokrocznie około 50 tys. wiernych w pielgrzymkach pieszych, a w ciągu roku odwiedza ją w sumie około 300 tysięcy wiernych. Rozkwitło przy niej życie zakonne i nie jest wykluczone, że już niedługo wznowi tu działalność seminarium duchowne. Poddane kapitalnemu remontowi, prezentuje się okazale. W podziemiach sanktuarium odnowiono i poświęcono kaplicę, gdzie w sarkofagach spoczęli zmarli dostojnicy łotewskiego Kościoła: kardynał Julian Wajwods, biskup Bolesław Slonskas i inni. Szkoda tylko, że podczas remontu zatarto wszystkie ślady świadczące o polskich korzeniach Agłony. Mieszkający w okolicznych wioskach Polacy narzekają również, że polskie nabożeństwa są odprawiane w niej tylko przy nadzwyczajnych okazjach.

Marek A. Koprowski

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz